xxRosa już w tym momencie spotkania mogła stwierdzić, że wichrowa nieznajoma miała zdecydowanie inną energię, niż większość kotów, które do tej pory spotkała podczas swojej wędrówki. Sprawiała wrażenie żywiołowej i pewnej siebie. Coś w rodzaju zazdrości pojawiło się w umyśle kremowofutrej. xxCzyli szła w dobrym kierunku. W porządku. Słuchając dalej wskazówek szylkretowej kotki, w głowie wyobrażała sobie drogę. Słysząc osobliwą nazwę miała już zamiar o nią spytać, ale Rzeżuchowa Łapa sama ją wyjaśniła. O nie, kolejna rzeka. Czy klany nie mogły osiedlić się na jakiś suchszych terenach? Oby tylko nie musiała przez nią przepływać. Jedna kąpiel o zimnej porze obiegu to o jedna za dużo. xx— Rozumiem. — odparła krótko. Instrukcje były dość jasne, więc powinna sobie poradzić. Była już blisko. Bardzo blisko. — Wiesz może, ile to może zająć? — spytała jeszcze, chcąc wiedzieć, czy zdąży tam dotrzeć jeszcze tego samego dnia, czy będzie potrzebny przystanek. Być może ostatni przystanek na jej drodze. Wow. Ekscytacja zaczęła się zbierać w ciele Rosy. xxJuż trzeci raz słyszy to pytanie. Nie sądziła, że zacznie ono ją tak męczyć. Nie była jednak pewna, czy to dlatego, że się powtarza, czy dlatego, że niewygodnie jej na nie odpowiadać. Poruszyła końcówką ogona w zawahaniu. xx— Powody osobiste. — w zasadzie nie musiała w ogóle się tłumaczyć, ale uznała, że taka odpowiedź będzie w porządku. Nie za dużo, nie za mało.
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
- Jeśli dobrze pójdziesz... Powinnaś na spokojnie dojść tam jeszcze dzisiaj! - pewnie była to dla niej całkiem dobra wiadomość! Dojście do Cienia nie powinno jej zająć jakoś strasznie dużo czasu. Obejście całej granicy klanu zajmowało jakieś... Pół dnia? Więc pójście kawałek wzdłuż granicy powinno zająć o wiele mniej czasu.
- Rozumiem - jeśli to powody osobiste... To to powody osobiste. Nie ma co w nie wpychać niepotrzebnie nosa. Skoro nie chce mówić to niech nie mówi. Rzeżucha to szanowała.
- W takim razie... Pamiętaj by być ostrożną i powodzenia! - nie znała celu wyprawy kotki na tereny Klanu Cienia, ale... Nie mogła mieć żadnego złego celu, prawda? Nie ważne jaki cel miała, Rzeżucha miała nadzieję, że go osiągnie. A teraz... Cętkowana może wrócić do polowania - Żegnaj! - uśmiechnęła się po raz ostatni do samotniczki, po czym odeszła od granicy. Rany, pierwsze spotkanie z samotnikiem od czasu powrotu do klanu i wcale nie było tak źle! Nie pogadała za wiele, ale Rosa nie wydawała się zbyt skora do rozmowy, a Rzeżucha nie chciała jej dłużej przeszkadzać w szukaniu Klanu Cienia. Kto wie, może jeszcze kiedyś się jeszcze spotkają? Może wtedy kotka zdradzi jej, jaki był jej powód wyprawy, jeśli jej się uda? Byłoby całkiem fajnie!
// zt
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
xxCzy to pozytywna energia emanująca od wichrowej terminatorki czy sama eksytacja Rosy, na mordce kremowofutrej pojawił się przelotny uśmiech. Jeszcze dzisiaj! Cel jej wędrówki był na wyciągnięcie łapy i Rosa poczuła kolejną falę ekscytacji, połączoną z ulgą oraz radością. Strzepnęła ogonem pod wpływem rosnącyh emocji. xx— Oh, dobrze, rozumiem. — odpowiedziała, myślami już wybiegając w przyszłość i chcąc jak najszybciej kontynuować wędrówkę. Na kolejne słowa Rzeżuchowej łapy nic nie odpowiedziała, nie widząc takiej potrzeby. Dobrze, że nie musiała więcej się tłumaczyć. Z drugiej strony poczuła coś na kształt zawodu, nie rozumiała jednak, dlaczego. Nie chciała teraz tego dociekać. xx— Dziękuję. I za pomoc. — ich spotkanie nie było długie, ale owocne i Rosa, pomimo, że uważała Rzeżucową Łapę za dość sympatyczną, wolała nie tracić już więcej czasu i iść dalej. Poza tym być może kiedyś jeszcze się spotkają? Kto wie. — Żegnaj. — lekki, krótki uśmiech raz jeszcze wkradł się na mordkę samotniczki, gdy ta patrzyła chwilę za odchodzącą szylkretką, po czym ruszyła dalej wzdłuż granicy Klanu Wichru.
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Podobnie jak jakiś czas temu, tego dnia, co spotkała Rosę, dziś również opuściła obóz by pójść na wspólne polowanie, tym razem jednak z Bażancim Piórem.
Odeszli kawałek od obozu, prawie na same granice. Odeszli każdy w swoją stronę, by zapolować. Rzeżucha przybrała pozycję łowiecką, kroczyła cichutko i uważnie idąc pod wiatr, jednak... Nie mogła niczego znaleźć. Rany, dzisiaj chyba nie miała szczęścia. Próbowała tak cokolwiek wytropić, jednak nie udawało jej się. Westchnęła cichutko. Dlaczego polowanie podczas pory nagich drzew musiało być takie trudne? Cóż, może... Przejdzie się kawałek i potem ponownie spróbuje coś wytropić. Może wtedy jej się uda.
Pod jej drobnymi łapkami skrzypiał cicho biały puch, jej opuszki łap marzły, ale musiała wytrzymać. Wyszła pod pretekstem wspólnego polowania... I oczywiście zapoluje! Ale chciała się najpierw ostrożnie przejść po granicy, zrobić sobie przerwę od tropienia. Może miała nadzieję, że ponownie natrafi na przyjaznego samotnika, ale tym razem uda jej się dłużej porozmawiać i może nawet dowie się czegoś ciekawego? Patrzyła się w dal, wypatrując kogokolwiek, para opuszczała jej pyszczek. Cóż, musiałaby mieć spore szczęście, by znowu na kogoś natrafić. Ale kto powiedział, że jest to niemożliwe? Może teraz jednak jej się poszczęści?
// bóbr!!
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Praktycznie nie miała węchu a mogła przysiąc, że ulica śmierdziała równie mocno, jak pamiętała. Wszystkie drogi tak śmierdziały - szczególnie te w mieście, ta leśna jeszcze ujdzie w tłoku. Kosmate łapy Bobrzycy chroniły ją przed mrozem i, przede wszystkim, przed zbyt gwałtownym, zbyt głębokim zapadaniem się w śniegu.
Śnieg był piękny, nie przeszkadzał kocicy z tak gęstym, grubym futrem, ale bywał irytujący. Utrudniał bezszelestne poruszanie się przy tak masywnym cielsku; skrzypiał jej pod łapami przez większość czasu i bywało to trochę irytujące. Nie do zniesienia, ot, taka drobna przeszkoda w funkcjonowaniu do jakiego gladiatorka zdołała przywyknąć.
Lawirowała pomiędzy linią Topoli, przypominając sobie, że nieopodal znajduje się granica z Klanem Wichru. Wspominała spotkanie z Sikorą jak przez mgłę - to z głupim terminatorem który myślał, że ją nastraszy siedząc pod drzewem na które się wspięła, o - to wspominała dużo lepiej. Szczególnie, gdy szczeniak podkulił ogon i zaczął spieprzać do domu aż się za nim kurzyło.
Zatrzymała się, wypatrując krótkie, szylkretowe futerko, wyraźnie odbijające się od śniegu. Nie próbowała się do Wichrzaczki podkraść - podeszła powoli, bardzo pewna siebie, lustrując kotkę wzrokiem. Chciała kogoś spotkać? Proszę bardzo.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
I tym razem miała szczęście. Chyba. W jej stronę zaczął zmierzać jakiś kot. Od razu zauważyła, że jest masywny. Zbliżał się do niej powoli... Albo bardziej zbliżała, bo Rzeżucha była w stanie już stwierdzić po zapachu, że to ona. Chyba. Nigdy nie wiadomo. No więc była masywna, jej pysk zabliźniony. Wyglądała groźnie.
Nie oceniała jednak książki po okładce. Jasne, mogła być wielka, wyglądać groźnie i mieć dużo blizn, ale nawet pod taką okrywą mogła się kryć przyjazna kotka, która po prostu dużo przeszła. Tak właściwie, to jej blizny nawet dodawały do jej wyglądu, do jej masywnej sylwetki i sprawiały, że wyglądała na jeszcze bardziej silną kotkę, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Była ładna, ale wciąż nie tak ładna jak Deszcz.
- Dzień dobry! - przywitała się, ostrożnie podchodząc do gladiatorki, nie za blisko, tak na wszelki wypadek - Jestem Rzeżuchowa Łapa, a ty? - była ciekawa imienia samotniczki. Z doświadczenia wiedziała, że samotnicy mogą mieć naprawdę przeróżne imiona, nawet takie, których znaczenia nigdy w życiu by się sama nie domyśliła.
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
xxx Pokrzywa nie potrafiła długo usiedzieć w jednym miejscu. Czuła potrzebę poznawania nowości, eksplorację otoczenia, jeszcze tylu miejsc w najbliższej okolicy nie zdążyła zwiedzić! Podczas jednej z takich małych wypraw zasłyszała o pewnym rudo-białym kocurze. Plotka mówiła, że posiadał wiedzę medyczną, oferował możliwość leczenia jak i podjęcia u niego nauki. Kocica podchodziła do tego rodzaju pogłosek raczej sceptycznie. Ostatni kot, który ogłosił się medykiem, potrafił tyle, co nic. Nie mogła jednak przejść obojętnie wobec takiej okazji, musiała przynajmniej pójść i sprawdzić na własne oczy, czy ów Alojzy jest wart nawiązania jakiegoś rodzaju współpracy. XXX Od pewnego samotnika dowiedziała się, że podobno kilka dni temu poszukiwany był widziany w okolicy Szarych Topól. Nie był to specjalnie precyzyjna poszlaka, ale zawsze lepsza niż żadna. Szylkretka udała się w kierunku wspomnianego miejsca, starając się wywęszyć trop kota wymieszany z zapachem ziół. Rozglądała się również dookoła za skrawkiem rudego futra. Zabrała ze sobą kilka sztuk różnych ziół, głównie tych, których nazwy i przeznaczenia nie znała. Nie była pewna jakiego rodzaju opłaty będzie się domagał samotnik.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Szukajcie, a znajdziecie. Trud Pokrzywy został szybko nagrodzony: już po chwili poszukiwań poczuła silny zapach kota przemieszany z wonią ziół. Zapach nie przynależał do żadnego Klanu; niemal na pewno był to poszukiwany Alojzy. Ślad prowadził na północ, w stronę Szarych Brzóz; był świeży, jakby zielarz przechodził tędy niedawno.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPlotki okazały się być bliższe prawdzie, niż się spodziewała. Wśród różnych zapachów unoszących się pośród Szarych Topól wyczuła ten jeden, który w tej chwili interesowała ją najbardziej - woń kota przemieszana z intensywnym zapachem ziół. Odkładając na bok wszelkie obawy, co do przebiegu spotkania, ruszyła lekkim truchtem śladem Znachora. Celowo nie zachowywała szczególnej ostrożności, podczas poruszania się. Chciała, żeby kocur został uprzedzony o jej nadejściu, gdy uda się już skrócić dzielący ich dystans.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Topolowy las powoli przemienił się w gąszcz brzóz; zapach z kroku na krok stawał się coraz bardziej intensywny. Medyk musiał niedawno tędy iść; jeszcze bardziej uwidoczniła to kępka rudego futra zaczepiona o gałęzie krzewu. Wystarczyło iść dalej wśród drzew.
Aż wreszcie jej cierpliwość została nagrodzona i sam Alojzy ukazał się jej oczom; rudy kocur przedzierał się przez gąszcz krzewów kilkadziesiąt kroków naprzód, jeszcze nie widział zielarki.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXMinęła topole i zagłębiła się w gąszcz brzóz, w dalszym ciągu podążając odnalezionym tropem. Jeszcze zanim dojrzała kocura, gdzieś po drodze na jednym z krzaków dojrzała wyrwaną kępkę rudego futra. Nie było mowy o pomyłce. Podeszła jeszcze bliżej, zatrzymując się na dystansie dwóch lisich odległości od samotnika. Pod swoimi łapami ułożyła garstkę ziół, wśród których znajdywał liście jakubka, podbiału, ogórecznika oraz szypułka nagietka. Nie znała nazwy żadnego z nich. Takich ziół w składziku było oczywiście znacznie, znacznie więcej, ale nie chciała targać ze sobą całych zapasów Nowego Świtu. Zwłaszcza że jeszcze nie wiedziała, ile rzeczywiście wiedział potencjalny nowy nauczyciel. XXX- Dzień dobry - odezwała sie na tyle głośno, by zajęty... czymkolwiek tam był zajęty, kocur na pewno ją usłyszał. - Alojzy, prawda? Nazywam się Pokrzywa. Słyszałam, że jesteś Znachorem i oferujesz naukę leczenia - przeszła od razu do rzeczy. Nie będzie mu mydlić oczu i starać się zakumplować, skoro przyszła dobić targu.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Rudzielec odwrócił się gwałtownie i spojrzał przejrzystymi, błękitnymi oczyma na kocicę. Miał przyjemną dla oka mordę, w której coś sprawiało, że od razu wyglądał na kota przyjacielskiego i miłego.
- Dzień dobry! - odpowiedział wesoło na jej powitanie. Uśmiechnął się do niej całym swoim szerokim pyskiem. - Tak, to ja! Szaleni miło mi Cię poznać. Poszukujesz nauczyciela czy lekarza?
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXKocur wyglądał bardzo sympatycznie, wzbudzał zaufanie swoją niegroźną aparycją i wesołym usposobieniem. Więc był jednym z takich kotów. Takich, którym Pokrzywa jednocześnie zazdrościła i współczuła. Potrafiący zakumplować się z każdym, ale również nadmiernie ufny. Przynajmniej takie sprawiał pierwsze wrażenie. To dobrze. Pełen werwy i pozytywnego podejścia mentor będzie lepszy, niż stary mruk niezadowolony z wszystkiego. Tylko czy taki kot proponowałby u siebie nauki? Raczej wątpliwe. XXX- Nauczyciela - odparła krótko. - Pod warunkiem, że będzie mnie na to stać... Rozumiem, że takie usługi nie są tanie - nie chciała marnować niczyjego czasu, swojego, czy Alojzego. Jeżeli cena będzie zbyt wysoka, będzie musiała zrezygnować. Cicho liczyła, że rudzielec będzie oczekiwał zapłaty w postaci ziół lub jedzenia. To Pokrzywa była w stanie dla niego zdobyć bez problemu, inna zapłata mogła okazać się być poza jej zasięgiem.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
- To zależy, to zależy! - zahuczał wesoło kocur, majtając w powietrzu grubym ogonem. - To fakt, że przydałoby mi się trochę pomocy, ale dla chcącego nic trudnego, oj nie! - oznajmił szumnie i na potwierdzenie swoich słów tupnął przednią łapą w ziemię. - Potrzebuję, żebyś mi pomogła kogoś znaleźć na Osiedlu. Gotowa na swoją misję?
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
xxx Osiedle. Pokrzywa czuła, jak cienki pasek znów zaciska się na jej szyi, choć przecież już dawno leżał zakopany w ziemi. Kocica milczała przez chwilę, rozważając wszystkie za i przeciw. Jeśli nie Alojzy, to kto? Artem także na razie nie wiedział wiele. Nie słyszała również o jakichkolwiek innych kotach w okolicy, nie licząc Medyków, które wiedziałyby coś na temat leczenia. Psia kość. Myślała, że ma już za sobą jakiekolwiek wycieczki w kierunku ludzkich domostw. Tym razem będzie musiała być ostrożniejsza. Wrócić tak szybko, jak się da. I przede wszystkim, uprzedzić innych, że nie będzie jej przez jakiś czas. XXX - Dobrze, ale muszę najpierw uprzedzić moją rodzinę – zdecydowała w końcu, a długo ogon drgnął nerwowo na myśl o tej wyprawie. O ironio, ostatnie poszukiwania przyniosły jej jedynie hańbę, a teraz to była jedyna możliwość na odbudowanie swojej reputacji. XXX - Chciałabym jednak jakiejś gwarancji, że naprawdę się czegoś od ciebie dowiem. Mój ostatni nauczyciel, widzisz, znał jedynie trzy zioła, a także mianował się Znachorem... - powiedziała, a jej głos lekko przygasł na koniec. - Te zioła, znacz ich nazwy i zastosowanie? - zapytała, pokazując ułożone pod jej łapami liście jakubka, podbiału, ogórecznika oraz szypułkę nagietka.