Cóż... kiedy rozdawali co oryginalniejsze futerko, on stał w kolejce po inteligencje i niestety trafiło mu się... czarne. Niewiadomo czy to pech czy inne pieroństwo, ale jest jak jest i trzeba z tym żyć. A więc tak - półdługie, czarne futerko okrywa go całego, od uszu, przez grzbiety, po ogon, włączając w to oczywiście łapy. Wzrost również nie trafił mu się fenomenalny, mogło by być lepiej, ale nie narzeka, ważne, że mieści się w średniej. Jest za to niebywale chudy, można by powiedzieć, że wręcz chorobliwie, nie wiadomo czy jest to skutek choroby czy cecha wrodzona i tak już ma. Łapy wydają się być trochę za długie, w stosunku do reszty ciała, ogon za krótki, uszy za duże, ogólnie dojrzewanie uderzyło go z pełną mocą, choć może jedynie w jego głowie. Ni to ładne, ni to brzydkie, ale jedynym co w sobie lubi to jasnozłote oczy, bystro patrzące znad jasnoróżowego nosa jakim zakończona jest jego podłużna kufa. I kto wie, może jeszcze będzie z niego kawaler...
Po przeprowadzce, chorobie i śmierci matki, którą przeżył bardzo ciężko, kocurek wyraźnie zamknął się w sobie. Strata jednej z najważniejszych osób w jego życiu podkopała pewność i poczucie bezpieczeństwa, który stracił dawną spontaniczność. Nadal pozostał ciekawy świata, jednak teraz objawia się ona w byciu niesamowicie wyczulonym na słowa innych. Jest wprost zafascynowany opowieściami, które opowiadała mu mama i które wróciły, gdy spędzał długie godziny w lecznicy. Choć większości zmyślone, stały się ostoją wiary w dobro malucha. Dzięki nim z całej siły zapragnął zapisać się w historii Czterech Klanów jako bohater. Jest dość skryty, nie mówi dużo o sobie przy pierwszym spotkaniu, potrzebuje czasu by komuś zaufać i zbliżyć się. Dużo obserwuje, mało mówi, ale przy bliskich ujawnia się jego bystre, lekko sarkastyczne spojrzenie. Wciąż szuka tej jednej chwili, okazji, która pomoże mu zabłysnąć i strasznie zależy mu na opinii starszych wojowników. Bywa naiwny, szczególnie gdy usłyszy coś od osoby bliskiej.
Niestety Kret należał do kotów, które generalizowały i prędzej widziały tłum głupich niż jednego mądrego. Układał nieznajomych według stereotypów i dość łatwo byłoby mu się do kogoś zrazić. Rzadko kopał dalej i wkładał trud w poznanie kogoś. Czy z Mgłą może być inaczej? Kocurek zapewne doceniłby jej podejście gdyby je znał, niestety nie posiadał daru czytania w myślach. - Czy ja wiem - miauknął, świdrując ją rozbawionym spojrzeniem złotych oczu. Zmierzył ją nim po raz kolejny. - Wyglądasz jakbyś ledwo co wyszła z kociarni. Bo jeśli mówisz prawdę to jesteś dość... mała, jak na swój wiek - oznajmił krytycznie.- Miło poznać - wyszczerzył się, po czym z gracją wstał by pochylić łeb niemal do ziemi. - Krecia Łapa z Klanu Rzeki - oznajmił dumnie. Co z tego, że to wiedziała, ważne że brzmiało dumnie.- Powiedz... sprowadza Cię coś konkretnego na tą granicę?
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Kiedy tak szli bok w bok, jak na dłoni rzucały się różnice między nimi. Właściwie tylko barwa futra łączyła trójkę Robaczków, nic po za tym. Kornik rozdzielał malutką siostrę i przeciętnego z postury brata, górując nad nimi wzrostem i szerokimi barkami. Jego chód nie miał w sobie nic z tego tanecznego, pełnego gracji jakim poruszała się Ciemka - kocurek sadził długie, nierówne kroki, tracąc co rusz rytm i wyglądając przy tym strasznie niechlujnie. Co prawda zanim ruszyli na wspólny spacer zadbał o to, by nie mieć poukrywanych w sierści resztek swojego posłania, czy liści lub innego badziewia, ale futerko na karku i tak sterczało mu niesfornie. Jednak wygląd zewnętrzny był ostatnią rzeczą, która zaprzątała myśli naszego Patatajca, bowiem te w całości poświęcały się rodzinnej wycieczce. Zapowiadała się ekscytująco! - MAM NADZIEJĘ! - Wybuchł, kontrastowo do cichutkiego trelu siostrzyczki. Nie ważne, że nie zwracała się do niego, nie widział nic niestosownego we wtrąceniu do rozmowy i natychmiastowemu wyrażeniu swojego zdania. Momentalnie przeniósł na Ciemkę roziskrzone spojrzenie i szeroko otworzył pyszczek, pokazując cały garnitur swoich zębów. - Weźmiemy jego czaszkę do obozu, jak tofeum! Wyobażacie sobie te miny?! Nikt by nie odważył zaatakować Klanu Zeki, kiedy jego obozu stzegła by czaszka dwunoga. - Zaśmiał się głośno, roztaczając tę patriotyczną wizję, i nawet uniósł wyżej łeb, dotychczas chowany między barkami. Przyspieszył przy tym kroku. Szybko, szybko, bo jeszcze ktoś im zawinie tego dwunoga sprzed nosów...
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Kocur dość przeciętnej postury, pokryty w całości czarnymi kłakami. Jedynym co go wyróżnia są nieco mocniej rozbudowany, szerszy pysk oraz zadarte uszka.
Póki co jest to jedynie nadaktywna, czarna larwa, która pcha się wszędzie siłą, nie zważając na przeszkody i ma zdecydowanie zbyt dużo energii.
Skrzący Płomień [KG]
Komar aż przebierał łapkami, myśląc o samodzielnym wyjściu poza obóz. Był bardzo ciekaw terenów klanu, tych wszystkich zwierząt, tropów i rzeczy, które mógł zobaczyć, jak tylko przekroczy tę drobną granicę... Ale nie chciał iść sam. Bo samemu było nudno i trochę strasznie, szczególnie po tym, jak jego mistrz mu powiedział, że lepiej nie wychylać się z obozu samemu, jeśli nie posiadło się jeszcze umiejętności walki. No, to nie szedł sam! Jego nastroszony ogon wyrażał podekscytowanie, te wszystkie radosne emocje przysłaniały mu nawet fakt, że idzie na podbój nowego z Ćmą, która wydawała mu się nieco nieprzewidywalna. Początkowo trzymał się na równi z rodzeństwem, łypiąc tylko złotymi ślepiami ciekawsko na boki, ale z czasem zaczął nieco zostawać w tyle. Niezdarnym krokiem przeczesywał krzaczory, to spływając na prawo, to na lewo, gdy go coś szczególnie zainteresowało. W końcu było tu trochę roślin, które nie rosły w obozie, jakieś łupiny orzechów, kasztany... Pozwolił przodować bratu i siostrze, jako tym bardziej zaradnym z ich trio. - Dwunoga? - sierść lekko nastroszyła mu się na grzbiecie - To myślicie, że niedaleko mieszkają dwunogi? Co on tu robił?
Na razie w jego głosie nie wybrzmiewał lęk, bo jednak ten trup był tu daaaawno! Ale co jeśli te straszne łyse potwory nadal się tu gdzieś kręcą? Słyszał, że to naprawdę niebezpieczne bestie i że czasem zabierają gdzieś koty i nie zabijają ich od razu. Przezornie doczłapał szybszym krokiem do dwójki rodzeństwa, zajmując pozycję obok Kornika, co by rosły braciszek odgradzał go od niecnej Ćmy. - Może... Może kości. A trupy nie przyciągają drapieżników?
Daleko mu było do Kornikowego podekscytowania.
╒═══════════════════════╕ What'sbehind yourblackdoor? I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ May take a week, honey, Itmaytakemore, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ ╘═══════════════════════╛
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Parsknął głośnym śmiechem, który spłoszył wszystkie pobliskie ptaki. A raczej spłoszyłby, gdyby jakiekolwiek były niedaleko, a okolica wydała się dość, jak na jej nazwę przystało, wymarła. Jeżeli cokolwiek się kryło w zaroślach, na razie pozostawało poza zasięgiem wzroku robaczków i nie poczuło się zobligowane do ucieczki przez dźwięczny odgłos rozbawienia. - Jemu badziej chodziło o to co obił zanim zaczął się ozkładać. - Miauknął, strzelając w siostrę spojrzeniem z ukosa. - Pewnie się zagubił. Jakby mieszkali gdzieś w pobliżu to byśmy o tym wiedzieli. - Wyraził swoją opinię, z pewnością siebie brzmiącą w głosie. Nie robił tego by uspokoić brata, raczej był to dla niego całkowicie logiczny wniosek. Konik operował prostymi faktami i wszelkie równania sprowadzał do dwa dodać dwa równa się cztery, nie doszukując się teorii spiskowych i trudnych rozwiązań. Poza tym patrzył na świat przez różowe szkiełka, a do tego obrazu nie pasowali mu niebezpieczni dwunodzy pałętający się po terenach Najwspanialszego Klanu Rzeki, który w jego głowie był niemalże utopią.
Co prawda mroczno-klimatyczne Martwe Pnie wyglądały bardzo anty-utopijnie, ale ej, nikt nie mówił, że włości Rzeki to same zarybione strumienie i jeziorka, błyszczące feerią barw wodospady i pysznie zielone mchy i łąki. Robaczek skoczył do przodu, by szybko znaleźć się pomiędzy zmurszałymi pniami. No, wow. - A mnie tak. - Znowu beztrosko się wtrynił się między wódkę i zakąskę, to jest, w rozmowę rodzeństwa. W międzyczasie bardzo wnikliwie, jak na siebie, oglądał teren wkoło. Czarne nozdrza rozdymały się szeroko i szybko, kiedy próbował wyniuchać trupi smrodek rozkładającego się dwunoga. Na razie czuł tylko woń bagienka, wody i ryb. - Jak to jest dwunóg to może tam się nawet kisić od czasu powstania kodeksu, a i tak chcę go zobaczyć! Widzisz gdzieś tego tupa?! - Podniósł rozbiegane od emocji ślepia na Ćmę, która przezornie zajęła najwyższy punkt widokowy.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Kocur dość przeciętnej postury, pokryty w całości czarnymi kłakami. Jedynym co go wyróżnia są nieco mocniej rozbudowany, szerszy pysk oraz zadarte uszka.
Póki co jest to jedynie nadaktywna, czarna larwa, która pcha się wszędzie siłą, nie zważając na przeszkody i ma zdecydowanie zbyt dużo energii.
Skrzący Płomień [KG]
Komar rzeczywiście miał ostatnio trochę więcej przestrzeni na nabranie pewności siebie - chwilowo umykało mu dużo rozrywek Ćmy, które wcześniej wyprowadzały go z względnej równowagi psychicznej i napędzały mu po prostu nie lada stracha... Jak choćby te ogony. Nie wierzył w to, że siostra mogłaby chcieć naprawdę odgryzać kotom ogony i znosić je gdzieś do legowiska, ale mogła przecież gryźć innych klanowiczy a oni mogliby na przykład pomylić Ćmę z kimś innym z jej rodzeństwa a Komar nie chciał mieć wrogów, nie, nie. Zresztą gdyby to eskalowało z odrywania strzępków futra do odgryzania ogonów to jego ogon mógłby być tym pierwszym w kolekcji złotookiej siostry.
Fuj! Ale chyba już minęłoby tyle czasu, że tego trupa by nie było, co nie? Od czasu ugryzienia Brzozy dokształcił się trochę na temat padliny, żeby więcej nie popełnić takiego głupiego błędu. W końcu ta bura krzykaczka mogła go zabić!!! - Tak! Co było przed! - potwierdził domysły Konika i zaczął słuchać go z uwagą - Zgubił i tak po prostu umarł?
Przecież coś musiało mu pomóc w umieraniu, nie można od tak! Chyba? Skrzywił się lekko, gdy Ćma postanowiła zauważyć, że owszem, oni też należą do drapieżników. Jakoś się nie czuł szczególnie drapieżny na tych swoich chudych łapskach, z niezdarnym i nierozbudowanym ciałkiem. Usiadł gdzieś pod gałęzią, na której zajęła miejsce Ćma, łypiąc to na brata, to na otoczenie naokoło. A jeśli tu naprawdę się czai jakieś zagrożenie? Głupio było mu teraz powiedzieć, że może powinni już wracać... W końcu tak się cieszył na to wyjście! - Nie... - rzucił cicho, od razu przekierowując wzrok na bardziej dynamicznego brata -Konik, ty naprawdę chcesz znaleźć tego trupa?
Może w sumie jak wykopią taką czaszkę dwunoga to inne drapieżniki będą bały się podejść, bo pomyślą, że obierki to zrobiły?
╒═══════════════════════╕ What'sbehind yourblackdoor? I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ May take a week, honey, Itmaytakemore, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ ╘═══════════════════════╛
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Fiołek przechadzała się właśnie obok martwych pniów i pomrukiwała co chwila coś pod nosem. A rozmyślała tak na temat terminatorów i treningów. Ogólnie bycie terminatorem jest dużo ciekawsze od bycia kociakiem. Teraz czekoladowa dużo bardziej lubi przebywać w obozie, spacerować i rozmawiać ze znajomymi, a również ich poznawać. Treningi ze Śnieżnym sercem są naprawdę wspaniałe, trafiła jej się naprawdę miła mentorka. W sumie to nie miała nic innego do roboty niż myślenie, więc podeszła do pieńka po czym na niego wskoczyła łapiąc się pazurami kory. Gdy już się tam wygodnie usadowiła to położyła się kładąc głowę na łapkach i wróciła do bardzo częstej czynności, czyli myślenia.
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórka niezwykle rzadko opuszczała obóz, jeśli nie musiała. Zazwyczaj takie wędrówki ograniczała do bycia na treningach, które odbywały się poza obozem. Nasłuchała się zbytnio co można spotkać poza granicami bezpiecznego obozu, bała się więc poruszać sama po terenach klanu, bez niczyjego towarzystwa.
Tym razem jednak, postanowiła iść naokoło, chcąc troszeczkę pozwiedzać. Ponieważ nie mogła całymi dniami siedzieć w obozie, nie po to została terminatorem, by siedzieć i nic nie robić! Trzeba jej przyznać, że początkowo bardzo nie mogła się doczekać wyjścia poza znajome miejsca, gdzie nie ma tyle kotów i można pobyć samotnie. Czyż nie o tym marzyła? Ale potem przyszedł trening. I konkretne wypowiedziane przez Wydmowy Wiatr słowa "samotnicy", oraz "koty z innych klanów". Miała już zaszczyt poznać dwójkę kotów z gromu. I tyle jej na razie starczyło.
Tak więc, dzisiaj wracając z treningu robiła to dosłownie naokoło, ponieważ przechadzała się właśnie wzdłuż Grzmiącej Rzeki, co jakiś czas podchodząc bliżej niej i zaglądając w wodną taflę. Wtem, ujrzała przed sobą pnie drzew, zwalone zaraz nad rzeką. Zainteresowało ją to, więc podbiegła bliżej chcąc im się przyjrzeć z bliska. Zbliżyła się więc na odległość susa królika, gdy dojrzała, że na jednym z pieńków leży kot. Początkowo zamarła, ale wciągnąwszy jej zapach do nozdrzy uznała, że nie ma co się obawiać, to rzeczniaczka.
- Umm... Hej, przepraszam że przeszkadzam... - mruknęła, czując, że kotka ją zauważyła. - Jeśli bardzo ci przeszkadzam mogę... Przyjść innym razem...
Nie chciała przeszkadzać kotce, jeśli ta robiła akurat coś ważnego... Jeśli jednak nie, chętnie by została i zbadała to dziwne znalezisko. A może i by się zapoznała z kotką, kto wie.
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Fiołkowa łapa tak sobie leżała i rozmyślała kiedy to zauważyła tuż przed swoim noskiem pewną rudą kotkę. Była ona tak milutka, że Fiołek nawet nie przyszłoby do głowy aby z nią nie porozmawiać. Wyglądała też na bardzo miłą i rozmowną. Czekoladowa orientalka uśmiechnęła się przyjaźnie
- oczywiście że nie przeszkadzasz, chętnie z tobą porozmawiam. Jestem Fiołkowa łapa - mruknęła miło uśmiechając się. Kotka oczywiście bardzo lubiła rozmawiać, strasznie brakowało jej tego gdy siedziała w żłobku, a teraz. Teraz mogła poznawać nowe koty, nowych znajomych a potem przyjaciół, i nigdy nie była nastawiona wrogo do jakiegoś kota, a przynajmniej rzeczniaka, szczerze mówiąc to nie poznała kotów z innego klanu i raczej nie będzie chciała tego zrobić, ponieważ tu wśród członków klanu rzeki, czuje się najlepiej.
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Widząc, że kotka nie reaguje od razu nieprzyjemnie od razu się uśmiechnęła. Fajnie jest zdobywać nowych znajomych!
- Ja jestem Wiewiórcza Łapa - odpowiedziała czekoladowej, wdrapując się na pień i ładując obok niej. - W skrócie Wiewiórka - dodała, będąc już na górze. - Nie miałyśmy razem ceremonii?
Ruda kojarzyła trochę czekoladową. Fiołkowa Łapa wyglądała na trochę starszą, ale miała wrażenie, że usłyszała jej imię podczas ceremonii. A może jej się wydawało? W każdym razie, zdecydowała się zapytać. W końcu, kto pyta nie błądzi.
- Kogo masz na mistrza? Podoba ci się trening? - spytała po chwili, usłyszawszy odpowiedź na wcześniejsze pytanie. Lubiła zadawać takie pytania każdemu terminatorowi, już od czasów kocięcych.
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Czekoladowa zerknęła na Wiewiórczą łapę z przyjaznym wyrazem pyszczka. Wiewiórka, Awww. Pomyślała a następnie zastrzygła swoimi dużymi ucholami. Zdaniem Fiołek to chyba była jedna z najmilszych terminatorek. Po chwili poczuła jak kotka błyskawicznie usadawia się obok niej na pieńku, nie bez powodu nazywała się Wiewiórka, na pierwszy rzut oka wspinała się jak niejeden dobry wojownik.
- Wiewiórka, śliczne imię, mnie możesz nazywać Fiołek - miałknęła do rudej kotki.
- moją mentorką jest Śnieżne serce, i naprawdę świetnie się z nią trenuje. Jest przemiła. A co do ceremoni, to też cię widziałam - dodała nadal patrząc się na kotkę
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Uśmiechnęła się do niej szczerze, kładąc się na pieńku podobnie jak Fiołek i oplatając swe ciało ogonem.
- Och, dziękuję. Ty również masz super imię. - Wysłuchała co czekoladowa ma do powiedzenie i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Śnieżne Serce? Kojarzę ją. Bawiłam się z nią kiedyś, jak jeszcze byłam kociakiem. Chciała poprowadzić moje nauki, ale tata uznał, że zrobi to samodzielnie. A szkoda, bo nigdy mi ich nie dokończył i zniknął. - Machnęła trochę gniewnie ogonem. Koty często chwaliły się z tego, co wyciągnęły z nauk, a ona mało co z nich wiedziała. Nie, że obwiniała ojca, że po prostu zaginął, ale... Mógł jej powiedzieć, może jej mama znalazłaby jej kogoś innego do dokończenia tych nauk? - Moją mistrzynią jest Wydmowy Wiatr. Bardzo ją lubię i cieszę się, że Czerwona Gwiazda przydzieliła mi akurat ją.
Rozejrzała się dookoła, strzygąc radośnie uszami.
- Swoją drogą, ładnie tutaj, prawda? Rzadko bywam poza obozem, cieszę się, że dzisiaj postanowiłam pójść dłuższą drogą. O wiele dłuższą - zachichotała radośnie, zerkając na Fiołkową Łapę.
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Fiołek strzygła co chwilka przyjaźnie uszkami i spoglądała na Wiewiórczą łapę. No co ona ma poradzić na to, że Wiewiórka jest taka słodka i w ogóle awww. Czekoladowa orientalka doskonale wie, że dopiero co poznała rudą terminatorkę, ale od razu mogła zauważyć że jest szczera i dobra. Może się zaprzyjaźnią? To w sumie bardzo dobry pomysł. Pomyślała a następnie wsłuchiwała się w słowa Wiewiórczej łapy. Zasmucił ją trochę fakt, że tata rudej zniknął. Ona sama chętnie uczyłaby Wiewióreczkę, ale dlaczego ten kocur zniknął tak poprostu? Zostawić dzieci, rodzinę, klan? Dla Fiołkowej łapy coś takiego byłoby niewyobrażalne.
- czyli mówisz, że znasz Śnieżne serce, dla mnie ona też jest bardzo miła, i bardzo mi przykro że nie miała możliwości prowadzenia twoich nauk, napewno i ona i ty dużo byście się nauczyły - powiedziała a następnie w jej oczkach zaświeciły maleńkie iskierki.
- tak, tutaj jest ślicznie, powiem ci, że sama jestem tutaj jakiś drugi raz? Ale bardzo się cieszę, że akurat teraz chciałam przyjść, ponieważ gdybym się nie wybrała to niespotkałabym ciebię - dodała nadal uśmiechając się
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Gdyby usłyszała od Fiołka, że jest urocza, to chyba zapadłaby się pod ziemię z wrażenia. Albo zarumieniła, gdyby tylko koty umiały się rumienić. Raczej nie często słyszała takie słowa, raczej od rodziców, czy Liliowej Sadzawki, która również przyłożyła swoją łapę do ich wychowania, ponieważ dużo czasu spędzała z nimi w chruśniaku. Ale jak to starsza kotka, mogła sobie na to pozwolić.
Wiewiórka również wykazywała chęć bliższego zapoznania się, a może i nawet zaprzyjaźnienia. Dla niej praktycznie każdy kot, z którym się bliżej poznała i z którym miło się jej rozmawiało był automatycznie przyjacielem. Więc z jej strony zaprzyjaźnienie się było bardzo proste.
Wiewiórka chwilę siedziała cicho, zamyślając się nad tym gdzie teraz może być jej ojciec. Może jakby była bardziej odważna i zdecydowała się go poszukać to może by go znalazła? A tak nie często wychodziła poza obóz, chyba że szła na trening...
- Tak, na pewno - powiedziała z uśmiechem. - Ale cóż, cieszę się że te czasy mam za sobą i teraz mogę się już skupić na treningu na wojownika - dodała wesoło, zapominając nagle o wcześniejszych smutkach.
- Widzisz, to przeznaczenie było - zachichotała ruda. - Coś nam obu kazało tu przyjść!
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Fiołek przyjaźnie kiwnęła łebkiem, a po tym zastanawiała się jeszcze nad jakimś tematem do rozmów.
- wiesz, napewno zostaniesz świetną wojowniczką - miałknęła i przeciągnęła się lekko po pieńku, oczywiście tak aby nie strącić Wiewiórki.
- spotkałaś kiedyś kota z innego klanu? - spytała a po tym spojrzała swoimi błękitnymi oczkami na Wiewiórczą łapę. Sama raczej nie wie czy chciałaby takowego spotkać, poza klanowe koty są agresywne, nawet jak nie wejdzie się na ich terytorium, a przynajmniej tak Fiołkowa łapa przypuszczała.
- jeszcze muszę powiedzieć ci jedno, bo pewnie zastanawia cię mój wiek. Ja mam 18 księżcy, a nie jestem jeszcze wojowniczką, ponieważ zachorowałam na biały kaszel i siedziałam długo u medyka - wytłumaczyła. Zastanawiała się czy nie za dużo pytań naraz.
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Chciałabym. Marzę o zostaniu najlepszą, zaraz za Gwiazdą i moją mamą oczywiście. Ale wierzę, że ty też będziesz świetną wojowniczką - powiedziała, uśmiechając się wesoło do Fiołka. Czekoladowa mogła zostać drugą najlepszą, o. Chociaż myślała tak o każdym kocie, którego spotkała i dość sporo ich już było ulokowanych na miejscu "drugi najlepszy wojownik", ale kto by się przejmował! Takich drugich najlepszych może być bardzo dużo. Im więcej, tym weselej!
- Spotkałam ostatnio dwa koty z klanu gromu na granicy - odpowiedziała na pytanie córki Gilowego Gardła. - A ty?
Słuchała uważnie co starsza kotka ma do powiedzenia.
- Ojej, tak mi przykro. Ale, wierzę że teraz szybko to nadrobisz! - mruknęła ciepło, posyłając jej uśmiech.
Sama Wiewiórka bardzo przeżywała dwa księżyce spóźnienia w mianowaniu na terminatora, a tu proszę, kotka siedząca obok niej siedziała na randze kociaka o wiele dłużej! Miała o wiele gorzej... No i współczuła jej również samego przebywania u medyka. Wiewiórce było źle iść tam na chwilę, żeby ten (czy ta?) opatrzył jej opuszki łapek, które jej popękały, a mordęgą było wysiedzieć tam cały dzień, żeby nie popsuć opatrunku! A kotka, skoro tak bardzo spóźnił się jej trening, musiała siedzieć tam o wiele dłużej!