Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxZdecydowanie nie tego szukała. Zwierzę, na jakie się natknęła może i nie było duże, jednak na pewno byłoby w stanie zrobić jej sporą krzywdę, dlatego też nie miała zamiaru wdawać się z nim w walkę. Szukała zwierzyny, czegoś, co można by zanieść na stos i zjeść, a jenota raczej nikt nie będzie chciał konsumować, zakładając, że w ogóle udałoby się jej go zabić. Postanowiła więc się wycofać, odejść i zostawić stworzenie samemu sobie, aby zajęło się swoimi sprawami. Odwróciła się powoli i cicho, z uszami przyciśniętymi do czaszki, a następnie odbiła gdzieś w bok, okrążając spokojnie drapieżnika. Powróciła do poszukiwania zwierzyny, ustawiając się pod wiatr i uginając swoje łapy. Spokojnie, bez pośpiechu, bez nerwów. Serduszko wciąż jej biło, jednak starała się to opanować kilkoma głębokimi, bezgłośnymi wdechami.
Zwiewna skutecznie i bez większego wysiłku wycofała się - ba, nawet jenot nie zwrócił na nią uwagi, co w tym trudnego? Odpowiedzieć jest prosta, bo nic. Kocica po prostu poszła kawałek dalej by zapolować. Przybrała pozycję łowiecką i znów zaczęła rozglądać się. Minus całej tej sytuacji był taki, że córka Paprociowego Kwiatu chyba nadal stresowała się całym tym spotkaniem i nie mogła skupić się na szukaniu zwierzyny albo kto wie, może po prostu zwykły pech. W gruncie rzeczy - do uszu kocicy dobiegł tylko lekki szum traw, a do jej nosa nie napływały żadne nowe zapachy. Było cicho jak makiem zasiał, czyli krótko mówiąc, Zwiewna znalazła nic. Może gdyby bardziej skupiłaby się, coś w końcu znalazłaby.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxDobra, spokojnie, bez stresu, bez nerwów. Najwidoczniej musiała odreagować swoje po spotkaniu z jenotem. Na szczęście zwierzę nie było do niej agresywnie nastawione i nie sprawiało żadnych poważniejszych problemów. Wzięła jeszcze kilka głębokich wdechów i kontynuowała poszukiwania czegoś zjadliwego. Musiała przynieść dzisiaj coś na stos, nie chodziło tu tylko o terminatorski obowiązek, a i o zwyczajną ambicję młodej. Nie była ona co prawda aż tak wygórowana jak u niektórych, ale była. Nie pozwalała jej wrócić do obozu z pustymi łapkami, bez choćby jednego piszczka.
A jednak Zwiewnej udało się, jednak tym razem znalazła swoją upragnioną zwierzynę. Uspokojenie się jednak na coś się zdało, kotka bardziej skupiła się i proszę bardzo, jak na zawołanie jedzenie. Jakoś za krzakami, bardziej w stronę Bobrowej Tamy, kilka lisich długości od kotki kicało sobie zwierzątko o brązowoszarej barwie futra. Posiadał także dość charakterystyczne długie, zaokrąglone uszy, dzięki którym można było go odróżnić od jego niedalekiego kuzyna. A dokładnie był to królik - kicał sobie gdzieś na pograniczu Kwiecistej Łąki, a Bobrowej Tamy, tak jakby to była lekka sugestia. Ale w gruncie rzeczy - szary póki co nie zauważył Zwiewnej, ta miała szansę go złapać.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxGo for the win! Zwiewna przycupnęła do ziemi, kiedy tylko zauważyła królika, aby ten nie zauważył jej zbyt wcześnie. Nie mogła dać się zdemaskować. Wyciszyła oddech, ogon ustawiła na równi z linią grzbietu, a brzuch trzymała przy ziemi, oczywiście nie za blisko, aby nie szurać nim po podłożu. Ruszyła następnie naprzód, cały czas skradając się pod wiatr, możliwie jak najciszej. Co jakiś czas kątem oka sprawdzała powierzchnię, po której stąpała, aby przypadkiem nie nadepnąć na nic, co wydałoby niechciany dźwięk, który zaalarmowałby szaraka o obecności drapieżnika. Kiedy dotarła na odpowiednią odległość, wybiła się z całej siły tylnymi łapami, pędząc w stronę królika. Chciała chwycić za jego szyję i wbić w nią kły, a łapami go przytrzymać, aby nie wierzgał za bardzo. Oczywiście chciała jak najszybciej pozbawić go życia, aby nie cierpiał za bardzo.
Kotka robiła wszystko doskonale, skradała się bez żadnego potknięcia. Zwracała uwagę na wiatr, pozycję łowiecką i co najważniejsze - na ciszę. Wiadomo, że króliki mają bardzo dobry słuch, więc dobrze, że tak postępowała. Dzięki temu podkradała się niezauważona, a w między czasie szary zajmował się sowimi sprawami. Dopiero kiedy Terminatorka wyskoczyła i wyciągnęła ku niemu pazury, ten zorientował się, że był obserwowany. Niestety na ucieczkę było już za późno, córka Paprociowego Kwiatu zabiła zwierzę w mgnieniu oka, ten tylko wydał głuchy pisk, a potem padł.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxHa! Udało się! Bez najmniejszych błędów podkradła się do szaraka i zabiła go w taki sposób, aby nie cierpiał za bardzo. Nienawidziła krzywdzenie i nie tyczyło się to tylko kotów. Kiedy upewniła się, że królik wyzionął ducha, zabrała się za kopanie dołka w ziemi. Umieściła w nim zdobycz, przysypała j ruszyła dalej, ustawiając się pod wiatr i szukając. No, królika już miała, może coś jeszcze? Piszczek? Ptak?
Widać szczęście wciąż sprzyjało Terminatorce, niedługo musiała czekać na kole zwierzę, zupełnie przypadkiem coraz dalej od Kwiecistej Łąki, przypadek? A może dalej było więcej pożywienia niż tu - w gruncie rzeczy, po niedługiej chwili oczom kotki ukazała się nieduża jaszczurka. Gdzieś kilka lisich długość od buro-białej, wylegiwała się w trawie, a raczej wygrzewała się, gdyś bardzo to lubiła. Właśnie dzięki temu nie zwróciła uwagi na Zwiewną, ta zaś miała szansę na kolejną ofiarę, dużo mniejszą niż poprzednią, ale lepsze to niż nic.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxPowtórka z rozrywki? Był ssak, teraz jest gad, a potem może będzie ptak? Hohoho! Tak czy inaczej, buro-biała znów powtórzyła ten sam schemat. Przylgnęła do ziemi, uspokajając swój oddech. Nie była pewna, czy jaszczurki mają dobry węch, czy akurat słuch, czy wzrok... więc jedyne co jej pozostało to improwizować. Jeszcze nigdy nie miała do czynienia z takim typem zwierzyny, więc była to dla niej szansa na naukę. Ogon na równi z całem, brzuch przy ziemi, wiatr wiejący w mordkę. Idziemy. Ruszyła naprzód, powoli, nie spiesząc się, uważając pod swoje łapy. Starała się wszystko robić uważnie i wolno, a także dokładnie, postanowiła również w razie czego skryć się w jakiś większych trawach bądź między kwiatami, aby jaszczurka jej nie dojrzała zbyt wcześnie. W pewnym momencie wybiła się z tylnych kończyn, kierując swoje przednie łapy w kierunku małego ciałka gada, oczywiście z wysuniętymi pazurami. Chciała szybko to zakończyć. Zabić.
Jak na początku szło jej dobrze, tak teraz to trochę spadło. Wcześniej złapała królika, teraz cóż...trochę gorzej, ale jest jeszcze nadzieja. Zwiewna poprawnie skradała się - tu nie ma nic do zarzucenia, można nawet powiedzieć, że perfekcyjnie. Lecz z jakiś powodów, w ostatniej chwili przyszła ofiara odwróciła swój łepek w trochę kotki i długo nie zastanawiała się co zrobić. Zapaliła jej się mała czerwona lampeczka w głowie i nim córka Paprociowego Kwiatu dążyła w ogóle skoczyć, to zwierzyny już nie było na tym miejscu co wcześniej. Jak to jaszczurka, szybko wstała, odrzuciła swój ogon i pobiegła przed siebie ile miała sił w nogach. Na szczęście zwierzę nie znikało jeszcze z horyzontu, więc Terminatorka miała jeszcze szansę dogonić ją.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxOch nie! Jak to się mogło stać? Zwiewna wprawdzie podkradała się dobrze, ale... może nie wystarczająco dobrze? W każdy razie, nie mogła teraz tracić czasu. Ruszyła pędem za gadem, starając się go dogonić, aby ten nie zniknął jej z oczu za szybko. Jaszczurka może nie była jakąś super ofiarą, ale nadawała się do jedzenia i należała do kategorii zwierzyny, więc, cóż, buro-biała nie zamierzała rezygnować z prób jej złapania. Gdyby znalazła się wystarczająco blisko zwierzęcia, próbowałaby pochwycić je między łapy i zabić jednym mocnym kłapnięciem szczęk. Pytanie tylko, czy okaże się wystarczająco szybka?
Zwiewna czym prędzej rzuciła się do pogoni - tylko czy ze skutkiem? To się okażę, bo jak widać jaszczurki do wolnych nie należą. Pomimo swoich małych rozmiarów są bardzo szybkie i zwinne, nic dziwnego, że ta była bardzo daleko od kotki. A buro-biała...no cóż, próbowała. Biegła najszybciej jak mogła, ale z każdym uderzeniem serca zwierzę zaczynało coraz bardziej oddalać się od Terminatorki, aż w końcu córka Paprociowego Kwiatu zupełnie nie straciła zwierzyny z widoku. Ta bezpiecznie skryła się w swojej kryjówce, gdzie kotka już nie dałaby rady jej złapać - cóż, może następnym razem.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xx... ojej. No cóż, najwidoczniej jaszczurka okazała się być tym razem szybsza od Zwiewnej. Przynajmniej teraz młoda będzie pamiętać, że te zwierzęta cechuje szybkość. Westchnęła pod nosem, a następnie powróciła do szukania zwierzyny. Porażka w polowaniu na jaszczurkę wcale jej nie zniechęciła. Wręcz przeciwnie, nakręciła do dalszego działania. Ustawiła się pod wiatr, węsząc i nasłuchując, a także wytężając wzrok. Poza królikiem musiała złapać coś jeszcze. Cokolwiek.
Kotce jaszczurki nie udało się złowić, ale kto wie, może właśnie złapie coś jeszcze? Kiepsko wracać tylko z królikiem do obozu i tego chyba też trzymała się Zwiewna. Ustawiła się pod wiatr i szukała - na jej nieszczęście do różowego nosa kotki nie dotarł żadnej znajomy zapach. Nieco chłodniejszy wiatr wiał prosto w pysk Terminatorki, a w oddali nadal można było usłyszeć szum traw, lecz póki co nie było śladu zwierzyny. A może tylko pochowała się? Albo jest gdzieś dalej, któż to wie.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
xxNo nie, znowu nic? Halo, to zaczynało się robić nudne! Mimo okalającej ją pustki, postanowiła nie rezygnować, a iść dalej, naprzód. Oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że może już na nic dzisiaj nie natrafi, ale warto było mieć nadzieję. Może nie była ona duża, ale zawsze jakaś, prawda? Tak czy inaczej, terminatorka wciąż uparcie parła przed siebie, mając nadzieję, że wiatr wiejący jej w pysk lada chwila przyniesie jakiś ciekawy zapach, albo jej uszy wychwycą jakiś ciekawy dźwięk.