Logo Artemidy
Szumiący Las - zachód
#16
Dostał za swoje, keh. Czosnek otworzyła pysk i pozwoliła ciału jenota opaść bezwładnie na ziemię, po czym z obrzydzeniem wypluła jego krew. Czuła, jak jej ciało zaczyna lekko drżeć i nie mogła oprzeć ciężaru na rannej łapie. Prychnęła cicho, gotując się zarówno od złości na martwego przeciwnika, jak i na samą siebie. Nie była przecież żadnym małym kociakiem ani słabeuszem, by tak się trząść od zwykłej walki. Została ranna, i co z tego? Na osiedlu niemal cały czas łaziła z jakimiś ranami. Zazgrzytała zębami, zastanawiając się nad zakopaniem ciała, ale szybko z tego zrezygnowała. Nie miała ochoty brudzić sobie rany. Odwróciła się gwałtownie i syknęła, gdy za mocno oparła się na krwawiącej łapie, jednak nie zatrzymywała się. Szła uparcie w kierunku obozu, choć w pewnym momencie musiała kulać się na trzech łapach, by jej szlag nie trafił z bólu. Najwyraźniej będzie musiała chwilę zająć Ciernistej... i zdecydowanie nie będzie mogła udać się na osiedle, patrząc na to, jak kiepsko radziła sobie na trzech łapach, bo już po paru minutach podróży ta zdrowa zaczęła drżeć z wysiłku. Cudownie.

zt.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Sopelek szła nieprzerwanie wzdłuż płotu Dwunogów, obejmując roziskrzonym wzrokiem całą zieloność, która rozciągała się wokół niej. Kochała Porę Nagich Drzew - w końcu to po niej ona i jej rodzeństwo otrzymali imiona - jednak miała już dość bezlistnych gałęzi, mrozu, braku zwierzyny i wszechobecnej szaroburości. Pora Nowych Liści jednak już ponownie obejmowała świat we władanie, a dla Soplowej Łapy była to tylko dodatkowa zachęta na wyprawę i poznanie tej interesującej grupy nowych kotów, która według pogłosek osiedliła się gdzieś w tych okolicach.
Cały czas z lewej strony czuła ten niepokojąco znajomy zapach, który wydawało jej się, że powinna skądś kojarzyć; jak coś dawno zapomnianego i niesamowicie jej to przeszkadzało. Odpowiedź cały czas czaiła się gdzieś w zakamarkach jej umysłu, tuż poza zasięgiem. Po niedługim czasie ów zapach zaczął się zmieniać i tym razem powoli zaczęła go rozpoznawać, bo pachniał zupełnie jak...
...Klan Cienia?
Kotka potrząsnęła łebkiem. Nie, Klan Cienia został z tyłu, daleko za Siedliskiem Dwunogów, ale nie mogła zaprzeczyć, że zapach który czuła do złudzenia przypominał jej dom. Zmarszczyła czoło i przystanęła, próbując zebrać myśli. Być może był to jakiś były członek Klanu, który odszedł podobnie jak ona i dołączył do tej grupy kotów, ale w takim razie czemu zapach był tak intensywny? Jeśli gdzieś tutaj była granica ich terytorium, to czy tylko on ją zaznaczał? I czy nadal pachniałby tak łudząco podobnie?
No, Soplowa Łapo, jeśli chcesz rozwikłać tę zagadkę, to nie ma innego wyjścia niż tylko podejść bliżej źródła tej woni i zobaczyć, czy zdołasz z kimś porozmawiasz. I tak też zrobiła, stąpając delikatnie i ostrożnie po intensywnie zielonej trawie, wpatrując się w zbliżającą się do niej gęstwinę drzew. Poczuła znajomy ucisk w klatce piersiowej i delikatnie żarzący się na dnie strach, dający się we znaki coraz mocniej z każdym krokiem. Oby to nie była tylko grupa jakichś morderczych włóczęgów albo czegoś w tym stylu, bo wtedy będzie miała prawdziwą Przygodę, a przygody mają to do siebie, że ich bohaterowie nie zawsze uchodzą z życiem.

//Zapraszam :wilcza:
Są momenty takie, że o wszystkim zapominam
Co to są rzeczy ważne, zdrowie, rodzina
Wszystko wtedy wokół zwalnia, stygnie i staje
Jakaś dziwna siła tuli mnie i uspokaja
[Obrazek: output_byfnba_1__by_scourgemangastudios-d9s7qxh.gif]
Żyję sobie wtedy...
.................★ marzeniami ★
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Kto powiedział, że Osa był...inteligentny? Otóż nikt. Nikt nigdy tego nie stwierdził, i nikt nigdy nie stwierdził, bo wychodzenie samotnie z obozu gdy dopiero zostało się mianowanym inteligentne nie było. Ani bezpieczne, i to nie ze względu na drapieżniki, bo najgorszym, co mogło go dopaść, jakby się dowiedziało, że wyszedł poza obóz była Czosnek. Parsknął niekontrolowanie na tą myśl. Chociaż RAZ W ŻYCIU użył mózgownicy i jako tako przewidział ewentualne konsekwencje. Jakoś nie chciał dostać od mistrzyni po mordzie. Znowu. I właśnie dlatego zabrał ze sobą dziadka Chrzanowego. Nie dlatego że się bał, nie chciał oberwać od tego burego kołtuna Czosnek, tyle w temacie.
Przy Szumiącym Lesie oświadczył dziwnookiemu - czemu jego rodzina ma takie dziwne oczy!!! to nienaturalne. To takie jak ta Cierń, pf - że przejdzie się kawałek sam, tylko do granicy, o. ...znaczy, nie, żeby skurczykot wiedział, gdzie granica się znajduje, ale heh, to szczegół. W sumie bez względu na odpowiedzieć dziadka faktycznie sobie poszedł na granicę, a tam...zamrugał kilkakrotnie. SAMOTNICZKA??? Nani da fak. Srebrzysty dresiarz przekręcił łebek i podszedł żwawym krokiem do szarej nieznajomej. No cześć, my się znamy? Klapnął półdupkiem na glebie przed Sopelek, nieświadomy, że ma przed sobą byłą członkinie swojego Klanu. Nie odezwał się, bo co się będzie pierwszy odzywał. Ona tu przylazła, niech ona się tłumaczy, a co.

//przybyłam!!
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Hej ho, hej ho, na patrol by się szło!
A raczej nie na patrol, tylko na bieganie po granicach w poszukiwaniu swojego przyjaciela-gwałciciela, w którego winę nie do końca się wierzyło i którego chciało się bronić przed całym światem, kiedy tylko okaże się, że jest on niewinny. Wystarczy, jeśli powie jej, że faktycznie tak jest, a ona będzie miała jego słowo jako dowód przeciwko paskudnym oszczerstwom ze strony innych kotów. Jak w ogóle mogli twierdzić, że jej kochany Cicha Łapa kogokolwiek skrzywdził, skoro przecież on zawsze chciał dobrze i miał dobre serduszko! No, dobra, raz udało się mu ją poddusić, ale to dlatego, że był jeszcze młody i impulsywny! Co prawda mógł oczywiście być starszy od niej, ale jednak ona sama była bardzo emocjonalna, a skoro tak, to dlaczego on nie mógł taki być?
Po drodze zauważyła, że ktoś już tu jest - jedno z dzieciaków jej brata, dla których powinna być ciocią, a dla których była nikim, bo po pierwsze nie zapoznał jej z nimi, a po drugie nie dał jej żadnego z nich na nauki. Było jej z tego powodu bardzo przykro! Naprawdę bardzo! Ale, oczywiście, nie mogła pozwolić kociakom płacić za błędy ich ojca.
Rzuciła się swoim Królikowym truchtem na ratunek kociakowi, który był już, o jeny, terminatorem - jak ten czas szybko leci! - wbiegając między niego a samotniczkę i pomimo małego wzrostu usiłując spojrzeć przybyszowi w oczy zadzierając głowę i eksponując przy tym zmarszczony nosek. Całe futerko Króliczej nastroszyło się, a ona sama obserwowała samotniczkę podejrzliwym wzrokiem - gdyby były tu same, to co innego, ale co, jeśli ona chciała zrobić krzywdę jej bratankowi?
- Jesteś na granicy Klanu Cienia, moja droga, wiec radzę ci szorować w drugą stronę, zanim przyjdzie patrol, albo chociaż powiedzieć mi, czemu tak stoisz, bo jeśli zamierzasz zrobić coś mojemu bratankowi, to wiedz, że ja zazwyczaj jestem miła, ale jak ktoś mi atakuje któregoś cienistego, to nie będę się wahać ani chwili żeby urwać mu ogon i wsadzić do pyska, żeby mi to było jasne, dobrze dla ciebie, że chociaż nie przekroczyłaś granicy, bo inaczej mógłby cię ktoś skrzywdzić, ale i tak nie powinno cię tu być, więc, kochana, czemu tu tak stoisz po próżnicy, co? - spytała w końcu, pozwalając, by jej sierść opadła nieco, a na pyszczek wypłynął typowy Króliczkowy uśmiech, kiedy ta spojrzała na Osią Łapę. Nie będzie tu nikt kociąt jej brata na granicy zaczepiał, a już na pewno, nie wtedy, kiedy miał złe zamiary! Co innego, jeśli miał dobre, wtedy mogą tu sobie pogadać, bo rozmowa w sumie nikomu jeszcze nie zaszkodziła, to znaczy chyba nie.
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
I proszę, chwila czekania opłaciła się. Ktoś akurat przebywał w pobliżu tej, jak sądziła, granicy, i to w dodatku nie był żaden krwiożerczy samotnik wielki jak góra, ale srebrzysty kocurek, na oko w wieku, w którym kocięta w Klanach zostają terminatorami. Taki obrót spraw zdecydowanie ucieszył Sopelka, dlatego uniosła uszka i ogon, postępując krok do przodu.
- Hej! Jestem Soplowa Łapa i... - zaczęła, ale nie było jej dane dokończyć, bo w tej chwili znikąd pojawiła się biała strzała i śmignęła w ich kierunku, zatrzymując się tuż przed nią, na co Sopelek zareagowała instynktownie, cofając się. Nawet nie zamknęła mordki, słuchając w osłupieniu lawiny słów, którą została zalana. Był tak szybkie i jazgotliwe, że kotka potrzebowała czasu, żeby je w ogóle przetworzyć. Przemknęło jej jeszcze przez myśl, że ta grupa która się tu zadomowiła musiała być bardzo podobna do Klanów, skoro należały do niej młode osobniki takie jak ten srebrny kocurek i nie składała się tylko z maszyn do zabijania, a takie już kiedyś widziała z daleka, kiedy kręciły się po Siedlisku Dwunogów. Na całe szczęście ona nie miała z nimi do czynienia, ale Skarb mówił, że...
...zaraz, ale jak to Klan Cienia?
- Zaraz, ale jak to Klan Cienia? - powtórzyła na głos, przekrzywiając łepek na bok i marszcząc czoło. - Przecież ja jestem z Klanu Cienia! Znaczy, w sensie... Nie tego, przecież... Przecież Klan Cienia został za Siedliskiem! - powiodła zdezorientowanym spojrzeniem od rozgadanej białej kotki do, chyba dla równowagi, do tej pory milczącego kocurka. - To jest jakiś inny Klan Cienia? A Rzeki, Gromu? Bo tam, daleko, za Siedliskiem Dwunogów - machnęła w tamtym kierunku ogonem - też jest Klan Cienia, w którym się urodziłam. Skąd jesteście? Byliście w tamtych Klanach?
O, Gwiezdny Klanie, tego się nie spodziewała. Czy po drodze przeszła do jakiegoś innego wymiaru i trafiła do jakieś innej, podmienionej wersji czterech Klanów?
Są momenty takie, że o wszystkim zapominam
Co to są rzeczy ważne, zdrowie, rodzina
Wszystko wtedy wokół zwalnia, stygnie i staje
Jakaś dziwna siła tuli mnie i uspokaja
[Obrazek: output_byfnba_1__by_scourgemangastudios-d9s7qxh.gif]
Żyję sobie wtedy...
.................★ marzeniami ★
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Lustrował dokładnie sylwetkę Sopelek, mrużąc jadowicie złociste ślepia. No, dobra, no kotka, no samotniczka, no spoko, tylko jakoś tak dziwnie blisko granicy? Co tu robiła? Znała Klany czy jak? A w sumie nie jego interes, przynajmniej może pogadać z nieznajomą. I już uchylił uśmiechniętą krzywą mordę, żeby szarej odpowiedzieć, a tu nagle jak Filip z Konopi wleciała na miejsce zdarzenia jego nadpobudliwa ciotka. Chyba ciotka. Z jej słów to wywnioskował. Ale jak to ciotka, to szalone coś? Tate, wyjaśnij. Będzie musiał potem o tym pogadać z ojcem. Tak czy siak, Osa na pojawienie się Króliczej zareagował w bardzo prosty sposób, zamknął japę z głuchym kłapnięciem szczęk i uderzył kitą o ziemię. Ej no, nie tak to miało wyglądać. Zmarszczył nos, słuchając lawiny słów wiecznej terminatorki, jednym uchem wpuszczając to, co gadała, jednym uchem wypuszczając. Natomiast słowa nieznajomej bardzo go zaintrygowały, bo...jakieś miała wątpliwości do tego, że jest jakiś Inny Klan Cienia? Parsknął i oblizał jasne wargi.
- No, jest tylko jeden Klan Cienia - stwierdził, wzruszając barkami. - i jesteśmy z Klanu Cienia. Myśmy przez to Siedlisko Dwunogów przemaszerowali stamtąd tutaj. - że niby urodziła się w cieniu? A to ciekawe. W jaskrawych ślepiach terminatora błysnęło zaciekawienie. No, mów dalej mów dalej, robi się interesująco.
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Machnęła swoją bujną kitą, zbierając przy okazji calą masę podłoża Szumiącego Lasu, co w sumie nie powinno nikogo dziwić - krótkie łapki, długie futerko... Z tym z pewnością wiązało się mnóstwo brudu i trudnośc utrzymania tej nieskazitelnej bieli. Jak tylko Królicza spostrzeże się, co właściwie zrobiła, to z pewnością spróbuje pozbyć się tego problemu, o tak! Zrobi własnemu ogonowi taką inspekcję, że zapewne zostanie mianowana kotkowym odpowiednikiem sanepidu, a co!
- Bardzo dobrze mówisz, kochany - powiedziała, kiwając przy tym głową i ponownie rzucając spojrzenie samotniczce. Była z klanu cienia! To wspaniale! I oczywiście zero jakichkolwiek podejrzeń co do tego, że mogłoby być jakkolwiek inaczej. W końcu jeśli tak twierdziła, to tak pewnie było! Ale będzie trzeba kogoś o to zapytać, żeby nie było żadnych problemów. - klanu cienia nie ma już za Siedliskiem Dwunogów, jest tutaj, kochana, co nie zmienia faktu, że stoisz tuż przy naszej granicy i zmieniasz temat, zamiast, ha, odpowiedzieć na moje pytanie, a że jednak mimo wszystko ty jesteś jedna, a nas jest dwoje, a może być więcej, to jednak powinnaś odpowiedzieć, oczywiście nie będę ci grozić, nic z tych rzeczy, ale jednak mimo wszystko wolałabym wiedzieć, czemu tu tak sterczysz, czyżbyś chciała wrócić do klanu, czy zrobić coś podobnego, skarbie? - spytała się tamtej, uważnie obserwując kotkę. Białe futerko opadło już całkowicie i w ogóle nie było nastroszone, ale gdyby tamta kotka postanowiła zaatakować JEJ BRATANKA, to ona na pewno by tak wklepała kotce, że pchły zeskoczyłyby z jej futra i uciekłyby do przełyku, ha! Nie będzie jej tu nikt JEJ Osiej Łapy zaczepiał!
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Ooookej. Okej, chwila. To nie tak miało być. Sopelek nie chciała spotykać tutaj z powrotem czterech Klanów, skoro to właśnie od nich uciekła. Chciała zobaczyć, co to za grupa osiedliła się tutaj, kim są i skąd przyszli, ale najwyraźniej okazuje się że wie, kim są, i że przyszli właśnie zza Siedliska. Ale dlaczego? Czy to sam Klan Cienia się tutaj przeprowadził? Zaraz, ale czy ten zapach, który czuła wcześniej, to nie był właśnie zapach Klanu Gromu? O co w tym wszystkim chodziło?
Wzięła głęboki oddech i przymknęła na chwilę oczy, bo aż zakręciło się jej w głowie. Na całe szczęście miała przed sobą tę dwójkę Cienistych - najwyraźniej - którzy pewnie zaraz wyjaśnią jej cały ten raban.
- No, to mnie zaskoczyliście - odezwała się, bardziej do siebie niż do nich, mimo że cały czas wodziła wzrokiem od białej kotki do srebrnego kocurka. - Może zacznę od początku. Jestem Soplowa Łapa i jestem córką Bagiennej Trzciny... i Pokruszonego Lodu - skrzywiła się nieznacznie przy wymawianiu imienia tego, przed którym uciekła. - Czy tacy wojownicy nadal należą do Klanu Cienia?
Czy chciała wrócić do klanu? Nie zastanawiała się nad tym do tej pory. Ten temat w ogóle nie należał do puli tematów, nad którymi Soplowa Łapa miała sens rozmyślać - jak mogła przewidzieć, że trafi tutaj na swój dom, w zupełnie innym miejscu, i to tak daleko? Ale czy chciała?
- Przyszłam tutaj, bo słyszałam o grupie kotów, która osiedliła się w tej okolicy i chciałam ją zobaczyć na własne oczy. Ale nie miałam pojęcia, że to mój własny, dawny klan. Czy Wężowa Gwiazda nadal jest przywódcą? - zapytała, i za burym przywódcą potoczył się cały korowód dawnych, znajomych pyszczków. - Aa Śliska Łapa? I Szara Łapa, i Mroźna Łapa, i Poranna Łapa i Wieczorna Łapa? Co z nimi? A Tygrysek, Lefka i Lis? Lampart?
Serce ścisnęło jej się na myśl, że po tak długim czasie jej nieobecności może w ogóle nie poznać obecnego Klanu Cienia. Czy wszyscy przeżyli podróż? Jakim cudem im się to w ogóle udało, w tak dużej grupie? Przecież to był kawał drogi, i tyle Grzmiących Ścieżek po drodze, co z jej rodzeństwem i Tygryskiem razem z ferajną?
- I w ogóle, jak wy się nazywacie? - uśmiechnęła się niepewnie na koniec do dwójki nieznanych jej Cienistych.
Są momenty takie, że o wszystkim zapominam
Co to są rzeczy ważne, zdrowie, rodzina
Wszystko wtedy wokół zwalnia, stygnie i staje
Jakaś dziwna siła tuli mnie i uspokaja
[Obrazek: output_byfnba_1__by_scourgemangastudios-d9s7qxh.gif]
Żyję sobie wtedy...
.................★ marzeniami ★
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Z każdym kolejnym słowem zarówno białej wojowniczki jak i szarej kotki, dresik coraz bardziej się tutaj nudził. Już czuł, jak mu łebek opada. Zaraz zaczną nawijać o pogodzie, znając jego szczęście, a Królicza pewnie o tym, co jej się zaplątało w ogon i co zjadła trzy wschody słońca temu na obiad. Na osty i ciernie, czy kobiety nie umieją gadać o czymkolwiek innym, czy tylko Czosnek jest w porządku kotką? Pfi, kocice, nie zrozumiesz ich. Miało być ciekawie, no niby Sopelek należała kiedyś do Cienia ale UHHH wcale to takie ciekawe nie było. Jęknął cicho, niezadowolony z takiego obrotu spraw. Nudy nudy nudy nudy. Końcówka kity drgnęła kilka razy, a on ziewnął potężnie - ciocia pewnie była w stanie poczuć jego śmierdzący oddech. Ponownie zerknął na Soplową Łapę i znowu wymownie ziewnął. Nie na to się pisałem, jak wychodziłem z obozu, nosz cholera.
- To chcesz wracać, czy nie - mruknął w stronę szarej kotki, przechodząc z łapy na łapę i rozsiadając się na ziemi nieco wygodniej. Jakiekolwiek zaciekawienie które jeszcze chwilę temu lśniło w jego oczach teraz wyparowało, roztopiło się jak śnieg przy nagłym ociepleniu w porze Nowych Liści. Meh.
- Osa - odparł krótko na pytanie Sopelek, na kilka uderzeń serca krzywo się szczerząc. Ale tylko na chwilę, bo po chwili znowu mu mina zrzedła. Nadal było nudno. Wracamy do tego obozu z Soplową, czy tutaj tak stoimy? A miało być tak fajnie poza obozem.
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Słuchała uważnie paplaniny Soplowej Łapy, by zapamiętać wszystkie pytania, żeby mogła na nie za chwilę odpowiedzieć... Na Gwiezdnych, ta samotniczka mówiła prawie tyle samo, co ona! To było nie do pomyślenia, no bo, bądźmy szczerzy, Królicza musiała umieć choć jedną rzecz robić dorze i tą rzeczą było składanie zdań naprawdę wielokrotnie złożonych i wypowiadanie wielu słów na jednym oddechu. A tu... Ktoś jej tą przewagę zabierał!
Nie, żeby była zła - to by było przeciez niemiłe. Nie mówiąc już o tym, że przecież tamta z pewnością nie gadała tyle celowo, a jedynie miała taki sposób bycia, zupełnie, jak biała. Królicza przecież zawsze próbowała być miła i przyjaźnie nastawiona, no i oczywiście ciągle próbowała nawiązywać rozmowę, nawet, jeśli robiła to za pomocą monologu - tamta mogła mieć taką samą strategię życiową, zwłaszcza, jeśli to, co mówiła, było prawdą - a na pewno było, no bo niby czemu miałaby ich okłamywać? - i urodziła się jako córka Bagiennej Trzciny, która raczej mówiła dość mało. Nie, żeby robiła to po złości - taką już miała naturę, podobnie, jak one dwie lubiły rozmawiać.
Już otwierała pyszczek, by odpowiedzieć wnikliwie na wszystkie pytania samotniczki, kiedy... Jej bratanek zadał bardzo ważne pytanie, które tylko uświadomiło Króliczej, że tamta ponownie zignorowała jej pytanie. No pięknie.
Pokiwała energicznie głową, dając tym samym znak, że młody dobrze gada i że tamta powinna odpowiadać na pytania, bo inaczej będzie z nią kiepsko.
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Sopelek właściwie nie mówiła dużo. Wolała więcej słuchać i jeśli zdarzało się, że z jej pyszczka padła jakaś dłuższa wypowiedź, to zazwyczaj dotyczyła ona czegoś czym kotka jest zafascynowana - tylko wtedy potrafiła gadać godzinami. Wychodziła z przekonania, że im więcej mówisz, tym mniej dotrzegasz z tego co cię otacza, a więc z cudów, których dopatrywała się na każdym kroku.
W całym tym korowodzie i niespodziewanym natłoku nowych zdarzeń, informacji i myśli Sopelek z niejakim rozbawieniem zauważyła, że ta dwójka idealnie się uzupełnia - biała kotka, która swoją drogą też zignorowała jej pytanie, bo się nie przedstawiła, mówiła mnóstwo i ciągle, zaś Osa - czyli to było jeszcze kocię? Niby z wyglądu wydawał się być akurat w okolicach ceremonii na terminatora, ale co w takim razie robił przy samej granicy? - był strasznym milczkiem. Zastanawiała się którzy wojownicy byli ich rodzicami.
- No, właśnie o to chodzi - nerwowo machnęła końcówką ogona, odwracając na moment wzrok. - Nie mogę wrócić, dopóki nie dowiem się czy Pokruszony Lód nadal należy do Klanu Cienia. To z jego powodu odeszłam - wyjaśniła w wielkim skrócie. Dokładniej mówiąc, to odeszła z powodu strachu na każdą najmniejszą myśl o ojcu i napięcia, którego już nie mogła znieść.
Co ona sobie w ogóle myślała, czy chce wrócić. Gdyby to było takie proste! Nawet gdyby chciała, to nikt nie mógł przymknąć oka na to, że ot tak sobie po prostu zniknęła bez słowa, lekceważąc swoją rodzinę, swój Klan, swoją mistrzynię i swojego przywódcę, z powodu tylko tego, że się bała. Prawdziwy wojownik nigdy by tak nie postąpił. Była zdrajczynią i jeśli wróci do domu to poniesie tego konsekwencje.
I czy w ogóle miała do czego wrócić?
- I dlatego chciałam też wiedzieć co z moim rodzeństwem. Nie wiem co sobie myślą na mój temat, ale chciałabym ich zobaczyć... Powiecie mi coś o nich? Czy cokolwiek z tych imion coś wam mówi? - spojrzała pytająco i z lekką nutką niepokoju na stojącą przed nią po drugiej stronie granicy dwójkę. Przecież niemożliwe, żeby w Klanie Cienia nie został nikt z Dzieci Zimy. Niemożliwe, żeby wszyscy zginęli podczas przeprowadzki. Niemożliwe, żeby zginęło żadne z nich. Albo odeszło tak jak ona - oni, w przeciwieństwie do Sopelka, byli silni i nie bali się walczyć. Może poza Szadzią, który dzielił część jej wrażliwości, ale on był sprytny i reszta z pewnością opiekowała się nim, gdy jej tak egoistycznie zabrakło. Mimo wszystko jednak jakaś część Sopelka już przygotowywała się na najgorsze, chociaż pozostała część zaprzeczała samemu pomysłowi tej myśli ze wszystkich sił.
Są momenty takie, że o wszystkim zapominam
Co to są rzeczy ważne, zdrowie, rodzina
Wszystko wtedy wokół zwalnia, stygnie i staje
Jakaś dziwna siła tuli mnie i uspokaja
[Obrazek: output_byfnba_1__by_scourgemangastudios-d9s7qxh.gif]
Żyję sobie wtedy...
.................★ marzeniami ★
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Znowu głośno ziewnął, tym razem ani jego ciotka, ani ta cała Sopel się nie odezwały. Milczenie jeszcze gorsze od tej ich paplaniny. Parsknął donośnie i znowu przeszedł z łapy na łapę, uderzając ogonem o ziemię, a złociste ślepia zmrużył jeszcze bardziej. Osa kocięciem nie był, ale nie tolerował tych drugich członów. Po cholerę to komu. Osa i już, nie jakaś tam Osia Łapa, brzmiało obciachowo, pfi. I milczkiem nie był, mówił teraz tak mało, bo był znudzony i nie było o czym gadać, tyle w temacie, done. Na pytanie o jakimśtam Pokruszonym Lodzie, Srodzie czy jak się on zwał zerknął w stronę Króliczej, bo sam wojownika nie kojarzył. Ty odpowiadaj, może ty go znasz. Odeszła, po prostu, bo się bała. Inne wytłumaczenie było? Nope, skoro uciekła z Cienia z powodu jednego kocura, to musiała się go bać. Ciekawe tylko, czemu tak się bała własnego ojca, bo wcześniej przecież wspominała, że jest córką Bagiennej i Srokrusza. O ile wojowniczkę kojarzył, to tego kocura ni w ząb, nawet z imienia. Nie wiedział, czy taka Wężowa Glista z powrotem przyjmie kotkę która ot po prostu odeszła. Znowu ziewnął i wstał.
- Jakaś tam Śliska trenuje mojego brata. Czy tam Śliski, nie wiem, nie znam, Poranny...Mróz chyba?? I Lwia jakaś tam też są mistrzami mojego - pheh - rodzeństwa - kolejne słowo niemalże z siebie wypluł. Tfu, nie jesteście rodzeństwem, nie dla psa kiełbasa, Pszczoła only. Po prostu nie mogłem znaleźć słowa, o. - Meh, wracam do dziadka - Dresiarz podniósł się z ziemi i bez słowa, nie obrzucając już żadnej z kotek spojrzeniem wycofał się do Chrzanowego Korzenia i poszedł dalej zwiedzać tereny. Byle z dala od tych kotek. Have fun, gadajcie sobie o czym chcecie, ale beze mnie, jesteście NUDNE. Zwisało mu jak psu jajca, czy Sopelek zamierza wrócić, czy nie, a niech se wraca, Osie to wsio ryba.

//zt, no chyba że ktoś skurczykota zatrzyma :DDD
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Widząc, jak Osia Łapa wstaje i najwyraźniej planuje sobie odejść, spróbowała zagrodzić mu drogę swoim niepozornym, acz przepełnionym ogromną ilości ciałkiem. Może Królicza mówiła tyle dlatego, że jej niewielkie gabaryty nie były w stanie utrzymać całego tego entuzjazmu w sobie i słowami kotki przelewał się on na zewnątrz? To było w sumie całkiem możliwe.
- Nie tak szybko, mój drogi bratanku, nigdzie się stąd nie ruszasz, kodeks nakazuje przepędzić każdego, kto wkroczy na terytorium klanu, a ta tutaj może to zrobić, a nawet, jeśli nie, to możesz się okazać mi potrzebny, więc niezależnie od tego, czy cię to wszystko nudzi, czy nie, siadaj na swoim niezapchlonym odwłoku, kochanie - powiedziała, po czym odwróciła głowę w kierunku samotniczki - a co do Pokruszonego Lodu, to niby jest w cieniu, ale już od dawna go nie było, bo nie widziałam go już od przeprowadzki, jak nie dłużej i, na Gwiezdnych srebrne futerka litość, używasz strasznie nieaktualnych imion, moja droga, ale z tego, co wiem, to Tygrysiopręgi, Lamparci Cień, Lwi Płomień, Śliski Brzeg no i oczywiście Poranny Szron żyją, trwają z nami w cieniu i mają się całkiem dobrze, żadnego Lisa natomiast nie znam, a jak ja kogoś nie znam, to na tysiąc pajęczych odnóży na pewno w naszym ukochanym Klanie go nie ma, za to jakaś Mroźna Łapa umarła jeszcze przed przeprowadzką, więc jeśli to jakaś twoja rodzina to bardzo mi przykro, chociaż nie, jest mi przykro niezależnie od tego, czy cokolwiek ona dla ciebie znaczy - mówiła dalej, przypominając sobie, że Mroźna umarła chyba wtedy, kiedy wybiegła z ceremonii po kłótni z zastępcą i poznała Cichą Łapę, jej kochanego Chmielograba, którego nadal nie odnalazła, na cienistej granicy - a teraz powiedz, czego właściwie chcesz, albo odejdź, bo, jak widzisz, sterczymy tu i gadamy całkiem po próżnicy, i chociaż ja bardzo lubię mówić, to jednak widzisz, że młode pokolenie się niecierpliwi - dodała w końcu, podnosząc jedną ze swoich łapek i zaczynając czyścić pokrywającą ją sierść z wszelakich brudów, zarówno tych prawdziwych, jak i tych wyimaginowanych.
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Po kolejnym rozdzierającym ziewnięciu ze strony Osy Sopelek posłała mu przepraszający uśmiech, nadal z największą uwagą słuchając paplaniny białej kotki, której imienia nota bene nadal nie poznała. Postanowiła, że roboczo zacznie nazywać ją Gadatliwą Łapą, żeby ułatwić sobie uporządkowywanie nawału nowych, bardzo ważnych informacji.
Widząc, że kocurek mimo wszystko postanawia sobie pójść, zamrugała niepewnie, ale delikwent zaraz został zatrzymany. Nie, żeby bardzo był użyteczny, w końcu to od białej dowiadywała się... właściwie wszystkiego, ale nie zaszkodziłoby z nim dłużej porozmawiać.
A więc część jej dawnych przyjaciół i dwójka rodzeństwa została już wojownikami. Mordka Sopelka otworzyła się w szerokim, dumnym uśmiechu; czyli wszystko z nimi w porządku. No, w każdym razie z częścią - nic nie usłyszała ani o Szadzi, ani o Lisie, ani o Szarudze. A Skierka...
Uśmiech przygasł, a spojrzenie byłej Cienistej osunęło się bezwiednie z Króliczej Łapy gdzieś na dół. Skierka nie żyła. Zmarła przed przeprowadzką. Sopelek poczuła bolesny ucisk gdzieś w klatce w piersiowej i zacisnęła ząbki - kochana Skierka, którą mimo burkliwości i szorstkości Sopelek tak kochała... Nie było jej już. Niby powinna się z tym liczyć, skoro nie było jej przez cały jeden pełny Obrót, ale nie sprawiało to, że wiadomość smuciła ją mniej. Biedna, biedna Skierka. Myśli o Szadzi, Lisie i Szarudze na razie odepchnęła na drugi plan, skoro nie dostała żadnej wyraźnej informacji na temat ich śmierci.
Słowa białej terminatorki przywróciły ją jednak do rzeczywistości i zwróciły jej uwagę na ważne pytanie, które teraz właściwie stało się całą przyszłością kotki - no właśnie, czego chciała? Skoro dotarła aż tutaj i okazało się zupełnie niespodziewanie, że stoją przed nią Cztery Klany, jej dom, to czy można było prosić o bardziej wyraźny znak od Gwiezdnego Klanu? I jakby tego było mało, o Pokruszonym Lodzie nikt od dawna nie słyszał?
Czyżby dostała drugą szansę na zostanie prawdziwym wojownikiem?
- Czy wracam...? Tak? Tak! Tak, wracam! - z ostatnimi słowami poderwała się na cztery łapki, unosząc uszka i uśmiechając się, a jej oczy zaiskrzyły entuzjazmem. To była jej szansa, a tym, czy w ogóle pozwolą jej wrócić, będzie się martwić później. Chciała zobaczyć swoje rodzeństwo i przyjaciół... i mamę. - To znaczy - zaprowadzicie mnie do Wężowej Gwiazdy? - zapytała odrobinę spokojniej i przekroczyła granicę, podchodząc do dwójki Cienistych, i jakby ten gest był jakimś materialnym potwierdzeniem jej decyzji, poczuła się spokojniej i pewniej. Wraca do domu. I poradzi sobie ze wszystkim.
Są momenty takie, że o wszystkim zapominam
Co to są rzeczy ważne, zdrowie, rodzina
Wszystko wtedy wokół zwalnia, stygnie i staje
Jakaś dziwna siła tuli mnie i uspokaja
[Obrazek: output_byfnba_1__by_scourgemangastudios-d9s7qxh.gif]
Żyję sobie wtedy...
.................★ marzeniami ★
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Uśmiechnęła się szeroko do tamtej w odpowiedzi na jej uśmiech, ale wiedziała, że niestety nie mogła ot tak poprowadzić jej na tereny cienia, chociaż bardzo by chciała - w końcu tamta wydawała się całkiem miła, co jednak kontrastowało z maskami, którymi cieniści wojownicy próbowali ciągle pozasłaniać swoje wrażliwe serduszka.
Naprawdę, nigdy ich nie zrozumie.
- Bratanku mój kochany, widzę, że i tak nie chce ci się tu siedzieć, więc skocz proszę po Wężową Gwiazdę, a on zadecyduje, co z tym przeuroczym fantem zrobić, bo - tu spojrzała się na Sopelek - ja niestety nie mogę podjąć takiej ważnej decyzji, poręczyć też za ciebie nie mogę, bo mimo, że wyglądasz na bardzo miłą, na kogoś, kto ma dobre serduszko, to jednak chyba jesteś ode mnie nieco starsza, kochana, a to znaczy, że w ogóle cię niestety nie pamiętam, to znaczy wiem, że na pewno mnie nie okłamujesz, nie wyglądasz na taką, co by tak robiła, ale sama rozumiesz, że tak niestety trzeba, bo dopóki Wężowy cię nie przyjmie, a z pewnością tak postąpi, to niestety, ale jesteś samotniczką i muszę tak sterczeć naprzeciwko ciebie na tej granicy i słuchać jak mi wiatr gwiździ po uszkach, tak każe kodeks, znasz kodeks, prawda? - spytała się tamtej, całą swoją uwagę przenosząc na przybyszkę.
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości