Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ciernisty Kwiat zachowała się zwyczajnie dziwnie. Nawet Mróz był zaskoczony tym, co ona wygaduje, jakie to są bzdury. Olchowy Szept wspomniał, że zdarza jej się tak robić i gadać bzdury, nawet kiedy nie ma racji. W zasadzie to żadna różnica, bo Mróz i tak nie zamierza się do tego przekonywać. Ona ma swoje poglądy, on ma własne i na tym powinien się temat zakończyć. Niektórzy są tak uparci, że żadne argumenty i tak ich nie przekonają.
Skinął głową, a przy następnym pytaniu siostry musiał się dłużej zastanowić. Spędzał naprawdę dużo czasu lecznicy, dbając o chorych i ich.. obserwując. Trzeba przyznać, że jest zadowolony z tego, że jest terminatorem medyka. Cała ta wiedza wydaje mu się niczym jakaś niepoznana tajemnica, a na przykład to, czemu jedni zdrowieją szybciej, a inni nie może być tematem do rozmyślań. Lub też jak to jest możliwe, że kot może coś złamać. Jaka siła musi zadziałać, by był taki skutek? Od czego zależy podatność na choroby? Mnóstwo zagadnień, które Mróz ma nadzieję dogłębnie poznać.
- Z niektórymi jest ciężko. Zauważyłem, że na jednych zioła działają bardziej, a na innych mniej. Niektórzy szybko wyzdrowieją, a inni pomimo tego samego leczenia nadal będą gnić, w zasadzie będąc w takim stanie, że ani się nie poprawia, ani pogarsza. Z takich kotów całkiem duża część może wyzdrowieć na przykład po kilkunastu księżycach. Nie wiem jeszcze, od czego to zależy. Pod tym względem to jest trudne - i nawet frustrujące, kiedy robi się wszystko, by dany kot wyzdrowiał, a i tak nic mu nie pomaga i leży w tej lecznicy dalej. Można by próbować jakiś eksperymentów, ale po pierwsze nikt się na to nie zgodzi, a po drugie Mróz zostałby potępiony pewnie przez większość klanu za takie praktyki. Kto wie, czy wyszłoby to na dobre czy może wręcz przeciwnie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
A ją praca medyka fascynowała ją w ten sam sposób, co każda inna rzecz, o której nie wiedziała zbyt dużo. Traktowała to jako zagadnienie, które chciała zrozumieć, rozgryźć, może w pewnych kwestiach nawet rozłożyć na części pierwsze… ale, na szczęście dla Szczypiącej Łapy, nie podzielała jego zainteresowania tym stanowiskiem, ani nawet nie marzyła skrycie o nauczeniu się, jak opatrywać koty. Z jednej strony byłoby to przydatne, ale nie chciała robić konkurencji swojemu bratu, a poza tym… bardziej interesowałoby ją, jak już, jak zamknąć komuś pysk na zawsze. Słuchała więc chętnie, chłonąc każdą informację niczym mech wodę, i zapamiętywała, ale nie zamierzała w swoich pytaniach posuwać się za daleko. Pewnych rzeczy zwyczajnie nie potrzebowała wiedzieć.
Wydała z siebie pełen zastanowienia pomruk, gdy jej brat skończył mówić.
– Może to wola Gwiezdnego Klanu? – spytała, a ton jej głosu nie pozwalał stwierdzić, czy to ironia, czy faktycznie tak pomyślała. W zasadzie sama nie wiedziała. Nawet jeżeli wierzyła, to nie czuła wpływu Gwiezdnych na życie… kogokolwiek; w końcu takie rzeczy, jak fakt, że nieprzyjazne jej ojcu jednostki same się usuwały z drogi równie dobrze mógł być dziełem przypadku, a nie przodków. Z drugiej strony zabawnie było pomyśleć, że Gwiezdni za karę trzymają Krę w lecznicy, dopóki ten nie zmądrzeje. – Ewentualnie… niektórzy nawet nie chcą wychodzić z lecznicy. W końcu nie trzeba tam nic nawet rrobić, tylko obrracać się z boku na bok – dodała, a jej wąsy lekko zadrżały z rozbawienia. Nie trzeba stamtąd mierzyć się z konsekwencjami własnej głupoty, pomyślała, znowu zainspirowana stanem własnego brata.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Oh, na jakąkolwiek wiedzę Mróz był bardzo chciwy. To, że wiedzą medyczną interesuje go nieco bardziej niż cała reszta nie oznacza, że innych zagadnień w ogóle nie chce poznać. On w przeciwieństwie do Zimno byłby w stanie posunąć się za daleko. Zrobiłby to z własnej i nieprzymuszonej woli tylko po to, by po prostu wiedzieć. Chyba by się bardzo zirytował, gdyby w jakimś gronie inni mówiliby i czymś, o czym on nie ma pojęcia. Nienawidzi takich sytuacji i unika ich. Choć fajnie byłoby być wszechwiedzącym, to jednak wie, że nie jest to możliwe. A szkoda.
