Logo Artemidy
Leśna Sadzawka
#91
Bolała go głowa, ale nie od uderzenia. O nie, on miał o wiele większe problemy niż jakaś walka z samotnikiem. Przynajmniej w jej trakcie cokolwiek czuł i reagował. W całym zgiełku i napięciu, które zaciskało mu pętlę na szyi, próbował dostrzec Węgorzyka oraz Igłę, ale nie mógł, bowiem obcy od razu rzucił się na niego samego, jak tylko wymierzył mu cios pazurami w policzek, rozcinając skórę pazurami i upuszczając mu trochę krwi. Borsuk, jako, że był dość ofutrzonym stworzeniem, nie został zraniony, a kryza zahamowała pazury i sprawiła, że nie zrobił mu żadnej poważniejszej rany, ani nie upuścił krwi. Srebrzysty wiedział, że musi działać szybko. Tyle, że dla niego i tak przestrzeń wirowała - zwalniała i przyśpieszała zależnie od momentu. Zamrugał parokrotnie, a potem... potem rzucił się zębami prosto na gardło samotnika, żeby zacisnąć na nim zęby i przydusić wściekłego, oszalałego kocura. Chciał do trzymać jak najdłużej i nie puszczać, dopóki ten mu się nie wyrwie.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Atak Borsuka: krytyczny[150%] > (15 + 13) - (8 + 7) * 1.5 = 20
Atak Fiołka: w ogóle się nie udał[0%] > udał się dobrze[100%] > (15 + 16) - (8 + 7) = 16
Atak samotnika: udał się dobrze[100%] > (10 + 14) - (10 + 14) = 0

Węgorz i Igłą zniknęli z pola widzenia i właśnie zmierzali do lecznicy. Tym czasem walka wciąż trwała, a samotnik nawet nie pomyślał o ucieczce. Przez głowę mu nawet nie przeszło, iż mógłby teraz wziąć nogi za pas i ruszyć biegiem, niczym tchórz. Ponownie chciał zaatakować Borsuka. Ten jednak zdołał wykonać ruch pierwszy i zanim biały kocur cokolwiek zrobił, srebrny wojownik już capnął go za szyję, czując jak krew kocura zalewa jego pysk. Chciał go tak trzymać jak najdłużej, jednak ruch Fiołka sprawił, iż ciało samotnika wysunęło się z uścisku Borsuka, rozrywając jeszcze to bardziej skórę. Starszy z wojowników obiema łapami przeciął skórę na udach przeciwnika, sprawiając, iż obie łapy mu się rozjechały, a ten wylądował na ziemi. Czy wciąż będzie próbował walczyć?


Borsuk: lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 77/80 | W: 53-3=50/60
• przerzuty 0/4
○ rana 0 stopnia; zadrapanie na szyi

Fiołek: lvl: 7 | S: 16 | Zr: 16 | Sz: 14 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 72-3=69
• przerzuty 1/6

Samotnik: S: 14 | Zr: 7 (9) | Sz: 7 (9) | HP: 51-20-16-1-1=13/80 | W: 52-2=50/65
• od następnej tury statystyki spadają do 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie policzka
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów od prawego barka, aż do uda, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 0 stopnia ; wyrwana sierść z prawego boku
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów na policzku (tuż pod okiem), krwawi; -1 HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; rozerwana skóra na szyi; krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
○ rana 2 stopnia; głębokie rany na obu udach, krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
[Obrazek: d363wre-d1cf43cc-ca2c-4239-8404-737122d6...d5Qejp3OdY]
Śmiej się – niech reszta świata
zastanawia się dlaczego ♥
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Chwycił w swoje pazury jego zad i szarpiąc kocurem skutecznie sprowadził go do parteru, sadzając go tym samym na zadzie jak niesfornego szczeniaka który nie może pojąć, że komenda "siad" oznacza że ma dotknąć tyłkiem podłoża. Fiołkowy Świt cofnął się o pół kroku i wziął głęboki wdech gdy tak patrzył na agresywnego kocura, który miał kilka poważnych ran które mocno krwawiły.
- Jeżeli się poddasz masz szansę opuścić te ziemie żywy - powiedział, raz jeszcze próbując zakończyć ten konflikt bez niczyjej śmierci. Nie zamierzał nikogo pozbawiać życia; nigdy jeszcze nie miał wątpliwej przyjemności uśmiercenia drugiego kota i naprawdę, chciał wierzyć w to że ten stan nigdy nie ulegnie zmianie. Dlatego też zaoferował kocurowi możliwość ucieczki, jeżeli tylko podda się i przestanie zachowywać się agresywnie; chciał wierzyć w to że otrzymane rany będą wystarczającym bodźcem do tego, by więcej nie próbował pojawiać się na ziemiach Klanu Wichru. Jednak był też realistą i wciąż miał wysunięte pazury. Gdyby kocur zaatakował był gotowy do tego, by zamachnąć się łapą i uderzyć go... gdziekolwiek: pysk lub gardło gdyby zaatakował jego, bok szyi gdyby zaatakował Borsucze Futro. To była jedynie ostateczność, do której nie zamierzał się jednak posuwać niesprowokowany.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Korzystając z okazji srebrzysty capnął go zębami za gardło, wbijając kły w cienką skórę. Chciał go poddusić, ale Fiołkowy Świt pokrzyżował mu plany, bowiem zaatakował obcego żądnego krwi z drugiej strony, łapiąc go łapami za uda i przyciągając do siebie, tym samym sprawiając, że Borsucze Futro dłużej nie mógł trzymać tego popaprańca w zębach i musiał puścić swój chwyt, rozrywając ranę od zębów. Metaliczny posmak krwi, który właśnie dominował w jego pysku... był okropny. Przeraźliwie obrzydliwy. Borsucze Futro miał przez chwilę wrażenie, że się porzyga, a przecież codziennie jadł krwistą, świeżą zwierzynę. Pewnie zadziałał szok, ale sprawił on, że Borsuk przez chwilę nie atakował. Wtedy właśnie partner wichrowej gwiazdy odezwał się do samotnika.
Syn Twardej Gwiazdy poddał się woli Fiołka, nie za bardzo mając właściwie jakiekolwiek "ale". On również nie chciał nikogo zabijać i nawet nie wiedział, czy byłby w stanie to zrobić, dlatego, mimo wysuniętych pazurów, na razie nie atakował. Czekał. Jeśli samotnik nie pójdzie po rozum do głowy, to pewnie dołączy do Fiołka. Wtedy chciałby złapać to, co było najbliżej, czyli na przykład bok kocura, aby zostawić na nim krwawiące ślady pazurów.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Atak Borsuka: w ogóle się nie udał[0%] > udał się dobrze[100%] > (10 + 13) - (13 + 2) = 8
Atak Fiołka: udał się słabo[50%] > (9 + 16) - (12 + 2) * 0.5 = 5
Atak samotnika: udał się dobrze[150%] > (11 + 4) - (8 + 16) = -9

To nie był typ kota, który poddaje się od tak. Są tylko dwie możliwości jakby mógł wyjść z pola bitwy. Dlatego słowa Fiołka nie wniosły zbyt wiele, a ten jak tylko podniósł się na cztery łapy, ponownie rzucił się w bój. Ignorując fakt, iż właśnie się wykrwawia. Rudy wojownik nie obrał konkretnego celu, to też jego zamachnięcie się łapą, skutkowało pozbycia się kilku włosków z policzka przeciwnika. Borsuk natomiast celniej zadał cios. To właśnie jego pazury uśmierciły białego samotnika, no i oczywiście fakt, iż utracił spore ilości krwi. Ciało napastnika legło na ziemię, tuż pod łapami Srebrnego wojownika.

