Logo Artemidy
Świerczyna
Kto by pomyślał że w tak ładny i spokojny dzień, Płomyk spotka jakąś duszę na tych terenach. O ile dobrze widział to większość odpoczywała w obozie lub wybierała się na spacer w jakieś… barwniejsze i ciekawsze miejsca. No bo tutaj to tylko były drzewa i krzaczki. Nic ciekawego. A jednak. Ktoś postanowił się tu wybrać. Wyczuł znajomy mu zapach. Spojrzał w dół i spostrzegł nie kogo innego a Wirującego Zadka. Kto by pomyślał, że per zastępca czasem też odpoczywał. O ile odpoczywał, kto wie. Dziwne było to, że nie było go w obecności jej siostry. Oh? Postanowił się choć na chwilę od niej odkleić? Niespotykane.
Irytujące było zachowanie lowelasa. Tak bardzo było widać jak jest zakochany w jej siostrze i głupek dalej był friendzonowany. Nic z tym kompletnie nie robił! Czekał na cud czy co? Chociaż oglądanie go czasem w takim stanie było komiczne. Zwłaszcza jak próbował coś tam zrobić a potem Popiel zbijała go z tropu. Cóż rzec, lubił jak jego serce czasem cierpiało. W skrócie : lubił go denerwować i go drażnić. Stało się to wręcz jego hobbym. No bo co na stare lata miał teraz robić? Tylko Wirek w klanie Cienia dostarczał mu rozrywki. Więc… samoistnie jakoś nie wściekał się na niego mocno. A przynajmniej nie tak jak kiedyś, kiedy o mały włos się nie pozabijali.
Zauważył, że obok niego wisiała fajna szyszka. Płonący Las doskonale wiedział co z nią zrobić. Urwał ją z gałęzi a następnie czekał gdy tylko zastępca zbliży się do jego drzewa. Gdy wyczuł odpowiedni moment, upuścił szyszkę. Los chciał że wylądowała mocno na głowie burasa. Płomyk trafił w dziesiątkę.
Zaśmiał się głośno a następnie spojrzał się na zastępcę z góry.
–Uwaga na głowę. Zapowiada się dziś na szyszkowy deszcz. – zarechotał.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się absolutnie, że jego samotny spacer zostanie tak nagle przerwany i zrujnowany... przez szyszkę. Znaczy, normalnie nic by z tego nie zrobił. Ot, poprzeklinał sobie trochę pod nosem, pomarudził na los, który sprawił, że ta szyszka spadła mu konkretnie na łeb, ale nic więcej. Ale ponieważ najpierw dostał, a potem nie dość, że po uniesieniu głowy zobaczył Płonący Las, to jeszcze ten odezwał się, na co bury zastępca natychmiast zmrużył oczy. Czy naprawdę, jak już mu się życie zaczęło układać, to musiał się pojawić ten oto gość? Już niemal zapomniał o ich poprzedniej bójce, o tym, jak nieomal nie poszedł na dno i stracił życie. Starał się go unikać jak mógł, spotykając go tylko po to, by zaprosić go na patrol, oczywiście z innymi wojownikami, bo on na swoje patrole go nie brał. Nawet o treningi go nie zaczepiał, bardziej ufając słowom jego terminatorów - więc na przykład chodził do takiego Ogórka by spytać o postęp treningu, a nie do syna Wichrzaka.
- Dziękuję że mówisz, ale dopiero po fakcie - syknął w jego stronę, gniewnie rzucając ogonem na boki. - Nie za dobrze ci na tym drzewie? Może poszedłbyś zapolować, albo udawać chociaż, że coś robisz? - dopytał unosząc lekko jedną z brwi. Nie to, że należał do kotów, które wszystkich ganiały do pracy, ba, uważał, że czasami każdemu przyda się chwila odpoczynku, by być bardziej wydajnym, ale kocur irytował go do tego stopnia, że równie dobrze był w stanie skorzystać teraz z przywileju zastępcy i wysłać go na dodatkowy patrol. Na przykład pod pretekstem że pożoga mogła wrócić, czy coś.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeżeli chodzi o trening Ogórka to była tak jak z każdym terminatorem Płomyka. Na początku byli mocno zaangażowani a po chwili łapało ich choróbsko lub znikali. A w najgorszym przypadku po prostu umierali. Czemu? Kto wie. Sam kocur uważał, że najwidoczniej Gwiezdni chcą dać innym do zrozumienia, że Płomyk nie jest dobrym nauczycielem. Bo tak było. Nie miał cierpliwości do irytujących smarkaczy ani też chęci pilnowania ich cały czas. Mógł sobie mówić co chciał ale i tak robili swoje. No to niech robią swoje. Jego to mało obchodzi.
Tak wiec jak na razie trening stał i to nie z jego powodu. Może znów ruszy jak Ogórek wyzdrowieje ale kto wie. On już stracił nadzieje w młodych.
Uśmiechał się głupio w stronę Wirka. W ogóle się nie przejmując jego warknięciami. Nie bał się go. Czemu? Po pierwsze był jedną wielką masą futra z tycim móżdżkiem. Po drugie Wirek nie mógł się na niego rzucić bo był Płomyk przecież jego wybawcą. Więc miał taką małą kartę przetargową.
– Ah… A ty jak zwykle nie masz poczucia humoru. – westchnął przeciągle. Nic dziwnego, że jest sam jak ten palec. – W przeciwieństwie do Ciebie nie myślę tylko o robocie. Powinieneś również zacząć. – rzucił luźno.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puchacz też nie miał szczęścia do terminatorów, więc mogliby sobie przybić piątkę; gdyby nie byli kotami i nie nienawidzili się z całego serca. Bo w momencie, kiedy jest się kotem i nigdy o czymś takim nie słyszało to ciężko przybić piątkę. A szczególnie z wrogiem! Chyba przy okazji odgryźliby sobie nawzajem te łapy, o ile nie baliby się dostać świerzbu, czy czegokolwiek innego. W każdym razie, udało mu się wytrenować choćby Kąsające Zimno, choć ta była na finiszu treningu, czy Czapli Trzepot, ale na przykład ostatnia trójka jego terminatorów nie była szczęśliwa. Sowia Łapa był dosłownie opętany, Żmijowa Łapa był tak specyficzny, że sam Puchacz nie wiedział co o nim sądzić, a Omszała Łapa... cóż, ona miała największy potencjał, ale była dość chorowita i rzadko ostatecznie przychodziła na swoje treningi. Bury mógł już właściwie zacząć podejrzewać, że nim odejdzie z tego świata, to nie uda mu się wytrenować żadnego terminatora - o ile nie nastąpi jakiś cud, bo wątpił, by miał dostać jakiegoś nowego, skoro miał teoretycznie trójkę podopiecznych; a jakich to inna sprawa.
- Widocznie ta szyszka sprawiła, że mój humor odwrócił się całkowicie - burknął, poruszając ogonem z widocznym niezadowoleniem. Dlaczego ten bury pchlarz musiał mu tak działać na nerwy? Czy już zaczął przez niego siwieć? Doprawdy, jeśli zrobi się siwy przed setnym księżycem, to na pewno będzie to jego zasługa i nikogo innego! - A może jednak to twoja obecność potrafi popsuć humor nawet najbardziej wesołemu kotu? - rzucił po chwili, lekko wzruszając barkami, jakby wcale nie był tego pewien, a dopiero zaczął rozważać taką, a nie inną opcję. - A ty powinieneś zacząć o tym myśleć, bo widocznie za bardzo ci się nudzi - odszczeknął, mrużąc nieco oczy.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– W takim razie byle co może Ci popsuć humor. Widać czyje masz geny. – zaśmiał się cicho pod nosem. Był tak samo gburowaty jak Krogulec w tym wieku. Dosłownie dwie krople wody. Może to jest dziedziczne? I na przykład Ostremu Kwiatowi tez tak się zrobi na starość? Kto wie.
– Ta jasne. Jestem najbardziej rozrywkowym gościem w tym klanie. Jedynie komu specjalnie działam na nerwy to tobie. Inni mnie uwielbiają. – powiedział dumnie a następnie prychnął. – Wiesz jak nie ma z kim gadać w tym klanie to nic dziwnego, że jest nudno. Wszystko poumierało lub poznikało. I co? Jestem skazany teraz na Ciebie. – westchnął ciężko. Jego generacje już można było uznać za wymarłą. Wszędzie tylko pląsali terminatorzy czy młodzi wojownicy. Ogólnie to w klanie Cienie była sama dzieciarnia z jakąś garstką starszych. Przede wszystkim mieli braki w starszych kotkach. Nie miał do kogo zagadywać na dłuższą metę. A ostatnio czuł taką potrzebę by rozmawiać z płcią piękną. Bo przy nich po prostu czuł się przyjemnie.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie byle co, tylko cokolwiek związane z tobą - prychnął. Następnie teatralnie przekręcił oczami, gdy usłyszał jego kolejne słowa. Ciekawe niby kto go tak bardzo lubi, bo jakoś nie zauważył, by w klanie dużo było kotów trzymających z burym. A przynajmniej nigdy nie zwrócił uwagę na to, by z kimś więcej gadał albo przebywał. No, może wiek już nie ten i oczy już nie te, aczkolwiek raczej Płonący Las nie mógł się pochwalić dużą ilością znajomych. - Kto cię niby uwielbia? - parsknął kpiąco, nie mogąc się doczekać, aż usłyszy odpowiedź. Tylko imionami, drogi Płomyku, bo inaczej się nie liczy!
Ale z jednym musiał się zgodzić; w klanie tym nie było wielu kotów, do których można by otworzyć pysk, bowiem dużo starszych księżycowo kotów umarło, zaginęło, bądź cokolwiek. Tak naprawdę to zastępcę można było częściej spotkać w towarzystwie Skocznego Kroku, i tak naprawdę nikogo więcej, bo nie interesowało go ganianie za młodszymi, by z nimi porozmawiać. A ze starszych do wyboru miał tak naprawdę tylko Popielny Żar, czy właśnie Płonącego, a już naprawdę wolałby porozmawiać z dzikiem, aniżeli z kocurem. No, był też Tnąca Zawieja w ostateczności, Porzeczka, która zajmowała się kociakami w kociarni, a teraz także odchowywała swoje, albo jego własna siostra, aczkolwiek oprócz nich? Większe było kolejne pokolenie, które zalewało w końcu obóz - czas najwyższy, jak to mówią, bo młoda krew przyda się cieniowi jak nic innego. No, i nie zapominajmy o Polnym, ale on był przywódcą, więc się nie liczył - z nim Puchacz i tak i tak musiał rozmawiać.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
~ * * * ~

- Chodź, Taf... Skrząca Łapo, przejdziemy się na mini patrol, co ty na to? - rzuciła Trzask do dumnego kocurka, który zdawał się, nawet jej, jakiś nieswój. Przybity i smutny jakby coś złego się mu stało. Czyżby trening nie szedł jak powinien? Moze Topniejący Lód był zbyt wymagający? Chociaż Trzask w to waliła, przecież jego przybrany ojciec nie naciskał by na niego aż tak bardzo, zwlasza na niego. Tafla był delikatny, płochliwy i taki... Porcelanowy, zwlaszcza w porównaniu z nią. Kocica nie miała pojęcia jak go pocieszyć czy podnieść na duchu, po prostu nie umiała chociaż próbowała na swój sposób. Pomyślała że może taki mini patrol blisko obozu trochę odciągnie jego myśli od tego co go dręczy... Albo wręcz przeciwnie, wygada jej się, wyzali i moze wtedy poczuje się lepiej? Nie miała pojęcia, naprawdę, ale liczyła, że może jakoś się uda.

/Tafla!
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czasami cała tamta sytuacja wydawała się taka... odległa. Tak jakby nigdy w rzeczywistości się nie wydarzyła. Tak jakby był to jedynie nieznośny sen, który pomimo, że już zniknął, to wciąż pozostawiał wyraźny niesmak. I pomimo prób zajęcia myśli czymś innym, wspomnienia te snuły się za Taflą niczym jego cień.
- Oh! - bąknął, kiedy u jego boku pojawiła się Trzask. Nie, już nie Trzask. Teraz była Trzaskającą Łapą! Aż mu się głupio zrobiło, kiedy dotarło do niego, że jeszcze tak na prawdę nie rozmawiali po ceremonii. A teraz kiedy w końcu mieli okazje, on był... no cóż. - Może być Tafla. Chyba jeszcze nie czuję się do końca Skrzącą Łapą, wiesz? - odparł a na jego mordce pojawił się lekki, nieco wymuszony uśmiech, z wyraźnie przebijającym się przez niego żalem. Nie potrafił on jednak udawać że nic się nie stało. - Możemy... możemy w sumie pójść. - miauknął bez przekonania, ale i tak podniósł się, gotowy podążyć za czarną. Wyjście z kimś powinno być dobre by zająć myśli czymś innym.
[Obrazek: dcsbjjt-52cff3a4-215c-4aa4-9158-77d8ee37...cgbtcI5RJ4]

Right, my little pooh bear, wanna take a chance?
Wanna sip the smooth air, kick it in the sand

Id say I told you so but
You just gonna c r y
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzask jeszcze nie wiedziała o całej sytuacji jaka miała miejsce w Bobrem i Niedźwiedziem. Zapewne zaraz się dowie, zważywszy, że widziała iż Tafla jest jakiś podminowany i chciała go jakoś oderwać, może pocieszyć, chociaż nie miała pojęcia jak. Niestety jeśli kocurek miał jej opowiedzieć o całym tym zajściu to z oderwaniem nie miało to za wiele wspólnego.
- Huh, no dobrze, chociaż Skrząca Łapa do ciebie pasuje, na pewno zostaniesz Skrząca Taflą! To ładne imię - odpowiedziała kocica czekając na kolegę, żeby wyjść z obozu i przejść się nieco poza nim. Taki mały patrol we dwójkę.
- Wszystko w porządku? Wydajesz się taki podminowany lekko. Ktoś ci dokucza? Mam się z nim rozmówić? - rzecz jasna przez "rozmówić" Trzask miała na myśli kogoś sprać za dokuczanie Tafli. Od początku czuła, że powinna go bronić i taki też miała zamiar, więc jeśli ktoś mu dokuczał to będzie miał z czarną córą Agrest do czynienia. - Trening w porządku? - bo zawsze tutaj mógł leżeć problem. Może Topniejący Lód jest zbyt wymagający albo co... Chociaż Trzask nie sądziła, że tak może być. Wszak wojownik go adoptował, można tak powiedzieć, więc nawet jeśli był wymagający to na pewno był też przy tym niezwykle cierpliwy i opiekuńczy, więc raczej to nie w treningu leżał problem.
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrząca Tafla. Ładne imię? Przyjemna fala ciepła zalała kocura od środka w reakcji na te słowa. Dymny jakoś nie wyobrażał sobie dostać innego imienia. Miał wrażenie, że gdyby Polna Gwiazda nawet spróbował nadać mu inne, to Topniejący Lód zabrałby go na słówko. Połączenie jej słów oraz tego wyobrażenia wywołało na mordce kocura lekki uśmiech.
- Tak myślisz? Ah, ciekawe jakie ty dostaniesz imię. Dalej chcesz być Trzaskającym Niebem? - zamruczał, ruszając za czarną terminatorką, wychodząc z zapadliska. Wychodzenie z obozu w towarzystwie zdecydowanie było łatwiejsze. Chociaż Skrzącej Łapie jeszcze nie zdarzyło się jeszcze wyjść samemu, więc nie miał w ogóle co porównywać.
-Oh... - mruknął z gorzkim zaskoczeniem a jej słowa i zatrzymał się w pół kroku. - Aż tak bardzo widać? - miauknął, uśmiechając się smutno i zerkając gdzieś w bok pomiędzy otaczające ich drzewa. - Nie, nie... Nikt mi nie dokucza. Na treningu też wszystko w porządku. Jest nawet fajnie, wiesz? Nie jest tak źle jak myślałem. - odpowiedział pośpiesznie, trzepiąc przy okazji łbem na boki. Po czym zamilkł na niekomfortowo długą chwilę. Czy miał w ogóle prawo mówić o tym co się zdarzyło? To nie do niego powinna należeć decyzja kto się dowie a kto nie, ale jednak... sytuacja ciążyła mu na barkach niczym głazy. I nie wiedział jak długo będzie potrafił z nimi iść do przodu. - Byłem w... Znaczy... Martwię się. O Bobra. I o Niedźwiedzia. - odezwał się cicho, niemalże szeptem. Jego mordka pozostała uchylona, tak jakby chciał jeszcze coś dodać, jednak nie uleciało z niej nic.
[Obrazek: dcsbjjt-52cff3a4-215c-4aa4-9158-77d8ee37...cgbtcI5RJ4]

Right, my little pooh bear, wanna take a chance?
Wanna sip the smooth air, kick it in the sand

Id say I told you so but
You just gonna c r y
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak! Pasuje do ciebie jak mówiłam - potwierdziła jeszcze czarna córa Agrest kiwając przy tym głową i lekko się uśmiechając do kocurka, chcąc go jakoś, powiedzmy, "zarazić" lepszym humorem, nawet jeśli miałby być dość u Trzask wymuszony. - Może być Trzaskające Niebo, jasne, ale też może Polna Gwiazda wymyśli coś innego, coś równie mocnego i groźnie brzmiącego! W końcu był moim mistrzem, zna mnie dobrze, na pewno wybierze coś fajnego - zadeklarowała kocica z dumą, podkreślając, że przywódca BYŁ jej mistrzem, co oznaczało, że skończyła swój trening na wojownika i jedynie czekała na ceremonię, wiedziała, że musi, była jeszcze ciutke za młoda niestety by zostać mianowana. Więc czekała, znowu.
- No, trochę widać, nie do końca ci idzie ukrywanie emocji, Skrzący - przytaknęła Trzaskająca Łapa i spojrzała na niego nieco zmartwiona. - To dobrze, ja już swój skończyłam, wiesz? Polna Gwiazda bardzo się przyłożył by mnie szybko wyszkolić. Czekam tylko na ceremonię i będę już wojowniczką - odparła jeszcze w tej kwestii. Dobrze, że Tafla nie bał się już treningu, wszak szkolił go jego przybrany tatuś, na pewno nie mogło być mu z nim źle, w końcu mimo tej maski Topniejący Lód troszczył się o swojego "syna" i na pewno dobrze go uczył.
- O Bobra i Miśka? Coś sie stało, że się o nich martwisz? - to było dość intrygujące prawdę powiedziawszy bo Trzask nie wiedziała czemu miałby sie o nich martwic. Bobra może nie znała, ale znała Niedźwiedzia, był silnym kocurkiem, Bóbr pewnie też słaby nie był, więc o co chodzi...
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Użycie czasu przeszłego przez Trzaskającą Łapę prawie umknęło Tafli. Dopiero po dwóch uderzeniach serca jego ucho drgnęło z zaintrygowaniem i przejęciem. Jak to był? I już nie jest? Dymnemu przez myśl nie przeszło, że to stwierdzenie mogło oznaczać, że jego towarzyska po prostu trening już skończyła. Być może obecne emocje przyćmiły mu myślenie, a może po prostu nie był zbyt bystry.
- Był? - powtórzył, patrząc na nią spojrzeniem godnym ryby wyrzuconej na brzeg. - Masz teraz innego mistrza? Dlaczego? - dopytał z lekkim niepokojem, zupełnie nie orientując się w tym co kotka faktycznie miała na myśli. Na szczęście jej kolejne słowa szybko wyprowadziły go z błędu. - Oh. OH. - sapnął, a jego ogon wyprostował się gwałtownie z nagłym przypływem emocji. - Ah! Cieszę się! Gratulacje. - wymruczał z ciepłą dumą, pomimo otaczającej go smętnej aury. Cieszył się, że chociaż jedna droga mu osoba zdawała się nie mieć pod górkę.
- To, um... - mruknął i zatrzymał się, zaciskając mordkę w grymasie ociekającym dyskomfortem. Już zaczął, więc nie było odwrotu, prawda? Nie była to przecież tajemnica, klan w końcu się dowie - chciał sobie tłumaczyć. Ale prawda była taka, że w tym momencie był po prostu samolubny. Chciał po prostu zrzucić z siebie część tego duszącego go ciężaru. - ...pobili się. Po-Porzeczkowa Pestka zabrała Niedźwiedzia na g-granice. Bardzo krw... krwawił. - wydukał, jego głos z każdym kolejnym słowem coraz bardziej roztrzęsiony.
[Obrazek: dcsbjjt-52cff3a4-215c-4aa4-9158-77d8ee37...cgbtcI5RJ4]

Right, my little pooh bear, wanna take a chance?
Wanna sip the smooth air, kick it in the sand

Id say I told you so but
You just gonna c r y
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięki! Mam nadzieję też, że twój trening przebiega gładziutko i dobrze sie czujesz pod okiem Topniejącego Lodu - odparła kocica chcąc być jak najmilsza dla Skrzącej Łapy, w końcu on był taki niewinny i grzeczniutki, sama starała się jak mogła by być równie sympatyczna wobec niego.
Wyraz pyszczka, który szybko zmienił się u kocurka, zmartwił Trzask na tyle, że na chwile skrzywiła się i położyła uszy. Już samo zawahanie w jego głosie jej się nie podobało. Coś się musiało stać, coś poważnego, Zwłaszcza, że Tafla aż się zatrzymał by wydusić coś z siebie. Czekała więc, wiedząc, że kocurek będzie chciał to z siebie wyrzucić, widać, że mu to ciążyło. Gdy czarna córa Agrest usłyszała w końcu co się stało, az otworzyła pyszczek ze zdumienia i wybałuszyła niebieskie ślepia.
- O rany, co poszło?! - rzuciła w pierwszej kolejności nie kryjąc szoku. Brat z bratem tak na poważnie się tłukli, że aż takie poważne rany odniósł jeden z nich? To musiało być coś poważnego! -Gwiezdny Klanie, ale wszystko z nim w porządku? Muszę go odwiedzić w lecznicy koniecznie, brzmi bardzo poważnie! - dodała zaraz przebierając chwile przednimi łapami, nie kryjąc zmartwienia o swojego przyjaciela - Niedźwiedzia. - Wiesz coś więcej? W sensie rozumiem, że opatrzył go jakiś doświadczony medyk i wszystko będzie dobrze? - klekotała dalej Trzask chociaż przecież Tafla nie mógł tego wiedzieć. Nie chciała go tak przytłaczać pytaniami, ale nie umiała sie powstrzymać. Zwyczajnie się zmartwiła.
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To nie tak, że popsuł atmosferę. To nie była jego wina, że musiał pozbyć się balastu z serca, a Trzask była tu dla niego i sama dopytywała. To nie przez niego, starał sobie teraz wmówić. Ale prawda była taka, że nie był w stanie w tym momencie pozbyć się tego obrzydliwego uczucia. Nie potrafił przestać o sobie myśleć jak o balaście. Tamta sytuacja nie była jego problemem, a robił z siebie ofiarę. To nie on potrzebował w tej chwili pocieszenia. Samolubny był. Zwłaszcza kiedy nie odpowiedział nic na słowa czarnej, milcząc przez niekomfortowo długi czas, starając się powstrzymać napływające mu do ślepi łzy, a kiedy w końcu się poruszył, jedynie zatrzepał łbem na boki, oferując Trzaskającej Łapie zero wyjaśnień. Przełknął ciężko ślinę i dał kilka kroków na przód, w jej stronę, by wcisnąć schylony łeb pod jej brodę.
[Obrazek: dcsbjjt-52cff3a4-215c-4aa4-9158-77d8ee37...cgbtcI5RJ4]

Right, my little pooh bear, wanna take a chance?
Wanna sip the smooth air, kick it in the sand

Id say I told you so but
You just gonna c r y
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że Tafla nie popsuł żadnej atmosfery, Trzask musiała dowiedzieć się tego prędzej czy później, a im szybciej tym lepiej. Była wręcz mu wdzięczna. Kocurek był bardzo wrażliwą istotką i czarna doskonale o tym wiedziała, nie przeszkadzało jej, że nie odpowiedział na zalew jej pytań, a jedynie milczał starając się ukryć łzy. Zatrzymała się wiedząc, że Skrząca Łapa najzwyczajniej w świecie zaczął pękać jak porcelana i gdy tylko przyczłapał się bliżej niej i najzwyczajniej w świecie przytulił, Trzaskająca Łapa po prostu nie miała nic przeciwko. Był jednym z naprawdę nielicznych kotów, które mogły sobie z nią na coś takiego pozwolić. Odetchnęła ciężko i położyła mu łapę na wysokości łopatek, jakby i ona chciała go przytulić.
- Będzie dobrze, nie martw się - rzuciła cicho nie puszczając Tafli. -Pogodzą się, w końcu to bracie, tak? A to był zwyczajny wypadek - dodała jeszcze tkwiąc w tym zawieszeniu razem ze wtulonym w nią Skrzącą Łapą.
[Obrazek: GeuEK5P.png]
LVL 3 130 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości