Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Iskrzący zatrzymał się bo zauważył coś wartego uwagi. Nareszcie nie jest to durny nadgorliwy wojownik z innego klanu tylko gryzoń. Podkradł się trochę bliżej. Iskrzący dba o zachowanie ciszy i krycie się w trawach, żeby nie spłoszyć rzęsorka, który dla niego może sobie być nawet myszą czy nornicą. Wyskoczył z wyciągniętymi pazurami żeby przygnieść zwierzę do ziemi i dobić je ugryzieniem w kark.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Niestety, tym razem rzęsorek już z odległości wyczuł woń kocura. Gdy tylko zorientował się, że może zbliżać się niebezpieczeństwo, rzucił się do ucieczki i szybko zniknął wojownikowi z pola widzenia. Szary kocur niestety tym razem nie miał szans dogonić tego niewielkiego zwierzaka.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Mówi się trudno i żyje się dalej. Iskrzący patrzył na uciekające zwierzę, ale nie podjął próby pościgu. To zdecydowanie zbyt męczące i nie warte czegoś tak małego. Ruszył przed siebie na ugiętych łapach z pyskiem skierowanym w stronę wiatru. Porusza się ostrożnie, uważa i omija na wszystko co może szeleścić i czynić niepotrzebny hałas. Węszył i czekał na kolejną zwierzynę.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Iskrzący Nos węszył ale póki co nie natrafił na żaden trop. Będzie musiał się postarać bardziej lub po prostu uzbroić w cierpliwość, w końcu na pewno gdzieś w okolicy były jakieś zwierzęta potencjalnie nadające się na posiłek.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Iskrzący stawia na cierpliwość. Prędzej czy później trafi na jakieś zwierzę i tym razem je upoluje. W środku lata musi aż roić się od zwierzyny, a on chce to wykorzystać i przynieść do obozu coś więcej niż powietrze albo jeden mały piszczek. Szedł przed siebie, omijał patyki, liście i wszystko co może szeleścić, był pochylony i pilnował żeby mieć opuszczony ogon, ale nie szurać nim po ziemi. Wiatr wieje mu w pysk pleple ile można się powtarzać, po prostu pozycja łowiecka. Węszył i nasłuchiwał. Oby tym razem miał więcej szczęścia.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
W końcu złapał jakiś trop. Gdy zlokalizował zapach, który dotarł do jego nozdrzy, ujrzał nieopodal niewielkie zwierzątko. Badylarka, bo tym właśnie było znalezisko, spokojnie sobie wędrowała, szukając jakby czegoś w podłożu. Póki co nie zdawała sobie sprawy z obecności wojownika.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Nareszcie coś wartego uwagi. Tym razem to nie nadgorliwa larwa z gromu tylko zwierzyna. Tej okazji nie może drugi raz zmarnować. Iskrzący zaczął skradać się do zwierzyny najciszej jak potrafi. Przypominał sobie zasade z treningu że mysz wyczuje, ptak zobaczy, królik usłyszy. To tutaj to nie mysz, ale też gryzoń. Iskrzący wyciszył oddech bo przecież normalnie kot dyszy tak głośno, że każde zwierze to wyczuje i trzeba starannie zaznaczać, że jest inaczej. Ogon trzyma nisko, nie szoruje brzuchem o ziemie, pilnuje wiatru, uważa na paprochy, ciężar przenosi na tylne łapy, bo jeśli tego nie zrobi to mu wszystko poucieka. Gdy znalazł się w odpowiedniej odległości podobnie jak wcześniej chciał wyskoczyć z traw i zabić gryzonia za pomocą porządnego ugryzienia w kark.
Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
Grad od małego umiłował sobie walkę; na początku oczywiście jako zwykłe przepychanki między rodzeństwem. Jest pewny siebie i ciekawski, lubi poznawać nowe rzeczy – ale raczej przez doświadczenie, niż słuchanie starszych. Jego odwaga czasami wpędza go w kłopoty, ale mimo to nie zmienia swojego zachowania.
