Logo Artemidy
Ciepłe Głazy
#1
Po drugiej stronie Świtających Skał niż Omszone Półki, w miejscu, gdzie wapienny ostaniec przez większość dnia oświetlony jest przez promienie słońca, znajdują się Ciepłe Głazy. Ich nazwa właściwie tłumaczy dużo - skały te, tworzące mniejsze lub większe półki, w ciągu dnia nagrzewają się i stanowią doskonałe miejsce do kąpieli słonecznych. Dostanie się do nich nie stanowi dużego problemu i są one w zasięgu już każdego kociaka potrafiącego skakać.
[Obrazek: AUZz40B.png]
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Dzisiejszy dzień był słoneczny i ciepły. Właśnie dlatego czarna dama po posiłku ruszyła ku Ciepłym Głazom. Szła wolnym krokiem, upajając się słonecznymi promieniami słońca. Bez większego problemu weszła na jeden z głazów i położyła się. Przez chwilę się wierciła, chcąc znaleźć dla siebie jak najlepszą pozycję. Oprócz tego umyła swój pyszczek i łapki. Po zakończeniu pielęgnacji opuściła głowę na ciepłą skałę ze szczęśliwym westchnięciem. Leżała przez chwilę i już zaczęła przysypiać, gdy obudziły ją czyjeś kroki. Westchnęła w myślach, rozdrażniona brakiem świętego spokoju ale, podniosła głowę. Złotym oczom ukazała się jej siostrzenica, Rosomak.
- Cześć! Co porabiasz- przywitała się grzecznie i uśmiechnęła.
TRIED TO BREATHE BUT I CAN'T
'CAUSE THE AIR SHE FEEDS ME IS DAMNED
GOT A TOUCH LIKE A THORN
'CAUSE THIS GIRL SHE'S HIDING HORNS


LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Rosomak była po treningu. Zadowolona, bo udało jej się złapać dwa gawrony. Była z siebie dumna, ale była też niemiłosiernie zmęczona, dlatego po dostarczeniu zwierzyny do obozu postanowiła sama zjeść i odpocząć. Zdążyła już pochwalić się zdobyczą każdemu, na kogo wpadła po drodze, także potem wzięła jakiś kąsek i zjadła szybko. A potem... Cóż. Potem chciała po prostu odsapnąć, więc skierowała się w jedno z najwygodniejszych miejsc - na głazy, na których na pewno będzie się miło wypoczywało w taką pogodę.
Zmierzając tam zauważyła znajome, ciemne futerko i duże uszy, które zawsze przypominały jej babcię Tundrę... albowiem Rosomak spotkała na swojej drodze jej córkę. Swoją... ciocię? Sama nie była pewna, jak to działało, skoro Tornado była od niej młodsza, ale tak. Ciocię. Szylkretka uniosła ogon w powitaniu i wpatrzyła się w towarzyszkę, oblizując swój pyszczek po niedawno skończonym posiłku.
- Witaj, Tornado. Właśnie wróciłam ze szkolenia... Upolowałam dwa gawrony. - powiedziała, bo gdyby się tym nie pochwaliła to chyba nie byłaby sobą. - Teraz odpocznę. A ty co robisz? - spytała, przechylając łebek w bok, chcąc pokazać zainteresowanie, jako że ton jej głosu normalnie nie wskazywał na takie rzeczy.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Słysząc przywitanie, Rosomak zyskała u niej punkt. Lubiła koty dobrze wychowane, pokorne. To drugie zdanie do skromnych nie należało ale, czemyby miała się na nią gniewać? Młoda chciała się pochwalić i miała do tego pełne prawo. Tornado poczuła jednak ukłucie zazdrości. Rosomak była lepsza.
- To super- pochwaliła ją. W jej głosie nawet nie było cienia jej prawdziwych emocji. Brzmiała tylko szczerość i radość, tak idealnie przez nią wyćwiczone. Gdyby ona sama była teraz na miejscu Rosomak, na pewno uznałaby że, pochwała jest szczera.
- Również odpoczywam- zamruczała i przesunęła się w bok by zrobić jej miejsce, obok siebie. Oczywiście jeśli druga kotka będzie chciała, to może skorzystać ale, nie nalegała. Chociaż towarzystwo i rozmowa mogły być przyjemne, więc cieszyłaby się gdyby siostrzenica zrozumiała aluzje.
TRIED TO BREATHE BUT I CAN'T
'CAUSE THE AIR SHE FEEDS ME IS DAMNED
GOT A TOUCH LIKE A THORN
'CAUSE THIS GIRL SHE'S HIDING HORNS


LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Czy Rosomak była lepsza? Sama tak nie myślała. Zawsze stawiała swoją rodzinę ponad siebie, uważała ich za najlepszych i najwspanialszych, choć może nie zawsze była dobra w okazywaniu tego. Dzisiaj odniosła sukces - z trudem, ale wciąż odniosła sukces, więc była z siebie dumna i odczuwała potrzebę chwalenia się każdemu napotkanemu kotu... ale to nie oznaczało, że uważała się za lepszą. Gdyby umiała czytać w myślach, na pewno zapewniłaby o tym Tornado. Ale nie umiała, tak więc była nieświadoma myśli młodszej kotki.
- Dziękuję. - odpowiedziała głośno. Nie zareagowała jakoś bardzo na pochwałę, choć poczuła satysfakcję słysząc takie słowa. To było miłe ze strony Tornado.
- To dobrze. Odpoczynek jest ważny. - stwierdziła, chętnie podchodząc bliżej i kładąc się w cieple obok drugiej kotki, łapy chowając pod swoim brzuszkiem. - Co dzisiaj robiłaś, Tornado? Sama chyba jeszcze nie polowałaś, prawda?
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Chyba nie powinna być aż tak zazdrosna o zdobycz Rosomak... Przecież, ona chciała się poprostu pochwalić, pokazać że, coś jej się udało. Napewno nie chciała by ona, Tornado była teraz zazdrosna. W tym przekonaniu, czarna dama tylko się utwierdziła, gdy usłyszała podziękowanie. Krótkie i zwięzłe, bez drugiego dna. Owszem, doszukała się w tych słowach nutki dumy, satysfakcji ale, i skromności. Poczuła więc że, chyba naprawdę nie ma o co się już złościć.
Zamruczała cichutko gdy kotka położyła się obok niej. Cała zazdrość wyparowała, pozostała już tylko miłość do siostrzenicy. Kochała ją i uważała to za całkowicie słuszne. W końcu to część jej rodziny, prawda?
- W zasadzie to nic. Najpierw byłam na treningu, a potem wróciłam do obozu- owszem, dzień mógł wydawać się nudny ale, nie narzekała. Jej szkolenie szło do przodu, a to najważniejsze.
- Uh, no nie, jeszcze nigdy nie polowałam- no, tak to umiejętność którą warto posiąść, jeszcze przed omówieniem jej na lekcjach... I wtedy właśnie, w czarnej główce zapaliła się żarówka pomysłu- zapyta Rosomak, jak się poluje!
- Nauczysz mnie polować? Proszę... - może, to ostanie słowo było zbędne ale, nie zaszkodzi trochę grzeczności, wobec własnej rodziny.
TRIED TO BREATHE BUT I CAN'T
'CAUSE THE AIR SHE FEEDS ME IS DAMNED
GOT A TOUCH LIKE A THORN
'CAUSE THIS GIRL SHE'S HIDING HORNS


LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Czy Tornado nie powinna być zazdrosna? Ciężko stwierdzić, Rosomak zdecydowanie nie widziała tu powodu do zazdrości, jednak zdawała sobie też sprawę z tego, że każdy kot był inny. Nie chciała wywołać u towarzyszki negatywnych odczuć, to było pewne… Ale nie zawsze rozumiała uczucia na tyle, by przewidzieć bądź w ogóle zauważyć coś takiego. Teraz na przykład była zupełnie nieświadoma przemyśleń Tornado, dlatego też zdawała się być zupełnie spokojna.