Wzruszył ramionami nie odpowiadając na pytanie/stwierdzenie siostry. Cóż, raczej byłoby to dziwne, gdyby Gwiezdny Klan karał koty w ten sposób. Choć Mróz sam tego nie przeżył i nie chce przeżywać, bo jednak wyobraża sobie, że takie gnicie kilkanaście księżyców musi być okropne. Nudne, beznadziejne, niczym takie egzystowanie i marnowanie życia. Ciekawe, czy gdyby taki kot już naprawdę by nie wyzdrowiał to czy poprosiłby o.. ukrócenie cierpienia. Mróz akurat rozumiał sens czegoś takiego. Gdyby miał na przykład okropne rany i już nic by mu nie pomogło, a miałby jedynie cierpieć, to wolałby już to skończyć. Cóż, trucizny mają wiele różnych zastosowań. Z obecną wiedzą Mróz już wiedziałby, czego użyć by zagwarantować wieczne milczenie.
- Ha, racja. Ale to żałosne. Jak głupim trzeba być, by się doprowadzać do takiego stanu, żerować na klanie, medyku i ziołach, które mogłyby być potrzebne komuś innemu? - nie ma co nawet takich w klanie trzymać. Mróz nawet pogardza takim zachowaniem. Szkoda ziół, jego czasu i pracy. A do tego żadnych korzyści, bo taki darmozjad nie poluje i nie robi nic.
- Myślę że takich łatwo by było zdemaskować. W końcu sprawdza się, czy dany kot aby na pewno wziął zioło, a by udawać trzeba mieć o tym jakieś pojęcie - być może Mróz byłby w stanie zmyślić że jest chory, bo zna objawy i symptomy, ale po co? Zwykły wojownik nic nie powinien wiedzieć na ten temat i tyle.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Oblizała krótko pysk, w głębi niezbyt zadowolona, że jej brat nie podchwycił tematu Gwiezdnego Klanu. Szkoda – sądziła, że może coś na ten temat wiedzieć. W końcu… sam był wybrańcem przodków ze Srebrnej Skórki, prawda? Powinien coś na ten temat wiedzieć, jak nie od samych duchów, którzy przecież podobno pojawiali się w snach medyków o wiele częściej, niż w przypadku zwykłych członków klanu, to od Ciernistego Kwiatu… cóż, szkoda. Może po prostu wpływało na to wiele czynników, w tym może jakieś inne, o których żadne z nich nie pomyślało.
– Nie zdziwiłoby mnie, gdyby i tacy się znaleźli. W końcu to wygodne. I z jednej strrony tak, łatwo zdemaskować, i nie wszystkie chorroby da się zasymulować, ale… jak sprrawdzisz, czy kogoś boli główka? – spytała z lekkim uśmiechem. W końcu ktoś mógł twierdzić, że od urodzenia jest słabszego zdrowia, a niektórych rzeczy się sprawdzić nie dało. – A swoją drrogą… Topniejący Lód. Sprrawdza się chociaż jako mistrz, Mrrozie?
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Mróz w zasadzie.. nie myślał o Gwiezdnym Klanie. Na początku był super podekscytowany, że jest wyjątkowy, jest wybrańcem, został doceniony i ma ścieżkę, po której będzie kroczył, jednak teraz entuzjazm nieco zmalał. Jak dotąd przodkowie nie odwiedzili go we śnie. Po prostu nic szczególnego się nie wydarzyło. Może też jest za mało cierpliwy i w końcu się z nimi spotka. Byłoby naprawdę ciekawie, bo Mróz nie wie w ogóle, jak takie coś wygląda, co się wtedy czuje.. Chciałby to kiedyś przeżyć.
