Logo Artemidy
Puste Drzewo
Świnka morska piszczała przeraźliwie podczas pogoni, przecież ona tylko zajadała trawę, a chwilę później jakiś przeraźliwy czarny potwór rzucił się za nią! Amelka miała rację nie dając gryzoniowi się oddalać, ale gryzoń nie posłuchał, mimo pary w łapkach i adrenaliny w żyłach, nie wiedziała gdzie ucieka. Skończyła bardzo szybko w łapach Kózki, a Terminatorce zostało jedynie ukrócić stresujący żywot piszczącego piszczka.

Kózka: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 44 - 3 = 41 (50)
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pościg nie trwał długo i już po paru uderzeniach dziwna mysz znajdowała się już w jej łapach. Przecięła powietrze ogonem, przyciskając stworzenie łapą aby się upewnić, że nie ucieknie, po czym szybko schyliła się aby wbić kły prosto w jego drobne ciałko.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mała kawia skończyła zagryziona, ale za to przynajmniej została egzotycznym przysmakiem dla klanu Cienia, czego chcieć więcej kiedy chodziło o takie sprawy? Wilk syty… owca no niestety martwa, ale przynajmniej ze śmierci brązowo-białej istotki skorzysta ktoś więcej, niż gleba.

+15 exp

Kózka: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 41 (50)
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wyczuwając w pysku najdrobniejszego ruchu ze strony zdobyczy, Kuzka upuściła ją na ziemię i oblizała pysk. No, jaki to rarytas złapała. Musi się potem dowiedzieć co to za zwierzę, bo pierwsze w życiu takie widzi. Chociaż ma to sens, w jego futrze czuć było dwunogów. Słabo, ale było czuć.
Po rzuceniu krótkiego spojrzenia na rozjaśniające się niebo, Terminatorka wzięła świnkę morską z powrotem do paszczy, a następnie skierowała się z powrotem po dwie pozostałe zdobycze. Starczy na dziś.

//Zt, ślicznie dziękuję za mg-owanie <333
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie weszła na tereny Cienia specjalnie. Właściwie to w ogóle nie wiedziała, że się na nich znajduje, była przekonana że to jeszcze trochę żeby w ogóle znaleźć się przy granicy, a co dopiero w obrębie. Poza tym, była głodna, dalej nie dotarła do Gromu, choć powinna była zrobić to już jakiś czas temu. Psychicznie było to jednak bardzo trudne do przebrnięcia. Głód jednak nie pomagał w podejmowaniu decyzji, toteż szła przed siebie w poszukiwaniu zwierzyny, w końcu polować coś tam umiała. Umrzeć nie umrze.
Wskoczyła na powalony pień, wpatrując się w jedne konkretne krzaczki, które zdawało się, że czaiły pod sobą jakąś potencjalną piszczkę.

/pajunk
[Obrazek: dbptsn6-d028873c-7ac0-472d-b06e-17ebf511...cgcFJ96qKc]
Po co ci te owce niespokojne
- Kołysz je do snu -
Nie pójdą na wojnę
[Obrazek: d9s7qxh-9e3c5544-2c31-49cd-b405-ad7d9680...K2VYWP6lcg]
Czekam na skinienie
Puszczam w zapomnienie to
- Co nie padło z twoich ust -
pociągam za spust
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxxxxxjust don't leave me alone, wondering where you are

Życie Czosnek było usłane niepowodzeniami i smutkiem od dnia w którym przyszła na świat. O wątłym zdrowiu, drobna i chuderlawa, płochliwa niczym sarna, niegodna życia w Klanie Cienia pod rządami Psiej Gwiazdy. Od zawsze taka była. Tak mało rzeczy w jej życiu szło po jej myśli, ale stopniowo, od rozmowy z Ciernistym Kwiatem robiło się lepiej. Był to proces powolny, czasochłonny i bardzo żmudny, taki, którego efektów nie odczuwała od razu - ale było lepiej. Wsparcie kotów takich jak Czaszka, jak jej rodzeństwo, czy choćby Śniąca i Okruszek pomagało. I być może, któregoś dnia, do Czosnek dotarłoby, że faktycznie nie ona jest problemem w Klanie na czele którego stał tyran jak Psie Serce.

Był Czaszka, było jej rodzeństwo. I była Zwiędła Łodyga. Jej ukochana matka, której chroniczny stres ciążył na Czosnek od zawsze - ale kochała Zwiędłą Łodygę ponad wszystko. Uwielbiała spędzać z nią czas, płakać w jej futro, chwalić się malutkimi, drobnymi sukcesami, przynosić jej drobnostki znalezione w obozie i poza nim. Zwiędła Łodyga była jedną, jedyną stałą rzeczą w życiu Czosnkowej Łapy, bezpieczną ostoją i kotem, do którego wiedziała, że zawsze może przyjść, porozmawiać.

I nagle Zwiędłej Łodygi nie było.

Czosnek zauważyła jej nieobecność w obozie kilka dni wstecz, ale na początku nie przejęła się tym aż tak. W końcu matka miała prawo wychodzić zaczerpnąć świeżego powietrza, nie musiała całymi dniami siedzieć w obozie, tak. Potem zaczęła pytać koty o to, czy ją widziały. Sama z siebie, zmuszając się do interakcji z Klanem, który jej nienawidził, Klanem, który chciał ją stąd wyrzucić. Pytała o swoją matkę, o to, czy nikt jej nie widział, czy wiedzą, gdzie poszła. Zaczynała się martwić, pytała nawet ojca, który tak ją przerażał.

Minęły cztery wschody słońca odkąd Czosnek ostatni raz widziała Zwiędłą Łodygę w obozie. Zniknęła, bez śladu. Uciekła.

A Czosnek, gdy obudziła się tego dnia i jeszcze raz przeszukała obóz, przepytała każdego, kogo widziała o to, czy nie wiedzą, gdzie podziała się jej matka... spanikowała. Spanikowała i wbrew swojej naturze wybiegła z obozu z sercem kołatającym jej w piersi, ze łzami w oczach i mętlikiem w głowie. Nigdy nie była poza obozem tak daleko, gdzie teraz powiodły ją łapy.

- MAMO! - krzyczała w eter biegając kółka wokół drzew, mając nadzieję, łudząc się, że Zwiędła Łodyga gdzieś tu jest, że usłyszy jej wołanie i przybiegnie, tak jak zawsze to robiła. Krew szumiała jej w uszach. Czuła, że zaraz zemdleje. Jej matka musi gdzieś tu być, nie mogła zniknąć, nie mogła, nie mogła jej zostawić... - Mamo, gdzie jesteś- odezwij się- mamo! Mamo- mamo, ja- będę lepsza, obiecuję, ma-mo, wróć, proszę, nie poradzę sobie- nie poradzę sobie bez ciebie! - rozejrzała się spanikowana, licząc, że zobaczy sylwetkę Zwiędłej Łodygi gdzieś na horyzoncie, pomiędzy gęstwinami. Nie zobaczyła. Nie było tu nikogo.

Rzewny płacz Czosnkowej Łapy rozległ się echem po lesie, gdy ta padła na ziemię w spazmach, dusząc się własnymi łzami. - mamo...! - zapłakała jeszcze raz, żałośnie, cienko

Zaraz w głowie Czosnkowej Łapy pojawił się nurt myśli. Złych, negatywnych myśli, a cienki, paskudny głos z tyłu głowy odezwał się pierwszy raz od pół księżyca. Zwiędła Łodyga przepadła. Z jej winy, na pewno - uciekła, bo nie mogła patrzeć jakim pośmiewiskiem jest jej dziecko. Uciekła, bo serce ją bolało od patrzenia na to, w jakim stanie jest jej dziecko. Uciekła, bo było jej wstyd za to, jak żałosne jest jej dziecko, bo miała dość słuchania plotek na temat swojej rodziny.

Zwiędła Łodyga uciekła, bo Czosnek nie była wystarczająco dobra dla Klanu Cienia.

czaszka
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czaszka zdecydowanie nie zauważył nawet, że ktoś zniknął. Łodyga była mu kotem obojętnym, gdyby nie to że Czosnek o niej czasem wspominała, pewnie nawet by nie wiedział o jej istnieniu. Była obozowym nikim - tłem, jak wielu innych, które nijak się odczepiało i sprawiało, że można było na niej skupić się jakkolwiek dłużej.
Nadal by nie wiedział, gdyby nie wyszedł poza obóz. Spacery były już normą, jego mistrz był najpewniej zbyt zajęty lub zbyt chory, by przychodzić na treningi kiedykolwiek. To znaczyło między innymi tylko tyle, że mógł robić w tym czasie co chciał, dając mu już absolutnie ostatnią szansę na zreflektowanie się... I nagle, usłyszał krzyki i inne dźwięki nikogo innego, jak Czosnek.
Odruchowo ruszył w jej stronę, znajdując ją chyba w jej najgorszym (a to znaczyło wiele, patrząc na to do kogo przyszedł). Trzepnął jednym uchem, rozejrzał się na boki.
- Jakiś drapieżnik cię dopadł? - spytał w pierwszej chwili. Może była ranna - stąd ten ryk. - Jak nie, to ciszej, bo coś faktycznie się nami zainteresuje.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała nadzieję, że to wszystko był koszmarny sen który zaraz się skończy. Obudzi się w swoim legowisku, wejdzie do kociarni i znajdzie tam Zwiędłą Łodygę. Płakała tak intensywnie, jak jeszcze nigdy - nie na swojej pierwszej ceremonii, nie po ostatniej ceremonii, nie we śnie obok Ciernistego Kwiatu. Czosnkowa Łapa jeszcze nigdy tak głośno i intensywnie nie płakała i nie sądziła, że tak potrafi. Ale chodziło o jej rodzoną matkę, jej najbliższą rodzinę, o kogoś kto jak dotąd był... zawsze. Po prostu - był. Zwiędła Łodyga była obok, niezawodna, najlepsza i najukochańsza, a teraz jej nie było.

I to wszystko przez nią i przez to, jak żałosnym dzieckiem była, jak okropnym terminatorem była, zakałą dla tej rodziny. Plotki na temat Zwiędłej Łodygi już od dawna krążyły po obozie, Czosnek starała się pomóc matce jakoś z nimi borykać, a po ostatniej ceremonii czara goryczy musiała się przelać i matka nie wytrzymała presji. To było najlogiczniejsze wytłumaczenie w poplątanym, głośnym, strasznym umyśle Czosnek.

Nie zorientowała się, że ktoś się zjawił, dopóki Czaszka się nie odezwał. W swoim szoku i rozpaczy nie obchodziło jej, czy znajdzie ją drapieżnik czy nie, i teraz też nie obchodziło. Wielkimi, mokrymi od łez ślepiami spojrzała na Czaszkę. Drugą ostoję spokoju, choć ten nigdy nie będzie takim bastionem, jakim była dla niej Zwiędła Łodyga. - cza-szka - wymamrotała, szlochając, i dźwigając się na łapy aby dosięgnąć przyjaciela. - m-ma-ma...! mamy... nie ma jej - pociągnęła nosem, opierając łeb na piersi kocura. Cała się trzęsła i chciała krzyczeć, ale nie miała już siły w płucach. - zniknęła. uciekła- p-prze-przeze mnie, nie ma jej, nigdzie!
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrzywił się, rozejrzał na boki, tak jakby zza rogu miał wyskoczyć ktoś gorszy niż lis - bo chociażby Gąszcz, której musiałby się tłumaczyć, że Czosnek zwariowała. Ale byli sami, co nie znaczyło, że mogła mu smarkać w futro. Odsunął się o krok, niby po to by móc patrzeć jej w oczy.
- Pewnie niedługo wróci - skomentował krótko. - Mówiłaś innym? Dorosłym?
Bo co oni, ON, mógł?
- Wiesz, to... bardziej dla nich sprawa do rozwiązania, nie do nas. My w dwóch nie znajdziemy kota. Reszta to chociaż zna tereny i okolice...
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nikt jej nie widział! - pisnęła spanikowana Czosnkowa Łapa, jakby nagle cała energia do niej powróciła. - Od- od kilku dni- od kilku dni jej nie ma, n-nigdzie, nigdzie w obozie, nikt kogo p-pytałam je-jej nie widział, nigdzie...! Nawet O-Orlego Szpona pytałam! I ja- w obozie prawie n-nie czuć już jej zapachu, Czaszka, ona zniknęła... - nie widziała skrzywionego pyska Czaszki, chowając w jego futrze swój pysk. Nie widziała, nie wiedziała, że jego też wprowadza w obrzydzenie swoim stanem i zachowaniem.

Czy zwariowała? Może. Ale teraz miała ku temu powód.

- Ma-ma uciekła przeze mnie - opadła znowu na ziemię, zmęczona opieraniem się o swojego przyjaciela. Cała się trzęsła, a jej płacz nijak nie malał, choć nie miała już siły tak krzyczeć, jak robiła to wcześniej. - Gdybym- gdybym była l-l-lepsza, nie-e musiałaby uciekać.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
"Szzz", będące bardziej upomnieniem niż kojącym gestem, wydobyło się z jego pysku. Piski, szlochy, strach i tym podobne zdecydowanie będą chyba zawsze dla niego zbyt, zbyt żałośnie irytujące, by umiał im okazać gram empatii. Nie rozumiał o co ten ryk. Może dlatego, że gdyby to jego rodzic zniknął, liczyłby tylko na to, że nie wróci do obozu zbyt szybko.
- Skąd ten pomysł w ogóle? - odpowiedział jedynie na to ostatnie. Mówiła jej tak? Jeśli tak, to aj. Co Czosnek miała w głowie, że mimo wszystko ją lubiła? Czaszka takiej matce życzyłby chyba ucieczki i jedynie tego, żeby psy jej nie odgryzły łap. - Ktoś ci tak powiedział?
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mieli skrajne różne podejścia do swoich rodziców, i Czosnek o tym wiedziała. Współczuła Czaszce, że jego relacja z Szyszką była jaka była, ale ona miała kochającą matkę. Kochającą, wyrozumiałą matkę, taką, u której miała wsparcie na każdym kroku. Zwiędła Łodyga była ostoją spokoju, bastionem, jedną stałą rzeczą w życiu Czosnkowej Łapy, a teraz jej nie było. Jak miała zareagować, jak nie płaczem i rozpaczą?

Nie zdołała oprzeć się o Czaszkę z powrotem, jedynie położyła łeb pomiędzy jego łapami, chowając pysk w swoich własnych łapach, wyrywając z nich sierść zębami, w nerwach.

- To oczywiste, Czaszka! - pisnęła żałośnie, zaciskając na chwilę kły na swoim nadgarstku nieco mocniej, jakby chcąc odwrócić nagłym bólem uwagę od bólu głowy spowodowanego płaczem. - Słyszałeś- słyszałeś, by-byłeś tam, na ceremonii, wiesz co o-o mnie mówili, P-Psia Gwiazda i wszyscy i-inni- ojciec ma mnie z-za porażkę, m-mama nie wytrzymała tego, jak- jak źle mówiono o jej r-rodzinie, z mojej winy - to było w głowie Czosnek logiczne i jasne jak słońce.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odetchnął, Gwiezdnych błagając o wspomaganie go w tej chwili, by zaraz nie stracił cierpliwości i nie powiedział Czosnek zbyt wiele, zbyt ostro, zbyt szybko, zbyt agresywnie. Patrzył na nią, przygryzając sobie język. Jak to się działo, że koty mogły być tak nisko? Tak bardzo źle o sobie myśleć, tak mało skupiać się na przyszłości? Na samym sobie, a nie opinii innych?
- Oczywiste, dla kogo? Dla ciebie, bo tak sobie powiedziałaś? Nie masz na to dowodu, ani jednego - pokręcił głową na boki. To było oczywiste, jeśli nie ma się podstaw do paniki, po co ją siać? - Nie jesteś jej jedynym dzieckiem. Jeśli coś stało się nie tak, wątpię by skupiała się na tobie.
Ajć, może lekko za ostro.
- Jesteś terminatorem medyka. Jeśli miałaby myśleć o tobie, skupiałaby się na tym, że za jakiś czas będziesz jedną z rządzących w Klanie. Myśl, Czosnek! - stuknął się łapą w łeb. - Twoja mama nie była słaba. Uważasz ją za taką? Że poddałaby się, bo ktoś coś mówi?
Dorzucił, obniżając minimalnie łeb do niej.
- Nazywasz ją tchórzem.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czaszka miał rację w wielu rzeczach. Może i miał rację w tym, że nie była jedynym dzieckiem Zwiędłej Łodygi - choć jedynym, które było... takie. Takie inne. Takie dziwne, takie nienormalne. Reszta zawsze sobie radziła lepiej od niej, to na Czosnek trzeba było chuchać i dmuchać, obchodzić się jak z jajkiem całe jej życie. Drgnęła, przyciskając łapy do swoich oczu jeszcze mocniej, jakby to miało sprawić, że wszystko wokół zniknie.

Nigdy nie uważała Zwiędłej Łodygi za słabą. Ale Zwiędła Łodyga była kotką delikatną, wrażliwą, podatną na stres. Taką, która źle znosiła plotki rozsiewane w Klanie Cienia na swój i swoich kociąt, swojego związku temat. Zwiędła Łodyga była chronicznie zestresowana i od zawsze była tłem klanowym, od zawsze była popychadłem co poniektórych w Klanie. Jak sama Czosnek. To o Czosnek źle się mówiło, to oczywiste, że Zwiędła Łodyga uciekła, bo serce jej pękło od tych plotek. Czaszka by tego nie zrozumiał. Nie rozumiał.

Pokręciła głową. Chciała coś powiedzieć, otwierała i zamykała pysk naprzemiennie, jak ryba wyciągnięta z wody, ale w końcu żaden dźwięk poza żałosną czkawką nie opuścił jej gardła, przez długą, długą chwilę. - chcę żeby wróciła - wydusiła z siebie w końcu Czosnek, wciskając zasmarkany nos w trawę pod łapami.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Lament i więcej stresu nie zwróci ci nikogo. Mówiłem, co najprędzej zwabisz tu drapieżniki, a w takim stanie, nie wiem czy nawet dasz radę uciec, nie ważne jak bardzo bym cię bronił - co było... realne. Nie wyobrażał sobie, że umiałaby teraz się zerwać do ucieczki. Może nie znał się na tym zbyt dobrze; nigdy nie był nawet na prawdziwym polowaniu, ale wiedział że szczery strach może... zmrozić. W wypadku Czosnek było to chyba czymś, czego spodziewał się w pierwszej kolejności. - Uspokój się.
To po pierwsze.
- I chodź. Możemy zobaczyć, czy w lecznicy nie ma tych twoich ziół... ugh, nie pamiętam nazwy. Tych, co je lubisz. Możesz je zjeść, a potem pomyślimy co dalej. Żadne nagłe decyzje ci nie pomogą. Chyba o tym wiesz, co nie? - chyba. Była uczniem medyka, powinna w pierwszej kolejności wiedzieć o opanowaniu i spokoju.
Ale nie poganiał. Jak chciała sobie pojęczeć (testować cierpliwość Czaszki?!), niech jęczy. Pójdą do obozu zaraz.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości