Logo Artemidy
Głęboka Nora
Może faktycznie przesadziła, ale niechęć do pieszczochów była w jej przypadku uzasadniona wpajaniem tego schemat przez koty, z którymi żyła od wielu księżyców. Właściwie sama miała też kilka nieprzyjemnych spotkań z nimi, uważały się za lepsze, a tak naprawdę panoszyły się tylko dlatego, że o nic w życiu nie musiały walczyć, czy zabiegać. Jedzenie pod nos, schronienie pod nos i wszystkiego pod dostatkiem. To bardzo frustrowało Osę, która nie lubiła tego iż inni mają łatwiej tylko dlatego, że żyją z dwunogami. Nie było w tym nic szczytnego, a każdy pieszczoch jakiego do tej pory miała szansę spotkać tak się właśnie zachowywał. Ten wypierał się przynależności i zachowywał się inaczej, może dlatego nieco się uspokoiła i zrzuciła z tonu.
- Dobra, mniejsza... cuchniesz psem, to chyba wystarczający dowód? - podniosła jedną z brwi ku górze i uniosła swój ogon ukazując zainteresowanie osobą Ahaba.
- Mogę ci pomóc, ale... no nic nie jest tutaj bezinteresowne. Nie oszukujmy się, jeśli nie będę miała korzyści z pomocy to w tym wypadku nie udzielę jej. - podsumowała, żaden pieszczoch jej zdaniem pomocy nie potrzebował, a jeśli miał problem mógł wrócić do gniazda i nie naruszać życia innych kotów.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzepnął lekko uchem obserwując z uwagą jej reakcję. No, przynajmniej wycofała się ze swoich oskarżeń! Przecież Ahab nie kłamał, jakby był klasycznym pieszczochem, po co miałby kręcić się po lesie? Szukanie problemów było takie niesprawiedliwe i nie dobre w stosunku do niewinnych kotów?
- No, co z tego? Wolę śmierdzieć psem niż kotem. Mniej zwierząt będzie chciało się spotkać z psiskiem niż z byle kotkiem, co chodzi po lesie, nie? Mogłem znaleźć jakiegoś - lub jego legowisko - i nabrać zapachu. Proste, nie? - uniósł lekko brew do góry, jakby sprawdzał czy kotka nadąża za tym co olbrzym mówi. Zaraz po tym odchrząknął. - Przechodząc w skrajności każdy mógłby oskarżyć ciebie o bycie pieszczochem ze względu na nieprzeciętny wygląd. I co teraz? Jak się wyjaśnisz?
Posłał jej lekki uśmiech, sugerując że nadal ma poniekąd gdzieś to co mu zarzuca. No niech sobie mówi, rany - ale niech ma na uwadze, że ktoś bardziej narwany zacznie jej odpowiadać takimi samymi uwagami. Ba, nawet jakby ktoś bardzo chciał jej dopiec, szukałby większych skrajności, niż Ahab w tej chwili.
- Nic nie jest bezinteresowne, wiem - odparł luźno, oblizując się po pysku. Na ulicy już się o tym nie raz przekonał. - No, to co sobie tam będziesz życzyć? Jestem w stanie ogarnąć... No, no, całkiem sporo tak mi się wydaje.
Zamruczał po chwili zastanowienia. Nie mógł jej zapewnić wszystkiego, naturalnie - ale jakieś drobne rzeczy czy pomoce jak najbardziej. Trzepnął lekko ogonem, posyłając jej spojrzenie. Teraz tylko wystarczyło im się dogadać względem temu jak Ahab ma się odwdzięczyć i będzie spoko.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bardzo podejrzane było to, że spędził czas w obecności psa lub jego legowisku, ale sama musiała przyznać, że po okolicy pełno było woni kundla. Co gorsza zaczęło jej doskwierać coś nietypowego i to właśnie o pomoc w tym temacie miała zamiar prosić. Potrzebowała kogoś kto zna się chociaż odrobinę na medycynie, czy coś w ten deseń. Może zielarstwo? Nie była pewna, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że swędzenie i wypadanie sierści nie były niczym normalnym.