- Cóż, tutaj faktycznie niezbyt da się to sprawdzić, bo bólu głowy nie można zobaczyć, ale za to można.. obserwować. Uważnie zwracać uwagę na szczegóły, patrzeć, kiedy ten ktoś nie zdaje sobie sprawy z bycia obserwowanym - a taki delikwent w końcu się potknie. Najpierw jednak trzeba mieć podejrzenia, bo przecież Mróz nie będzie łaził za każdym chorym bez przerwy i sprawdzał, czy aby nie symuluje, no bez przesady. - Albo podać zioło, nie mówiąc, że działa ono przeciwbólowo czy stwierdzić, że jest ono na coś innego. Potem zapytać, czy główka dalej boli - jakieś sposoby na pewno by się znalazły. Jeśli kogoś faktycznie boli głowa, to powinien odpowiedzieć, że przestała. Jeśli nie całkowicie, to chociaż nieco mu ulżyło. Jak powie, że ból nadal istnieje, to pozostają tylko dwie opcje - na tego kogoś zioło nie zadziałało i to, że symuluje, przy czym ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna.
- Nie narzekam. Przekazuje wiedzę w konkretny sposób, nie dodając do tego jakiś udziwnień i nie zakazał mi niczego.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Kiwnęła lekko głową, jakby była… zadowolona z odpowiedzi brata. Wyraźnie brał pod uwagę różne możliwości i myślał nad potencjalnymi rozwiązaniami. Oczywiście to, że Mróz zostanie dobrym medykiem, nigdy nie ulegało dla niej wątpliwości, jednak już teraz, gdy ten wciąż miał do przebycia pewną drogę, była w stanie stwierdzić, że będzie w tym fachu lepszy od Ciernistego Kwiatu – zwłaszcza jeżeli nie zakopie się w lecznicy, jak ona. Medyczka zdecydowanie zbyt rzadko wychodziła na światło dzienne i miała za mało interakcji z prawdziwym światem, żeby zachować trzeźwy osąd, co było widać na tej sławnej ceremonii, na której postanowiła wyskoczyć z pyskiem do Olchowego Szeptu.
– Chociaż tyle – stwierdziła, a jej głos nie wyrażał niczego szczególnego. Topniejący Lód nie dał się poznać jako dobry kandydat na zastępcę, a Płomykówkowa Gwiazda dodatkowo nie dała mu nawet szansy na to, by coś powiedział, wyłączając tę sytuację z Sowiooką, w której któreś z nich kłamało… dobrze, że jako mistrz nie dawał ciała. – Właściwie to kto mianuje medyka? Przywódca? – spytała po chwili, dochodząc do wniosku, że akurat kto jak kto, ale Mróz pewnie już to wiedział. Ona nigdy w tym temacie ani nic nie słyszała, ani nawet się nie zastanawiała.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Mróz by oszalał, gdyby miał siedzieć bez przerwy w lecznicy i w ogóle nie wychodzić. Co to w ogóle za życie? Żadne. Nawet jak jest się medykiem i jest się odpowiedzialnym za zdrowie klanowiczów, to nie oznacza to, że ma się pracować bez przerwy i zakopać się wśród ziół, jak Ciernisty Kwiat. Zresztą, każdy jest inny z charakteru. Być może, gdyby Ciernisty Kwiat miała terminatora podobnego sobie, to też by tak skończył. Na całe szczęście Mróz różni się od dziwnookiej medyczki.
- I tak dobrze, że nie jest zastępcą. - jak Mróz ukończy wojowniczy trening, to będzie mieć potem święty spokój.
- Medyk? Wydaje mi się, że to inaczej przebiega niż w przypadku takiego mianowania na wojownika - nie wiedział do końca, jak to jest. Na treningu z Ciernistym Kwiatem jak na razie przerabiał tylko zioła, choroby i trucizny, a o samym mianowaniu i Kodeksie medyka jeszcze nie mówili. W zasadzie to słusznie, na razie bardziej przyda mu się wiedza o leczeniu niż o tym, jak przebiega mianowanie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
– Istotnie. Zrresztą… niedługo nadejdzie czas naszych brraci, jeśli o to chodzi, chociaż widać po przykładzie Topniejącego Lodu, że nie wystarrczy jedynie wytrrenować terrminatorra, by klan uznał, że kot może zostać zastępcą. Ale mam nadzieję, że rrównież wtedy Płomykówkowa Gwiazda będzie podatna na… sugestie – odparła, a w jej ślepiach zatańczyły iskierki rozbawienia. Podatna na sugestie to było najdelikatniejsze określenie, na jakie mogła się zdobyć i na jakie zasłużyła nowa przywódczyni na ostatniej ceremonii po tej szopce z zastępcą. Oblizała pysk jakby leniwie, zadzierając lekko głowę, by spojrzeć na prześwitujące spomiędzy koron drzew pochmurne niebo.
– Powiesz mi, jak to wygląda? Jak się dowiesz, albo po prrostu jak już to przeżyjesz, jeżeli faktycznie przebieg jest inny, niż w przypadku wojowników. Wydaje mi się, że to faktycznie może wyglądać inaczej. Gdyby przywódca mianował medyka, oznaczałoby to, że jest ponad nim, a barrdziej pasuje stwierrdzenie, że są rrówni. – Czego przykładem było choćby to, że medyk sam sobie wybierał terminatora i przywódca nie miał tu wiele do gadania; chociaż ciekawe, co by było, gdyby terminatorem medyka został jakiś skrajnie nieodpowiedzialny kot, który dał się już poznać z takiej strony, że można by powątpiewać w słuszność takiego wyboru. Czy przywódca mógłby na to nie pozwolić? – A poznałeś już może Kodeks Medyka?
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- Jasne, że nie wystarczy. Byle kto nie zostanie zastępcą.. A co z tobą, siostro? Co ty zamierzasz? - zapytał z lekkim uśmiechem. Już raczej mógł się domyślić, że Zimno nie ciągnie do władzy, kierowania kotami.. Chociaż, nie wiadomo. Na razie jej wypowiedź zabrzmiała tak, jakby ona nie zamierzała się w to bawić, stwierdzając, że nadejdzie "czas naszych braci". O, a Mróz zwraca uwagę na tego typu szczegóły, starając się wyłapywać wszystko z wypowiedzi rozmówcy.
- W porządku. Medyk to raczej taka.. prawa łapa przywódcy. Albo lewa. Choć w sumie dziwne, bo nie widziałem, by Ciernisty Kwiat często rozmawiała z Płomykówkowym Lotem, a wcześniej z Wężową Gwiazdą - ciekawe, czy wszyscy medycy tak siedzą w lecznicy i nie wychodzą. Ciernisty Kwiat miała problem i wygląda na to, że i tak jest lepiej niż wcześniej, ale wciąż rewelacji nie ma. Może sam Mróz jakoś dziwnooką medyczkę zachęci, by częściej wychodziła?
- Jeszcze nie - i nie wiedział, kiedy pozna. Nie znał zasad i jeśli teraz o tym pomyślał, to w sumie jednak Kodeks Medyka jest ważny. Szybko zmienił zdanie na ten temat, dochodząc do wniosku, że jak ma leczyć, kiedy nie wie, jak moralnie ma postępować? Kogo leczyć, jakie ma prawa, obowiązki, co może, czego nie może?
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Uśmiechnęła się przelotnie, zadowolona z brata, który dostrzegł jej sposób mówienia na ten temat. Istotnie, nie przewidywała dla siebie pozycji… wystawionej na widok całego klanu. O ile kusiła ją władza, to nie taka wynikająca wprost z pełnionego stanowiska. To było w pewnym sensie zbyt oczywiste i zbyt proste, przynajmniej jak dla niej. Poza tym… do tego o wiele bardziej nadawał się ktoś, kogo prezencja wskazywała na siłę; ktoś charyzmatyczny, sprawiający wrażenie nieugiętego. Kąsająca Łapa zaś, o ile można by ją nazwać piękną, była dość drobna i miała delikatne rysy pyska, które ułatwiały jej granie różnych osób, którymi nie była. Nie była materiałem na przywódcę czy zastępcę. Ale na prawą rękę? Na oczy i uszy władzy w klanie, mogące dostrzec więcej, niż ktoś obarczony stanowiskiem, które natychmiast stawiało innych w pozycji podwładnego? Och, jak najbardziej. A jeśli bracia, którzy dojdą do władzy, będą tymi, z którymi już od początku miała pozytywne relacje, mogła nawet mieć jakiś wpływ na podejmowane przez nich decyzje, nie brudząc sobie przy tym łap.
– Jeszcze nie wiem. Pozostawię wam pole do popisu… ale każdemu przywódcy i zastępcy przydałby się pomocny ptaszek, którry wie, co ćwierrkają inne ptaszki – wymruczała. Nie czuła potrzeby przyznawania się do tych mniej czystych motywów, jakie w sobie kryła, ale sądziła, że już sama ta informacja sporo powie Szczypiącej Łapie. – Chociaż może medykowi też? – spytała, przekrzywiając lekko głowę i posyłając spojrzenie bratu.
– Ja ogólnie nie widziałam, by z kimkolwiek rrozmawiała, ale faktycznie. Nie zauważyłam, by wybierrała się do legowiska przywódcy; może po prrostu żadna z nich nie ma potrzeby konsultować się z drugą w codziennych sprrawach. – O Wężowej Gwieździe nie wspominając, bowiem ten w ogóle zdawał się być jak duch, który żył gdzieś na pograniczu klanu i nigdy nie rozmawiał z nikim. Dla większości kotów jedyną interakcją ze zmarłym przywódcą był moment, w którym byli mianowani. Czy to nie była jakaś dziwna przypadłość kotów u władzy, tak medyków, jak i przywódców? Pytanie, czy z Płomykówkową Gwiazdą stanie się to samo… oraz z jej braćmi.
– Szkoda. Barrdzo chętnie bym dowiedziała się, co w nim jest. Wydaje mi się dziwne, że jest owiany taką tajemnicą.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Mróz również nie wyglądał "ostro" tak jak ojciec czy bracia. Pod tym względem w ogóle nie przypominał rodziny, jeśli mówi się o Olchowym Szepcie. Bardziej mógł przywodzić na myśl Ciemną Toń, która również miała delikatne rysy pyska. Zresztą, w ogóle mu to nie przeszkadza, a jak się postara, to nawet i on stanie się groźny, tylko.. po co? Na razie starał się ograniczyć denerwowanie, choć irytował się dosyć często. Jako terminator medyka bardziej widział siebie jako zdystansowanego.
Uśmiechnął się wyjątkowo szeroko, słysząc słowa Zimna. O, bardzo chętnie by się dowiedział o klanowych sekretach, choćby dla własnej uciechy, licząc także możliwość wykorzystania tego przeciwko komuś.
- Szkoda, moim zdaniem wiele traci - odpowiedział. Sam z pewnością będzie korzystał ze swojej rangi i angażował się w sprawy klanowe. Nie ma sensu siedzieć w norze pełnej ziół. Skoro może mieć wpływ na klan, będąc niemalże poza hierarchią, to nie ma co tego ignorować. Nigdy nie rozumiał także Wężowej Gwiazdy, który prawie nie istniał, przynajmniej za życia Mroza. Czy wszyscy się tak wycofują? Medyk oraz przywódca? Co jest tego powodem?
Wzruszył ramionami. Jak się dowie, to może uchyli jakiś rąbek tajemnicy, jednak zanim to nastąpi, to musi go poznać.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
– Owszem… tak samo jak trracił Wężowa Gwiazda. Mam nadzieję, że to nie jest naturralna kolej rzeczy u kotów, którre zostają medykami i przywódcami. – O ile w przypadku Płomykówkowej Gwiazdy to by było nawet przydatne, gdyby kocica nie orientowała się, co się dzieje w klanie, podobnie jak Wąż, którego nigdy nie widziała poza ceremoniami i jego własnym pogrzebem, o tyle liczyła na to, że podobny los nie spotka jej braci, gdy już dotrą na szczyt klanowej hierarchii. Inna sprawa, że byli na to za silni i, miejmy nadzieję, za mądrzy. Jednak… kto wie. Rangi zmieniały koty; widać było po obecnej przywódczyni, która jako zastępczyni wydawała się silna i rozsądna, by potem złamać się jak gałązka pod naporem nawet nie większości klanu.
Spacerowali dalej, już w milczeniu czy zajmując się niezbyt istotnymi sprawami, aż w końcu powrócili do obozu, gdzie Kąsająca Łapa w rzadkim okazie czułości pozwoliła sobie otrzeć się bokiem o brata. Pożegnała się z nim i udała do legowiska terminatorów.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- Ja również. Cóż, nawet jeśli, to zostanę wyjątkiem - odpowiedział nad wyraz pewny siebie. Nie będzie niczego tracił. Faktycznie, nieco obawiał się, że każdy tak kończy, ale czy on jest "każdy"? Uważał siebie za kogoś wyjątkowego, lepszego. Ma historię napisaną w Gwiazdach i jest wręcz przekonany, że na pewno nie jest mu dane skończyć jako odludek w lecznicy. Reszcie braci również, nie są przecież byle kim. Może taka Płomykówka się złamie, ale nie oni.
Jeszcze chwilę spacerował wraz z Kąsającą Łapą, gdzie Mróz to jakiś czas próbował coś ciekawego powiedzieć, ale nie można też rozmawiać w nieskończoność. Po przejściu swego rodzaju "trasy", dotarli w końcu do obozu, gdzie Mróz odwzajemnił gest Zimna i sam udał się do lecznicy. Może będzie miał coś ciekawego do roboty, może nie. Na nudę na pewno nie zamierzał narzekać, a o lenistwie nie ma w ogóle mowy.
[zt]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ziół w składziku ubywało, a z bliżej niewyjaśnionych okoliczności Ciernisty Kwiat niezbyt często wychodziła, by je zbierać. Niebieski terminator medyka z początku nie chciał wybierać się na ich poszukiwanie ziół, z wielu powodów. Między innymi po prostu nie znał wszystkich, więc musiałby wypatrywać konkretnie tych, które już poznał. Mógłby w tym wypadku pominąć jakieś inne, rzadkie, którego by nie rozpoznał i byłaby to wielka strata. Ostatecznie jednak zadecydował, że nie ma co zwlekać. Był samodzielny i jeszcze pozbiera te zioła, które już zna. Szczególnie przydałyby się jagody jałowca, bo głupio tak leczyć silniejszymi ziołami. Jest Pora Nagich Drzew, toteż chorych może przybywać.
Postanowił iść z ojcem i siostrą - dla towarzystwa i bezpieczeństwa, zresztą może oni również znajdą coś, co mu się przyda. Kiedy więc dotarli na miejsce, Mróz zatrzymał się i zwrócił do wojownika i terminatorki:
- Zawołajcie mnie, jeśli znajdziecie jakąś nietypową roślinę. Będę w pobliżu - skinął im obu głową i wyruszył w głąb lasu, wytężając wszystkie zmysły i uważnie się rozglądając. Wypatrywał jakichkolwiek dziwnych, nietypowych roślin czy takich, które pasowałyby do opisu z treningu. Szczególnie jednak zależało mu na jagodach jałowca. Miał nadzieję je dzisiaj znaleźć, a jak nie to przynajmniej jakieś inne zioło na kaszel.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Gdy tylko do jego uszu dotarło, że w składziku ziół są spore braki, Olchowy Szept nie mógł tak po prostu machnąć na to łapą. Miał coraz większe wątpliwości wobec kompetencji medyczki. Dobrze, że jego syn trzymał łapę na pulsie i sam postanowił wziąć się za walkę z zielnymi pustkami. W każdym razie sam zaoferował się z niejaką pomocą Mrozowi, a do ekipy miała dołączyć jeszcze Zimno, ich słodko-kwaśny rodzynek o ostrym jak brzytwa języku. Z obojga był bardzo dumny. Brakowało mu tylko Chłodnego, który zniknął, ale i tak... lepsze to, niż ten leżący w lecznicy Kra. Zwłaszcza, że królewicz sam niedawno spędził tam prawie księżyc, nabawiając się przypadkiem jakiegoś choróbska. Nie chciał na niego nawet patrzeć. Brzydził się czarną owcą swojej rodziny. — Właściwie to ja będę polował. Possstaram sssię trzymać w pobliżu, więc krzyczcie, gdybyście napotkali jakieś... problemy. Mrozie, Zimno - powodzenia — odpowiedział synowi, patrząc mu w oczy, po czym zwrócił się do obojga. Zniknął za drzewami, ruszając pod wiatr na lekko zgiętych łapach. Węszył z lekko rozchylonym pyskiem oraz rozglądał się uważnie dookoła w poszukiwaniu potencjalnych ofiar.