Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
To miało być spokojne polowanie. Takie najzwyklejsze na świecie, na którym zamierzał obłapić się zwierzyną i wrócić do obozu z masą żarcia. Ale jak to życie lubiło weryfikować - ostatecznie nie miało to być jedno z tych polowań. Bowiem dość szybko do ceglanego nosa doszła ostra, nieprzyjemna woń, która nijak nie pachniała żadną wiewiórką, orzesznicą, czy ptakiem, a dość specyficznie - na psa. Zaczął intensywnie węszyć, idąc oczywiście za tropem - nie obchodziło go, czy pies nadal jest na ich terenach, ale był, a to stanowiło zagrożenie dla cienistej społeczności - szczególnie, że nie mieli za wiele wojowników, a za to dużo niedoświadczonych terminatorów, co mogło być problemem. Dużym problemem.
I po jakimś czasie podążania za tropem... dojrzał go. Dużego psa. Natychmiast ugiął się na łapach, chcąc wykorzystać element zaskoczenia. Ten póki co go nie widział, a on szedł jego tropem, pod wiatr. Ustawił się w pozycji łowieckiej, uważając pod łapy, gdy się zbliżał - i gdyby mu się udało zajść go od tyłu, to dopiero z bliskiej odległości rzuciłby się na jego zad, starając się w ten sposób zadać pierwszą z ran, wielu ran, jak przypuszczał. Nie planował go w sumie zabijać, bo nie miał pewnie szans samemu z tak dużym psem, ale może wystarczy go trochę poobijać, by ten uciekł z podkulonym ogonem?
Jeśli zaś pies by go zauważył, to cóż, po prostu rzuciłby się w jego stronę z bojowym syczeniem, o. I celowałby na ślepo trochę, byle pazurami przeorać jego skórę.
Cały opis się nie zmieścił więc skrót.
Kotka masywnej budowy lecz o niskim wzroście posiadająca czarno-białe futro które przez gruby podszerstek wygląda na pół długie. Czarne są plamy, jedyną inną barwą jest, tylna lewa łapa, która jest ruda. Za to blado miętowe oczy patrzą z dystansem na otaczający ją świat.
W KP
Szumiąca Łapa (KR), Szybujacy Puchacz (KG), Kaczka(KC) i Chudy (nkt)
Próba ataku z zaskoczenia:
parzyste - pies nie zauważa postaci i nie ma szansy sie bronić
nieparzyste - pies zauważa postać i może się bronić
1d6 = wypada 4
Atak Wirującego Pióra:
1d10+3 = 7 [Atak Udany Obrażenia:
[(4d6 + 20) - (3d6 + 11)] x 1 = [ 37 - 18 ] x 1 = 19 x 1 = 19
Pisk. Skowyczący pisk przeciął powietrze jak grzmot.
Skradanie poszło po myśli Wirującego Skrzydła, łapa za łapą posuwał się w stronę psowatego i nawet fakt że ten wciąż powoli kroczył przed siebie - nie przeszkodziło w nadrobieniu odległości. Skok i pies zaskowyczał, gdy pazury dosięgły kremowego polika zostawiając krwawe szlaki po pazurach. Ciągnęły się one praktycznie od oka w dół szczęki, zaraz plamiąc jasną sierść na czerwono. Nie było to trafienie w jedno z oczu per se, ale przeorał skórę? Przeorał. Więc zadanie wykonane. Teraz kwestia tego... że pies go widział. Widział i obserwował burasa, który wylądował mu wręcz pod łapami z głębokim warczeniem wydobywającym się z gardła. Cóż, teraz nie dało się postawić kroku w tył czyż nie Wirku?
Duży Pies: S: 26 | Zr: 11 | Sz: 11 | HP: 135 - 19 = 116 | W: 70
> Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -3 hp w następnej rundzie, później -2 hp do końca walki
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Udało mu się, niebywałe. Zaorał pysk psa, co prawda nie tak, jak sobie do końca wymarzył, bo nie oślepił go nijak, ani krwią, ani pazurami, gdyby udało mu się dosięgnąć gałki ocznej, ale tak też mogło być. Cudownie. Pies zaskowyczał, więc prawdopodobnie teraz pół lasu wiedziało, co się tu dzieje, ale Puchacz zdecydowanie nie mógł osiąść na laurach. Nie było na to czasu. Stał teraz zaraz przed olbrzymim psiskiem, przed jego paszczą zaopatrzoną w tysiące chyba zębów, które były najgroźniejszą bronią psa.
Jego zamiarem więc było zanurkować pod brzuchem oponenta i tam wbić pazury również w jego podwozie, rozorać je jak najbardziej, by spowodować, od samego początku, jak największe szkody, póki sam jeszcze nie oberwał. Ale, czy mu się to uda i faktycznie nie oberwie?
Cały opis się nie zmieścił więc skrót.
Kotka masywnej budowy lecz o niskim wzroście posiadająca czarno-białe futro które przez gruby podszerstek wygląda na pół długie. Czarne są plamy, jedyną inną barwą jest, tylna lewa łapa, która jest ruda. Za to blado miętowe oczy patrzą z dystansem na otaczający ją świat.
W KP
Szumiąca Łapa (KR), Szybujacy Puchacz (KG), Kaczka(KC) i Chudy (nkt)
Atak Psa:
1d10 + 3 = 4 [Atak nieudany] Atak Wirującego Pióra:
1d10+3 = 8 [Atak Udany] Obrażenia:
[(4d6 + 20) - (3d6 + 11)] x 1 = [31 - 21] x 1 = 10 x 1 = 10
Czmychnięcie pomiędzy łapy psowatego było prawdopodobnie jedną z lepszych decyzji wykonanych przez Wirka. Przynajmniej na ten moment, bo zaraz w miejscu gdzie stał uderzenie serca, kłapnęły szczęki kremowego psiska zaciskając się na powietrzu, a brązowe ślepie skierowało się w kierunku Cienistego wojownika, wojownika, który z sukcesem przejechał pazurami po jego lewej pachwinie tylnej łapy, zostawiając za sobą gęste zadrapania. Możliwe że gdyby nie długa szata intruza bądź fakt że byli teraz w ciągłym ruchu, rana byłaby poważniejsza. Jednak teraz pozostawało pytanie... czy bury wojownik postanowi pozostać na kawałku ziemi, który znajdował się pod psem, czy czmychnie nim ten wyciągnie go stamtąd siłą?
Duży Pies: S: 26 | Zr: 11 | Sz: 11 | HP: 116 - 10 - 3 = 103 | W: 70 - 1 = 69(kekw)
Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -2 hp do końca walki
Rana 1 Stopnia | Gęste zadrapania po wewnętrznej stronie lewej, tylnej łapy | -1 hp do końca walki
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Cóż, kolejny atak udał mu się zadziwiająco dobrze. Podejrzane, można rzec. Nie zamierzał spoczywać na laurach i zadać jak najwięcej obrażeń w jak najkrótszym czasie, nim pies dobierze się do niego. Korzystając, że był w miejscu, gdzie psie szczęki z przyczyn fizycznych nie mogły się znaleźć, to postanowił ponownie wbić pazury w to samo miejsce, by poszerzyć i powiększyć obszar krwawienia, zanim ten nie obróci się, bądź nie podepta go łapami, gdzie choć jego pazury były mniej spektakularne niż kocie i mniej ostre, to zapewne i tak mogły wyrządzić sporo szkód.
Cały opis się nie zmieścił więc skrót.
Kotka masywnej budowy lecz o niskim wzroście posiadająca czarno-białe futro które przez gruby podszerstek wygląda na pół długie. Czarne są plamy, jedyną inną barwą jest, tylna lewa łapa, która jest ruda. Za to blado miętowe oczy patrzą z dystansem na otaczający ją świat.
W KP
Szumiąca Łapa (KR), Szybujacy Puchacz (KG), Kaczka(KC) i Chudy (nkt)
Atak Psa:
1d10 + 3 = 9 [Atak Udany]
[(4d6 + 26) - (3d6 + 11)] x 1 = [41 - 23] x 1 = 18
Atak Wirującego Pióra:
1d10+3 = 8 [Atak Udany]
[(4d6 + 20) - (3d6 + 11)] x 1 = [31 - 23] x 1 = 8
__
Przesunięcie łapy. To mógł zarejestrować Wirek w momencie jakrzucił się na, zadaną już przez siebie ranę. Następną rzeczą był ból, który gwałtownie rozkwitł na jego plecach gdy kły psa zatopiły się w skórze odpłacając za wcześniej zadane szkody. Wystarczyła chwila by wielkie psisko zmieniło lekko pozycje, wygięło się do granic możliwości i chwyciło w pierwszy lepszy napotkany bury punkt. Może gdyby kremowa bestia miała kręgosłup dość elastyczny jak ten koci - mogłaby uniknąć zadanego przy tym bólu. Przynajmniej w tym momencie, bo mimo tego że czworonóg złapał wojownika, Puchacz był wystarczająco szybki by zatopić pazury na uderzenie serca w ranie i rozciągnąć ją jeszcze bardziej gdy był wyciągany, do tego stopnia że krew zaczęła dużo bardziej się wylewać w porównaniu do tego co było.
I prawdopodobnie też to uratowało mu skórę, bo przeciwnik zapiszczał, po prostu odrzucając go kawałek zamiast po prostu trzymać go w szczękach. Podczas upadku nic mu się nie stało, co najwyżej więcej brudu w futrze, ale wrócili do punku wyjścia. Stali przed sobą, krew przemaczała powoli futro z zadanych już ran. A pies? Pies po prostu odsunął poharataną łapę w tył, jakby chroniąc ją resztą ciała i szczekał, jakby w nadziei że Cienisty Zastępca po prostu go zostawi w spokoju.
__
Wirujące Pióro: S: 20 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 85 - 18 = 67 | W: 59 - 2 = 57 | Przerzuty 0/5 Rana 2 Stopnia Głębokie ślady ugryzienia na grzbiecie | Krwawi | -3 hp w nastepnej rundzie, potem -2HP do końca walki
Duży Pies: S: 26 | Zr: 11 | Sz: 11 | HP: 103 - 8 = 95 | W: 69 - 2 = 67 Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 1 -> 2 Stopnia | Głębokie, gęste zadrapania po wewnętrznej stronie lewej, tylnej łapy | Krwawi | -2 hp do końca walki
>ze względu na pogłębienie rany, rana przechodzi na poziom wyżej
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Ból. To było jedyne, co sprawiło, że nie usatysfakcjonowało go to, co zrobił, że powiększył ranę, którą już zadał. Psisko bowiem chyba złamało sobie kark, by go dosięgnąć, ale najwidoczniej mu się to udało, bowiem ugryzł go dość mocno w grzbiet, przez który rozeszła się fala bólu, a następnie poleciał kawałek, odrzucony przez silne szczęki.
Ale Puchacz nie zamierzał odpuszczać. Dopóki pies nie ucieknie z terenów nie odpuści mu, nawet, jeśli znaczyło to, że któryś z nich tu i teraz polegnie. Dlatego też uznał, że dobrym pomysłem będzie ustawienie się tak, by słońce oślepiało psa, a następnie rzucił się ku niemu, znów celując w oko, żeby go oślepić i zdobyć przewagę. Miał nadzieję, że pies, którego bolało prawdopodobnie mocniej, nie trafi w niego znów tymi wielkimi kłami, bo nie będzie ciekawie.
Cały opis się nie zmieścił więc skrót.
Kotka masywnej budowy lecz o niskim wzroście posiadająca czarno-białe futro które przez gruby podszerstek wygląda na pół długie. Czarne są plamy, jedyną inną barwą jest, tylna lewa łapa, która jest ruda. Za to blado miętowe oczy patrzą z dystansem na otaczający ją świat.
W KP
Szumiąca Łapa (KR), Szybujacy Puchacz (KG), Kaczka(KC) i Chudy (nkt)
Oślepienie
Nieparzyste - oślepienie się nie udaje | Parzyste - udaje się
1d6 - wypada 1; oślepienie zakończone niepowodzeniem
Atak Wirka
1d10+3 = 11 (Atak z Powodzeniem Krytycznym)
[(4d6+20) - (3d6+11)] x 1,5 = [34 - 24] x1,5 = 10 x 1,5 = 15
____
Mimo tego że Wirek przesunął się ze swojej pozycji, duży pies nie był na tyle chętny do powtórzenia tego ruchu tak jak ten planował. Pozostawał twardo w miejscu wbijając ciemne ślepia w burasa. Możliwe że cała rana na nodze, którą kocur mu sprawił, dawała mu tyle bólu że poruszanie się z tego jednego miejsca tylko wywołałoby tylko więcej bólu... a może po prostu był świadom światła padającego z góry. W każdym razie, plan oślepienia się nie powiódł. Nie mówiąc już o tym jak niefortunnie poszło rzucenie się wprost na pysk wielkiego zwierza.
W tym samym czasie stały się dwie rzeczy. Jedna, Puchacz dosięgnął powieki psa, które tylko cudem uratowały samą gałkę przed marnym losem, zalewając wszystko dodatkową krwią po lewej stronie pyska, utrudniając mu tym samym widzenie. Zaś druga rzecz... ten sam bury wojownik poczuł oślepiający, biały ból w boku który zaślepił jego zmysły na uderzenie serca, by ocknąć się na trawie z równie krwawą ziejącą dziurą po płacie skóry który... na pewno nie był na swoim miejscu. Nie trzeba było być sową by zgadnąć że to intruz po prostu zacisnął szczęki i go wyrwał. Futro szybko przesiąkało czerwonym płynem, w czasie gdy sam pies próbował jakby strząsnąć posokę z własnego pyska, z marnym skutkiem.
____
Wirujące Pióro: S: 20 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 67 - 31 - 3 = 33(85)| W: 57 - 3 = 54(65)| Przerzuty 0/5 Rana 2 Stopnia Głębokie ślady ugryzienia na grzbiecie | Krwawi | -3 hp w nastepnej rundzie, potem -2HP do końca walki Rana 3 Stopnia Wyrwany płat skóry z lewego boku| Krwawi | -5hp w nastepnej kolejce, a potem -3hp do końca walki Spadek statystyk od następnej rundy ze względu na spadek HP poniżej połowy
Duży Pies: S: 26 | Zr: 11 | Sz: 11 | HP: 95 - 15 - 2 - 2 = 76(135) | W: 67 - 4 = 63(70) Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 2 Stopnia | Głębokie, gęste zadrapania po wewnętrznej stronie lewej, tylnej łapy | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 1 Stopnia | Uszkodzenie Lewego Oka | Krwawi | -2 w następnej kolejce, potem -1hp do końca walki
>-1 do celności ze względu na uszkodzenie oka na stałe(byłoby do wyleczenia ale welp ;v)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
XXXXBył na samotnym patrolu, kiedy usłyszał odgłosy walki i kilka uderzeń serca później do jego nosa dotarł swąd krwi. Ruszył w tamtym kierunku, a kiedy wyczuł zapach Wirującego Pióra, przyspieszył, z bijącym sercem dobiegając do miejsca, gdzie rozgrywała się batalia. Przeleciał tylko wzrokiem po ciele swojego zastępcy i widział sporo krwi. Oceniał więc jego stan na taki, w którym z pewnością nie powinien już był dalej walczyć. XXXX– Uciekaj! – krzyknął w jego stronę. W takim stanie i tak już na nic się nie przyda w walce, a jak najszybciej musiał znaleźć się w lecznicy. Minął go, zamierzając z pełnym impetem rzucić się na psa, wprost do jego gardła, aby chwycić za nie kłami i rozerwać wrażliwą skórę ze wszystkimi tkankami, które znajdowały się pod nią.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Ból faktycznie przyćmił wszystkie zmysły zastępcy i nim na powrót zaczął ogarniać co się dookoła niego dzieje, to nie dość, że zauważył, że leży na trawie, to jeszcze pojawił się, nagle i znikąd, Polna Gwiazda. Przytłumiony przez adrenalinę i ból krzyk dostał się do Puchaczowych uszu, ale ten tylko niemrawo się uśmiechnął.
- I ominąć całą tę akcję? Po moim trupie - odrzekł poważnie, znów podnosząc się na równe nogi, nieco koślawo i krzywo. Nie mógł powiedzieć, by nie bolało, ale hej, jaką będzie miał w końcu zacną bliznę, co? Nieco podniesiony na duchu walką 2 na 1 ruszył znów w stronę psa, tak jak mówiąc Polnemu nie chcąc się wycofywać, wymijając nieco przywódcę i chcąc przejechać pazurami po lewym przednim barku psa. Może do końca uszkodzi mu tę łapę i pies nie będzie już tak sprawny i po prostu da się poskładać?
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak psa na Polnego: Krytyczny! -> [(13+26)-(7+16)]*1.5= 24 HP Atak na ślepo: nieudany
Pies był wściekły, ale zakrwawione oko nie pozwalało mu zorientować się w sytuacji. Polny skoczył na psa i wgryzł się w szyje, posmakował tej paskudnej krwi, jednak od razu oberwało mu się od psa, który dał radę potężnym uderzeniem w głowę kota odtrącić przywódcę, tak, że Polny aż zobaczył mroczki przed oczami. Dało to jednak czas Wirkowi, by zaatakować psa, co zaskutkowało jednym wielkim wyciem z bólu, gdy pies poczuł jak jego bark zostaje rozorany prawie do kości, a krew tryska obficie z kolejnego miejsca.
WIREK: S: 15 (20) | Zr: 9 (11) | Sz: 8 (10) | Zm: 8 (10) | HP: 33-2-5= 26/85 | W: 54-3= 51/65 || Przerzuty 0/5 Rana 2 Stopnia Głębokie ślady ugryzienia na grzbiecie | Krwawi | -2HP do końca walki Rana 3 Stopnia Wyrwany płat skóry z lewego boku| Krwawi | -5hp w tej kolejce, a potem -3hp do końca walki Spadek statystyk ze względu na spadek HP poniżej połowy
Duży Pies: S: 26 | Zr: 9 (11) | Sz: 9 (11) | HP: 76-2-2-2-12-30= 28/135 | W: 63-3= 60/70 Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 2 Stopnia | Głębokie, gęste zadrapania po wewnętrznej stronie lewej, tylnej łapy | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 1 Stopnia | Uszkodzenie Lewego Oka | Krwawi | -2 w tej kolejce, potem -1hp do końca walki Rana 1 Stopnia | Ugryzienie w szyje | Krwawi | -1hp do końca walki Rana 2 Stopnia | Rozoranie lewego barku | Krwawi | - 3hp w kolejnej kolejce, później -2hp do końca walki
> -1 do celności ze względu na uszkodzenie oka na stałe
> obniżenie statystyk z racji walki 2:1
> w następnej kolejce: ostatni etap walki
POLNY: S: 23 | Zr: 16 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 90-24= 66/90 | W: 70-3= 67/70 || przerzuty: 0/6 Rana 2 Stopnia | wstrząśnienie mózgu | zawroty głowy i mdłości | -1 do celności
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
XXXX Oberwał na tyle mocno, że początkowo w ogóle nie wiedział, co się stało. Uderzenie wybiło go ze świadomości na kilka długich uderzeń serca i pozostawiło tak z metalicznym posmakiem jeszcze ciepłej krwi na języku. Z zamglonymi oczami oglądał dokonania Wirującego Pióra, któremu poszło o wiele lepiej. Nie posłuchał się go i nie uciekł do obozu, ale teraz nie potrafił się gniewać. Może dlatego, że był otumaniony i mało rozumiał. Adrenalina jednak spowodowała, że ból nie był jeszcze na tyle mocny, aby uniemożliwić mu atak, więc ruszył na psa... zamierzając pogłębić ranę na szyi, którą przed chwilą zadał, aby dostać się do wrażliwych tkanek i zakończyć żywot psa.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Widocznie przywódca nie miał szczęścia do walki w jego towarzystwie, bowiem oberwał od psa dość mocno, że aż chwilę zajęło mu pozbieranie się z miejsca. Puchacz za to miał czas, by przywalić psu na tyle, że właściwie praktycznie wyczuł pod pazurami kość; tak cudownie udał mu się atak. Nie dał sobie wiele czasu na odskoczenie od psa, bowiem od razu ponownie podskoczył do psa, korzystając z tego, że byli blisko siebie i żaden się nie oddalił, by zaorać go pazurami z boku szyi.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Polnego: Udany -> (16+23)-(11+9)= 19 HP Atak Wirka: Udany! -> (11+15)-(11+9)= 6 HP
Krew trysnęła a psu nie dane nawet było wydać ostatniego dźwięku. Czerwona ciecz zagłuszyła wszystko, co mogłoby się jeszcze wydostać z tak przeoranego gardła. Który z kotów dokończył żywota swoim atakiem? Ciężko powiedzieć. Obaj mieli już swoje problemy, obaj czuli się coraz gorzej, podczas gdy adrenalina powoli odchodziła z ich ciała. W nagłej martwocie ciszy mogli w pełni poczuć zadane im rany.
WIREK: S: 15 (20) | Zr: 9 (11) | Sz: 8 (10) | Zm: 8 (10) | HP: 26-2-3=21/85 | W: 51-3= 48/65 || Przerzuty 0/5 Rana 2 Stopnia Głębokie ślady ugryzienia na grzbiecie | Krwawi | -2HP do końca walki Rana 3 Stopnia Wyrwany płat skóry z lewego boku | Krwawi | -3hp do końca walki -> -1 HP z każdym postem aż do zatamowania krwawienia przez medyka Spadek statystyk ze względu na spadek HP poniżej połowy
Duży Pies: S: 26 | Zr: 9 (11) | Sz: 9 (11) | HP: 28-2-2-1-1-3-19-6= martwy/135 | W: 60/70 Rana 2 stopnia | Rozorana skóra na lewym policzku, od oka w dół szczęki. | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 2 Stopnia | Głębokie, gęste zadrapania po wewnętrznej stronie lewej, tylnej łapy | Krwawi | -2 hp do końca walki Rana 1 Stopnia | Uszkodzenie Lewego Oka | Krwawi | -1hp do końca walki Rana 1 Stopnia | Ugryzienie w szyje | Krwawi | -1hp do końca walki Rana 2 Stopnia | Rozoranie lewego barku | Krwawi | - 3hp w tej kolejce, później -2hp do końca walki
> -1 do celności ze względu na uszkodzenie oka na stałe
> obniżenie statystyk z racji walki 2:1
> w następnej kolejce: ostatni etap walki
POLNY: S: 23 | Zr: 16 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 66/90 | W: 67-3= 64/70 || przerzuty: 0/6 Rana 2 Stopnia | wstrząśnienie mózgu | zawroty głowy i mdłości | -1 do celności
+165 EXP dla Wirka
+35 EXP dla Polnego
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
XXXXDopiero, kiedy bitewny kurz opadł, Polna Gwiazda odczuł prawdziwy ból, który wcześniej przykryty był adrenaliną. Pulsujące skronie i chyba cała okolica głowy uniemożliwiały mu trzeźwe myślenie i jedyne na co miał w tym momencie ochotę, to położyć się plackiem na ziemi i po prostu spróbować to wszystko przeczekać. Było mu niedobrze i nie mógł powstrzymać krzywej miny. Z pochylonym z bólu łbem podszedł do swojego zastępcy. XXXX– Jak najszybciej musimyy do oozu – nawet się nie zorientował, kiedy język zaczął mu się plątać. Zdawało mu się, że dookoła niego wszystko się kołysze, a on nie mógł nic z tym zrobić. Musieli jakoś wrócić, a Wirujące Pióro był poważnie ranny, na zakopanie psa przyjdzie jeszcze czas. Polna Gwiazda ruszył więc w drogę powrotną, powoli, ostrożnie, starając się skupiać wzrok na jednym punkcie przed sobą, a i być wsparciem dla swojego zastępcy, gdyby ten poczuł się zbyt słabo i postanowił się o niego oprzeć.