Dopiero co urodzona puchata kulka. Pokryta czarno-rudym, tygrysio-pregowanym, miękkim,
długowłosym futerkiem. Na jej grzbiecie widnieją rude większe plamy układające się od boku w paski. Można śmiało porównać ją do pszczoły. Na krótkich białych łapkach, białym brzuszku czołga się obok piskliwego rodzeństwa. Nie tylko brzuch jest w kolorze białym, ale również szyja. Koteczka jeszcze nie otworzyła oczu, ale jak to kocię zostanie obdarowana niebieskimi tęczówkami. Nosek ma blado różowy gdzie niegdzie pokryty ciemniejszymi prawie niewidocznymi kropeczkami. Pyszczek ma bialutki przecięty rudym kolorem, a na nim różwnież można znaleść parę kropek. Mniejsza połowa na jej głowcę jest czarna, a po drugiej stronie Kieł posiada mniejszą łatę również w tym samym kolorze.
Już od pierwszych dni narodzin widać opryskliwą naturę Kieł. Przepychanie i dziobanie małych czołgających się kulek to jej ulubionę zajęcie. Jej nic nie rozumiący móżdzek jeszcze nie rozumie, że te istotki będą dla niej najważniejszymi osobami w życiu. Ciągle wtulona w mamusie, a czasem poczołgająca się też do tatusia różyczka.
Jak to każde rozbrykane kocię jest zawsze chętna do zabawy oraz uprzykszania życia innym kotą.
Mistrz: Kukułczy Puch z depresso Płeć: kocur Matka: Mysi Krok Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
gorąco polecam tą allegrowiczke, względnie szybka dostawa odpisów była, no i ogólnie taka biedna niewinna idealna matka i żona. pozdrawiam gorąco.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Sioh - mógłbyś, ale musisz się liczyć z tym, że możesz się do niego nie dostać i że musisz czekać do czasu porodu przed rozpoczęciem gry ;) jeśli cię te aspekty odrzucają, są jeszcze chyba miejsca w miotach i można zaadoptować postać w odpowiednim temacie.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Pragnę tylko przypomnieć o konceptach postaci :3 proszę o przysłanie albo mi lub Iskierce.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Mirabelka jest kotką średniej wielkości, raczej drobną i szczupłą, o gęstym, lśniącym futerku o barwie niebiesko-kremowej, a właściwie szylkretowej, ponieważ całe jej ciało zdobią trójkolorowe znaczenia, spośród których te białe zajmują jej podbrzusze, przednią stronę szyi, koniec ogona oraz skarpetki na łapach. Co ważne, na pyszczku kotka nie posiada żadnych białych plamek; jest on w większości szary, gdzieniegdzie poprzecinany kremowymi łatami. Najbardziej charakterystyczna z nich znajduje się pomiędzy oczami wojowniczki, zachodząc częściowo na czoło. Poza umaszczeniem mordkę kotki zdobią intensywnie złote oczy o pogodnym wyrazie oraz różowo-czarny, łaciaty nos. Rysy mordki przypominają Drobny Ptak, jednak są pozbawione tych grymasów, które często zobaczyć można u matki Kwitnącego Pąku.
Kwitnący Pąk dojrzała... Wyrosła na kotkę, dla której najważniejsze są: klan, rodzina, przyjaciele. Dla nich jest w stanie poświęcić życie. A jeśli nie wymaga tego sytuacja, to przynajmniej dawać z siebie dużo. Najbardziej lubi spędzać z nimi czas, przygody zeszły na dalszy plan. Nie jest może najbardziej domyślną kotką jeśli chodzi o problemy innych, czy relacje, ale zmądrzała i zaczęła się bardziej cenić. Można to wyczuć w jej relacjach z młodszymi. Oczekuje od nich szacunku, a gdy tego brakuje, wzbiera w niej irytacja i nieprzyjemne zaskoczenie. Nie unika obowiązków, wręcz potrafi się zaniedbywać, gdyż poczucie odpowiedzialności nie daje jej w pełni się zrelaksować, z wiedzą, że inni w tym czasie robią coś pożytecznego. Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły - śmiech! Przede wszystkim w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa, przy którym odmładza się o kilkanaście księżyców i nie przejmuje pełnymi politowania spojrzeniami ze strony matki czy innych kocic w średnim wieku. Sama nie jest już najmłodsza, ale w ogóle tego nie czuje. Pewnie nawet nie zauważa zmian, jakie w niej zaszły. Jak każdy wciąż potrafi zrobić coś głupiego, czego potem będzie żałować. Nie straciła także swojej romantyczności, a żałobę po bliskich nosi głęboko w sercu, na co dzień nie okazując oznak cierpienia. Z wiekiem coraz bardziej przypomina ojca, lecz w gorszych chwilach także cechy matki potrafią się w niej ujawniać, z czego nie jest zbyt zadowolona.
To może ja bym się zgłosiła jeśli byście mnie przyjęli do miotu c: ale aż villainem to raczej nie zostanę, choć nie pójdę też w drugie ekstremum ;p od dawna czaję się na Rzekę, a jeszcze kwiecień to dobry moment na powrót do gry dla mnie :3
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Kurczaki od BARDZO dawna mam koncept na giga villaina, ale nie mam zgody na multi ;'c. Więc będę obserwować bacznie miot^^
Trochę urosła, lekko przybierając na wadze. Wyjątkowa cecha to zakręcone uszy i do połowy krótki ogon. Tylne łapy sprawiają wrażenie krótszych. Jest niższa od jej współklanowiczów, lecz ma nadzieję, że jeszcze urośnie. Futro liliowe pręgowane tygrysio z białymi plamami na łapach, trochę pysku, piersi i pod brzuchem. Sierść miękka, długa, acz nie gęsta. Prawe oko zezowate, tęczówki koloru zielonego, przy źrenicach żółcieją.
Czasem nieśmiała, choć optymistycznie nastawiona koteczka. Jąka się, jednak próbuje to jakoś "leczyć" częstym mówieniem. Miękka buła uwu.
Parząca Łapa [KG]
mam zgodę na multi jak coś!! i troszkę obmyśliłam koncept postaci uwu
jesteś o tyle spojrzeń ode mnie.
jest mi o tyle twych spojrzeń samotniej.
ciemniej
opada każdy wieczór bez słów,
trudniej słowa rzucone, kwiaty na drodze podnieść.
Trochę urosła, lekko przybierając na wadze. Wyjątkowa cecha to zakręcone uszy i do połowy krótki ogon. Tylne łapy sprawiają wrażenie krótszych. Jest niższa od jej współklanowiczów, lecz ma nadzieję, że jeszcze urośnie. Futro liliowe pręgowane tygrysio z białymi plamami na łapach, trochę pysku, piersi i pod brzuchem. Sierść miękka, długa, acz nie gęsta. Prawe oko zezowate, tęczówki koloru zielonego, przy źrenicach żółcieją.
Czasem nieśmiała, choć optymistycznie nastawiona koteczka. Jąka się, jednak próbuje to jakoś "leczyć" częstym mówieniem. Miękka buła uwu.
Parząca Łapa [KG]
ik, chodzi mi o sam pomysl na postac, ktory podesle do kuku albo ciebie niedlugo, a nie o koncept i jej cala przyszlosc
jesteś o tyle spojrzeń ode mnie.
jest mi o tyle twych spojrzeń samotniej.
ciemniej
opada każdy wieczór bez słów,
trudniej słowa rzucone, kwiaty na drodze podnieść.