Logo Artemidy
Trening Różanej Łapy
#1
Ocknęła się z zaskakująco głębokiego i spokojnego snu, gdy słońce zaczynało już zachodzić. Odespała milczące czuwanie, chociaż wciąż jeszcze trzymały się jej resztki snu i czuła nieprzyjemny ucisk z tyłu głowy, który dość jasno mówił, że spała jak zabita zdecydowanie zbyt długo.
Potrząsnęła głową, zamrugała, przesunęła językiem po swoich bokach, żeby ułożyć sierść. Musiała iść po swojego... terminatora. To wszystko brzmiało tak surrealistycznie. Abstrakcyjnie. Jakby było tylko dziwnym snem, bo przecież dlaczego ktoś miałby powierzać jej, tak naprawdę, życie drugiego kota? To od niej zależało teraz, czy Różana Łapa będzie umiała się obronić, czy będzie umiała zapolować, czy będzie umiała zadbać o siebie w każdej sytuacji. Przerażało ją to.
- Różana Łapo? - odezwała się, zaglądając pod Ciepłe Skałki w nadziei, że odnajdzie tam szylkretkę.
[Obrazek: MwxzTdU.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#2
Szczerze mówiąc, Róża nie był szczególnie zainteresowany całym tym treningiem. Nie był przyzwyczajony, do robienia Rzeczy, więc pomysł, że miałby teraz wstawać wedle czyjegoś widzi misię i chodzić, gdzie temu komuś się zachce wydawał mu się dość absurdalny i, szczerze, oburzający. Nie był pewien, po co ta cała szopka; przecież o życiu w Klanie mógł się równie dobrze dowiedzieć obserwując, co dzieje się dookoła niego a jak już coś bardzo by go zaciekawiło, to zwyczajnie by kogoś o to zapytał. W idealnym świecie mógłby radośnie biegać po łąkach, zrywać kwiatki, obserwować ptaki i spać do woli, nieruszony przez nikogo.
No ale obiecał ojcu, że się postara. Poza tym... po tylu księżycach spędzonych w lecznicy był nieco znudzony. Potrzebował jakiejś rozrywki, czegoś nowego, więc proszę bardzo, stawi się na treningu jak Gwiezdny Klan przykazał, ten pierwszy raz, a później... zobaczy. Przyszykował się jak trzeba, doprowadzając futerko do stanu idealnego, wysypiając i napełniając brzuch, a później czekał, kręcąc się gdzieś koło legowiska terminatorów. Nie był pewien, co powinien ze sobą zrobić.
— Jestem, jestem! — zawołał gdy tylko usłyszał głos mistrzyni i natychmiast wyszedł jej naprzeciw. Pomimo braku entuzjazmu co do samego treningu był uśmiechnięty i zdawał się być generalnie całkiem zadowolony. — Dzień dobry, Rogaty Ciosie.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#3
***
XXXKoty znikały. W takich lub innych okolicznościach. Dla niektórych życie w klanie było nieodpowiednie, inni ulegali wypadkom i porwaniom. Tak to już było i nawet cały zrzeszony Gwiezdny Klan nie zdołałby temu zapobiec. Podobny los spotkał mistrzynię Różanej Łapy, która zniknęła bez śladu, jak wiele Wichrzaków przed nią i zapewne wiele po niej. Pszeniczny Kłos znał ją słabo, wiedział że była partnerką Barana, raz się bawili, jak jeszcze był kociakiem, a później zostali wojownikami na tej samej ceremonii. Chociaż nie łączyły ich bliskie więzy i tak było mu przykro. Starał się wciąż wierzyć, że szylkretka pewnego dnia pojawi się na granicy i znów do nich wróci. Tymczasem miał zając się jej terminatorem. No, technicznie rzecz biorąc aktualnie - jego. Dlatego udał się do Ciepłych Skałek, gdzie zajrzał do środka, rozglądając się za trójkolorowym kocurem, żeby przekazać mu wieści.
XXX- Hej, Różo, jak tam? W sensie, jak się trzymasz i w ogóle. Nie wiem, czy byłeś blisko z Rożek, ale domyślam się, że utrata mistrza nie jest łatwa... - zaczął delikatnie, starając się wybadać grunt. Nie był dobry w pocieszaniu, ale był gotów dać z siebie wszystko, jeżeli jego nowy podopieczny tego właśnie potrzebował. - Ja właściwie tej sprawie. Lawendowa Gwiazda wyznaczyła mnie jako twojego nowego mistrza. Także, jak tylko będziesz się czuć gotowy, możemy zacząć - oznajmił, posyłając Róży ciepły uśmiech.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#4
Nie cierpiał szczególnie z powodu zniknięcia Rogatego Ciosu. Wręcz przeciwnie, był wniebowzięty. Brak mistrzyni oznaczał w końcu brak treningu a tego od samego początku pragnął. Bezwstydnie pławił się w tej niespodziewanej wolności, przekonany, że wiszący nad jego głową cień treningu rozpłynął się bezpowrotnie. Zupełnie nie przyszło mu do głowy, że Lawendowa Gwiazda może wyznaczyć mu nowego mistrza. Kiedy więc Pszeniczny Kłos zaczepił go w Ciepłych Skałkach, przez moment Róża patrzył na niego w milczeniu, zupełnie skonfundowany. Ale że co...? Nowy mistrz? Jaki znowu nowy mistrz? Po co? I dlaczego nikt z nim tego nie skonsultował, nie poinformował go w żaden sposób? Jeśli Lawendowa Gwiazda aż tak przejęła się jego losem, mogła go chociaż wezwać do siebie i wyjaśnić mu co i jak, a nie tak brać go z zaskoczenia. Co to w ogóle miało być?
— Ja... — zaczął i zaraz umilkł, czując jakiś dławiący ucisk w piersi. Irytacja i panika mieszała się w nim i nie miał najmniejszego pojęcia, co z tym zrobić. Najchętniej wyskoczyłby z własnej skóry. — Ja... nie wiem. Ostatnio nie czuję się najlepiej. Może jestem chory? — I na poparcie swoich słów parę razy bardzo dramatycznie pociągnął nosem. Oczywiście, była to wierutna bzdura — od wyjścia z lecznicy Róża był zdrów jak ryba, ale prędzej go piorun trzaśnie niż pozwoli się zaciągnąć na trening.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#5
XXXLawendowa Gwiazda być może i chciała z Różą porozmawiać, ale Pszenica wyrwał się przodem i obiecał, że wszystko załatwi. Przecież miała wiele innych spraw na głowie, a to nie wydawało się wojownikowi sprawą tak wysokiej wagi, żeby szara kocica musiała osobiście interweniować. Dobrymi chęciami wybrukowali Ciemny Las, czy coś.
XXX- Chory? Oh, to niedobrze... - zmartwił się wyraźnie, spoglądając z troską na Różaną Łapę. Nie wyglądał, jakby mu coś dolegało, ale niektóre choroby miewały objawy ciężkie do dostrzeżenia na pierwszy rzut oka. Inne natomiast sięgały do głębi serca i nie było na nie lekarstwa, przynajmniej nie takie, które można było zażyć. Wiedział, bo sam przez to przechodził, gdy kolejno tracił członków rodziny. Cicho liczył, że cokolwiek dolegało jego terminatorowi, było wyleczalne. - Chodź, pójdziemy do Krwawnikowego Liścia. On cię zbada i da ci coś, co ci pomoże - rozporządził, odwracając się w kierunku wyjścia z Ciepłych Skałek.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#6
Zamrugał, jeszcze bardziej skonfundowany niż przed chwilą. Czy Pszeniczny Kłos był jakiś niespełna rozumu? Normalny kot słysząc, że jego terminator jest chory, wzruszyłby barkami i zostawił samemu sobie (a przynajmniej Róża by tak zrobił) a nie próbował ciągnąć za kołnierz do lecznicy. Po raz kolejny należało zapytać — co to w ogóle za pomysł?
— D-do Krawnikowego Liścia? — powtórzył głupio, ściągając pyszczek w wyjątkowo strapioną minę. Po raz kolejny żałośnie pociągnął nosem. — No nie wiem. On pewnie jest taki bardzo zajęty, a ja jeszcze nie umieram, nie wiem, czy chcę mu przeszkadzać... — Róża wkładał całe swoje serce w ten mały teatrzyk, robiąc wszystko, by wyglądać na bardzo smutnego, zmartwionego i cierpiącego.
Za żadne skarby nie pójdzie do lecznicy, nie ma mowy! Może i mógł oszukać Pszeniczny Kłos, lecz medyk z pewnością nie dałby się nabrać a Róża, mimo wszystko, wolałby uniknąć jakichkolwiek kłopotów, jakie mogły z tego wyniknąć.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#7
XXXNie mógł powiedzieć, że nie rozumiał Różanej Łapy. Sam od pewnego czasu borykał się z pewnymi nawracającymi objawami, które go niepokoiły, ale nie wydawały się też na tyle poważne, żeby zawracać głowę medykowi. Ale on to on, a terminator to co innego. Miał już jednego chorego ucznia i nie chciałby, aby drugi także wylądował w lecznicy, bagatelizując swoje samopoczucie.
XXX- No, dobrze - westchnął z rezygnacją, walcząc z chęcią zaciągnięcia kocurka do Ziołowego Wzgórza. Może rzeczywiście jego organizm nie trawiła choroba, którą dałoby się wyleczyć ziołami, może po prostu czuł się źle z powodu sytuacji z Rożek, a wizyta u Medyka nie przyniosłaby żadnego skutku. - W takim razie przyjdę za dwa dni sprawdzić, jak się czujesz - oznajmił w końcu. Nic na siłę. Może te kilka dni wypoczynku i spokoju, do oswojenia się z nową sytuacją przyniosą jakieś rezultaty. Tak jak powiedział - tak zrobił - opuścił Ciepłe Skałki i udał się na polowanie, skoro miał wolne popołudnie.

[zt] XDDD
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
Całe szczęście, Pszeniczny Kłos nie miał zamiaru się z nim szarpać i zwyczajnie odpuścił. Róża z trudem powstrzymał uśmiech cisnący się mu na pyszczek. Był przecież tak okropnie cierpiący, nie miał żadnych powodów do uśmiechu!
— Do-dobrze — mruknął smętnie, znów pociągając nosem. — Może do tego czasu będę się czuł lepiej. — Oczywiście, że nie. Będzie chory aż do śmierci, jeśli będzie trzeba.
Dopiero gdy Przeniczny Kłos zostawił go samego, pozwolił sobie na szeroki uśmiech. Wstał, przeciągnął się i całkiem zadowolony z siebie poszedł spać.

~***~


Jakiś głosik w głowie Róży podpowiadał mu, iż Pszeniczny Kłos jest typem kota, który nie zapomni o całej sprawie i rzeczywiście zjawi się tu za te dwa nieszczęsne dni, by sprawdzić, jak Róża się czuje. Tym razem jednak Róża był na to gotowy. Zawczasu zmierzwił swoje futerko, by wyglądać odpowiednio mizernie (było to, być może najstraszniejsze doświadczenie w całym jego dotychczasowym życiu) i położył się na swoim legowisku w Ciepłych Skałkach. Leżał na boku, z uszami przytulonymi do czaszki i wyrazem absolutnej boleści wymalowanym na pyszczku — dla dodania realizmu spędził chwilę myśląc o różnych bardzo przykrych rzeczach (jak błoto w futerku i poranne wstawanie), by zaszklić swe pełne nieszczęścia ślepia łzami. Od czasu do czasu wzdychał ciężko i z bólem, jakby stracił już nadzieję, że kiedykolwiek w życiu spotka go cokolwiek dobrego.
Tak. To powinno dać odpowiedni efekt.
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#9
XXXDziwna sprawa z tym przeczuciem Różanej Łapy, bo Pszeniczny Kłos, rzeczywiście zjawił się tak jak obiecał - dwa dni później. Miał nadzieję, że do tego czasu terminator wyzdrowiał, albo chociaż przeszedł się do medyka ze swoimi objawami. No, albo po prostu poczuł się lepiej, tak na duchu. Szczerze nie wiedział, co mógłby dla niego zrobić i było to dość dołujące. Ale! To przecież nie on cierpiał, więc takie umartwianie się na siłę niczego nie zmieni. Musiał działać. Nie tak, to inaczej.
XXX- Hej, Różo. Nie widziałem, żebyś dzisiaj wychodził, więc pomyślałem, że pewnie jesteś głodny i przyniosłem ci coś na ząb. Śmiało, wcinaj - odezwał się wesoło, ledwo przekraczając próg Ciepłych Skałek. Położył przed szylkretem badylarkę i gestem łapy zachęcił do posiłku. Przy okazji obejrzał przelotnie jego stan. O ile futerko w nieładzie nie wywołało żadnej reakcji - sam raczej sporadycznie zażywał kąpieli - tak zbolała mina i zaszklone ślepka już bardziej. Oh, może to zwyczajnie z głodu. Albo braku światła, skoro się tu tak zabunkrował w tym legowisku.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
Chociaż Pszeniczny Kłos zjawił się, jakby był uporczywym duchem, przynajmniej przyniósł ze sobą jedzenie, co sprawiło, że Róża był gotów spojrzeć na niego nieco łaskawszym okiem. Tak, to on mógł żyć — leżąc wygonie w swoim legowisku, podczas gdy inne koty przynosiły mu jedzenie. Nie musiał nawet skinąć łapą! Wystarczyło, że zrobił odpowiednio smutną minkę.
Poderwał się natychmiast, z zaskakującą energią jak na kogoś obłożnie chorego. Zaraz jednak przypomniał sobie, że miał przecież być oh jakże nieszczęśliwy i cierpiący, znów więc położył uszy po sobie i spojrzał na przyniesioną mu badylarkę jakby była najsmutniejszą i najbardziej żałosną rzeczą, jaką widział w całym swoim życiu. Znów pociągnął nosem.
— Dziękuję, Pszeniczny Kłosie — miałknął słabo. — Rzeczywiście jestem dosyć głodny i, uh, słabo mi strasznie. — No popatrzcie tylko na niego. Czy ktoś tak zbiedzony jak on mógł pójść na trening? Przecież ledwo trzymał się na łapach!
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#11
XXXTerminator wyglądał rzeczywiście fatalnie, ale skoro nie na tyle, żeby pójść z tym do medyka, to... No chyba takiej ostateczniej tragedii nie było? Na pewno nie miał zamiaru zostawić go z tym wszystkim samego. Już raz odpuścił i skończyło się na tym, że było tylko gorzej.
XXX- Jestem pewien, że jak coś przekąsisz to poczujesz się lepiej. Może nawet wybierzemy się na mały spacer, co ty na to? Na tyle, na ile będziesz czuć się na siłach, oczywiście. Myślę, że świeże powietrze i odrobina słońca dobrze ci zrobią - zaszczebiotał wesoło, siadając w pobliżu kocura na czas, gdy ten zajął się jedzeniem. Choćby mieli wyjść tylko dookoła obozu to już i tak będzie duży postęp. Pszeniczny Kłos był przekonany, że Róży zwyczajnie brakowało zdrowej dawki ruchu. Nie zdziała cudów, ale powinna pomóc odrobinę, dotleni organizm i chociaż trochę poczuje się lepiej.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
O losie. Czym biedny Różana Łapa zawinił, że został pokarany kimś takim, jak Pszeniczny Kłos? Czy kocur nie rozumiał, jak chory i cierpiący był Róża? Że jednym, co go w życiu czekało, była bolesna i powolna śmierć, a nie jakiś tam trening? Jak można było być tak ślepym i bez współczucia?
— Ale że tak poza Obóz?! — pisnął, niby to w przestrachu. — A to, a to tak bezpiecznie? Nic- nic się nie stanie? — Wlepił w Pszeniczny Kłos okrągłe, pełne zwątpienia ślepia. Bo to zupełnie nie tak, że Róża raz czy dwa zdążył już wybrać się na spacerek poza Obóz, zupełnie nie przejmując się potencjalnymi niebezpieczeństwami. No ale skoro jego tragiczna i straszna choroba najwyraźniej nie robiła wrażenia na tym nieczułym kocurze, musiał chwytać się innych rozwiązań!
[Obrazek: dc56ypo-a7c37872-ec37-466d-a087-2cf4119a...VgiVAd9KKA]

best believe im still bejeweled
when i walk i n t o the room
i can still make the whole place ✰ shimmer ✰
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#13
XXXPszeniczny Kłos w życiu nie spodziewałby się, że wyjście poza obóz nie jest marzeniem każdego terminatora. Przez sześć księżyców bycia kociakiem ciągle wewnątrz nie mogąc ani łypnąć okiem, żeby nie narobić sobie kłopotów, na pewno w każdym wzbudziła się chęć odkrycia czegoś więcej! Oczywiście każde wyjście z obozu wiązało się z pewnego rodzaju ryzykiem i wojownik nie był w stanie zagwarantować, że to jedno akurat obejdzie się bez niebezpieczeństw. Był jednak dobrej myśli!
XXX- Nic się nie stanie, będziesz ze mną. Poza tym nie idziemy nigdzie daleko. W razie czego cię obronie - zapewnił, podnosząc się z ziemi. Nie wiedział w jaki jeszcze sposób mógłby pomóc Róźanej Łapie, więc postanowił robić to, co potrafił najlepiej - być pozytywnym.- Chodź, poczujesz się lepiej! Nie wiadomo kiedy znów będzie taka przyjemna pogoda, trzeba korzystać - dodał, szturchając lekko terminatora łapą, na zachętę.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości