Logo Artemidy
Czarny Ogon - centrum
#61
Patrol, tudzież zwyczajna próba zapoznania się z terenami klanu. Wciąż nie znała ich idealnie; może i była od dłuższego czasu w Cieniu, jednak wciąż nie zebrała się na to, by porządnie zwiedzić każdy skrawek terenów. Może zwyczajnie podświadomie chciała to zrobić razem z ojcem, na treningu, jak na prawdziwego terminatora przystało. Tym razem jednak czasu miała sporo, toteż najpierw wybrała się do miejsca, w którym Czarny Ogon stykał się z granicą Cienia. Aczkolwiek - nie została tam długo. Zamiast tego ruszyła wzdłuż zmarzniętej rzeczki, odprawiając tym samym niewielki patrol. Rozglądała się na boki, jeżdżąc spojrzeniem po otoczeniu, po jego charakterystycznych elementach. Choć na pierwszy rzut oka wyglądała jakby bardziej zwiedzała, niźli rzeczywiście pilnowała granicy, to stojące, czujne uszy zdradzały wszystko. Nie zmuszała siebie do szybkiego marszu. Szła normalnym, spokojnym tempem, jakby napawając się naturą, ciszą i spokojem.
I nie nacieszyła się tym spokojem zbyt długo, bowiem po jakimś czasie wędrówki, jej ślepia spostrzegły kocią sylwetkę. Napięła momentalnie mięśnie, rozszerzyła ślepia. Przyspieszyła kroku, by zbliżyć się szybciej do nieznajomej osoby.
— Mam nadzieję, że nie planujesz wkroczyć na tereny klanu Cienia! — zakrzyknęła z oddali, gdy znalazła się w końcu w zasięgu jeszcze-nie-intruza. Nie brzmiała wrogo, acz pozwoliła ostrzegawczej nucie wedrzeć się do jej głosu Dostrzegła, iż obca jej kotka krążyła wzdłuż Czarnego Ogona, jednakże... Nie wyglądała na taką, która zaraz miała przeskoczyć na drugą stronę. Zmarszczyła nos. — Szukasz czegoś? — rzuciła ponownie, gdy znalazła się już na tyle blisko kotki, iż nie musiała krzyczeć. Przystanęła, wlepiła w nią swoje spojrzenie. Była ciekawa, ale i czujna. Nigdy nie wiadomo, czego mogła się spodziewać po samotniku, który kręcił się tak blisko terenów klanu.
LVL 1 90 / 100
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Nie dużo czasu minęło, odkąd postawiłem łapę na cienistych terenach, a Olcha zaproponował mi patrol. Zgodziłem się więc, chociaż strach przed burasem nadal we mnie siedział. Po robieniu kółeczek wokół mnie czułem się dosyć niepewnie. To nie tak, że w ogóle mu nie ufam, to mój dawny przyjaciel. Po prostu to było dziwne. Z drugiej strony zaimponował mi, jak umie kogoś kontrolować. Może bym się tego od niego nauczył? Chociaż...nie, nie chcę manipulować innymi. Nie jestem tym typem, zgaduję? Raczej zwykłym, przyjaznym wojownikiem. Który czasami na wybuchy złości i emocji, ale to szczegół.
Także ruszyliśmy. Olcha wydawał się już wybrać miejsce do sprawdzenia, także podążałem za nim. Właściwie prawie zawsze za kimś podążałem, ale może to do mnie pasuje. Nie przepadam za prowadzeniem. Przywództwo łączy się z wielką odpowiedzialnością. Patrol to zły przykład, ale mówiąc ogólnie. Jestem tym, który podąża i wspomaga. Byłem też ciekawy, czy królewicz wybrał się na ten spacerek, by o czymś porozmawiać. Pożyjemy, zobaczymy. Właściwie, to ja potrzebowałem kilku informacji...
- Too...co działo się w klanie, gdy mnie nie było? - zagaiłem więc, nadal uważnie śledząc otoczenie wokół mnie.
/olcha
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Skoro królewicz samodzielnie przyjął go do klanu, to postawił sobie za zadanie również wprowadzenie go na nowo w życie klanu i przedstawienie mu co i jak. Oby tym razem Chrząszcz nie uciekł gdzie pieprz rośnie, bo kolejnej taryfy ulgowej nie doświadczy. Zapewne wiedzieli to oboje. Czy był mu przyjacielem? Trudno stwierdzić. Na pewno lubił spędzać z nim czas i to się akurat nigdy nie zmieniło. Z drugiej strony wolał go pewniejszego siebie, czyli takiego, jakim był za kociaka. Teraz był jedynie przestraszonym gryzipiórkiem. Gdzie się podział ten stary łobuz, którego Olcha uznał za jedynego normalnego w tej zepsutej rodzinie? Wyglądało to tak, jakby ustąpił miejsca kocurowi, który rumienił się i onieśmielał, gdy królewicz choćby na niego spojrzał. Król Olch oczywiście był z tego powodu dość zadowolony, ponieważ lubił, gdy inni mu ulegali. Uwielbiał brylować i rządzić się.
Na patrol zabrał srebrzystego niedługo po tym, jak przyprowadził go do obozu, informując właściwie, a nie zapraszając, i to tonem nieznoszącym odmowy. Trzeba było sprawdzić, czy jego stary przyboczny nadal się na takiego nadawał, a poza tym... Powrót do starej znajomości wydawał się być całkiem przyjemny. Chwilę po wyjściu z obozu zniknęli w lesie. Olcha wyciągał swoje długie łapy i kroczył, jakby płynął, elegancko i dumnie jak zawsze.
- Wiele. Motyli Móżdżek odszedł z klanu. Właściwie z twojego rodzeństwa zossstali jedynie Ćmia Łapa i Pszczela Łapa. Osssa przez chwilę był moim terminatorem, ale również zniknął. Nie znajdziesz teraz Ćmy w obozie, ponieważ wyruszyła z Ciernissstym Kwiatem na wyprawę do Szepczącej Ssssadzawki - odparł, ale to nie było wszystko. Oczywiście, że zda mu relację, ale nie byłby sobą, gdyby trochę nie pokręcił, nie ubarwił tej rozmowy. Szli blisko siebie, a Olcha niby przypadkiem otarł się bokiem o bok Chrząszcza.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Nie zamierzałem już więcej uciekać z klanu. Zresztą po tym, ile musiałem się natrudzić z Olchowym by zrobić to teraz, wątpię by udało się ponownie. Samotne życie nie było ani szczególnie przyjemne, ani lepsze od klanowego.
Właściwie nie wiedziałem, co miałem w końcu o Olsze myśleć. Z jednej strony, bardzo go lubiłem i szanowałem. Z drugiej to, jak zachowywał się na brzegu rzeki. Chciałem nadal go lubić. Nadal się z nim zadawać. Podążać za nim krok w krok niczym kocię za matką. A jednak przy Czarnym Ogonie zbudził we mnie strach i onieśmielenie. Nie byłem przyzwyczajony do kotów krążących wokół mnie kółeczka, by potem szepnąć na ucho "Witaj w klanie, koteczku". Może to było normalne. Może nie powinienem tak tego przeżywać. Właściwie, może lepiej jeżeli po prostu powrócę do dawnego traktowania Olchy. Trudno mi być pewnym siebie, gdy dopiero co dołączyłem z powrotem w cieniste progi. Ale chyba tak będzie najlepiej - gdy odrzucę tą strachliwą osobowość, jaką popisałem się ostatnio.
Gdy bury wspomniał o Motylu, chciałem już powiedzieć "wiem". Otworzyłem buzię, ale szybko zacząłem udawać, że ze zdziwienia. W końcu mówiła mi to Krogulec i nikt nie powinien wiedzieć, że rozmawialiśmy. I że wszedłem sobie na tereny klanu by pomóc walczyć z gawronami.
- Mhm. Widzę, że trochę się rozsypaliśmy - odparłem, po czym dodałem - Ale nie byłem do nich jakoś bardzo przywiązany - było to tak w połowie prawdziwe, a w połowie kłamstwo. Próbowałem wyjść na twardszego, niż rzeczywiście jestem. Jednak i tak moja relacja z Motylim się popsuła, a z resztą robaczków nigdy wiele nie rozmawiałem.
I szliśmy dalej. Wtem Olcha otarł się o mnie, najwidoczniej przypadkiem. Czy to mi przeszkadzało? Trudno powiedzieć. W każdym razie nie dałem po sobie poznać, że wywarło to jakiekolwiek wrażenie.
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Cisnął mu się na język niewybredny komentarz na temat rodziny Chrząszcza, a przede wszystkim podkreślający fakt, że zawsze byli nic nie warci i branie kogoś takiego, jak Ćma, było ogromnym błędem. W oczach królewicza, jak i Wężownika, jedynie srebrzysty kocur o piwnych oczach był coś wart w porównaniu do całej tej obrzydliwej, brudnej hałastry. Swoją drogą, ciekawilo go to, jakie Chrząszcz miał zdanie na ten temat.
- Twoja rodzina nigdy ssię do niczego nie nadawała. Wybór Ćmy na przyszłego medyka to ogromny błąd i Gwiezdni pokażą kiedyś, że miałem rację, a Ciernisssty Kwiat mnie nie posssłuchała. Ty jeden jessdteś coś wart - wygłosił swoją śmiałą opinię, przenosząc zimne, zielone spojrzenie na Chrząszcza i czekając na jego reakcję. Podobno nie był do nich bardzo przywiązany. Olcha mu w yo, co prawda, uwierzył, ale ciekaw był nadal. Puszysty ogon zawirował w powietrzu, muskając zad Chrząszcza paroma długimi kosmykami.
- Króliczy Pląsss też zossstała wygnana, lecz w klanie żyje jej dwóch sssynów. Mimo zakazu Wężowej Gwiazdy wyszła z obozu, a na dodatek ssspłodziła kocięta z byłym Rzeczniakiem. Rozmawiałem z nim kiedyś na granicy, ale nie sssądziłem, że byłby nią zainteresowany. Gorąca Łapa wygląda niemalże identycznie tak tamten, ale charakter odziedziczył po matce - kontynuował streszczenie Chrząszczowi życia klanu z czasów, gdy srebrzysty hulał po świecie. Wolał nie pamiętać o tym, że Chrząszcz odszedł z własnej woli, ale to było silniejsze od niego. Tyle, że dał mu ostatnią szansę, dlatego w tym momencie uraczył go subtelnym uśmiechem.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Nigdy wiele z rodzeństwem nie rozmawiałem. Jeśli chodzie o Osę - zdawałoby się, że niechęć do siebie mieliśmy we krwi. Pszczoła zaś zwykle był wycofany i nie chciał ze mną gadać, bo się z nim pokłóciłem o fajne legowisko w dzieciństwie. Śmieszne, jak te małe wydarzenia mogą wpłynąć na relację. Ćma mnie podrapała. Bo ją zdenerwowałem, ale mogła bez pazurów. I się od tego czasu nie lubimy. Żuczek to zawsze był taki beksa i w ogóle, to z nim rzadko słowo zamieniałem. Nie wiem właściwie, czemu. To moja rodzina, a jednak tak mało mnie obchodzili. Bo najważniejszy był Motyl. Był.
O Pchłę przez jakiś czas się martwiłem. Potem zaczęła chodzić i pojawiała się w moim życiu tak rzadko, jak przed śmiercią Żmii. Taka jak Żuczek. Dostała złe ciało, za silne i ciężkie na jej charakter. A Modliszka...Modliszka była i jest dziwna. Też się o nią martwiłem, ale zniknęła z mojej głowy niedługo po ceremonii na wojownika. A Ważka...z nią mam najlepsze kontakty, szczerze. Rozmów było mało, naprawdę mało, ale odnosimy się do siebie przyjaźnie. Siedzimy niedaleko na ceremoniach. Wydaje mi się, że po prostu szuka sobie znajomego towarzystwa.
- Mhm. W sumie trochę prawda, Ćma nie wydaje się być kotem opiekuńczym i skorym do pomocy innym - odparłem. Najwyraźniej Olcha nie przepadał za moją rodzinką. Nie dziwię się, skoro mamy nieczystą krew i wewnętrzny kryzys, bo połowa miotu ma jakieś upośledzenie, a ojciec odszedł sobie z klanu i tak naprawdę nie był ojcem. Totalnie normalna familia, taa. Bardziej zainteresowała mnie kolejna część zdania. Ty jeden jessteś coś wart. Po ostatnich wydarzeniach nie spodziewałem się takich honorów od syna Lamparciego Płomienia. A po tym spojrzał na mnie swoimi przenikliwymi, zielonymi oczyma. Jak się im dłużej przyjrzeć, to były całkiem ładne. W ogóle oczy to jedna z piękniejszych części ciała, pełne kolorów i "nitek".
- Dziękuje? - odparłem, po raz kolejny nie wiedząc, co mam powiedzieć. Jedyny jestem coś wart z mojej rodziny. Możliwe.
Królicza? Zawsze była troszkę zakręcona i naiwna, ale...ech. Mówiłem już, że moi krewni są trochę nienormalni? No właśnie. Mogła sobie znaleźć partnera w klanie i uniknąć takich tragicznych konsekwencji. Dla matki oddzielenie od dzieci musiało być okropne.
- Mhm. Powinna wiedzieć, że samotnikom się nie ufa... - wymamrotałem, nadal stąpając po ziemi. Trochę śniegu, trochę błota, taki miszmasz.
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Spojrzał na srebrzystego uważnie, lekko mrużąc oczy o barwie zimnej zieleni. Sprawdzał go. Sprawdzał, czy ten faktycznie tak myśli, przekonany o tym, że ma do tego prawdziwy talent. Nie można było tego ani potwierdzić, ani i zaprzeczyć, bo czasami rzeczywiście coś mu się udawało. Ba, nawet całkiem często.
- Jesssst bezczelna i nieokrzesana, a na dodatek ma pszczoły w głowie, ale sssspokojnie, przyjdzie czasss - odpowiedział Chrząszczowi. Pamiętał, że za czasów, gdy kocur był jeszcze w klanie nie przepadal za swoim brudnym rodzeństwem, ale zawsze mogło się to zmienić w trakcie jego nieobecności. Bądź co bądź, wystąpienie tęsknoty za rodziną było czymś naturalnym dla większości kotów. Dla królewicza zresztą też. Bardzo długo nosił w sobie żałobę po matce, ale cichą i prywatną. Zdecydowanie nie przepadał za publicznym okazywaniem uczuć.
- Czemu jesssteś taki niepewny sssiebie? - Zatrzymał kroku i ponownie zwrócił spojrzenie ku srebrzystemu wojownikowi. Stanął z wypieta dumnie piersią, a tylne łapy wyciągnął do tyłu. Szczególnie jego lewa łapa była wysunięta, czyli ta, którą stał zwrócony do cienistego kocura. Na koniec wzruszył wywinietymi ku górze wąsami.
- Ona nigdy nie była mądra, cóż - dodał bez żadnego przejęcia. Taka była i koniec.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Olcha zmrużył oczy, a ja przestraszyłem się, że zrobiłem coś źle. Dlaczego tak mnie to stresuje? Dlaczego w ogóle o tym myślę, skoro mogę zignorować to i iść dalej? Czemu nagle delikatna nieśmiałość przerodziła się we wręcz paniczny lęk przed opinią innych? Olcha oczekuje, że będę pewny siebie i łobuzowaty jak wcześniej. Że nie będę bać się wyrazić swojego zdania. Że będę uważać się za lepszego i pogardzać tymi, którzy są ode mnie gorsi. Nie zawsze chciałem to robić. Ale chęć przypodobania się królewiczowi górowała nad moralnością.
- Myśli, że zawsze ma rację, bo Ciernista ją trenowała, tak? To...głupie - odparłem, lekko machając ogonem na końcu. Ktoś tak niedojrzały nie powinien być medykiem. W końcu to coś więcej, niż nakładanie listków na zadrapanie. W sumie śmieszne, że aż tak mało znam swoją siostrę i muszę opierać się o opinię Olchowego. Większość nie jest dla mnie nawet kolegami, z którymi zjem posiłek. Meh. Ile nas właściwie zostało? Trzy, cztery? Pewnie jakoś tak.
Kolejnym pytaniem bury mnie zaskoczył. Jak przed chwilą obgadywaliśmy Ćmę, tak teraz pyta, czemu jestem taki niepewny siebie. Ale...właśnie. Dlaczego? Chcę być jak wcześniej. A jednak pobyłem chwilę sam i zmieniłem się na coś pokroju Żuczka. Tyle że Żuczek ma gorsze towarzystwo.
- Szczerze...nie wiem. Może byłem długo sam i teraz nie chcę być znowu, więc mimowolnie jestem milszy i bardziej uległy... - wymamrotałem - a teraz z powrotem jestem w dużej grupie kotów i pewnie wiele z nich ma mnie za gorszego za to dziecinne odejście.
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Królewicz z satysfakcją słuchał kolejnych słów swojego starego przybocznego. Kocur stracił na charakterze, ale nadal potrafił się jeszcze przypodobać Królowi Olch, choć bury wolałby gdyby Chrząszcz potrafił się wypowiedzieć. Dodatkowy głos na ceremoniach zawsze był przydatny, a w szczególności ten, który poparłby Olchę, oczywiście. Co prawda, Chrząszcz był teraz nikim, jednak to z czasem może się zmienić.
- Owszem, głupie. Ona również nigdy nie grzeszyła rozumem - mruknął swoim niskim, przyjemnym głosem, zostawiając przy okazji temat Ćmy. Teraz skupili się na srebrzystym w tej rozmowie. Olcha prężył się dumnie i spoglądał z góry na swojego towarzysza. Uległy? Jak bardzo uległy? To zwróciło uwagę królewicza. Może nie powinien mu ufać, skoro nie trzeba było go nawet przyciskać do muru, żeby się poddał? Olcha postąpił o krok w jego stronę, skracając dystans.
- Tak uległy, że zrobiłbyś wszyssstko, gdyby ktoś cię przycisssnął?
- powiedział ściszonym, gardłowym głosem przy okazji przysuwając się jeszcze bliżej Chrząszcza, aż nie zetknęli się bokami.
- To udowodnij im, że nie jesssteś gorszy, jak cię uczyłem - mruknął mu prawie, że do ucha, pochylając się nad młodszym od siebie kocurem. Naprawdę zrobił się z niego taki mięczak? Jeśli tak, to przestał być użyteczny, jako wierny mu poplecznik, ale za to wciąż dawał Olsze zupełnie inną przyjemność - możliwość górowania nad nim i dominacji, co królewicz wręcz uwielbiał.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Ogółem często udawałem kogoś, kim do końca nie byłem by się przypodobać. Czasami lepiej pokazać inną stronę czy sztucznie ją zmienić. Gdybym przy Olsze zachowywał się jak z Lisek, już dawno postawiłby mnie niżej niż Motyla. Tutaj, przy jego boku byłem troszkę...bardziej złośliwy? Czy może bardziej oceniałem koty. Siódmy syn Lamparciego Płomienia często gadał źle o kotach. A to mnie zmuszało do pomyślenia o tym głębiej. A wtedy opierałem się o jego opinię. Normalnie nie rozmawiam z kimś o tym, że Ćma nie nadaje się na medyka a Królicza zawsze była głupia.
Czasami mi się to nawet podobało. Mogłem poczuć się od nich lepszy, odrzucić wszelkie wyrzuty sumienia.
A śmieszne, bo okropnie nienawidziłem rozmowy o sobie samym.
Tak uległy, że zrobiłbyś wszystko, gdyby ktoś cię przycisnął? Nigdy nad tym nie myślałem. Najwyraźniej Olcha po raz kolejny wie gdzie uderzyć. Zabrzmiało to też trochę jak cicha sugestia, że mógłby sobie mnie właśnie poużywać. Z drugiej strony raczej nie powinien tego zrobić. Chyba. W każdym razie...on chce, bym był pewny siebie. Tak, pewny siebie. Mam im udowodnić moją wyższość. Ugryzłem wargę. Szybka decyzja - nadal jesteśmy ulegli lub pokazujemy samemu Olsze, że umiemy być śmiali. To drugie na pewno by zadowoliło burego. I tu postanowiłem przestać myśleć. Myślenie zawsze doprowadza mnie do stresu. Dlatego tym razem odpuściłem szczegółowe planowanie swoich czynów. Pytanie, czy słusznie?
- Nie zamierzam robić czegoś, co ktoś wymusza na mnie przyciskaniem, Olchowy Szepcie - odparłem, podnosząc delikatnie głowę. Nie zająknąłem się. Ale nerwowe myśli po tym ryzykownym manewrze zaczęły wrzeć w mojej głowie. Co jeśli wyszedłem na głupka? Co jeśli bury tak naprawdę wolał mnie strachliwego? Co jeśli wyglądałem sztucznie?
Co jeśli?
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Królewicz spoglądał tajemniczo na Chrząszcza, milcząc i jedynie świdrując go swoimi oczami o barwie chłodnej zieleni, w których właśnie się iskrzyło, choć interpretacja tego blasku nie należała do najłatwiejszych, zważywszy na fakt, że uśmiech już wcześniej zniknął z jego pyska, a groteskowe lico przybrało kamienny wyraz. Jedynie oczy coś mówiły, ale co? Tego już nikt nie wiedział, a przynajmniej nikt, oprócz samego Olchowego Szeptu, chociaż być może i on sam nie zdawał sobie z tego sprawy.
Król Olch czekał na jakąś odpowiedź. Właściwie niezależnie od tego, jaka by padła, Olcha mógłby znaleźć sobie punkt, do którego by się przyczepił, bo przychodziło mu to z ogromną łatwością.
- A gdybym to ja był tym kimś? - mruknął gardłowo prosto do ucha Chrząszczowego Brzucha, zaś ogon smoliście czarnego pręgusa przesunął się po grzbiecie młodszego wojownika, by następnie syn Lamparciego Płomienia położył mu łapę na barku. I co teraz? Mieli rozmawiać o klanie, lecz rozmowa postanowiła zejść na zupełnie inne, być może ciekawsze tory.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
No właśnie, Olsze znajdowanie odpowiedniego tematu nie sprawiało trudności. Potrafił pociągnąć za odpowiedni sznurek i posunąć go w odpowiednią stronę. Zawsze go podziwiałem - był odważny i dostojny, elegancki. Wszyscy go szanowali. Zawsze wie kiedy i co powiedzieć bądź milczeć. Mimo, że tak go lubiłem i adorowałem, również się bałem. Umiał owinąć sobie mnie wokół paluszka. Umiał przejrzeć mnie na wylot. Zadawać pytania o mnie, na które sam nie potrafiłem odpowiedzieć szczerze. Udowadniał mi, że nadal jestem smarkaczem mało wiedzącym o czymkolwiek w życiu.
Gdyby on był tym kimś?
Nie wiem. Nie wiem, nie wiem, nie wiem. W mojej głowie panowała pustka, gdy po raz kolejny bury zagiął mnie swoim dochodzeniem. Przez chwilę panowała cisza, gdy ja myślałem nad logiczną odpowiedzią opartą na moich dotychczasowych doświadczeniach. Tyle, że każde doświadczenie się od siebie różniło.
- Za... - zacząłem niepewnie - Zależy co. Wiesz, nie chciałbym robić złych rzeczy - ale chyba tylko do takich można przyciskać. Ups? - Znaczy...no czegoś, co by spowodowało coś, co mi się bardzo nie podoba, chyba rozumiesz?
I dalej toczyłaby się ta rozmowa, tyle że w pewnym momencie drgnąłem. Przyczyną tego była łapa Olchowego, która spoczęła na moim barku. Spojrzałem na niego niepewnie z pytającym wzrokiem. Olchacotyrobisz.
- Um, Olchowy Szepcie? - wymamrotałem, patrząc na dotykającą mnie część ciała. Mój ogon lekko podrygiwał w zdenerwowaniu. Ale nie chciałem uciekać ze złością czy płaczem ze stresu, jaki wojownik na mnie wywierał - kontroluję swoje emocje, prawda...?
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Nie musiał zbyt długo czekać, ale odpowiedź Chrząszczowego Brzucha nie wprawiła go w dodatkowe zadowolenie. Nie podobało mu się, że srebrzysty powiedział, że złych rzeczy dla niego by nie zrobił. Czym były w ogóle "złe rzeczy" i dlaczego mu się z królewiczem skojarzyły? Białe wąsy drgnęły, gdy zmarszczył ceglastoczerwony nos. Mógł się stawiać innym, ale na pewno nie Królowi Olszyn. Wargi smoliście czarnego kocura na moment się uniosły, a białe zęby ukradkowo błysnęły.
- Czyli co takiego? Czemu nie mógłbym z tobą zrobić? - mruknął w końcu próbując wyhamować złość, która w nim kiełkowała, jednak nie zdołał powstrzymać się przed dociśnięciem łapy do jego braku mocniej, jakby chciał go posadzić na ziemi teraz, w tej chwili. Olchowy Szept oczekiwał na odpowiedź, trzymając mu łapę na barku i stojąc zdecydowanie zbyt blisko srebrzystego kocura, zapewne naruszając przy tym jego strefę komfortu. A potem zaczął mamrotać.
- Sssłucham? - wymruczał mu gardłowo prosto do ucha, trzymając ogon wysoko w górze i wyjątkowo go nim nie dotykając. Czyżby Chrząszczowi się nie podobał aż tak bliski kontakt z królewiczem?
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Przez całe moje życie zauważyłem, że są dwa typy kotów. Te, które dominują i te, które wolą ulegać. Jako odważny, nieświadomy ile stresu przyniesie mi przyszłe życie kociak wolałem dominować. U niektórych tak jest, że najpierw są pewni siebie, a wraz z dojrzewaniem przychodzą cechy jak nieśmiałość, niepewność. Może być też na odwrót - cicha myszka zamieni się w towarzyskiego kota, który rozbawi wszystkich przyjaciół. Różnie bywa w życiu.
W każdym razie, Olcha był dominantem. Czuł przyjemność z bycia lepszym, a gdy to robił, nie czuł nawet cienia zawahania. Gdybym ja próbował nad kimś górować, zacząłbym myśleć - czy ta osoba nie jest ode mnie lepsza, mądrzejsza, silniejsza? Czy aby na pewno powinienem być tu wyżej w hierarchii? Dlatego wolałem ulegać. Czasami przywództwo szło mi dobrze, ale jedynie w gronie zaufanych osób, które mnie nie ocenią. A tutaj...wolałem, gdy ktoś mówi mi, co mam zrobić. Ktoś mnie kieruje, nie ja kogoś. Podążam, nie prowadzę. W końcu gdybym szedł pierwszy, mógłbym pomylić szlaki.
Z tobą zrobić? Zabrzmiało to...jakbym był przedmiotem, zabawką, z którą bury może zrobić co się chce. Jednakże wyrzuciłem tę myśl z głowy - jestem lojalny! Nie powinienem wątpić w to, że Olcha mnie lubi, czy coś. Wtedy ja wyjdę na gorszego. Ale i tak, garstka niepokoju nadal siedziała gdzieś z tyłu głowy, gdy odpowiadałem Olsze.
- No...nie zdradziłbym przyjaciela lub zerwał relacji bez powodu...albo bym kogoś nie skrzywdził bez wyraźnego motywu...i przede wszystkim bym nie zabił - odparłem zmieszany. Olcha był...blisko. Za blisko. Na tyle blisko, bym czuł się niebezpiecznie. Niezręcznie. O ile byłaby to walka lub przyjacielskie wygłupy, nic bym do tego nie miał.
Jednak bury trzymał łapę na moim barku, będąc jak najbardziej poważnym. Ale nie chcę okazywać stresu i strachu. Próbowałem pomyśleć o czymś przyjemnym, lub czymś, co nadało by mi pewności siebie, jednak nic takiego nie przychodziło mi na myśl. Jednak im dłużej tak staliśmy, tym bardziej przyzwyczajałem się do obecności kończyny Olchy na mnie. Powoli opuszczały mnie dreszcze i rozluźniałem się. I w sumie ta łapa była ciepła, a mi było trochę zimno. Ale nadal czuję się tak okropnie niezręcznie. Po co on w ogóle opiera na mnie tą łapę?
- Ł...Łapa. Dlaczegopołożyłeśmiłapęnabarku - wytłumaczyłem szybko speszony. Olcha zdawał sobie nic z tego nie robił, jakby opieranie się o znajomego w czasie patrolu było czymś normalnym co robi się na co dzień. Może to ja byłem dziwny? Możliwe.
<div class='chrzo'>
<span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span>
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

<span class='tekst3'>there's a panic in you</span>
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

<span class='tekst3'>DOWN</span>

</div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&family=Kaushan+Script&family=Open+Sans+Condensed:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">
<style> .chrzo { width: 500px; height: 185px; background: url('https://38.media.tumblr.com/018779a9e32daead1a9f245c2fdea6e7/tumblr_nu28mt4GCd1tf5enfo1_500.gif'); border: solid 1px black; box-shadow: 0 0 6px black;} .tekst1 { font-family: 'Open Sans Condensed';} .tekst2 {font-family: 'kaushan script'; text-shadow: 0 0 3px white;} .tekst3 {font-family: 'cinzel';} </style>
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Królewicz oczywiście czekał. Czekał, aż srebrzysty w końcu zabierze głos, dociskając mu łapę do barku bez większego przejęcia. Zimno zielone ślepia siódmego syna Lamparciego Płomienia iskrzyły się w przedziwny, dla większości kotów niepokojący sposób. To, co miał teraz powiedzieć Chrząszcz, było bardzo ważne w ich relacji i miało pokazać na czym właściwie stali. Olchowy Szept czerpał ogromną, wręcz obrzydliwie słodką przyjemność z całej tej sytuacji; z dominowania nad swoim byłym, czy też może obecnym przybocznym. A potem... padły kolejne słowa z pyska młodszego kocura.
- To nie ja jesssstem twoim przyjacielem? - zapytał się, cofając nieco głowę i używając bardziej niewinnego, ściszonego tonu głosu. Po tych słowach odwrócił od niego pysk i spojrzał w drugą stronę, gubiąc spojrzenie gdzieś na horyzoncie, ale wciąż nie ściągając łapy z kocura. Speszenie Chrząszcza chyba osiągnęło apogeum, a przynajmniej tak mu się w tym momencie wydawało.
- Dlaczego nie? Przeszkadza ci to? - odezwał się po raz kolejny, nadal nie wracając wzrokiem do towarzysza patrolu. I co teraz? Jak Chrząszcz odpowie? Jak zareaguje? Puszysty ogon królewicza nie był już tak wysoko uniesiony, a opadł prawie bezwiednie pomiędzy tylne łapy smoliscie czarnego pręgusa.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości