Chociaż Lawina nie została jeszcze przeszkolona z walki, to gdy zobaczyła, iż ptaszor siedzi na ziemi, zrodziła się w niej złość i chęć mordu. Jak on śmiał podjąć próbę skrzywdzenia jej i zrobienia jakiejś paskudnej rany. Kotka zatrzymała się, zjeżyła sierść, a następnie spróbowała pazurami trafić ptaka w oko.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Atak niedoświadczonej Lawiny był celny i całkiem silny - kotka mogła poczuć lepką krew na swoich palcach, która napłynęła do skaleczenia nad wściekłym okiem brutalnego ptaka. Ptak za to, jako że był brutalny, zamachnął się ostrym, haczykowatym ku szyi Uczennicy, o włosy chybiając ten witalny punkt. Ostatecznie zdołał głęboko rozorać tkanki na barku łaciatej, zrywając płat skóry razem z sierścią.
Lawina - Medlvl: 0 || lvl: 1 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 45-16=29/45 | W: 53-2=51/55
> rana 2. stopnia - rozerwana skóra na lewym barku; zerwany płat skóry (-3HP w następnej turze, później -2HP na turę)
Posiadanie krwi na łapkach wcale nie było zbyt przyjemne, szczególnie gdy nie miała nawet czasu, aby od razu ją zlizać. Nie była zadowolona, że zrobiła tak niewiele, jednakże nim zdążyła wykonać następny ruch, ptaszysko wyciągnęło szyję i wyrwało jej kawałek skóry wraz z sierścią. Lawina od razu otworzyła szeroko pyszczek w głośnym krzyku bólu, wypuszczając przy tym mocno sponiewierany liść, o którym już kompletnie zapomniała. Jeszcze bardziej wściekła, spróbowała zaatakować zębami szyję jastrzębia, chcąc mu się odpłacić pięknym za nadobne. Jedyne czego teraz pragnęła, to uwolnić się od towarzystwa pierzastego przeciwnika i móc zwinąć się gdzieś w kłębek, aby się rozpłakać.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Usłyszał koszmary krzyk ze Skraju Lasu, gdzie czekał właśnie na Aurę, której Lekcje miał dzisiaj prowadzić. Ściśnięte bólem i adrenaliną gardło młodej kotki wydusiło z siebie przerażający, niemal niekoci skowyt, w którym nie potrafił rozpoznać jej głosu... i nie zamierzał tracić czasu na próbowanie. Biegiem ruszył w kierunku hałasu.
Spodziewał się ujrzeć wiele rzeczy, ale nie należała scena rozrywania stałej bywalczyni jego lecznicy na strzępy. Czas zwolnił na to kilka uderzeń serca, kiedy oceniał swoje szanse w starciu z jastrzębiem. Nie wyglądały perfekcyjnie, ale krew lejąca się z rozerwanego ramienia Lawiny zmusiła go do podjęcia ryzyka. Spróbował skoczyć na ptaka, póki jeszcze nie zdążył oderwać się od ziemi. Chciał wgryźć się w jego prawe skrzydło i nim szarpnąć, połamać jego kości, uniemożliwić latanie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
> od następnej tury statystyki spadają o ¼ początkowych statystyk z powodu utraty połowy HP
> rana 2. stopnia: rozerwana skóra na lewym barku; zerwany płat skóry (-3HP w następnej turze, później -2HP na turę)
> rana 0. stopnia: wyrwana sierść na prawym barku
Lawina w próbie zemsty rzuciła się na ptaszysko, jednak chyba zaślepiona chęcią rewanżu nie wycelowała dobrze, ponieważ kompletnie minęła się ze swoim celem i nie zadała mu ani trochę bólu. Jastrząb z kolei nie próżnował. Mimo, że jego atak był słabszy niż poprzedni to i tak wyrządził swoje szkody. Dziób drapieżnika na ślepo zaczepił się o sierść na drugim barku kotki i wyrwał jej trochę.
przybycie Żelaza
Atak Żelaza: atak udany (100%) >> (29 - 19)*1 = 10
> rana 1. stopnia: płytkie zadrapanie na szyi (krwawi: -1HP do końca walki)
Żelazo z kolei w próbie pomocy nowoświtowej koteczce rzucił się na ptaszysko całym swoim ciałem. Na szczęście udało mu się dorwać do skrzydła drapieżnika, jednak nie udało mu się go złamać, a jedynie zwichnąć przez co ptak raczej szybko się do lotu nie poderwie. Jastrząb wydawał się najwidoczniej żądny zemsty, ponieważ wycelował w szyję Żelaza i przeorał ją ostrym dziobem, jednak nie zostawiając jakiejś poważniejszej rany.
Atak jastrzębia: atak krytyczny (150%) >> (23 - 17)*1,5 = 9
Atak jastrzębia na ślepo: atak słaby (50%) >> (25 - 14)*0,5 = 6
> statystyki zmniejszone z powodu walki 1:2
> spadek zręczności i szybkości oraz brak możliwości lotu z powodu zwichniętego skrzydła
> rana 0. stopnia: płytkie zadrapanie nad lewym okiem
> rana 1. stopnia: zwichnięte prawe skrzydło
EDIT:
Jastrząb najwidoczniej poczuł się zagrożony po przybyciu silnego wsparcia, więc postanowił skupić się już tylko na nim, zostawiając Lawinę w spokoju. Żelazo przy próbach odciągnięcia ptaszyska poszedł daleko, znikając rannej kotce z oczu razem z przeciwnikiem. Jego trop urywa się poza terenami Nowego Świtu.
> rana 2. stopnia: rozerwana skóra na lewym barku; zerwany płat skóry --> wypadło 6 --> infekcja
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Lawinę zaskoczyło przybycie liliowego kocura. Zamarła w miejscu, obserwując poczynania kocura, kompletnie ignorując własny ból. Nie bała się już o własne życie, lecz o Żelazo, który skupił na sobie całą uwagę przeciwnika, a następnie odbiegł, tym samym odciągając od niej jastrzębia. Chciała ruszyć za nim, ale jej ciało odmówiło posłuszeństwa. Nie mogła ruszyć się z miejsca, jakby jej łapy zamieniły się w potężne głazy.
Minęło wiele czasu, nim wreszcie była w stanie zrobić choćby krok. Dla młodej uczennicy trwało to całą wieczność. Choć rana zadana przez ptaszysko potwornie bolała, kotka zdecydowała wpierw pobiec za swoim wybawcą. Podążyła jego tropem, aż dotarła do znaczników zapachowych symbolizujących granicę. Panika ponownie zalała jej umysł, sprawiając, iż córka Zroszonego Listka nie wiedziała, co zrobić. Biec dalej czy wrócić do obozu po pomoc? Gdy minęła kolejną wieczność, ruszyła dalej. Biegła przez nieznane, aż w pewnym momencie przestała wyczuwać znajomy zapach kocura. Dlaczego?! Panicznie powtarzała pytanie w swojej głowie, szukając wzrokiem smukłej sylwetki. Na próżno. Wciągnęła głęboki wdech i spróbowała się uspokoić. Myśl, głupia! Zbeształa samą siebie, przebierając niecierpliwie łapami w miejscu. Spróbowała jeszcze raz przeszukać okolicę, jednakże wciąż nic nie znalazła. Poddała się. Uznała, iż w aktualnym stanie nie osiągnie zadowalającego rezultatu, więc powinna wrócić i poczekać. Nie widziała śladów krwi, więc może nie był poważnie ranny, w dodatku kocur znał się na medycynie i mógł sobie sam poradzić. Ponownie wzięła głęboki wdech i wydech, a następnie pospiesznie ruszyła do obozu. On na pewno wróci. Musi wrócić.