Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa jeszcze do końca nie wiedziała jak to wszystko działa. Długi pobyt w lecznicy odciął jej od wiadomości o drapieżnikach czy innych zagrożeniach poza obozem. Myślała, że jest to zasadą. Nigdy jej nie chciała łamać, więc nikt nie musiał jej mówić o tym co może się stać jeśli wyjdzie sama. Chciała się teraz po prostu dowiedzieć co może, a czego nie gdy już poznała świat poza małym gniazdkiem jakim był obóz. W szczególności, że ma w planach zabrać brata nad rzekę. Przynajmniej... bardzo by chciała podzielić się z nim lodem. Ale... w zasadzie czy on już go nie widział? Uzna ją za głupią? Sama nie wie... -Okej rozumiem - powiedziała lekko podekscytowana.
Towarzystwo Słonego Wiatru na pewno im nie przeszkodzi. Wręcz będzie fajniej bo i wyciągną ojca ze sobą! -To nie problem, żeby ktoś poszedł ze mną, znaczy przynajmniej może tata by chciał jeśli bym go poprosiła. W sumie to dlaczego lepiej nie wychodzić samemu Wiewiórczy Skoku? Oczywiście będę robić tak jak mówisz bo wierzę, że chcesz dobrze i dużo wiesz... i w ogóle, ale chcę wiedzieć bo... bo no wiele nie wiem. Jeśli... jeśli zadaje za dużo pytań to nie będę już pytać.
Napaliła się już trochę na wszystko poza obozem. Na początku tak bardzo się bała a teraz wypełniała ją determinacja. Ile pięknych rzeczy będzie mogła jeszcze zobaczyć! Albo znaleźć? Na razie jej faworytem były muszelki i piasek, które udało jej się odkryć w obozie. Czy może być coś jeszcze lepszego?
Na słowa mistrzyni co do ryb skinęła uprzejmie łbem z podziękowaniem, że odpowiedziała. Czyli w łowieniu nie musi się niczego bać. Nie powinno się stać nic złego. Oprócz tego, że nie dobrze jest łowić w zimę. Tego będzie się wystrzegać, bo jeśli chce być jedną z lepszych wojowniczek Klanu Rzeki (jak nie najlepszą!!!) nie może pozwolić sobie na chorobę. - Dobrze. Czy... czy ja mam zacząć czy..?
W sumie to wolałaby nie. To takie pytanie przez panikę. Ma pełen wzór jak to wszystko wygląda, zna chyba wszystkie rangi, ale chyba nic za bardzo szczegółowo. Tak po macoszemu.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Nie przeszkadzał jej wysyp pytań kotki. W końcu nie zadawała ona jakiś bardzo skomplikowanych pytań na które Wiewiórka nie potrafiła odpowiedzieć, a na pewno nie od razu. Nie zadawała tak ciężkich pytań jak Karaś choćby, czyli jej stara terminatorka, która potrafiła zapytać o wszystko i wzbudzała w rudej niepewność czy odpowiedzi jakich jej udziela ją w ogóle satysfakcjonują, czy w ogóle mówi jej prawdę, czy nieświadomie kłamie w jej biały pyszczek... Rybka zdecydowanie zadawała łatwiejsze pytania, a Wiewiórce nie sprawiało problemu odpowiadanie na nie!
- Wiesz... Dopóki nie będę mieć pewności, że... w najgorszym razie będziesz umiała się sama obronić przed niebezpieczeństwem to... wolałabym wiedzieć, że... jesteś z kimś, kto ci pomoże, wiesz...? - odpowiedziała, wpatrując się pusto w rzekę. - Poza obozem... Nie jest specjalnie niebezpiecznie... Ale też nie można powiedzieć, żeby było całkowicie bezpiecznie. Można... Czasem wpaść na jakiegoś lisa, czy borsuka, albo... Albo kunę i... nie zawsze można z tego wyjść w całości... - wyjaśniła. A gdyby biedna Rybka nie potrafiła się jeszcze obronić to Wiewiórka nie wybaczyłaby sobie tego, że jej terminatorka leży ranna w lecznicy!
Spojrzała krótko na kotkę, obserwując jej reakcję na pytanie, po czym pokręciła głową, delikatnie się uśmiechając.
- Jeśli chcesz... Ja mogę mówić. Ale jeśli coś wiesz i... chcesz mi o tym powiedzieć, to śmiało...! - powiedziała, zerkając kątem oka na terminatorkę. Jeśli obawiała się mówić, choćby w obawie przed pomyłką to Wiewiórka mogła to zrobić za nią i nie był to żaden problem, doprawdy!
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa miała na prawdę skąpą wiedzę na temat wszelakich rzeczy. Dlatego więc wszystko ją zaczynało fascynacować gdy widzi coś nowego. Powoli otwierała się na Wiewiórczy Skok, chociażby właśnie zadając jej pytania. Czuła się coraz mniej skrępowana. To były jej pierwsze kroki do zostania taką kocicą jaką marzy. Przestania być malutką strachliwą Rybką, a zostania poważaną i elegancką wojowniczką.
Obrona. Niebezpieczeństwo. Czyli bajkowy wręcz świat poza obozem niesie ze sobą zagrożenie? Jakie? Lis, borsuk, kuna. Czym oni byli? Czy nie słyszała kiedyś tych nazw? Drapieżnicy? Czyli jednak stwory z przerażających historii matek były prawdziwe? Rybia Łapa pamiętała jak straszono inne kociaki bulwersujące się o to, że nie mogą wyjść z obozu. Były to zawsze jednak tak straszne opowieści, że wmówiła sobie, że to nie jest prawdą. Zjeżyła sierść na swoim grzbiecie, a jej łapy zesztywniały. - Jak... jak oni wyglądają? Lis, borsuk i kuna? Ja... ja... chcę wiedzieć czego mam się wystrzegać.
Przyjęta spojrzała na mistrzynię. Jeśli okażą się różnie straszne co w historiach z kociarni to jak ona kiedykolwiek miałaby się przed nimi obronić? Wie, że ma pazury, lecz jest mała. Mniejsza od nich, na pewno. Co ona będzie w stanie zdziałać, gdy jakiś drapieżnik będzie chciał ją ugryźć? - Więc... więc znam jak nazywają się wszystkie rangi. Najpierw... najpierw jest kociak potem, potem terminator tak jak ja. Ty jesteś wojowniczką. Jest też taki specjalny terminator, terminator medyka, on uczy się leczyć prawda? To jest u nas Barwna Łapa, ale... ale powinien też być medyk, że już nauczony o leczeniu. Nie widziałam nigdy takiego u nas w Klanie. Kto uczy Barwną Łapę? A nie chwila. Bo miałam... miałam mówić o rangach... nie... nie o tym. Przepraszam. Um słyszałam też, że jest pomocnik medyka on też zna się na leczeniu. Są matki, starszyzna i zastępca i przywódca jeszcze mhm. Tak. To chyba wszystkie prawda?
Uczyła się tego trochę z ojcem. Tłumaczył jej wszystko jak to działa i w ogóle. Więc znała też parę rang z którymi w życiu nie miała do czynienia. Teraz tylko czekać na to co powie mistrzyni. Czy dobrze powiedziała? Nie. Na pewno się pomyliła. Co teraz?
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Cóż, nigdy nie miała w sobie wrodzonego taktu do opowiadania o niebezpieczeństwach poza obozem, zdecydowanie... kiedyś wystraszyła tak Mrozika, teraz Rybka wydawała się przestraszona tymi nowinami, a Wiewiórce zrobiło się trochę głupio i przykro, że tak szybko zrujnowała pewnie wszystkie marzenia Rybiej Łapy na temat życia poza obozem. Cofnęła po sobie delikatnie uszy, wpatrując się uparcie w rzekę, żeby nie widzieć przybitej mordki cętkowanej szylkretki. A przynajmniej to widziała w wyobraźni, a więc, jeśli Rybka faktycznie posmutniała i się przestraszyła, to nie chciała tego widzieć na własne oczy, no.
- Kuny... Są mniej więcej naszego wzrostu... Raczej nie trudno jest taką pokonać, no i... raczej nie są tak do końca agresywne, łatwo je... przepłoszyć - mruknęła. Nie to, żeby nie zdarzały się kuny agresywne, no i nie to, że mogłaby powiedzieć że się na tym znała, bo absolutnie nie, ale no. - Lis jest... Rudy, podobnie jak ja, ale trochę... Intensywniej. Ogólnie są raczej... Agresywne i atakują bez zastanowienia... Da się je pokonać samodzielnie, ale lepiej jest zawsze zawołać o pomoc. Gdy zaś... chodzi o borsuka to... są większe od nas... Czarno-białe, z takimi... paskami na grzbiecie i pysku... białymi właśnie i... Huh, z nimi... Z nimi nie powinno się walczyć samodzielnie... Lepiej od nich uciekać, bądź... Walczyć w grupie, ale... to i tak niebezpieczne - wyjaśniła kotce. Nie dodała jednak więcej, nie wspomniała o jeszcze paru innych przeciwnikach, których mogłaby spotkać Rybka, żeby jej niepotrzebnie nie straszyć. Zresztą, jaką miała szansę wpaść na puchacza, dopóki nie wyjdzie o zmroku, hm?
Następnie zaś córka Słonego Wiatru zaczęła wymieniać rangi, jakie znała, a Wiewiórka powoli kiwała głową na każdą nowo zasłyszaną nazwę, by na koniec uśmiechnąć się promiennie.
- Dokładnie tak, wymieniłaś wszystkie prawidłowo - oznajmiła, a następnie otworzyła pysk, by dodać coś również od siebie: - Jak słusznie zauważyłaś, w klanie powinien być także medyk. I, oczywiście, mieliśmy kogoś takiego - Księżycowy Pył. Niestety jednak, jakiś czas temu zmarła, więc Barwna Łapa jest jedynym kotem w klanie, który potrafi leczyć. Z tego co wiem uczy go Lśniąca Sadzawka, medyczka z klanu Wichru - wyjaśniła najpierw tę kwestię, strzygąc nieco uszami w razie większej ilości pytań na ten temat. - No i tak, teraz ci trochę... opowiem o tych rangach, co? Najpierw mamy przywódcę. Jego imię zawsze kończy się członem "Gwiazda". Jest to znak aprobaty Gwiezdnych. Przywódca dostaje 9 żyć w chwili udania się do Szepczącej Sadzawki, gdzie udaje się po śmierci poprzedniego przywódcy. Tam właśnie dostaje imię i życia. Następnie jest zastępca wybierany przez przywódcę... I on ma za zadanie pilnować i nadzorować treningi, pomagać przywódcy, gdy tego nie ma, wyznacza koty do patroli... No, potem mamy medyka, który leczy koty; może mieć pomocnika, czyli wytrenowanego terminatora, albo właśnie terminatora... Um, mamy wojowników, którzy strzegą obozu, bronią go, patrolują i polują, mamy terminatorów, zawsze z członem "Łapa" w imieniu, którzy... chodzą na treningi, wymieniają mech w legowiskach, przynoszą jedzenie starszyźnie i matkom; choć to mogą robić wojownicy, oczywiście, choć to nie jest już ich, no, obowiązek - zaznaczyła, żeby nie było, że Rybka już jako wojowniczka będzie chciała zajść do starszyzny, czy kociarni, żeby dać komuś jedzenie, ale nie będzie pewna, czy może. Sama Wiewiórka często to robiła. - Później mamy matki - czyli kocice, lub kocury, które zajmują się młodymi. Są to też kocice, które urodziły. No i wiadomo - kociaki to... koty poniżej 6 miesiąca życia, które nie mają jeszcze żadnych obowiązków, bo są na to za małe. No i na koniec - starszyzna. Koty, które są już w wieku, który nie pozwala im na wykonywanie obowiązków. Mają wtedy całe dnie na odpoczywanie, które, zresztą im się należy - wymieniła wszystko, marszcząc nieco nos i zastanawiając się, czy powiedziała o wszystkim, po czym kiwnęła delikatnie głową, jakby przekonując samą siebie że tak i odwróciła pysk w stronę Rybki. - Powiedziałaś kto jest u nas terminatorem medyka. A potrafisz mi powiedzieć kto przywódcą i zastępcą? - spytała, choć wiedziała, że zna odpowiedź - w końcu biedna Rybka musiała iść do samej przywódczyni, żeby mogły tu i teraz rozmawiać na treningu!
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Nie była to wina Wiewiórczego Skoku, że się boi. To naturalna sprawa, żeby się bać słysząc o tym. Rybia Łapa jednak pewna była, że z czasem nauczy się żyć z tą myślą. Musi się nauczyć inaczej nie da sobie rady w życiu. Wszystko wydawało się być o wiele bardziej trudniejsze niż się wydawało. Chce jednak by rodzice byli z niej dumni. Więc zrobi wszystko. Tak, tak postanowiła. Słuchała opisu wyglądu drapieżników starając wyobrazić sobie to najmniej strasznie jak potrafi. Jednak lis czy borsuk nie byli tacy łatwi do pogodzenia się z byciem nie strasznymi. Na razie może po prostu może nie będzie myślała o zagrożeniach poza obozem. Tak. To najlepsze, jedyne wyjście.
Starała wybić sobie już z głowy straszne wizje i skupić się na rangach. To było ważne musi słuchać. Okazało się, że mieli medyczkę Księżycowy Pył, ale umarła. To była bardzo przykra sprawa, że pozostawiła po sobie tylko Barwną Łapę a nie wytrenowanego do końca medyka. Chociaż tyle, że Lśniąca Sadzawka z Klanu Wichru uczy ich terminatora medyka dalej. Później Wiewiórka zaczęła opowiadać o rangach co przyjęła z zadowoleniem. Może dowie się o nich więcej niż wiedziała.O na przykład nie miała pojęcia, że zastępca zajmuje się treningami. Przyda jej się ta informacja jeśli jeszcze parę razy usłyszy, że Rabarbarowy Korzeń nie chodzi na treningi z jej bratem. Nie chciała by musiał się tym martwić, pewnie chciałby być już wojownikiem tak samo mocno jak ona. Jest pewna. Zapamiętała, że jako terminatorka musi wymieniać mech w legowiskach i karmić starszyznę z kociętami. To były poważne zajęcia i da z siebie wszystko. Nie wie czy da radę, ale nie zawiedzie mistrzyni. Zabawne za to dla niej było, że matki to mogą być kocury. Jak to kocur mama. No, ale tak chyba był jeden taki opiekun kociąt z tego co pamięta. Nadal dziwna sprawa jak dla niej, ale nie wnika. - A czy Czerwona Gwiazda nie powinna być już w starszyźnie? Chyba już ma dużo księzycy.
Jak dla niej zasługiwała już na odpoczynek, ale za bardzo nie wiedziała czemu dalej jest przywódczynią w takim razie. - A tak! Tak już mówię... Czerwona Gwiazda to nasza przywódczyni, a zastępca to Ćmi Zmierzch.
Znanie władz jest bardzo ważne, dlatego więc nauczył jej tego tata. W ogóle Słony Wiatr bardzo jej pomagał w zdobywaniu wiedzy.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wąsy Wiewiórki drgnęły z rozbawienia, gdy kotka zadała swoje pytanie. Cóż, kocica faktycznie średnio się już trzymała i tylko cud sprawiał, że jeszcze żyła - to i jej 9 żyć. Niemniej, było po niej widać, że z każdym dniem zbliża się nieubłagany koniec jej życia, a większość kotów pewnie robiła już zakłady kiedy przestanie oddychać na dobre. Sama Wiewiórka nie życzyła jej śmierci. Czy coś. Ale... Huh, to musiało być męczące - tak umierać, raz za razem, parę razy. Okropność. Pod tym względem... Może i życzyła jej wreszcie, żeby to się w końcu skończyło? By nie musiała tego przechodzić nie wiadomo ile razy, a... raz i porządnie - jak Ognistopręga.
- Przywódcą jest się do końca życia - wyjaśniła spokojnie, bez nuty rozbawienia. - Widzisz, to nie jest ranga, którą się oddaje, by spędzić resztę księżyców w starszyźnie - przywódcą jest się aż do śmierci i nie ma od tego wyjątków - nie da się po prostu... Iść do starszyzny. Klan na tobie polega - wyjaśniła. A przynajmniej nigdy nie słyszała, by ktoś się zrzekł bycia przywódcą. Tak się... No, w ogóle dało? Nie była pewna...
Kiwnęła krótko głową, zgadzając się z informacjami, jakie posiadała Rybia Łapa. Następnie zerknęła na niebo, strzygąc uszami.
- To co, na dzisiaj to już chyba koniec - pozwiedzałyśmy trochę terenów dookoła klanu, myślę, że niedługo możemy poćwiczyć też polowanie, czy coś, a jak się zrobi cieplej przejdziemy się po granicach i nauczę cię łowienia - zaproponowała na przyszłość, po czym skręciła w stronę obozu. Chyba wystarczy wrażeń na pierwszy dzień, co? Nie było tego dużo, ale przecież jeszcze mają sporo czasu na dokończenie tego treningu - a Wiewiórka nie zamierzała tego specjalnie przeciągać, ale też nie chciała zawalać Rybiej Łapy toną informacji na raz, bo jej się biedna pogubi!
[i jeśli Rybka nie ma pytań, to możesz zacząć nowy dzień, w bardziej teraźniejszej czaso
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Dla Rybki to była poważna sprawa, bo uważała, że każdemu kotu należy się odpoczynek, gdy są już starzy a ich ciało jest osłabione. Szylkretka myślała więc, że niedługo Czerwona Gwiazda musi zostać członkinią starszyzny. Okazało się jednak, że to tak nie działa. Przywódca to była bardzo ważna ranga, odpowiedzialna, zdawała sobie z tego sprawę. Jednak trzeba być Gwiazdą do końca swego życia. To brzmiało bardzo trudno, męcząco. Jednak czego nie robi się dla dobra całego Klanu prawda? Kiwnęła łbem na znak, że zrozumiała. To samo zrobiła także gdy Wiewiórczy Skok zaproponowała plan na najbliższe treningi. Podobał jej się mimo wszystko dzisiejszy dzień spędzony z mistrzynią, więc mogły teraz wrócić do obozu i odpocząć. Wiele się nauczyła.
***
Rybia Łapa po woli odnalazła się w nowej randze. Uczyła się pielęgnować legowiska i chodziła też oczywiście na treningi z Wiewiórczym Skokiem. Dzisiaj właśnie miały się spotkać, więc przyszła na czas do Kociego Grzbietu. Czuła się już w miarę pewnie idąc tutaj by poczekać na mistrzynię. Generalnie oswoiła się ze światem poza obozem, wyszła na parę spacerów z tatą i podobało jej. Usiadła w kotlinie treningowej owijając ogonem swe łapy i zaczęła rozglądać się swoimi płomienistymi ślepiami za Wiewiórką.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wkrótce na miejscu zjawiła się również Wiewiórczy Skok, a widząc już na miejscu swoją terminatorkę, uśmiech rozjaśnił jej pysk, a ogon uniósł się w niemym powitaniu. Polubiła Rybią Łapę. Była, można powiedzieć, podobna do niej. Nieśmiała, niepewna, trochę strachliwa, ale jednak, ambitna i z chęciami do nauki. Dodatkowo... Pojawiała się na treningach. Wiewiórka raczej była przyzwyczajona do tego, że... koty dość szybko znikały. Pewnego dnia po prostu przestawały chodzić na treningi i nigdy więcej ich nie widywała, a Rybka... Cóż, zawsze przychodziła. Często przed nią. Cieszyło ją to. Niezmiernie.
- Dzień dobry Rybia Łapo, jak samopoczucie? - zagadnęła z szerokim uśmiechem. Następnie przestąpiła parokrotnie z łapy na łapę, bo jednak śnieg dość mocno ziębił łapki. Nie mogła narzekać, bo lubiła śnieg i w ogóle, ale wiązał się on z przejmującym mrozem dookoła, co już podobało jej się mniej. W poprzednim obiegu pór nie było aż tak zimno... Co prawda było więcej błota, bo śnieg zdecydowanie częściej topniał, ale... jakoś wolała tamtą wersję pory nagich drzew. - Co ty na to by się trochę rozgrzać i poćwiczyć polowanie? - zaproponowała cętkowanej i, jak zwykle, dając jej właściwie wolną łapę co do tego, co chce dzisiaj robić.
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa mogła powiedzieć, że czuje na pewno sympatię do mistrzyni. Polubiła ją, dobrze się dogadywały. Była dla niej jak taka ciocia, której nigdy nie miała. Gdy więc Wiewiórczy Skok zjawiła się w Kocim Grzbiecie szylkretka uśmiechnęła się dyskretnie. Była ciekawa czy już przejdą do polowania. Bo póki co zajmowały się utrwaleniem całej wiedzy. - Dobrze, mam nadzieję, że ty też dobrze się dzisiaj masz Wiewiórczy Skoku - powiedziała spokojnie patrząc ciepło na zielone oczy kocicy.
Rybia Łapa zdecydowanie nie lubiła śniegu. Był zimny, mokry i było zawsze ryzyko pochorowania się. Starała się jednak jakoś to znosić i nie bać się go panicznie. Wstała z zimnej ziemi i otrzepała się z ostałego na niej białego puchu. - Dobrze, to dobry pomysł - stwierdziła uśmiechając się szerzej.
Ciekawiło ją to jak wygląda polowanie. Wie, że do zwierzyny trzeba podejść specjalną pozycją, tata jej mówił. Nie zapamiętała jednak dokładnie jak wygląda.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Tak, czuję się dobrze, dziękuję - odpowiedziała z szerokim uśmiechem, kiwając delikatnie głową, z podzięką, że pyta. Ostatnimi czasy naprawdę czuła się dobrze. Jeszcze nie zdążyła zauważyć, że jej brat przestał wracać do obozu; jakoś tak zawsze mieli zdolność do mijania się i choć faktycznie zauważyła, że widuje go o wiele, wiele rzadziej, niż wcześniej, bo gdzieś zawsze mijało jej jego futerko, a teraz przestało, ale nie posądzała go, że byłby w stanie znów zaginąć i zostawić ją samą.
Skinęła delikatnie głową, żeby ruszyły się z miejsca i przeszły kawałek dalej, żeby nie przeszkadzać innym potencjalnym mistrzom i ich terminatorom, jakby też chcieli zapolować w pobliżu Kociego Grzbietu. Chciała kawałek odejść i poćwiczyć z kotką nieco dalej, może nawet bardziej w lesie, żeby mogła spróbować podkradania się do ptaków korzystając z krzewów i drzew chociażby.
- Wiesz cokolwiek na temat polowania? - zagadnęła, chcąc wiedzieć co powinny przerobić. - Jak wygląda pozycja łowiecka, jak podkradać się do jakich zwierząt? - spytała, rozglądając się za jakimś nadającym się miejscem.
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa miała teraz najradośniejszy okres w swoim życiu jak do tej pory. Czuła niesamowitą satysfakcję z bycia terminatorką już nawet te parę księżycy. Dobrze było przestać być kociakiem i już dołączyć do rodzeństwa jako Łapa. Na tym nie kończyły się jej ambicje, chce dążyć do bycia wojowniczką i do zmiany siebie na lepsze. Także w ostatnim czasie była na prawdę w idealnej kondycji.
Wstała za mistrzynią, gdy ta dała znak. Szylkretka liczyła się z tym, że skoro mają polować to pewnie nie w Kocim Grzbiecie. Chyba zwierzyny nie ma w miejscach, gdzie często są koty. Trzeba trochę odejść. Spięła się lekko na pytanie rudej wojowniczki. Czy będzie źle jeśli odpowie jej, że nie? Znając Wiewiórczy Skok nie powinna się złościć... Podkuliła lekko ogon po czym skierowała swe ogniste ślepia w stronę pyska starszej kocicy. - Um... nie za wiele pamiętam. Na pewno trzeba było mieć ugięte łapy..?
Mimo iż chciała stwierdzić coś co kojarzyła to niepewność wybrzmiała w jej głosie dosyć dosadnie. Poruszyła ogonem lekko spięta. Lecz wiedziała, że nie powinna taka być... więc jak zmusić do tego emocje co w niej budowały i ciało? Kiedyś... kiedyś się nauczy.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórka absolutnie nie byłaby zła, że Rybia Łapa czegoś nie wie. Rozumiała, że cętkowana może nie mieć o czymś pojęcia - w końcu po to miała trening, gdyby tak wszystko wiedziała, to po co on by jej był, od razu zostałaby wojowniczką. A tak była tutaj, na treningu, żeby dowiedzieć się rzeczy, o których jeszcze nie miała pojęcia. A Wiewiórka po prostu chciała się upewnić, że nie powtórzy jej czegoś, co Rybka już by wiedziała, bo po co ma jej tłumaczyć dwa razy to samo, jak mogą się skupić na rzeczach, o których córka Żołędziowej Cętki jeszcze nie miała pojęcia, prawda?
Dlatego uśmiechnęła się ciepło, gdy Rybka się odezwała, trochę niepewnie, dodając jej tym nieco pewności siebie - bo może i nie powiedziała wiele, ale powiedziała dobrze, a to się liczy, prawda? Ano prawda.
- Dokładnie tak. Trzeba mieć ugięte łapy, ale równocześnie uważać, żeby nie ugiąć ich za bardzo - wtedy szura się brzuchem, czy futrem, po ziemi, a do tego nie możemy dopuścić - przytaknęła, kiwając głową. - Oprócz tego ważne jest utrzymanie głowy, grzbietu, oraz ogona, w jednej linii. Za wysoko uniesiony ogon, czy głowa, mogą sprawić, że zwierzyna cię zauważy. To tak, jakbyś mówiła im - tu jestem! Za nisko ułożony ogon też może zaszurać o ziemię, co wzbudzi uwagę zwierzyny. Tak samo nie powinnaś nim machać na boki, bowiem możesz o coś zahaczyć, co też wyda dźwięk - wyjaśniła w skrócie pozycję łowiecką. Potem jeszcze miała zamiar pokazać ją koteczce, ale póki co musiały odejść kawałek od terenów treningowych, a potem mogą poćwiczyć to chwilę w miejscu, by potem terminatorka mogła ruszyć w las. - Oprócz tego, gdy się poruszasz, musisz uważać na wiatr. Zawsze musisz iść tak, żeby wiał ci w pyszczek. Żebyś to ty czuła myszkę, wiewiórkę, czy inne gryzonie, ptaki, albo króliki, czy nawet gady, a nie one ciebie. I, koniecznie musisz uważać na to, jak stąpasz. Żebyś, wiesz, przypadkiem nie stanęła na jakiejś gałązce, suchym liściu, czy czymkolwiek, co może wydać dźwięk i zaalarmować zwierzynę. Póki co masz jakieś pytania? - spytała, zerkając na kotkę, żeby zorientować się, czy do tej pory wszystko było jasne.
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa chciała robić dobre wrażenie na Wiewiórczym Skoku. Była na prawdę wspaniałą mistrzynią i po prostu nie mogła być gorszą terminatorką. Dzisiaj jednak nie udało się jej być w połowie tak dobrą jaką by chciała być. Nie pamiętała praktycznie nic, czego nauczył jej ojciec co do polowania. Było, więc jej dosyć przykro, że nie może wykazać się wiedzą. Słuchała także bardzo uważnie tego co mówiła. Jak pozycja łowicka nie była zbyt trudna tak jedna z zasad ogólnych będzie na pewno sprawiać jej problem. Uważanie jak się chodzi, żeby na nic nie stanąć. Ze swą niezdarnością może mieć bardzo trudno. Lekko ją to krępuje, ale będzie dawać z siebie wszystko. Zapamiętała wszystko najlepiej jak mogła i szła dalej u boku mistrzyni. - Nie mam pytań - odpowiedziała na pytanie kocicy.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Skoro więc póki co cętkowana kotka nie miała pytań, to Wiewiórka zamierzała dokończyć teorię, a potem sprawdzić jak pójdzie młodej w praktyce. Dlatego też, po chwili przystanęła, bo w sumie znajdowały się już w miarę daleko od Kociego Grzbietu, a wiatr wiał w idealną stronę, by już przy okazji polowania oddalić się trochę bardziej, żeby zaprezentować młodej pozycję łowiecką, żeby nie tylko wiedziała z teorii jak ją zrobić, ale również w praktyce. Dlatego mruknęła do niej, by uważnie obserwowała, po czym zniżyła się na łapach, grzbiet, ogon oraz głowę zrównała w jednej linii, a potem, powoli zrobiła ze trzy czy cztery kroki w stronę z której wiał wiatr, uważnie zerkając pod łapy.
- W takim razie, teraz możemy przejść dalej - rzuciła, usadawiając się na trawie. - Musisz też pamiętać o pewnej ważnej zasadzie - mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zauważy. Do każdego musisz zakradać się inaczej - przy myszach musisz koniecznie pamiętać, żeby ciężar twojego ciała opierał się na tylnych łapach. Inaczej gryzoń może cię wyczuć po drganiach podłoża. Tak samo robisz przy innych gryzoniach - nornicach, wiewiórkach, a nawet przy gadach - jak węże, jeślibyś chciała na takiego zapolować. Jeśli chodzi o króliki czy zające - mają duże uszy i słyszą więcej, aniżeli jakiekolwiek inne zwierzę - dlatego ważne jest, by spłycić oddech, o tak - tu zademonstrowała mniej więcej jak ma to wyglądać; zaczęła oddychać nieco rzadziej i płyciej, żeby było ciszej. - No a jeśli chodzi o ptaki, to trzeba co jakiś czas zastygać w bezruchu, żeby nie zobaczył żadnego ruchu, no i podkradając się należy chować się za jakimiś przeszkodami; krzewami, pniami, czymkolwiek, a najlepiej zachodzić takiego od łuku, na ile pozwala na to wiatr. No i, jasne, najlepiej do każdego zakradać się od tyłu. Wszystko jasne? - upewniła się na koniec, że tak, Rybka wszystko rozumie i będzie w stanie zastosować to w praktyce.
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Szylkretka przyglądała się uważnie jak Wiewiórczy Skok przyjmuje pozycję łowiecką. Kocica potrafiła zachować wszystkie zasady i poruszać się płynnie w jednym czasie! Rybka nie ma pojęcia jak jej się to udaje. W końcu pozycja łowiecka nie brzmi na łatwą. Chociaż patrząc na córkę Ognisopręgi to nie wyglądała na jakoś nienaturalnie wygiętą tak idąc. Może więc to nie aż tak trudne? Gorzej było z tymi specjalnymi wymaganiami co do zwierzyny. Ma lekką obawę, że jej się to będzie bardzo myliło. Teraz na świeżo może będzie pamiętać... ale potem? Będzie musiała bardzo często powtarzać sobie to wszystko. - Wszystko jasne - potwierdziła terminatorka.
W głowie teraz bardzo uważnie powtarzała wszystko to co usłyszała. Było tego dosyć sporo nie ukrywa. Ale musi dać sobie radę. Będzie w przyszłości wykarmiać przecież Klan.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