Borsuk: lvl: 5 | S: 13 | Zr: 14 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 77/80 | W: 50-3=47/60
• przerzuty 1/4
○ rana 0 stopnia; zadrapanie na szyi

Fiołek: lvl: 7 | S: 16 | Zr: 16 | Sz: 14 | Zm: 11 | HP: 85 | W: 69-3=66
• przerzuty 1/6

Samotnik: S: (4) 14 | Zr: 2 (9) | Sz: 2 (9) | HP: 12-8-5-1-1-3-3=-9
śmierć[color=#96ce8c]/80 | W: 50-2=48/65
• statystyki spadają do 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie policzka
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów od prawego barka, aż do uda, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 0 stopnia ; wyrwana sierść z prawego boku
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów na policzku (tuż pod okiem), krwawi; -1 HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; rozerwana skóra na szyi; krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
○ rana 2 stopnia; głębokie rany na obu udach, krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z policzka
○ rana 1 stopnia; ślady pazurów na boku, krwawi; -1HP do końca walki

Węgorz: 15exp
Borsuk: 25exp
Fiołek: 20exp

[size=67]//nie wiedziałam jak exp rozdzielić, więc jak coś to kopać proszę
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Borsuk się tego obawiał. Bał się, że do tego dojdzie, że samotnik nie odpuści i znowu zaatakuje. Borsukowi na moment serce stanęło, a mgła zasłoniła oczy. Chwilę później zaatakował. Z mroczkami przed oczami rozciął pazurami jego boki. Krew pociekła po jego bokach, plamiąc jasne łapy Borsuczego Futra. Nie minęło parę uderzeń serca, a intruz padł pod jego łapami. Borsuk spojrzał na niego z góry ledwo łapiąc ostrość, czując jak posiłek podchodzi mu do gardła. Wydał z siebie okropny dźwięk kaszląc, później się zakrztusił, a potem puścił z pyska żółć zmieszaną ze śliną i resztką myszy, którą jadł jakiś czas temu. Pierwszy raz zabił jakiegoś kota. Czuł się z tego powodu okropnie. Na dodatek wnętrzności chciały mu wyjść pyskiem. To wszystko sprawiło, że ledwo stał na łapach. Niemrawo odsunął się od zwłok i poszukał wzrokiem rudego wojownika. Spojrzał na niego błagalnie. Niech Fiołek go stąd zabierze. Kręciło mu się w głowie. Przecież zabijał zwierzęta codzienni, ale innego kota? Pierwszy raz. Przyczynił się do czyjejś śmierci. To nie było w porządku. Nigdy nie powinien tego robić. Już lepiej byłoby gdyby on tutaj zginął. Nabrał głęboko powietrze w płuca i dał kolejne kroki w tył. Ledwo zdążył się obrócić, a ciężko klapnął zadem o ziemię, wbijając wzrok w łapy. Musiał... musiał odpocząć. Nie był w stanie się odezwać.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
To wszystko zdawało się trwać nieznośnie długo, a jednocześnie - zbyt szybko, by mógł odpowiednio zareagować. Samotnik znów zaatakował, przez co wojownik nie miał wyboru i musiał po raz kolejny uderzyć, by spacyfikować delikwenta, który i tak obficie już krwawił i wyglądał, jakby był na skraju wytrzymałości swojego ciała. Wymierzył więc cios, jednak ten nie był szczególnie silny, miał jedynie być kolejnym, ostrzegawczym atakiem mającym zmusić go do odwrotu, jednak jak się okazało atak wymierzony przez Borsucze Futro upuścił więcej krwi samotnika, co było już zbyt dużym obciążeniem dla jego organizmu. Samotnik padł bez życia na okrwawioną leśną ściółkę, a Fiołkowy Świt wstrzymał oddech i czuł, że serce zatrzymało mu się na kilka chwil gdy szeroko rozwartymi ślepiami patrzył na kocura. W końcu uchylił pysk, by pozwolić na to by ciężki, świszczący wydech uwolnił powietrze zatrzymane w płucach. To nie tak miało być.
Dopiero słysząc bulgoczące, "mokre" kasłanie, które ewidentnie świadczyło o tym że komuś treść żołądka podeszła pod samą nasadę języka ocknął się i zamrugał gwałtownie zaraz odwracając głowę w stronę Borsuczego Futra. On również nie przyjął tego dobrze. Zabicie drugiego kota nigdy nie było proste, nigdy nie powinno być proste; było obrzydliwym, ciężkim uczuciem. Jak koty mogły żyć ze świadomością, że pozbawiły życia drugiego kota? Walczył i zadawał rany, wiele razy był do tego zmuszony gdy rozmowa nie wystarczała do tego by obcy kot się wycofał, jednak nigdy nie miał aż tak bezpośredniego kontaktu z gwałtownie umierającym kotem, który ginął od kłów i pazurów drugiego kota. Widział śmierć, którą zadawały drapieżniki. Widział śmierć, którą zadawał on sam. Mysz jednak nie była na tym samym poziomie co kot, tak samo jak zagrażający młodszym kotom lis.
Skinął głową wyłapując niemy przekaz Borsuczego Futra. Chwycił martwego kocura za luźną skórę na karku i odciągnął go nieco od Leśnej Sadzawki, nieco bardziej pomiędzy drzewa. Ciało było ciężkie, o wiele bardziej niż żywy kot podobnej wielkości, jednak dał radę. Wykopał dół w korzeniach jednego z drzew, a gdy był on wystarczająco głęboki by pomieścić szalonego samotnika wciągnął go do mogiły i przysypał ziemią. Daliśmy ci szansę, z której nie skorzystałeś. Do końca dałeś się ponieść ślepej agresji, pomyślał smutno. Zamknął oczy i wziął głęboki, drżący wdech, a następnie wraz z przeciągłym wydechem uchylił powieki i spojrzał w stronę Borsuczego Futra, który siedział kawałek dalej zgarbiony i wyglądający tak, jakby za chwilę sam miał paść martwy na ziemię. Na sztywnych łapach podszedł do wojownika, nosem dotykając jego barku.
- Wracajmy do obozu - powiedział cicho po krótkiej chwili jaką odczekał na reakcję Borsuczego Futra. - Dasz radę? - spytał zaraz przekrzywiając głowę w bok. Jeżeli nie czuł się na siłach i łapy odmawiały mu posłuszeństwa mógł oprzeć się o bok rudego i w ten sposób z całą pewnością daliby radę dotoczyć się do obozu.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Borsuk siedział ze zwieszoną głową, wlepiając wzrok w łapy, ale nie widząc. Żaden z jego zmysłów nie był w stanie odbierać bodźców. Pustka wertowała jego ciało i wprawiała w ogromne odrętwienie. Nie czuł niczego, ale na pewno gdy tylko dojdzie do siebie, na tyle, na ile da radę, to z pewnością odczuje ból związany z przesadnym i długotrwałym napięciem mięśni.
Po głowie chodziły mu różne myśli, kiedy już trybiki ruszyły. Obwiniał się o to, że doprowadził do śmierci innego kota, którego nawet nie znał i na samym początku sądził, że lepiej by było, jakby sam tutaj zginął, zamiast samotnika, ale powoli docierało do niego, że ten sam kot prawie zamordował z zimną krwią Węgorza, a na dodatek dali mu szansę na wycofanie się. Tyle, że on z niej nie skorzystał. Mimo wszystko Borsucze Futro bardzo się przejął. Morderstw było druzgoczące i wpłynęło na niego do tego stopnia, że naprawdę przez jakiś czas nie mógł się ruszyć. Nawet odpowiedział Fiołkowi z opóźnieniem. Słowa rudego wojownika wyrwały go z tego stanu osłupienia, ale jakiejkolwiek reakcji mógł się spodziewać dopiero po paru dobrych minutach. Srebrzysty w końcu kiwnął niemrawo głową i powoli ruszył z Fiołkowym Świtem w kierunku obozu.

zt
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Po sycącym śniadaniu postanowiłam rozruszać kości i wspomóc trawienie w nieco bardziej aktywny sposób. Początkowo w mej głowie kotłowała się idea sparingu ze Żmiją, lecz szybko zrezygnowałam, stwierdzając, iż to nie byłoby przyjemne, a męczące, zwłaszcza z pełnym żołądkiem. Spojrzałam do góry, w niebo. Było zasnute gęstymi, szarawymi chmurami, lecz te nie zwiastowały deszczu. Zakrywały prażące słońce i niosły ze sobą przyjemny chłód. Spojrzałam w wyjście z obozu. Spacer? Wszak wypadałoby powtórzyć ścieżki, które pokazywał mi Węgorzowy Grzbiet. Odwiedzić je raz jeszcze, lecz samotne wychodzenie z obozu nie było zbyt inteligentnym ruchem. Rozejrzawszy się dookoła, zawiesiłam spojrzenie na młodszej kocicy, która również była mianowana na zeszłej ceremonii. Jagodowa Łapa, młodsza siostra Węgorza. I ewentualnie ulubienica mojego brata. Dobrze jest trzymać dwie sroki za ogon, a nawet trzy, choć w odrobinę innym znaczeniu. Podeszłam bliżej, unosząc prawy kącik pyska w lekkim uśmiechu.
- Dzień dobry, Jagodowa Łapo - przywitałam się z niebiesko-białą - Co powiesz na spacer, o ile nie jesteś zajęta? - zaproponowałam zatem, mając nadzieję, iż nie będę musiała kończyć u boku Czerwonego Pazura. Mimo wszystko wolałam przechadzać się w towarzystwie kogoś mniej sztywnego i wymagającego. Przynajmniej dziś.


//Jagodowa Łapa.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jagodowa Łapa całkiem niedawno wróciła do obozu z treningu z Miętowym Pąkiem. Wiedziała, że trening pod okiem jej przyjaciółki będzie świetny i póki co się nie zawiodła. Uważała, że szylkretka ciekawie go prowadzi i pomimo tego, że jest zdecydowanie spokojniejsza od tryskającej energią Jagódki, bardzo dobrze się dogadywały. Po skończonym treningu, córka Zaćmionego Księżyca zjadła niewielką mysz i właściwie nie bardzo miała co ze sobą zrobić. Bardzo korciło ją wyjście z obozu, skoro w końcu mogła legalnie to robić, ale bała się, że bez towarzystwa Miętki lub jakiegokolwiek innego kota, po prostu się zgubi. I nagle, chyba przyciągnięta myślami kotki, podeszła do niej Jesionowa Łapa z propozycją spaceru. Niebiesko-biała uśmiechnęła się serdecznie. Kolejna okazja do bliższego poznania następnego Wichrzaka!
- Cześć, Jesionowa Łapo! Bardzo chętnie. - odparła i pewnie ruszyła ku wyjściu z obozu. Gdy obie kotki pokonały tunel i zrównały się krokiem, Jagodowa zerknęła kątem zielonego oka na córkę Czerwonego Pazura i zagaiła:
- Twój trening prowadzi mój brat Węgorz, nie mylę się? Jak wam idzie? Jest dobrym nauczycielem? - miała nadzieję, że Jesion jest zadowolona z pracy czarnego kocura. Fajnie by było, gdyby większość kotów miało o nim raczej dobrą opinię!
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiałam czekać długo na odpowiedź i ku mej uciesze była ona pozytywna. Majtnęłam zatem ogonem i ruszyłam w kierunku wyjścia z obozu niezbyt pospiesznym krokiem, tak, by Jagódka mogła bez wysiłku nadgonić dystans między nami.
- Owszem - odpowiedziałam i poruszywszy wąsikami przekroczyłam próg obozu, niemalże od razu zakręcając w stronę samotnych jodeł, tak, jak początkowo szliśmy z Węgorzem - Żwawo i ambitnie. Nie marnujemy czasu na zbędne rozmowy i słodkie wymiany uprzejmości, toteż mogę śmiało rzec, że... cóż. Jest dobrym mistrzem - podkreśliłam ostatnie słowo, uśmiechając się ciepło do kocicy. Nauczyciele byli na naukach. Ja miałam od dawna wyczekiwany trening, więc nie powinno nikogo dziwić, iż pilnuję drobiazgów. Po chwili marszu na horyzoncie zamajaczyły jodły i tuż za nimi las. Dobrze, że dotarcie do osłoniętego punktu nie zajmie nam długo.
- Wiesz może jak Węgorzowy Grzbiet nabawił się tej paskudnej blizny na pysku? - zapytałam, zerkając na nią ukradkiem. Mój mistrz nie wyglądał na szczególnie zadowolonego z tej jakże niezbyt skromnej pamiątki po starciu z czymś, lub kimś, a ja byłam na tyle mądra by wiedzieć, że łapy nie pcha się w ogień.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jagodowa Łapa rozglądała się rozleniwionym wzrokiem po okolicy. Powoli zaczynała przyzwyczajać się do tych nowych dla niej, wspaniałych krajobrazów, jednak nadal czuła się jak malutki, podniecony kociak, gdy opuszczała obóz. A już zwłaszcza bez swojej mentorki, z którą uczyniła to po raz pierwszy. Szkoda, że obie kotki były świeżo upieczonymi terminatorkami - w innej sytuacji mogłyby nawet spróbować coś upolować i wykazać się, przyczynić się do ciężkiej pracy, jaką codziennie wykonywali członkowie Klanu Wichru... Było to jednak na tę chwilę niemożliwe, więc córka Ćmy szybko porzuciła te myśli i skupiła się na słowach idącej obok Jesion.
- To dobrze, cieszę się. - powiedziała wesoło. Wyczuła, że kotka położyła nacisk na słowo mistrz i dopiero wtedy zorientowała się, że wcześniej się przejęzyczyła. Cóż, takie pomyłki się zdarzają; najważniejsze, że dało się zrozumieć, o co chodziło. Według niebiesko-białej ta leciusieńka złośliwość nie była konieczna, ale machnęła na to łapą. Byleby się za bardzo nie zapędzała.
- Na ceremonii powiedział mi, że pobił się z jakimś samotnikiem, ale nie znam szczegółów. Będę musiała spotkać się z nim na dłużej, żeby z nim o tym porozmawiać. - westchnęła cicho. Miała nadzieję, że ta okropna rana jest jedynym uszkodzeniem i że nie dojdzie do żadnych innych komplikacji. Z Węgorzem łączyła ją silniejsza więź, niż z kimkolwiek innym z rodzeństwa i Jagódka nie wiedziała, jak by sobie poradziła, gdyby stało mu się coś naprawdę złego. - Chyba, że ty spytasz go na treningu. Widujecie się codziennie, a ja nie wiem, kiedy uda nam się spędzić razem więcej czasu. - dodała. To wcale nie był głupi pomysł. No, chyba że Jesionowa Łapa nie będzie chciała marnować czasu na zbędne rozmowy.
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mruknęłam w lekkim zamyśleniu, zerkając na Jagodową Łapę z lekkim przekąsem wymalowanym na pysku. Cóż. Blizny świadczyły o bitewnym doświadczeniu i w moim odczuciu nie było czego się wstydzić. Oczywiście. Jedne były ładniejsze, inne brzydsze, lecz tak czy owak przynosiły pewną chwałę, a dalej wzbudzały respekt i podziw u kociąt.
- Cóż... - zaczęłam, zagłębiając się w powoli pochłaniający nas las - Nie jest to coś, co powinno mnie obchodzić - przyznałam bez żadnych ogródek i w istocie była to prawda. Rana mojego mistrza stanowiła tylko i wyłącznie niewielką ciekawostkę. To Jagodowa Łapa była jego siostrą. Rodziną. To ona powinna przejmować się tym wszystkim bardziej.
- Jesteś jego siostrą. Będzie lepiej, jeśli sama spędzisz z nim czas i porozmawiasz o tych jakże emocjonujących przygodach. No, nie wiem jak ty, ale ja bym wolała dowiadywać się o swoich braciach i siostrach od nich, a nie od ich terminatorów - uniosłam kącik pyska w lekkim uśmiechu, mając nadzieję, że córka Lodowej Skóry zrozumiała to, co chciałam przekazać w ten odrobinę niezgrabny sposób. Przestąpiłam nad wystającym korzeniem pobliskiego drzewa, unikając tym samym potknięcia i ewentualnego upadku. Westchnęłam.
- Łączy cię coś z Dyniową Łapą? - zagadnęłam i przymrużywszy ślepia spojrzałam figlarnie na nieco młodszą kocicę.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jagodowa Łapa była na ogół sympatyczną i otwartą kotką, z nikim nie miała konfliktów i po prostu lubiła spędzać czas z innymi kotami. Teraz jednak zachowanie Jesion powolutku zaczynało irytować córkę Lodowej Skóry. Zaprasza ją na spacer, wszystko super, fajnie, pięknie, a teraz ciągle jakieś sarkastyczne uśmieszki. Przytyki. Może mysi móżdżek by tego nie zauważył, ale niebiesko-biała raczej takowym nie była, więc westchnęła cicho, zaciskając szczękę. Może pora przyzwyczaić się do tego, że na tym świecie nie ma samych miłych i uroczych kotów? Że nie z każdym Jagódce będzie się łatwo dogadać? Tak, to chyba najwyższa pora. Spojrzała na Jesion i odpowiedziała siląc się na taki sam ton, jak zawsze:
- Każdy by wolał. Ale jeśli w danej nie mogę dowiedzieć się czegoś od konkretnego kota, to próbuję dowiedzieć się od kogoś innego. Tak to bywa ze zdobywaniem informacji. - i wzruszyła barkami. Jesion nie musiała popierać jej zdania; byleby tylko nie zachowywała się, jakby połknęła kij.
Słysząc pytanie kotki, Jagodowa Łapa mało co się nie potknęła o korzeń, przez który akurat przeskakiwała. Wywaliła oczy na córkę Pomarańczowej Skórki i ze świstem zaczerpnęła powietrza. Mogła spodziewać się wszystkiego, ale nie tego.
- N-no przyjaźń. - wydukała. No no, żeby doprowadzić Jagódkę do stanu jąkania się i braku słów, trzeba było mieć talent. - A co? - dodała, marszcząc brwi. Już nie można było zawierać przyjaźni?
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniosłam uszy, patrząc wciąż przed siebie. Najwidoczniej Jagodowa Łapa nie rozumiała moich intencji - być może była na to zbyt głupia, a być może po prostu nie słuchała uważnie. Ewentualnie nie potrafiła czytać między słowami.
- Masz rację - przyznałam, nie widząc sensu w dalszym ciągnięciu tego tematu. Żołędziem o drzewo. Ostatnimi czasy nauczyłam się nie wywierać presji na kotach, które nie są zbyt dobre w domyślaniu się, gdyż to bardzo często prowadziło do zbędnych konfliktów, wywołanych tylko i wyłącznie przez nieporozumienia. Niestety, nie mogłam wymagać od klanowiczów tego, że będą wszechwiedzący.
- Oh? - zaśmiałam się nagle, zupełnie zaskoczona reakcją Jagódki. Właściwie to... to nie. Troszeczkę mogłam się tego spodziewać. Nie byłam jednakże durnym ćwokiem i szybko wywnioskowała, że między nią a moim bratem może być coś więcej. Gdyby była między nimi tylko przyjaźń, z pewnością córka Lodowej Skóry nie zachłysnęłaby się w ten sposób powietrzem.
- A nic - wzruszyłam barkami, patrząc na nią w rozbawiony sposób - Dynia jest po prostu... no... specyficzny. Wiesz, o czym mówię? - zagadnęłam lekko, zwalniając kroku, gdy dotarłyśmy do Leśnej Sadzawki - Nie zachowuje się jak kot w swoim wieku. Ojciec mówi, że Dyniek wolniej się rozwija i mówi w specyficzny sposób - nie rozumiałam przypadłości mojego brata, ale dało się z tym żyć, jeśli jego obecność była odpowiednio dawkowana - Nie zrozum mnie źle, Jagodowa Łapo, po prostu w moim odczuciu mój brat była obrzydliwie dziecinny i przez to... irytujący. Dlatego byłabym zdziwiona, gdyby ktoś czuł wobec niego coś więcej, niż przyjaźń - powiedziałam niezbyt przejętym tonem, zupełnie tak, jakbym opisywała pogodę, po czym położyłam się na ziemi, tuż przy tafli wody. O moim bracie można mówić wszystko, ale jedno było pewne - na partnera się zdecydowanie nie nadawał. Na dłuższą metę z pewnością byłby jak kocię, którym trzeba się opiekować, niżeli jak wsparcie.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości