#37
Słowa Mustanga zawisły między nimi, a Ptaszyna patrzyła jedynie gdzieś obok niego. Próbowała zrozumieć co właściwie powinna zrobić. Przeprosiła. To chyba było właściwe. Tak robiło się, kiedy zrobiło się coś złego. Tylko że nawet teraz, kiedy łzy powoli przestawały płynąć, nie pojawiła się żadna ulga. Nie poczuła się lepiej. Czuła się jedynie zmęczona. Pusta. Jakby cały ból, który jeszcze chwilę temu wyrywał się z niej razem z krzykiem i szlochem, został z powrotem zamknięty gdzieś głęboko pod żebrami. Tylko tym razem wiedziała już, że tam był. A teraz trzeba było wrócić. Zachowywać się normalnie. Rozmawiać normalnie. Być znowu tą samą Ptaszyną, która nie rozpada się przed innymi kotami.

Powoli skinęła łbem, bardziej przyjmując jego słowa niż naprawdę się z nimi zgadzając.
- Pisklę... nie chciała krzyczeć - wyszeptała jeszcze, jakby musiała to powiedzieć. Jakby to była ostatnia rzecz, którą powinna wyjaśnić, zanim wszystko wróci na swoje miejsce. Potem jej wzrok przesunął się na kocura. - Było wszystko gut z Mustangiem, jak Pisklę nie było? - Pytanie zabrzmiało dziwnie zwyczajnie. Prawie tak, jakby przed chwilą nie siedziała drżąca na ziemi, zalana łzami.
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W