Tym razem kocur pilnował dokładnie wszystkich zasad dobrego polowania. W teorii powinno się udać, niestety... mimo starań miał chyba po prostu pecha. Skoczył na gryzonia ale ten przemknął mu między łapami i uciekł. Wyrwał się na tyle sprawnie, że kocur stracił go z oczu i nie miał szans dogonić.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Kolejna porażka. Tym razem Iskrzący porządnie się już zdenerwował. Nie jest przyzwyczajony do tylu porażek pod rząd zwłaszcza z durnymi myszami, które powinien zabić bez problemu. Jest pewien, że tym razem wszystko zrobił dobrze i o niczym nie zapomniał, ale to nie wystarczy. Podejmie ostatnią próbę, w końcu do trzech razy sztuka. Znów ruszy pod wiatr na ugiętych łapach, uważając na śmieci pod łapami i nasłuchując zdobyczy.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Niestety póki co Iskrzącemu Nosowi nie udało się namierzyć nowego tropu. Miał chyba gorszy dzień, a przynajmniej gorszy moment. Może zbytnio się denerwował, a może po prostu miał pecha? Jeśli chce coś złapać... to będzie musiał próbować dalej.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Iskrzący doszedł do wniosku że to nie ma sensu. To gorszy dzień, pech i szkoda jego czasu. Dwie porażki, brak czegokolwiek, a wcześniej spotkanie z kocurem przypominającym Iskrzącemu chodzący baleron skutecznie zniechęciło go na dzisiaj. Syn Liliowej Sadzawki w końcu ruszył w stronę obozu z pustymi łapami. Jutro może będzie miał lepszy dzień i spróbuje jeszcze raz.
Cóż... kiedy rozdawali co oryginalniejsze futerko, on stał w kolejce po inteligencje i niestety trafiło mu się... czarne. Niewiadomo czy to pech czy inne pieroństwo, ale jest jak jest i trzeba z tym żyć. A więc tak - półdługie, czarne futerko okrywa go całego, od uszu, przez grzbiety, po ogon, włączając w to oczywiście łapy. Wzrost również nie trafił mu się fenomenalny, mogło by być lepiej, ale nie narzeka, ważne, że mieści się w średniej. Jest za to niebywale chudy, można by powiedzieć, że wręcz chorobliwie, nie wiadomo czy jest to skutek choroby czy cecha wrodzona i tak już ma. Łapy wydają się być trochę za długie, w stosunku do reszty ciała, ogon za krótki, uszy za duże, ogólnie dojrzewanie uderzyło go z pełną mocą, choć może jedynie w jego głowie. Ni to ładne, ni to brzydkie, ale jedynym co w sobie lubi to jasnozłote oczy, bystro patrzące znad jasnoróżowego nosa jakim zakończona jest jego podłużna kufa. I kto wie, może jeszcze będzie z niego kawaler...
Po przeprowadzce, chorobie i śmierci matki, którą przeżył bardzo ciężko, kocurek wyraźnie zamknął się w sobie. Strata jednej z najważniejszych osób w jego życiu podkopała pewność i poczucie bezpieczeństwa, który stracił dawną spontaniczność. Nadal pozostał ciekawy świata, jednak teraz objawia się ona w byciu niesamowicie wyczulonym na słowa innych. Jest wprost zafascynowany opowieściami, które opowiadała mu mama i które wróciły, gdy spędzał długie godziny w lecznicy. Choć większości zmyślone, stały się ostoją wiary w dobro malucha. Dzięki nim z całej siły zapragnął zapisać się w historii Czterech Klanów jako bohater. Jest dość skryty, nie mówi dużo o sobie przy pierwszym spotkaniu, potrzebuje czasu by komuś zaufać i zbliżyć się. Dużo obserwuje, mało mówi, ale przy bliskich ujawnia się jego bystre, lekko sarkastyczne spojrzenie. Wciąż szuka tej jednej chwili, okazji, która pomoże mu zabłysnąć i strasznie zależy mu na opinii starszych wojowników. Bywa naiwny, szczególnie gdy usłyszy coś od osoby bliskiej.
Cóż, Ceremonii wciąż ani widu ani słychu, chcąc nie chcąc musiał zacząć na własną rękę opuszczać mury obozu, jeśli chciał w jakikolwiek sposób zapobiec śmierci z nudów. Tak czy siak, zaczął, poza oczywiście patrolami, wychodzić samemu z Obozu, co okazało się... łatwiejsze niż przypuszczał. Nikt się nie czepiał, nikt nie pytał, wszyscy byli jak najbardziej w porządku z faktem, że raz na jakiś czas znika. A odpowiedź 'przechadzka' wystarczała większości pytającym. Zaskoczyło go to, spodziewał o wiele większej i liczniejszej kontroli, a tu proszę. Nie, żeby miał coś przeciwko. Spędzał te godziny biegając po terenach, chodząc po drzewach i starając się za wszelką cenę złapać co nie co. Raz prawie dopadł ptaka, ale skończyło się na tym, że leżał na ziemi z kilkoma piórami w pysku. Ale raz udało mu się dopaść mysz. Co prawda niemal wybiegła przed jego nos, ale przynajmniej zareagował dostatecznie szybko by ją zabić. Co innego gdy chodziło o profesjonalne podchodzenie zwierzyny, na tym wciąż polegał. Dziś również postanowił wybrać się na szybką przechadzkę, którą zaczął od przechadzki przez Bobrową Tamę. Uważając na pojawienie się bobra, słyszał opowieści o jednym z kocurów, któremu ten delikwent odgryzł ogon i wolał uniknąć podobnego losu. Ruszył dalej, wzdłóż rzeki, wyłapująć w powietrzu obcy zapach. Ruszył za nim, odbijając w lewo by niebezpiecznie zbliżyć się do granicy Klanu Gromu. Szczegółowe położenie granicy było trudne do zlokalizowania, ale ciekawość pchała go do przodu. Byle nie za daleko.
[Zamglona Łapa]
Is this thereal life? Is this just fantasy? Caught in a landslide, no escape from reality O p en your eyes, look up to the skies and see I'm just a poor boy, Ineed no sympathy BecauseI'm easycome, easy goa little high, little low Anyway the WIND blows, doesn't reallyMATTER tome, to me
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Zamglona przechadzała się wzdłuż granicy z Klanem Rzeki. Zazwyczaj nad czymś rozmyślała, lecz tym razem było inaczej. Jej myśli nic nie zaprzątało. Dlaczego przechadzała się wzdłuż granicy? Postanowiła przypomnieć sobie zapach owego klanu i dokładniejsze położenie cienkiej linii zwanej inaczej granicą dwóch klanów. Można by nazwać zajęcie kotki nawet samotnym patrolem, ale gdyby doszło do walki musiałaby polegać na sparingu z bratem. Nie miała innego doświadczenia w walkach.
Idąc tak nagle zapach obcego klanu znacząco się nasilił. A po paru krokach była w stanie zobaczyć kota. Dokładniej czarnowłosego kocura z złotymi oczami. Czy był od niej starszy? Trudno powiedzieć, raczej byli w podobnym wieku. Ale kocur siak czy jak był od Zamglonej wyższy. Terminatorka przystanęła przy granicy i obserwowała poczynania drugiego kota. Jak na razie był na swoim terenie, więc nie było potrzeby go przeganiać
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Cóż... kiedy rozdawali co oryginalniejsze futerko, on stał w kolejce po inteligencje i niestety trafiło mu się... czarne. Niewiadomo czy to pech czy inne pieroństwo, ale jest jak jest i trzeba z tym żyć. A więc tak - półdługie, czarne futerko okrywa go całego, od uszu, przez grzbiety, po ogon, włączając w to oczywiście łapy. Wzrost również nie trafił mu się fenomenalny, mogło by być lepiej, ale nie narzeka, ważne, że mieści się w średniej. Jest za to niebywale chudy, można by powiedzieć, że wręcz chorobliwie, nie wiadomo czy jest to skutek choroby czy cecha wrodzona i tak już ma. Łapy wydają się być trochę za długie, w stosunku do reszty ciała, ogon za krótki, uszy za duże, ogólnie dojrzewanie uderzyło go z pełną mocą, choć może jedynie w jego głowie. Ni to ładne, ni to brzydkie, ale jedynym co w sobie lubi to jasnozłote oczy, bystro patrzące znad jasnoróżowego nosa jakim zakończona jest jego podłużna kufa. I kto wie, może jeszcze będzie z niego kawaler...
Po przeprowadzce, chorobie i śmierci matki, którą przeżył bardzo ciężko, kocurek wyraźnie zamknął się w sobie. Strata jednej z najważniejszych osób w jego życiu podkopała pewność i poczucie bezpieczeństwa, który stracił dawną spontaniczność. Nadal pozostał ciekawy świata, jednak teraz objawia się ona w byciu niesamowicie wyczulonym na słowa innych. Jest wprost zafascynowany opowieściami, które opowiadała mu mama i które wróciły, gdy spędzał długie godziny w lecznicy. Choć większości zmyślone, stały się ostoją wiary w dobro malucha. Dzięki nim z całej siły zapragnął zapisać się w historii Czterech Klanów jako bohater. Jest dość skryty, nie mówi dużo o sobie przy pierwszym spotkaniu, potrzebuje czasu by komuś zaufać i zbliżyć się. Dużo obserwuje, mało mówi, ale przy bliskich ujawnia się jego bystre, lekko sarkastyczne spojrzenie. Wciąż szuka tej jednej chwili, okazji, która pomoże mu zabłysnąć i strasznie zależy mu na opinii starszych wojowników. Bywa naiwny, szczególnie gdy usłyszy coś od osoby bliskiej.
Szedł lekko, trochę po skosie, jakby jego celem było przekroczenie granicy, ale dopiero za parenaście lisich długości. Tak naprawdę nie wiedział co jeszcze zrobi, był za to pewien, że chce się przekonać jak dokładniej wyglądają gromowe ziemię. Z uszami postawionymi szedł przed siebie i miał szczęście, że w porę zauważył obcą kotkę i zawrócił by wyglądało to tak, że idzie wzdłuż granicy. Wolał nie zostać oskarżony o przekroczenie granicy, szczególnie patrząc na fakt, że o gromiakach chodziły różne, brutalne pogłoski. Co prawda, nie tak jak o cienistych, za którymi większość rzeczniaków po prostu nie przepadała. W każdym razie, zatrzymał się, niedaleko tej niewidzialnej lini, w miejscu, gdzie zapachy mieszały się i przenikały, walcząc o zdominowanie tego drugiego. Przechylił łeb i wyszczerzył się, obserwując nieznajomą, która była... zaskakująco niska. - Nie jesteś za mała na szwędanie się poza obozem? - miauknął, przysiadając. Mimo to każda cząstka jego ciała wciąż pozostała napięta, gotowa w każdej chwli rzucić się do ucieczki. Nigdy nie wiadomo co taka gromiaczka, szczególnie sprowokowana może zrobić. Co z tego, że wydawała się młodsza od niego, pazury miała więc krzywdę w ten czy w inny sposób zrobić mogła.
Is this thereal life? Is this just fantasy? Caught in a landslide, no escape from reality O p en your eyes, look up to the skies and see I'm just a poor boy, Ineed no sympathy BecauseI'm easycome, easy goa little high, little low Anyway the WIND blows, doesn't reallyMATTER tome, to me
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Podczas gdy tak obserwowała kocura, zauważyła, że porusza się wzdłuż granicy. Wyglądał jakby jedynie sprawdzał, czy ktoś przypadkiem nie przekroczył tej niewidocznej, cienkiej linii. Tym bardziej kotka nie miała powodów, aby go zaatakować. Tak więc nadal stała i przyglądała się nieznajomemu.
Może i chodziły po klanach różne pogłoski na temat kotów z Klanu Gromu, ale nie każdy kot jest taki sam. Zamglona nie należała do tych, którzy jedyne co potrafią to się bić. Ona wolała porozmawiać na spokojnie i wszystko wytłumaczyć, aby na koniec dojść do kompromisu. Gdy kocur podszedł bliżej miejsca w którym stała mogła dokładniej się przyjrzeć. Jasne złote oczy idealnie komponują się z półdługą czarną sierścią. - Nie jestem za mała, najpewniej jestem w twoim wieku lub trochę młodsza. - Powiedziała jak zawsze obojętnym głosem. Cały czas obserwując złotookiego. Nie mogła mieć pewności czy wyższy nie rzuci się na nią z pazurami i kłami. Kocur przysiadł więc i Mgła również postanowiła usiąść. - Jestem Zamglona Łapa, jednak większość mówi na mnie Mgła. - Przedstawiła się obojętnym tonem z równie obojętnym wyrazem pyska. Nie widziała powodu aby pytać o imię kocura, ponieważ on również się przedstawi bez wcześniejszego pytania.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife