Istotnie, dwa koty, niczym niezbyt małe pchełki jedynie skakały wokół siebie, nie czyniąc sobie większej krzywdy. Wprawdzie tym razem nastąpił mały przełom, Konwalia bowiem zebrała w łapę ziemię, brud i pył i cisnęła tym celnie prosto w oczy Magnolii. Później jednak wszystko potoczyło się już nieco gorzej, ponieważ Konwalia znowu źle wycelowała i wzbiła się w powietrze, nawet nie muskając łapami przeciwnika, za to jej lądowanie zasłużyło na maksymalną liczbę punktów za styl. Krwawnik natomiast, choć nie było potrzeby, po prostu przykucnął tam, gdzie stał.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Kocica fuknęła ze zdenerwowania.
Może i udało jej się oślepić brata ale atak? Atak to była istna tragedia! Znowu nad nim przeleciała, przez co fuknęła i uderzyła łapą w ziemię. To nie był sparing. To był cyrk. Istny cyrk.
- To nie ma sensu - warknęła, po czym tupnęła łapą w ziemię. Co to miało być? - Jeżeli nasza walka na treningu też ma tak wyglądać, to ja już wolę zjeść wronią karmę. Nie mogę się skompromitować przed Ślimaczą Ścieżką - westchnęła ciężko, a jej niebieska kita nadal latała na boki ze zdenerwowania. Następnie podeszła do Krwawnika spokojnie, po czym trąciła go nosem w policzek.
- Powiedz, jak usunąć to z twoich oczu to ci pomogę - miauknęła spokojnie, obserwując uważnie białego terminatora medyka.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Oj, zdecydowanie. To nie była walka, to był pokaz akrobacji, pokaz samolotów, pokaz zażenowania. Oczywiście kocur nie patrzył na to w ten sposób – zdawał sobie sprawę, że są jeszcze niedoświadczeni, dopiero się uczą, poznają różne techniki, a to jedynie ćwiczenie, lecz w głosie swojej siostry zdołał wyłapać zdenerwowanie. Nie oceniał jej przez pryzmat tej potyczki, uważał ich niepowodzenie nawet za całkiem urocze, a jako że byli rodzeństwem, nie miał zamiaru się z niej śmiać. W ogóle, niezależnie od więzów krwi, nie powinno się z czegoś takiego wyśmiewać innych. Uśmiechnął się do siostry troskliwie, pocieszająco, a następnie zaczął ocierać sobie łapą oczy, żeby wypadły z nich drobinki ziemi. x – Spokojnie, dam rradę – powiedział czule, a poradziwszy sobie z okiełznaniem piachu, spytał: – Wrracasz ze mną? – Niezależnie od odpowiedzi, tego czy była twierdząca, bądź przecząca, ruszył w stronę obozu. Walka może nie była zbyt powalająca, ale przynajmniej będą mieli jakieś wspomnienia.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Kotka machnęła delikatnie ogonem, starając się również uśmiechnąć w stronę brata, co nawet dobrze jej wyszło, patrząc na to, w jakim aktualnie była nastroju.
Konwalia odczekała, aż brat upora się ze wszystkim, co wsypała mu do oczu. Nie zajęło mu to dosyć dużo czasu, przez co przekrzywiła delikatnie głowę w bok. Myślała, że oczyszczanie ślepi zajmie mu dłużej! Chociaż z drugiej strony, ziemia to nie kamyki, które czasem potrafiły porządnie utkwić między poduszeczkami a potem trzeba było je wyjmować.
- Tak, tak. Wracam z tobą - miauknęła, po czym ruszyła obok białego brata w stronę obozu - Tylko wiesz co... Nie mówmy o tym sparingu Przebiśniegowej Łapie - mruknęła w stronę terminatora. Nie chciała, aby czarno-biały naśmiewał się z jej niepowodzeń! Chociaż ostatnio to on przegrał, ha!
[zt :
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Pomiędzy treningami ze Stromą Łapą kocur postanowił wyciągnąć ją na spacer. Towarzystwo kotki mu odpowiadało, była o wiele lepszą terminatorką niż drżąca, płaczliwa Pierzasta Łapa. Ostatnio spędzał dużo czasu w otoczeniu kocic, gdyż jeśli nie była to Stroma Łapa, to córka Zwinnego Strumyka, Chaos, która, jak kocur miał nadzieję, uwinie się wreszcie ze swoim treningiem i zostanie wojowniczką. Zaczynało mu to odpowiadać. Popielate Niebo nie darzył żadnej z niej żadnym romantycznym uczuciem, do którego nawet nie był pewien, czy był zdolny, lecz nie patrzył na związki partnerskie tak, jak inne koty. Może powinien zacząć interesować się tymi tematami.
- Robi sssię coraz ciekawiej, nie sssądzisz? - spytał cicho, wskazując ogonem na stary kasztan, który wyglądał marnie. Nawet drzewom susza zaczęła dawać się we znaki, a to świadczyło, że było już naprawdę nieciekawie. Popielate Niebo zastanawiał się, co będzie dalej. Liczył na okazję zaprezentowania klanowi, że jest dobrym wojownikiem, by zabłysnąć i polepszyć swą reputację. A wszystko to, by osiągnąć w przyszłości wiele, znacznie więcej niż inni.
Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
O Stromiźnie można powiedzieć praktycznie wszystko, poza tym, że jest tchórzem - ten jeden przymiot zaprzecza jej całokształtowi. Samodzielna, niezależna, pewna siebie, odważna, a przy tym uwielbia dobrą zabawę oraz ryzyko. Jeśli ktoś jej powie "nie zrobisz tego", to ona na to zawsze, wszędzie i o każdej porze "potrzymaj mi myszkę", nim zabierze się do realizacji zadania, o ile oceni je na bezpieczne i zgodne z zasadami, bo wolałaby nie nadstawiać swojego karku i nie narażać się wymagającym rodzicom. Jest małą zadziorą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a już tym bardziej wejść na głowę, ponieważ to ona jest tą, która je zdobywa i przy tym nie brakuje jej zaparcia oraz cierpliwości, chociaż z reguły jest w gorącej wodzie kąpana i chciałaby mieć wszystko JUŻ. Reszta w kp bo się nie mieści, lol.
Nie miała powodu aby odmówić swojemu mistrzowi - i nie tylko - spaceru. Był bystrym kotem i miał łeb na karku, a jej to nie tylko imponowało, ale także pozwalało czerpać pozytywy jak pijawka, choć nie miała w tym jakichś złych zamiarów i podstępów. Sama nie zwracała zanadto uwagi na to z kim spędza swój czas wolny. Swoje własne towarzystwo uznawała za na tyle dobre, że za nikim się nie rozglądała, a druga koleżanka Popielatego Nieba nawet nie zaistniała w jej oczach jakoś szczególnie. Tak naprawdę to nie pamiętała nawet, że ktoś taki jak Chaos był w ich klanie. - Mhm - przytaknęła i zadarła swoją głowę wyżej, aby spojrzeć na olbrzymie drzewo, które uginało się pod naporem skrzącego żaru, jaki lał się na nich z nieba. Wyglądał żałośnie, a przez porę opadających liści dodatkowo nabrał odcieni pomarańczu. Wyglądał zupełnie tak, jakby już płonął i chyba niewiele mu do tego brakowało. - Rzekomo powinno być corrraz zimniej, a nie cieplej. Coś wisi w powietrzu. Czarrny Ogon wysycha, Leśna Sadzawka też, a nasz stos wygląda marrrnie. Jak sądzisz, Popielate Niebo, czy Lawendowa Gwiazda zasugerruje, abyśmy polowali poza grranicami naszego klanu? - zapytała, mając na myśli oczywiście wszystkie te leśne ostępy oraz wielkie jezioro za Grzmiącą Ścieżką.
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Wątpię - odparł bez zastanowienia. - Wątpię, żeby sssię odważyła. Byłoby to dla nasss najlepszym wyjśśściem, na ziemiach niczyich nie ma tak wielu kotów i o zwierzynę powinno być prośśściej, ale nie wydaję mi ssssię, żeby Lawendowa Gwiazda była ssskłonna do wydawania takiego pozwolenia. Zapewne będzie sssię bała konfliktu z sssamotnikami oraz plotek innych klanów - wysnuł swoją teorię, marszcząc nos, gdy spoglądał na stary kasztan. Ziemia pod ich łapami była sucha i sypka niczym piasek na pustyni, rośliny skrzypiały i więdły, a zwierzyna odchodziła tam, gdzie była woda. Czyli coraz dalej od nich. Na miejscu przywódczyni Popielate Niebo już teraz wysłałby patrole mające wybadać teren przy jeziorze za ulicą, by mieć jakąś alternatywę w razie tragedii.
- A będzie coraz ciężej. Za niedługo nadejdzie pora nagich drzew, podczasss której zwierzyny zawsze brakuje. Jessstem ciekaw, jak poradzą sssobie nasze przywódczynie z tą sssytuacją - rzekł cicho. Na pewno gorzej od niego, jak podpowiadała mu jego wrodzona pewność siebie, czy raczej już arogancja.
Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
O Stromiźnie można powiedzieć praktycznie wszystko, poza tym, że jest tchórzem - ten jeden przymiot zaprzecza jej całokształtowi. Samodzielna, niezależna, pewna siebie, odważna, a przy tym uwielbia dobrą zabawę oraz ryzyko. Jeśli ktoś jej powie "nie zrobisz tego", to ona na to zawsze, wszędzie i o każdej porze "potrzymaj mi myszkę", nim zabierze się do realizacji zadania, o ile oceni je na bezpieczne i zgodne z zasadami, bo wolałaby nie nadstawiać swojego karku i nie narażać się wymagającym rodzicom. Jest małą zadziorą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a już tym bardziej wejść na głowę, ponieważ to ona jest tą, która je zdobywa i przy tym nie brakuje jej zaparcia oraz cierpliwości, chociaż z reguły jest w gorącej wodzie kąpana i chciałaby mieć wszystko JUŻ. Reszta w kp bo się nie mieści, lol.
A więc rozchodziło się tu tylko i wyłącznie o odwagę i strach. Nie podobało jej się to, bo jeśli Lawendowa Gwiazda nic z tym nie zrobi tylko będzie siedziała z założonymi łapami, mimo że dookoła ma dużo opcji wyjścia, to świadczyć będzie tylko o tym, że tak naprawdę nie zależy jej na klanie i jego dobrostanie. - No tak, bo lepiej jest schować głowę w piasek i udawać, że nic się nie dzieje. Brrak rrruchu to też rruch, a stagnacja jest najgorrrszym wyborrem, zwłaszcza w takiej sytuacji. Mogę się nie znać, lecz wydawało mi się, że dobrro klanu, zwłaszcza głodującego i na skrrraju rrysującej się na horryzoncie trragedii jest ważniejsze niż trrroska o plotki. Oby Barrwna Ścieżka spojrzała na to wszystko inaczej i przemówiła Lawendowej Gwieździe do rrrozsądku - zdążyła już polubić zastępczynię, ale tak naprawdę za dobrze jej nie znała. Lawendy też nie znała, ale była za nich wszystkich odpowiedzialna, prowadziła ich i wskazywała im odpowiednie drogi, podczas gdy teraz nijak nie odnosiła się do pogarszającej się sytuacji. Stromi miała nadzieję, że po prostu obydwie ciężko pracują i po cichu się przygotowują nim wprowadzą klan w swoje plany. - Będzie gorrrsza od innych po takiej porze opadających liści. Sama już nie wiem, Popielate Niebo. Żyję przekonaniem, że silni na pewno pozostaną przy życiu, a słabych trrrafi szlag.
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Poczekamy, zobaczymy - odezwał się po chwili milczenia, gdy Stroma zakończyła swą tyradę. Popielate Niebo zanotował sobie kolejne spostrzeżenie co do jej osoby: była pochopna. Szybko wyciągała wnioski i szybko je oceniała, przeważnie w sposób negatywny. - Jeżeli ta sssytuacja będzie sssię utrzymywała, klan, głodny i zdesssperowany, zareaguje, a Lawenda i Barwna ssstracą w oczach wszyssstkich i będą miały ssspore kłopoty - mruknął gardłowo. Taka wizja przyszłości bardzo by mu odpowiadała, być może miałby szansę na wykazanie się i zagarnięcie gorącej posadki. Wszak klan niejednokrotnie już się buntował przeciw władzy. Wicher miał to we krwi.
- Prawdopodobnie tak właśśśnie będzie. Czekają nasss ciężkie czasssy, a jeśśśli będą tak ciężkie, jak sssię obawiam, to masz rację: przetrwają tylko sssilni - a on nie miał wątpliwości, do której grupy się zalicza. Popielate Niebo otrzepał się z pyłu i kurzu, w którą zamieniała się wyschnięta na wiór ziemia, i którą przenosił wiatr. - Sssłabi umrą lub sssami uciekną z klanu z nadzieją, że poza jego granicami będzie im lepiej. Sssłyszałem o gangach sssamotników. Mniej związani z klanem i nielojalni mogą w tym dossstrzec idealną okazje na poprawienie ssswego losssu - zauważył wojownik.
Szczuplutka koteczka o zgrabnym ciałku i eleganckich, długich łapach. Jej futro jest długie, gładko przylegające do ciała i nieskazitelnie czyste, a odrobinę dłuższa kryza opadająca na łopatki i pierś ma charakterystyczny kształt łezki, podkreślający jej urodę. Szata Stromizny jest jasna, kremowobiała, za wyjątkiem ciemniejszego, pręgowanego na czarno pyszczka i uszu, łap oraz ogona, który przy samym koniuszku ma rudawą plamkę, układającą się w strzałkę, natomiast na jej bokach, grzbiecie i tyłku widać delikatny zarys klasycznych pręg, nieco ciemniejszych niż baza. Ma małe białe znaczenie na piersi, kształtem przypominające deltoid, na pyszczku, brzuchu oraz palcach łap. Nosi się dziewczęco, wdzięcznie i lekko, a spojrzenie jej niebieskich oczu zawsze ma w sobie coś zalotnego, rozbrykanego i przede wszystkim wyzywającego.
O Stromiźnie można powiedzieć praktycznie wszystko, poza tym, że jest tchórzem - ten jeden przymiot zaprzecza jej całokształtowi. Samodzielna, niezależna, pewna siebie, odważna, a przy tym uwielbia dobrą zabawę oraz ryzyko. Jeśli ktoś jej powie "nie zrobisz tego", to ona na to zawsze, wszędzie i o każdej porze "potrzymaj mi myszkę", nim zabierze się do realizacji zadania, o ile oceni je na bezpieczne i zgodne z zasadami, bo wolałaby nie nadstawiać swojego karku i nie narażać się wymagającym rodzicom. Jest małą zadziorą, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a już tym bardziej wejść na głowę, ponieważ to ona jest tą, która je zdobywa i przy tym nie brakuje jej zaparcia oraz cierpliwości, chociaż z reguły jest w gorącej wodzie kąpana i chciałaby mieć wszystko JUŻ. Reszta w kp bo się nie mieści, lol.
- Rraczej sobie na to nie pozwolą. Barrwna Ścieżka wygląda na rrozsądną, a za grzbietem ma Czerrwonego Pazurra. Jeśli Lawenda o czymś zapomni, albo nie daj Gwiezdny Klanie Barrwna, Czerrwonek na pewno o sobie przypomni, byleby mu córrka nie spadła z gałązki na którrej siedzi - dobrze wiedziała jaki jest czarno-biały wojownik i jak bardzo zależy mu na reputacji oraz ciągłych sukcesach. Nie pozwoliłby sobie na to, żeby jego córka odstawiała jakieś bezsensowne akcje i ignorowała niebezpieczeństwo, ponieważ jej poraża byłaby jego porażką. Brała pod uwagę to, że koty mogły uciekać z ich klanu w poszukiwaniu lepszego życia gdzieś poza nim. U dwunogów na pewno żadne nie miałoby problemów z pustym żołądkiem i brakiem wody, co było całkiem dobrą wizją, ale na pewno nie taką którą wybrałaby Lazur. - Jeśli wszystko będzie staczało się w dół w dalszym ciągu i nie odbijemy się od dna, szerregi barrdzo się nam przetrzebią. Kotki nie chcą mieć potomstwa w tak trrudnych czasach, a im mniej kociąt tym mniej terrminatorrów i łap do prracy w późniejszym czasie. Ciekawe co jeszcze się zmieni... - gdybała.
Mysia Łapa nie wygląda może i tak majestatycznie jak za kociaka. Nadal ma długie łapy i dosyć ładne kształty, ale nie jest zbyt chudy. Nie przywykł do ruchu co oczywiście owocuje jako iż jeść je. Na jego nogach zamiast ślicznych mięśni widnieje tłuszcz. Na jego całym ciele on widnieje. Nie utył jakoś bardzo, ale trochę mu brakuje do idealnego Wichrzaka. Jego futro jest śnieżno białe gdzie nie gdzie urozmaicone burymi łatami. Głównie są one na pysku, tyłku i niemalże całym ogonie. Utrzymuje się na dosyć drobnych łapach z różowymi poduszkami. Pod względem wzrostu góruje wśród kotów, bo jest bardzo wysoki. Jego pysk nadal jest gładki i lekko długi, ale na policzkach jest okrągły. Na jego brodzie zbiera się też po woli tłuszczyk, który w przyszłości zmieni się w podbródek, jeśli Mysia Łapa nie zacznie się ruszać. Jego oczy mają dwa kolory - prawe niebieskie, a lewe zielone. Na jego karku można nadal ujrzeć dwie blizny po ataku kruka.
Trochę taki dziwny ten Myszka. Taki cichy, dziwno wręcz milczący. Tak mało mówi, że czasem wręcz wychodzi na dziwaka. Nie potrafi wyczuć granicy. Ogląda, przygląda się, obserwuje. W jego towarzystwie można poczuć się łatwo niezręcznie. Kiedy tak się na ciebie gapi, ale zero odzewu. Czasem bywa, że się nawet uśmiechnie i zaśmieje, a ty nie wiesz o co chodzi. Ma jednak uczucia i to dosyć delikatne. Łatwo doprowadzić go do płaczu, rozweselić, zokochać w sobie. Generalnie lubi towarzystwo i jest milutki jak już się odezwie. Ani by mu do głowy przyszło sprawić komuś przykrość lub go obrazić. W swoich ruchach jest powolny i delikatny, nie lubi biegać. Nie lubił też zawsze uczestniczyć w zabawach w walkę. Po prostu nie rozumie czemu miałby kogoś bić. Woli na przykład przyglądać się kwiatom lub robaków. Tak na prawdę to jest bardzo leniwy i do niczego mu się nie śpieszy. Nawet do zostania terminatorem.
Wyszedł więc od razu po ceremonii radośnie dreptając w miejsce, które pierwsze wpadło mu do głowy. Ma nadzieję, że Rysiemu Pomrukowi spodoba się jego pomysł. W drodze do szczególnego drzewa jednak jak mógłby siedzieć cicho. Podskoczył energicznie odwracając się w stronę kocura i idąc tyłem. - Fajnie jest mieć wrrreszcie pełne imię nie? Już nie ma się Łapy tylko coś wyjątkowego! Ja nie mogę się doczekać aż skończę trrrening.
Znowu musiał poruszyć temat imion, bo był iście zauroczony nowym tytułem kocura. Kto by też pomyślał, że leniwy, cichy i dziwaczny Mysza wyrośnie na taką kulę energii i będzie zachwycony treningiem. Wszystko tak się zmienia! Gdy jego mama ukończyła trening był w takim szoku, ale cieszył się jak nigdy w życiu. Jeszcze bardziej niż dzisiejszego dnia.
//Rymś
• • •xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx i'm a dumb teen boy ieatsticksandrocksandmud i don't care about the government ANDIREALLYNEEDAHUG xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Dreptał spokojnie, czując, jak śnieg oblepia jego futro, a przez to łapy stawały się cięższe. Szedł w ciszy przez chwilę, bo zaraz Mysia Łapa skoczył i nagle po chwili szedł tyłem. Spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami i się uśmiechnął.
- Owszem. Podoba mi się moje nowe imię, jeśli mam być szczery... a od kiedy ty się w ogóle stałeś taki energiczny? Raczej ciebie zapamiętałem jako kota cichego - mruknął rozbawiony, podnosząc wyżej jedną z brwi. Poruszył delikatnie wąsami i nadgonił kilkoma susami Mysią Łapę. - Nie, żeby mi to przeszkadzało. Ale... uważaj, bo się zaraz wywalisz o jakiś wystający korzeń - zaśmiał się cicho, patrząc się cały czas na pyszczek Myszy. Dalej szedł w ciszy i spoglądał przed siebie, aby zaraz samemu się nie pokaturlać po śniegu, bo nie zauważył przeszkody na drodze.
Nie był jakoś bardzo szczęśliwy z powodu ceremonii. Znaczy, po prostu czuł się w porządku, nie miał co narzekać. Gdzieś coś z tyłu mu mówiło, że nie zasługiwał, ale dzisiaj chciał wyciszyć ten głos w tle. Teraz to nie było ważne. Teraz ważny był Mysia Łapa, który z jakiegoś powodu był bardzo szczęśliwy.
Mysia Łapa nie wygląda może i tak majestatycznie jak za kociaka. Nadal ma długie łapy i dosyć ładne kształty, ale nie jest zbyt chudy. Nie przywykł do ruchu co oczywiście owocuje jako iż jeść je. Na jego nogach zamiast ślicznych mięśni widnieje tłuszcz. Na jego całym ciele on widnieje. Nie utył jakoś bardzo, ale trochę mu brakuje do idealnego Wichrzaka. Jego futro jest śnieżno białe gdzie nie gdzie urozmaicone burymi łatami. Głównie są one na pysku, tyłku i niemalże całym ogonie. Utrzymuje się na dosyć drobnych łapach z różowymi poduszkami. Pod względem wzrostu góruje wśród kotów, bo jest bardzo wysoki. Jego pysk nadal jest gładki i lekko długi, ale na policzkach jest okrągły. Na jego brodzie zbiera się też po woli tłuszczyk, który w przyszłości zmieni się w podbródek, jeśli Mysia Łapa nie zacznie się ruszać. Jego oczy mają dwa kolory - prawe niebieskie, a lewe zielone. Na jego karku można nadal ujrzeć dwie blizny po ataku kruka.
Trochę taki dziwny ten Myszka. Taki cichy, dziwno wręcz milczący. Tak mało mówi, że czasem wręcz wychodzi na dziwaka. Nie potrafi wyczuć granicy. Ogląda, przygląda się, obserwuje. W jego towarzystwie można poczuć się łatwo niezręcznie. Kiedy tak się na ciebie gapi, ale zero odzewu. Czasem bywa, że się nawet uśmiechnie i zaśmieje, a ty nie wiesz o co chodzi. Ma jednak uczucia i to dosyć delikatne. Łatwo doprowadzić go do płaczu, rozweselić, zokochać w sobie. Generalnie lubi towarzystwo i jest milutki jak już się odezwie. Ani by mu do głowy przyszło sprawić komuś przykrość lub go obrazić. W swoich ruchach jest powolny i delikatny, nie lubi biegać. Nie lubił też zawsze uczestniczyć w zabawach w walkę. Po prostu nie rozumie czemu miałby kogoś bić. Woli na przykład przyglądać się kwiatom lub robaków. Tak na prawdę to jest bardzo leniwy i do niczego mu się nie śpieszy. Nawet do zostania terminatorem.
Mysia Łapa z ekscytacją machał uszami co jakiś czas. Uśmiechnął się najradośniej jak potrafił gdy usłyszał, że Rysiowi podoba się jego nowe imię. Tak się cieszył! W końcu fajnie, że mu pasuje niż jakby miał być niezadowolony. - Ja um! Od jakiegoś czasu na pewno - stwierdził z przekonaniem.
W sumie to ta energia kumulowała się w nim przez wiele księżycy gdy był powolnym i leniwym Myszą. Teraz gdy pszczółki i motylki pierwszy raz go odwiedziły stał się jeszcze bardziej pełen życia niż kiedykolwiek. Chociaż już wcześniej po woli się rozkręcała jego entuzjastyczna dusza. Chwiejnie odwrócił się już tak by nie iść tyłem zważając na przestrigę burego pointa. - A myślisz, że jak skończę trrrening to Lawendowa Gwiazda też mi coś ładnego wybierze? Albo, albo mojej przyjaciółce Nietoperrrek? Chyba jest dobra w wybierrranie imion.
Wizja bycia wojownikiem od kiedy coraz więcej jego bliskich nim zostaje była niesamowita. Czuł się jak każdy 3 księżycowy kociak, który o tym marzy.
• • •xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx i'm a dumb teen boy ieatsticksandrocksandmud i don't care about the government ANDIREALLYNEEDAHUG xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Uśmiechnął się szerzej na odpowiedź Mysiej Łapy i delikatnie skinął łbem. Nie miał powodów, aby go osądzać o coś innego, dlatego skoro kocur się cieszył i był bardziej energiczny to też i nowomianowany wojownik nie miał powodów, aby narzekać. Dlatego po prostu zostawił ten temat i patrzył się dalej przed siebie.
Niebieskooki cały czas obserwował znajomego, jak się odwraca, aby w razie wypadku jakoś pomóc czy podeprzeć. Zmrużył delikatnie oczy, odsyłając myśli w stronę rzecznych terenów. Cicho westchnął i pokręcił głową. Nie chciał teraz o niej myśleć... nie, kiedy myśli o niej sprawiały ból.
Nie mniej jednak, na kolejne pytanie Myszy zamrugał i spojrzał się na niebo. On sam nie był przywódcą, ale sądząc po imieniu jego czy kilku innych wojowników, których już mianowała można było wyczuć, że niebieska kocica ma gust w dobieraniu imion.
- Jestem tego pewien... y, że zarówno ty, jak i Nietoperz dostaniecie śliczne i pasujące do was imiona - odparł spokojnym tonem, posyłając delikatny uśmiech w stronę kocura. Skinął delikatnie łbem, chcąc potwierdzić swoje słowa i szedł dalej, szurając raz po raz ogonem po śniegu. Strzepnął niemrawo uchem i zmarszczył brwi. Będzie musiał z tyloma kotami porozmawiać.
Mysia Łapa nie wygląda może i tak majestatycznie jak za kociaka. Nadal ma długie łapy i dosyć ładne kształty, ale nie jest zbyt chudy. Nie przywykł do ruchu co oczywiście owocuje jako iż jeść je. Na jego nogach zamiast ślicznych mięśni widnieje tłuszcz. Na jego całym ciele on widnieje. Nie utył jakoś bardzo, ale trochę mu brakuje do idealnego Wichrzaka. Jego futro jest śnieżno białe gdzie nie gdzie urozmaicone burymi łatami. Głównie są one na pysku, tyłku i niemalże całym ogonie. Utrzymuje się na dosyć drobnych łapach z różowymi poduszkami. Pod względem wzrostu góruje wśród kotów, bo jest bardzo wysoki. Jego pysk nadal jest gładki i lekko długi, ale na policzkach jest okrągły. Na jego brodzie zbiera się też po woli tłuszczyk, który w przyszłości zmieni się w podbródek, jeśli Mysia Łapa nie zacznie się ruszać. Jego oczy mają dwa kolory - prawe niebieskie, a lewe zielone. Na jego karku można nadal ujrzeć dwie blizny po ataku kruka.
Trochę taki dziwny ten Myszka. Taki cichy, dziwno wręcz milczący. Tak mało mówi, że czasem wręcz wychodzi na dziwaka. Nie potrafi wyczuć granicy. Ogląda, przygląda się, obserwuje. W jego towarzystwie można poczuć się łatwo niezręcznie. Kiedy tak się na ciebie gapi, ale zero odzewu. Czasem bywa, że się nawet uśmiechnie i zaśmieje, a ty nie wiesz o co chodzi. Ma jednak uczucia i to dosyć delikatne. Łatwo doprowadzić go do płaczu, rozweselić, zokochać w sobie. Generalnie lubi towarzystwo i jest milutki jak już się odezwie. Ani by mu do głowy przyszło sprawić komuś przykrość lub go obrazić. W swoich ruchach jest powolny i delikatny, nie lubi biegać. Nie lubił też zawsze uczestniczyć w zabawach w walkę. Po prostu nie rozumie czemu miałby kogoś bić. Woli na przykład przyglądać się kwiatom lub robaków. Tak na prawdę to jest bardzo leniwy i do niczego mu się nie śpieszy. Nawet do zostania terminatorem.
Dużo zależało od nastroju. Jeśli było miło i Mysz lubił kota z którym spędza czas stawał się po prostu bardzo żywy. Gdy sytuacja jest kłopotliwa lub poważna zazwyczaj dalej jest dosyć cichy. Ale potrafi już otworzyć się przed kimś niczym otwarta księga. Z nie takim trudem jak wcześniej. Wdrążył się już po prostu w życie Klanowe. Mysia Łapa więc kroczył melodyjnie przed siebie z ogonem uniesionym, niczym antena i ruszał nim od czasu do czasu. - Ja to bym strzelał w Nietoperze Skrzydło czy coś! Fajnie brzmi co nie?? - powiedział co do imion - o chód chodź!
Już ukazał się ich oczom wielki kasztanowiec, który był celem ich wycieczki, na co biało-bury zareagował bardzo energicznie. Ruszył więc biegiem namawiając do tego znajomego. Wiatr i zapach Klanu Wichru był cudownym uczuciem podczas sprintu. Zatrzymał się kawałek przed drzewem o mało nie waląc w kasztana łbem. Złapał zadyszkę, ale to nie było teraz ważne!!! Ważny jest Ryś! - O... zobacz..! Duży jest... co nie! Z górrry... pięknie wszystko widać!! Może wejdziemy tam... rrrazem?
Zadowolony zaproponował oddychając głęboko by uspokoić swój oddech. Ziewnął głęboko po czym odetchnął. Patrzył się podekscytowany prosto w błękitne oczy Rysiego Pomruku.
• • •xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx i'm a dumb teen boy ieatsticksandrocksandmud i don't care about the government ANDIREALLYNEEDAHUG xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