Księżyce: 50 Mistrz: Na co wojownikowi mistrz? Płeć: kocur Matka: Zwinna Łapa. Ojciec: Pszeniczny Grzbiet.
Owsiana Łuska jest długofutrym białym kotem z kremowym ogonem i tyłem uszu. Kremowe plamy poprzecinane są ciemniejszymi pręgami. Jest chudy, wysoki i dość długi. Jego pysk i jest podłużny, a na nim znajduje się różowy nos z ciemniejszymi kropkami. Poduszki łap kocura są w tym samym kolorze co nosa. Uszy są długie, równocześnie wąskie, zakończone pojedynczym, białym frędzlem. Oczy ma w kolorze złotym z ciemniejszą otoczką wokół. Prawe oko jest zamglone i nie widzi przez nie prawie kompletnie.
Krótko można o nim powiedzieć tyle, że jest niecierpliwy, złośliwy, oraz władczy. Nie lubi poznawać nowych kotów, a te, które u się nie spodobają, może pożegnać obrazą i pogardą. Woli działać szybko, jednak dostatecznie dokładnie. Niestety te dwie rzeczy nie chodzą w parze i często wybiera, co jest dla niego korzystniejsze. Nie liczy się zbytnio z opinią innych oraz woli zrobić coś dla siebie niż kogoś innego. W środku jednak ma inne uczucia, które ukrywa, aby nie pokazywać swoich wad i by koty go nie mogły oceniać po tym, co ma wewnątrz.
Bóbr. Nigdy żadnego nie widział, ale słyszał. Słyszał na przykład, że jest zwierzęciem żyjącym przy wodzie. W jaki sposób w takim razie znalazł się tu, na terenie Klanu Wichru?
Gdyby Owsiana Łapa miał troooszkę więcej doświadczenia, z pewnością zaatakowałby intruza. Nie był jednak głupcem; zaatakowanie bobra nie mogło dobrze się dla niego skończyć. A więc, co zrobił, było dość oczywiste. Obszedł zwierzę, po czym kontynuował polowanie, jakby nigdy nic się nie stało. Ponownie odwrócił się, by stać pod wiatr i czekał na zwęszenie zapachu zwierzyny. Szedł dalej, mając oczy i uszy szeroko otwarte. Nie chciał zbyt długo czekać na napotkanie zwierzyny, ale był cierpliwy. Jednak kiedyś cierpliwość każdego się kończy.
<table><td><p align="left">XXXXXXXXXX iXXw a sXXm e a n tXXt oXXb eXXy o u r s!
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Och, a któż to taki. Jenot. Fiołkowy Świt przez chwilę obserwował stworzenie, które maszerowało przez Świszczące Trawy i nie zwróciło na niego uwagi. Jenoty były takie zabawne w tym, jak bardzo nieporadne i spokojne były. Nie stanowiły zagrożenia gdy nie były sprowokowane atakiem, a nawet wtedy nie były zbyt niebezpieczne. Kiedyś jego pierwszym napotkanym na samotnym polowaniu przeciwnikiem był właśnie jenot, i ten właśnie jenot pozostawił mu płytkie, blade blizny na policzku i pomiędzy sierścią na szyi. To było tak bardzo dawno temu. Nie był wówczas nawet wojownikiem gdy przyniósł do obozu ciało drapieżnika, nie wiedząc do końca co powinien z nim zrobić...
Dziś jednak nie był dzień na walkę. Zwłaszcza tak bezcelową, przeciwko stworzeniu które spokojnie koegzystowało z wieloma gatunkami zwierząt, w tym z borsukami, które przecież zdawały się nie tolerować nikogo. Nie szedł w kierunku obozu... Nie musiał więc obawiać się, że zagrozi kociętom, które mogłyby kręcić się na skraju obozu lub, nie daj Gwiezdny Klanie, poza nim. Z tego powodu machnął ogonem i odwrócił się, by odbić od jenota lekkim łukiem i ruszyć na dalsze poszukiwania zwierzyny. Zachowywał pewną ostrożność ale tak naprawdę niepotrzebnie, bo dałby sobie łapę uciąć że jenot nawet nie zwróci na niego uwagi i będzie kontynuował sobie to, co teraz sobie robił.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Wojownik ruszył dalej, pozostawiając nieagresywnego psowatego samemu sobie. W końcu ów zniknął z jego pola widzenia, za to do uszu Fiołkowego Świtu dotarł nowy dźwięk, jakim były piski myszy. Dochodziły gdzieś z prawej strony, choć nie był jeszcze w stanie precyzyjnie określić lokalizacji gryzonia.
Owsiana Łapa wciąż nie miał szczęścia, bo choć uparcie szukał zwierzyny, docierały do niego tylko stare ślady i zapachy, które zaraz się zacierały zupełnie i uniemożliwiały znalezienie ich właścicieli. Nie pozostawało terminatorowi nic innego jak szukać dalej i liczyć na łut szczęścia.
Księżyce: 50 Mistrz: Na co wojownikowi mistrz? Płeć: kocur Matka: Zwinna Łapa. Ojciec: Pszeniczny Grzbiet.
Owsiana Łuska jest długofutrym białym kotem z kremowym ogonem i tyłem uszu. Kremowe plamy poprzecinane są ciemniejszymi pręgami. Jest chudy, wysoki i dość długi. Jego pysk i jest podłużny, a na nim znajduje się różowy nos z ciemniejszymi kropkami. Poduszki łap kocura są w tym samym kolorze co nosa. Uszy są długie, równocześnie wąskie, zakończone pojedynczym, białym frędzlem. Oczy ma w kolorze złotym z ciemniejszą otoczką wokół. Prawe oko jest zamglone i nie widzi przez nie prawie kompletnie.
Krótko można o nim powiedzieć tyle, że jest niecierpliwy, złośliwy, oraz władczy. Nie lubi poznawać nowych kotów, a te, które u się nie spodobają, może pożegnać obrazą i pogardą. Woli działać szybko, jednak dostatecznie dokładnie. Niestety te dwie rzeczy nie chodzą w parze i często wybiera, co jest dla niego korzystniejsze. Nie liczy się zbytnio z opinią innych oraz woli zrobić coś dla siebie niż kogoś innego. W środku jednak ma inne uczucia, które ukrywa, aby nie pokazywać swoich wad i by koty go nie mogły oceniać po tym, co ma wewnątrz.
Cicho prychnął, nie czując żadnych ciekawych (i świeżych) zapachów, ani nie widząc niczego w okolicy. Zdecydował,, w oczywiście ruszy dalej w poszukiwaniach za zwierzyną. Ugiął jeszcze trochę łapy, aby były w jak najniższym punkcie, nie powodując, by futro szurało po trawie i ruszył dalej. Rozglądał się, węszył i nasłuchiwał, uważając też, aby na nic nie nadepnąć. I aby nadal iść pod wiatr.
<table><td><p align="left">XXXXXXXXXX iXXw a sXXm e a n tXXt oXXb eXXy o u r s!
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Poruszył uszami, gdy tylko usłyszał ciche popiskiwanie gryzonia. Zainteresowany zwrócił się w stronę, z której dobiegał dźwięk i poświęcił chwilę na nawęszaniu oraz obserwacji, by móc doprecyzować położenie gryzonia. Upewnił się, że gdy będzie przesuwał się w stronę myszy, wciąż będzie poruszał się pod wiatr. Ugiął łapy, przy czym zad opuścił bardziej niż barki - tak, by przenosząc ciężar na tylne łapy zminimalizować hałas, jaki będą wywoływały jego kroki. Pochylił głowę, a ogon zakołysał się nieznacznie i zawisł na wysokości równej z jego grzbietem. Dbając o to, by jego oddech i krok był jak najbardziej bezszelestny, zaczął przesuwać się naprzód, by w końcu wyskoczyć w stronę, jak sądził, myszy. Chciał szybko ją chwycić i uśmiercić zatrzaskując zęby na karku. Tak, aby śmierć była szybka i możliwie bezbolesna.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Niestety, pora opadających liści była bezlitosna, gdy nie uważało się pod łapy. Choć podchody wojownika były niemal nienaganne, to właśnie nadepnięcie na krótką kępkę wyjątkowo suchej trawy przesądziło o ich wyniku. Mysz zamilkła na moment, po czym rzuciła się do ucieczki. Plus był taki, że kocur był ją teraz w stanie bez trudu zlokalizować - musiał jednak się spieszyć, by ją dogonić i złapać.
Ugięcie łap nic nie przyniosło Owsianej Łapie, bo w jego okolicy dalej nie pojawiała się żadna potencjalna zdobycz. Ot, zwykły pech, jaki często dotykał zarówno tych niedoświadczonych, jak i wprawionych łowców. Pozostawało mu zacisnąć zęby i szukać dalej, albo się poddać. Wszystko zależało od niego.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Zacisnął zęby gdy tylko usłyszał trzask suchej trawy - to wystarczyło, by przepłoszyć mysz. Nie był wystarczająco czujny i zapomniał o zbadaniu podłoża, a może po prostu wzrok go zawodził coraz bardziej i nie dostrzegł, że kępa trawy, na której zamierza postawić łapę, jest zbyt sucha? Nie wiedział i, tak naprawdę, w tym momencie to nie było szczególnie istotne, bowiem uaktywnił się tryb łowiecki, w którym Fiołkowy Świt natychmiast skupił się całkowicie na umykającym gryzoniu. Zareagował bardzo szybko, więc była szansa na to, że uda mu się dogonić mysz nim ucieknie zbyt daleko; wyskoczył przed siebie i dalej, za gryzoniem, chcąc uderzeniem łapy przycisnąć go do ziemi. Nie lubił, gdy zwierzyna uciekała - zawsze dodawało to tylko niepotrzebnego stresu, jakiego zawsze chciał oszczędzić swojej zwierzynie. W każdym razie gdyby udało mu się ją doścignąć, uśmierciłby ją tak, jak planował pierwotnie: kłapnięciem szczęk łamiąc kręgosłup gryzonia.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 50 Mistrz: Na co wojownikowi mistrz? Płeć: kocur Matka: Zwinna Łapa. Ojciec: Pszeniczny Grzbiet.
Owsiana Łuska jest długofutrym białym kotem z kremowym ogonem i tyłem uszu. Kremowe plamy poprzecinane są ciemniejszymi pręgami. Jest chudy, wysoki i dość długi. Jego pysk i jest podłużny, a na nim znajduje się różowy nos z ciemniejszymi kropkami. Poduszki łap kocura są w tym samym kolorze co nosa. Uszy są długie, równocześnie wąskie, zakończone pojedynczym, białym frędzlem. Oczy ma w kolorze złotym z ciemniejszą otoczką wokół. Prawe oko jest zamglone i nie widzi przez nie prawie kompletnie.
Krótko można o nim powiedzieć tyle, że jest niecierpliwy, złośliwy, oraz władczy. Nie lubi poznawać nowych kotów, a te, które u się nie spodobają, może pożegnać obrazą i pogardą. Woli działać szybko, jednak dostatecznie dokładnie. Niestety te dwie rzeczy nie chodzą w parze i często wybiera, co jest dla niego korzystniejsze. Nie liczy się zbytnio z opinią innych oraz woli zrobić coś dla siebie niż kogoś innego. W środku jednak ma inne uczucia, które ukrywa, aby nie pokazywać swoich wad i by koty go nie mogły oceniać po tym, co ma wewnątrz.
Oczywiście, że przyszły wojownik się tak łatwo nie podda. Zatrzymał się na chwilę, aby ewentualnie poprawić swoją pozycję, sprawdził jeszcze raz, czy idzie pod wiatr i ruszył przed siebie, nadal uważając pod łapy, aby na nic nie nadepnąć. Przydałoby się coś w końcu złapać, ale Blady Królewicz był cierpliwy.
<table><td><p align="left">XXXXXXXXXX iXXw a sXXm e a n tXXt oXXb eXXy o u r s!
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Pomimo stopniowo słabnących zmysłów, instynkt Fiołkowego Świtu go nie zawiódł. W mig dogonił mysz i wbił zęby w jej drobne ciałko, łamiąc kręgosłup niczym kruchą gałązkę. Już po chwili gryzoń zawisł bezwładnie w białej mordce wojownika.
Cierpliwość Wichrowego królewicza się opłaciła, bo oto usłyszał ciche popiskiwanie oraz jeszcze cichsze szuranie drobnych łapek. Natrafił na zwierzę podobne do tego, które właśnie złapał Fiołkowy Świt, choć nieco mniejsze i o żółtawym zabarwieniu. Badylarka przemieszczała się między pobliskimi trawami, jeszcze nie wyczuwając zbliżającego się niebezpieczeństwa w postaci syna Zwinnej Łapy.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Udało się. Kłapnięcie szczęk, trzask kości - i po wszystkim. Chwilę jeszcze krew szumiała mu w uszach, gdy z myszą w pysku stał w miejscu i uspokajał oddech po tym krótkim pościgu. Nie rozgrzał się należycie i chyba za szybko chciał się rozpędzić od zera do stu, więc jego ciało odmówiło współpracy na krótką chwilę. Odchrząknął cicho i zaczął rozgrzebywać ziemię, by wykopać małą kryjówkę na zwierzynę. Świszczące Trawy nie miały wielu punktów orientacyjnych, więc nie mógł posłużyć się żadnym drzewem czy większą skałą w formie przypominajki gdzie zakopał zdobycz. Będzie musiał polegać na swojej pamięci i węchu.
Gdy mysz została przysypana grudami ziemi i strzępkami traw otrząsnął sierść. Wyprostował się i rozejrzał w poszukiwaniu swojego białego towarzysza, a widząc, że ten wciąż jest w zasięgu wzroku (i nie wymaga pomocy, co stwierdził po chwili przyglądania się) powrócił do poszukiwania zwierzyny. Węszył i nasłuchiwał, a także i rozglądał się za drobnicą, która mogła czaić się pomiędzy trawami.
Nie mógł jednak niczego znaleźć, więc po kilkunastu minutach uznał, że widocznie w tym miejscu nie ma sensu polować. Poinformował o tym Owsianą Łapę, a następnie oddalił się gdzieś dalej, by tam szukać zwierzyny.
zt bo Owies i tak ma inną akcję mg w późniejszej czasoprzestrzeni gdzie oberwał więc ¯\_(ツ)_/¯
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
W sumie to nigdy wcześniej nie wyszła sama z obozu.
Nie to, że jej nie ciekawiły tereny… w zasadzie odkąd pozbierała się po śmierci Pajęczyny i byciu mianowaną na terminatorkę to interesowały ją coraz bardziej i z chęcią je poznawała – na treningu, a także trochę w towarzystwie rodziców. Po prostu obawiała się i była niechętna samotnym spacerom, nawet jeżeli teoretycznie dostała od Słonecznikowej Pestki pozwolenie na poruszanie się w pobliżu obozu. Tego dnia jednak jakoś tak się nudziła i łapy ją nosiły po obozie, aż ją poniosły przez Kolczasty Łuk i Kolczaste Przejście. Ot, tak się po prostu… stało, no co zrobisz. Wyjście prowadziło na Wyjące Wzgórza, ale te już dobrze znała, więc trochę skręciła i skierowała się ku Świszczącym Trawom. Niby nic ciekawego, biorąc pod uwagę, że w Porę Nagich Drzew prezentowały się one nadzwyczaj biednie i słabo, ale kto wie, co się jej przydarzy!
Tuptała sobie tak beztrosko, a jej długie futerko chroniło ją przed nieco niższą niż w ostatnich dniach temperaturą, aż nagle zadarła lekko głowę… żeby ujrzeć, jak z nieba zaczyna padać śnieg. Ucieszyła się na to w duchu – nie to, że nigdy wcześniej go nie widziała, ale padało dość rzadko, a podobno Pory Nagich Drzew powinny być peeełne śniegu! Zatrzymała się w miejscu i wyciągnęła język, żeby rozpocząć próby złapania zimnych śnieżynek.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowy Kwiat wyruszyła na samotny spacer. Potrzebowała chwili idealnego spokoju i oddalenia się od kociaków, które jak zwykle miały nadmiar energii. W myślach cały czas pocieszała siebie, że już wkrótce uwolni się od opieki nad miotami Zaśnieżonej Ścieżki i będzie mogła skupić się na innych rzeczach. Po wyjściu z Obozu Lawenda skierowała się na Świszczące Trawy. Chętnie by poszła, aż na Granicę wzdłuż Szarych Topoli licząc, że może spotka Tonące Słońce, jednak wiedziała, że nie może pozwolić sobie na tak długą nieobecność. Po dłuższej chwili Lawenda dotarła do Płaczących Wierzb. Usiadła na moment przy jednym z drzew i z utęsknieniem wspominała jak kiedyś razem z Dyniową Łapą zbierali tu bazie kotki, a później wśród trawy poszukiwali kwiatów. Córka Mknącego Ptaka nie mogła pogodzić się z wygnaniem rudego kocurka. Cały czas nie mogła uwierzyć, że Malinowa Gwiazda tak zadecydowała. Wygnać takiego niewinnego i zagubionego Dynię! Wzrok Lawendy z wierzby przeniósł się na otwartą przestrzeń. Nagle w oddali dostrzegła jakiegoś kota o znajomym futerku. Szybko pociągnęła nosem i udała się w stronę córki Splątanego Wąsa. Gdy była o długość lisiego ogona, przystanęła i usiadła z zaciekawieniem patrząc, co kotka wyczynia. - Witaj! Miodowa Łapo!- przywitała się pogodnie. Na moment Lawenda zmrużyła oczy i zastanawiała się kim jest dla Miodek. Skoro jest ciocią Splątanego Wąsa to chyba znaczy, że też jest ciocią kotki? Jeśli tak to działa. Lawenda odepchnęła myśli o więzach rodzinnych i postanowiła poznać swoją krewną. Akurat tak się złożyło, że z miotu Splątanej nikomu nie poświęciła uwagi, a powinna! - Co tam porabiasz?- zapytała uśmiechając się.
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
Po chwili stania w miejscu zaczęła podskakiwać, dawać susy przed siebie i podbiegać po małym kawałku, żeby złapać szczególnie duże śnieżynki na język. Czasami się udawało, czasami nie – Miodek się tym za bardzo nie przejmowała, tak szczerze. Bo i czemu miałaby? W końcu nie kontrolowała trajektorii lotu czy tempa spadania śniegu z nieba, więc złapanie ich było raczej kwestią szczęścia, niż refleksu. Ale może dzięki wprawie będzie lepiej jej szło? Chciała akurat skoczyć w kolejne miejsce, ale na dźwięk głosu kawałek za nią nagle zamarła z wywalonym na wierzch językiem, po czym odwróciła głowę, żeby ujrzeć… ee, jakąś kotkę. Znaczy… była jej rodziną, chyba, a przynajmniej Zajęczy Sus kiedyś jej mówił, że jedna taka szara kotka jest córką jej pradziadka Czyżyka, który żył jeszcze przed przeprowadzką na nowe tereny, i takiej jednej kotki, ale szylkretka nie była pewna, o kogo dokładnie chodzi. Po chwili tępego wpatrywania się w wojowniczkę, kotka się otrząsnęła i schowała język z powrotem do mordki.
– Cześć, eee…? – odezwała się niezbyt inteligentnie, jasno pokazując, że nie kojarzy (albo, co bardzo prawdopodobne, po prostu nie pamięta) imienia kotki, która ją zaczepiła. – Łapię śnieżynki! Fajne to jest. Takie zimne są na języku, ale szybko się rozpuszczają, więc trzeba szybko złapać kolejną – odparła beztrosko, wesoło poruszając ogonkiem. – A ty?
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
To był dla Lawendy zaskakujący widok, aż zamrugała parę razy szybko oczami. Nie często zdarzało jej się widzieć kota z wywieszonym językiem biegającym po łące. - Lawendowy Kwiecie- dokończyła za Miodową Łapę. Już po raz kolejny niebieska kotka przekonała się, że nie jest tak bardzo znana w Klanie jak jej się to wydaje. Mimo, że odwiedza regularnie kociarnie, interesuje się swoimi krewnymi, zwłaszcza na ceremoniach to i tak oni jej nie rozpoznają. Oczywiście, Lawenda może mieć pretensje tylko do siebie, że nie poświęca rodzinie należytej uwagi, aczkolwiek zrobiła się ona za duża, żeby ją dobrze ogarniać i mieć ze wszystkimi dobre relacje. Przez moment córka Mknącego Ptaka zastanawiała się czy nie dodać, że są rodziną, jednak darowała sobie. Zbyt dużo w tym przypadku było do tłumaczenia i opowiadania. - Ciekawe zajęcie- powiedziała z uznaniem. - Ogólnie tego roku Pora Nagich Drzew jest ciepła, aż śnieg nie może porządnie spaść. Trochę mi go brakuje. Świat jest wtedy taki piękny!- rozgadała się trochę odbiegając od tematu. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że nie odpowiedziała na zadane przez Miodek pytanie. - Wyszłam się przewietrzyć, odpocząć od tego chaosu w kociarni. Pomagam przyjaciółce w opiece i jest to wykańczające zajęcie- wyjaśniła lekko znużonym głosem. Następnie posłała Miodowej Łapie promienny uśmiech i skoczyła na równe łapy, wyciągnęła język i spróbowała złapać śnieżynkę. Do tej pory na takie zabawy pozwalała sobie w obecności Tonącego Słońca, ale nic nie stoi jej na przeszkodzie, aby teraz się trochę rozerwać. Zresztą Lawenda nigdy nie należała do poważnych, dojrzałych kotów.
Kotka średniej wielkości o dużych, migdałowatych ślepiach o jasnozłotej barwie. Nie ma za bardzo mięśni, jest za to stosunkowo gruba, co jednak przykrywa jej długie, puszyste futro. Na prawej stronie jej głowy przeważa czerń, podczas gdy na lewej: rudy. Przez jej szyję i grzbiet ciągną się nieregularne czarne i rude plamy; na rudym widać grube, klasyczne pręgi. Białe zaś są całe jej łapy, brzuch, klatka piersiowa, szyja, pysk (gdzie biel sięga strzałką aż ponad oczy), częściowo policzki i boki, oraz, rzecz bardzo szczególna: pędzel i zewnętrzna krawędź jej lewego ucha.
Urocze, głupiutkie stworzenie, któremu uśmiech prawie nie schodzi z pyszczka. Ruchliwa, ciekawska, towarzyska, wesoła, pomocna; naiwna, beztroska. Zachwyca się najprostszymi rzeczami, lubi jeść.
– O, tak! Lawendowy Kwiecie. Mogę, mówić ci, no, Lawenda? W seeensie bo chyba jesteśmy spokrewnione. Jakoś tak dość daleko, ale jesteśmy? Chyba, że cię mylę z… taką… drugą… szarą… UMMM, nieważne, przepraszam! – Zaczęła się plątać i gubić; nie dość, że pewnie sprawiła kotce przykrość, że nie pamiętała jej imienia, to teraz jeszcze mówiła jej, że chyba ją z kimś pomyliła, ale imienia tej drugiej też już nie pamiętała… co za koszmar! Masakra jakaś! Czy ona nie mogła mieć troszkę lepszej pamięci? Na pewno lepiej by wtedy to wyszło! A przecież obie kotki widywała dosyć często… ale były tak podobne do siebie, no! I imię tej drugiej chyba też było takie… roślinne, czy coś?
– No, właśnie wszyscy mi mówili, że będzie tyyyyle śniegu, w sensie rodzice i w ogóle, i myślałam że będzie faktycznie zimno, a jest w sumie praktycznie tak samo jak kilka księżyców temu, jak jeszcze byłam w kociarni! Czemu tak jest? – odparła już bardziej żywo, przechylając z zaciekawieniem łebek na bok. – Och, pomagasz… Zaśnieżonej Ścieżce? Bo chyba przy jej kociakach cię widziałam, ale jak się pomyliłam, to nie chciałam, jak coś! – spytała trochę mniej pewnie z kolei. Myślenie o białej wojowniczce wprawiało młodziutką terminatorkę w pewien dyskomfort, zwłaszcza po rozmowie z Płatek, podczas której okazało się, że wcale nie była ona taką świetną mamą, na jaką się wydawała.
Uśmiechnęła się jednak radośnie i nie poddała się tym negatywnym myślom, gdy szara wojowniczka też się zerwała i zaczęła łapać śnieżynki; zamiast tego sama wykonała sus przed siebie w próbie dogonienia spadających płatków.