Wysłuchała słów drugiej kotki cierpliwie i uważnie, szczerze zainteresowana jej dniem. Ciekawiło ją życie każdego z jej rodziny!
- To brzmi jak dosyć nudny dzień. Ale nie przejmuj się, Tornado, już niedługo zaczniesz szkolenie i wszystko zmieni się na ciekawsze. - stwierdziła, nieco weselszym tonem, chcąc pocieszyć kotkę która według Rosomak zdawała się nieco znudzona i nie do końca zadowolona swoim dniem.
Słysząc taką prośbę ze strony towarzyszki, szylkretka postawiła uszy pionowo i wybałuszyła oczy. Ona? Uczyć kogoś? Dotąd nie miała okazji nikogo uczyć polowania, zwłaszcza że sama się tego dopiero uczyła… I choć była zmęczona, choć była obolała po starciu z dwoma gawronami, to kiwnęła łebkiem do ciemnej kotki.
- Z chęcią. - odparła, zupełnie szczerze, bo nic nie cieszyło jej bardziej od czasu spędzonego z najbliższymi. A skoro przy okazji mogła coś Tornado nauczyć, i sama zdobyć jakieś doświadczenie, to w ogóle wydawało się to dobrze spędzonym czasem!

Wstała ze swojego miejsca i ustawiła się bokiem do towarzyszki, upewniając się, że ta wszystko dobrze zobaczy. Jako że informacje z dzisiejszego szkolenia były świeże w główce szylkretki, nie miała ona problemu z ustawieniem się w pozycji łowieckiej - brzuch nisko, ale nie dotykający ziemi, łapy zgięte, ogon i głowę na linii równej z grzbietem… i Rosomak przeszła się tak kilka ostrożnych, cichych kroków, cały czas patrząc na Tornado.
- To pozycja łowiecka. Musisz się w niej znaleźć żeby coś dobrego upolować. I oddech… musisz na niego uważać, żeby nie był zbyt głośny. Patrz pod łapy, żeby na nic nie nadepnąć. I zawsze idź pod wiatr, żeby zwierzyna cię nie wyczuła. - wyjaśniła, starając się zacytować Tsunami. - Spróbuj! Na początku może ci być tak niewygodnie, ale z czasem robi się coraz łatwiej. - dodała, chcąc zachęcić kotkę do prób. W końcu są ważne w trakcie nauki!
- Trzeba też pamiętać, że w trakcie polowania… Królik usłyszy, ptak zobaczy, a mysz poczuje. W stosunku do każdego zwierzęcia trzeba mieć trochę inne podejście. - miauknęła, prostując się i przeciągając. Mięśnie bolały ją po całym dniu, ale teraz, ucząc czegoś bliską sobie kotkę, Rosomak wyglądała na bardzo pobudzoną. Jakby dopiero co wstała. - Dobrze jest schować się za kamieniami, albo w trawie… Czy rozumiesz, Tornado? - przechyliła łebek w bok, mrugając kilkakrotnie dwukolorowymi oczętami.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Minęło już trochę czasu odkąd Raniuszek oficjalnie dołączył do stada. Wciąż musiał nauczyć się wielu rzeczy o jego funkcjonowaniu. Zdziwiło go to, ile nowości napotkał. Ile rzeczy różniło się tutaj od działania Klanu. Może i nie powinien się dziwić? W końcu głupio było spodziewać się małej kopii Klanu Rzeki, skoro chodziło o zupełnie inne stado i to takie, które najwyraźniej za samą Rzeką nie przepada. A przynajmniej jeden z członków Rady za nią nie przepada… Srebrzysty były-rzeczniak musiał też poznać wszystkie koty, które do tego stada należały. Póki co znał jedynie Tsunami i Sekwoję, a ta druga chyba za nim nie przepadała. Reszcie nie miał okazji się tak naprawdę przedstawić, nie sam, bo jego przybycie zostało ogłoszone ogólnie. Czuł na sobie spojrzenia, słyszał, jak niektórzy o nim rozmawiają. Nie było tu jego rodziny i to go przerażało, ale wiedział że tak będzie i sam się o to prosił, także nie marudził o tym nikomu. Z tych wszystkich emocji nie zauważył nawet tego, co się z nim dzieje i tego, jak powoli zmienia się jego ciało. Zresztą, przez jego długie futro i tak niewiele było póki co widać.
Nie potrafił wciąż polować, ale teraz przynajmniej zmierzał w kierunku nauki. Ale fakt był taki, że póki nic nie umiał, nie mógł wiele robić i w wielu rzeczach pomagać. Zrobił już co mógł aby tego dnia się przydać w stadzie, a to samo już go zmęczyło. Dlatego też Raniuszek położył się na rozgrzanych przez słońce kamieniach i przymknął oczy, ignorując to że odczuwał nudności na samą myśl o tym, co wydarzyło się ostatnio w jego życiu.

//Alaska
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Ostatnie dni były jakoby sennym marzeniem, otoczonym mgłą iluzji - jasne, zawsze marzył o tym, by zasiąść w Radzie, wspólnie planowali to z Rosomak, od kiedy tylko zaczęli odrastać od ziemi... a teraz te plany na przyszłość stały się rzeczywistością, przynajmniej dla Alaski. Koty Nowego Świtu... naprawdę złożyły głosy na niego, ufały, że będzie dobrze pasował wśród Kos oraz Sekwoi, że jest uczciwym kotem, który będzie miał na uwadze dobro stada i będzie się o nie troszczył. Gdy ogłoszono mu wyniki, stanął osłupiały, jeszcze w to niedowierzając. Jednak im dłuższy czas mijał, tym bardziej komfortowo czuł się z nowymi obowiązkami - może i jeszcze nie było u jego boku siostry, z którą mógłby wiele przedyskutować, ale i tak czuł, że da sobie radę. Zależało mu na stadzie, wszyscy byli jego rodziną, a on nie zamierzał zrujnować ich oczekiwań i nadziei. Kochał ich i zrobi wszystko, by każda jednostka czuła się komfortowo.

A w czym innym mógłby wykazać się lepiej, niż w odpowiednim przywitaniu nowego członka do stada? Słyszał co nieco, że ich stado powiększyło się o kolejną jednostkę, przyjętą przez Sekwoję, a która została powierzona w łapy Tsunami... nie będzie zdziwieniem, jeśli kolejna osoba z tej rodziny zacznie zagadywać tego kota! Najwyraźniej wszechświat był po jego stronie, gdyż już po chwili wychylenia mordki na obóz, zdołał dostrzec Nowicjusza, który relaksował się na uboczu, korzystając z dobroci słońca, ostałych na kamieniach. Wyprostował się i przylizał odstający kłaczek - musi się dobrze wykazać!

- Dzień dobry! Jesteś Raniuszek, prawda? Dołączyłeś ostatnio, miło cię poznać! - przywitał się, mając nadzieję, że przypadkiem nie wystraszył nowoprzybyłego swoim nadmiernym entuzjazmem! Ostatnimi czasy przechodził gorszy okres, ale powoli zaczynał z tym walczyć, wracając do siebie... jednak wiele rzeczy wciąż pozostawało w jego głowie. - Ja to Alaska, od niedawna jeden z Radnych... ale nie musisz odnosić się do mnie z jakimś wielkim, giga szacunkiem, czy coś! Chcę dla wszystkich ze stada być dobrym przyjacielem, a ciebie jeszcze nie miałem szansy poznać, więęęęc! - przedstawił się, a uśmiech na białej mordce tylko się poszerzył.
[Obrazek: Z3yfAV0_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
a my nie chcemy uciekać stąd
krzyczymy w szale wściekłości i pokory
stanął xxx,,w ogniu xx,,xnasz wielki dom
dom dla psychicznie i nerwowo chorych


STANĄŁxxx, W OGNIUxxx NASZ WIELKI xx, DOM
DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH

LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Nie spodziewał się, że ktoś do niego podejdzie.
To nie tak, że Nowy Świt był na niego jakoś bardzo zamknięty, ale cóż... srebrzysty był przyzwyczajony do tego, że większość kotów jedynie go obserwuje, zaciekawiona lub podejrzliwa. Nie mógł ich winić, ani trochę! W końcu zawieranie nowych znajomości bywało ciężkie również dla niego, zwłaszcza gdy chodziło o kogoś spoza jego grupy... a w każdym razie tak było kiedyś. Pamiętał, jak kiedyś dosłownie bał się samotniczki, na którą się natknął - dopiero potem zorientował się, że ta jest bardzo przyjazna. Hm... ciekawe, co tam u niej.
No ale fakt był taki, że Raniuszek był dosyć zaskoczony, usłyszawszy tak przyjazny głos nad sobą. Uniósł gwałtownie łeb, a kiedy zorientował się że nie jest to nikt wrogo nastawiony (pomimo donośnego głosu), to rozluźnił się i nawet uśmiechnął lekko. Wysłuchał białego kota do końca, przyglądając się mu z zaciekawieniem. Ah! Jakie on miał ładne oczy! Dwukolorowe... coś takiego chyba zdarzało się dosyć rzadko. Raniuszek wyciągnął przednie łapy przed siebie i spróbował stłumić ziewnięcie. Nie chciał wyjść na niemiłego, ani wyglądać jakby lekceważył nowego znajomego... i to takiego z Rady, ojej!
- Ah... Miło mi, Alaska... - odpowiedział, jeszcze trochę niewyraźnie, bo tak to już miał gdy był zaspany. - To ładne imię... brzmi tak dźwięcznie. Zauważyłem, że wszyscy tutaj mają tak ciekawe imiona, nieco inne niż te w Klanach. - podzielił się swoim jakże mądrym odkryciem. Zamrugał kilkakrotnie, powoli i oblizał wąsy, starając się wrócić w pełni do rzeczywistości. - Wybacz... jeszcze nie przyzwyczaiłem się do bycia... tutaj... w pełni. To bardzo miłe z twojej strony, że przyszedłeś się przywitać... chcesz położyć się obok? - zaproponował, bo może tak wypadało, a w dodatku Alaska zdawał się być bardzo sympatyczny. Raniuszek nie miałby nic przeciwko poznaniu go bliżej.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
***

Z każdym dniem robiło się coraz chłodniej. Czasami było tak chłodno, że nawet on, kot o niezwykle puszystym futerku, odczuwał to zimno! Ah, nieważne jak piękny był śnieg... Gdy jego grudki plątały się w futrze, stawało się to bardzo uciążliwe. Raniuszek może i wiedział, że w taką pogodę najlepiej jest chować się po legowiskach, jednak w tej chwili akurat nic nie padało z nieba, a on chciał poczuć trochę wiatru na wąsach. Dlatego też położył się na tych sporych, oświetlonych blado promieniami słońca kamieniach i podwinął łapy pod siebie.
Naturalnie, zaczął myśleć o swoich kociętach, a także innych członkach Nowego Świtu. Zwłaszcza tych o krótkim futrze, bo martwił się że teraz marzną. Potem zaczął też myśleć o swoim powoli idącym do przodu treningiem i zastanawiał się, co będzie go czekało na kolejnym spotkaniu z Opoką. Czy się bał? Może troszkę.

//Czart
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Półsierota?!
Miał plan. Plan misterny, starannie tkany i od dawna kiełkujący w Czarcim łbie. Plan o podłożu dobrych chęci, ciekawości świata, chęci odnalezienia nieznanej rodziny, czy, tak naprawdę... braku wrażeń, potwornej nudy i zwykłej, przyziemnej, naturalnej chęci szaleństwa, chaosu, zamętu - psoty! Plan idealny, plan do spełnienia i koniecznej realizacji! By jednak plan mógł się ziścić należało zdobyć kilka niezbędnych informacji, podjąć grę, dopuścić się nieczystych, diabelskich zagrań - ale dokonanych przecież w dobrej wierze! Czart zrodzony został z gry, prowokacją karmił się, zaczepkami i psotami żył - płynęło to w jego żyłach, zasiane było w jego DNA, obecne w rodowodzie.
Tym razem ofiarą paść miał Raniuszek, łatwy cel. Dobre ojcowskie serce, jak widać, kochające, acz nazbyt łatwowierne i naiwne, potrafiło wyprowadzić w pole. Ach, biada Raniuszkowi, by tak czysta duża zrodziła czarną przecherę! By wyrozumiałość dała się nabrać łotrostwu.
- Tato, tato! - rozpoczął dramatycznie, jakby grając tragiczną rolę - Och, tato! Wiesz, tatusiu, oni mówią! - nikt w rzeczywistości... tak nie mówił - że jestem... półsierotą!! Bo ja teraz wiem, jak powstają kocięta i tato - gdzie drugi tata? Bo musi przecież gdzieś być... a nawet go nie znamy! Moje oczy, ojej, nigdy go nie widziały! On na pewno tęskni za nami! A ja - ja poznać pragnę swoje korzenie, wiedzieć wszystko o swym pochodzeniu! Och, tato, ja chciałbym bardzo mieć pełną rodzinę! Pomożesz, bo przecież chciałbyś, bym czuł się kochany?! Czy nie chciałbyś, tato?! Być rodziną, jak Łatrzyk i Kajak?! Oni mówią nawet, że my nie stąd pochodzimy, żeśmy obcy! Och tato, skąd my przyszliśmy?! Gdzie dom nasz?! Mojemu rodzeństwu... im też jest tak bardzo smutno!
Zarzucił prowokacyjny haczyk. Postać jego, skurczyła się dziwnie i niewytłumaczalnie, oczy zaś przepełnione były smutkiem. Czuł się w swej roli doskonale - sierota chaosu, porzucona, bez rodzica, niemiła światu... Zbity pies, uosobienie boleści, chodząca żałość, wzbudzająca współczucie, chęć pomocy - szczególnie wtedy, gdy było się dobrodusznym, nieskalanym złem Raniuszkiem - o to chodziło, by mieć go w garści!
- Tato, opowiedz mi o drugim tacie! O naszej rodzinie! Jak wygląda, gdzie jest? Jak go znaleźć? Bo tatusiu... on pewnie tęskni za nami, jak myślisz, tęskni? Nawet nas nie widział, a my jego... On musi tam bardzo cierpieć, ja cierpię! Nie możemy odnaleźć się i poznać, ale ja chcę go odszukać, zrobię to! Żeby tatuś mógł znać swojego syna, żebym nie był już sierotą... Pomożesz? Opowiedz mi o wszystkim! Czy jestem podobny do niego, bo do ciebie nie jestem... Wszystko, wszystko! Chciałbym zbliżyć się jakoś do taty, tego drugiego...
Spojrzał na Raniuszka wzrokiem najprawdziwiej łagodnym, pokornym, zasmuconym, choć w rzeczywistości - fałszywie tkliwym. Wszystko bowiem było grą, pozorami, prowokacją! Czart pragnął wiedzieć - by więcej świata zobaczyć, zaznać - by więcej w świecie psocić, mieszać, mącić. By stać się godnym synem chaosu - a nie tak jak teraz, żałosną półsierotą! Jedynie kąciki pyska nieco się uniosły, tworząc na czarnym pysku paskudny, diabelski półuśmiech.
[Obrazek: hRDTtPH.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Spodziewał się, że ktoś może do niego podejść i zagadać. Wiedział, że może to być jedno z jego kociąt i, oh, jak bardzo cieszyła go sama ta wizja! Dlatego też gdy tylko usłyszał wołanie, ten znajomy głos Czarta, odwrócił się w jego kierunku z ciepłym uśmiechem. To, jak szybko nastawił uszu zdradzało zaciekawienie. Dlaczego jego kocię czegoś chce od swojego ojca? Już zaczynał myśleć, że jego dzieci stały się samodzielne! Fakt, że wciąż normalnie z nim rozmawiały niezwykle go rozczulał.
Zaskoczył go jednak, bardzo wyraźnie, temat tej rozmowy którą Czart rozpoczął. Kociak (wciąż mały w jego oczach) mógł zauważyć, jak tata próbuje walczyć z nagłym przypływem niepewności i zapewne też jakichś obaw. Nie tak dawno temu odbył rozmowę z Kościstym Wybrzeżem i, oh, prawda była taka że myślał o tym bardzo często i obawiał się właśnie tego - że któreś z jego dzieci zacznie wypytywać. Niektórym wspominał o Kościstym Wybrzeżu, innym nie, ale rozumiał, że mogły się niczego nie domyślać... miały prawo być ciekawe. Jednak jak im to teraz wyjaśnić?
- Czart, mój skarbie... czy naprawdę tego chcesz? Drugiego ojca? - zapytał, powoli i jakby ostrożnie, wyraźnie zaniepokojony słowami dziecka. Z tego co zrozumiał, o ile zrozumiał dobrze - Czart nie czuł się szczęśliwy z powodu tego wszystkiego. Czuł się wręcz niekochany! Sama ta myśl sprawiła, że uszy Raniuszka przylgnęły do jego głowy, a zielone oczy błysnęły, jakby na moment wypełniły je łzy. - Oczywiście, że chcę abyś czuł się kochany, ja... Ja naprawdę myślałem, że to co tutaj mamy ci wystarcza... i twojemu rodzeństwu również. Nasze stado, nasza mała rodzina... Czy to naprawdę zbyt mało, Czarciku? - zamrugał kilka razy, szybko. Jego kocię wyglądało na tak nieszczęśliwe! Jak to możliwe, że wcześniej tego nie dostrzegł? Czy był aż tak okropnym ojcem?
Westchnął, jakby zmęczony, słuchając dalszych próśb i pytań. Jak miał odpowiedzieć na to wszystko, nie łamiąc serca swojego dziecka jeszcze bardziej? Bez słowa stał i podszedł bliżej ciemnofutrego, usiadł przed nim, przysunął się blisko i pochylił nad nim.
- Opowiem ci wszystko, czego tylko zapragniesz, kochany... Ale nie sądzę, żeby szukanie waszego drugiego ojca było dobrym pomysłem. Bo widzisz... - uciął, nie wiedząc nawet jak to wyjaśnić. Spuścił smutne spojrzenie w dół, na własne łapy.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Czuła się już zdecydowanie lepiej. Nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Może to wpływ nadchodzącej wiosny, a może skuteczna pomoc ze strony kocich zielarzy... Ścieżka wolała nie zgadywać. Po prostu brała życie takim, jakim ono było. Przynajmniej miała odwagę wznowić trening pod okiem Sekwoi. Tak samo odwiedzała kociarnię, żeby poznać młodsze rodzeństwo. Udawanie, że "problemu" nie ma było zwykłym tchórzostwem. W końcu młode kulki nie były winne decyzji ich Taty. Tak samo Ścieżka nie była winna sytuacji z poprzednim Tatą czy Mamą. Mimo wszystko tęskniła za starszą kocicą, a jej serce wypełniała mała zadra. Potrzebowała porozmawiać z Pokrzywą. Chciała się upewnić co do ich relacji czy odczuć względem siebie. Czy nadal pozostawała jej przybraną Babcią? Czy tylko starszą kocicą z Nowego Świtu?

/Pokrzywa~
[Obrazek: BNrZ8GS.png]
When all inside you burns like a star
It's after you burn out that you are
Reborn again, reborn again
And maybe if you called out for help
Then I could help you outrun yourself
Come run again, we'll run again
[Obrazek: 1CtfhT2.png]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości