Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Decyzja Kormoranowej Łapy nie była zbyt rozsądna, ale kto nie chciał zrobić czegoś „zakazanego”? Szczególnie, że słonko świeciło, pogoda ogólnie dopisywała, a na horyzoncie nie było widać drapieżników. Zwierzyny także, ale to szczegół. Za to długowłosego kocura było widać doskonale.
– Hejo – usłyszał nagle głos za sobą. – Co tu robisz? – Gdyby kocur się odwrócił, ujrzałby krótkowłosą, czarną z białymi plamkami na piersi i łapach kotkę.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Oh.
Najpierw nieznajomy zapach, później obcy głos. Momentalnie odwrócił się w stronę źródła dźwięku, będąc gotowym na... Wszystko, tak właściwie. Woń znał doskonale. Nie należała ona do żadnego z klanów. Musiał więc zaczepić go jakiś samotnik, co... W sumie nie było dziwne, skoro postanowił zapolować na terenach niczyich]. I... Tak właściwie już w tym momencie mógł żałować tej decyzji, choć wcale nie zamierzał. Ujrzał łaciatą kotkę, która... No, na pierwszy rzut oka nie miała złych intencji. Przywitała się, a następnie spytała o okoliczności jego pojawienia się tutaj. Czyli... Zwyczajnie. I choć do gęby cisnęły mu się słowa typu "nie twój interes", ugryzł się w język i postanowił rozegrać to inaczej. Tak, jak zawsze.
- Hejo - Powtórzył po niej, a zaraz po tym wpuścił na twarz minimalny uśmiech. Obecnie ledwo zauważalny, by pokazać jej, że nie jest dla niej wrogiem. Przybrał przyjacielską postawę. - Cóż... Tak właściwie tylko poluję. A co, to Twój rewir? - Zapytał zaraz, przyglądając się jej z zaciekawieniem. Spotkał już w swoim życiu kilku samotników, więc kolejny nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Spotkanie jak każde inne, co nie?
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– Nie, ja w stajni mieszkam – odparła kotka z humorem w głosie, żeby uspokoić nieco swojego rozmówcę, który mógł się zmartwić potencjalnym polowaniem na czyimś terenie. – Po prostu często tu przychodzę i rzadko kiedy kogoś spotykam – dodała, przyglądając się bacznie nowemu koledze. Wyczuwała, że nie był stąd – zapach był bardzo podobny do tego, który kiedyś wyczuła, gdy dotarła do miejsca, w którym było dużo grzybów. Na szczęście nikogo wtedy nie spotkała, ale zdawała sobie sprawę, że teren musiał należeć do jakiejś większej grupy. – No, ale skoro polujesz, to nie będę przeszkadzać – stwierdziła, choć po krótkiej chwili dodała: – Chyba że pozwolisz mi się przyłączyć? – Uśmiechnęła się. Niby dwunodzy ją dokarmiali, ale nie mieszkała stricte z nimi i zdecydowanie od gotowego wolała sama upolować sobie jedzenie. Polowanie w dwójkę też brzmiało na znacznie bezpieczniejsze, z czego skorzystaliby oboje. – Swoją drogą, Kłos jestem.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
W stajni? Nie miał pojęcia co to za miejsce. Nie potrafił się nawet domyślić, a przez chwilę rzeczywiście się nad tym zastanawiał. Słowo nie kojarzyło mu się z niczym. Nigdy też go nie słyszał, więc prędko doszedł do wniosku, że musi to być coś powiązanego albo z dwunożnymi albo z samotnikami przybyłymi z daleka. W przeciwnym razie koty klanowe znały by tą nazwę. Mniejsza z tym. Nie miał zamiaru dopytywać o szczegóły, bo niezbyt miał ochotę na pokaz niewiedzy. Wyłącznie skinął głową, kilkakrotnie i energicznie, jeszcze zanim kocica zdążyła dodać, że często tutaj przychodzi, jednak rzadko tu kogoś widuje. Na ten temat również nie mógł się wypowiedzieć, bo przecież jest tu pierwszy raz. Nie miał pojęcia czy tereny te są oblegane, czy może wręcz przeciwnie. Mógł jedynie zaufać jej słowom.
Gdy zaproponowała mu dotrzymanie towarzystwa, przez chwilę rozważał tą opcję. To... Uważał, że to dobry pomysł, choć dość ryzykowny. Kłos, bo zaraz zdradziła mu swoje imię, mogłaby pomóc mu w razie niebezpieczeństwa. Matka jest przecież za daleko. Z drugiej strony, gdyby jednak jakimś cudem Dzika Róża wyłoniła się zza któregoś krzewu... Huh, jakby się jej wytłumaczył? Ale to... Zdecydowanie nie jest rzecz, o której chciał myśleć na zapas, ha! Wolał żyć w przekonaniu, że rodzicielka nie zapuści się tak daleko. Że nie będzie szukać syna (który jest już prawie dorosły!!!) I po prostu wróci do obozu, gdy uzna, że jej już wystarczy. No, czas pokaże!
- Mam na imię Niedźwiedź. - Przedstawił się najpierw, dodając do swoich słów czarujący uśmiech. Nie zamierzał zdradzić jej swojego prawdziwego imienia. Ona mogła postąpić dokładnie tak samo, był tego świadom. Choć wzbudzała zaufanie, wciąż zachowywał ostrożność, tak jak uważał, że powinien postępować. - I nie mam nic przeciwko Twojemu towarzystwu. W dwójkę będzie raźniej. - Przyjaźnie dodał, po czym postąpił kilka kroków przed siebie. Wziął głębszy wdech i rozejrzał się. - Będę krążył w tej okolicy, nie mam zamiaru się oddalać. Bądź gdzieś obok, myślę że... Tak nie wejdziemy sobie nawzajem w drogę, ale jednocześnie będziemy się... Widzieć. - Chyba, że miała jakieś lepszą propozycję? On zwykł polować samotnie, więc miał już pewne zwyczaje. Ale takie wspólne łowy na pewno nie są trudniejsze! Wystarczy mieć drugiego kota w zasięgu wzroku i... Jednocześnie być skupionym na otoczeniu oraz sobie... No, łatwizna! Tak przynajmniej sądził, że to wygląda.
W każdym razie, jeśli nowa koleżanka nie miała nic do powiedzenia to po prostu zajął się szukaniem pierwszej zwierzyny. Cierpliwie i spokojnie, bo pośpiech nigdy nie tworzy nic dobrego!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niedźwiedź. Ciekawe imię, choć raczej nie pasowało jej do towarzysza – raczej szczupłego i wysokiego, co już plasowało go jako przeciwieństwo tego wielkiego wszerz zwierza. Futro też niezbyt współgrało, choć… ona również nie przypominała zbytnio kłosów, a nazywała się tak po prostu dlatego że ludzie znaleźli ją w polu pszenicy. Może jego imię też miało jakąś historię.
– Dobra. Jak coś to krzycz! – oznajmiła, a następnie ruszyła w swoją stronę.
No i w ten sposób kocur mógł wrócić do polowania, teraz przebiegającego w znacznie bezpieczniejszej atmosferze, ale, niestety – póki co nie znalazł niczego. Być może rozmowa z „samotniczką” spłoszyła okoliczną zwierzynę, więc należało iść trochę dalej.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Okolica obecnie była pusta. Może zwierzyna rzeczywiście się spłoszyła? Ale ani trochę go to nie zniechęciło. Na swoim pierwszym polowaniu, tym, które odbyło się na treningu, szukał piszczków naprawdę długo. Tamta sytuacja chyba wystarczająco zbudowała jego cierpliwość. Ten mur nie może zostać zburzony zbyt szybko! Szedł więc wciąż przed siebie, obserwując spokojnie teren. I... Starał się również coś wyczuć. Zapach zwierzyny. W taki sposób może sobie pomóc.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Nadal pustka, zwierzyny brak – nie było jej widać, czuć, ani słychać. Być może ta okolica nie była wcale taka lepsza od terenów klanu Gromu. Tym razem jednak kocur mógł spostrzec coś ciekawego, a mianowicie ślad w błocie. Ślad, którego zapewne nie widział nigdy wcześniej. Był okrągły, choć nie do końca. Można by porównać go do uśmiechu. Trochę dalej, gdzie błota już nie było, trawa była zdeptana, co mogło sugerować, że ktoś, do kogokolwiek należał ten ślad, poszedł właśnie w tamtym kierunku. Jednak czy warto było sobie zaprzątać tym głowę?
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Ślad... Zdecydowanie był czymś lepszym niż nic. Poszlaka mogła zaprowadzić go do czegoś wielkiego albo wręcz przeciwnie, straciłby tylko czas, idąc jej tropem. Ale... W drodze również mógłby potencjalnie coś znaleźć. Przyjrzał się więc odbiciu dokładniej. Nie widział takiego nigdy wcześniej. Skierował spojrzenie nieco dalej, na zdeptaną trawę. I... Postanowił zaryzykować. Ruszył w tamtym kierunku, ostrożnie i cicho, starając się dostrzec coś z daleka.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Mimo że ślad ewidentnie wskazywał na to, że coś w istocie tutaj wcześniej było, zapach już niekoniecznie – choć Kormoran podniósł rzuconą mu rękawicę i ruszył tropem, w powietrzu nie mógł wyczuć żadnych przydatnych zapachów wskazujących na obecność jakiejś istoty. Jedyną poszlaką była ciągnąca się zdeptana trawa, ale kto wie, kiedy ten ktoś tędy przechodził?
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Nie czuł w powietrzu żadnego konkretnego zapachu zwierzyny, jednak... To również go nie zniechęciło. Wciąż widział przed sobą ślady na trawie, które świadczyły o tym, że ktoś lub coś tędy przechodziło. I... Skoro już zdecydował się na pójście wzdłuż poszlak, to nie będzie rezygnować. Kroczył więc przed siebie dalej, nie tracąc uwagi. Z tyłu głowy wciąż pamiętał o Kłos, którą może zawołać w razie potrzeby.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Wreszcie, po dłuższym śledzeniu śladów, Kormoran wyczuł zwietrzały zapach jakiegoś zwierzęcia, którego z pewnością nie czuł nigdy wcześniej. Mógł mu jednak coś przypominać, a mianowicie podobnym przesiąknięta była jego towarzyszka, która polowała gdzieś w pobliżu. Zapach oczywiście był bardzo słaby, ale prowadził w stronę wielkiego, rozciągającego się płotu, który kocur mógł zobaczyć z oddali.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
No i proszę! Dłuższe tropienie może i nie doprowadziło go do żadnego zwierzęcia, choć czuł, że lada moment może się to zmienić. Miał wrażenie, że jest coraz bliżej, a zapach, który dotarł w końcu do jego nozdrzy, tylko utwierdził go w tym przekonaniu. Nie była to co prawda mocna woń, a w dodatku całkowicie mu obca, lecz nawet to go nie zniechęciło. Spostrzegł niedaleko przed sobą dziwną... Konstrukcję, której również nigdy w życiu nie widział. Ciekawe. Sprawdzi to, a nuż znajdzie coś ciekawego.
- Kłos? - Nieco głośniejszym głosem odezwał się, licząc, że jego towarzyszka jest gdzieś niedaleko i go usłyszy. Mogliby pójść tam razem, tak na pewno będzie raźniej i bezpieczniej.
Odczekał chwilę i jeśli kocica nie zjawiła się, po prostu ruszył w stronę płotu sam. Tak też można.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Zwietrzały zapach robił się coraz mocniejszy z każdym kolejnym krokiem postawionym przez kocura w kierunku płotu. Niestety Kłos nie dołączyła do niego, najpewniej nie usłyszała, albo była akurat skupiona na polowaniu. Choć konstrukcja była wielka i widoczna z oddali, terminatorowi nieco zeszło dojście do niej, ale kiedy już się tam pojawił, mocna woń doleciała do jego nozdrzy. Definitywne to stamtąd było zwierzę, które jakiś czas temu zostawiło po sobie ślad w błocie. Kormoran mógł zresztą nawet zauważyć, gdy podszedł bliżej, co to było – na pastwisku pasły się trzy gniade konie.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Musiał udać się na wycieczkę sam. No trudno, tak też sobie poradzi. Przyspieszył więc kroku, jednak mimo to, dotarcie do płotu zajęło mu trochę czasu. Nieprzesadnie długo, rzecz jasna, choć na pewno więcej, niż początkowo zakładał. Ale nie miał z tym żadnego problemu, w końcu czas go nie goni.
Gdy znalazł się tuż pod konstrukcją, zorientował się, że nieznajomy zapach jest zdecydowanie mocniejszy. I... Wygląda na to, że dochodził od zwierząt, które znajdowały się po drugiej stronie. Przyjrzał się im dokładniej. To... Chyba są konie? Ale że już? Tak blisko? Sądził, że ich siedlisko znajduje się o wiele dalej. Tak przynajmniej zrozumiał z opowieści ojca. Cóż, trzeba przyznać, że się zaskoczył. Dłuższą chwilę po prostu stał w miejscu, wpatrując się w wielkie ssaki. Niezbyt wiedział co teraz powinien ze sobą zrobić. Czy wracać, czy może polować tutaj, skoro już tu jest. Do głowy wpadł mu jeszcze jeden pomysł, a mianowicie wtargnięcie na pastwisko, by się do koni zbliżyć, choć... Uznał to za szalone, a wręcz niebezpieczne. Mogłoby się skończyć tragicznie, tak przeczuwał! Postanowił więc pokręcić się nieco po okolicy, a nuż uda mu się złapać coś tutaj. Ruszył więc wzdłuż płotu, skupiając się na otoczeniu. Miał tylko nadzieję, że nowy zapach nie będzie mu przesadnie przeszkadzać. Musi być uważny!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Można by przypuszczać, że to nie będzie zbyt dobre miejsce na polowanie, szczególnie że niedaleko był las, z którego kocur zresztą wyszedł, ale nic bardziej mylnego! Niedaleko płotu Kormoran mógł dostrzec coś w trawie, coś, co niemalże się z nią stapiało. To zielona niczym źdźbła trawy jaszczurka leżała sobie, przekonana co do swojej niewidzialności.