- Potrzebuję pomocy... dość nietypowej. Przenocuję cię u siebie, możesz zostać tam ze mną jak długo będziesz chciał. - skończywszy pokazała mu swędzące miejsca, z którego na dodatek wypadała sierść. Aby to zrobić obróciła się do niego bokiem.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Moment czekał, aż wreszcie powiedziała w czym rzecz... Na co nieco się zdziwił. Co jej było? Jak długo chodził między kotami, tak niezbyt często widywał coś takiego jak to. Może raz czy dwa u kotów, które wyżerały coś ze śmietników - ale tłumaczył to sobie po prostu tym, że były głodne i przez to futro im wypadało. A tutaj? Raczej nie mógł tak sobie kojarzyć tej sprawy. Pchły...? Wątpił, z czego miałaby je mieć?
- Ja... Nie jestem pewien, co to może być. Alergia? Lub pchły...? Widziałem jak jakieś inne zwierzę zostawia kłaki futra w różnych miejscach lasu, tak mniej-więcej w tych okolicach. Może się czymś zaraziłaś? Czy coś się dzieje poza tym, że masz... no, tak? - podniósł lekko brew do góry. Och, jakże on by chciał się nauczyć medycyny. I to tak bardzo dobrze, żeby mógł każdemu wszędzie pomagać. - Jeśli do paru wschodów słońca ci nie minie, jestem w stanie zabrać cię gdzieś, gdzie ktoś na pewno ci pomoże. Lub chociaż wybłagać jednego z kotów co tu chodzą po okolicy, by coś na to poradził. Póki co... Nie wiem, na wszystko pomaga zimno. Wytarzaj się w śniegu i powinno być troszkę lepiej.
Weterynarz lub Klanowicze byli ostatecznością. Pierwsze będzie pewnie sprzeczne z jej zasadami, drugie będzie praktycznie awykonalne. Jaki kot z Klanu udzieli pomocy medycznej? Żaden. Lepiej jest być jednak dobrej myśli, niż po prostu uznawać wszystko za porażkę. Uśmiechnął się lekko, pomijając kwestię nocowania u niej do tej pory. Dopiero teraz wrócił do tego, wypuszczając z siebie powietrze.
- Dziękuję, za twoją dobroć... Jak masz na imię? - spytał spokojnie, unosząc kącik ust nieco wyżej niż poprzednio. Nie znali się! Po prostu zaczęli się na wstępie przegadywać i tyle. Mniejsza, grunt że teraz już jest spokojniej. - Jeszcze na moment wracając co do tego tamtego, mogę starać się zorganizować jakieś... zioła...? Nie znam się na tym za bardzo, ale od czegoś trzeba by zacząć. Oczywiście, nie bez potrzeby, bo jak nie jest to zbyt uciążliwe, lepiej po prostu być cierpliwym.
I na tym skończył. Potok słów, że hej! Aż niepodobne do niego.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miała pojęcia co jest przyczyną schorzenia, ale obawiała się jej bo nie było to czymś z czym ścierała się kiedykolwiek wcześniej. Może to nic poważnego, ale nigdy nie zaszkodzi być ostrożnym i zapobiegawczym kto wie co mogłoby się z tego rozwinąć. Kotka za namową wytarzała się natychmiast w śniegu mając nadzieję, że to pomoże.
- Nie, chyba nie. Nie mam też pomysłu skąd się to wzięło, ale możliwe... że to przez tą sierść latającą w okolicy. - przyznała rację i jednocześnie kocur rzucił inne światło na sprawę, która zdawała się wiele wyjaśniać, a szylkretowa dostrzegała w tym jakieś połączenie.
- Osa. - uśmiechnęła się nieco zawstydzona nie najlepsza formą futerka. - Nie wiemy nawet co może pomóc, a co zaszkodzić, więc wolałabym nie ryzykować. Musimy czekać na rozwój sytuacji. - westchnęła.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyglądał się temu jak się tarza, w tym samym czasie nadal zastanawiając się co może jej pomóc. Liczył na to, że się poprawi - oczywiście, ale co jeśli nie? Musiał mieć na uwadze to, że przecież zawsze mogło coś pójść nie tak i mogło podziać się bardzo, bardzo źle... Tfu! Nawet tak lepiej nie myśleć. Ale jeśli - to co wtedy? Zrobi sobie z kotki żywego królika doświadczalnego? Niemedyczne by to było, ale chyba nie byłoby innej opcji, gdyby ani Klan, ani weterynarz nie wchodzili w grę z pomocą. Ocknął się dopiero na jej głos.
- Pchły, jeśli to one, najczęściej siedzą na innych zwierzętach. W sierści przesiadują rzadko, bo nie mają się czym żywić - rzucił niemal jak z automatu. - Nie znasz kogoś, kto je miał? Lub czy nie było ich w jakimś legowisku? Albo... po prostu, czy byłaś gdzieś nim się zaczęło tak dziać?
Dodał po chwili, jakby starając się ustalić co mogło to spowodować. Może połączą wspólnie jakieś wątki i dojdą do jakiegoś rozwiązania razem. Wbrew pozorom, Ahab zdawał się mieć więcej wiedzy na ten temat. I masz pieszczocha! Jeszcze cię kiedyś uratuje.
Słysząc jej imię - i widząc reakcję - mimowolnie się uśmiechnął. Nie z pogardą czy wyższością, a ciepło, jakby widział kocię które zrobiło coś niesamowitego. Srebrzysty postrzegał to jako coś uroczego, że ktoś się wstydził. Może i dziwnie widział takie rzeczy, ale... gdyby na świat patrzył jak każdy inny kot, czy nie byłby nudną cegiełką w wielkim murze kotów bez życia? Inność nie jest zła.
- Miło mi poznać! - odpowiedział, pochylając głowę w dół. Gest kultury, widział jak ludzie łapią się za ręce jak się witają, a on... mógł jedynie się kłaniać. Skinięciem nie robił z siebie durnia w każdym razie, po prostu pokazywał że traktuje dość poważnie tę znajomość. Co do mówienia o swoim imieniu... był problem. - Ja jestem kotem o wielu imionach. Ahab, Cobain, Bohun, Venom, Pliskin... i dużo, dużo innych. Mów sobie jak chcesz.
Odparł luźno. Nie chciał witać się twardo jednym imieniem. Może jej nie pasować, zwykle nikomu z poprzednich ludzi nie pasowało to poprzednie i szybko mu je zmieniali. Tu mogło być podobnie, chociaż się tym nie przejmował niemal wcale - nie chciał sprawiać jej dyskomfortu.
- Więc czekamy - mruknął spokojnie, przyglądając się Osie. Pasowało jej to imię. - Jakby robiło się gorzej, to daj znać. Będziemy wtedy kombinować. A teraz - idziemy już na spoczynek?
Przechylił lekko głowę na bok, uśmiechając się delikatnie. Odpocząłby, serio. Chociaż trochę.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bardzo mile było jej dostrzec troskę i zaangażowanie w pomoc z jej kłopotem ze stony srebrnego kocurka, może i był pieszczochem, ale cóż co ona będzie go oceniała skoro i tak więcej czasu spędza jak prawdziwy samotnik z krwi i kości.
- Problem w tym, że nie wiem... to na pewno przez tę sierść kundla, musiałam coś od niego złapać. Oby nie było to zaraźliwe... - syknęła na samą myśl, że mogłaby zarazić Ahaba lub Płomyka, nie chciała sprawiać nikomu problemów ani ich dodatkowo dodawać, ale cóż musiała jakoś żyć. Los pewnie i tak nie ostatni raz płata jej figla.
- Nie spamiętam wszystkich. - uśmiechnęła się, oblizując wargi. - Za mną w takim razie, czeka nas dość długa podróż, więc w jej trakcie możemy sobie podyskutować. - i lepiej się poznać rzecz jasna, może uda się jej dowiedzieć czegoś naprawdę ważnego?
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pochłaniał informacje i je łączył, ale nie mógł nic z tego więcej wyciągnąć. Zostało im być dobrej nadziei, że to minie nic się gorszego nie będzie działo... Inaczej będą kombinować. Ahab zdecydowanie musi zacząć skądś pobierać informacje o tym jak leczyć innych, żeby mógł radzić sobie sam i przy okazji pomagać innym.
- Jeśli złapię to ja, nic się nie stanie. Wtedy przynajmniej dowiem się prędzej jak się tego pozbyć - na własnej skórze bezpieczniej eksperymentować niż na czyjejś - skrzywił się delikatnie, nie tracąc uśmiechu do tego. Po prawdzie, nic by mu nie było serio. Jedna wizyta u weterynarza i z głowy sprawa. - Ale jeżeli stanie się coś twojemu znajomemu jakiemuś to... to nic, to będziemy szukać pomocy czym prędzej.
Zapewnił ją z ciepłością w głosie. Potem już obwieściła, że nie zapamięta wszystkich jego imion - nie ma się tu co dziwić - i że mają już ruszać w drogę. Odpowiadało mu to zupełnie, im prędzej się zbiorą, tym lepiej dla nich.
- Prowadź! - rzekł wesoło, dając znak że jest w zupełności gotowy do drogi. - Co tam chcesz przedyskutować, Oso?
Dodał wesoło. Mógł mówić o szczerze wszystkim...
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jesteś odważny, ja wolałbym być ostrożna. Tym bardziej, że już wiem jak bardzo to nieprzyjemne doświadczenie, swędzi... wygląda okropnie i jeszcze ta wypadająca sierść. - syknęła spoglądając na ciałko w nie najlepszej formie. Owszem nadal miała obawy o swoje zdrowie i życie, ale póki mogła polować i przemieszczać się nie było najgorzej. Przykro jednak wyglądać jak pół kota za krzaka, ale no skoro nie miała co na to poradzić, to cóż nie pozostawało jej żadnego innego wyjścia jak czekanie na rozwój sprawy, dość naglącej na dodatek.
- W takim razie chodź za mną. - kiwnęła głową - Jak to jest mieszkać w gnieździe dwunoga? - zapytała prosto z mostu.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odważny? A nie, bo głupi. Uśmiechnął się wesoło na myśl o swojej bezmyślności i szedł za nią spokojnie, stawiając kolejne kroki cały czas. Gdy zadała mu pytanie, po prostu wzruszył ramionami. Jak to jak?
- Normalnie. Nic się nie dzieje, wszystko pod nosem, wielka nuda. Dlatego łażę sobie tak o, gdzie się da. Przynajmniej mam coś z tego życia - wyjaśnił, wzruszając barkami. Dla niego to było oczywiste, ale liczył się z tym, że dla niej wcale takie być nie musiało. Żyła w zupełnie innych warunkach od niego. - Dwunogi są dość głupie. Zawsze się interesują, kochają i mimo wszystko czasem zachowują się dziwnie. Pamiętam jak mój pan raz mną rzucił, a potem zaczął mnie głaskać i przepraszać. Potem znikł. Ciekawe jak się ma... Czasem nadal za nim tęsknię.
Uśmiechnął się lekko, kierując na moment wzrok na ziemię. Tak, tak, zdecydowanie tęsknił. Kochał swoich właścicieli, ludzie byli bardzo mili. Dzięki nim miał dom i jedzenie, czego w sumie niby nie potrzebował, ale chyba tak powinno być, skoro tak miał od zawsze.
- A jak o jest mieszkać w nigdzie? - rzucił, spoglądając na nią z uśmiechem.
<img src="https://imgur.com/L8gXv6A.png" height="50px">
we can be who we are, now we are alive
we can fight, they cannot contain us
it's who we are
<span class="ahab2">we are undying, we are forever</span>

<style>.ahab2 {font-family: 'Cinzel'; font-size: 17px; line-height:15px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"> }
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała uważnie i trzeba jej przyznać była w tym naprawdę dobra, nie przerywała i nie rozpraszała opisującego swoje życie Ahaba. Właściwie to nawet sprawiała wrażenie zainteresowanej i wgłębiającej się w to co jej mówiono, co słyszała z ust pieszczocha. Szylkretowa specjalnie zwolniła kroku, by mieć więcej czasu na rozmowę z intrygującą ją personą.
- Brzmi dziwnie. - pokiwała głową, ale nie mogła nadziwić się temu, że koty mogły tak żyć blisko dwunogów, którzy wcale nie wydawali się Osie tak mili jak myślał o nich Ahab. Niejednokrotnie była świadkiem przemocy tych potworów wobec bezdomnych kociąt i staruszków. Raz uderzyli kijem, raz zaszculi psem, a niekiedy sprzedali potężnego kopniaka.
- Wolność. Walczysz o przetrwanie, dostosowujesz się do pory roku, otoczenia i starasz się przeżyć kolejny dzień. Ten dreszczyk emocji gdy zasypiasz głodny, nie wiedząc czy jutro coś zjesz, a może sam staniesz się przekąską. Uwielbiam tę adrenalinę i swobodę. Mogę robić na co ma ochotę i kiedy mam chęć, nic mnie nie ogranicza i mogę być zgodna ze swoim wnętrzem. - cmoknęła, jej życie było najlepszym życiem tego była święcie przekonana.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szli, po prostu szli. Dosłownie na chwilę straciła z oczu kocura w gęstej, wysokiej trawie i szła dalej będąc pewną, że on idzie jej śladem. Okazało się jednak, że nikt jej nie odpowiadał, zatrzymała się więc w miejscu i obejrzała za siebie nic nie dostrzegając. Postanowiła więc nawoływać, ale po kwadransie dała sobie z tym spokój. Dlaczego? Woń psiska zdawała się jej nasilić, gdzieś w oddali słyszała jego skowyt i warczenie. Czy spisała Ahaba na straty? Owszem, był pieszczochem, więc wszystko mogło się wydarzyć. No, a przecież miał się od niej nie oddalać. Spłoszona ty co słyszała w oddali wybrała na wszelki wypadek okrężną drogę powrotną do legowiska w stajni, tak na wszelki wypadek. Wyglądało jednak na to, że została sama ze swoim nieprzyjemnym problemem.


z/t
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy by tego nie zrobiła.
Rankiem wiedziała dobrze, że ma spotkać się z Żurawinowym Nosem dopiero po południu, dlatego czas przed nim chciała poświęcić sobie. Nie planowała rozmów, po prostu odpoczynek w swoim legowisku, rozmyślając o... wielu rzeczach. Ostatnie dni spędziła na stresie związanym z zgromadzeniem, które zbliżało się wielkimi krokami i dzieliły ją parę dni przed spotkaniem się w Czterech Dębach. Chciała trochę odgonić myśli od całego wydarzenia, kiedy wpadła na pomysł odwiedzenia miejsca na zgromadzenie. Widziała je w końcu tylko raz, a przypominając sobie jak wygląda, będzie lepiej się czuć w pełnie księżyca, gdy wokół niej będą dziesiątki kotów. Wiedziała, że było to ryzykowne, nie zapuszczała się sama na tereny i tym razem też nie zamierzała, dlatego podeszła do Dzikiej Wiśni i cicho spytała, czy wybierze się z nią na krótki spacer. Niestety, wojowniczka była zajęta, a Promienna Łapa coraz to bardziej czuła, że chce wyjść z zatłoczonego obozu, dlatego pod wpływem chwili po prostu... śmignęła przez wyjście, kierując się ku wschodniej części Gęstego Lasu.
Zabłądziła. Wspominała swojej mistrzyni, że jeszcze nie orientuje się dobrze w terenach, w dodatku większości nie znała. Gdy zapuszczała się coraz to dalej, miała przeczucie, że jej droga nie przypomina tej do Czterech Dębów. Zaczęła być niespokojna, zestresowała się cała i na najmniejszy szelest odwracała się gwałtownie w tył. Teraz widziała, że oddalenie się od obozu nie był tak dobrym pomysłem, a z nadmiaru emocji po prostu zaczęła płakać. Zakręciło jej się w głowie i teraz nie była nawet pewna w którą stronę jest obóz, więc poszła w losową stronę, starając się trochę uspokoić. Nie pomagało. Panikowała.
Jak się okazało, rzeczywiście, poszła do Gęstego Lasu, ale nie w wschodnią cześć, a tą zachodnią. Nie była po tej stronie jeszcze nigdy, a ta niewiedza bardzo ją przerażała. Nie spostrzegła nawet, że wychodzi za granicę terenów Klanu Gromu, była tak roztrzęsiona, że nie wyczuła silnego zapachu moczu, który miał informować o granicy. Przystanęła dopiero przy Głębokiej Norze, choć nie zauważyła jej wcale. Dalej czuła, jak łzy robią mokre ślady na jej policzkach. Szeptała do siebie, powtarzała, że to koniec, że nie wróci. Coś ją pożre, prędzej czy później, a wcale nie chciała umierać. Bała się tego panicznie, jak niczego innego, nic dziwnego, że teraz także nie kontrolowała nad emocjami. Skurczyła się w sobie i prosiła Gwiazdy, by jakkolwiek pomogli jej wrócić do domu, albo niech chociaż odeślą wszystkie niebezpieczeństwa z dala od niej. Nie wiedziała co robić.

spinka
[Obrazek: d29rv47-82a38269-5fe0-4376-a129-a0a860ab...N4LGFnkgfs]
I wanna be alone
Alone with you, does that make sense?
・·⋆ I wanna steal your soul ⋆·・
And hide you in my treasure chest
[Obrazek: dcjxzn7-b0a933cc-2823-4cae-a116-13147f22...im0BP7ktLA]
I don't know what feels true
[ But this feels right so stay a sec ]
Yeah, you feel right so stay a sec

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pierwszy raz udało mi się zawędrować tak daleko. Im dalej od niedawno zajętych terenów Klanu, tym mniej pewnie się czułam. Jednak nie mogłam się wycofać, chciałam być przydatna dla klanu, dlatego musiałam poznać te tereny jak najlepiej. Nie tylko tereny, ale również społeczności czterech klanów oraz koty je zamieszkujące, te o których tyle słyszałam, lecz nie miałam możliwość zobaczenia ich na własne oczy. Najprawdopodobniej nie powinnam zapuszczać się tak daleko, ale Rojst zawsze mówił o potrzebie rozwoju i zwiększania swojej siły, nie mogłam tego przecież robić siedząc w swojej norze.
Poruszałam się ostrożnie, unikając resztek śniegu by nie zmoczyć niepotrzebnie futra. "Nigdy nie przyzwyczaję się do tego zimna." Zadrżałam i podskoczyłam kilka razy w miejscu by się rozgrzać. "Co to za dźwięk?" Błyskawicznie spięłam się oraz skuliłam tak by najlepiej wtopić się w otoczenie, nasłuchując. Powoli i niepewnie zaczęłam się podkradać do źródła hałasu. "Pamiętaj, nie okazuj słabości, jesteś silna. Chyba głupia, a nie silna, ahagahg... opanuj się, Spinka!" Podniecenie oraz ciekawość pchały mnie naprzód, choć umysł mówił że powinnam machnąć ogonem i uciec w drugą stronę. To była kotka? Chyba tak, o dziwno nie była nawet większa ode mnie. Miła odmiana. "Czy ona płacze?" Nie bardzo rozumiałam sytuację w której się znalazłam, to było zdecydowanie coś nowego. Podeszłam od frontu, nie chciałam jej przestraszyć, ani sprowokować. Lekko się nachyliłam oraz przekrzywiłam głowę, tak by dobrze się jej przyjrzeć. "I co teraz?"
-Eee - Zaczęłam niepewnie - Wszystko w eee... porządku? - Miałam nadzieję że nie zrobiłam nic głupiego, to mogła przecież być pułapka. Pewnie koty z klanów nie raz odstawiają takie szarady, aby zaatakować samotników którzy nie chcą podporządkować się ich tyrani. Albo to może być wyrzutek, którego pozbyli się bo był słaby... albo bo był mordercą! Kolejne katastroficzne scenariusze zaczęły zalewać moje myśli. Cofnęłam się krok do tyłu, i z mieszaniną strachu oraz ekscytacji czekałam jak zareaguje na moje pojawienie się.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była przerażona. Nie wiedziała gdzie jest, nie rozpoznawała tej okolicy. Nie mogła nawet określić, czy była na terenie gromu, czy też nie, bo nie zwiedziła ich całych, a wcześniej nie wyczuła granicy. Co mogło być winą paniki i adrenaliny, którą czuła na całym swoim ciele. Nadal czuła. Patrzyła w ziemie, kręciło jej się w głowie, nie czuła się za dobrze. Wiedziała jedynie, z której strony przyszła, ale miejsce obozu Gromu było dla niej tajemnicą. Myśli kotłowały jej się w głowie, chciała wrócić do Błękitnej Toni, do mamy. Nie powinna w ogóle zapuszczać się sama poza obóz, jeśli teraz zaginie, tak jak Żółta Łapa, ciemna wojowniczka jej tego nie wybaczy. Zrani ją, a gdy już się spotkają, o ile w ogóle się spotkają, znienawidzi ją na sam widok. Będzie się martwić, rodzeństwo też, wszyscy. Jedynie Dzika Wiśnia wiedziała, że chciała wyjść poza obóz, ale pewnie nie domyśli się, że odważyła się wyjść sama. W końcu nigdy o czymś takim nie myślała, nie zrobiła.
Gdy myślała, że nie może być już gorzej, usłyszała szelest. Pojedynczy, bardzo krótki, co dało jej do myślenia, że napastnik się ukrywa, zachowuje się cicho. No, albo to zwykły wiatr, ale stawiała na najgorsze. Spięła się jeszcze bardziej, czując jak kolejna fala płaczu wypełnia jej oczy. Nie widziała dobrze, obraz miała rozmyty przez słoną wodę, czuła obok siebie niebezpieczeństwo. Serce biło jej głośno, rozglądała się panicznie, nie chcąc uciekać dalej. Jeśli teraz się oddali, nigdy nie wróci do domu. Wolała być rozszarpana tu i teraz, niż błąkać się sama na nieznajomych terenach, w dodatku, gdy nie potrafiła polować. Zginie z głodu, a jest to dłuższy proces, niż rozszarpanie przez lisa. Wolała krócej cierpieć.
Ktoś przyszedł. Nie był to borsuk, lis, czy pies, którego się spodziewała. Rozpoznała w nieznajomej kota, który podszedł do niej zaraz, a z każdym krokiem koteczki ona cofała się jeszcze dalej. Nie chciała, by podchodziła. Chciała, by stąd poszła, by jej nie widziała, nie rozmawiała. Była roztrzęsiona, była pewna, że ta jest źle nastawiona. Zadała pytanie. Dla zmyłki, na pewno dla zmyłki. Ale jej głos brzmiał niepewnie, co wcale jej nie uspokajało. Dalej płakała, dalej się trzęsła, dalej panikowała. Jej poziom stresu tylko wzrósł, bezradność którą czuła, była nie do zniesienia. - N-nie... - nie wiedziała, czy to co właśnie bąknęła, cicho i niezrozumiale, to odpowiedź na pytanie nieznajomej, czy początek jej następnych słów. - N-nie rób mi k-krzywdy - poprosiła. Mówiła szeptem, jej głos drżał, patrzyła wystraszona na zielonooką. Była straszna. Znaczy, była ładna, ale wyglądała przerażająco, na pewno nie sympatycznie, nie, że gdy na nią patrzysz, mówisz 'wow, nie jest groźna'. Promienna Łapa nie wiedziała nawet, czy to tereny klanu gromu, czy powinna jej powiedzieć, że nie może tutaj być. Może to właśnie ona naruszyła jej teren? Co, jeśli Spinka jest na nią o to zła, zaraz zacznie ją gonić, krzyczeć, wprowadzać szylkretową w jeszcze większą panikę, jeszcze głośniejszy płacz?
[Obrazek: d29rv47-82a38269-5fe0-4376-a129-a0a860ab...N4LGFnkgfs]
I wanna be alone
Alone with you, does that make sense?
・·⋆ I wanna steal your soul ⋆·・
And hide you in my treasure chest
[Obrazek: dcjxzn7-b0a933cc-2823-4cae-a116-13147f22...im0BP7ktLA]
I don't know what feels true
[ But this feels right so stay a sec ]
Yeah, you feel right so stay a sec

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości