Logo Artemidy
Gniazda pośród Turzycy
#46
Stała tak spokojnie wpatrując się w gniazda, do póki nie usłyszała głosu. Głosu... jakiegoś kota. Od razu ruszyła w stronę brzegu jak najszybciej tylko potrafiła, gdy wreszcie ujrzała złodzieja. Nabrała poważnego wyrazu, gdy ten odskoczył w tył z jej królikiem i zaczęła prędko dreptać w jego stronę. Cóż za okropny kot! Z pewnością sam potrafi sobie coś upolować, więc dlaczego zabrał posiłek szylkretce? Głupek!
- Co robisz!? Oddawaj, kocie! To nie twoje! Sam sobie coś złap, a nie zabieraj innym. To bardzo nieładnie! - fuknęła machając nieco nerwowo ogonem na boki. Nie lubiła krzyczeć na nikogo, ale cienias musiał zrozumieć, że nie powinien tak robić. Dziwne tylko, że nasz śmierdzący złodziejaszek nie uciekał...bardzo dziwne.
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e n e v e r i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i
s e e one
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e 
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i
LOVE you more than you’ll ever wrap your head around
</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Nie można było powiedzieć, by reakcja kotki nie rozśmieszyła Puchacza. Wręcz przeciwnie, gdyby nie trzymał akurat w pysku królika należącego do wichrowej terminatorki, to właśnie roześmiałby się w głos. No, ale jako iż trzymał coś w pysku ograniczył się tylko do cichego prychnięcia ze śmiechu i uniesienia kącików pyska w radosnym uśmiechu. Ta widocznie zdenerwowała się, że próbował uciec z jej jedzeniem. I bardzo dobrze, trochę radości w życiu się przyda, ha. A zresztą, zostawiła tego królika, więc jakby nie był już jej, prawda? Przynajmniej, z tego co wiedział, takie zasady panowały tutaj, na ziemiach niczyich, gdzie koty absolutnie nie kierowały się klanowym kodeksem.
Zamiast jakkolwiek przejąć się jej reakcją to naprawdę bawiło go to nieźle. Wyglądała na młodą, może to terminatorka innego klanu, kto wie, może wichru, może rzeki - co prawda obstawiał rzekę, szczególnie że nie do końca czuł zapach biorąc pod uwagę, że ta brodziła w wodzie, ale kto wie, do wichru było bliżej. A terminatorzy, na którego szylkretka wyglądała, nie chadzali raczej aż tak daleko, choć kto wie? Dał jej znak ogonem, że żeby odebrać co jej to musi go najpierw złapać, po czym ugiął delikatnie przednie łapy, niczym pies zachęcający do zabawy, zrobił kręćka ogonem i... Cóż, zaczął uciekać!
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
- Oddawaj! Oddawaj! - miałknęła znowu podchodząc bliżej kocura. Nie rozumiała co wywołało w nim to zadowolenie... W każdym razie, zabrał jej królika i Wydra miała zamiar go odzyskać. Kiedy ten zaczął uciekać, kotka uśmiechnęła się lekko i od razu pognała za burasem będąc pewna, że zaraz go złapie. Była najszybsza z rodzeństwa, a z resztą, pochodziła z klanu Wichru! Czyli zwinnych sprinterów i za wszelką cenę nie pozwoli, aby cienias jej zniknął przed oczami z długouchym stworzeniem.

/gniot ;v
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e n e v e r i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i
s e e one
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e 
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i
LOVE you more than you’ll ever wrap your head around
</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Nie było to zbyt miłe tak rozkazywać obcemu kocurowi, który właściwie wykorzystał zasadę "znalezione nie kradzione", ale hej, przynajmniej koteczka rozśmieszała go coraz bardziej, gdy tak próbowała słownie wymusić na nim zwrócenie jej należności, a potem, gdy dojrzała że to nic nie daje, ruszyła za nim. To prawda, że jako urodzona wichrzaczka na pewno była szybka, jednak przez księżyce ćwiczeń Wirek wypracował sobie nieco szybkości i był nieco szybszy niż szylkretka. Niemniej, przebiegł się dosłownie kawałek, następnie zawrócił, nieco naokoło, po czym zatrzymał się zaraz przy jeziorku i upuścił królika na brzegu, w podobnym miejscu skąd go ukradł.
- No wiesz co, może i bym ci go oddał, ale byłaś strasznie niemiła - wybełkotał, robiąc smutką podkówkę z ust. Łapę ciągle trzymał na króliku, ale najpewniej gdyby Wydra próbowała go spod niej wyszarpnąć nawet nie poczułaby oporu, bowiem od razu by go puścił. - A tak poważnie. Nigdy nie zostawiaj swojej zwierzyny na wierzchu. Może to zwabić drapieżników, albo innych samotników. Mistrzyni, tudzież mistrz, cię tego nie uczył? - zagadnął, niewinnie przekręcając głowę. Ach te inne klany, zero wychowania młodzieży.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Biegła za kocurem ile sił w łapach...I gdyby się nie zatrzymał, z pewnością by go nie dogoniła. Spojrzała na niego zdenerwowana i szybkim ruchem zabrała co swoje i machnęła nerwowo ogonem. Na słowa burego tylko fuknęła, no bo po co ma sobie niepotrzebnie strzępić język? Od razu pognała w przeciwną stronę, próbując stracić na sobie wzrok cieniasa. Może i miał rację... Ale po co była ta cała scenka? Dureń, totalny dureń!
- Co go w ogóle to obchodzi? - burknęła cicho pod nosem mając nadzieję, że syn cienistej zastępczyni nie poszedł za nią i jest już daleko. - Mysie łajno...

/zt, o ile Wirek za nią nie pójdzie
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e n e v e r i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i
s e e one
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e 
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i
LOVE you more than you’ll ever wrap your head around
</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Uniósł delikatnie brwi wpatrując się z rozbawieniem na obrażoną i fukającą na prawo i lewo kotkę, która widocznie totalnie nie znała się na żartach i nie była kompletnie gotowa na to, by samodzielnie wychodzić poza tereny swojego klanu. Widocznie nie orientowała się w tym, co może się stać, gdy zostawi tak własną zwierzynę nie zakopaną nigdzie, no i była średnio uważna, skoro zdołał jej ją zabrać, tak bez niczego. Nie zamierzał za nią iść, niech sobie świetnie radzi samej, skoro uznała, że jego rady nie są jej kompletnie potrzebne i w ogóle. No cóż, widocznie nie każdy miał takie samo poczucie humoru co on. I widocznie była na tyle zadufana w sobie, iż kompletnie nie zamierzała wziąć sobie jego rad do serca. No cóż. Wesoło przekrzywił łeb obserwując jak szylkretowa kotka sobie odchodzi, uderzając ogonem o pięty, ale nie ze złości, bardziej z rozbawienia całą tą sytuacją. Normalnie by się zdenerwował, że kot tak odrzuca jego rady, które są świętą prawdą!, a dodatkowo totalnie ignoruje to, że to była forma żartu, ale był zbyt rozbawiony tym, iż prawdopodobnie terminatorka, zdenerwowała się aż tak bardzo, że nawet jej to wybaczył.
- Tylko nie upuszczaj go nigdzie! - zawołał na odchodne, szczerząc się głupkowato, a następnie, nadal chichrając się pod nosem, radośnie ruszył przed siebie, unosząc wyżej ogon. Szedł w podobnym kierunku co ona, aczkolwiek nieco na bok, coby nie pomyślała sobie, że jeszcze ją śledzi. Parodia.

/zt XDD
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Morwie wydawało się, że czas płynie niezwykle szybko. Czy naprawdę miał aż tak ciekawe życie? Niby nie miał dużo do roboty, jednak coś sprawiało, że cały dzień przebywał poza swoją kryjówką. Chociaż... Czy może ją nazywać swoją? Ostatni raz był tam chyba pół księżyca temu. No cóż, to nie jego wina, że coś trzyma go z dala od Klanu Gromu. Co to może być? Strach przed patrolem? Przed spotkaniem Kuny? Przed powrotem do Klanu? Sam nie wiedział. Zwykły tchórz. Czasami myślał, że lepiej było mu w łonie matki, gdzie nawet nie miał świadomości. Może w ogóle nie powinien był się urodzić. O tym też czasem myślał, ale tylko gdy był w totalnym dołku. Wracała stara cząstka jego? Tego też nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Lepiej żyło mu się w nieświadomości. Nie chciał, aby wrócił ''stary on''. Czuł się dobrze teraz, gdy był... Śmielszy, mniej strachliwy i nie taki naiwny. Nawet, jeśli dalej postrzegał się za tchórza, którym rzeczywiście był. Może powinien zmienić imie? Nie teraz.
Dzisiaj miał... Dziwny humor. Ni to smutny, ni to szczęśliwy. Po prostu taki... Obojętny. Zwykły. Szary. Tak było coraz częściej. Nie przejmował się. Szedł wzdłuż Szuwaru Turzycy, co jakiś czas się rozglądając. Niby był ostrożny, a jednak nie. Gdyby coś go zaatakowało, to na pewno by się nie obronił. Chwilę zajęłoby mu ogarnięcie w jakiej jest sytuacji. Ale jak na razie był spokój i na tym chciał się skupić. Przysiadł na chwilę i wzrok wlepił w taflę wody. Czasem fajnie jest tak pomarzyć...
/Popielate Niebo
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Popielate Niebo był wojownikiem już jakiś czas. Ostatnio w klanie wichru działy się ciekawe rzeczy, ale teraz znów wszystko przycichło, pytanie tylko na jak długo. Klan zdawał się zbierać po stratach tyłu kotów, o zaginięciach nie wspominając, ale na te nikt nie zwracał uwagi. Dymny kocur postanowił wyjść na spacer. Nie był głupi i nie zamierzal oddalać się za daleko od ziem swojego klanu, lecz chciał zwiedzić okolice.
Nie minęło dużo czasu gdy natknął się na pierwszego samotnika. Popielate Niebo zatrzymał się, dostrzegając kocura o niecodziennej, ale jednak spotykanej w klanach urodzie. Wyglądał jakby czegoś wypatrywał lub na coś czekał, a niesiony wiatrem zapach utwierdził młodego wojownika z przekonaniu, iż ma do czynienia z samotnikiem.
- Czego tu szukasz? - jego chłodny głos przerwał panującą ciszę. Popielate Niebo wpatrywal się w kocura z nieodgadnionym wyrazem pyska. Różne plotki chodziły o samotnikach i pieszczochach, bardzo różne. Niektórzy wprost go przed nimi przestrzegali. Teraz miał okazję by się dowiedzieć czy nie taki diabeł straszny, jak go malują, czy te opinie mają jednak w sobie ziarna prawdy.
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Morwa bardzo się zamyślił. Patrzył w głębie z takim skupieniem, że przechodzące koty mogłyby powiedzieć, że go sparaliżowało. W jego głowie natłok myśli krążył i krążył. Myślał o wszystkim i o niczym jednocześnie. Jego własny świat go pochłonął, zostawiając na brzegu jeziora same ciało. Może to nie było zbyt odpowiedzialne, bo w każdej chwili coś mogło się na niego rzucić, ale cóż... Najwidoczniej o tym nie pomyślał. Jakby... Zapomniał? Albo specjalnie nie myślał. Dziwne podejście. Nie chciał jeszcze umierać, nie bez pożegnania się. Sądził, że jest za młody na śmierć, ma jeszcze tyle do zrobienia. Musi wypełnić... Swoją misję? Czy jakoś tak. Podobno każdy jakąś ma, Morwa sądził, że nikt nie rodzi się bez celu. Chociaż jak tak na siebie czasem patrzył, to myślał sobie, że znalazł się tu przez przypadek. Nigdy nie powinno go być. Czy tak jest rzeczywiście? Może.
Obrócił się gwałtownie, słysząc obcy, chłodny głos. Jego nieogarnięcie sprawiło, że o mało nie wpadł do wody! Wtedy to już totalnie byłby koniec, bo nie potrafi pływać.
- Tak właściwie to... Tylko przechociłem - odparł i usiadł wygodnie. Przeniósł wzrok na nieznajomego kota. Był wysoki, totalne przeciwieństwo jego. Dodatkowo śmierdział Klanem Wichru, a to nie wróży dobrze. Samotnik natychmiastowo wstał, w razie gdyby konieczna była ucieczka. - To nie tereny Klanu Wichru, więc co ty tu robisz? Klanowe koty podobno trzymają się swoich terenów - powiedział, tak jak mówił zawsze, przy spotkaniach z klanowymi kotkami. Udawanie mało wiedzącego samotnika wydaje mu się najlepszą opcją. Już się przyzwyczaił. Dzięki temu może uniknąć problematycznych pytań dotyczących na przykład tego, jak z Gromiaka stał się samotnikiem. Mówienie o własnej, tchórzliwej ucieczce nie jest komfortowe...
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
- Możemy wychodzić poza nasze terytoria kiedy tylko chcemy - odpowiedział pogardliwym tonem. Nieznajomy najpierw rozsiadł się wygodnie, a moment później wstał, jak gdyby zdając sobie sprawę, iż przybranie zbyt wygodnej pozycji może wiązać się z utrudnieniem ucieczki. Popielate Niebo nie miał wiele doświadczeń z samotnikami i pieszczochami, zazwyczaj trzymał się terenów swojego klanu. Tego dnia zrobił wyjątek i wyszedł dalej, na nieszczęście dla Morwy, który najwyraźniej należał do kotów sympatyczniejszych niż dymny wojownik.
- Mieszkasz w tych okolicach? Jak masz na imię? - zapytał. Nie siadał, stał, mierząc obcego spojrzeniem. Zadał mu standardowe, lecz zarówno ważne pytania. Pytanie tylko czy samotnik odpowie na nie szczerze, czy pociśnie kit. W gruncie rzeczy to niewielka różnica...
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Morwa nie rozumiał skąd ten pogardliwy ton u nieznajomego. Czyżby on sam był wobec niego niemiły i teraz wojownik odpowiedział tym samym? Nie miał pojęcia. Wydawało mu się, że nie był jakoś bardzo opryskliwy, czy wredny. A więc o co chodzi? Spojrzał na dymka zdziwionym wzrokiem.
- Spokojnie, nie... Dąsaj sie tak - odparł, z grymasem na twarzy. Pierwszy raz zaczął się zastanawiać, czy to dobrze, że został, zamiast od razu uciekać. Jeszcze ma do tego okazję. Jakaś jego częśc wołała, aby natychmiast brał nogi za pas, lecz stłumił to. Postanowił, że jeszcze zostanie. Gdy coś w zachowaniu nieznajomego wyda mu się podejrzane, to zacznie uciekać.
- Mieszkam... Daleko stąd. Na Topiołkach, jeśli wiesz gcie to jest - odpowiedział najpierw, przyglądając się dymnemu. Równie dobrze mógł mu powiedzieć, że nie mieszka nigdzie, bo tak było naprawdę. Albo... Po części. Bo co jak co, ale coraz więcej czau spędzał na Topiołkach. Dlaczego? Głównie z powodu klanów, od których był oddzielony ulicą i dlatego żadne klanowe kotki mu nie zagrażały. Drugim powodem był Toń, któremu Morwa chętnie towarzyszy. - Morwa - Odpowiedział po chwili. Czy te pytania ze strony Popielatego Nieba wydawały mu się podejrzane? Twierdził, że nie. To normalne, że wojownk chce poznać jego imie. Tak lepiej się rozmawia. Jednak wypadałoby, aby sam też się przedstawił. Ale skoro tego nie zrobił, to można go o to poprosić. Być może przeoczył, zapomniał, kto wie?
- Aaaa... Ty? Jesteś z Klanu Wichru i nazywasz się...?
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
- Nie dąsssam ssię - Popielate Niebo zmiażdżył samotnika spojrzeniem. Nie potrzebował powodu, by być niemiłym z jednej prostej pezyczyny: ten tutaj to samotnik, na dodatek młody. Nie miał obowiązku okazywać mu szacunku i sympatii, nic z tego nie miał.
- Po drugiej ssstronie grzmiacej śśścieżki? - spytał. Słyszał o tym miejscu, ale nigdy tam, oczywiście, nie był. Średnio wierzył samotników, w końcu kto byłby tak głupi, żeby podać miejsce zamieszkania gdy żyje się samotnie i jest się wystawionym na atak. To mógł być tylko podstęp mający wyprowadzić go w pole lub trafił na kogoś wyjątkowo naiwnego.
Morwa. Dziwne imię. Ale pasujące do samotnika. Popielate Niebo uniósł nieco głowę.
- Przebiśśśniegowa Łapa - skłamał gładko. Nigdy nie wiadomo z kim będzie kontaktował się samotnik, a jeśli będzie chciał się komuś poskarżyć, to wszystko pójdzie na konto znielubianego brata Popielatego Nieba. Doskonale. - Znasz zapach mojego klanu. A zatem musssisz tu częsssto bywać - zauważył podejrzliwie.
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Wzrok i głos nieznajomego sprawiały, że Morwa czuł się dosyć... Niekomfortowo. Może i stał się odważniejszy, odkąd odszedł z klanu, lecz kocur, który przed nim stał, powodował w nim coś na styl niepokoju. Sam nie wiedział czym jest to spowodowane. Dziwny kot nikogo mu nie przypominał, ani z wyglądu, ani z usposobienia. O co więc chodziło? Może o całokształt? Albo o ten jego wzrok? Kto wie?
- Ale wyglądasz na takiego. Nie wiem. - odpowiedział szybko samotnik, przyglądając się wojownikowi. Patrzenie mu w oczy wcale nie było łatwe, lecz nie mógł zaprzestać. Nie chciał zbytnio pokazywać strachu, w ogóle żadnych oznak stresu. Może i było widać, że jest lekko zdenerwowany, ale to akurat mógł jakoś wytłumaczyć.
- Tak. Za ulicą. Pewnie nigdy tam nie byłeś? - spytał, aby się upewnić. Chyba nigdy nie widział klanowego kota za Grzmiącą Ścieżką. Zazwyczaj trzymali się po swojej stronie, na swoich terenach. I dobrze. Nagły przypływ wojowników na Topiołki nie byłby zbyt dobry. Morwa miał nadzieje, że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie. No... Nie dojdzie, tylko pod warunkiem, jeśli przestanie rozpowiadać klanowym kiciom o swoim miejscu zamieszkania. To ryzykowane, lecz w tamtej chwili o tym nie myślał.
- Jesteś jakiś taki za duszy na terminatora - stwierdził kocur, przekrzywiając łeb. Przyjrzał się dokładniej kocurowi. Czy mogła być jakaś szansa, że dymny rzeczywiście jest terminatorem? Owszem. - No, ale nie podwaszam tego. Powocenia w dalszym treningu - dodał po chwili, przenosząc wzrok na teren za kocurem, na tereny klanu Wichru. Nigdy tam nie był. Jeszcze. Ponownie przeniósł wzrok na nieznajomego, gdy usłyszał z jego ust pytanie.
- Wszęcie bywam często. Nie przejmuj się, nie naruszam Waszych granic. Nie szukam kłopotów - bo po co robić ich sobie jeszcze więcej? Nie żeby teraz z jakimiś się zmagał...
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
- Po czym wniossskujesz? - spytał niebezpiecznie cicho, robiąc kilka kroków w stronę Morwy. Czuł przewrotną satysfakcję z powodu jego niepewności, a nawet strachu, a pewności siebie dodawał mu fakt, iż kocur jest mniej więcej w wieku Popielatego Nieba. Wyglądał młodo, a na pewno nie przechodził treningu, więc jego umiejętności musiały być gorsze od umiejętności młodego wojownika.
- Jeszcze nie - rzekł z cichą sugestią, że być może za niedługo się tam wybierze. W gruncie rzeczy czemu by nie? Był dorosły, wiedział jak przechodzić przez grzmiącą ścieżkę, a jego zdolności bojowe na pewno wystarczą, by poradzić sobie z agresywnymi samotnikami.
- Wszyssscy moi misstrzowie zdechli - syknął gniewnie, a jego bujna kita zaczęła miotać się z lewa na prawo. Popielate Niebo udawał, jak najbardziej udawał, gdyż jego jedynym mistrzem był Sokoli Cień, który istotnie już zmarł, lecz zdążył go wyszkolić. Dymny kocur wchodził w rolę swojego brata. Nagle w jego głowie zaświeciła się ostrzegawcza lampka.
- Właśśściwie to ssskąd wiesz, że mam trening i dopiero trenuję? Nie sssądziłem, że ssamotnicy cokolwiek wiedzą o klanach - spytał niespodziewanie łagodnym głosem, choć w jego oku pojawił się niebezpieczny błysk.
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Pytanie kocura było tak ciche, że Morwa ledwo je dosłyszał. Niestety. Chyba wolałby go w ogóle nie usłyszeć. Wszystko dlatego, że niezbyt wiedział jak ma na nie odpowiedzieć. Nigdy zbytnio nie potrafił uzasadnić swoich słów. Głównie dlatego, że nie wiedział jak wytłumaczyć wrażenie. To znaczy, miał wrażenie że Przebiśniegowa Łapa jest nadęty, a więc uważał tak. A coś oprócz tego? Nie wiedział. Jak to wytłumaczyć? Nie miał pojęcia. Raczej z jego bełkotu nic nie można byłoby zrozumieć i byłoby tylko jeszcze gorzej. Trochę się zniechęcił. Dlaczego rozmowy z innymi są takie... Trudne? To z nim jest coś nie tak, czy z klanowymi kiciami?
- Powtósz. Nie usłyszałem co mówiłeś - skłamał, przyglądając się dymnemu. Jego przybliżenie się zestresowało Morwę. Ten skrócony dystans mu się nie podobał, z takiej odległości można kogoś łatwo zaatakować. Oczywiście miał tutaj na myśli tylko i wyłącznie atak ze strony wojownika. On, dobry samotnik, nie byłby w stanie tak po prostu rzucić się na klanowego kota. Nie tylko dlatego, że nie potrafi walczyć.
- umarli. Wiesz, do zmarłych powinno sie mieć szacunek. Podobno. - Poprawił go. On sam zawsze starał się mówić o zmarłych dobrze. Wierzył w Gwiezdny Klan, wierzył w Srebrną Skórkę i gwiezdne koty. Jakie nastawienie miał do tego Przebiśniegowa Łapa? Chętnie by się Morwa dowiedział i chętnie by z nim na ten temat podyskutował. To rzeczy, o których zawsze lubił dzielić się z innymi kotami. Poznawać ich poglądy, wspólnie filozofować.
- Nie wszyscy mają tę wiecę. Ja coś tam wiem, podobno dosyć sporo, nie mi oceniać. - skomentował krótko, nie zagłębiając się bardziej w ten temat. Jeśli kocur będzie chciał, to sam go o to zapyta. Może dzięki temu nawiążą... Lepszy kontakt? Jak na razie było dziwnie. W pewnym sensie dla Morwy strasznie i niekomfortowo.

/przepraszam za takiego gniota!!
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości