Logo Artemidy
Głęboka Nora
- No przecież grzyby nie dadzą mi klątwy. Chyba że klątwę bólu brzucha - mruknęła, patrząc na Oriona jak na kogo głupiego. To oczywiste, że gdyby nawet miało jej się oberwać bliżej nieokreślonym nieszczęściem za to, że gmerała przy kręgach, to nie od nich samych! To musiałby być... Grzybowy duch! Dokładnie tak, nadnaturalny opiekun grzybów, który dba o dobro swoich ziemskich ziomeczków, w co wlicza się karanie niszczycieli. - A jeść ich nie zamierzam, głupia nie jestem!
Czasami wystarczało zjeść lekko nieświeżą mysz i pyk, rewolucje żołądkowe jak stąd do Grzmiącej Ścieżki. Nie wiedziała o tym z własnego doświadczenia, oczywiście, bo uważała na to, co wkłada do pyska, no i generalnie mogła pochwalić się nieposzlakowanym zdrowiem. Tylko totalny mysi móżdżek narażałby się na przymus zjedzenia pokrzywy, która owszem, ratowała od zatruć, tyle że robiła to uraczając nieszczęśnika wymiotami i biegunką.
Kolejne słowa Oriona przyprawiły jej ogon o wzmożone drgnięcia. Co on sobie wyobrażał niby?! Nurt co prawda chciała najpierw poznać obie opcje zajęć i dopiero wtedy wybrać tę ciekawszą, ale teraz zwyczajnie nie mogła odpuścić wyzwania. Prawdę mówiąc, gdzieś w połowie przydługiej wypowiedzi kocura zapomniała już, że druga opcja kiedykolwiek istniała. Twardym krokiem zbliżyła się do niego, na koniec uderzając łapą w ziemię.
- Tak? Dobra, pokaż mi je, rozwalę je wszystkie i sam się przekonasz! Jeśli istnieje jakaś klątwa, to ja jestem ponad nią, wiesz, niedowiarku?? Nie przestraszysz mnie! A w ogóle to straszny tchórz z ciebie, boisz się kilku grzybów, pff! Ciekawe jak byś się zachował po zobaczeniu lisa, pewnie w uderzenie serca byłbyś już po drugiej stronie lasu! No dajesz, chodź - odwróciła się, poczyniła kilka kroków w przypadkowym kierunku, po czym odwróciła łeb z powrotem do Oriona - udowodnię ci, że jestem nietykalna!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychnął, ale nie z rozbawienia, bo taki trafny komentarz, a raczej z zażenowania, że kotka aż tak uparcie odmawiała rozważenia istnienia sił wyższych niż kilka martwych kotów.
– Klątwę bólu brzucha to możesz mieć po zjedzeniu jakiegoś zwykłego grzybka co sobie rósł sam, albo z koleżką. Grzybowe kręgi to coś zupełnie innego. Ich nie trzeba zjadać. To nie są zwykłe grzyby, które przypadkiem wyrosły w idealnym kółku, coś sprawiło, że do tego doszło i właśnie to coś jest największym zagrożeniem. Myślisz, że to coś będzie spokojne jak odkryje, że jakiś przypadkowy kot mu rozwalił te grzyby? No nie sądzę. – wyjaśnił. Szczerze mówiąc? Kilka minut temu teoria tajemniczych grzybowych mocy (grzybowych wróżek??) była mu, w gruncie rzeczy, niemalże całkowicie obojętna. Teraz był gotowy zostać jednym z jej najwierniejszych wyznawców, skoro Nurt aż tak bardzo była na nie. Nie żeby pierwszy raz w życiu miał taką sytuację zresztą.
– Aha, a ty co? Pchałabyś się prosto do lisego pyska, by udowodnić jak bardzo się nie boisz? No gratuluję rozsądku. – rzucił, nachylając się w stronę mikroba. – Wiesz w ogóle jak wygląda lis? Potrafiłabyś go rozpoznać? – no coś szczerze wątpił, skoro teleportacja na drugi koniec lasu była w jej świecie obelgą, a nie umiejętnością godną pozazdroszczenia. Orion by taką nie pogardził w każdym razie. – Ale dobra, chodźmy skoro aż tak się śpieszysz na tamten świat. To twój pogrzeb. – a jak pogrzeb to i kwiatków zabraknąć nie mogło. Zgarnął zerwane wcześniej przylaszczki i ruszył w stronę niemalże przeciwną do Gromiaczki. Oczywiście specjalnie – dopiero później będzie się przejmował korektą trasy, by rzeczywiście  dotarli dzisiaj do kręgu grzybów. Nie podobała mu się ta sytuacja; jeśli grzybowe bóstwa istniały to wolałby żeby naraził się im jakiś przypadkowy kot. Niebezpieczne eksperymenty na dobrych ziomeczkach nie wzbudzały ekscytacji. Ale prędzej sobie ogon z całej sierści by oskubał niż powiedział coś w stylu nie, Nurciku, nie ryzykuj niepotrzebnie, wiem że koniecznie chcesz udowodnić, że jesteś głupia, ale szkoda by było, gdybyś umarła.
Jeszcze czego.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biczowaty ogon przeszył powietrze ze świstem, ale pyszczek Nurtowej Łapy nie przejawiał gniewu. Ponownie przewróciła oczami, tak dla podkreślenia, jak bardzo była ponad to. Ponad te wszystkie głupoty o klątwach i śmierci z trzonu grzyba (bo nawet łap nie miały, żałosne kreatury). Trochę dziwiło ją, jak Orion może podchodzić do dziwnych kręgów z taką powagą; a kiedy opowiadała o Gwiezdnych, byciu medykiem, życiu w klanie i innych super sprawach, to był kompletnie nieprzejęty. I weź tu zrozum!
- To tak, jakbyś obawiał się tego, co powoduje, że kot ma pręgi! - wytknęła mu, wyzywająco wyciągając ku niemu szyję i wysuwając wąsy do przodu. - Albo, ja wiem... Bał się siły, która sprawiła, że ktoś ma klapnięte uszy! - dodała, z udawaną zgrozą w głosie akcentując ostatnie dwa wyrazy.
Łopian miał liście szare od spodu, nagietek wyróżniał się owłosioną łodygą, pokrzywa parzyła, kiedy próbowało się ją zebrać, a jagoda cisu mogła zabić, mimo że jej kuzynka, jagoda jałowca, od obiegów pór ratowała życia. Nigdy nie przyszło jej do głowy dorabiać do żadnej z tych rzeczy ideologii i nie zamierzała robić wyjątku dla jakichś grzybów w okręgach! W zjedzenie nie dałaby się wmanewrować, różnie bywało z wsadzaniem podejrzanych rzeczy do pyska, ale czy słyszał ktoś o roślinie, której nie można dotknąć? I to nie tak, że spotka cię przykra konsekwencja jak w przypadku pokrzywy, tylko że grzyb rzuci klątwę??? Kto jak kto, ona by o tym od dawna wiedziała!
- Nie zachowuj się, jakbyś nie widział różnicy między odwagą a byciem totalnym mysim móżdżkiem! Chociaż może wcale nie udajesz. Z wami, samotnikami, tak już jest - prychnęła, nie siląc się na sprecyzowanie, jak z nimi było. - Co to za pytanie w ogóle? Każde kocię wie, jak wygląda lis. Może ciebie to przerasta, ale jak się jest w klanie, to nawet borsuka idzie pokonać!
W kupie siła i tak dalej, wiadomo. Nie takich opowieści nasłuchała się od klanowych matek, kiedy jeszcze była małą, szarą kluską. Orion chyba powinien to rozumieć, skoro z pomocą znajomego pokonał łabędzia? No ale jak widać nie do końca, w końcu łabędź to nie lis. Prawie było jej go szkoda; mógł polegać tylko na sobie i nie wiedział, jak to jest mieć tyle kotów wokół siebie, w każdej chwili gotowych oddać za ciebie życie. I... i ona też niedługo nie będzie ich miała. To znaczy nie, bo ona będzie miała Kamienia! A to bardzo dużo. Jako duo byli niepowstrzymani.
Gwałtownie wyrwała do przodu i jeszcze energiczniej zawróciła, kładąc po sobie uszy i złowrogo marszcząc brwi, by ukryć zażenowanie, gdy kocur ruszył w kompletnie innym kierunku niż ona. Jej ogon wywindował ku górze, a mało imponujące mięśnie lekko się napięły. Była gotowa na niszczenie kręgów, niechaj je tylko zobaczy!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przechylił łeb to w lewo, to w prawo, wprawiając w ruch końcówki przerośniętych uszu.
