Logo Artemidy
Powalone Drzewo
#91
Przynajmniej rozumie. Niektórzy są tak czepliwi, że zaprzeczyliby wszystko - byleby zaprzeczyć. A tu bez większych problemów dostał słowo zgody, które zdecydowanie wpłynęło na jego komfort ogólny w jej obecności. Nie doszło do żadnej sprzeczki nadal, a spędzili razem już z pięć minut! Nie ominął jej uśmiechu. Nie było widać reakcji zewnętrznie, ale serce zabiło mu w klacie silnie, z różnych powodów. Ekscytacja była chyba tym głównym powodem.
- I co, będziesz takiej szukać? - uniósł brew do góry. On miał zamiar. Jeśli nie wpadnie w najbliższym okresie w żadną koalicję z innymi kotami, pewnie skreśli się z życia społecznego zupełnie. - Bo ja mam zamiar... i jak znajdę, mogę dać znać i cię zabrać tam ze sobą.To jest, jeśli chcesz... i w ogóle byłabyś nadal zainteresowana, wiesz...
Speszył się. Nie chciał być nachalny, miał zamiar zabrzmieć miło, ale jak wyszło... nie wiedział. Rozumiał, że czasem - a nawet często - źle dobierał słowa. I może gdyby miał silną pozycję aż tak by się tym nie przejmował, jednak teraz? Teraz bał się mówić cokolwiek, co mogło być odebrane źle. Voodoo zresztą już pewnie zauważyła, że on jest taki... no, taki. Można nazwać go ostrożnym. Nie krył mimo ostrożności ani myśli, ani intencji. Instynktownie szukał stada tam, gdzie było ono chciane w jakimkolwiek stopniu. A skoro kotka wyraziła zainteresowanie, on wyciągnął pomocną łapę.
- Brzmią paskudnie. Ale nie wiem, czy taka opinia powinna wpływać szczególnie na twoje odczucia. Każdy w różnym gronie czuje się inaczej i każdy patrzy na wszystko różnie... Zależy z jakiej strony się patrzy - wziął wreszcie kolejny kęs. I jeszcze jeden, kończąc tym samym posiłek. Tu nie mógł oblizywać kości, jak miał to w zwyczaju. Nie mógł też się ubrudzić w krwi - dla zachowania kultury. Zresztą, z tej myszy to i tak zbyt dużo krwi by nie miał. Oblizał pysk, odtrącając łapą resztki, niemożliwe do wygryzienia. Może mrówki skończą. - Nie zmuszam, żeby nie było. Ale powinnaś sama spróbować co i jak. Zobaczyć jak to jest. I potem ewentualnie odejść, mówiąc własną opinię, na własnych doświadczeniach. Nie podważam słów twojego ojca, ale... uważam, że każdy powinien przeżyć wszystko sam.
Wzruszył lekko barkami, wracając do siadu. Był zgarbiony, nie chciał pokazywać swojej wielkości. Póki co wolał ją poznawać i zdobywać zaufanie, siedzenie prosto bez krzywdzenia sobie grzbietu zostawi na moment, gdy oboje będą czuć się obok siebie komfortowo.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Czemu Voodoo miała się nie zgodzić? Wiedziała, z czym się je życie samotnika.
- Oczywiście. - Kiedy usłyszała propozycje, posłała samotnikowi całkiem wesoły, ciepły uśmiech. Miło było, że o niej pomyślał. - Jestem zainteresowana, chyba że ja pierwsza znajdę odpowiednią grupę, wtedy jeśli, będziesz chciał to ja wciągnę ciebie.
Było chyba naturalne, że ktoś, kto nie aż tak dawno stracił towarzysza, będzie szukać innej kompanii. Dettlaff wydawał się całkiem przyjemnym towarzystwem.
Uważnie słuchała opinii kocura, o tym co powiedziała, nim sama zabrała głos.
- Cztery klany raczej nie przyjmują dzieci pół-krwi, no, chyba że kocięta. Mogę być niska, ale jestem no, za stara na bycie kociakiem. - Kocica wyprostowała się żartobliwie, jakby na podkreślenie swoich słów. - Z resztą niedługo będę się wybierać w tamtym kierunku, chce przekazać jego rodzeństwu, że zdechł. Spróbuje pogadać może przedstawią mi inny punkt widzenia, niż on.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Uśmiechnęła się - nie powiedział nic złego. Chyba, miał taką szczerą nadzieję, że nie oszukuje jedynie by się nie spiął znów cały... Ale po co by miała? Gdyby była zła, po prostu by już sobie poszła. Na pewno nie udaje tak o, dla zabawy. Puścił powietrze nosem, starając się wyluzować zupełnie. Nie odpowiedział nic na jej słowa, a jedynie skinął głową na znak, że taki plan mu odpowiada. Wolałby rzecz jasna trafić w jakieś miejsce pierwszy i jej zapewnić bezpieczeństwo, ale w drugą stronę... też może być. Po prostu, nie będzie miał szans dać jej pomocnej łapy teraz, ale to chyba nic złego. Na pewno będzie miał jeszcze wiele okazji w przyszłości.
- Pół-krwi, ćwierć-krwi... Co za różnica? Mówisz, że jesteś od nich, że coś się stało i zniknęłaś i... powinni cię przyjąć. Nawet byś nie skłamała tak całkiem, co nie? Skoro jesteś pół krwi, to musiało się coś stać, że nie byłaś w Klanie od zawsze. Zresztą, jakbyś powiedziała że czujesz się częścią Klanu i chcesz im służyć to na pewno w końcu by cię przyjęli. Dodatkowe łapy do pomocy zawsze są dobre - wzruszył delikatnie ramionami, potem trzepnął uszami. Za kocię faktycznie by jej nie wziął, przed momentem jeszcze trzymał znaczny dystans od niej po prostu się jej obawiając. Gdyby była kociakiem, mogłaby skończyć... tragicznie, jeśli podeszłaby do Dettlaffa w zły sposób. - O? Gdybyś chciała towarzystwa na czas drogi, to wiesz...
Bo na pewno pod samą granicę by nie zaszedł. A jeśli już, to siedziałby gdzieś w krzakach i obserwowałby przebieg rozmowy, by ewentualnie być wsparciem, gdyby ktoś ją zaatakował. Nie chciał... spotykać się z dużą ilością kotów na raz. Spanikowałby i siedziałby cicho, najpewniej robiąc do tego nieprzyjemną atmosferę.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Czyżby zawody na to kto pierwszy znajdzie odpowiednią grupę, właśnie się rozpoczęły? Słysząc słowa kocura, kocica zmarszczyła brwi.
- Nie lubię kłamać, z resztą po co? Wolę sama znaleźć grupę, w której pasują mi zasady, niż być przyjęta tylko ze względu na mojego ojca. - Kocica delikatnie westchnęła. Miała nadzieje, że jej logika jest zrozumiała dla Dettlaffa. W końcu lepiej byłoby być w zgranej mniejszej grupie, w której dostałaby swój czas na odnalezienie się, niż być wrzucona na głęboką wodę w klanie, gdzie pewnie oczekiwano by po niej przestrzegania wszystkich zasad, bo była wychowana przez wojownika. - Przekaże wiadomość, przywitam się, pogadam. Zobaczy się, co z tego wyniknie.
Kocica przekrzywiła zaciekawiona łeb, słysząc propozycje.
- Jeśli chcesz, śmiało możesz iść ze mną. W dwójkę zawsze raźnej i bezpieczniej. Na samo spotkanie, jednak będę musiała iść sama, nie wiem, jak patrol zareaguje na jednego samotnika, nie mówiąc już o dwóch.
Voodoo posłała kocurowi delikatny uśmiech, czekając na jego reakcje.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Skinął głową. Czy rozumiał jej logikę? Sam nie wiedział. Rozumiał, że ktoś może czegoś nie chcieć robić. On za żadne skarby nie wracałby do Gromu, jedynie jeśli nie miałby innej opcji niżeli wrócić. Potrafił się więc jako tako postawić w jej sytuacji... ale wolał osobiście, by sama starała się dowiedzieć jak to jest żyć w grupie, nim będzie stawiała opinie czy coś jej się podoba czy nie. Niemniej - tak, kłamstwa są obrzydliwe. On nie potrafił kłamać, zwykle poddawał się i przyznał do wszelkich win, mówiąc prawdę. Był zbyt miękki na takie rzeczy.
- Nie wyszedłbym do nich i tak. Jedynie gdyby atakowali, wówczas bym pomógł ich odgonić... nie wiem. Nie przepadam wychodzić do grupy kotów, szczególnie jeśli miałbym z nimi rozmawiać. Gdybym usiadł obok i udawał, że mnie nie ma, pewnie byliby mniej skorzy do gadania z tobą - mruknął cicho. Nie miał po co zmyślać czegokolwiek - tak właśnie by zrobił. Choć szczerze, lepiej jakby do walki nie doszło. Wówczas najpewniej musiałby zabić ich wszystkich, bo przecież widzieliby jego pysk i... i co wtedy? Mogliby go szukać... i chcieć zabić... a on nie chciał umierać, na pewno nie chciał. Tym bardziej nie chciał, żeby Voodoo cierpiała przez to, że próbował jej pomóc. - Jak będziesz chciała iść, to cię zaprowadzę najdalej jak będę mógł. Potem usiądę w krzakach czy jakiejś trawie i będę obserwował co się dzieje.
Mruknął, odwzajemniając nieśmiało uśmiech. Delikatnie, trzymając kły w pysku. Nie potrzebował się chwalić atrybutem póki co. Kiedyś, jak się lepiej poznają, będzie mógł jej pokazać jakie to ma fajne zębiska i pazury.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Jeśli spędziło się prawie całe dotychczasowe życie z kotem, który uznawał klan cienia, za klan w większości słaby, przejmowało się przynajmniej część uprzedzeń i antypatii. Właściwie Voodoo musiała dopiero nauczyć się, że powinna wyrabiać swoją opinię, tylko na własnych przeżyciach.
- Będę ich po prostu musiała przekonać, że nie wybieram się na ich teren, ani że nie jestem żadnym zagrożeniem. - Srebrzysta zamilkła na chwilę, zastanawiając się, nim przybrała teatralnie niewinny uśmiech i opuściła delikatnie uszy. - Wyglądam na groźną?
Zaraz jednak wróciła do swojej wyprostowanej postawy. Nie minęła chwila, a kocica wymruczała swoją sugestię.
- Gdyby zaatakowali, większe szanse byłyby, gdyby za mną pogonili z dala od granicy, wprost pod jakąś pułapkę, nie sądzisz?
Zauważając nieśmiały uśmiech na licu kocura, srebrzysta zamruczała wesoło. Chciała, by Dettlaff w jej obecności nie stresował się aż tak, po uśmiechu sądziła, że było trochę lepiej.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Miał już odpowiedzieć coś na pierwsze, wykorzystując chwilę ciszy - ale nie zdążył, bo ona uśmiechnęła się i położyła uszy, zadając pytanie. I tu Dettlaff można rzec śmiało, spanikował. Nie chciał jej powiedzieć, że się jej z początku bał, ale z drugiej strony wieść że wygląda na niegroźną może ją zasmucić! Każdy samotnik powinien wyglądać na chociaż trochę groźnego, żeby byle kto nie zaczął nim pomiatać... a przynajmniej oriental tak sądził. On sam w odpowiedniej chwili potrafił wyglądać na znacznie groźniejszego niż jak teraz. Moment milczał, patrząc na nią uważnie. Dopiero gdy wymyślił cokolwiek, zabrał ponownie głos.
- Wyglądasz dość... neutralnie. Wiesz... no... jakbyś chciała, to pewnie wyglądałabyś strasznie... a tak to wyglądasz jak każdy inny kot... W sensie, nie zrozum mnie źle! Wyglądasz inaczej niż byle kot, ale... no wiesz. Nie powinni wziąć cię za zagrożenie - odwrócił na moment wzrok speszony, palcami przedniej łapy nerwowo pocierając o palce tej drugiej łapki. Po paru uderzeniach serca, kontynuował. - Ale chyba wiesz jakie bywają Klany, prawda? Ubzdurają coś sobie i mogą nie być mili, nawet rozpadającego się starca by zagryźli bo "coś mógłby im zrobić"... No, w sensie... Może nie aż tak. Ale Klany raczej nie przepadają za samotnikami czy pieszczochami.
A przynajmniej, on tak sądził. Jak byłoby na serio - nie wiedział. Niemniej, od dzieciaka kojarzył że Grom jest nieprzychylny do samotników i innych obcych w pobliżu terenów, bo "coś". Bo honorowy wojownik nie powinien się czymś takim interesować, że takie koty to nie jego interes i dobro Klanu było ponad wszystko inne. A to, że mogło to być jedynie głupie gadanie jednego z rodziców o zawyżonych ambicjach to inna sprawa. Może Cień taki nie był? I nawet Grom mógł taki nie być, ale hej. Jak mama wpajała mu "ideały", jak żył w Klanie nawet skrawek czasu, mógł wyobrażać sobie jak Klany funkcjonują w praktyce.
- Pułapkę? Po co mieliby zastawiać pułapki? Chyba samotnicy aż tak często nie przychodzą do nich, żeby... żeby się tak bronili - to w każdym razie mogło być prawdą. I jak można się domyślić, on by starał się ich rozproszyć i dać kotce uciec nie-w-pułapkę. - Może w ogóle nie będzie tak źle. Może oleją sprawę i będą kazali ci iść.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Do Dettlaffa chyba nie trafiła istota całego żartu z wyglądaniem niewinnie. Voodoo obróciła łeb, stawiając jedno ucho na baczność, kiedy słuchała tego co kocur przekazywał. Po chwili, kiedy skończył, posłała mu pocieszający uśmiech.
- Rozumiem. - Czy kocur ją właśnie w jakiś sposób skomplementował? Żuczka zostawiła ten temat w spokoju, delikatnie prawie niezauważalnie opuszczając pyszczek niżej. Udawała, że nie widziała speszonego wzroku, ani nerwowego odruchu, trzeba będzie się tym zająć. Samotnik musiał nabrać chociaż trochę pewności siebie. - Wiem, że nie przepadają za samotnikami i że to dość ryzykowne.
Słysząc jego pytania, zmrużyła zaskoczona ślepia, jeszcze raz, powtarzając swoją wypowiedź w głowie.
- Chyba źle się wysłowiłam, wybacz. - Srebrzysta posłała rozmówcy przepraszający uśmieszek. - To my byśmy zastawili pułapkę, nie oni. Gdyby za mną pogonili, można by ich zaskoczyć, powiedzmy atakiem z góry.
Oczywiście w wymyślonym planie, to ona robiłaby za ewentualną przynętę, a Dettlaff z bezpiecznego miejsca by atakował, narażając się mniej, ale nie musiała tego wypominać.
- Może tak też być, byłoby doskonale, ale wiesz, lepiej jest być gotowym na każdą sytuację.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
To ignorowanie reakcji było szczerze powiedziawszy bardzo dobre. On mógł wówczas się uspokoić i nie czuć się jak skończony pajac, bo zwróciła uwagę na to co robi. Zapeszyłby się jeszcze bardziej, trudno powiedzieć jak na taki poziom stresu by reagował. Niekoniecznie chciałby się zakopać pod ziemię, mógłby równie dobrze ze strachu zrobić się agresywny.
- Ach... że my... - mruknął pod nosem, nabierając przez pysk powietrza. Plan był dobry, wyśmienity wręcz. Problem w tym, że Voodoo nie musiała być szybsza od tamtych kotów i mogliby ją złapać w pół drogi, a on nawet by nie wiedział, póki nie usłyszałby odgłosów walki i nie wyczułby zapachu krwi. Inna sprawa... Czy wtedy, w takiej pułapce, nie musiałby faktycznie zabić? Co by miał zrobić z tymi kotami? Gdyby na nich nawarczał to nie uciekliby z podkulonymi ogonami od tak. - No... można... Tyle, że co jak się nie uda? Jak będzie ich znacznie więcej? Mogę nie dać sobie rady. I ty... możesz nie uciec przed nimi w porę.
Mruknął ciszej, kładąc po sobie uszy. Fakt, że trzeba być gotowym był normalny. On wiedział to lepiej niż każdy, chyba niemal w każdej sytuacji gdy słyszał głośniejszy szelest, zaczynał przygotowywać się do ataku. Był zawsze gotowy do walki.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szkopuł, tkwił w szczegółach. Racja, Voodoo nie była najszybsza, ale to też nie tak, że podwinęłaby ogon pod siebie i zostawiła towarzysza w zbrodni, by sam radził sobie z teoretycznym wściekłym patrolem. To, że planowała działanie na ostateczność, nie znaczyło, że Voodoo nie miała podjąć wszystkich środków, by do tego nie doprowadzić. Posłała Dettlaffowi uspokajający uśmiech. W pewien sposób czuła się, trochę winna, wciągania kocura w swoje sprawy i narażania kogoś tak miłego.
- Nie martw się, już moja w tym głowa, byśmy nie musieli używać tej pułapki. Ewentualnie by wybrać na rozmowę szczególnie mały patrol. Zobaczysz przegadam każdego
Żartobliwie puściła kocurowi oczko razem z ostatnim zdaniem, może tym razem załapie żart. Mieli jeszcze sporo czasu na opracowanie właściwego planu. Na razie mogli kontynuować rozmowę ot tak. Dowiadywać się więcej o tym drugim.
- Wiesz, co mnie tu sprowadziło, co sprowadziło ciebie w okolice klanów? Też jakieś niezałatwione sprawy?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żartu, rzecz jasna, nie załapał i tak. Uśmiechnął się, owszem - ale powodem uśmiechu było bardziej to, że zapewniała go, że wszystko będzie dobrze. Dettlaff na prawdę nie potrafił myśleć prędko w kategoriach żartu, szczególnie jeśli tu mogło któreś z nich ucierpieć i to nie byle jak. Co zaś z jej oczkiem? Po prostu go zawstydziło.
- Pójdę dziś jeszcze w tamtą stronę... zobaczę jak wygląda teren dokładnie. Jeśli będzie trzeba się bronić, wolę nie robić tego w błocie po brzuch - innymi słowy, jeśli tam pójdzie, znajdzie optymalne miejsce do walki. Tak na wszelki wypadek, tak jak gdyby. Temat zaraz się urwał, a przybył prędko nowy - na temat jego pobytu w tym miejscu. - Łapy. Nie było się gdzie podziać, więc łaziłem... i dotarłem tu.
Wyjaśnił dość bardzo powierzchownie, niemniej - nie kłamał. Wiedział, gdzie idzie. Wiedział że dotarcie tutaj było lepsze niż błądzenie po mieście, co miałby robić tam? Ryzykować wpadnięciem na jakąś kocią bandę? Na starcie z nimi?
- Nie mam żadnych spraw niezałatwionych. Szczerze, obcy mi ten las. Kojarzę co gdzie jest mniej więcej, ale nigdy nie byłem chociażby... Tak na północy, wschodzie - czyli przy Rzece. Nic go tam do tej pory nie ciągnęło, ale pewnie w końcu zajdzie.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocica zastrzygła radośnie uszami, widząc uśmiech rozmówcy. Przynajmniej już nie krępował się aż tak, chyba. Zamruczała zamyślona na słowa samotnika, by po chwili kiwnąć głową potakująco.
Zrozumiała i było to całkiem rozsądne.
- Tylko wiesz... nie wpadnij przypadkiem w kłopoty.
Szlag, ile oni rozmawiali? Na pewno krócej niż trwało dobre polowanie, a Voodoo już zaczęła się o samotnika martwić? A może zdenerwowany kocur już myślał jak wykaraskać się z ryzykownego planu. Nic jej w końcu nie obiecał. Zawstydzona srebrzysta odwróciła wzrok od rozmówcy i
w bezwarunkowym odruchu owinęła długi ogon wokół łap. By zaraz kontynuować, jakby żadna przygnębiająca myśl nie prześlizgnęła się przez jej łeb.
- Szczęśliwie dla ciebie. Moim zdaniem las jest dużo lepszy niż miasto, no oczywiście w mieście masz więcej samotników, ale tu przynajmniej nie wpadniesz jakiemuś gangowi pod nos.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, martwiła się o niego?... Nawet jakby to było z jakiegoś powodu nieszczere zmartwienie, Dettlaff i tak by uważał je za prawdę - więc sam się przejął tym okropnie. W końcu nie chciał nikomu sprawić kłopotu jakimś swoim głupim, nieszczęśliwym wypadkiem... Uszy położył na moment po sobie, po czym pomachał delikatnie łbem na boki dwa razy.
- Nic mi nie będzie. Szybko ucieknę, gdyby ktoś zaczął zachowywać się podejrzanie... - wymruczał pod nosem zakłopotany. Owszem, gdyby ktoś zaczął go gonić - w odruchu zacząłby biec najszybciej jak może. Dopiero gdyby ktoś zaczął namolnie do niego gadać lub nie poddawałby się za chodzeniem za nim, podjąłby się dyskusji.
- Nie potrzebuję, żeby było więcej samotników... tak jest dobrze - bo było! Po co mu większy tłum? Może znalazłby jednego czy dwa koty przy których bardzo chce być, ale gdyby miał zbyt wiele kotów wokół siebie, panikowałby i cholera wie co by w niego wstąpiło. - Klany są. Na nie wpaść też nie dobrze, tak sądzę. Tyle, że ci w teorii nie powinni mnie rozszarpać na strzępy jak coś się im nie spodoba.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, zmartwienie jak najbardziej było szczere. Dettlaff był jej pierwszym kumplem? Czy powinna go tak nazwać? Dobra, w myślach mogła.
Kocica podniosła łeb rozpromieniona, kiedy jej troska nie została odebrana źle. Kiwnęła delikatnie łbem, słysząc zapewnienie Dettlaffa i posłała mu ciepły uśmiech. Nad następnymi słowami kocica, musiała się chwilę zastanowić.
- Sądzę, że tak jest dobrze. Jeśli nagle zaczęły, by tu ściągać masy samotników z osiedla, klany raczej, zaczęłyby się niepotrzebnie interesować.
Voodoo z kolei była niespełnionym lwem towarzyskim i potrzebowała mieć jakikolwiek kontakt z innym kotem, do kogo pysk otworzyć. Co Błyskawica straszliwie próbował ze srebrzystej wyplenić.
- Klany przynajmniej zazwyczaj, trzymają się swoich terenów.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście trzymają się swoich terenów. Na tyle, że zdawały się nie interesować nikim! Ciekawe, czy ktokolwiek poza kociakami zmartwił się że Płyn nagle znikł z Kociarni... i potem, że znikł Szczur. Otrzepał łeb, czując jak jakiś owad przelatuje mu koło ucha. Okropne uczucie! Nie lubił tego bardzo.
- Tym lepiej dla mnie - stwierdził stanowczo, zaraz się przeciągając tak mocno, że aż zęby mu zgrzytnęły, a jakiś staw cichutko strzelił. Wstał, zrobił krok w tył. - Pójdę zobaczyć te tereny, teraz. Im prędzej to załatwię, tym szybciej dostosuję się do niedogodności jakie mogą tam być.
Już miał zamiar odejść, wręcz zrobił nawet dwa kroki w swoją stronę, by w nagle się zatrzymać i zwrócić pysk do niej.
- Wieczorem... wrócić? - z zupełną powagą przyglądał się jej do momentu odpowiedzi. Kiedy ją uzyskał, od razu machnął łbem na pożegnanie - o którym niemal zapomniał! - i odszedł, jak pierwotnie to planował. Miły kot. Pewnie jeden z nielicznych przy których będzie mógł się czuć jako-tako swobodnie.

// zt :
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości