Logo Artemidy
Leśna Sadzawka
Co, tym razem bez stresu? Kto by pomyślał. Malinowa Gwiazda również wspominała trzęsącego ze stresu łapami Kijankę z pełnym rozczulenia rozbawieniem. A teraz był już taki duży, że aż się łezka w oku kręci. O swoim wieku nie lubiła myśleć, a już na pewno nie lubiła go liczyć, co tu dopiero wspomnieć o dręczącej ją gdzieś po cichu świadomości, że nietknięta pula dziewięciu żyć może zagwarantuje jej kilka dodatkowych księżyców na ostatniej prostej, ale młodości jej już nie cofnie. Jak to mówią…. starość nie radość. Jak to dobrze, że Malinowa Gwiazda się nie starzała. Dojrzewała, co najwyżej, jak wino, albo Juliusz Cezar w tym jednym filmie. Starości powiedziała stanowcze „nie dziękuję” i dzięki temu wciąż czułą się młodo. Dlaczego wszyscy tego nie robili? Przecież to takie proste.
- O. – odpowiedziała synowi elokwentnie, trochę zbita z tropu nieoczekiwaną propozycją, ale biała mordka kocicy rozciągnęła się zaraz w uśmiechu. Zaskoczył ją, to wszystko, przywykła już do tego, że jeśli ktoś chce z nią porozmawiać to przeważnie albo czegoś od niej chce, albo… czegoś chce. Nowego mistrza, nowego terminatora, ukarania delikwentów i siejących zamęt wojowniczek, poklepania po czole za dobre sprawowanie i tak dalej. Robiło jej się przyjemnie ciepło za każdym razem, gdy ktoś przychodził do niej o tak sobie. – A wiesz, chętnie. Przyda mi się rozprostować nogi zanim zrobię się całkiem okrągła. – zażartowała, podnosząc się z legowiska i otrzepując lekko białe futro. – Masz jakieś konkretne miejsce na myśli, czy idziemy tak po prostu? - tak czy siak, jej to rybka, ale to Kijanek był tutaj kierownikiem wycieczki. Prowadź więc.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzęsącego ze stresu łapami? Pff, wypraszam sobie! Nic takiego się nie wydarzyło i proszę w ten sposób nie szkalować Porywistego Wiatru.
„O”? Uśmiechnął się pod nosem na jakże elokwentną i rozbudowaną reakcję kocicy na propozycję. Co to, takie dziwne, że chciał wyciągnąć starą matkę na spacer, żeby nie zakisiła się w tym legowisku na spacer? Nie no, tak naprawdę wiedział, że Malinowa Gwiazda często po prostu nie ma czasu i wcale nie siedzi ciągle w Rozłożystym Drzewie, ale jednak wcześniej praktycznie nie chodzili razem poza obóz. Przemienił swój nieco krzywy uśmiech w normalny, cieplejszy, gdy się zgodziła, po czym ruszył w stronę Kolczastego Łuku.
– Świetnie – zamruczał z zadowoleniem, że chciała mu potowarzyszyć. – Może Leśna Sadzawka? – zaproponował zgodnie ze swoimi myślami, zerkając na matkę. Nie miał konkretnego planu, takiego jak „połówmy ryby w Leśnej Sadzawce” (zresztą nie potrafił tego robić i nie pamiętał, czy Malinowa Gwiazda nabyła taką umiejętność), ot, po prostu miał ochotę tam pójść, bo było cicho i przyjemnie. Nie było też tam żadnych interesantów, obowiązków i stresu, czego przywódczyni na pewno miała po dziurki w nosie. – Możemyyy… się do niej pościgać – zaproponował rozbawionym głosem.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Owszem, trzęsącego łapami! Tak bujać to my, ale nie nas, mój drogi Kijanku. Mama może starzała się w zawrotnym tempie, ale pamięć miała wyjątkowo dobrą i nic nie wskazywało na to, by miało jej się w tej kwestii wkrótce pogorszyć, dziękuję bardzo. Możesz spróbować wmawiać jej rzeczy dopiero za jakieś dwadzieścia księżyców.
Ruszyła krok w krok za synem, w gruncie rzeczy zadowolona z szansy na rozprostowanie mięśni, chociaż nikt jej prawdę mówiąc na łańcuchu nie trzymał w tej… zapyziałej dziupli pod drzewem. Tyle czasu spędziła siedząc na głowie Kruczej Gwiazdy, że nie wychodzi ze swojego legowiska, że się nie socjalizuje, nie bawi z innymi dziećmi, a teraz sama spędzała w okolicy Przywódczego legowiska zdecydowaną większość swojego czasu. Ha! Hipokrytka. Uśmiechnęła się sama do siebie, najwyraźniej rozbawiona tym, że przyganiał kocioł a sam smoli, nawet jeśli przytyk dotyczył niej samej, jednocześnie kiwając głową na propozycję Kjanki. Może być i Leśna Sadzawka. W sumie wszystko jedno gdzie idą. I dobrze, że nie zapytał o łowienie ryb, bo narratorka między jedną postacią a drugą i latami gry dawno już zapomniała kto co potrafi i kiedy się nauczył. Raczej potrafi, w końcu jej ojciec pływał jak wydra, ale czy na pewno ktoś ją tego nauczył... Łapy sobie uciąć nie dam. Uznajmy, że tak. Dopiero propozycja wyścigu zmusiła Malinową Gwiazdę do krótkiej pauzy, zbijając ją lekko z tropu. Uh. Zamrugała kilkakrotnie zanim odpowiedziała, jakby potrzebowała kilku uderzeń serca na przeanalizowanie, czy aby na pewno dobrze usłyszała.
- Pościgać? – zapytała z rozbawieniem. – Doprawdy, synu. Nigdy nie wchodzę w zakłady, których nie mogę wygrać. – Jeszcze tego brakowało. Przywódczyni z ponad setką księżyców na karku, pokonana sromotnie przez swojego silnego syna w kwiecie młodzieńczego wieku? Gwiezdny Klanie uchowaj. Serduszko by jej pękło, już nie wspominając o jej ego. – Nie chcesz chyba narazić tych biednych starych kości na zbędny wysił- i nie dokończyła zdania, śmignąwszy mu sprzed nosa w jego trakcie, bezwstydnie korzystając z elementu zaskoczenia. Gonisz. Chyba nie spodziewałeś się, że twoja matka będzie walczyć honorowo?
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W gruncie rzeczy Porywisty Wiatr jedynie żartował. Nie sądził, by tak, w gruncie rzeczy, elegancka kocica była skłonna do jakichś dziecięcych pościgów, na dodatek przez taki kawał terenów… no i nie oszukujmy się, Malinowa Gwiazda najmłodsza nie była, rozprostowanie kości to jedno, ale jakieś wyścigi to już całkiem inny kaliber… prawda? Odpowiedź kocicy sugerowała to samo… a przynajmniej na początku.
– Nie no, żartowa- HEJ! – zaczął mówić, ale wkradł mu się oburzony okrzyk, bowiem za matką niemal się zakurzyło, tak wystrzeliła przed siebie. A to wredna flądra? Podstępem go wzięła, tak? Ładnie to tak? Masz ty w ogóle rozum i godność Wichrzaka? Chociaż Malinowa Gwiazda wzięła go z zaskoczenia, to odruchowo wręcz napiął mięśnie i wyskoczył za nią. A kocica może i była stara, ale wciąż jara, a na dodatek miała nad nim przewagę, więc w gruncie rzeczy… czy w ogóle miał z nią szanse? Był przekonany, że odmówi! Parł jednak przed siebie najszybciej, jak potrafił, ale nie była to zawrotna prędkość, biorąc pod uwagę, że był wielkim masywnym klockiem, tak różnym od swoich rodziców.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ha. Przyfrajerzyłeś trochę, synu. Ale to nic, i tak cię kocham. Malinowa Gwiazda była tak zadowolona z samego faktu, że udało jej się Kijankę przechytrzyć, że już na samym wyścigu zależało jej nieszczególnie. Poza tym może i była jara, ale również stara, kondycja już w końcu nie ta. Na całe szczęście jej Kijanek w ogóle nie wdał się w ojca jeśli chodzi o prędkość łap, bo Fiołkowy Świt z palcem w nosie prześcignąłby ich oboje.
- I po co ci to było? - zawołała jeszcze przez ramię, wesoło prując przed siebie ile fabryka dała, z nietypową dla swojego wieku beztroską stwierdzając najwyraźniej, że bolącymi łapami będzie się martwić potem. Bo należało założyć, może trochę pesymistycznie, że jakoś przyjdzie jej za ten wybryk zapłacić. Lśniąca Sadzawka złapie się za głowę gdy przyjdzie jej okładać Przywódczynię zimnymi okładami i mieszanką ziół, miodu i ślimaczego śluzu (Malinowa Gwiazda nie miała pojęcia, ok), bo tej przyszło do głowy udawanie szybkiej i wściekłej. Taki urok zawodu. Poza tym w departamencie beztroski, jak się miało wkrótce okazać, mogła Medyczce co najwyżej świeczkę potrzymać, ale już mniejsza o to. W tym momencie najważniejsze było, że miała przewagę, A Kijanek nie wyglądał na gotowego, by wysunąć się na prowadzenie. Nie przejmuj się synu, przynajmniej jesteś ładny.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaka pewna siebie ta jego matka, pff. W sumie nic dziwnego, biorąc pod uwagę, jaką przewagę wypracowała sobie w tak krótką chwilę! Może jednak powinien trochę poćwiczyć i bardziej zadbać o swoją szybkość? Bo, cóż, może jego obecne możliwości wystarczyły, by okazjonalnie dogonić gryzonia, ale z królikami, gryzoniami… i Malinowymi Gwiazdami miał już spory problem. Lekko go to irytowało, bo – mimo iż dojrzał – to wciąż pozostawało w nim to pragnienie bycia NAJLEPSZYM, a tymczasem… klops.
Gdy w końcu dotarli do Leśnej Sadzawki, Porywisty Wiatr miał szansę dogonić swoją matkę, dysząc ciężko. Miał ochotę w ramach odegrania się pchnąć ją prosto do wody, ale zaraz wykalkulował, że Pora Nagich Drzew coraz bliżej, woda jest pewnie dosyć chłodna, a nie życzył jej pobytu w lecznicy z powodu byle katarku i kaszelku, który sam kiedyś przeżył.
– Niesprawiedliwe – wyburczał tylko z pozornym fochem i gniewem w głosie, gdy trochę odetchnął, zaraz jednak zaśmiał się cicho. Zwyczajnie się tego nie spodziewał, to nie tak, że był zły, zirytowany i tak dalej, chociaż początkowo owszem, poczuł gorzką nutę, uderzającą w te strony. Przez chwilę milczał, rozglądając się wokół i obserwując Leśną Sadzawkę, w końcu jednak odezwał się:
– Wiem, że minęło sporo księżyców, ale… mamo, co zrobił Iskrząca Łapa? – spytał poważnie. Chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć, czemu Iskra uciekł z podkulonym ogonem. Chciał wiedzieć, czemu Gęsia Łapa, ponoć zamieszana w jakieś sprawy z nim związane, nie była wojowniczką. Chciał wiedzieć, czemu medyczka dawała mu przyzwolenie na zaatakowanie swojego brata, gdy ten wciąż był członkiem klanu. Był za młody, by rozumieć, gdy to wszystko się odbywało.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O ty mściwy lisie, własną matkę, do wody? Prawdę mówiła ciotka Bluszcz, że co rude to fałszywe! Gdyby znała myśli i plany swojego potomka chyba by się aż zachłysnęła z niedowierzania, a już na pewno gdyby ją faktycznie do wody wepchnął. Szok z powodu zdrady syna na własnej piersi wychowanego... oraz szok termiczny. Dwa w cenie jednego.
- Dąsamy się bo przegraliśmy, hm? - zapytała na bezdechu, wyjątkowo pogodnie jak na kogoś, kto właśnie przypłacił ten mały pokaz brawury kilkoma wschodami słońca bolących stawów. Warto było, dla jego miny. Wytknęła synowi koniuszek języka, niby przypadkiem, żeby sobie nie myślał. Chyba nie spodziewał się, że dostanie fory? Wolne żarty. Malinowa Gwiazda też lubiła wygrywać, nawet jeśli wygrana z własnym dzieckiem miała bardziej żartobliwy, łagodny wydźwięk. Może chcesz się jeszcze posiłować, Kjanku? Poskakać przez przeszkody? Ja bardzo chętnie. Malinowa Gwiazda usiadła tam gdzie stała, przeciągając się po tej przebieżce - ty też powinieneś, Kijanku, chociaż pewnie tobie nie grożą jeszcze zesztywniałe mięśnie - kiedy syn postanowił zestrzelić ją pytaniem jak ten Filip z konopi. Popatrzyła na niego przez chwilę, przechylając z zastanowieniem głowę, zanim zabrała głos.
- ...zależy kogo zapytać. - odpowiedziała powoli, ostrożnie, może nawet odrobinę wymijająco, chociaż nie zamierzała mieć tajemnic przed żadnym ze swoich dzieci. Zaskoczył ją, po prostu, a w chwili wątpliwości jej instynkt zawsze kierował ją do najbardziej dyplomatycznej możliwej odpowiedzi. A czasem... najbardziej dyplomatyczna była odpowiedź pytaniem na pytanie. - Dlaczego pytasz? - odwróciła przysłowiowego kota ogonem, unosząc lekko brwi. No właśnie, skąd ta ciekawość i czemu teraz? Nagłe pytanie o Iskrzącą Łapę było dość... niepokojące. Nie miał chyba z nim żadnego kontaktu, Gwiezdny Klanie uchowaj?
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Trochę – burknął, przewracając ślepiami. Śmichy żarty, ale jednak trochę zapiekło, nie ma co. Sam się w to jednak wkopał, biorąc więcej, niż był w stanie przełknąć – w końcu dobrze wiedział, że nie biega najszybciej i nie jest typowym ścigaczem królików, za jakich postrzegano wojowników klanu Wichru. Pewnie nawet leciwy Kusowąsy by go prześcignął, hmpf.
O dziwo – matka się nie spodziewała jego pytania, a przynajmniej tak wyglądała. Fakt faktem, że nigdy się tym nie interesował, że od zniknięcia syna Zawilcowej Skórki minęło… ile? Pewnie już z pół obiegu pór? Słyszał plotki, ale to było dawno, a matka na pewno była bardziej poinformowana. Faktycznie, mógł spytać wcześniej, ale nigdy nie było okazji, a jakaż była lepsza, niż ta, gdy znajdowali się sam na sam, na dodatek z dala od obozu? No więc właśnie.
– Kiedyś, jak byłem młodszy… słyszałem dziwne plotki, których już nie pamiętam. Jestem po prostu ciekawy, chociażby tego, czemu Gęsia Łapa, pomimo upływu księżyców, nie została wojowniczką i jaki to ma z nim związek, bo wiem, że jakiś ma. Ciekawy, czemu umknął z klanu jak spłoszony królik. I – tak w sumie przede wszystkim – ciekawy, czemu Lśniąca Sadzawka wręcz mnie zachęcała do zaatakowania go, gdy jeszcze był członkiem klanu – odparł bez większego zawahania.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż. Ego ma to do siebie, że czasem piecze. Nikt nie wiedział o tym lepiej niż Malinowy Nos. Ale to nie ją tym razem piekło, więc… hah. Sucks to be you. Kusowąsy za to prześcignąłby go z pewnością, miał to jak w banku, bo Kusowąsy opanował do mistrzostwa sztukę ślizgania się na brzuchu. Jak pingwin. Byś się nie zdążył nawet rozpędzić, Kjanku, a Kusosanki już zostawiłyby cię daleko w tyle, nawet w tym sędziwym wieku, więc może lepiej, że nie próbowałeś. Za wysokie progi.
- …zachęcała? – powtórzyła za nim, a na białym czole wykwitła niewielka, acz głęboka zmarszczka. Słucham? Pierwsze słyszę. Porywisty Wiatr powinien już wiedzieć jaką jego matką ma minę, gdy dowiaduje się przypadkiem o czymś, czego wiedzieć nie powinna, bo będąc matką miała tendencję dowiadywania o takich rzeczach tak czy siak – zwykle chodziło jednak o podrapane legowisko albo nabrudzone gdzieś w kącie, nie szczucie Klanu na innego Wichrzaka, własnego brata na dodatek. Nie żeby była szczególnie zaskoczona, zwłaszcza z perspektywy czasu i tego, co wiedziała teraz. Miło było jednak mieć jakiś twardy dowód, że to nie było do końca tak jak się wydaje, a niektórzy w Klanie Wichru faktycznie byli gotowi zaprzeć się nogami i pazurami, byle się Iskry stąd pozbyć. To stawiało jego dalszą nieprzerwaną egzystencję gdzieś tam w odrobinę bardziej pozytywnym świetle. Cokolwiek pozwala ci spać w nocy, Malinowy Nosie. – To w sumie dobre pytanie. Jak ją zobaczę to je zadam. – mruknęła pod nosem, na tym póki co kończąc temat Lśniącej Sadzawki i już markotniejąc w duchu na myśl o następnej dydaktycznej wycieczce. Tak jakby mało czasu przychodziło jej ostatnio spędzać albo w Lecznicy, albo w kociarni, naprzemiennie besztając Medyczkę i Zaśnieżoną Ścieżkę za ich wymyślone problemy i pozbawione sensu waśnie. Dobrze chociaż, że Gąsce po incydencie z Iskrą zdecydowanie odechciało się intryg, bo jeszcze z nią na dokładkę Malinowa Gwiazda chyba by zrudziała na starość. Szału można dostać z tymi babami. Nie masz pojęcia synu, jak bardzo kocham ciebie i twoje siostry za fakt, że jesteście relatywnie normalni. A skoro już mowa o normalności lub jej braku...
– Iskra był… - westchnęła ciężko. – Mówią, że skrzywdził kocicę z Klanu Rzeki. Tak jak jego matka była niegdyś skrzywdzona. – spojrzała na syna poważnie. – Ile jest w tym prawdy – do dziś nie wiem. Jako kocica jestem skłonna wierzyć drugiej kocicy, ale jako Przywódczyni muszę wierzyć w niewinność swoich, zwłaszcza, że wtedy nie mieliśmy żadnych twardych dowodów. Żadnych poza słowem Gąski i towarzyszących jej Wichrzaków, którzy na miejsce przybyli po fakcie. Co najmniej dwoje z nich bardzo chętnie pozbyłoby się Iskry z Klanu pod byle pretekstem. Zwłaszcza Gąska. – powiedziała ponuro. – Był dla niej niewygodny. Próbowała nim manipulować i wchodzić z nim w układy, ale okazał się być… - Szybszy i sprytniejszy? Marionetkarzem, nie marionetką? Kimś grubo powyżej poziomu, z którym taka Gąska mogła sobie poradzić? - …zbyt niebezpieczny. – zdecydowała się na bardziej dyplomatyczny dobór słów. – Od tamtej pory Gąska jest cieniem siebie i chyba przestało jej również zależeć, bo nawet nie pozwala sobie pomóc. Niewiele jestem w stanie zrobić dla kogoś, kto sobie pomocy nie życzy bądź nie jest w stanie… jej przyjąć. – Gwiezdny Klan mi świadkiem, że nieraz już próbowałam. Kruczemu Ogonowi nie wyszło to na dobre. Spienionej Łapie nie wyszło to na dobre. Nie wspominając już o Pstrej Chmurze czy Szałwiowym Dymie. Fakt, że nie wszystkich da się uratować, a niektóre próby są skazane na porażkę… był bardzo gorzką lekcją, której wielokrotnie musiała się już uczyć. I chociaż życzyła Gąsce jak najlepiej, nawet jeśli przestała jej już współczuć – bez jej współpracy niewiele mogła dla niej zrobić.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mhm. Nie mówiłem ci wtedy, bo bardziej mnie martwiło to, czy nie wywalisz mnie z klanu za zranienie taty – przyznał nieco gorzko, z krzywym uśmiechem na pysku. A potem… sądził, że to niezbyt istotne. Czasami myśli na ten temat pojawiały się gdzieś z tyłu jego głowy, nawet teraz, gdy minęło już sporo księżyców, ale zawsze było coś ważniejszego, a na dodatek nie sądził, że powinni o tym mówić w obozie. – Powiedziała mi wtedy, że mam nauczyć się panowania nad sobą, i że jak mam ćwiczyć, to na drzewach albo Iskrzącej Łapie. Może to nic nie znaczyło, ale jednak nie czułem i wciąż nie czuję, żeby to było… odpowiednie – dodał po krótkim zastanowieniu, chcąc doprecyzować tę kwestię. Pamiętał to zaskakująco dobrze, mimo sporego stresu, jaki wtedy odczuwał, a nie chciał, żeby matka teraz jakoś to źle zrozumiała.
Poruszył lekko puszystym ogonem, gdy kocica zamknęła mówić. Nie przerywał jej, cierpliwie czekając na koniec, chociaż jego nos lekko się marszczył z każdym kolejnym zdaniem, wypowiedzianym przez przywódczynię. Gwałt albo próba gwałtu na kocicy z innego klanu nie brzmiały dobrze. Nawet jeżeli to były tylko pomówienia, to mogły negatywnie wpłynąć na relacje dwóch klanów. Natomiast dziwne konszachty z Gęsią Łapą… trochę tego nie rozumiał. Co chciała osiągnąć ta terminatorka, że próbowała manipulować innym kotem? Co chciał osiągnąć Iskra, doprowadzając ją do tego stanu?
– Manipulował nią, a nie ona nim, wbrew temu, co sądziła? – spytał, chcąc się upewnić, czy dobrze to rozumie. Odegrał się na niej, i to w taki sposób, że najwyraźniej ją złamał… i dlatego dzisiaj była bezużyteczna dla klanu, który ją żywił. – To wszystko brzmi… dziwnie. Podejrzanie. Rzeczniacy nigdy nie próbowali szukać sprawiedliwości? I co do niego w takim razie miała Lśniąca Sadzawka? W końcu byli, są, rodzeństwem.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach, no tak. Oskarżony o zbrodnię przypadkowego wklepania ojcu. Na treningu. Kjanek ty recydywisto! Malinowa Gwiazda uśmiechnęła się pod nosem z rozczuleniem, sama do siebie i do swoich wspomnień, zanim temat Iskrzącej Łapy nie ściągnął jej z powrotem na ziemię. Skrzywiła się na usłyszane właśnie wyznania, wciąż subtelnie, ale tak naprawdę nie próbując ukryć kwaśnego grymasu który wypłynął jej na mordkę - miała przed sobą Porywisty Wiatr, nie musiała ostrożnie kontrolować własnej mimiki, żeby przypadkiem nie powiedzieć za dużo.
- Bo nie jest odpowiednie. - odpowiedziała cierpko, a zmarszczka na białym czole pogłębiła się wyraźnie. Szczerze wątpiła by Lśniąca Sadzawka wtedy żartowała biorąc pod uwagę napiętą relację między nią a jej bratem. A nastawianie współklanowiczy przeciwko innemu Wichrzakowi nigdy nie jest normalne, nawet jeśli wspomnianym Wichrzakiem jest żmija pokroju Iskrzącej Łapy. Będzie musiała porozmawiać z Lśniącą Sadzawką (znowu), zaraz po tym jak porozmawia z Zaśnieżoną Ścieżką (znowu!), czy te dwie naprawdę nic innego nie robią niż wzniecanie dymu? O zapędach Medyczki dowiedziała się co prawda po czasie, tak jak po czasie dowie się wkrótce o jej komentarzach na temat Dyniowej Łapy… ale spokojnie. Co się odwlecze to nie uciecze. Zwłaszcza, że w stronę Medyczki już i tak zmierzała spora burza.
- Mhm. Poniekąd. - odpowiedziała pokrótce. Cała ta sprawa z Gąską i Iskrzącą Łapą była pogmatwana i skomplikowana, a o ile Malinowa Gwiazda nie posunęłaby się tak daleko by stwierdzić, że Gąską dostała dokładnie to o co się prosiła… to też nie widziała w niej niewinnej, biednej ofiary, na jaką próbowała się kreować. Sparzyła się ogniem który sama wskrzesiła - nie ona pierwsza i nie ostatnia.
- Nie wiem ile styczności miałeś z Iskrzącą Łapą, zresztą im mniej tym lepiej, ale… zawsze był specyficzny. Ufałabym mu tylko na tyle, na ile muszę a to - parsknęła cicho. - niewiele. Nie był kotem, któremu powierzyłabym pieczę nad swoim podwieczorkiem, co tu dopiero mówić o innych kotach. Ale czy był gwałcicielem? Nie mam pojęcia. Zwłaszcza, że Klan Rzeki nigdy się o nic nie upomniał. Ani Klan, ani zresztą sama kocica. - istniało prawdopodobieństwo, że Kukułczy Puch nie chciała mieć już nic do czynienia z Klanem swojego oprawcy i pogodziła się z losem bez szemrania i bez stawiania warunków. Istniało również prawdopodobieństwo, nieco większe jej skromnym zdaniem, że pod tyłkiem Rzeczniaczki zapalił się grunt gdy zdała sobie sprawę, że urodzi półkrwi kocięta. Czy ona pierwsza próbowałaby się za wszelką cenę wyłgać z dobrowolnego spółkowania z kocurem z innego Klanu? Bajka o jej “podatności na wpływy” jaką niegdyś sprzedał jej Iskra mogła być tylko tym - bajką, ale absolutna cisza ze strony Rzecznej granicy była już obiektywnie podejrzana. - A o to trzeba by zapytać samą Lśniącą Sadzawkę. - odpowiedziała zdawkowo. - Nie mam pojęcia skąd między nimi tak wielka niechęć, chociaż prawdę mówiąc - od początku chyba za sobą nie przepadali. Nigdy nie przypuszczałam jednak, że to może urosnąć do takich rozmiarów.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poniekąd. Hm. Zastanawiał się jedynie, jak długo jeszcze Gęsiej Łapie będzie dawane przyzwolenie na to, co robiła. Nie widział, by chodziła na treningi, by polowała, ba, by chociaż pomagała w kociarni, w układaniu legowisk i przy innych tego typu czynnościach, które były obowiązkiem terminatorów. Chowała się gdzieś po kątach i jadła ze stosu zwierzyny, tak naprawdę będąc wrakiem kota. Już chyba nawet jej mistrz się poddał, czemu zresztą Porywisty Wiatr się wcale nie dziwił. Zawahał się jednak, nim zadał pytanie, i postanowił wysłuchać matki do samego końca, milcząc.
– Nie miałem wcale z nim styczności – przyznał szczerze, w głębi zaś zastanowił się, czy to nie lepiej. Może i teraz był mądrzejszy, ale jako kociak… wbrew temu, co wówczas sobie myślał, bardzo łatwo dałoby się nim sterować. Z tych opowieści jednak coś mu się nie zgadzało. Iskrząca Łapa został oskarżony o gwałt, ale w zasadzie nie było na to świadków, a Klan Rzeki nigdy nie zgłosił z tego tytułu jakichkolwiek pretensji, co było co najmniej podejrzane. Może istotnie ta Rzeczniaczka wymyśliła to na poczekaniu? – Dlatego zastanawiam się, o co chodziło. Dziękuję, że mi powiedziałaś – skłonił lekko głowę, jednak pytanie odnośnie Gęsiej Łapy odbijało się w jego głowie.
– A wracająć do Gęsiej Łapy… nie zauważyłem, by polowała, by robiła cokolwiek, w gruncie rzeczy. Mimo to jest w klanie i żywi się z naszego stosu. Gdzie jest granica? W którym momencie możesz… wyrzucić ją z klanu? Czy w ogóle możesz? – spytał, zastanawiając się, jak to działa i czemu właściwie wszyscy na to dają przyzwolenie. Był za młody, by wiedzieć, że przez długie księżyce bardzo podobnie funkcjonowała w ich klanie chociażby Spieniona Łapa; ta umarła, gdy był jeszcze kociakiem, i nigdy nikogo o nią nie wypytywał.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowy Kwiat wyszła z Obozu późnym po południem. Miała mnóstwo wolnego czasu i chciała go jakoś spożytkować. Odkąd mioty Zaśnieżonej Ścieżki zostały mianowane była bezrobotna. Nawet nie ma pod swoją opieką żadnego terminatora, więc czasu ma naprawdę sporo. Lawenda zamierzała pójść na Granice i spotkać się z Tonącym Słońcem, jednak ostatecznie ruszyła w stronę lasu, aby ewentualnie zapolować i, żeby był z niej jakiś pożytek. Córka Mknącego Ptaka dotarła do celu i zawęszyła. Nie czuła rzadnej zwierzyny, toteż ruszyła dalej. Po dłuższej chwili łapki doprowadziły ją do Leśnej Sadzawki. Niebieska kotka zatrzymała się przy brzegu i przyglądała się swemu odbiciu. Uśmiechnęła się do siebie, gdyż stwierdziła, że jeszcze nie siwieje, co świadczy o jej ,,młodości".

/ Jagodowa Gałązka
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od feralnych przygód Jagódki, które ostatecznie zakończyły się szczęśliwie - w końcu udało jej się dotrzeć do klanu - minęło już trochę czasu. Kotka znów miała wokół siebie ukochane koty, za którymi tak tęskniła przez cały pobyt u Dwunożnych i mogła powrócić do normalnego życia, jednak... Cały czas coś ją blokowało. Nie miała żadnych terminatorów, ponieważ Krowia Łapa zaginęła, nie udzielała też nauk żadnemu kociakowi. Mogła jedynie polować i patrolować granice (do tego akurat miała lekki uraz po porwaniu), a w wolnych chwilach... No właśnie. Mogła rozmawiać, biegać, śmiać się z innymi kotami, naprawiać relacje z nimi, które na pewno po jej zniknięciu nieco podupadły, a ona wolała spędzać ten czas samotnie. Cały czas miała wrażenie, że swoim zniknięciem zawiodła wszystkich, mimo, że to nie była jej wina! Poza tym cały czas z tyłu głowy miała tego nieszczęsnego Węgorza... Rodzice jakoś już sobie poradzili z tą stratą, zwłaszcza po tym, jak znów zobaczyli swoją córkę, ale Jagódka jakoś nie umiała... Była cieniem samej siebie.
Tego dnia wojowniczka akurat wracała z polowania. Jej zdobycze może nie były powalające, ale to zawsze coś! Przechodząc nieopodal Leśnej Sadzawki, kotka ujrzała przy brzegu znajomą sylwetkę. Zmrużyła delikatnie dwukolorowe ślepia i po chwili była już pewna - to jej kochana ciocia Lawenda! Jagódka potruchtała do starszej wojowniczki, odłożyła na bok swój obiad i uśmiechnęła się słabo do niebieskiej. Czy można było nazwać to szczerym uśmiechem? Nie bardzo, ale Jagoda naprawdę się starała...
- Witaj, ciociu Lawendo. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię widzę. - wymruczała cicho i usiadła obok kocicy, wpatrując się w spokojną taflę wody.
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Czyżykowego Głosu przyglądała się swojemu odbiciu i była tak zajęta, że nawet nie zorientowała się, kiedy pojawiła się jej siostrzenica. Usłyszała cichy głos Jagódki i szybko spojrzała na nią uśmiechnięta. Było jej trochę głupio, że wcześniej jej nie wyczuła czy nie ujrzała. Wychodzi na to, że nie zachowała należytej ostrożności! A co jeśli zaatakowałby ją drapieżnik? Byłoby po niej!
- Witaj, Jagódko! Ja również cieszę się, że cię widzę!- zareagowała z wielkim entuzjazmem. Lawendowy Kwiat spojrzała na kotkę promieniejąc szczęściem, a w jej głowie kłębiło się mnóstwo pytań, które chciała zadać. Wiadomo, chciała wiedzieć co się stało i jak córka Zaćmionego Księżyca zdołała wrócić do Klanu. Niebieska kotka wzięła głęboki oddech i postanowiła stłumić ciekawość. Zdawała sobie sprawę z tego, że wszyscy zapewne bombardują Jagódkę tymi pytaniami i kto wie i ile razy musiała ona opowiadać tę samą historię.
- I co tam słychać? Ogólnie to ostatnimi czasy dużo rzeczy się w Klanie dzieje. Mamy mioty jeden za drugim! Kociarnia cały czas jest pełna po brzegi! Poznałaś jakiś najmłodszych przedstawicieli naszego Klanu?- zaczęła od przyjemniejszego tematu. Wolała nawiązać mało zobowiązującą pogawędkę i porozmawiać o luźniejszych kwestiach. Oczywiście, Lawenda po cichu liczy, że jakoś dowie się co się działo z Jagódką podczas jej zaginięcia, ale nie będzie naciskać. Woli, żeby siostrzenica sama się otworzyła i opowiedziała o tym, co się działo.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości