Logo Artemidy
Głęboka Nora
Kotka na mój widok chyba przestraszyła się jeszcze bardziej. Cofała się w odpowiedzi na każdy mój krok, nie chciałam jej przestraszyć więc utrzymanie dystansu okazało się dobrym pomysłem. Coś szepnęła w odpowiedzi na moje pytanie. "Nie? Czyli, potrzebuje pomocy?" Naprawdę nie wiedziałam jak mam teraz zareagować. Jedno to spotkać drapieżnika, albo innego kota który próbowałby mnie przepędzić ze swoich terenów, to już znałam. Niemal każdy kot mający parę księżyców na karku jest ode mnie większy, zazwyczaj spotykam się z lekceważeniem podczas pierwszego spotkania, albo co gorsza protekcjonalnością. Jednak nie tym razem. Już miałam wstać i podejść do przestraszonej kotki kiedy ta odezwała się znowu. "Co? Nie rób mi krzywdy? Że ja.. jej?" Zdębiałam na chwilę próbując połączyć kropki. "Czy ona się boi... mnie?" Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem, który niemal od razu spróbowałam zdusić, orientując się jak źle to musiało wyglądać z perspektywy kotki. "Idiotka"
-Przepraszam, nie chciałam. - Z całych sił stłumiłam resztki rozbawienia. -Nic ci nie zrobię. -Spróbowałam rozluźnić swoją sylwetkę by poprzeć moje słowa -Głupio się przyznawać, przed nieznajomą, ale nawet nie wiem czy bym potrafiła. - Bo niby jak miałam się tego nauczyć. Ledwo jestem wstanie upolować kulawą mysz, a co dopiero walczyć z innym kotem. "Bezużyteczna"
-Chyba trochę zabłądziłam, mam nadzieję że nie wtargnęłam na twoje terytorium. - Starałam się dalej utrzymywać dystans, przechadzając się tam i z powrotem, nie byłam dobra w siedzeniu na zadku. "Może nie będzie tak źle"
-Jestem Spinka, a ty? - Spróbowałam przyjąć pogodny wyraz pyszczka.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żałowała tego, że w ogóle wyszła. Gdy zatrzymała się przy Głębokiej Norze, jej jedynym życzeniem był fakt, by nic do niej nie przyszło, chciała być sama, poradzić sobie sama. W głębi serca jednak wiedziała dobrze, że nie uspokoiłaby się sama. Siedziałaby skulona do wieczora, aż słońce nie zajdzie, a w nocy płakałaby jeszcze bardziej, bojąc się okropnie samotnego pobytu w takich ciemnościach, za granicą jej rodzinnego klanu. Podobnie z powrotem, nie wiedziała nawet w którą stronę ruszyć, nie wiedziała gdzie ma dom. Nie wierzyła też, że sama by sobie poradziła, ona nigdy nie była sama. Zawsze obok był ktoś, kto jej pomagał, przyzwyczaiła się do tego, że w Klanie żyjesz stadnie. Polegała na innych, zwłaszcza w teraz, gdy nie potrafiła polować, nie potrafiła walczyć. Nie potrafiła zupełnie niczego, była bezbronna w środku niebezpiecznego lasu, zupełnie sama, bez wojowników obok. Chciała, by ktoś ją znalazł, ale kto pomyślałby, że o takiej porze tak grzeczna i poukładana terminatorka postanowiła zapuścić się dalej, niż mury obozu, niż granica gromiaków?
Przed sobą miała Spinkę. Wydawała się zagubiona, a jednak nie panikowała w przeciwieństwie do Promiennej Łapy. W dodatku zainteresowała się właśnie nią, pewnie nie zwykła do widoku roztrzęsionych kotów, które z płaczem narzekają na własne błędy. Utrzymała dystans, czyli zrozumiała jej aluzję. Mimo to, nie nabrała do niej ani grama zaufania, a gdy starsza zdawała się śmiać, z niej śmiać, skuliła się jeszcze bardziej. Ją to bawiło. Bawiło ją to, że się zgubiła, że płakała, że jest słaba. Jasna co prawda przeprosiła, a jednak córka Błękitnej Toni zupełnie nie miała pojęcia, dlaczego to zrobiła. Powiedziała coś śmiesznego? Fakt, że boi się nagłej śmierci, czy to takie zabawne? - Ja te-eż nie - odpowiedziała jej szeptem, by ta była pewna, ze jej nie zaatakuje. Choć patrząc na aktualny stan terminatorki, Spinka pewnie nie myślała, by ta kruszyna nagle rzuciła się na nią z pazurami. Dygotała skulona, z łzami obserwowała najmniejszy ruch niebieskookiej. I co teraz?
Chcąc nie chcąc, widziała w nieznajomej jedyną deskę ratunku. Jeśli wiedziała gdzie są, może ją zaprowadzi na tereny Gromu, może zaprowadzi ją do obozu, do mamy. Nie miała jednak pojęcia czy może jej zaufać, a słysząc kolejne słowa koteczki, ponownie wybuchnęła płaczem. Promienna Łapa nie wiedziała. Nie wiedziała, czy są na jej terenach, czy powinna jej powiedzieć, że to jej terytorium. Nie miała zupełnego pojęcia gdzie jest, podobnie jak Spinka, więc jej nie pomoże. Teraz utknęły tutaj dwie, jedna płacząca, druga zmieszana, która nie ma pojęcia co zrobić. - Zgub... iłam się. Mój d-dom, mama... - powiedziała cichutko, spoglądając na koteczkę. Miała nadzieję, że te niezgrabne słowa trochę naprostują jej tą sytuację, córka Żółtej Łapy nie była zdolna składać porządnych słów, a co dopiero zdań. Czuła, że to może jasną zirytować i odejdzie, i choć właśnie tego by chciała, to to oznaczałoby, że znów zostanie sama. A nie chciała, tak bardzo nie chciała.
- Promyk
[Obrazek: d29rv47-82a38269-5fe0-4376-a129-a0a860ab...N4LGFnkgfs]
I wanna be alone
Alone with you, does that make sense?
・·⋆ I wanna steal your soul ⋆·・
And hide you in my treasure chest
[Obrazek: dcjxzn7-b0a933cc-2823-4cae-a116-13147f22...im0BP7ktLA]
I don't know what feels true
[ But this feels right so stay a sec ]
Yeah, you feel right so stay a sec

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Promyk? Ładne imię. - Przysiadłam wreszcie, musiałam pomyśleć. Ta sytuacja przypomniała mi najgorsze dni mojego życia. Kiedy dwunodzy mnie wyrzucili... kiedy sama nie miałam pojęcia co robić i gdzie iść. Wspomnienia, które starałam się zawsze trzymać z dala zaczęły napływać jedno po drogim. Stłumiłam je jednak potrząsając dynamicznie pyszczkiem. "Nie masz czasu na użalanie się nad sobą"
- Czyli też nie wiesz gdzie jesteś? Aghghg, głupie pytanie, przecież właśnie to powiedziałaś. - Wstałam aby bardzo powoli zacząć się do niej zbliżać. - Przepraszam jeśli cię wystraszyłam, ja... zazwyczaj nie muszę uważać na takie rzeczy, wiesz? Większość kotów które spotykam jest ooogroma, nawet przez myśl im nie przechodzi że mogłabym być dla nich zagrożeniem. - powiedziałam z wyrzutem do samej siebie. Przystanęłam przyglądając się kotce dokładniej po raz pierwszy. Na dobrą sprawę gdyby nie była taka puchata to mogłybyśmy być całkiem podobne. Nie chciałam jej zostawiać, kotka ewidentnie potrzebowała teraz pomocnej łapy, tak jak ja kiedyś. Co powiedziałby na to Rojst, czy poparłby pomaganie klanowym? Czy może skarcił za okazywanie słabości? Nie wiedziałam, ale to chyba nie miało tutaj znaczenia.
- Skoro obie zgubiłyśmy się w lesie jak durne kocięta, to może również sobie pomożemy? - Tym razem wyjątkowo przyjęcie przyjaznego tomu przyszło mi dość łatwo.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby nie była tak przerażona, jak rzeczywiście była, pewnie lekko by się uśmiechnęła na komplement od strony nieznajomej. Wiedziała dobrze, że jej imię jest na cześć wujka, który podobno w ich rodzinie jest, choć nigdy go nie poznała i gorzko podejrzewała, że spogląda na nią już z gwiazd. Mimo to, bardzo podobało jej się brzmienie słowa, którym zwykła się przedstawiać. Również fakt, że coś znaczy i nie jest niczym wymyślonym tak zupełnie losowo, nadawało jej wyjątkowości. A wiadomość, że innym też się podobało, naprawdę ją cieszył, choć może niekoniecznie w tej chwili.
Gdy jaśniutka znów zaczęła się do niej zbliżać, zrobiła gwałtowny krok w tył. Sierść miała zjeżoną, a sama była skulona. Słysząc jednak jej następne słowa, przestała się cofać i podniosła wzrok na kotkę. W jej głosie był zawarty żal i może mała skrucha, co popchało ją do przeświadczenia, że mówiła szczerze. Może rzeczywiście nie chciała jej zrobić krzywdy? Powinna skorzystać z szansy, w końcu Spinka może jej jakkolwiek pomóc. Wiedziała, że zaufanie kotce to jedyne racjonalne wyjście, choć coś dalej podpowiadało jej, by uciekała stąd jak najszybciej. No bo co, jeśli to pułapka? Wpakowała się w to na własne życzenie i proszę, teraz ma za swoje.
- Mogę... - wyszeptała cicho, niepewnie. W jej głosie było słychać zawahanie, uczennica Rojsta pewnie wie dobrze, że Promyk nie jest co do tego przekonana. - ...m-mogę ci pomóc. Jesteś s-samotnikiem? - wydukała w końcu, równocześnie zbliżając się do drobnej koteczki. Spinka musiała być samotnikiem, nie pachniała wcale jak klany, a nawet jeśli była z jakiejś Rzeki, to po co miałaby wędrować aż do Głębokiej Nory? Słyszała, że samotnie mieszkające koty potrafią być agresywne, dalej miała tę myśl na pierwszym miejscu. Gotowa była uciekać przy pierwszym gwałtowniejszym ruchu zielonookiej.
[Obrazek: d29rv47-82a38269-5fe0-4376-a129-a0a860ab...N4LGFnkgfs]
I wanna be alone
Alone with you, does that make sense?
・·⋆ I wanna steal your soul ⋆·・
And hide you in my treasure chest
[Obrazek: dcjxzn7-b0a933cc-2823-4cae-a116-13147f22...im0BP7ktLA]
I don't know what feels true
[ But this feels right so stay a sec ]
Yeah, you feel right so stay a sec

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widziałam i czułam niepewność oraz strach bijące od Promyka. Wydawały się powoli ustępować, jednak bardzo, bardzo powoli. [i]"Małymi kroczkami, co?"[\i] Przysiadłam na zadzie by nie niepokoić kotki bardziej. Nie lubiłam siedzieć w miejscu, ale starałam się powstrzymać od ciągłego łażenia tam i z powrotem.

- Samotnikiem? Co masz na myśli? - Nie zrozumiałam pytania. Czy to jakaś kolejna nazwa której używają klanowi? Nie wiedziałam. - Znaczy... ja no ten... nie mam partnera, nie mam czasu na takie głupoty, muszę się uczyć i trenować! - Wypięłam dumnie pierś. Po czym zorientowałam się jakie głupoty zaczęłam wygadywać. - Aale... to chyba nie ma znaczenia dla nas teraz... nie o to ci chodziło, prawda? - powiedziałam lekko zmieszana.
- Ja... my, niedawno tu przyszliśmy, jeszcze nie łapię tego wszystkoego co się tutaj dzieje, za dużo nazw i zwyczajów, przepraszam. - Nie byłam pewna kogo dokładnie przepraszałam w tym monecie.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdziwiła się lekko, że Spinka nie wiedziała kim taki był samotnik. Naprawdę nie znała takich podstawowych pojęć? No, z klanu na pewno nie była, to już wiedziała na pewno - jej imię, a także zapach wyraźnie o tym świadczył. Zaraz jednak niebieskooka wspomniała o trenowaniu, zupełnie, jakby była terminatorem, na co już w ogóle ogłupiała. Kim była koteczka przed nią i dlaczego była taka... tajemnicza? Mówiła okropnie bez sensu, a Promienna Łapa coraz mniej rozumiała z tego wszystkiego. - Ni-e, nie chod-dzi o miłość, Spinko... - poprawiła zaraz, zmuszając się nawet na lekki, niemalże niewidoczny uśmiech. Rozumowanie drobnej kotki było zabawne, ale stres związany z spotkaniem koteczki zablokował jej śmiech, przez co nieznajoma nie mogła go usłyszeć. Teraz musiały się zając odnaleźć domu dla jednej i drugiej, co wydawało się trudne i pointka musiała skupić się na tym, by nie uciec z przerażenia, a porozmawiać normalnie z starszą kotką. - Mówisz 'my', w-więc z kim tu j-jesteś? Rodzi...ną? I ws-spominasz o trenowaniu, o c-co dokładnie chod-dzi? - spytała, bo może dzięki temu dojdzie do tego, skąd tak naprawdę pochodziła uczennica Rojsta. - A sa-samotnik to taki k-kot, który mieszka s-sam, wiesz, p-poza klanem.
[Obrazek: d29rv47-82a38269-5fe0-4376-a129-a0a860ab...N4LGFnkgfs]
I wanna be alone
Alone with you, does that make sense?
・·⋆ I wanna steal your soul ⋆·・
And hide you in my treasure chest
[Obrazek: dcjxzn7-b0a933cc-2823-4cae-a116-13147f22...im0BP7ktLA]
I don't know what feels true
[ But this feels right so stay a sec ]
Yeah, you feel right so stay a sec

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znalezienie Różyczki w okolicach klanów, z wykluczeniem rzecz jasna Wichru, nie było niczym trudnym. Bywała tu bowiem dość często, spacerując sobie wedle własnego widzimisię. Może w dalszym ciągu łudziła się, że będzie w stanie spotkać Sztorma i ułożyć sobie z nim życie, a może po cichu liczy na to, że ktoś zgarnie ją z powrotem do Wichru? Raczej to pierwsze, ale tak w sumie, to kto ją tam wie. Była doprawdy nieprzewidywalna i równie głupia.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znalezienie Puchacza w okolicy Siedliska Koni też nie było nie wiadomo jaką trudnością. No, może ostatnimi czasy trochę większą, bo spadło mu na barki trochę więcej obowiązków, niż gdy był tylko zwykłym wojownikiem, ale nadal - nie było wyzwaniem. Często przechodził przez granicę i spacerował w tych rejonach. Nic specjalnego go tu nie trzymało, nie poznał tam nigdy nie wiadomo jak ciekawego kota, żeby wracać i z nim porozmawiać od czasu do czasu, nie trzymało go też nic innego, ot, lubił spacerować, szczególnie poza cienistymi granicami, a ponieważ jakiś czas temu przy Leśnych Ostępach, gdzie też często bywał, rozłożyła się wygodnie Pożoga, to miast tam częściej spacerować częściej przebywał tutaj, krążąc niedaleko siedliska, czasem przysiadając niedaleko i obserwując z daleka dwunogów, czy konie, ale zazwyczaj - krążąc bez celu.
I tak też było tym razem. Miał niewiele obowiązków ostatnimi czasy, bo treningów nie było za wiele, sam żadnego chwilowo nie miał, więc mógł sobie pospacerować, odpocząć od niektórych idiotów w tym obozie, od problemów, od samotników, których się tam zaroiło nie wiadomo po co... i po prostu pomyśleć. Tak więc, szedł przed siebie, uważnie strzygąc uszami, i rozglądając się co jakiś czas dookoła, ale nie dane mu było jeszcze dojrzeć kotki. Jej sylwetka nie wpadła mu jeszcze w oko.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wirujące Pióro chciał odpocząć od samotników, a zamiast tego... można powiedzieć, że na jednego się natknął. Różyczka była jednak niebywale pięknym i wyjątkowo niegroźnym samotniko-pieszczochem, więc cienisty zastępca nie ma się co złościć, czy denerwować. Możliwość porozmawiania z taką pięknością to wręcz jak nagroda. Kiedy więc tylko jej oliwkowe oczy namierzyły przystojniaka z blizną, bezzwłocznie do niego podeszła, niezwykle dostojnym krokiem. Uważała oczywiście, że go nie widzi i gdy na niego wpadła, idealnie wręcz odegrała zaskoczoną i zawstydzoną.
- O-ojej, przepraszam! Nic ci nie jest? - zapytała uroczo, trzepocząc rzęsami swoich zmartwionych oczu. Oczywistym było, że taka drobinka jak ona nic by nie zrobiła takiemu siłaczowi jak Puchacz, ale musiało jakoś zwrócić na siebie uwagę.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagle poczuł, że coś, lub ktoś, na niego wpada, a zaskoczony, podwójnie, bo hej, właśnie wyłączył czujność, na terenach, które nie należały do jego klanu, odskoczył w tył i najeżył nieco sierść, spoglądając na kota, który na niego wpadł.
Zamrugał zaskoczony, szczególnie, że kotka nie wyglądała na specjalnie agresywną, ba, wyglądała bardzo przyjaźnie, gdy to przywitała się, przy okazji przepraszając i mrugając, jakby co najmniej tuzin piasku wpadł jej do oczu. Oczywiście, Wirek był debilem totalnym, więc nie doszło do niego, co dokładnie miało to mruganie znaczyć, aczkolwiek uspokoił się trochę, nie jeżył się już jak wściekły jeż, a położył na powrót sierść i stanął normalnie, bo jeszcze uderzenie serca stał w lekkim rozkroku, gotowy do zaatakowania napastnika.
- Nie, nic mi nie jest, mam nadzieję, że z tobą podobnie? - mruknął, niezadowolony tym, że nie zauważył jej wcześniej, a dopiero po tym, jak na siebie wpadli. Trochę... niekorzystnie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udała wielce przerażoną i zrobiła głośne *gasp*, gdy kocur się zjeżył. Była przecież tylko drobniutką, śliczniutką, niewinną koteczką z brokatową obróżką w odcieniu pudrowego różu! Nic, czego powinno się bać i atakować!
Uśmiechnęła się rozkosznie do kocura, gdy do niej przemówił. Oh, jaki męski, cudowny głos! Pokiwała przecząco głową.
- Nie-e! Zamortyzowałeś upadek swoim mięciutkim futerkiem - zachichotała, rzucając niewinny komplement. Sztorm to to nie był, ale też był całkiem przystojny.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczył nieco nos na odpowiedź kotki, bo zwyczajnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Machnął więc tylko ogonem, po prostu przyjmując do wiadomości, że mała i krucha kotka nie połamała się w żaden sposób i nie doprowadził nieomal do jej śmierci, a następnie, dla pewności, się cofnął, bo to już zabrzmiało dla niego trochę bardziej... źle niż wcześniejsze zdanie.
- Co tu robisz? - spytał, strzygąc delikatnie uszami, a następnie zerknął na jej obrożę, choć sam absolutnie nie miał pojęcia czym to jest i dlaczego ma to na szyi. Po co? By się udusić? - I co w sumie... trzymasz na szyi? Dwunożni ci to założyli? Po co? - rzucił. Raczej nie spotykał pieszczochów na codzień, a wywnioskował, że jeśli kocica ma na sobie coś, czego pochodzenia nie znał, co nie było z lasu - to na pewno raczej była pieszczochem. No, nie to, żeby w ogóle nie spotykał pieszczochów, aczkolwiek zdecydowanie więcej natrafiał się na samotników, a jeśli mógł otrzymać jakieś informacje o tym, jak koty mogły być na tyle głupie, by dać się owładnąć jakiemuś wysokiemu, łysemu stworzeniu to... on był chętny posłuchać. Ba, bardziej niż chętny.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łaciata musiała odrobinę odreagować. Ostatnio działo się... Dużo. Urodziły się kocięta Polnej Gwiazdy i Ostrego Kwiatu, czyli jej bratanek i bratanice, jej Trening zaczynał iść na coraz wolniejszym i wolniejszym biegu, a tu ni stąd ni zowąd - Jej Mistrz powrócił, a raczej nie powrócił z jednego z patroli żywy, a jego ciało musieli doczołgać biedni, niczemu winni Jałowcowa Jagoda i Deszczowa Chmura, potem jeszcze Tnąca Zawieja. A Trening Koszatkowej Łapy i przerośniętego kociaka Dzika stały w miejscu. Oby nie dostali ponownie tego samego Mistrza, bo pożal się Gwiezdny Klanie, chyba pójdzie do Polnej Gwiazdy specjalnie po zmianę Mistrza lub będzie aktywnie świdrować go agresywnym wzrokiem za każdym razem, gdy będzie przechodzić obok niej w Obozie.
Tak czy inaczej, Koszatkowa Łapa przechadzała się wtę i we we wtę po lesie, niedaleko Terenów jej rodzimego Klanu. Po dłuższym czasie jednak zdecydowała, że da odrobinę odpocząć łapom i skończyła swój pełen irytacji marsz, wskakując na pobliską norę, bo nie uśmiechało jej się brudzić futra wchodząc do środka, po czym usiadła się z gracją i odetchnęła cicho.

//Sekwoja. :pajac:
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sekwoi ostatnio praktycznie nie dało się znaleźć w obozie, bo większość swojego zarówno wolnego jak i zajętego czasu spędzała poza nim. Gdy była zajęta, to zajmowała się lamerskim sprawdzaniem granic, superowymi treningami z mamą Pokrzywą albo polowaniem, a jak miała akurat wolną chwilę to włóczyła się samotnie tu i ówdzie. Nigdy jednak nie wracała z pustymi łapami i zawsze oczywiście wracała z królikiem, myszą, wróblem czy innym piszczkiem.
Nie to żeby na tyle nie podobał jej się nowy obóz, by nie chciała tam siedzieć dłużej niż to koniecznie, bo był on całkiem spoko jeżeli akurat chciała się zdrzemnąć. Jednak uważała że w obozie Nowego Świtu jest po prostu nudno, pusto i nie ma co robić, przez co nie warto tam zbyt długo siedzieć, bo zanudziła by się na śmierć. O ile przez pierwsze księżyce po przeprowadzę było tam sporo do zwiedzania, bo wszystko było nówka sztuka nieśmigane, to teraz jej się już to po prostu przejadło. Nowy Świt na nie był zbyt dużą grupą, przez co większość kotów i tak łaziła gdzieś po terenach, polując albo sprawdzając granicę, więc nawet gdyby chciała to nie miałaby z kim pogadać.
Ucieszyła się więc na widok znajomego biało-czarnego futra. Nie musiała widzieć nawet pyszczka swojej cienistej znajomej, by mieć pewność że to nie kto inny tylko biało-czarna krówka. Początkowo miała krzyknąć do niej już z daleka, by długonoga też mogła ją zauważyć, ale kremowa postanowiła jednak wykorzystać okazje i zemścić się na niej biało-czarnej krówce. Pamiętała że przy ich pierwszym
spotkaniu krówka próbowała ją wystraszyć, nieudolnie oczywiście, więc postanowiła zrobić jej to samo, tylko że jej miało się udać. Wykorzystała to czego nauczyła się od mamy i przystąpiła do pozycji łowickiej, brzuch blisko ziemi, głowa, grzbiet i ogon w jednej linii. Powoli zaczęła się podkradać do starszej kotki.
- Bu - krzyknęła do jej ucha gdy były bliziutko, chcąc przy okazji krówkę ogłuszyć.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieudolnie? Hmpf, ta, na pewno. Sekwoja mogłaby sobie wmawiać, że nie wystraszyła się dwukolorowokiej Cienistej tamtego dnia, jednak sama Koszatkowa Łapa wiedziała swoje. NA PEWNO wtedy chociaż minimlnie drgnęła, a to już był dla niej sukces, z którego mogła być dumna. Ale jak widać, ktoś postanowił się dzisiaj na niej zemścić, z czego nie będzie zadowolona...
Dookoła było cicho jak makiem zasiał, może jedynie dało się dosłyszeć parę ćwierkających ptaszków i powiewy wiatru, jednak nic nie zyskiwało cennej uwagi córy Jaskółczego Głosu. Nic, oprócz nagłego, głośnego, irytującego i cholernie koszmarnego głosu, który wydarł się wprost, do ucha Koszatkowej Łapy. Na co ta... Cóż, nie zareagowała niczym oaza spokoju. Zamiast tego łaciata kocica od razu spięła się i z syknięciem machnęła gwałtownie łapą w bok, najpewniej trafiając prosto w Sekwoję, jeśli nie przecięła w tym momencie powietrza. Po tym wszystkim odsunęła się natychmiastowo i obrzuciła zdenerwowanym wzrokiem... Małego kundla, jakim była oczywiście jej kochana znajoma z Nowego Świtu, której nawiasem mówiąc imienia wciąż nie poznała.
- Oh, toż to malutkie kocię. - Miauknęła już bardziej uspokojonym głosem niż wcześniej, po czym machnęła ogonem, opuszczając futro z powrotem na swoją pozycję. - Czyżbyś się zgubiła, malutka? Może Cię odprowadzić do domku? - Dodała po chwili przesłodzonym głosem, nie dając po sobie poznać, że dała się przed chwilą wystraszyć przez tego kurdupla. Ale jasny Gwiezdny Klanie... Niestety się dała...
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości