Logo Artemidy
Rząd Drzew
#46
Nie wiem dlaczego zapuściłam się tak daleko... Wyszłam kompletnie z terenów klanu Cienia i znalazłam się blisko Siedliska Koni. Może to dlatego, że poznawałam tereny, przez które będę musiała przejść razem z Krukiem podczas wyprawy na osiedle? Albo może po prostu z nudów? Naprawdę nie wiem. Gdy zatrzymałam się przed patykami wbitymi w ziemię, uznałam że nie ma sensu wracać teraz na tereny mojego klanu, z resztą i tak nie mam tam czego robić. W obozie wieje nudą, a na polowaniu byłam ostatnio. Terminatorów nie mam, więc co... Nic. Usiadłam sobie przy jednym z drzew, obserwując dziwne zwierzęta, które niby nazywały się konie. Były ogromne i... Ciekawe. Nie czułam strachu, gdy na nie patrzyłam, bardziej było to zainteresowanie. Chciałabym by jeden tu podszedł, ale raczej to niemożliwe. Może się boją?.

/Lew

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Lew śledząc bażanta wyszedł poza granice klanu. Chciał go upolować, bo wiedział iż taki przyniesie dobrobyt. Zapełnionych kilka brzuchów na cały jeden dzień to wiele. Nie łatwo było utrzymać wszystkich na jednym poziomie tak aby każdy był najedzony do syta. Było co prawda w Gromie wielu wojowników ale równie wiele kociąt czy terminatorów, którzy nie potrafią jeszcze polować. A to stanowiło kłopot. Lew doszedł do wniosku czy by nie zaczynać treningów od polowania. Nie byłoby to tak głupie choć na pewno lepiej wpoić młodemu ważne kwestie niż starszemu terminatorowi. I chyba o to chodziło w tych wszystkich treningach.
Niestety bażant wyczuł Trzepoczącą, a niewiele później zobaczył. Lew był w ukryciu natomiasy kotka skutecznie odstraszyła ptaka, który oddalił się szybko i nie patrząc za siebie. Nie było sensu go gonić. Równie dobrze można rozerwać sobie ścięgna, a bażant uciekłby gdzieś w gąszcz. Poza tym skierował się w strony innego klanu co dawało znać iż pewnie pościg skończyłby się i tak na granicy.
Spojrzał nieco zdenerwowany na Trzepot choć to nie jej wina. Finalnie jedynie siedziała. - Dzięki. - Burknął i usiadł nieco dalej rozglądając się na boki. Może gdzieś tu jest drugi bażant? Albo co gorsze lis. Owijając łapy ogonem rzucił kotce niechętne spojrzenie, czuł zapach Cienia, a z nimi niekoniecznie chciał się zapoznawać. Finalnie byli ponoć klanem mieszanym z dziwnymi zagraniami. Tak twierdziła pewna samotniczka, która niegdyś w Klanie Cienia żyła. Zastanawiając się co ją tu przywiodło wyczuł zapach jakiegoś piszczka. Gryzoń.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Siedziałam, patrząc na konie, kiedy nagle wyczułam zapach klanu Gromu. Obróciłam się leniwie, mimo, że mogłam zostać zaatakowana. Gdyby tak rzeczywiście było, to bym się oczywiście broniła. Usłyszałam za sobą głos... I było to podziękowanie. Zmarszczyłam brwi, w geście niezrozumienia. Zobaczyłam niedaleko siebie zapewne gromiaka, kocura. To zapewne do niego należał głos. Dziwniejsze było jeszcze to, że po chwili usiadł nieco dalej. Nie odzywał się już do mnie, ja wzruszyłam ramionami i odparłam.
-Nie ma za co...?-moj głos był niepewny, bo nie wiedziałam czy należy w takiej sytuacji mówić takie coś. W sensie nie wiedziałam o co mu w ogóle chodzi.
-Nazywam się Trzepoczące Skrzydło, a ty?- zapytałam po chwili miłym głosem. Na początku należy się przedstawić, to jest najważniejsze!

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Odwrócił łeb w stronę kotki, a na jego licu nie malowało się nic innego tylko lekka złość i obojętność. Zmarszczył łuk brwiowy. - Dzięki za to, że spłoszyłaś mi bażanta. - Mruknął wyjaśniając kotce. Naprawdę nie zauważyła jak ptak porażony obecnością kotów niemal połamał sobie kończyny w szaleńczym biegu? Robił niemało hałasu, a do tego piszczał jak diabli. No i zapach. Bażanty śmierdzą strasznie. Przynajmniej dla Lwa.
- Wężowa Gwiazda chyba niebyłby zbyt zadowolony, że obcujesz z kotem z innego klanu. - Mruknął wlepiając w nie swe spojrzenie. I czego oczekiwała? Że będą przyjaciółmi? A może, że sobie porozmawiają jak kumple? Lew finalnie mocno wierzył w kodeks i przestrzegał go. Starał się być przy tym dobrym wojownikiem, ale ucieczka tak dobrego piszczka go zirytowała dosyć mocno. Gdyby nie fakt iż Trzepot tu siedzi złapał by tego ptaka. A co do imienia to niekoniecznie chciał się przedstawiać póki co. Nie wiedział jaki zamiar ma kotka.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Ah, jedzenie. Bo ono jest najważniejsze... No w sumie to jest najważniejsze. Trochę chamskie zachowanie ze strony tego kocura, skoro sądzi, że to przeze mnie jego bażant uciekł. Trzeba było sobie polować na terenach swojego klanu, a nie gonić ptaka aż tutaj. I to nie moja wina, przecież sobie tylko siedziałam. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-A... W jaki sposób to złobiłam? Siedziałam sobie tylko tutaj, trzeba było zaganiać go gdzie indziej, to nie byłoby płoblemu.- powiedziałam, aczkolwiek mój głos nie był złośliwy. Nie potrafię być złośliwa, musiałabym mieć do tego wielki powód. Przeważnie jestem miła i pogodna, tak też było w tym przypadku.
Na słowa o Wężowej Gwieździe zdziwiłam się kolejny raz. Czemu miałby być niezadowolony? Nie robię nic nielegalnego, a tak poza tym to... Ten gromiak sam ze mną rozmawia, więc Trzmiela Gwiazda powinien być tak samo niezadowolony. Ja tylko zaczęłam rozmowę.
-Hmm... Możesz zawiełać przyjaźnie poza klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym- Powiedziałam, wykazując się przy tym znajomością kodeksu. Zawsze go przestrzegałam i starałam się nie łamać, jest przecież ważny i potrzebny do utrzymania porządku oraz spokoju. -Poza tym... Ty też ze mną łozmawiasz, a co by powiedział na to twój przywódca?- dodałam, uśmiechając się chytrze. O tym nie pomyślał.

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Wzruszył jedynie barkami dziwiąc się sobie. Złość nieco przykryła mu oczy i zdrowy rozsądek. Nagle pojął iż ów kotka nie jest taka jak Bobrzyca czy samotniczka Owca. Była... inna. Łagodna? Może nieco głupiutka przez niezrozumienie aluzji? Ale w żadnym stopniu nie była podobna do Bobrzycy z czego Lew się ucieszył. Jak widać nie każdy Cienisty został utkany z jednego włókna.
- Po prostu słyszałem iż macie dosyć... wymagającego przywódcę. - Odparł spoglądając na kotkę. - Jestem Lwi Zew. - Przedstawił się spoglądając tęskno w stronę, w którą uciekł bażant. To byłby naprawdę dobry posiłek. - Co w ogóle robisz poza granicami? Polujesz tak jak ja? - Zapytał z ciekawości choć nie uważał iż rozmowa z kotką to dobry pomysł. Z Bobrzym Kłem nie było finalnie o czym rozmawiać, a Trzepot? Gwiezdni wiedzą czy nie udaje potulnej kotki co by tylko wyciągnąć jakieś informację. Lew niestety miał tendencje do widzenia wrogów w kotach, które finalnie nimi nie były i do podejrzliwości.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Wąż wymagający? Hm... No... Nie wiem w sumie. Po ucieczce na granicę nic mi nie zrobił, więc chyba nie jest taki zły. Inni przywódcy pewnie coś by z tym zrobili. Tak mi się wydaje. Może i Wężowa Gwiazda jest wymagający, ale ja nie miałam okazji tego sprawdzić. Swoją drogą ciekawe skąd gromiak o tym wie. Kto mogły mu powiedzieć? Do obozu się raczej nie włamał. Powiedział, że od kogoś słyszał, ale może kłamać. A jeżeli mówi prawdę to w porządku. Nie będę z resztą się w to zagłębiać, nie moja sprawa.
Kocur przestawił się, miał ładne imię, Lwi Zew. Zapytał co robię poza granicami klanu i czy poluje. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Szukam osiedla, bo mam tam ojca? No... To nie jest taki zły pomysł. Może będzie wiedział w którą to stronę. Byłoby fajnie, bo miałabym coraz więcej informacji. Ciekawe czy Kruk już coś wie.
-Ja... No tak sobie chodzę i chodzę bez celu. Szukam głównie samotników- powiedziałam. Nie uważam tego za jakiś ważny sekret, więc czemu nie. -Tak właściwie to szukam osiedla- dodałam po chwili. Może i Lwi nie zrozumie po co mi osiedle, ale gdyby chociaż jakoś pomógł? Wskazał mi drogę? O ile ją zna.

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Zerknął na nią podejrzliwie? Osiedla? Po cóżby normalny kot z klanu szukał osiedla?
- Chcesz odejść z klanu? - Zapytał zastanawiając się nad słowami kotki. Jeśli ktoś idzie na osiedle to tylko w jednym celu... albo szuka śmierci albo względnie lepszego życia u Dwunogów. Którzy karmią śmierdzącymi bobkami i nie dają wychodzić z tych ich nor.
Rozejrzał się wokół analizując gdzie są. - Do osiedla w tamtą stronę. - Mruknął wskazując łapą wzdłuż dziwnego, drzewnego ogrodzenia. Płot. Tak powiedział wtedy tamten samotnik. I w ten sposób nazwał ów ogrodzenie czymkolwiek było to diabelstwo. Przeszkodą, ot co.
- Musisz mieć jakiś powód szukając osiedla. A co za tym idzie Dwunogów. - Mruknął. Wzdrygnął ciałem nieznacznie na tę myśl i wrócił wzrokiem do Trzepot czekajac na odpowiedź.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Spodziewałam się takiego pytania zs ztrony Lwiego. Praktycznie każdy napotkany kot, którego pytam o osiedle myśli, że chce odejść z klanu czy coś w tym stylu. Możliwe, że nie znają Iwana i nie wiedzą, że taki ktos w ogóle istnieje. Moze tylko klan Cienia o nim wie? W sumie to dobrze. Na pewno znalazłby się kiedyś ktoś, kto chciałby go zabić.
-Nie, to tylko tymczasowe odejście- powiedziałam. Oczywiście miałam nadzieję, że tymczasowe, że wrócę z osiedla cało oraz że w ogóle wrócę. Bo zawsze istnieje szansa, że nie wrócę w ogóle i zawitam do klanu Cienia jako gwiezdny. Druga sprawa jest to, że Wężowa Gwiazda może mnie do tego klanu nie przyjąć...
Kocur pokazał mi w którą stronę jest osiedle. Ah, czyli tak jak myślałem. Wszystkie koty tak pokazują, czyli to tu muszę się kierować. Wzdłuż siedliska. Pokiwalam głową i podziękowałam. Od razu spytał jaki mam powód żeby tam iść.
-Nie szukam dwunożnych. Szukam mojego ojca. Nazywa się Iwan, znasz go? Niby przewodzi jakimiś gangiem kotów.- powiedziałam. Ostatnie zdanie mogło zabrzmieć trochę dumnie, ale ciężko mówić mi o ojcu normalnym głosem, skoro jest takim wielkim kotem!

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Uniósł lekko brew w rozbawieniu. - Chwilowe? A twój przywódca o tym wie? Wiesz... nie żeby coś, ale po co komuś wojownik, który znika z klanu? Wojownik ma być lojalny i zawsze ma pomóc w potrzebie. Natomiast jeśli Ci pozwolił to całkiem niespotykane. - Odparł i wzruszył barkami lekko przeciągając się. Jakaś kość w grzbiecie trzasnęła mocno, a Lew usiadł z błogim spokojem. W końcu ta kość denerwowała go od ostatniego polowania gdzie nadciągnął ją sobie i ciężko było mu ją "odstawić na miejsce". Przynajmniej tak czuł, że ów gnat się przemieścił. Gdyby jednak tak było leżałby pewnie teraz u siostry w lecznicy.
- Niestety nie znam. Nawet nie wiem kto mógłby go znać. Musisz iść na osiedle i pytać tam kotów. Pewnie w końcu na niego trafisz. - Odrzekł. Choć sam pomysł nie podobał się buremu to nie miał zamiaru namawiać kotki na jakiekolwiek zaniechania wycieczki. Dobro kotki nie leżało w jego zakresie obowiązków i spraw. A z drugiej strony nie życzył jej źle. Ot, miał gdzieś czy pójdzie czy też posłucha rozsądku i zostanie.
- Cóż, gdybym nie miał obowiązków i terminatorów sam bym poszedł zobaczyć to... osiedle. Choć wolę mówić siedlisko dwunogów. Jakoś tak... bardziej znajomo brzmi. - Skrzywił się. Nie lubił tych określeń. Osiedle, płot, auto, ludzie. Brzmiało dziko, dziwnie i nijak. Nie tak znajomo,a co za tym idzie bardziej obco.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
No tak. Kwestia przywódcy. Spojrzałam na wojownika, który wyglądał na rozbawionego. Ja także czułam rozbawienie, bo nie potrafiłam mu odpowiedzieć na jego pytanie. No bo to będzie dziwne jak powiem mu, że Wężowa Gwiazda jeszcze nie wie o moich planach.
-No... On jeszcze nie wie, ale mam zamiał go o tym powiadomić, gdy będę wychodzić- I nie będzie miał czasu na zabronienie mi tego. W najgorszym przypadku zabroni wracać mi do klanu. Czy warto tak ryzykować? Nie. Czy warto zawieźć Kruka? Nie. A więc to kwestia sporna, obie te opcje się wykluczają. Nie wiem co robić. Może to samo się jakoś rozwiąże?
-Mam stałszą siostłe, Czosnek. Ona mówiła, że spotkała koty z jego gangu, któłe zawiozły ja do niego autobusem! Słyszysz, autobusem! I była na osiedlu przez sześć miesięcy, to napławdę długo czas- odpowiedziałam, nie zwracając uwagi na słowa, których pewnie Lew nie zna. Możliwe, że ktoś go nauczył. Gdyby mnie spytała o co chodzi to bez problemu o od razu bym mu odpowiedziała. Uwielbiam uczyć innych czegoś, co tylko ja potrafię.
-Też na początku tak myślałam, ale chyba nie jestem w klanie potrzebna. Płaktycznie nic nie łobie, jestem gdzieś tam z tyłu...- Nie odgrywam w klanie żadnej ważnej roli, takiej jak na przykład Olcha lub Wiewiór. To znaczy Wiewiór dosłownie odgrywa ważną rolę, bo jest zastępcą, ale z Olchą to co innego. To znaczy znaczy on jest znany, zawsze pierwszy w kolejce po terminatorów, czy na patrole. Ze mną jest kompletnie inaczej. I to może nawet dobrze...

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Ponownie uniósł brew ku górze spoglądając na Trzepot mocno zdziwiony. Przywódca nie wie? Co prawda ma się dowiedzieć ale kotka postawi go przed faktem dokonanym... prawie dokonanym. I to nie jest w porządku.
- Nie uważam żeby stawianie swego przywódcy w takiej sytuacji było dobre. Oni nauczyli Cię wszystkiego co wiesz. Od samej historii stworzenia klanów aż po walkę i polowanie. Pokazali Ci tereny, karmili dopóki Cię nie nauczyli jak karmić innych. I poniekąd dalej to robią. Nie uważam żeby coś takiego było w porządku. Z taką wyprawą wiąże się wiele niebezpieczeństw i choć rozumiem, że chcesz iść szukać ojca i wrócić do klanu to nie wiem czy twój przywódca nie uzna tego za akt braku szacunku i pokory. Zamiast pytać go o zgodę chcesz mu oznajmić, że wyruszasz na poszukiwania ojca nawet nie wiedząc czy go znajdziesz. Nie wiedząc czy nadal żyje i nie wiedząc gdzie jest oprócz tego, że na tym osiedlu. Na jego miejscu poczułbym się nieco... oszukany i pozbawiony zaufania? - Potok słów wyrzucił się z gardła Lwa. Nie bardzo chciało mu się nawracać kotki, ale sposób rozumowania cienistej nie bardzo mu podchodził. Nawet jeśli robiła to aby poznać kogoś bliskiego, spokrewnionego. - Zrobisz jak uważasz. Jednak myślę, że można to zrobić bardziej ugodowo. Bardziej jak wojownik klanu, który ma jakiś dodatkowy cel w życiu, ale nie chce pozostawić i przekreślić przynależności. Nie wiem jaki jest Wężowa Gwiazda niemniej nie uważam go za kota głupiego. Jeśli natomiast uważasz, że lepiej zrobić tak jak mówisz... droga wolna. - Zakończył rozglądając się na boki. Coś bowiem zaszumiało niedaleko. Poczuł lekki zapach piszczka. Jednak jak się okazało był to wiatr, który rozniósł po okolicy smród martwej myszy. Na wpół zjedzonej, na wpół zgnitej. Bury skrzywił się nieco odwracając pysk aby nie czuć odoru.
- Nie wiem co to autobus. Może ta opowieść brzmi cudownie i intrygująco niemniej uważam za głupotę narażać siebie. Do osiedla jest daleko, po drodzę na pewno natkniesz się na wiele drapieżników, dwunogów czy choćby potwory. Jesteśmy po prostu inni. Dla mnie dobrze jest w klanie i za nic bym nie oddał tego co mam za parę chwil czegoś... innego. Czegoś co wprawia w osłupienie, a zarazem w zgrozę. Co jeśli porwią Cię Dwunodzy? Zdołasz im uciec? - Nie oczekiwał odpowiedzi. Skoro jednak zaczęli rozmawiać to Lew mówił to co uważa na ten temat. Nie był kocurem lubującym się w jeżdzeniu autobusami, spotkaniu jakichś samotników na osiedlu i ogólnie opuszczenia klanu na wiele wschodów słońca tylko po to aby coś, kogoś odnaleźć. Tym samym uzmysłowić sobie jakiś fakt, coś sobie udowodnić. A bury wojownik uznał, że Trzepot chce udowodnić sobię dwie rzeczy: że podoła, i że jej ojciec jest w jakimś stopniu zadowolony z posiadania kociąt. Niemniej gdyby mu zależało to w tych dwudziestu sześciu księżycach zdołałby choć raz przybyć niedaleko Klanu Cienia aby odnaleźć córkę, którą niewątpliwie jest Trzepoczące Skrzydło.
- Skoro tak uważasz... - Mruknął taksując kotkę wzrokiem. W sumie by nie powiedział o niej, że jest wojownikiem. Bardziej... terminatorem mniej więcej pośrodku treningu lub w fazie koncowej. Ale nie wojownikiem. Czegoś jej nadal brakowało. Może to coś pragnie odnaleźć w swej wyprawie? - W takim razie dlaczego nic nie robisz? Dlaczego nie weźmiesz w łapy pewnych spraw i nie udowodnisz sobie, że się nadajesz? Co się blokuje? - Zapytał owijając puchatym ogonem swe łapy, które dosłownie zniknęły pod naporem kity. Coś musiało się wydarzyć w życiu ów cienistej kotki co spowodowało życie w cieniu. Czasem miał wrażenie, że koty z bagiennych terenów albo są pewne siebie i wiedzą co chcą albo żyją właśnie w ciemności. W cieniu. Gra słów.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
W sumie to spodziewałam się takich słów od Lwiego Zewu. Już na początku zauwazylam, że jest wierny kodeksowi i klanowi, on na pewno nie zrobiłby tego co ja. Ale to co robię, nie jest złe. To znaczy zależy kto na to patrzy i jak to postrzega. Ja uważam, że to dobry wybór. Może nie najlepszy, ale na pewno nie najgorszy.
-Jeżeli nie będzie chciał to nie przyjmie mnie spowłotem do klanu- odpowiedziałam nim wojownik kontynuował. Uważał Wężową Gwiazdę za kota głupiego. Dlaczego? Według mnie był w porządku, przywódca jak przywódca... Nie zamierzałam o to pytać, w sumie to nie wiem czy chce wiedzieć. A no i Lew mógłby pomyśleć, że chce wyciągnąć od niego informacje, aby potem przekazać je swojemu klanowi. Nie mam zamiaru tego robić.
Kiedy kocur powiedział, że nie wie co to autobus, od razu ruszyłam do odpowiedzi.
-Autobus to potwół, ale o wiele większy i dłuższy. Dużo dwunożnych do nich wchodzi- powiedziałam z błyskiem w oku. Nie mogę się doczekać aż ja pojadę autobusem. Trochę się boje, bo dwunodzy są duzi i mogliby mnie zdeptać, ale Czosnek przeżyła, więc ja tę s przeżyje. -Nie idę sama, w grupie na pewno sobie poładzimy z dwunogiem- a raczej, mam nadzieję że poradzimy sobie z dwunogiem. Gdyby któryś porwał Kruka, to nie raczyłabym za siebie i chyba bym mu oczy wydrapała. Natomiast gdyby porwał mnie, to próbowałbym się uwolnić i tyle. Nie chce mieszkać z dwunogiem i jeść bobów.
Kolejne pytanie trochę mnie zdziwiły. Nie sądziłam, że Lwi w ogóle je zada. Mimo, że były trudne postanowiłam na nie odpowiedzieć.
-No a co ja mogę? Jestem tylko zwykłą wojowniczką, decyzja należy do Wężowej Gwiazdy. Moge z nim połozmawiać, ale nie wiadomo czy mnie posłucha...- odpowiedziałam cicho. Łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. No czasami jest na odwrót, ale przeważnie tak jak mówię. A co mnie blokuje? Może to, że jestem córką samotnika i puszczalskiej, jak to niektórzy mówią, kotki. Albo Olcha? Ale co on by zrobił? Nie wiem, jednak boje się go.
-Nie wiem co mnie blokuje. Może to przez mistrza? Albo przez pochodzenie? A może wszystko nie pozwala mi wyjść z Cienia- powiedziałam z namysłem. Naprawdę nie wiem. Mogłabym odejść z klanu, tyle że ja nie chcę! Życie w klanie jest cudowne, poza tym moja matka by tego nie wytrzymała. Całe moje najstarsze rodzeństwo zniknęło, mój miot też. Zostało to najmłodsze, no i ja. Nie mogę tak nagle zaginąć i już nie wrócić.

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Skinął jedynie łbem na jej słowa zastanawiając się ile czasu już zmarnował rozmawiając z kotką o zachwianych odczuciach. Chociaż nie były to dosłownie zmarnowane chwile.
- W życiu bym nie wszedł do tego Potwora. Podziwiam Czosnek za odwagę i głupotę. - Odparł Lew. Był zawsze rozważny i gdyby miał wybrać przejażdżkę Potworem, a dzień drogi pieszo - wybór byłby wiadomy. Jest tradycjonalistą i może nie tyle boi się Potworów (choć to też) co woli nie narażać bezsensownie życia.
- Wątpię. Dwunodzy są silni, bardzo. Nigdy nie widziałem takowych ale słyszałem, że z poprzednich ziem musieliśmy odejść przez nich. Skoro cztery klany nie poradziły sobie z kilkoma Dwunogami to niewielka grupa nie ma zbyt wielu szans. Dlatego doradzam rozwagę i trzymanie się od nich z daleka jednak. Przecież chcesz wrócić, prawda? - To było pytanie retoryczne. Niemniej nie uważał żeby grupa kotów poradziła sobie z człowiekiem. Musiałby być cud, albo przeciwnikiem musiałoby być kocię dwunogów. Może wtedy...
- Cóż. Niektórzy dążą do tego aby być AŻ wojownikiem. - Skwitował. - Nie jesteś drzewem, na tych ziemiach są również inne trzy klany. Zawsze możesz spróbować gdzie indziej żyć jednak musiałabyś przekonać danego przywódcę aby Cię przyjął. A to nie jest łatwe. Słyszałem o Cieniu wiele złych rzeczy, a ty mnie poniekąd utwierdzasz w przekonaniu, że nie dzieje się u was dobrze. Nie interesuje mnie zbytnio Cień czy inne klany dlatego nie będę wypytywać czy snuć domysłów. Dopóty dopóki Cień nie zagrozi Gromowi. - Odparł i wzruszył barkami. - Poza tym nie uważam, że mogłabyś być złą wojowniczką. Nie z wyboru. Nie wiem co zrobił Ci twój mistrz ale przeczuwam, że trening nie przeszedł zbyt miło dla Ciebie. Gdyby mnie mój mistrz źle traktował nie siedziałbym cicho. Każdy powinien być traktowany równo i do każdego winno się mieć szacunek. A nie wydaje mi się żebyś zrobiło coś okropnego co zdecydowało o podejściu twojego mistrza. - Rzekł. Gdyby wiedział, że Olchowy Szept gnębi koty mające pochodzenie od samotników to by mu pysk rozbił o kamień. Uważał, że każdy zasługuje na szacunek i szansę. Rozumiał poniekąd strach czy złość względem kotów nie urodzonych w klanie, do którego później dołączyły, ale na przykład nie zrozumiałby złości względem kota, który ma rodzica samotnika, a urodzony został w klanie. To niedorzeczne!
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world
</div>
</div>

<style text="text/css">.container {position: relative;text-align: center;color: white;}.centered{position: absolute;top: 35%;left: 60%;transform: translate(-50%, -50%);}</style>
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Za głupotę? Według mnie Czosnek nie była głupia, wybierając drogę autobusem. Za odwagę bym jej pogratulowała, bo się należy, lecz o głupocie nawet bym nie mówiła. W sumie to nie pisnełabym o tym ani słowa, bo zmiotlaby mnie z powierzchni ziemi! A ja chcę jeszcze pożyć, jestem młoda. Spojrzałam tylko na Lwa i kiwnełam głową, na znak że się zgadzam. Bo nie chciałam tego komentować, ani się sprzeczać. Sprzeczki nie są tu teraz potrzebne.
Gromiak spytał, czy chce potem wrócić. Było to zapewne pytanie retoryczne, ale i tak wolałam odpowiedzieć. Tak, żeby mu to uświadomić, by nie pomyślał że nie szanuje klanu, ani przysięgi jaką złożyłam.
- oczywiście, że chce włócić- I to najlepsza jaką klan Cienia mógł sobie kiedykolwiek wymarzyć. Żaden Olcha i żaden Szczurzy Pazur nie będą ode mnie lepsi. Po powrocie zajmę się obowiązkami i terminatorami, będę robić wszystko idealnie i precyzyjnie. Wszyscy będą dumni. - Będę omijać dwunogów, rzeczywiście nie chce aby coś mi zlobili- Nie chce żeby zrobili coś Krukowi, nie wybaczyłabym tego sobie. Kruk jest ważniejszy niż ja. Taki młody o tyle w nim potencjału. Na pewno byłby dobrym wojownikiem. Ale czy będzie chciał wrócić do klanu? To jest pytanie...
Słowa o mistrzu uderzyły we mnie jak ostre kły. Olcha jest okropny, wiem to nie od dziś. Przez to nie wiem czemu tak się tym przejęłam. "Nie wiem co ci zrobił twój mistrz". Może to przez to? Przecież to tylko zwykłe słowa, rzucone na wiatr, których nawet nie muszę słuchać.
-Mój mistrz, o ile mogę go tak nazwać, był okłopny. Siedzenie cicho było najlepszych łowiązaniem. Gdybym komuś powiedziała, to by mnie chyba zabił! Łaz mnie uderzył, chciałam mu oddać, ale to źle by się skończyło. Jest okłutny!- powiedziałam z przejęciem, patrząc w ziemię. Nie wypowiadałam jego imienia, bo nawet nie przeszliby mi przez gardło. Gdyby jednak przeszło, to na pewno powiedziałabym jej je z obrzydzeniem i złością, bo to ona głównie mi towarzyszyła gdy o nim myślałam. I nie ma co się dziwić...

[Obrazek: 3feaafb707661e65b200b26204a3ca62-d6pmj0v.png]
I said too much it overflowed
Why do I always spill?
I feel it coming out my throat
Guess I better wash my mouth out with soap
God, I wish I never spoke
Now I gotta wash my mouth out with soap
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości