Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Oto kolejna okazja, by zagrać postacią urodzoną w Klanie Gromu. Kocięta pochodzą z miotu NPC (rodzice nie są i nie będą nigdy odgrywani), a grę rozpoczynamy od razu po wysłaniu i zaakceptowaniu Karty Postaci.
Rodzicami są Czapla Noga oraz Lśniącooki:
Imię: Czapla Noga Płeć: Kotka Wiek: 55
Wygląd: Czapla Noga nie bez powodu dostała swoje imię, jest bowiem zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w Klanie Gromu, a wszystko zawdzięcza swoim niebotycznie długim, zgrabnym łapom, które z gracją i lekkością niosą ją po terenach Klanu. Kotka jest smukła i wygląda raczej na wiotką, choć w gruncie rzeczy nie należy do tych, które gną się pod silniejszym podmuchem wiatru. Jej ciało pokryte jest krótkim, choć gęstym białym futerkiem, które przechodzi w czerń na ogonie, na grzbiecie tworzy trzy duże, nieregularne plamy, a na zgrabnej mordce tworzy chaotyczny, z pewnością niepowtarzalny wzór. Czapla ma dość wąskie, żółtozielone oczy, które żywo obserwują świat, a czarny nos okalają mocno kontrastujące z nim białe wąsy.
Charakter: Na pierwszy rzut oka może się wydawać chłodna i nieprzyjazna. Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej - Czapla Noga jest po prostu mocno zobojętniała i zdystansowana do większości kotów. To nie tak, że cię szczególnie nie lubi, raczej zwyczajnie nie ma o tobie zdania. Konfliktu unika jak ognia, woli pochylić głowę niż się przeciwstawić, a wiele rzeczy - tak jak związek z Lśniącookim - robi głównie dla świętego spokoju. Nie zależy jej na zdaniu innych kotów i nie zdarza jej się zaistnieć w grupowych dyskusjach, więc to co myśli pozostaje przeważnie zagadką. Tylko jedna rzecz dotycząca niej jest pewna - nie wierzy w Gwiezdny Klan, a raczej jest on jej tak obojętny, jak większość otaczającego ją świata... za wyjątkiem być może jej kociąt. Wiadomo o tym powszechnie przez napięte stosunki z Gorejącym Krzewem. Co prawda to odrobinę jednostronny konflikt - to kocur jest prowodyrem większości burz jakie rozpętują się w tym temacie, bo Czapla co najwyżej przewraca oczami i stara się go unikać - ale nie mniej przez to burzliwy.
Urodzona: w Klanie Gromu. Pochodzenie: nieznane.
Imię: Lśniącooki Płeć: Kocur Wiek: 56
Wygląd: Jest raczej niski i większości wypadków by z kimś porozmawiać musi zadzierać głowę. Nieraz staje na palcach by wydawać się wyższym, co oczywiście stało się powodem do żartów w Klanie, jednak Lśniącooki zdaje się w ogóle tym nie przejmować. Tak, jak sugeruje jego imię jego oczy są niezwykłe - błękitne, niezwykle jasne i żywe, tak bardzo, że drugiego tak wyjątkowego kota z pewnością nie znajdziecie w żadnym z Czterech Klanów. Gdy spojrzy się na niego en face widać, że ma kanciastą głowę o dość klinowatym kształcie, jednak zdecydowanie daleko mu do egzotycznego wyglądu orientalnych pieszczochów. Jego smukłe ciało pokryte jest krótką sierścią o śnieżnobiałym odcieniu, nie ma na nim nawet jednego kolorowego włoska! Sam fakt, że pod sierścią jest rudy zdradza jedynie mała, ciemnoróżowa plama u nasady jego nosa, który poza tym ma odcień pudrowego różu.
Charakter: Uparty jak muł cwaniaczek. Kiedy już raz sobie coś postanowi to nie ma zmiłuj, doprowadzi do końca, a między godnym podziwu zawzięciem a zwykłą obsesją jest przeważnie bardzo, bardzo cienka linia, którą Lśniącooki przekracza każdego dnia. Nie przyjmuje "nie" jako odpowiedzi, dlatego lepiej nie wdawać się z nim w dyskusje - musi wyjść na jego, koniec, kropka, inaczej się obraża lub manifestuje swój podły humor otoczeniu. Swoich wad nie dostrzega i uważa się za pierwszy cud świata, za to cudze jak najbardziej, wytknie ochoczo i z radością przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nie wszystko złoto co się świeci, najwyraźniej, bo chociaż jego oczy błyszczą wyjątkowo jasno, to skrywają egoistyczny, konfliktowy charakter. Ale żeby nie zakończyć na takiej całkiem negatywnej nucie - kiedy tańczy się mu tak jak on zagra to całkiem przyjazny, wesoły z niego koleżka.
Urodzony: w Klanie Gromu. Pochodzenie: nieznane.
Historia: Ich związek nie można zaliczyć do udanych i inspirujących. Nie można powiedzieć, że dobrana z nich para, ale jakimś cudem jeszcze się nie rozstali. Najprawdopodobniej to zasługa Lśniącookiego, który dzięki swojej upartości cały czas trzyma przy sobie Czaplę, chociaż bywa naprawdę ciężko. Czarno-białej kocicy ten związek zdaje się być obojętny, chociaż ich pierwsze potomstwo sprawiło, że trochę bardzie się do siebie zbliżyli i zaczęło jej lekko zależeć, aczkolwiek trzeba być naprawdę bardzo dobrym obserwatorem, żeby to zauważyć. Relację tej niedobranej pary przycementował fakt utarcia nosa Gorejącemu Krzewowi, ponieważ jego córki również były zainteresowane szkoleniem się na medyka, a na dodatek rudzielcowi zależało na tym zdecydowanie bardziej, niż im. Powiedzmy, że z biegiem czasu Lśniący i Czapla zaczęli się dogadywać i dotarli się na tyle, że wystarczyło to do zmajstrowania sobie kolejnego miotu. Związek tej dwójki wojowników wydaje się niepewny i chwiejny, chociaż bliskie im koty wiedzą, że to tylko pozory, ponieważ zaczęło łączyć ich ciut więcej niż przyzwyczajenie, co jest znacznym progresem w porównaniu do okoliczności spłodzenia pierwszych kociąt. Z pierwszego miotu tej pary w klanie pozostali Malinowe Chaszcze – była pomocniczka medyka – oraz Akacjowy Kolec, podczas gdy Bzowa Gałąź, Złamana Łapa i Tytoń (Długa Łapa) zaginęli. Ten ostatni po tym, jak został wyrzucony z klanu, zginął ze szczęk psa, jednak jego rodzina nigdy nie dowiedziała się, co tak naprawdę stało się z kocurem.
Jest możliwość wcielenia się w czwórkę-piątkę kociąt. Kocięta można adoptować przez najbliższe trzy miesiące, aż do osiągnięcia przez miot wieku terminatorskiego. Rozpoczynamy grę jako ponad 1 księżycowy kociak (wiek 2 księżyców ten miot osiąga na koniec maja). W historii obowiązkowy jest zapis, że posiada się trójkę-czwórkę rodzeństwa z miotu oraz starsze rodzeństwo z pierwszego miotu: Bzowa Gałąź, Złamana Łapa, Akacjowy Kolec, Malinowe Chaszcze i Tytoń.
Proszę pamiętać, że w pierwszej kolejności miot jest przeznaczony dla NOWYCH użytkowników; w miocie może grać maksymalnie dwóch graczy już posiadających aktywną postać na forum. Rezerwacja miejsca przepada, jeżeli w ciągu tygodnia nie zostanie napisana i wysłana Karta Postaci.
Wszelkie wątpliwości, pytania i zapisy można zamieszczać w tym temacie.
Kocięta mogą być (kliknij na umaszczenie by zobaczyć przykładowe zdjęcie): Krótkowłose. Czarne, niebieskie, białe. szylkrety (czarno-rude, niebiesko-kremowe), rude, kremowe. Jeżeli rude lub kremowe, na futrze pokazują się nieznaczne pręgi: tygrysie lub klasyczne. Mogą pojawić się białe znaczenia, od minimalnych do pokrywających prawie całego kota.
Koty z jakąkolwiek ilością białych znaczeń mogą mieć heterochromię (jedno oko niebieskie, drugie w dowolnym naturalnym kolorze). Przypominamy, że kocięta rodzą się z niewybarwionymi oczami, tzn. niebieskimi, a docelowy kolor przyjmują one w wieku ok. 3-5 księżyców.
Księżyce: 80 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Mistrz: Nie jest moim mistrzem! (Poranny Szron) Płeć: kotka Matka: Świerkowa Igła Ojciec: Łaciata Skóra Partner: plany zemsty
Mała rudą koścista kotka z białymi uszami przy końcówka, długi, mały ogon z trzema białymi plamami i zielonymi oczami.
{W KP}
Brak
*waha się między Wicher, a tym miotem*
Edit:zgłaszam się. Imię i płeć nieznana
Edit: Coś nie ma aktywnych Chmur na forum więc wstępnie Chmurka i prawdopodobnie będzie to kocurek
Hello, I'm Flamepaw. YouTube know wat? Everybody leaves me for StarClan's Sake! I'm lost. No body likes to hear of those things of the past. I'm cursed. Everybody I love Will die and I Will live...
(Admini.... Mam dość....)
Mirabelka jest kotką średniej wielkości, raczej drobną i szczupłą, o gęstym, lśniącym futerku o barwie niebiesko-kremowej, a właściwie szylkretowej, ponieważ całe jej ciało zdobią trójkolorowe znaczenia, spośród których te białe zajmują jej podbrzusze, przednią stronę szyi, koniec ogona oraz skarpetki na łapach. Co ważne, na pyszczku kotka nie posiada żadnych białych plamek; jest on w większości szary, gdzieniegdzie poprzecinany kremowymi łatami. Najbardziej charakterystyczna z nich znajduje się pomiędzy oczami wojowniczki, zachodząc częściowo na czoło. Poza umaszczeniem mordkę kotki zdobią intensywnie złote oczy o pogodnym wyrazie oraz różowo-czarny, łaciaty nos. Rysy mordki przypominają Drobny Ptak, jednak są pozbawione tych grymasów, które często zobaczyć można u matki Kwitnącego Pąku.
Kwitnący Pąk dojrzała... Wyrosła na kotkę, dla której najważniejsze są: klan, rodzina, przyjaciele. Dla nich jest w stanie poświęcić życie. A jeśli nie wymaga tego sytuacja, to przynajmniej dawać z siebie dużo. Najbardziej lubi spędzać z nimi czas, przygody zeszły na dalszy plan. Nie jest może najbardziej domyślną kotką jeśli chodzi o problemy innych, czy relacje, ale zmądrzała i zaczęła się bardziej cenić. Można to wyczuć w jej relacjach z młodszymi. Oczekuje od nich szacunku, a gdy tego brakuje, wzbiera w niej irytacja i nieprzyjemne zaskoczenie. Nie unika obowiązków, wręcz potrafi się zaniedbywać, gdyż poczucie odpowiedzialności nie daje jej w pełni się zrelaksować, z wiedzą, że inni w tym czasie robią coś pożytecznego. Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły - śmiech! Przede wszystkim w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa, przy którym odmładza się o kilkanaście księżyców i nie przejmuje pełnymi politowania spojrzeniami ze strony matki czy innych kocic w średnim wieku. Sama nie jest już najmłodsza, ale w ogóle tego nie czuje. Pewnie nawet nie zauważa zmian, jakie w niej zaszły. Jak każdy wciąż potrafi zrobić coś głupiego, czego potem będzie żałować. Nie straciła także swojej romantyczności, a żałobę po bliskich nosi głęboko w sercu, na co dzień nie okazując oznak cierpienia. Z wiekiem coraz bardziej przypomina ojca, lecz w gorszych chwilach także cechy matki potrafią się w niej ujawniać, z czego nie jest zbyt zadowolona.
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Płomień, z taką różnicą, że Kwitnący Pąk nie ma żadnej aktywnej postaci, przez co się liczy jako ktoś powracający na forum. Jej postacie są w nieaktywnych już jakiś czas, a skoro Kwitnąca nie chce nimi wracać (przynajmniej na chwilę obecną) to przysługuje jej miejsce w miocie.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Kwitnąca powraca na forum, dlatego przysługuje jej multikonto w zamian za to, że porzuciła wszystkie inne. Płomień, jak twoja postać była w nieaktywnych, również miałaś możliwość stworzenia kogoś od nowa, ale nie na zasadzie, że od razu masz i nowe konto, i swoje stare, bo chciałaś od razu wszystkimi wrócić. Zamykam dyskusję, wszelkie posty na ten temat w tym dziale będą kasowane.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Długie księżyce włóczęgostwa zmieniły niegdyś wysokiego kocura o wysportowanej sylwetce. Wciąż jest wysoki, lecz boki ma zapadnięte, futro krótkie, matowe i w niektórych miejscach zaznaczone drobnymi bliznami po kocich bójkach. Kiedyś gęsta, śnieżnobiała sierść teraz nieco straciła na jakości, lecz nadal kot ten jest jednym z najjaśniejszych stworzeń, całkowicie zakamuflowany swą barwą na śniegu.
To, co go wyróżnia, to intensywnie niebieskie oczy, jasnoróżowy, porysowany kocimi pazurami nos oraz długi, potężny ogon.
Ślepia zatraciły kpiący wyraz, dla odmiany wiejąc buntowniczym i zgorzkniałym chłodem, opowiadając historię o nieszczęśliwych czasach spędzonych samotnie, bez jakichkolwiek sojuszników, które zmieniły kocura na jeszcze gorsze. A może... były wstępem do odmiany swojego losu?
Jak można było się spodziewać, skłonności do włóczęgi tylko się nasilały, aż w końcu kocur przepadł zupełnie, pochłonięty własnymi sprawami. Zapomniał o klanie, zapomniał o rodzinie, goniąc za przygodami. Nie miał zamiaru dłużej choćby udawać przed mistrzem jakiekolwiek zainteresowanie treningiem. Miał gdzieś własny klan, pozbawiony jakichkolwiek wartości. Zatruty zazdrością, z poczuciem niezrozumienia i krzywdy. Głęboko się przeliczył.
Na wolności zgorzkniał, stał się oschły i jeszcze bardziej samotniczy, nie potrzebujący nikogo, jak mu się wtedy zdawało. W głębi nieszczęśliwy, lecz zbyt dumny, by przyznać się do błędu, uparcie dążący wybraną przez siebie ścieżką. Sfrustrowany życiem, które wyglądało inaczej niż mu się wydawało. Gdzieś na głębinach serca pozostało w nim jeszcze coś... co powstrzymało go przed całkowitym stoczeniem się na dno. Tyle wystarczyło, by kocur wreszcie zrobił rachunek sumienia i uczynił coś, co powinien był zrobić już dawno.
Pierwsze co wyróżnia Szafirek są jej... duże, wręcz nieproporcjonalne i odstające uszy, zupełnie nie pasujące to smukłej i pociągłej mordki, która ukazała się zaraz po pozbyciu się kocięcego tłuszczyku. Jej oczy, które są również większe od przeciętnego klanowego i dzikiego kota posiadają barwę oceanu - niebieską.Pewnie jedyną rzeczą, którą Szafirek wzięła po matce jest jej wzrost, od razu po urodzeniu widać było iż kotka nie będzie zaliczać się do tych najwyższych o najbardziej masywnych, wręcz przeciwnie. Chude, krótkie i patykowate łapki świadczyły o tym, że pewnie będzie wzrostu swojej matki lub co gorsza będzie mniejsza.Początkowo wszystkim wydawało się, że tak jak reszta rodzeństwa będzie całkowicie biała niczym nieskalany stopą śnieg, jednak niedługo po urodzeniu na jej małym zadartym lekko w górę nosie, uszach, łapkach oraz śmiesznym ogonku zaczęły pojawiać się brązowe znaczenia.
Koteczka wydaje się być poważna i sztywna, ponieważ po części chciała taka być. Czuje się inna. Miewa z tego powodu troski zaszyte gdzieś w głębi jej serca. Gdy jednak ktoś ją bliżej pozna ta ściąga tą maskę. Nie jest aż tak sztuczne, zmechanizowane bowiem Omszała Łapa okazuję się wtedy głośna, energiczna, i pozbawiona typowej dla niej poważnej i znudzenia. Czas sprawił, że została niezwykle wyczulona na krzyki, warczenie, czy podniesienie łapy, wtedy ta reaguję momentalnie, przepełniona strachem.Jednak nie atakuje, a przynajmniej nie fizycznie, zdolna jest tylko do pisków lub ucieczki. Nie jest wtedy już tak odważna, tak, jak chciałaby być, a przecież przybiera maskę tej prącej do przodu. Młoda jest nadal zarozumiała, lecz teraz uznaje że koty starsze od niej są mądrzejsze i należy wykonywać bez sprzeciwu każde zadanie jakie otrzyma, z stworzeniami co przyznają jej stuprocentową rację. Ambicje sprawiają, że często myśli tylko o sobie odmawiając wszelkich prób komunikacji, bowiem na to przyjdzie czas później. Stąpa twardo po ziemi, podążając za ideałami i wyznaczonymi sobie celami na życie, pragnie je osiągnąć jak najszybciej, dlatego Omszoną Łapę można zaliczyć do grupy pracoholików, Szafirek w ten sposób chce pokazać że wcale nie jest gorsza od tych Rzeczniaków. Czasami zdarzają jej się chwile, co w samotności pragnie zdobyć coś niemożliwego. Jednak nawet gdy już takowe się pojawią zostają zalane realizmem. Pomimo upływu księżyców kotka nadal jest wielce naiwna Cały w kp
Gawronia Łapa (S)
hej, hej, w zasadzie to Omszała jest tylko troszkę rozruszana, bo nie biorę więcej sesji ze względu na jej polowanie (a Gawron siedzi od miesiąca przy obozie Klanu Wichru czekając na werdykt) ale no, czy mogłabym dołączyć do tego miotu?
NAT҉U͘RA̡L A beating ♥heart♥ ofstone Yougotta be so cold To makeitin thisworld Yeah, you'reanatural
Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
Cóż można powiedzieć o małej szylkretce? Podczas swojej wędrówki na pewno dojrzała, przestała tak łatwo się irytować i obrażać (choć od czasu do czasu wciąż fuknie podenerwowana, albo wywróci oczami), jak i znalazła na nowo psychiczną równowagę, zachwianą po masowych śmierciach i odejściach bliskich. Na nowo można rozpoznać w niej tego ciekawskiego kociaka, który śmieje się często i pozostaje rozbrajająco szczery, wyrażając to nie zawsze w najmilszy dla odbiorcy sposób.
Żaba [KW]
Tak więc witam serdecznie :)
Chciałabym grać jednym z kociaków jeżeli to możliwe.
Chłodnywicherkrewprzenika Niebozrzucachmurnypłaszcz Słychać głosprzez mgłę,toskały Pną się tam, gdziebijeblask
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.