#26
Został sam. Skłamałby mówiąc, że się tego nie spodziewał. Jeśli nauczył się o życiu czegokolwiek, to tego że nie może mieć pewniaka w postaci kotów obok siebie. Szczególnie takich, którzy chcą się nazywać jego rodziną. Nie tak dawno po ich ostatnim spotkaniu, gdzie zasugerowała że mogłaby być jego siostrą, zniknęła. I chociaż sam odpowiedział, że to za szybko, to i tak - nieprzyjemny ból i zawód zagnieździły się w jego łbie. Nie potrafił zrozumieć dlaczego nie może mieć rodziny. Dlaczego nawet jak ją delikatnie odrzuca, żeby nie było nic oficjalnego, to i tak los go chce zmiażdżyć i zabrać kogoś, kto mógłby być mu bliżej. Może taki jego los. Może po prostu niektórzy nie zasługują na to, żeby mieć rodzinę. Mustang, najwidoczniej, nie zasługiwał. Irytowało go to. Sprawiało, że miał ochotę płakać, a przy okazji spalić całe siedlisko koni. Na szczęście, nie potrafił wzniecać pożaru, więc co najwięcej mógł chodzić i kopać kamienie tak często, jak czuł się zbyt źle. Czy zaczepiać przypadkowe koty i starać się sobie wmówić, że nie ma mu tak źle, jak faktycznie było. Fałszywy uśmiech i odrobina pewności siebie działały cuda. Miał wrażenie, że większość kotów nawet nie kwestionowała tego, jak się faktycznie czuł. I słusznie. Bo pewnie skończyliby źle.
Ze stadniny nie odchodził, bo mógł tu spać. Było tu bezpiecznie i teren, jakoby nie patrzeć, stał się w pewnym stopniu jego własnym. Musiałby oszaleć, żeby go rzucić. Ostatecznie, nawet jeśli wychodził na spacery które trwały całe dnie, zawsze tu wracał. I tym razem wrócił do widoku, który wzbudził u niego więcej emocji, niż jakby chciał żeby się wzbudziły. Widok Pisklak był z jednej strony przyjemny. Tęsknił za nią, wiadomo. Z drugiej strony - był... wściekły. Czuł się zdradzony!
- ... - przyglądał się jej moment, usiłując zachować neutralną mimikę twarzy. Kiedy poczuł, że takowa już jest na jego mordzie, cicho odchrząknął. - Długo cię nie widziałem. Myślałem, że nie żyjesz.
Co nie było kłamstwem. Faktycznie, przeszło mu przez głowę, że nie opuściła go, tylko coś się jej stało. To było - jakkolwiek okrutnie to nie brzmi! - lepszą wizją, niż myśl że zwyczajnie już go nie chciała. Nie powie tego. Wiedział, jak to odbierze. Już samo powiedzenie, że spodziewał się jej śmierci niespecjalnie dobrze brzmiało.
- ...Ale wszystko w porządku, co nie? - dorzucił, chyba jedynie dla umilenia poprzednich słów. Nie wiedział, na ile faktycznie go to obchodziło. Jej nie obchodziło, czy go zostawia. Prawda? Tego był niemal pewien. Zagrzebał pazurem w podłożu, żeby trochę napięcia z niego zeszło. Im dłużej na nią patrzył, tym bardziej nie wiedział jak się czuje - stąd wzrok w końcu przeniósł na ziemię. Trudne się mu wylosowało...!
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W