Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
— Właśnie. — potwierdza uwagę Muzy. Zdecydowanie nie byliby w stanie wywalczyć sobie miejsca bliżej Klanów, bo było ich dosłownie za mało. Co do sposobu mowy Aury... cóż, tak było zawsze. Mówiła tak mama, mówi więc też tak i on.
— Wiem co to. Osiedle. Nie było mnie. Tam. Ale kiedyś miło by było. Się wybrać i zobaczyć. — stwierdza, chwilę po odpowiedzi kotki. — Może nawet. Będziesz chcieć być moim przewodnikiem. — pyta się, przymykając na chwilę oczy, aby ponownie je otworzyć, tym razem patrząc centralnie w oczy Muzie. Oczy o bardzo ładnym kolorze, tak w ogóle.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Rozmowa z Aurą była przyjemna, jednak nie mogła się doczekać aż postawi swoją łapę w obozie Nowego Świtu. Kiedy w końcu zakończy swoją podróż sukcesem bo dotrze tam, gdzie chciała. Do miejsca, którego szukała już tyle dni i nocy. O ile, będzie jej dane postawić łapę w tamtym obozie. Nie jest powiedziane, że spodoba się tamtejszej władzy. Może to zaledwie początek jej długiej wędrówki? — Musielibyśmy poświęcić na tą wyprawę mnóstwo czasu, a wątpię, aby nas tak puścili od tak, by pozwiedzać. O ile mogę mówić o nas, bo nie wiem jak z przyjęciem - starała się brzmieć luźno, ale w jej głosie można było doszukać się nutki niepewności. Poruszyła niespokojnie przednimi łapkami na ziemi i rozejrzała się. — Więc... Czekamy aż ktoś przyjdzie? - może to niegrzeczne tak się niecierpliwić, ale łaziła już taki szmat czasu, że musi ktoś zrozumieć jej niecierpliwość.
_________________ I wannasinga song,that’dbejustours ButI sang‘em alltoanotherheart And Iwannacry,I wannafallinlove
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Aura trochę miał nadzieję, że nie będzie musieć zostawiać ślicznej pani samej w czasie, gdy będzie iść do obozu, będzie w nim, i wyruszy z powrotem z którymś z członków Rady. Byłoby miło, jakby któreś z Trójki zmaterializowało się i usłyszało rozmowę Aury i Muzy.
— Ah. Cóż, może. Znajdziemy czas. I no, przekonamy się, Muzo. — chyba będą musieli przełożyć tę rozmowę na czas trochę późniejszy, gdy w ogóle dowiedzą się, czy trochę starsza (chyba?) od Aury kotka dołączy do szeregów Nowego Świtu. — Wydaje mi się. Że kogoś słyszę. Miejmy nadzieję. Że to ktoś z Rady. — mówi, a potem prosi niewerbalnie, aby Muza czekała tutaj.
Nie zajęło długo znalezienie źródła owych dźwięków, w końcu zobaczył zza krzewu wysuwającą się sylwetkę... Sekwoi. Bingo!
— Sekwojo. Ktoś chce. Dołączyć do Nowego Świtu. — i w sumie Aura powiedziałaby trochę więcej, gdyby nie to, że w sumie ich słowa nie będą mieć tak dużego znaczenia w porównaniu z tym, co będzie mieć do powiedzenia sama chętna dołączenia kotka. Ale, pewnie rzuci jakimś jednym czy dwoma dobrymi słowami. Bo Aura uważa, że mimo dość krótkiej rozmowy, dobrze się dogadywał z przybyszką.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja wyszła się trochę poszwendać, gdy usłyszała z oddali głos Aury. Rozmawiał z kimś i nie był to kot z Nowego Świtu. Nie rozpoznawała tego głosu. Był to ktoś obcy i być może niebezpieczny. Zmartwiło ją to trochę. Ledwo co to z obozu zaczęło wychodzić, a już w kłopoty się pakuje. Skoro jednak była w miarę blisko, to z chęcią upewni się że z młodym wszystko okej i zobaczy z kim to jej siostrzeniec się zadaje. Czy to nie kolejny typ z pod ciemnej gwiazdy w stylu Medarda czy broń nieistniejący Gwiezdny Klanie Czarnowrona. Może ufanie nieodpowiednim kotom jest u nich rodzinne.
Nie przywitała się. Wynurzyła się z krzaków, jak szczur z kanału, czymkolwiek kanał był i spojrzała się na nieznaną kotkę, tak jakby miała przywalić jej w tą głupią mordę. Pilnowała jej jak dzikiego zwierzęcia, którego mogło się w każdej chwili rzucić na nią albo jej małego siostrzeńca. Po chwili jednak zerknęła z większą życzliwością i spokojem na Aurę i posłuchała co ten ma jej do powiedzenia. Chce dołączyć do Nowego Świtu huh? Ale ona wie że to nie noclegownia dla menelni? Mogłaby się nawet przychylić do prośby tej czarnofutrej pokraki, ale wolała najpierw sama z nią pogadać. Tak w cztery oczy. Upewnić się że to ktoś warty uwagi Nowego Świtu. I nie będzie jakaś gadka szmatka o pogodzie czy innych pierdoletach, a poważna ważna rozmowa. Ponownie spojrzała na kotkę, jakby miała wyrwać trochę tych paskudnych kłaków.
- Aura, zostawisz nas na chwilę samych? - zapytała, nawet nie spoglądając w jego stronę. - Więc jak się nazywasz? - zaczęła od czegoś prostego. Tego nie mogła paniusia zepsuć, nie ważne jakby się postarała.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Czuła się trochę niepewnie, kiedy kot odszedł by zobaczyć kto szedł w krzakach. Wtedy tylko siedziała na granicy jak głup czekając na rozwój wydarzeń. I nadszedł kolejny. Kręcony jak krzewy, ale spojrzenie miała takie, jakby Muza jej narobiła do legowiska. Uniosła jedną brew. Nie była pewna skąd takie spojrzenie. Podobno nowicjat jest dla każdego, to skąd ta krzywizna na mordzie. Nie odezwała się nic, a utrzymała na niej spojrzenie. Szczerze, nie podobała się jej rozmowa z tym przyjemniaczkiem w cztery oczy, ale to ona tu rządzi. — Muza - odpowiedziała na pytanie. Proste pytanie, prosta odpowiedź. Ale nie wie, czy kręciołek zaraz nie burknie, że "musi ją ciągnąć za język i o wszystko pytać". — Jestem z osiedla.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Sekwoja przeszła (?) szybko do rzeczy, na co Aura mieli nadzieję. Im szybciej tym lepiej, Sekwoja to porządny kot, przyjęcie Muzy do Nowego Świtu pójdzie gładko, zdecydowanie. Rudy kot nie martwił się zbytnio o trochę starszą kotkę, dość pewien, że da sobie radę na rozmowie z Radną.
Na prośbę Sekwoi, dziecko Tsunami wstaje z miejsca, patrząc chwilę na Muzę, mrużąc oczy na sekundę czy dwie, aby potem je otworzyć, dać ostatnie spojrzenie kotce. Potem Aura wstała.
— Dobrze, do zobaczenia Sekwojo, Muzo. — bo nawet jakby... Muzie się nie udało, to Aura by ją znaleźli. Na pewno.
Młody kot czeka w pobliżu, jest w stanie usłyszeć (ledwo co) co mówią dwa koty, ale nie zamierza podsłuchiwać. Jest tu jako... wsparcie. Z daleka.
//zt, i guess?
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Odprowadziła Aurę spojrzeniem, dumna że siostrzeniec od razu jej posłuchał. Takiemu to nie trzeba powtarzać dwa razy, nie co takiemu Czarnowronowi, ale dobra teraz nie o nim. Teraz to ona decydowała czy ktoś zostanie przyjęty do Nowego Świtu i nie zamierzała powtarzać błędów poprzedniej rady. Nie przyjmie byle kogo do Nowego Świtu.
- Z osiedla? Co tam robiłaś? Byłaś częścią jakiegoś gangu oprychów? Albo po prostu kotkiem dwunogów? Opowiedz mi o swoim życiu. Wszystko co ważne - dopytywała. Jak już wcześniej sobie postanowiła nie będzie przyjmować byle kogo. Nawet jeżeli miałaby zostać tu przez cały dzień i poznać całą nudną historię jakiej tam samotniczki. Jeżeli chciała by jej rodzina była bezpieczna we własnym domu, to musiała wszystkich sprawdzać i lepiej dla Muzy jeżeli będzie współpracować i lepiej dla niej by nie kłamała, bo w przeciwnym razie nie będzie miała żadnego problemu by dać jej wciry.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Wszystko co ważne... Mało co było ważne w jej życiu, poza jej ojcem, Chudym. — W osiedlu żyłam z moim ojcem, Chudym. Nie, nie należałam do żadnego gangu oprychów, takich unikaliśmy. Chodziliśmy razem i... Po prostu tam żyliśmy. Ja nauczyłam się trochę o ziołach. Chciałam wiedzieć więcej, ale nie miałam już od kogo się uczyć. Ojciec słyszał od Pierwiosnka o grupie kotów, która żyła z dala od klanów. To było mi bardziej przychylne, dlatego wyruszyłam na poszukiwanie was - zakończyła mówiąc to wszystko spokojnie, chociaż na wspomnienie Chudego ojca coś ją zabolało. Chciała by znowu się z nim zobaczyć, pożartować. Ciekawe co u niego.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Wysłuchała historii Muzy i nie miała większego powodu by jej nie wierzyć. Wszystkie fakty się zgadzały, kotka ani razu sama sobie nie zaprzeczyła. Z drugiej jednak strony po prostu nie miało co się nie zgadzać. Bardziej niż jak jedna spójna historia brzmiało to dla niej jak suche fakty, rzucane bez większego ładu i składu. Wolała więc podchodzić do tego co jest jej podawane z sporym dystansem. Zbyt łatwo nie da się oszukać, co to to nie. Oszukiwać to ona, nie ją, jak już.
- Znasz Pierwiosnka? Rudego Pierwiosnka członka Nowego Świtu? Co się stało z twoim ojcem? Też chce dołączyć do Nowego Świtu? - dopytywała, a każde pytanie było znaczące z innego ważnego i znanego tylko jej powodu. Wolała przejrzeć brudne gierki jakiejś przybłędy teraz niż po przyjęciu jej.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Gdyby tylko słyszała myśli członkini Nowego Świtu to stwierdziła by, że koleżanka cierpi na paranoję. Może i są to środki ostrożności, ale jeny, to przesada. — Nie, nie znam go. Wspominał mi o nim tylko mój ojciec, to najwyraźniej on go zna, nie wiem. Mówił mi tylko, że jak was spotkam i przyjdzie wam spytać skąd wiem o tej grupie, to mam wspomnieć o Pierwiosnku bo tu należy - wyjaśniła pierwszą kwestie. Nawet nie wie jak wygląda, a teraz przynajmniej wie, że podobno jest rudy. — Mój ojciec nie przebywa długo w jednym miejscu, dużo podróżuje, nie interesuje go zbytnio dłuższe przebywanie z jakimś gronem na długo. Moje towarzystwo znosił, bo byliśmy tylko we dwoje. Ale wiedział, że chce się uczyć, więc dał mi wybór. Może gdzieś chodzi w okolicy, nie mam pojęcia. Jestem sama - chciała odruchowo rozejrzeć się w poszukiwaniu chudego kocura, ale zaraz by Sekwoja odebrała to jako coś może podejrzanego. Więc nie odwracała wzroku od niej, mrugając spokojnie oliwkowymi oczami.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
No cóż Sekwoja spodziewała się trochę innej odpowiedzi, ale poza wykrzywniem mordy, nijak tego nie skomentowała. Myślała że usłyszy jakąś łzawą historyjkę, o zmarłym ojczulku albo okaże się że kotka zostawiła go bo tak jej się podobało. Chociaż sama nie porzuciłaby swojej rodziny bo chciałaby się uczyć to nie była pewna czy może przez to uznać Muze za nielojalną. I sam słowa jakich przybłęda użyła były strasznie pokraczne. Jakby ojciec jedynie ją znosił, a nie faktycznie byli bardzo blisko.
- Aha, to teraz zadam Ci kilka ostatnich pytań. Czyli chcesz dołączyć, do Nowego Świtu, tylko dlatego że chcesz się uczyć tak? To nie chce cię zawieść, ale nasi Znachorzy nie mają jakiejś wielkiej wiedzy medycznej. Też dopiero się uczą. Masz coś co może przydać się Nowemu Świtowi? Jakieś umiejętności? Wiedzę? Tak poza znajomością paru ziółek, bo o tym to już wiem - zakończyła mierząc ją od łap po same uszy. To od niej zależy czy Muza dostanie się ostatecznie do stada, więc wolała się nad tym dobrze zastanowić.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Może to dla Sekwoi to dziwnie wygląda, ale nie widziała ich relacji. Nie czuła się w żaden sposób przez ojca zostawiona. Może niech zajmie się swoimi relacjami w rodzinie. Aż by to na głos powiedziała, ale teraz wiele zależy od tego krzywiącego się krzewu. — Na osiedlu niejednokrotnie miałam okazję połatać kogoś, usztywnić złamaną kończynę i pomagać przy porodzie. Znam sporo tych ziół, których nie powinno się ruszać. To się akurat przyda by nie przynieść do obozu czegoś co wybije cały Nowy Świt - miała nadzieję, że tyle wystarczy. Sama nawet nie wiedziała czy ta była Znachorem, więc na pewno dobre będzie ocenianie tego przez kogoś kto nie zna się na ziołach? Dla niej to co wymieniła może być bezużyteczne, a dla Znachorów istotne. Niech ją tam zmarli mają w opiece.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Aha, czyli Muza miała jakieś doświadczenie. Przydałby się im ktoś taki, ale z drugiej strony zostawiła własnego ojca by się uczyć. Skąd mogła mieć pewność że Muza z nimi zostanie jeżeli trawa po tej drugiej stronie okaże się zieleńsza? Z drugiej strony jednak przynajmniej z tych mglistych opowiści, które próbowała jej sprzedać, wynikało że nie ma żadnej kryminalnej przeszłości. Nie goni jej żaden gang, nikt nie chce jej zabić, może trupy z pod legowiska nie zaczną jej wypadać jak tylko przyjmie ją do stada.
- Masz odpowiadać na wszystkie moje pytania, jeżeli chcesz żebyśmy już skończyli. Nie mam całego dnia nie wiem jak ty - syknęła niezadowolona. - Poza tym że chcesz się uczyć, to masz jakieś inne powody dla których chcesz dołączyć do Nowego Świtu? -
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Uniosła brew, kiedy kocica wyraziła swoje niezadowolenie w związku z brakiem odpowiedzi na jakieś pytania. A zdawało się, że odpowiedziała na wszystko. No coś, przynajmniej nie wysunęła pazurów i wskazała kierunku, w którym ma uciekać w podskokach. — Ponieważ życie w samotności nie jest dla mnie - powiedziała krótko, ale wiedziała, że kotkę ta odpowiedź nie usatysfakcjonuje. — Mogłam żyć dalej z ojcem, ale on sam mnie namawiał do dołączenia tutaj. Przywykłam do cudzej obecności. Poza tym, chcę być komuś potrzebna i mieć świadomość, że się na coś nadam. Oraz świadomość, że nie jestem sama - powiedziała to bez cienia zawahania, pewnie, spokojnie, nie odrywając wzroku od rozmówczyni. No weź, obie nie mamy całego dnia!
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Muza tą swoją wyniosłą przemową prawię ją przekonała. Prawie. Nadal wolała wszystko sobie przemyśleć na chłodno. Przybłęda wydawała się zupełnie zwykłym kotem, a przynajmniej takiego sprawiała takie wrażenie, bo w życiu niczego nie można być pewnym i lepiej dmuchać na zimne. Z drugiej strony ta cała jej historyjka była aż zbyt zwyczajna. Jakby coś ukrywała. Nie miała jednak na to twardych dowodów. Nie wyglądało też na to by kłamała, a Sekwoja nie jest głupia i by dostrzegła że tak było. Rozmyślała nad tym dłuższą chwilę, zupełnie nic nie mówiąc, jedynie jej ogon kiwał się w lewą i prawą stronę.
- dobra, możesz dołączyć do Nowego Świtu, jako nowicjusz - kurde, opiekunkę powinna jej wybrać teraz czy na zebraniu. Chyba lepiej teraz, ale w takim razie kto? Chciała jej dać kogoś ze Ścieżki Salamandry, ale Aura był za młody, a dla Artema nie ufała na tyle by dać mu nowicjusza pod opiekę. Jeszcze zaczną we dwójkę knuć. Nie było jednak czasu na myślenie, bo potrzebowała szybkiej odpowiedzi. - Twoim opiekunem będzie Artem. Ugadam to z resztą rady, ale prawie na pewno to będzie on. Zapozna cię z Nowym Świtem i takie tam. I lepiej nie próbuj błaznować i odmawiać, bo opiekuna ma każdy nowicjusz. Przedstawie was sobie później, a teraz choć za mną, bo sama do obozu nie doleziesz. Aura! Choć wracamy. -
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel