Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX Pora Nagich Drzew dała Pszenicznemu Kłosowi mocno w kość - do tego stopnia, że kocur przez dużą część czasu chował się w legowisku wojowników, żeby oszczędzać ciepło. Zdecydowanie nie był największym fanem śniegu. No, w niewielkich ilościach był całkiem fajny, ale gdy tylko wyjść na dłuższą chwilę - łapy nieprzyjemnie szczypały, z nosa zaczynało kapać i generalnie jakoś ciężej było się cieszyć z życia. Te wszystkie minusy jednak mogły odejść w niepamięć, gdy okazało się, że został wyznaczony do patrolu łowieckiego wraz z Jodłową Gałązką i Drewnianym Kolcem. Nawet jeżeli podczas łapania zwierzyny musieli pozostać cicho, to liliowy cieszył się z tego, że ma za towarzyszy swoją przyjaciółkę i kumpla. Nie chcąc przeciągać startu - mimo wszystko chciał coś jak najszybciej złapać i wracać do ciepłej Kłującej Gęstwiny - wyruszył na poszukiwanie zwierzyny kierując się pod wiatr.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Dla Jodłowej Gałązki Pora Nagich Drzew także była zimna. Jej krótkie, potargane na wszystkie strony futerko niewiele dawało jeśli chodzi o powstrzymywanie chłodu. Córka Zwinnego Strumyka niewiele się jednak tym przejmowała. Zwykle łaziła po swojemu po obozie czy terenach. Starała się ruszać i zawsze coś robić, bo -nawet jeśli czasem monotonne- zadania uspokajały jej umysł a ciągły ruch rozgrzewał.
Ucieszyła się kiedy dostała się do patrolu łowieckiego razem z Pszenicznym Kłosem. Mniej ucieszyła się kiedy usłyszała, że razem z nimi wyruszy również Drewniany Kolec. No i niby nic do młodszego kocura personalnie nie miała, ale jeśli by miała wybierać to wolałaby iść na patrol sam na sam z liliowym, starała się jednak chować to pod swoją zwyczajowo neutralną miną. To nie jego wina że został przydzielony właśnie do nich. Mimo wszystko nie chciała żeby czuł się jak piąta łapa u kota.
Kiedy zauważyła że Pszeniczny Kłos ruszył na poszukiwania zwierzyny to uznała to za znak, że nie ma co zwlekać. Trzeba coś złapać i wracać. Czarno-biała wojowniczka westchnęła cicho, żeby zebrać wszystkie myśli do kupy a potem ruszyła w swoją stronę w poszukiwaniu piszczek, tak żeby nie przeszkadzać żadnemu z jej towarzyszy.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Bury tygrysio pręgowany kociak z bielą na pyszczku, gardle, piersi i brzuchu oraz białymi skarpetkami. || pełny w kp.
Jednym słowem: zahukany. Dwoma: niepewny siebie. Wydaje się być cały czas zagubiony, jakby nie do końca wiedział, gdzie się znajduje i co powinien zrobić, czego dokładnie się od niego oczekuje. Nawet w tak młodym wieku bez ustanku koryguje swoje ruchy i mowę ciała, bezskutecznie starając się nie wyglądać na tak wewnętrznie rozdygotanego jak faktycznie jest. Ciągle zestresowany, czasami wręcz na skraju płaczu, mimo wszystko stara się być tak silny i dzielny, jak rodzice chcą, żądają, aby był - z bardzo różnym skutkiem. Jaki będzie to miało na niego wpływ - okaże się pewnie w niedalekiej przyszłości, bo w tym momencie więcej zwyczajnie powiedzieć się nie da. Ot, mało pewny siebie kociak.
Patrol - fajnie. Polowanie - też dobrze. Z kimś, a nawet dwoma ktosiami - oj...
Nie miał nic do Pszenicznego Kłosa czy Jodłowej Gałązki, w żadnym razie. Cieszył się jednak, że nie czeka ich obchodzenie granic, bo nie wiedział, o czym mógłby z nimi rozmawiać, a nikt nie lubił spacerowania w absolutnej ciszy. Zwłaszcza, że mimo jego stałych prób, znajomość z Pszenicznym Kłosem wyglądała... no, sporo brakowało, żeby nazwać ich kimkolwiek poza wspólklanowiczami. A do rozmów z Jodłową było mu jeszcze dalej. Zastanawiał się przez krótki moment, gdy szli do Kotlinki, czy ktoś go aby nie pokarał za nieobecność na poprzedniej ceremonii takim a nie innym składem patrolu. Z drugiej strony - to chyba lepiej, że w trakcie polowania będą właściwie z dala od siebie i całkiem cicho. Zero pytań, zero pogaduszek na temat pogody, podczas których Drewno czułby się tylko coraz bardziej niezręcznie.
Szedł kawałek za dwójką wojowników, aż w końcu rozeszli się, każde w swoim kierunku, co Drewniany Kolec wziął za znak, że czas zabrać się do pracy. Westchnął lekko, po czym po prostu zaczął się rozglądać za czymkolwiek, co mógłby położyć na stosie.
x
I alwayssimplify thisall thetime somehowI thinkthatI'm alone I wake upevery dayandchangemy mind ✧*̥ ˚xgoodmorningx*̥ ˚✧ I'vebeen herebeforethe warning it opensupthe door and now I'm falling ﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur wyruszył, chcąc jak najszybciej znaleźć jakąś zwierzynę. Z początku było spokojnie, nawet aż za bardzo - wszak wojownik nie mógł niczego wypatrzeć. Wyglądało jednak na to, że to coś pierwsze zobaczyło jego i zaczęło na niego pikować, o czym Pszeniczny Kłos nie miał nawet pojęcia.
Atak kruka: nieudany (0%)
Ku prawdopodobnej uldze wojownika, kruk - bo tym okazał się być jego napastnik - nie wycelował za dobrze. Zamierzał przejechać pazurami po jego pysku, a zamiast tego przeleciał dosłownie obok. Nie znaczy to jednak, żeby miało go to jakkolwiek zniechęcić. Wzniósł skrzydła i zwiększając między nimi dystans, ponownie zaczął się przymierzać do zadania ciosu.
W części kotlinki, w której znalazła się Jodłowa Gałązka, również było względnie spokojnie. Było to pocieszające pod tym względem, że kotka nie natknęła się na żadnego drapieżnika, niemniej jednak na zwierzynę również nie. Jedyną atrakcją było zapewne to, że gdy zawiał mocniejszy wiatr, dosłownie przywiał pod jej łapy czarne pióro.
Natomiast u Drewnianego Kolca zdawało się być najbardziej niepokojąco. Kocur mógł usłyszeć głośne krakanie, zwiastujące coś niedobrego. Zresztą słusznie - na dosłownie jedynym drzewie w tej okolicy zalęgło się stado gawronów, ale nim wojownik zdążył cokolwiek zrobić z tym faktem, niektóre z nich rzuciły się do ataku, nie dając mu czasu na reakcję.
Atak gawrona 1: krytyczny (150%) » [(18-17)]*1,5 = 2 Atak gawrona 2: krytyczny (150%) » [(23-15)]*1,5 = 12 Atak gawrona 3: słaby (50%) » [(21-14)]*0,5 = 3 Atak gawrona 4: udany (150%) » (16-15) = 1 Atak gawrona 5: słaby (50%) » [(19-13)]*0,5 = 3
Pierwszy śmiałek, za którym poleciała kolejna czwórka, nie zrobił zbyt wiele - ot wylądował obok kocura i dziabnął go w przednią, prawą łapę. Jednak im dalej, tym gorzej - jeden ptak zdołał dorwać się do grzbietu kocura, na którym zostawił długie, głębsze zadrapanie. Ostatnia trójka jednogłośnie rzuciła się na pysk kocura, dziobiąc go tam i wyrywając futerko, a co najważniejsze - nieco zasłaniając mu widok na to, co się dzieje. A biorąc pod uwagę, że po chwili kolejne gawrony z gałęzi postanowiły się dołączyć, widząc swoich kompanów w akcji, to działo się naprawdę wiele.
Drewno: S: 10 | Zr: 4(6) | Sz: 5(7) | Zm: 4 | HP: 60-2-12-3-1-3=39/60 | W: 50
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na atakujące stado gawronów
» rana 0. stopnia: dziabnięcie na prawej, przedniej łapie
» rana 1. stopnia: dłuższe, gęste zadrapanie idące wzdłuż grzbietu (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziabnięcie nad okiem
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z policzka
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXNiczego nie spodziewający się wojownik parł przed siebie ze wzrokiem utkwionym gdzieś na lini horyzontu. Do głowy by mu nie przyszło, że może warto czasem zerknąć ku górze! W ostatniej chwili cofnął się o krok, chyba jedynie szalonym cudem unikając ataku kruka. No przynajmniej tak mu się wydawało, bo nie wziął pod uwagę, że ptaszysko mogło zwyczajnie chybić. Z resztą niewiele brał teraz pod uwagę - za atak odpowiedział atakiem. Nie będzie mu tu taki z pazurami wyskakiwał, o! Pszenica ugiął mocno łapy i wyskoczył ku górze, starając się trafić pazurami kruka za skrzydło, a przy odrobinie szczęścia ściągnąć go na ziemię i uniemożliwić mu ponowne wzbicie się w powietrze.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Córka Zwinnego Strumyka westchnęła. Chyba jeszcze to szczęście do szukania jakiś przedmiotów jej pozostało z jej poprzedniej wyprawy kiedy to chciała znaleźć prezent dla Pszenicznego Kłosa. Jednak jej rozczarowanie szybko zniknęło kiedy usłyszała całkiem niedaleko agresywne krakanie. Czarno-biała szybko odwróciła się w tamtą stronę i pobiegła kiedy tylko zrozumiała, że to nie jest jednorazowy przypadek, bo krakanie nie chciało cichnąć.
Kiedy dobiegła na miejsce zobaczyła iście straszny i jednocześnie komiczny widok. Drewniany Kolec był atakowany przez gawrony… i nie byłoby to w ogóle zabawne gdyby nie to że część z nich zleciała się na jego pysku i wyglądała jak pierzasta kępa mchu, która zasłaniała mu pysk praktycznie całkowicie.
Nie było jednak czasu w tym momencie na śmieszki. Jodłowa Gałązka szybko skoczyła w stronę jednego z gawronów, które były na pysku drugiego wojownika i spróbowała złapać go za skrzydło, wgryźć się w nie, żeby ściągnąć ptaszysko z jego pozycji prosto na ziemię.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Bury tygrysio pręgowany kociak z bielą na pyszczku, gardle, piersi i brzuchu oraz białymi skarpetkami. || pełny w kp.
Jednym słowem: zahukany. Dwoma: niepewny siebie. Wydaje się być cały czas zagubiony, jakby nie do końca wiedział, gdzie się znajduje i co powinien zrobić, czego dokładnie się od niego oczekuje. Nawet w tak młodym wieku bez ustanku koryguje swoje ruchy i mowę ciała, bezskutecznie starając się nie wyglądać na tak wewnętrznie rozdygotanego jak faktycznie jest. Ciągle zestresowany, czasami wręcz na skraju płaczu, mimo wszystko stara się być tak silny i dzielny, jak rodzice chcą, żądają, aby był - z bardzo różnym skutkiem. Jaki będzie to miało na niego wpływ - okaże się pewnie w niedalekiej przyszłości, bo w tym momencie więcej zwyczajnie powiedzieć się nie da. Ot, mało pewny siebie kociak.
Skupiony bardziej na węszeniu i nasłuchiwaniu niż rozglądaniu się, nie zauważył nawet, że cokolwiek zmierzało w jego kierunku - zwłaszcza, że napastnicy przybyli z powietrza. Usłyszał krakanie, głośne i złowrogie, ale nie miał nawet czasu na konkretniejszą reakcję. Zdążył jedynie podnieść głowę i zobaczyć nacierające w jego kierunku stadko czarnych ptaków, chyba gawronów, wściekłych, nie wiedząc czemu. Otworzył usta, właściwie nie bardzo wiedział po co, bo ptaszyska runęły na niego niczym czarna fala.
Nie wydał z siebie nawet głośniejszego dźwięku, gdy poczuł jak coś rozcina mu skórę na grzbiecie, ani gdy na jego pysk zaczęły spadać ciężkie, kłujące ciosy. Zacisnął mocno oczy, aby żaden gruby dziób nie mógł go któregoś przypadkiem pozbawić. Trochę w panice zaczął machać łapami uzbrojonymi w ostre pazury oraz kłapać pyskiem, nie celując w żadnego konkretnego ptaka - chciał je po prostu ogólnie zranić i przegonić, aby chociaż móc od nich odskoczyć czy nawet zawołać pomoc.
x
I alwayssimplify thisall thetime somehowI thinkthatI'm alone I wake upevery dayandchangemy mind ✧*̥ ˚xgoodmorningx*̥ ˚✧ I'vebeen herebeforethe warning it opensupthe door and now I'm falling ﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Pszenicy: krytyczny (150%) » [(25-19)]*1,5 = 9 Atak kruka: słaby (50%) » [(26-22)]*0,5 = 2
Kocur wyskoczył, zamierzając ściągnąć latającego ptaka na swój poziom. Udało mu się zadrapać lekko skrzydło kruka, ale niestety nie udało mu się go ściągnąć na dół; na ziemi wylądował w pojedynkę. Rozwścieczony ptak obniżył swój lot, chcąc zadrapać kocura po głowie, ale zrobił to delikatnie, wręcz niewidocznie.
Kruk (w locie): S: 12 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 40-9=31/40 | W: 34-3=31/35
» rana 1. stopnia: głębsze ślady po pazurach na skrzydle; krwawi (-1hp/tura)
Atak Drewna (na gawrona 3): udany (100%) » (26-11) = 15 Atak Drewna (na gawrona 4): nieudany (0%) Atak Jodły (na gawrona 5): udany (100%) » (22-14) = 8
Atak gawrona 3 (na Drewno): słaby (50%) » [(18-17)]*0,5 = 1 Atak gawrona 4 (na Drewno): nieudany (0%) Atak gawrona 5 (na Jodłę): krytyczny (150%) = 1 Atak gawrona 1 (na Jodłę): słaby (50%) = 1 Atak gawrona 2 (na Drewno): nieudany (0%) Atak gawrona 6 (na Drewno): udany (100%) » (19-13) = 6 Atak gawrona 7 (na Drewno): słaby (50%) » [(16-12)]*0,5 = 2 Atak gawrona 8 (na Drewno): nieudany (0%) Atak gawrona 9 (na Drewno): udany (100%) » (18-13) = 5 Atak gawrona 10 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 11 (na Drewno): nieudany (0%) Atak gawrona 12 (na Jodłę): udany (100%) = 1
Niepokojące krakanie na szczęście dotarło do uszu Jodłowej Gałązki, która przybiegła na ratunek. Nim to się jednak stało, Drewniany Kolec zaczął kłapać pyskiem i machać łapami, co trochę mu pomogło. Łapą co prawda nie udało mu się trafić żadnego konkretnego ptaka, aczkolwiek co do pyska to napatoczył mu się jeden ptak, którego złapał zębami za gardło i dosyć mocno poharatał. Po chwili dołączyła czarno-biała wojowniczka, która rzuciła się na trzeciego z zasłaniających widok gawronów, i być może nie zrobiła tego jakoś bardzo mocno, ale ugryzła go w skrzydło. Te wszystkie starania poskutkowały tym, że upierdliwe ptaszory odleciały od pyska kocura, dając mu większy widok na to, co się działo. A działo się sporo, jako że chmara czarnych zwierząt rzuciła się na dwójkę kotów. Gawron, którego Drewniany Kolec ugryzł w gardło, zechciał się zemścić, więc wylądował mu na grzbiecie i dziobnął go w kark. Ledwo, ale jednak. Ten, który odleciał spłoszony machającą łapą wojownika również spróbował go zaatakować ponownie w okolicach pyska, ale chybił. Natomiast koleżka zaatakowany przez Jodłową Gałązkę dziobnął ją leciutko w ucho, nim nie wzniósł się w powietrze. Co do kolejnych ptaków, och, większość z nich rzuciła się na kota, który trzymał się gorzej. Ale nie wszystkie! Bowiem gawron, który wcześniej dziabnął burego w łapę, teraz zrobił to samo łaciatej kotce. Aczkolwiek ten, który stworzył na grzbiecie wojownika szpetną szramę, w dalszym ciągu trzymał się okolic pleców poszkodowanego, tym razem na szczęście z marnym skutkiem - bo jak kocur zaczął się miotać, to ptaszorowi nie udało się go dziobnąć. Niestety, teraz gawronów było więcej, a jeden z tych, które właśnie nadleciały, wyrwał wojownikowi kolejnego wąsa. Kolejny powierzchowne zadrapał go na zadku. A jeszcze dwa kolejne nie odnalazły się w wirze walki i jeden lekko zadrapał go na czole, a drugi chybił. Na Jodłową Gałązkę napadły z tej ekipy również dwa ptaszory: jeden wyrwał jej wąsa, a drugi wyrwał parę włosków z jej cienkiego ogona.
Drewno: S: 10 | Zr: 4(6) | Sz: 5(7) | Zm: 4 | HP: 39-1-6-2-5-1=24/60 | W: 50-3=47/50
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na atakujące stado gawronów
» rana 0. stopnia: dziabnięcie na prawej, przedniej łapie
» rana 1. stopnia: dłuższe, gęste zadrapanie idące wzdłuż grzbietu (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziabnięcie nad okiem
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z policzka
» rana 0. stopnia: delikatne dziabnięcie na karku
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na zadku
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na czole
» od następnej tury statystyki obniżone ze względu na spadek hp
Jodła: S: 10 | Zr: 14(16) | Sz: 8(10) | Zm: 9 | HP: 80-1-1-1-1=76/80 | W: 60-2=58/60
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na atakujące stado gawronów
» rana 0. stopnia: lekkie dziabnięcie na prawym uchu
» rana 0. stopnia: lekkie dziabnięcie na prawej łapie
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXKruk odrobinę oberwał, ale nie wystarczająco, żeby go to usadziło na ziemi. Pszeniczny Kłos nie stawiał na oryginalność - skoro poprzedni sposób podziałał, to nie ma co próbować kombinować. Raz jeszcze wyskoczył ku górze, ponownie celując w ptasie skrzydło, choć tym razem starał się je chwycić mocno w zęby i ściągnąć kruka w dół ze sobą. Nie mógł tu tak z nim tańczyć zbyt długo - słyszał w oddali krakanie całego stada i chciał jak najszybciej sprawdzić, czy ktoś z towarzyszy nie potrzebuje pomocy.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No to się porobiło. Gawronów było multum i na nią też się rzuciły. Irytujące niczym pchły, które nie chcą się odczepić. Wrrr. Czarno-biała wojowniczka postanowiła najpierw spróbować dobić tego, którego już wcześniej zaatakowała. Skoro udało jej się poturbować mu skrzydło to czemu nie spróbować dokończyć tego i mieć jeden problem mniej? To postanowienie sprawiło, że Jodłowa Gałązka machnęła łapą w stronę zranionego ptaszyska, żeby spróbować strącić go na ziemię kiedy ten odlatywał. Jak spadnie to będzie bardziej bezbronne. Może jak będzie miała farta to przy okazji trafi też jakiegoś innego.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Bury tygrysio pręgowany kociak z bielą na pyszczku, gardle, piersi i brzuchu oraz białymi skarpetkami. || pełny w kp.
Jednym słowem: zahukany. Dwoma: niepewny siebie. Wydaje się być cały czas zagubiony, jakby nie do końca wiedział, gdzie się znajduje i co powinien zrobić, czego dokładnie się od niego oczekuje. Nawet w tak młodym wieku bez ustanku koryguje swoje ruchy i mowę ciała, bezskutecznie starając się nie wyglądać na tak wewnętrznie rozdygotanego jak faktycznie jest. Ciągle zestresowany, czasami wręcz na skraju płaczu, mimo wszystko stara się być tak silny i dzielny, jak rodzice chcą, żądają, aby był - z bardzo różnym skutkiem. Jaki będzie to miało na niego wpływ - okaże się pewnie w niedalekiej przyszłości, bo w tym momencie więcej zwyczajnie powiedzieć się nie da. Ot, mało pewny siebie kociak.
Pysk i oczy miał pełne piór. Gdzieś coś mu się zaplątało między szczęki, poczuł smak krwi, ale nie był pewien - ptaka, czy swojej własnej. Udało mu się jakoś zauważyć, że Jodłowa Gałązka próbowała mu pomóc, ale miał nieodparte wrażenie, że to wszystko na nic. Grzbiet piekł go niemiłosiernie, sierść sklejała się od posoki, a ptaki nie ustawały, wręcz przeciwnie, Drewniany Kolec czuł, jakby ich ataki się nasilały. Co z tego, że wojowniczka odwróciła uwagę części z nich, skoro buras prawie że czuł, jak opada z sił? Ponownie machnął łapą, kłapnął szczęką, chciał sięgnąć jakiegoś ptaka i choć jednego pozbawić ducha, nawet, jeśli miałby to być tylko symboliczny gest, a on sam miałby zginąć pod falą czarnych piór.
x
I alwayssimplify thisall thetime somehowI thinkthatI'm alone I wake upevery dayandchangemy mind ✧*̥ ˚xgoodmorningx*̥ ˚✧ I'vebeen herebeforethe warning it opensupthe door and now I'm falling ﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Wojownik ponownie podjął próbę ściągnięcia ptaka – niestety równie nieskuteczną. W momencie, w którym ptak zniżał swój lot, żeby podrapać go nad okiem, kocur musnął zębami jego skrzydło, wyrywając swojemu przeciwnikowi pióro. I to by było na tyle.
Pszenica: S: 13 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 68-6=62/70 | W: 47-2=45/50
» wykorzystane przerzuty: 1/2
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na czubku głowy
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie nad lewym okiem
Kruk (w locie): S: 12 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 31-4-1=26/40 | W: 31-2=29/35
» rana 1. stopnia: głębsze ślady po pazurach na skrzydle; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro
Atak Drewna (na gawrona 3): nieudany (0%) » przerzut 1/1 » nieudany (0%) Atak Drewna (na ślepo): nieudany (0%) Atak Jodły (na gawrona 5): słaby (50%) » [(25-13)]*0,5 = 6 Atak Jodły (na ślepo): nieudany (0%)
Atak gawrona 3 (na Drewno): nieudany (0%) Atak gawrona 5 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 1 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 2 (na Jodłę): krytyczny (150%) = 1 Atak gawrona 4 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 6 (na Drewno): krytyczny (150%) » [(14-13)]*1,5 = 2 Atak gawrona 7 (na Jodłę): krytyczny (150%) » [(23-20)]*1,5 = 5 Atak gawrona 8 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 9 (na Drewno): krytyczny (150%) » [(18-16)]*1,5 = 3 Atak gawrona 10 (na Drewno): krytyczny (150%) = 1 Atak gawrona 11 (na Jodłę): udany (100%) = 1 Atak gawrona 12 (na Drewno): krytyczny (150%) » [(23-8)]*1,5 = 23
Drewno zaczął kłapać pyskiem i wymachiwać łapami, ale niestety na próżno. Opadał z sił, a może to będące ciągle w ruchu ptaki były nieuchwytne? Jodle poszło ciut lepiej – udało jej się trafić łapa w rannego gawrona i choć pacnięcie było delikatne, udało jej się go zrzucić, nim ten odleciał na dobre. Niestety, żaden inny ptak nie nawinął się jej pod łapę. Delikwent, którego wojowniczka uderzyła, stanąwszy na nogi dziobnął ją w nadgarstek lewej łapy. Zresztą nie tylko on skupił się teraz na czarno-białej kotce; widocznie ptaki uznały, że jej bury towarzysz był na tyle osłabiony, że nie powinny go atakować tak dużą grupą. Tak więc jeden zadrapał ją powierzchownie po policzku, kolejny z tyłu ucha, a jeszcze następny wyrwał jej futerko z ogona. Trzy natomiast skupiły się na jej grzbiecie i siadły na nim; dwa rytmicznie zaczęły ją dziobać po plecach, a jeden po karku. Nie robiły jej przy tym wielkiej szkody, choć dyskomfort pewnie poczuła.
Pozostałe gawrony skupiły się na Drewnie – i z początku nie robiły mu wielkiej krzywdy. Jeden w ogóle go nie trafił, podczas gdy wojownik wymachiwał łapami, a dwa po prostu wyrwały mu po wąsie. Czwarty ptak przejechał powierzchownie pazurami po czubku jego głowy, a piąty… Niestety idealnie wykorzystał okazję. Zadrapał osłabionego i oszołomionego kocura mocno wzdłuż gardła, doprowadzając do obfitego krwawienia. Którego, niestety, bury już nie wytrzymał. Okropny ból ostatecznie przyniósł mu ulgę, kiedy po upadku wojownik ostatni raz zamknął oczy.
Drewno: S: 7(10) | Zr: 2(4)(6) | Sz: 3(5)(7) | Zm: 4 | HP: 24-2-3-1-23=0/60 | W: 47-1=46/50
» wykorzystane przerzuty: 1/1
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na atakujące stado gawronów
» statystyki obniżone ze względu na spadek hp
» rana 0. stopnia: dziabnięcie na prawej, przedniej łapie
» rana 1. stopnia: dłuższe, gęste zadrapanie idące wzdłuż grzbietu (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: dziabnięcie nad okiem
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z policzka
» rana 0. stopnia: delikatne dziabnięcie na karku
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na zadku
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na czole
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: lekkie zadrapanie na czubku głowy
» rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na gardle; krwawi (najpierw -3hp, potem -2hp/tura)
» śmierć
Jodła: S: 10 | Zr: 13(16) | Sz: 7(10) | Zm: 9 | HP: 76-1-1-1-1-1-1-5=65/80 | W: 58-2=56/60
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na atakujące stado gawronów
» rana 0. stopnia: lekkie dziabnięcie na prawym uchu
» rana 0. stopnia: lekkie dziabnięcie na prawej łapie
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na nadgarstku lewej łapy
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na lewym policzku
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na prawym uchu
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na grzbiecie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na grzbiecie
» rana 0. stopnia: dziobnięcie na karku
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXPszeniczny Kłos niemal nigdy nie odczuwał głębokiego gniewu. Zawsze starał się zauważać pozytywy, ale w tak paskudnej sytuacji jak teraz, emocje wzięły górę. Skrzek stada nie ustawał, a on utknął w walce z jednym durnym krukiem, nie zadając mu jak do tej pory żadnej poważnej rany. Nie miał na to czasu! Syknął wściekle, czekając na dobry moment do ataku. Byłoby łatwiej, gdyby przeciwnik w końcu wylądował. Wojownik poczekał, aż ptak zniży lot do kolejnego ciosu, aby wtedy spróbować skoczyć w jego kierunku i złapać zębami za jego szyję. W innych warunkach liliowy kocur być może doceniłby wyzwanie, jakim okazał się kruk, ale w tej chwili odczuwał frustrację. Pozostało mu wierzyć, że Drewno i Jodełka sobie świetnie radzą.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Smukły, osadzony na długich łapach kocur stał się się bardziej puszystym osobnikiem. Zdecydowanie jest troszkę niższy od reszty, jednak uparcie trzyma się wersji, że to przez jego wiek. Nie było chwili, godziny ani dnia, żeby nie dbał o swój wygląd. Nie chciał zbytnio chudnąć lub przytyć, by nie stracić na swojej puchatowości i nie zyskać na wyglądaniu jak chodzący trup czy jedna wielka kulka futra (którą czasem zaskakująco dobrze udaje). Jego mocne łapy zdobią dość dobrze zbudowane mięśnie, pokazujące, że nie warto z nim zadzierać oraz zgrabnie ukryte pod futrem blizny po zaciętych walkach z cięższymi przeciwnikami. Jego kształt pyszczka wywodzi się zapewne od nieznanych rodziców jego matuli, gdyż jest on zadziwiająco krótki, aby nie powiedzieć, że płaski - choć z pewnością nie przypominający tego persowego. Owa mordka zakończony jest ciemnoróżowym, podchodzącym pod brąz, noskiem, a od bladego, puszystego futra odbija się również para bystrych oczu o pięknej lazurowej barwie.
Czy ktokolwiek kiedykolwiek powiedział, że Niebo jest poważnym kocurem patrząc tylko na jego wygląd? Oczywiście. Tylko jak ten 'ktoś' sromotnie się mylił! W tym wojowniku za grosz nie ma kota, który powoli powinien iść już na 'emeryturę' do legowiska starszyzny! Jego pyszczek nigdy nie zamyka się w innym celu niż zaczerpnięcie tchu na dalsze bombardowanie rozmówcy potokiem słów. Energia rozpiera go non stop - z tego powodu siedzenie, leżenie czy stanie w miejscu jest dla niego wręcz męczarnią. Wystarczy, aby choć ogon się ruszał do poprawy samopoczucia. Z tego powodu od razu przegrywa w zabawach z kociakami, w których trzeba się nie ruszać. A jak to jest ze spaniem? Łatwo zasnąć - w kilka sekund, najwyżej kilka minut & łatwo wstać - najczęściej o wczesnych porach. Nieważne czy obudzi się po pięciu, siedmiu czy dziesięciu godzinach - zazwyczaj jest wyspany, a jego energia w pełni zregenerowana i gotowa do ponownego wykorzystania. Wszelkie hupanie, siupanie i turlanie jest na porządku dziennym. Istnieje legenda, że choć raz był smutny i szczerze trzeba powiedzieć, że szansa jeden do miliona, iż właśnie takiego go zastaniesz. Większe prawdopodobieństwo jest takie, że będzie zmęczony, troszkę bardziej poważny czy przewrażliwiony. W taki własnie sposób działają na niego jego dzieci, lecz czego nie zrobiłoby się dla swoich ukochanych kluseczek?
Kąsający Kieł [KC] || Nagietkowy Prześwit, Wydrza Łapa i in. [Z] || dawno temu: Deszczowa Noc [GK], Sójcza Łapa [KG/NPC], Kukułcza Łapa [KC/NPC], Motyla Łapa [S] i in.
Ostatnim razem, gdy zszedł ze Srebrnej Skórki... nie skończyło się to najlepiej. A teraz czuł wręcz parzący, niemożliwy do zapełnienia brak u swojego boku. Gdyby tylko to od niego zależało, to jego ukochana Maślaczek... żyłaby jak pączek w maśle. I chociaż nie zależało, to on mimo to nie mógł sobie wybaczyć. Krzykliwa Mewa jednak robiła to, co Krzykliwe Mewy potrafią najlepiej – krzyczała mu do ucha niestworzone rzeczy, które za każdym razem przywracały szeroki uśmiech na jego okrągłej jak księżyc mordce. I właśnie z takim wyszczerzem, co tylko jego ukochana kotka potrafiła wywołać, wyprzedził Bażancie Pióro. Surowy kocur nie zdawał sobie sprawy, że brał udział w niespodziewanym wyścigu, który oczywiście wygrał Bezchmurek. No ale litości, nie mógł przecież pozwolić, żeby Drewienko dołączył do Gwiezdnych jakiś niewyraźny albo z wykrzywiającą mordkę podkówką... – Cześć, jestem Bezchmurne Niebo. Dla przyjaciół, w tym ciebie, wystarczy Niebo! Wygrałem wyścig z twoim starym, więc to ja ciebie zabieram. Na Srebrną Skórkę, oczywiście – wymruczał rozbawiony, stanąwszy przed wojownikiem. Spodziewał się, że spotka się raczej ze zdziwieniem niż uśmiechem ulgi, stąd dał mu chwilę na przemielenie tego, co powiedział. Po uderzeniu serca (Drewienko będzie miał mnóstwo czasu na mielenie później, a Bezchmurkowi nie chciało się specjalnie czekać) znowu otworzył paszczę: – Spisałeś się, jak na wojownika przystało! No, aż duma mnie rozpiera! Ja na przykład umarłem ze starości. Trochę nuda, nie? Zgrzybiałem i taki zgrzybiały umarłem. Wiem, trudno sobie wyobrazić mnie zgrzybiałego... Ale za to ty! Jeszcze trochę i na pewno rozniósłbyś wszystkie te gawrony, a potem ich piórkami wyścieliłbyś każde legowisko!
Bezchmurek zdawał sobie jednak sprawę, że zostawił partnerkę, dzieci i najdroższych przyjaciół w bezpiecznym legowisku. Odchodzenie z pola walki miało więc swoje ciężkie do przełknięcia minusy. – Poradzą sobie – wymruczał delikatnie, ale z przekonaniem, w geście wsparcia ocierając się policzkiem o kocura. Może i nie znali się osobiście, ale łączył ich Klan Wichru – to wystarczyło, by dla Bezchmurka Drewniany Kolec był już jak rodzina. – To co, idziemy? Możemy też się przebiec. Jestem otwarty na propozycje! Tylko się lepiej nastaw. Mamy tu niesamowite widoczki.
- ̗̀ O tak! Ty i ja! Zawsze będziemy razem, prawda? ̖́- Zawsze na zawsze. Po śmierci w Gwiezdnym Klanie i jeszcze dłużej
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Musiała przyznać, że trochę zaczęła panikować kiedy całkiem spora ilość gawronów rzuciła się w jej stronę. Było ich całkiem sporo, mimo wszystko. Czarno-biała kotka przełknęła ślinę i skupiła się na walce. Przynajmniej się starała, ale wszystko runęło kiedy zobaczyła że Drewniany Kolec upada na ziemię ze śmiertelną raną. Jakim cudem gawron mógł zrobić coś takiego? Od kiedy te ptaszyska miały tyle siły?
Jodłowa Gałązka wzięła głęboki wdech. Tym zajmie się później. Nic nikomu nie pomoże to, że nagle padnie martwa obok wichrowego wojownika. Musiała najpierw zająć się sobą i swoją sytuacją, więc zamachnęła się w stronę jakiegoś mniej rannego ptaszyska. Lepiej byłoby je osłabić a potem dobić kiedy już będa leżeć na ziemi, praktycznie bez siły. Łapą zamachnęła się najmocniej jak potrafiła, licząc na jak największe ofiary i straty w pierzastych wrogach. Niech już spadają na ziemię te cholery jedne. Najlepiej martwe.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-