– Ale wiadomo co sprawia, że kot ma pręgi. Albo klapnięte uszy. – albo granulat zamiast mózgu – I to już od dawna. A kręgi grzybowe to niezbadane terytorium. Wcale nie pojawiły się na świecie później od kotów, ale z jakiś powodów żadna inteligentna jednostka jeszcze nie pokusiła się na obalenie hipotezy o klątwach. – wyjaśnił jeszcze raz, oczywiście rozczarowany, że Nurt nadal odmawiała myślenia. Bo Gwiezdni istnieją, Gwiezdni ochronią, Gwiezdni, ufam wam. No zobaczymy czy jej będzie tak wesoło jak ci Gwiezdni zrobią sobie z niej swoją wersję Hioba.
Uniósł jedną brew na jej zarzut. Miał pełne prawo zakładać, że w słowniku szarej oba pojęcia widniały koło siebie, jako hasła pokrewne. Dosłownie wszystko co sobą reprezentowała kazało przypuszczać, że odpowiednio zmotywowana (zirytowana, khe) wlazłaby do lisiej paszczy. Tak jak teraz zamierzała wleźć do grzybowego kręgu.
– No to mi wyjaśnij. Co jest takiego odważnego w zostaniu lisią wykałaczką i jak to się wiąże z możliwością pokonania borsuka w klanie? Wiesz, nie wydaje mi się by reszta klanowych dzikusów skakała z radości na myśl o walce z lisem albo borsukiem, bo tobie zachciało się udowodnić, że wcale się nie boisz i że jak zobaczysz jakiegoś to od razu musisz mu nastukać. – to nie tak, że nie widział w którym momencie myśli Nurt zrobiły przeskok do kolejnego, luźno powiązanego tematu siły drzemiącej w kolonii mrówek, ale nie zamierzał akceptować tego jako argumentu odnośnie unikania konfrontacji. Co z tego, że klanowe koty były w stanie pokonać borsuka skoro to wciąż wiązało się z ryzykiem odgryzionej łapki? To że mogła się pchać w lisie szczęki, bo gang szarych wojowników zaraz przyleci ratować córkę przywódcy, nie znaczyło, że nie powinna najpierw się wycofać.
Prowadził przez omszały las tempem iście spacerowym. Bo komuś się śpieszyło. Ale że tym kimś nie był on sam to mógł sobie pozwolić na spokojniejszy krok – taki żeby przylaszczki nie pogubiły płatków po drodze. I na zwracanie uwagi na zmieniające się warunki, na zastanawianie się czy ciemniało, bo wchodzili w gęstszy odcinek, czy to jednak ciężkie chmury zbierały się na niebie. Po wilgoci zawieszonej w powietrzu obstawiałby drugą opcję. Nie lubił wilgoci, puszyło się od niej futro. Zresztą zmiana pogody też źle wróżyła jeśli szli denerwować grzybowe wróżki.
Miał zaprowadzić Nurt do największego kręgu chyba, tak? Czy zorientowałaby się, gdyby skierował ją do jednego z mniejszych, młodszych i być może nie aż tak krwiożerczych? Szkoda tylko, że nie dostrzegłaby w tym miłosierdzia ze strony Oriona, a na dodatek by się pluła, że to zasługa Gwiezdnych, że jej grzyby nie sprzątnęły i że żadnych klątw nie ma. Okropne. Z tym to się nie chciał użerać. Niech już lepiej ją coś zje.
Skręcił w stronę odsłoniętej polanki, bo o ile się nie mylił (nigdy się nie mylił) to gdzieś za nią powinien już czekać na nich punkt docelowy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Niby wiadomo, niby nie wiadomo - mruknęła gderliwie jak Chłodny Nos, kiedy przyniosło mu się nie taką piszczkę, jaka mu się wymarzyła. - Ja tam różnicy nie widzę.
Że niby co, że koty przypominały swoich krewnych? Dostawały w prezencie futerka po mamusi, oczy po tatusiu - o to mu chodziło? Czasami to działało, Nurt nie przeczyła; mogła wziąć za przykład Żądło, szylkretową jak ich obie mamy, albo Żwir, która otrzymała zeza po Żubrzej Gwieździe. Tyle że istniały jednostki skrajnie różne od swoich rodzin, ona sama była dowodem! No proszę, jak Orion to wyjaśni? Nikt - ani rodzice, ani rodzeństwo, no nikt absolutnie - nie miał szarego futerka jak ona! Bagno z kolei był bury, Kamień rudy... Niewiele się tu kupy trzymało! Z jakiej racji z grzybami miałoby być inaczej??? Na dobrą sprawę wystarczył jeden taki odmieniec i puf, grzybowa populacja zwiększyła się o nowy rodzaj!
- Jeju, ty kompletnie nic nie rozumiesz. - Potrząsnęła głową. - Kto tu mówi o zostaniu lisią... czymśtam? Czasami po prostu trzeba takiego postraszyć, a nie pozwalać mu sobą pomiatać!
A uciekanie na sam widok rudego futerka jest porównywalne do wywalenia się brzuchem do góry i krzyczenia: "pomiataj mną!". Zero godności, zero szlachetności, zero jakichkolwiek wartości. Gdyby wojownicy pozwalali większym od siebie zwierzętom robić, na co te mają ochotę, samemu kryjąc się po kątach, to już dawno mieliby w Gromie inwazję drapieżników!!
Szli i szli, powolnie jak ślimaki, i żadne wytężanie wzroku nie pomagało dojrzeć na horyzoncie niczego, co dałoby się nazwać grzybowym kręgiem. Rozkołysany, szary ogon zdradzał cała gamę uczuć swojej właścicielki. Ona sama nie wiedziała, co czuje silniej: zniecierpliwienie, podekscytowanie, poirytowanie, chęć wykazania się, rosnące znudzenie drogą, która dłużyła się niemiłosiernie...? Oczywiście wiedziała, kogo za ten stan rzeczy winić. Łypnęła ostrym spojrzeniem na orientalną postać u jej boku, w głowie snując narrację opowieści z nią w roli głównej, którą kiedyś będzie można opowiadać kociętom. I żeby była jasność - ta historia nie zawierała tragicznej śmierci protagonistki! Zarazem...
- Daleko jeszcze? - Im dalej szli, tym mniejszą czuła potrzebę udawadniania swojej racji. Nie żeby traciła na pewności siebie czy coś, co to, to nie, niemniej dostała odpowiednio dużo czasu, by przypomnieć sobie o tej jakiejś drugiej opcji zajęcia, której nigdy nie poznała. I trochę żal, bo oczywiście chętnie wywoła szok na cwanej mordce ziomka-samotnika (może w końcu zacznie ją szanować??), ale co jeśli przez podjętą pod wpływem chwili decyzję traciła coś cenniejszego??
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Różnicy nie widzę. No to powodzenia w rozróżnianiu ziół trujących od leczniczych, rzeczywiście Klan Gromu znajdował się w wybitnych łapach. Nie powiedział tego jednak na głos i to nie z niechęci do wszczynania kolejnej kłótni, a z poszanowania dla rozjeżdżającej się czasoprzestrzeni. Chociaż gdyby Nurt rozwinęła swoje przemyślenia dotyczące zawiłości kociej genetyki, nie byłoby mowy o jakimkolwiek szacunku i Orion zwyczajnie musiałby wtrącić coś od siebie.
– Po prostu postraszyć. –powtórzył za szarą ze szczerym zwątpieniem w jej poczytalność. – Kochana, ty rzeczywiście nigdy lisa nie widziałaś. – albo Grom był wypełniony takimi ptasimi móżdżkami o mentalności yorczka, który musi się wściekle zapluć przed każdym większym psem, by udowodnić swoją wartość. Ile razy Orion był świadkiem, gdy butność terierów przeradzała się w czyste przerażenie w momencie zorientowania się, że ich przeciwnik jest luzem. No przynajmniej dwa razy miało to miejsce. Z niewiadomych względów małe pieski miały wybitne szczęście do ograniczonych mobilnie przeciwników i dwie szare komórki, które kazały im się trzymać poza zasięgiem smyczy (i szczęk) większych kolegów.
– Daleko jeszcze? – powtórzył, przedrzeźniając pręgowaną. – Dotrzemy to dotrzemy. Spytaj jeszcze raz o odległość to pójdziemy naokoło. – ostrzegł, spoglądając z ukosa na mikroba nim skupił się ponownie na trasie. Szczerze mówiąc? Nie było już tak daleko. Wkroczyli na polankę, na której podmuchy wiatru były bardziej dotkliwe niż gdy rozbijały się o drzewa. Ale za nią czekała już prosta droga.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzepnęła uchem, czemu towarzyszyło zaakcentowane niedowierzaniem sapnięcie. Orion kreował się na takiego, co wszystkie rozumy pozjadał i na każdy temat potrafił się elokwentnie oraz merytorycznie wypowiedzieć, ale ewidentnie to maska, za którą krył się kot nieobeznany nie tylko z klanowym (co jeszcze byłoby uzasadnione i usprawiedliwione!), lecz także dzikim życiem w ogóle! Z jakiego innego powodu zachowywałby się tak, jakby mówiła mu o uśmiercaniu borsuka jedną łapą?! Ohoho, jestem Orion i boję się chudego, rudego lisa! Jego niechęć do klanów przestawała dziwić - po prostu nikt by go nie chciał (a może właśnie nikt go nie chciał, z naciskiem na czas przeszły dokonany?!), pewnie zbyt byłby zajęty braniem łap za pas, żeby chociaż obejrzeć się na pozostawiony na pastwę drapieżnika obóz! No wojownik z niego żaden, a wpychać go na pozycję matki to mijanie się z celem. Przecież to matki dbały o bezpieczeństwo kociaków (i taka Promienna Mordka, przyparta do muru, walczyłaby o nie jak lwica, bez dwóch zdań!), zresztą kocięta wyłysiałyby od słuchania tego przemądrzalca, nim litościwy czas przeniósłby je do Kamiennej Wnęki!!
- Chyba ty! Truskawkowy Gąszcz sama poradziła sobie z lisem i wiesz co jej było? N i c. Kilka drobnych ran, wielkie mi rzeczy - miauknęła z wyższością, którą napawała ją odwaga i (co ważniejsze!) waleczne umiejętności klanu. Bo komuś się tutaj chyba wydawało, że gromiacy to się rzucali na co popadnie bez pomyślunku, regularnie ponosząc straty w kotach. Pf.
Humor szarej był sumiennie psuty - zaczęło się od myślenia o przyszłości, a ta wyjątkowo nie jawiła się w ciepłych barwach, później pojawił się on i każdy wie, że nie oznaczało to nic dobrego, aż w końcu przelała się czara goryczy, co było zasługą kolejnych słów samotnika. Nurt stanęła jak wryta i usiadła ciężko na ziemi, patrząc gniewnie na idącego dalej kocura.
- To pod ogon sobie wsadź te grzyby! - wrzasnęła za nim. - Łaski mi nie robisz, wiesz? Mam lepsze zajęcia od łażenia w nieskończoność!
Co prawda wcale nie szli tak długo, ale kurde! Miała prawo się zdenerwować, co nie? I tak wykazała się gwiezdną cierpliwością!
I chyba uznawszy, że siedzenie jak osioł na nic się nie zda, podniosła się zaraz, otrzepała krótko i ruszyła energicznym krokiem (tak by widział w niej złość, nie przykrość, jaką irracjonalnie czuła) w swoją stronę, czyli w kierunku gromowych ziem.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– No dobra, ale to Truskawkowy Gąszcz. Nie ty. – zauważył jakby to była kluczowa różnica. Chociaż szczerze mówiąc średnio mu się chciało wierzyć w istnienie kota, który beztrosko rozwalał lisie czaszki.
Nie spodziewał się też buntu pięciolatka. Nagłego zatrzymania się w środku lasu z gniewnym tupnięciem i wrzasków. Uniósł jedynie ze zdziwieniem brwi i nim zdążył się odezwać, szara pręguska ruszyła w swoją stronę. Przez krótki moment rozważał zawołanie jej, jakieś załagodzenie sytuacji (skąd miał wiedzieć, że ona aż tak łatwo się obraża??), ale ostatecznie zrezygnował. Wróciłby temat rozwalania grzybowych kręgów, a póki istniał cień szansy, że istnieją grzybowe wróżki i ich klątwy, to oriental wcale nie chciał wysyłać Nurt do anihilacji największego z nich. Więc zamiast próbować ją ugłaskać, ruszył w stronę klanu Rzeki, wzdłuż granic Wichru.

z.t x2
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Została wojownikiem i właśnie część jej znajomych rozpoczynało wieczorne czuwanie... ona zgodnie z radą Askeladda zamierzała uciec od jakże durnej tradycji. Wybrała się więc na dłuższy spacer, gdzieś poza tereny Klanu Gromu. Łapy zaprowadziły ją w okolice siedlisk koni, gdzie znalazla dziurę, opuszczoną norę. Najpewniej w niej spędzi noc, może gdzieś wcześniej pozwoli sobie na szybkie polowanie. Miło byłoby gdyby odwiedził ją jakiś samotnik, ktoś ciekawy, kto po prostu byłby w stanie dotrzymać jej towarzystwa.
Póki co położyła się na trawie i przeszła do leniwego mycia futra. Cały czas rozglądała się delikatnie, w końcu nie chciałaby zostać zaskoczona.

//kici kici pajączku <3


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam nie był pewien, czemu przywiało go tak daleko. Kiedyś łapy rozbolałyby od takiego chodzenia, ale nie teraz - teraz był już silniejszy i przyzwyczajony do ciężkiej pracy mięśni. Niby miał zakaz wychodzenia z obozu, od kiedyś, kiedy to wiele księżyców temu Lawendowa Gwiazda tak postanowiła... ale każdy kto zna Pajęczą Łapę wie, że ten nie przejmuje się zbytnio słowami tej kotki. Ani większości innych kotek, ha! Było późno, kiedy terminator wybrał się na samotne polowanie. Polowanie, które szybko przerodziło się w spacer, gdzieś poza terenami Wichru. To nie nietypowe dla niego, szukać przygód tam, gdzie nie powinno go być. Był do tego w pełni przyzwyczajony.
Nie spodziewał się nikogo spotkać o tej porze, kiedy to większość normalnych kotów odpoczywała. Jednak coś sprawiło, że ścieżka jego i ścieżka innego kota połączyły się w jedną. Pośród wysokiej, gęstej trawy zobaczył coś, co się wyróżniało. Futro, i masywne ciało jakiejś kotki. Pajęcza Łapa nie przejął się tym i podszedł bliżej, zaciekawiony, nawet nie ukrywając swojej obecności. Po jakimś czasie przyglądania zorientował się, że zna skądś tą konkretnie kotkę...
- Bluszczowa Łapa? Bluszczowa, prawda? Czy to jakieś inne zielsko było? - zaczepił ją, a na jego pysk wkradł się leciutki uśmiech. Może trochę złośliwy. Pamiętał swoją ostatnią rozmowę z tą terminatorką (a przynajmniej za terminatorkę ją uznał) i było to dosyć irytującym spotkaniem... Dogryzała mu równie mocno, co on dogryzał jej. A tak się składa, że Pajęczynka jest dosyć pamiętliwy i lubi się śmiać z innych. Idealnie się złożyło, że wpadł akurat na tą gromiaczkę!
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nic nie może przecież wiecznie trwać nieprawdaż? W szczególności gdy jest to spokój od natrętnych kocurów działających na nerwy takim panienkom jak Bluszczowa Jagoda. Chociaż... Pająk nie był taki zły, przekomarzanie z nim było conajmniej ciekawe. Kotka spojrzała jedynie na niego leniwie nic sobie nie robiąc z jego osoby, w końcu nie był żadnym zagrożeniem.
- Oh to tylko ty Śnieżynko. Nie Łapa kochaniutki. Dla terminatorów takich jak ty Bluszczowa Jagoda - na jej pysku wykwitł złośliwy uśmiech. Takie dogryzania sobie nawzajem sprawiało jej dość sporą przyjemność i dostarczało rozrywki, której w tej chwili nie miała zbyt wiele.


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, wiedział przecież, że nie była jakaś niezadowolona z tego spotkania! Miał w sobie tyle uroku osobistego, że na pewno ukrycie się właśnie radowała i ekscytowała tym, co wyniknie z ich rozmowy! Tak, jak powinno być. Pajęcza Łapa naprawdę potrzebował w swoim życiu więcej kotów, które go doceniają... i, oh, właśnie został potraktowany Bluszcz absolutnie paskudnie. Jak jakiś kociak, jakby był gorszy od niej! Kotka mogła zobaczyć, jak dotąd idący dostojnym krokiem kocur nagle się zatrzymuje, z całego tego oburzenia... i chwilę trzyma pysk otwarty.
- Terminatorów? Tak się składa, Bluszczowa Jagodo, że ja też jestem wojownikiem! - skłamał, wyraźnie zirytowany. Ale nie był nawet zirytowany tą niby-pomyłką szylkretki, o nie. Był zirytowany, bo zrozumiał że ta młodsza od niego kotka została wojowniczką szybciej od niego! I niby to on był tu tym złym, a nie Lawendowa Gwiazda? I ona niby dbała o Klan, podczas gdy on musiał być terminatorem choć już dawno skończył trening? Oburzające! Jednak zaraz Pajęczynka się trochę uspokoił i uśmiech wrócił na jego jasny pysk. - Mów mi... Pajęcza Nić. Od dzisiaj. - uniósł łeb z dumą, tak, że sam miał ochotę uwierzyć w to że tak właśnie brzmi jego imię. Pajęcza Nić... wymyślone na poczekaniu, i całkiem proste - bo pająki mają przecież swoje nici, ale... nie brzmiało to chyba aż tak źle... Mógłby do tego przywyknąć.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na wieść iż Pajączek został wojownikiem uśmiechnęła się szerzej, wstała i przeciągnęła. Zmierzyła go wzrokiem... byli tego samego wzrostu może podobnej postury, chociaż ciężko było mówić o pewności gdy oboje byli pokryci długim futrem, które z łatwością mogło ukryć wiele rzeczy, blizny, brzuch, żebra i wiele więcej szczegółów.
- Oh... A więc Niteczko spod Pajęczego odwłoku... Co ty na to aby zapolować? Klan Wichru z pewnością ucieszy się jeśli poszerzysz jego zapasy. Tym bardziej, że od zgromadzenia nie zdaje się być już tak stabilny, kto wie kiedy zacznie wam brakować jeszcze zwierzyny. Pora Nagich Drzew już bliżej niż dalej - rozgadała się trochę, niby lekko rzucała słowa na wiatr, jednak znaczenie jej słów do lekkich nie należało. W końcu konflikty wewnątrz klanu i zbliżające się mrozy nie byłyby dobrą wiadomością dla nikogo.
LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdawała się mu uwierzyć, co wyraźnie go zadowoliło. Kocur rozluźnił się nieco i zrobił krok w jej kierunku, zaciekawiony tym co konkretnie planowała. Z tym uśmiechem i w ogóle... Skrzywił się tylko nieco na to, jak się do niego zwróciła. Niteczka spod Pajęczego odwłoku... Ble? Jednak prawie-wojownik nie myślał o tym długo, bo zaraz kotka zaproponowała mu coś nie do odrzucenia. Nie dość, że mógłby zapolować i przynieść jedzenie z powrotem do obozu... to miałby też okazję na pokazanie jej jaki jest dobry w byciu wojownikiem, co zamknęłoby jej paszczę raz a dobrze!
- Nic nie wiesz o stabilności mojego Klanu. - odpowiedział z nutą irytacji w głosie. Ale zaraz potem trzepnął ogonem, chcąc dać upust frustracji, i oblizał pysk na samą myśl o upolowaniu czegoś. - Polowanie nie brzmi źle. Każdy kawałek zapasów się przyda... W dodatku chętnie cię czegoś nauczę. Tak po znajomości. - rzucił jej złośliwy uśmieszek, unosząc na moment łeb i węsząc. - Chodźmy. - dodał, i zaczął iść. Od razu przyjął pozycję łowiecką, jedynie zerkając w kierunku Bluszczowej Jagody kątem oka, by zobaczyć co ta zrobi i gdzie się skieruje.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Gdyby było idealnie to plotki nie rozchodziłyby się po innych Klanach - ponownie lekkoduszny ton, uśmiech niesugerujący niczego... Czemu spotkania z tym kotem zawsze były takim teatrzykiem? Ciężko powiedzieć... ale niesamowicie jej to się podobało. W końcu od czasu do czasu każdy mógł się trochę zabawić, chociażby w taki a nie inny sposób.
- Zobaczymy. Powodzenia Śnieżna Niteczko, oby żaden lis cię nie zjadł po drodze - wymruczała nawiązując do swojego kocięcego imienia... Biały nie mógł tego zrozumieć, ale nie musiał. Wystarczy, że ją to bawiło dość dobrze. Zaraz po tym ruszyła pod wiatr również przyjmując pozycję łowiecką, nie musiała się na nikogo oglądać. Nos miała przy ziemi starając się wychwycić zapach zwierzyny a oczy wypatrywały wszystkiego co się ruszało.


lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 62/70 | W: 35/50


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości