07.07.2026 17:31
Poruszyła lekko uchem. Partnerką? Barwnoskrzydła... Coś zaświtało jej w głowie. Pojawiły jej się przed oczami wspomnienia jednego Zebrania, jeszcze za czasów Łabędziej Gwiazdy. Gdy Nocna Gwiazda, wtedy jeszcze Szkwał relacjonował wydarzenia które rozegrały się w Klanie Cienia za czasów tyranii Psiego Serca. Zebrania, na którym to Ogniste Serce wybiegł jak oparzony z obozu. Teraz wszystko stało się jasne. Chociaż dla Wierzbownicy, nie do końca. Musiał wiedzieć o śmierci partnerki wcześniej, rozumiała, że słuchanie o tym musiało być ciężkie, ale żeby aż na tyle, by histerycznie wybiec poza obóz? Nie znała się na emocjach i uczuciach. Zerknęła na kocura, zastanawiając się co takiego wstrząsnęło nim tak bardzo. Wiedziała, słyszała, że miał pewne problemy... Zresztą wygarnął mu to sam Poeta, nazywając go ćpunem. Wciąż nie była przekonana, czy Ogniste Serce jest na tyle silny, by piastować rangę zastępcy, ale teraz przynajmniej część z jego zachowań znalazła swoje wytłumaczenie. Czy zmieniało to wiele? Nie sądziła, ale czas pokaże.
Wyglądało na to, że bardzo kochał tą Barwnoskrzydłą. Miłość romantyczna. Kolejny koncept nie znany Wierzbownicowej Łapie. Nigdy o tym nie myślała, podobnie jak o znalezieniu sobie partnera. Czy potrafiłaby w ogóle kochać kogoś w ten sposób? Kochała swe rodzeństwo na swój sposób, chociaż nigdy nie czuła jakiejś płomienności tego uczucia. Nie mówiąc o tym, że w większości nie czuła z nimi specjalnej zażyłości. Nie sądziła, by posiadanie partnera było jej potrzebne do szczęścia. Zresztą za niedługo stanie się Medyczką, więc problem rozwiązywał się w zasadzie sam. Miała pod opieką cały Klan kotów, za który była odpowiedzialna.
Pokiwała powoli głową, wracając ponownie do słów towarzyszącego jej zastępcy. - Rozumiem. - miauknęła krótko. Nie bardzo wiedziała, co więcej dodać. Wciąż uczyła się psychologicznego podejścia do innych kotów, tak jak polecił to Nocna Gwiazda, a żadne słowa pocieszenia nie wydawały jej się w tym momencie odpowiednie. Wyobrażała sobie, że Ognistemu Sercu musiało być ciężko, ale wiedział on to już sam, najlepiej. Nie sądziła też, by ciągnięcie tematu ewidentnie trudnego dla kocura, było na miejscu. Mogła więc jedynie słuchać. Zastrzygła uchem, gdy temat ponownie zszedł na Gwiezdny Klan. Jej serce zabiło szybciej. Czy przyjmą ją ciepło? Miała nadzieję, że tak, a jednak sam koncept spotkania z Gwiezdnymi wciąż był dla niej tak egzotyczny, że ciężko było jej nawet snuć wobec tego jakieś oczekiwania.
- Dziękuję, Ogniste Serce. Też mam taką nadzieję. - miauknęła. Czy gdyby nie chcieli jej na tym stanowisku, zesłaliby wcześniej jakiś znak? Spojrzała w przejrzyste niebo. Czy patrzyli na nią i teraz? I co takiego usłyszy przy Szepczącej Sadzawce?
Wyglądało na to, że bardzo kochał tą Barwnoskrzydłą. Miłość romantyczna. Kolejny koncept nie znany Wierzbownicowej Łapie. Nigdy o tym nie myślała, podobnie jak o znalezieniu sobie partnera. Czy potrafiłaby w ogóle kochać kogoś w ten sposób? Kochała swe rodzeństwo na swój sposób, chociaż nigdy nie czuła jakiejś płomienności tego uczucia. Nie mówiąc o tym, że w większości nie czuła z nimi specjalnej zażyłości. Nie sądziła, by posiadanie partnera było jej potrzebne do szczęścia. Zresztą za niedługo stanie się Medyczką, więc problem rozwiązywał się w zasadzie sam. Miała pod opieką cały Klan kotów, za który była odpowiedzialna.
Pokiwała powoli głową, wracając ponownie do słów towarzyszącego jej zastępcy. - Rozumiem. - miauknęła krótko. Nie bardzo wiedziała, co więcej dodać. Wciąż uczyła się psychologicznego podejścia do innych kotów, tak jak polecił to Nocna Gwiazda, a żadne słowa pocieszenia nie wydawały jej się w tym momencie odpowiednie. Wyobrażała sobie, że Ognistemu Sercu musiało być ciężko, ale wiedział on to już sam, najlepiej. Nie sądziła też, by ciągnięcie tematu ewidentnie trudnego dla kocura, było na miejscu. Mogła więc jedynie słuchać. Zastrzygła uchem, gdy temat ponownie zszedł na Gwiezdny Klan. Jej serce zabiło szybciej. Czy przyjmą ją ciepło? Miała nadzieję, że tak, a jednak sam koncept spotkania z Gwiezdnymi wciąż był dla niej tak egzotyczny, że ciężko było jej nawet snuć wobec tego jakieś oczekiwania.
- Dziękuję, Ogniste Serce. Też mam taką nadzieję. - miauknęła. Czy gdyby nie chcieli jej na tym stanowisku, zesłaliby wcześniej jakiś znak? Spojrzała w przejrzyste niebo. Czy patrzyli na nią i teraz? I co takiego usłyszy przy Szepczącej Sadzawce?

11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W