Logo Artemidy
Wilgotne Skałki
Ranna Łapa również się uśmiechnął, widząc jak na wspomnienie Barwnej Wody zmienia się mina jego brata. Ah, sam tak bardzo chciałby mieć kiedyś kogoś takiego! Kogoś, kogo tak uwielbia i z kim może nazywać się partnerami, kogoś najważniejszego w tym świecie! Nie sądził, aby ktokolwiek łatwo pokochał tak nudnego kota jak on - w końcu nie było w nim nic wyjątkowego, nawet nie zaczął jeszcze swojego treningu, a co dopiero popisywać się przed kimś umiejętnościami! Może i to przykre, ale Raniuszek wciąż uśmiechał się myśląc o tym - po prostu cieszył się szczęściem Sroczego Ogona. Choć nie znali się dobrze, to srebrzysty kocurek już przywiązał się do swojego brata bardzo mocno… zawsze był przylepą, przyczepiał się do kotów jak kleszcz.
Na wspomnienie o reszcie rodzeństwa Raniuszek wpatrzył się w jakiś punkt przed sobą, z lekkim uśmiechem na pyszczku i smutnym spojrzeniem. Ich znał nieco lepiej, w końcu wychowywali się razem przez jakiś czas… Ale prawda była też taka, że sam zachorował prędko i nie mógł z nimi dalej być.
- To zabrzmi źle, ale nigdy nie poznałem ich tak dobrze, jak chciałem. Widzisz, zachorowałem gdy jeszcze byliśmy w kociarni, a nawet przed tym… nigdy nie byłem na tyle towarzyski, by spędzać z nimi czas. Ale opowiem ci to, co pamiętam. Zasługują na to, by cała rodzina ich poznała. - miauknął cicho, na moment znikając gdzieś myślami. - Bielik... Bielik był całkiem podobny do mnie, wiesz? Jeśli chodzi o wygląd… Miał srebrzyste futerko, był całkiem puszystym kociakiem. Trochę taki… trochę taki awanturnik. Pamiętam, że dużo krzyczał i się kłócił. Żuraw był czarno-biały, ale miał więcej czerni od ciebie. Był bardzo cichutki, trzymał się na uboczu. Martwiłem się, że nie znajdzie sobie przyjaciół… - przerwał na moment, poruszając uszami i wpatrując się bez mrugania w losowy punkt przed sobą. Zamyślony. - Wilga była bardzo bystra, wiesz? Zawsze wiedziała, co powiedzieć. Miała kolorowe futerko, nie podobne do mamy ani taty… Kosodrzewinka była podobna, choć miała więcej bieli na futrze. I była znacznie spokojniejsza. Bardzo wesoła, pamiętam… Chciałbym poznać ich wszystkich lepiej, wiesz? Ale aktualnie boję się, że w ogóle zapomnę jacy byli. - wyznał, czując jakby ktoś zaciskał mu kły na gardle. Zawsze tak miał, gdy robił się smutny. Zatrzymał się na moment w miejscu i zdawał się węszyć, prawie jakby uważał że wyczuje w powietrzu zapach kogoś z rodzeństwa - ale tak się nie stało. Ich tu nie było.
Tęsknił za rodzeństwem. Nigdy ich za bardzo nie poznał, a jednak serce go bolało gdy tylko o nich myślał… jakie to niesprawiedliwe!

Rozchmurzył się jednak na kolejne słowa brata. Czyli nie byli jedynymi… czyli to zupełnie normalne, i się zdarza! To dodało mu otuchy. Co, jeśli to oznaczało, że może sam znajdzie sobie kiedyś partnera? Sama ta myśl sprawiła, że jego serce zabiło mocniej. Raniuszek zdawał się wyprostować po słowach Sroczego Ogona, zdawał się wyglądać pewniej, tak nagle. Rzucił bratu pełen wdzięczności uśmiech.
- Więc jesteśmy trochę podobni, co? W sensie… Ja też zaczynam trening… dopiero teraz. I skąd zmiana z Kapustki na Srokę? Nie rozumiem. - spytał, z lekkim uśmiechem na pyszczku. - Czy dwunodzy… cię porwali? Jak do nich trafiłeś? To… brzmi strasznie. - dodał, strosząc lekko futerko na karku i ogonie. Myśl o dwunogach zawsze go przerażała. I fakt, że jego własny brat wpadł w ich łapy… to było prawdziwie okropne!
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najnowsze wieści z Klanu Rzeki głosiły, że przypałętał się dziwny zwierz. Był duży, szybki, ale bardzo niezgrabny. Ponoć rozrabiał to tu, to tam. Nazywali go koniem, jednak Zmierzchowa Łapa niezbyt wiedziała kto to. Ponoć wielkością przewyższał dorodne lisy, a nawet rysia. Miał grzywę oraz nietypowy ogon. Jednak jego łapy zostawiały dziwne ślady. Córka Skrzącego Słowa nie wiedziała co myśleć. Czy znajomi próbowali ją wkręcić? Robili sobie głupie żarty? Co prawda kotka niewiele wychodziła z obozu za młodu. Dlatego tym razem było zupełnie inaczej. Zmierzch postanowiła wybadać sprawę na własną łapę. Zaczęła od okolic Wilgotnych Skałek. Ziemia tutaj powinna pozostawić jakiś ślad. O ile rzeczywiście ten zwierz istniał. Kto wie... Może uczennica Łabędzia złapie nawet zapach tego kogoś. Kiedyś trzeba było choć jeden raz zaryzykować i zrobić coś szalonego.
Obecnie kotka kroczyła ostrożnie niedaleko Wilgotnych Skałek. Miała nisko zwieszoną głowę, żeby lepiej zobaczyć ewentualne "ślady zbrodni". Ogon wisiał swobodnie, a uszy próbowały wyłapać najmniejsze dźwięki.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brudna Stopa sama nigdy nie wychodziła. Taka była jej główna zasada, szczególnie po tym, że po jej ostatnim wyjściu wróciła z podrzuconymi jej kociakami. No cóż, miała prawa do własnych zasad wychodu z obozu.
Tym razem było inaczej, a Brudna Stopa znów poczuła się jak łapa, która jedyne co chciała, to przeżyć coś po za obozem, gdzie stare koty zrzędzą, a młode rzucają się w kałuże, bo to jedyna zabawa, jaką znają.
Chodziły głoski o dziwnym zwierzu - Koniu, mianowicie, a Brudna Stopa byłaby przeklęta, gdyby jej ciekawość nie wzięła góry, a jej uszy nie wyłapały miejsc, gdzie widziano uciekiniera.

Tak o to znalazła się tutaj - śledząc, a raczej chodząc powolnym krokiem za jedną z wnuczek Świetlikowego Zagajniku, swej kuzynki.
Sama nastawiła swych uszu, dając po sobie znak, że chyba szukają tego samego, lecz koń to duża szkapa, więc i tak jedynie może co ich ślepia wypatrzą, to niezadawalające ślady.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
_____

Nowe imię, nawet jeśli niezbyt istotne, było przepustką do poznawania świata. Pozwalało na więcej (chociaż wciąż czuła na sobie nieprzychylne spojrzenia, kiedy wymykała się z obozu) wolności, jak i możliwości. Może nie była zbyt związana z terminatorskim imieniem, wszak zbyt długo żyła pod prostym, kocięcym imieniem, ale potrafiła w jakimś stopniu je docenić. Czy może bardziej własną rangę. Nie na tyle, by się przestawić na bycie Jaszczurzą Łapą, ale w jej mniemaniu wystarczająco - bo przynajmniej na nie reagowała.

Ale nie samo imię było najważniejsze. Najważniejsze było to, co działo się tu i teraz. Kiedy obchodziła wolnym krokiem Błyszczące Głazy i kierowała się na południe, w kierunku Wilgotnych Skałek. Nie wiedziała ile właściwie zajęła jej wędrówka, kiedy wreszcie stanęła przy brzegu rzeki. Przejechała spojrzeniem po okolicy. Nie zauważyła nic interesującego, oprócz oczywiście samego przejścia na drugą stronę rwącej wody. Zmarszczyła lekko nos. Nie wyglądało to bezpiecznie, czego wkrótce znalazła potwierdzenie, kiedy tylko przejechała łapą po jednym z kamieni. Śliskie. Nagle zwątpiła w plan, który jeszcze przed momentem zajaśniał w jej głowie. Musiała wymyślić coś innego... albo całkowicie zrezygnować z przechodzenia na drugą stronę. Odetchnęła ciężko, podirytowana, i zamyśliła się, przestając zwracać uwagę na otoczenie.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciernista Łapa może i był już pełnoprawnym terminatorem, jednak nie zamierzał robić tylko i wyłącznie tego, co mu się podoba. Nie tak, jak niektórzy. On wolał słuchać się zasad, wolał za nimi podążać. Uważał, że obowiązkiem dobrego członka Klanu jest przestrzeganie ich, a także pilnowanie by robiły to inne koty. Z powodu tego wszystkiego, syn Skrzącego Słowa nie wychodził też sam z obozu. Zmierzchająca Nadzieja, jego nowa mistrzyni, wprost powiedziała mu aby w najbliższym czasie nie opuszczał tego bezpiecznego obszaru sam. Jak mógłby więc zrobić coś wbrew jej słowom? Na całe szczęście Warczące Gardło był tak miły, że zgodził się zabierać go ze sobą na patrole. Dzięki temu Cierń mógł zdobywać doświadczenia i przydać się na coś w Klanie! Ah, Warczące Gardło... co za porządny kot, który wie co jest najważniejsze w życiu - Klan Rzeki, a także oczywiście sam Gwiezdny Klan.
Niestety, tamtego dnia młody terminator zagapił się. Wydawało mu się, że wyczuł w pobliżu innego kota, a gdy podążył za tym zapachem, zorientował się, że zupełnie stracił opiekuna z oczu. Nie przejął się tym jednak, przekonany, że na własnych terenach nie da się faktycznie zgubić, nawet jeśli nie zna się ich za dobrze.
Miał rację co do tego, że był tu ktoś jeszcze. Albowiem gdy przeszedł jeszcze kawałek, to znajomy zapach stał się silniejszy i wkrótce Cierń zobaczył przed sobą Jaszczurzą Łapę. Pamiętał ją z ceremonii i legowiska, widywał ją w obozie... Oczywiście znał jej imię. Kotka stała tyłem do niego, chyba patrzyła na tą interesującą, szybko płynącą wodę...
- Witaj, Jaszczurza Łapo! - zawołał, może odrobinę zbyt głośno. Zbliżył się energicznym krokiem i stanął obok drugiej terminatorki, posyłając jej wesoły, szeroki uśmiech. - Co takiego tutaj robisz, zupełnie sama? Czy twój mistrz nie zabronił ci wychodzić z obozu póki nie nauczyłaś się walki? - wiedział, że to jego ojciec został mianowany na jej mistrza... poczuł ukłucie zazdrości myśląc o tym.
Dear Wise One,
am I worthy?
is it okay to be weak sometimes?
will You laugh with me and forgive me?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I to był błąd, tak przestać nasłuchiwać, bo może wtedy uniknęłaby niechcianego kontaktu z bachorem Skrzącego Słowa. W pierwszej chwili chciała go zignorować. O, stać tak, jak jakieś cholerne drzewo, nie ruszać się, nie słuchać, nie odpowiadać. To mogłoby być dobre rozwiązanie, pomijając fakt, że wyszłaby na wariatkę... Och, to akurat jej nie bardzo obchodziło. Większym problemem było, że w trakcie swojego krótkiego pobytu w kociarni, zdążyła już zapoznać się z miotem Księżycowego Jeziora, więc wiedziała, że kocurek raczej nie zostawiłby jej tak łatwo w spokoju. Jego słowa tylko utwierdzały ją w tym przekonaniu.

Powstrzymała głośne westchnięcie i zamiast tego obróciła łeb bardzo, bardzo powoli. Wlepiła spojrzenie w pysk Ciernistej Łapy i aż zrobiło jej się słabo. Tak, zdecydowanie szybko płynąca woda stała się teraz nad wyraz interesująca - a wizja kocurka zabieranego przez jej nurt była jeszcze ciekawsza. Mrugnęła raz, drugi, chyba tylko cudem powstrzymując grymas cisnący się na jej pysk.
— Zaczęliśmy z twoim ojcem od walki, szczylu — odparła, cedząc każde ze słów, a najbardziej to związane z jej mistrzem. Co za tragedia. Powoli obróciła się w kierunku Ciernistej Łapy. — Ciekawe, że mi to wypominasz, skoro przyszedłeś... sam — dodała, nawet uśmiechając się krzywo. Co za hipokryta. Ale to dobrze, może w takim tempie coś go zwyczajnie pożre. Optymistycznie zakładając, że sama zaraz tego nie zrobi.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał cierpliwie podczas gdy starsza kotka powoli odwracała się w jego kierunku. To nie tak, że miał teraz jakieś inne zajęcie poza szukaniem swojego chwilę wcześniej zgubionego opiekuna. Był przekonany, że Warczące Gardło nie będzie przesadnie przejęty jego własnym zniknięciem, w końcu Ciernista Łapa był już dużym kotem, pod którego futrem zaczęły pojawiać się już mięśnie. Był kotem, który potrafił sobie poradzić i uważał siebie za całkiem bystrego. Może i nie potrafił jeszcze walczyć, ani nawet polować, ale nie bał się o siebie, więc Warczące Gardło też nie powinien.
Jednak teraz Cierń skupiał się w pełni na swojej towarzyszce, z którą zamierzał bardzo chętnie porozmawiać. Naprawdę zaciekawiło go, co ona tutaj robi sama. Została dopiero co mianowana, tak jak i on sam, więc niemożliwym było aby była jakoś bardzo wytrenowana… nawet pomimo tego, że jej ojcem był Skrzące Słowo, najlepszy wojownik w Klanie Rzeki. Skoro Jaszczurza Łapa tu była, sama, to musiała być bardzo odważna! Lub po prostu nie zastanowiła się nad tym, co robi.
Nie zareagował na określenie ani sam ton kotki w negatywny sposób. Po prostu patrzył na nią w dalszym ciągu, praktycznie nie mrugając, uśmiechnięty.
- Naprawdę? To wspaniale… nasz Klan potrzebuje wiele silnych kotów. Słyszałaś o tym, co ostatnio stało się na granicy? Moja przyjaciółka została zaatakowana przez kota z Klanu Wichru i zraniona! Jednak gdy będziemy lepiej wytrenowani, to takie sytuacje nie skończą się równie tragicznie co ta. Mój ojciec… oczywiście, postąpił słusznie. - zakończył swoją wypowiedź i lekko poruszył uszami w tył, jakby zawiedziony czymś. Było mu wciąż nieco przykro, że nie był terminatorem Skrzącego Słowa. Ale nie mógłby też zakwestionować decyzji Łabędziej Gwiazdy wobec jego treningu! - Ja… ja nie jestem sam, Jaszczurza Łapo. Warczące Gardło wyszedł ze mną z obozu, jak zazwyczaj! My po prostu rozdzieliliśmy się chwilę temu. - wytłumaczył spokojnie, może tylko trochę zakłopotany całą sytuacją. Nie dawał tego po sobie poznać. - Na całe szczęście, choć Warczącego Gardła tutaj nie ma, to teraz jesteśmy tu we dwoje. W razie kłopotów pomożemy sobie, więc nie czuję się zagrożony! - posłał kotce kolejny uśmiech. Nie wątpił w to, że choć Jaszczurza Łapa nie wyglądała na zachwyconą ze spotkania, to pomogłaby mu w potrzebie. A on chciał zawierać znajomości w Klanie, takie jak najlepsze.
Dear Wise One,
am I worthy?
is it okay to be weak sometimes?
will You laugh with me and forgive me?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O nie, on nie przestawał. Z każdą kolejną chwilą, gdy wpatrywała się w jego uśmiech, widać było, jak ulatuje z niej dusza i chęci do życia. Nie wzruszył się na łagodne wyzwisko, jego uśmiech nawet nie drgnął o włos, a to wszystko oznaczało, że na pewno nie planował sobie stąd pójść. Zgarbiła się lekko. Przecież przecierpiała już wystarczająco dużo, prawda? Gniła w tej zawszonej lecznicy, potem użerała się z całym tym miotem w jednej kociarni (gdyby nie niskie temperatury, to pewnie spałaby choćby i pod jakimś losowym drzewem), przeżyła mianowanie z nimi... I co, i dalej mieli ją dręczyć? No dramat. Po prostu dramat. Świat chyba naprawdę chciał ją wykończyć.

Planowała wyłączyć się i po prostu nie słuchać kłapania dziobem Ciernistej Łapy, szczególnie po jego pierwszych słowach, ale zaraz za nimi poszły o wiele ciekawsze. Zamrugała, zaskoczona nową informacją. Znaczy, może nie taką nową dla klanu, ale nową dla niej samej; prawdopodobnie powinna zwracać uwagę bardziej na to, co działo się dookoła niej. Zmarszczyła nos.
— A co twój stary niby zrobił? — wypaliła momentalnie z powątpieniem w głosie. A kiedy Cierń zaczął ją zapewniać, że nie był sam, parsknęła tylko głośno. No tak, oczywiście, był razem ze swoim mistycznym opiekunem. Całkiem wygodnie, może też powinna tak zacząć się tłumaczyć? — Czyli jesteś sam — skomentowała sucho. Może i rozdzielił się z Warczącym Gardłem, ale nie zmieniało to faktu, iż został sam. Jego słowa jednak sugerowały, że najwyraźniej miał nieco inny pogląd na sprawę. Wybałuszyła oczy. — Pomożemy, ta? A to ciekawe — odparła nawet nie próbując ukryć, że zrobiło jej się wręcz słabo na tę wizję. Chyba nieco za mało eksponowała swoją wrogość, skoro Cierń uznał, że może się w jej otoczeniu, o losie, bezpiecznie!
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiała iść na zioła. Wiedziała, że Cis ostatnio też się tym zajmował, a co dwa koty to nie jeden. Zapytała zatem wojowników, czy któryś nie chce iść z nią w formie ewentualnej obstawy by czuła się bezpieczniej i zgłosił się Głębinowy Minóg, wojownik, z którym nie miała wcześniej za dużo do czynienia. Wiedziała tyle, że urodził się poza Klanem ale jego matka pochodziła z Klanu. W gruncie rzeczy, Rybołowiemu Lotowi nie robiło to żadnej różnicy kim był, tak długo, jak nie był kotem opryskliwym i faktycznie jej pomoże w wycieczce.
Przeszli od Błyszczących Głazów w stronę Wilgotnych Skałek. Było tu dużo kamieni, głazów i skał, których Rybołów szukała. Zależało jej na znalezieniu takich rzeczy jak pajęczyna, gwiazdnica, może jakiś stary ul z którego byłaby w stanie wyciągnąć miód. Ale wszystko inne też było w porządku.
- Będę szukać wokół skał, Głębinowy Minogu. Jeśli chcesz możesz pomóc mi w szukaniu albo zapolować w okolicy, albo połowić ryby skoro jesteśmy koło rzeki. To już jak ci pasuje - uśmiechnęła się do niego, po czym zaczęła szukać. Skupiła się w pierwszej kolejności na znalezieniu pajęczyny. Rozglądała się uważnie, ale też węszyła, z nadzieją na jakieś zioła. Chodziła cicho i ostrożnie, nie chciała przecież ściągnąć na siebie żadnego niebezpieczeństwa. Ani na siebie, ani na towarzyszącego jej wojownika.

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy pierwszy dotarł do Rybołów zapach mokrej wydry, czy najpierw dostrzegła błyszczące od wilgoci futerko – bez znaczenia. Wydra siedziała na płaskim kamieniu zajęta upolowaną wcześniej rybą i nie zauważyła jeszcze kociego towarzystwa.

Rybołów: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 65 | W: 45 | MedLvl: 6

Wydra: S: 10 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 35


Oczywiście, że Minóg jest w pierwszym rzędzie, gdy przydarza się okazja do pomocy. Co prawda w roli obstawy jeszcze nie miał okazji się sprawdzić i nie wie czy jest słusznym wyborem, jednak nijak go to nie zniechęca. Na pewno sobie poradzą z przeciwnościami losu, jeśli zajdzie taka potrzeba.
– Myślę, że na początek spróbuję zapolować, ale z wielką radością pomogę w poszukiwaniach medykamentów. Powiedz mi tylko za czym się rozglądać. – szczerzy kiełki w uśmiechu, a nim przychodzi do momentu rozdzielenia się przypomina sobie o jeszcze jednej istotnej kwestii. – Ach. I oczywiście w razie jakichkolwiej problemów, wzywaj. Wierzę, że obejdzie się bez nich, ale w razie co zjawię się jak najprędzej.
Po tym zapewnieniu może już odbić w bok od medyczki. Lekko przygarbiony rusza pod wiatr, wypatrując śladów zwierzyny. Szare uszy czujnie chłoną wszystkie dźwięki.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jakbyś zobaczył gdzieś pajęczynę albo miód, to znaczy stary pszczeli ul, to byłoby naprawdę super. - odpowiedziała mu, skupiona na swojej pracy. Po chwili poszukiwań trafiła na zwierzę - była to wydra. Spora istota mieszkająca przy wodzie, z którą medyczka nie chciała wchodzić w niepotrzebną zwadę - nie było po co. Wydra jej nie zauważyła i nie sprawiała dla niej zagrożenia, poza tym polowała raczej na ryby i inne zwierzątka wodne, nie ma co jej przeszkadzać.
Odeszła kawałek dalej, zostawiając wydrę za sobą i powracając do poszukiwać. W dalszym ciągu szła ostrożnie i uważnie, węsząc i rozglądając się po okolicy, głównie po skałach. Nie chciała wydawać z siebie za bardzo niepotrzebnych odgłosów, by nie spłoszyć zwierzyny ani nie zaalarmować drapieżników.



Wojownik zaczął rozglądać się za zwierzyną, którą mógłby upolować. I nagle usłyszał nad sobą piskliwy dźwięk - gdy zerknął nad siebie dostrzegł kilka kołujących w powietrzu ptaków z rozdwojonymi ogonkami. Były to... jaskółki! Najwyraźniej Pora Nowych Liści naprawdę zaczęła nadchodzić i ptaki znów pojawiły się w lesie. Być może to ich pierwsze dni od powrotu. Pytanie tylko, czy Minogowi chce się czekać, aż któraś wyląduje niedaleko niego lub będzie latać na tyle nisko, że będzie w stanie ją upolować. Zawsze może przecież szukać dalej.

Głębinowy Minóg - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 5/200

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokojowe wyminięcie wydry nie stanowiło żadnego problemu – a wręcz istniała możliwość, że nigdy nie zorientowała się o potencjalnym towarzystwie. Z kolei medyczka ruszyła na dalsze poszukiwania medykamentów i... no tu znowu szczęścia nie miała, bo nim wpadła na cokolwiek przydatnego w lecznicy, zauważyła coś dużo bardziej niespodziewanego. Drobny rudy pręgus o krótkiej sierści szedł na ugiętych łapach w stronę rzeki, głowę i ogon trzymał nisko. Można by go pomylić ze Zbożem, jednak Zboże przecież już od dawna nie żyło. A ile innych kotów w Klanie pasowało do tego rysopisu? No właśnie. Tylko skąd samotnik w samym centrum terenów?

Rybołów: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 65 | W: 45 | MedLvl: 6

Samotnik (młody): S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55


Podnosi łeb w górę i prędko dostrzega krążące po niebie ptaki. Rozpoznaje w nich jaskółki, ale nie zna się na konkretnych gatunkach na tyle by wiedzieć czego się po nich spodziewać. Nie zniknęły mu jednak jeszcze z zasięgu wzroku, więc optymistycznie zakłada, że cel ich podróży jest gdzieś tu blisko i warto poczekać. Ugina łapy, przechodząc do pozycji łowieckiej i powoli przenosi się pod większą kępę trawy, która pomoże mu ukryć się przed ptasim wzrokiem. Zamierza tam przykucnąć i w bezruchu poczekać aż któraś z jaskółek znajdzie się nad nim, albo wyląduje w pobliżu.
Albo aż odlecą w swoją stronę, tej mozliwości również nie wyklucza.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No właśnie, Zboże już od dawna nie żyło, a kot, którego zobaczyła medyczka, nie pachniał Klanem Rzeki. Gdyby to było na terenach niczyich, to pewnie po prostu by odeszła, ale na terenach swojego Klanu nie mogła przecież przepuścić obcego kota. Wcale jej się to wszystko nie uśmiechało, bo nie wiedziała przecież, czy obcy nie będzie względem niej wrogo nastawiony, a ona była słaba i nie przeszła w ogóle treningu wojowniczego.
- Przepraszam - odezwała się do kota - Jestem Rybołowi Lot, a ty znajdujesz się na terytorium Klanu Rzeki. Niestety muszę się poprosić, byś je opuścił - powiedziała, zdradzając w ten sposób swoją pozycję. I mówiła na tyle głośno, by mieć nadzieję, że Minóg ją usłyszy. Nie był przecież daleko stąd, więc powinien się zorientować, co się dzieje.



Kocur musiał chwilę poczekać. Ale, faktycznie, jaskółki co jakiś czas zlatywały trochę niżej, najwyraźniej polując na różnego rodzaju owady fruwające nad ziemią. W końcu jedna z nich usiadła na suchej gałęzi dwie lisie długości od wojownika. Przez jego przygaszone w kolorze futro i to, że się nie ruszał, nie dostrzegła jego obecności.

Głębinowy Minóg - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 60-1=59 | EXP: 5/200

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudy kocur nastroszył sierść i odskoczył, gdy nagle usłyszał za sobą obcy głos. Wpatrywał się w kotkę, ewidentnie spięty, chociaż kłaczki powoli zaczynały na powrót przylegać do grzbietu.
– Klanu Rzeki? – powtórzył tępo z nerwowym machnięciem ogona. – Pierwsze słyszę tę nazwę. – dodaje na swoją obronę, cofając się pół kroku. Jego spojrzenie wędruje za Rybołów, zaraz też omiata nim obszar koło niej, oceniając potencjalne drogi ucieczki. Ostatecznie spogląda znów w dwukolorowe oczy i wzdycha lekko. – Nie wiem którędy je opuścić.

Rybołów: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 13 | HP: 65 | W: 45 | MedLvl: 6

Samotnik (młody): S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55


Minóg jest tymczasem pochłonięty obserwacją jaskółek. Tego jak łowią muszki czy inne robaczki. I w momencie, gdy jedna z nich wreszcie przysiada przed nim, do szylkretowego kocura dociera głos Rybołów. Rozmawia z kimś? Raczej z nikim swoim skoro prosi o opuszczenie terenów. Gdyby tylko usłyszał ją uderzenie serca wcześniej, mógłby bez żalu opuścić swoje stanowisko i polecieć na kontrolę sytuacji. Teraz jednak, z piszczką niemalże na wyciągnięcie łapy, jest nieco rozdarty. Medyczka chyba nie potrzebuje go już w tej chwili, brzmi spokojnie przecież. Głośno, ale spokojnie, prawda? I nie wzywa Minoga, więc ma sytuację pod kontrolą, ale daje znać by się zjawił jak najszybciej, tak to można interpretować chyba.
Więc postanawia działać możliwie żwawo – w pozycji łowieckiej rusza w stronę jaskółki na opadłej gałęzi. Uważa na wszystkie listki pod łapami i przystaje w miejscu, gdy wydaje mu się, że ptaszyna zerka w jego stronę. Chce zmniejszyć dystans do jednego czy dwóch susów, by wyskoczyć z pazurami na jaskółkę. W pierwszej kolejności chce jej uszkodzić zębami skrzydło. Albo od razu skręcić kark, jeśli uda się ją porządnie chwycić łapami. Ma nadzieję, że wszystko gładko pójdzie i będzie mógł iść sprawdzić co się dzieje.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To grupa, do której należę. Jestem w niej medykiem, leczę koty ranne i chore - wytłumaczyła mu Rybołów spokojnym tonem. Jej zapach to potwierdzał - pachniała tak, jak tereny wokół niej, co świadczyło o przynależności, w dodatku nosiła na sobie zapach licznych ziół. Poruszyła delikatnie ogonem ciesząc się, że wyglądało na to, iż samotnik chce współpracować.
- Jeśli pójdziesz wzdłuż rzeki w tamtą stronę - wskazała łapą w lewo, w stronę Torfowego Rojstu - to wyjdziesz z naszych terenów i dojdziesz do Grzmiącej Ścieżki. Za nią rozlegają się Borsucze Pagórki, które są wrzosowiskiem, są tam też zagajniki i duże jezioro. Te tereny nie należą do nikogo i nie grozi ci zaatakowanie i przepędzenie siłą ze strony patrolu Klanu. - dała mu jasne instrukcje.


Wojownik musiał bardzo ostrożnie skradać się do jaskółki. Ptak był czujny i płochliwy, co rusz się ruszał, rozglądając się swoją niewielką główką na boki. Przez co polowanie chwilę trwało - Minóg mógł się skradać tylko, gdy był pewien, że jaskółka akurat nie patrzy w jego stronę.
W końcu na nią skoczył i - udało się! niewielki, podłużny ptaszek padł martwy w jego szczękach, a pozostałe jaskółki kołujące nad Wilgotnymi Skałkami rozpierzchły się i odleciały, przenosząc w inne miejsce, nie chcąc skończyć tak, jak ich koleżanka.

+20 exp

Głębinowy Minóg - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 59-3=56

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości