Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Wybierała po prostu to, co było skuteczne, a już sporo ładnych razy udało jej się przycisnąć Mglistą do ziemi. Podziwiała jednak nieustępliwość swojej przeciwniczki, która mimo trudnego położenia jak na razie nie zamierzała się poddać. Zaiste interesujący był to sparing i jeżeli jeszcze kiedy starsza terminatorka zechce się z nią zmierzyć to Bijąca na pewno jej nie odmówi. Ostatni atak rozczochranej olbrzymki był zdecydowanie mocny, bo chociaż kotka skoczyła w bok, to jednak spadające ciało jej rywalki z całą siłą uderzyło w okolicy jej ogona, co z pewnością było bolesne. Bijąca wylądowała na łapach, po czym doskoczyła do boku Mglistej starając się z całej siły uderzyć w niego swą co prawda tępą, ale twardą głową.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Decyzja o próbie uniku okazała się słuszna – to, na ile był on skuteczny było inną kwestią. Do plusów można z całą pewnością zaliczyć fakt, że nie leżała ponownie przyciśnięta do ziemi. Do wad – ból, jaki poczuła w tylnych partiach ciała na skutek lądowania terminatorki, a chwilę później uderzenie głową w jej bok. To drugie co prawda mogłaby prędzej zaliczyć do nieprzyjemnych niż wytrącających z równowagi, gdyż niewątpliwie nie wyszło Bijącej Łapie tak, jak planowała.
Mglista Łapa natomiast zdecydowała się na podobny ruch do tego, który okazał się zupełnym niewypałem na początku walki; wyrzuciła łapę, chcąc podciąć przednie nogi młodszej terminatorki. W najlepszym wypadku upadnie prosto na pysk.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
No cóż…to walka, więc to dość oczywiste, że nawet ze schowanymi pazurami czy bez ugryzień ataki przeciwniczki są i będą bolesne. Rozczochranej olbrzymce to nie przeszkadzało, była po prostu skupiona na walce i dokładała wszelkich starań, by ją wygrać. Co prawda tryknięcie łbem o bok Mglistej niezbyt jej się udało, ale Bijąca nie zamierzała się tym faktem specjalnie przejmować. Zresztą nie bardzo miła ku temu możliwość, bo tym razem nie była wystarczająco czujna i szybkie podcięcie przez starszą terminatorkę jej przednich łap spowodowało, że przewróciła się boleśnie uderzając pyszczkiem o ziemię. Mimo to podniosła się najszybciej jak tylko była w stanie i ponownie zaszarżowała na kotkę starając się ją znów przewrócić całą siłą i masą swojego ciała na ziemię.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Bijąca Łapa wylądowała na glebie – nareszcie coś, musiała przyznać starsza terminatorka. Satysfakcja jednak nie potrwała długo, bo zupełnie nie udało jej się uniknąć następnego ataku przeciwniczki, i w przeciągu chwili była już rozłożona na ziemi. Chyba właśnie to ostatecznie przelało szalę goryczy. – Dobra, spadaj – warknęła natychmiast, nie próbując się nawet wyrywać, by nie tracić na smarkacza energii. A może zapobiec potencjalnemu kolejnemu upokorzeniu. – Miałam zamiar polować, też mogłabyś się wziąć za coś pożytecznego. Zamiast tylko jeść i napadać na losowych klanowiczów. Nawet cię nie znam.
Gorszy dzień. Tak, dokładnie o to chodziło. Jedyny powód, dla którego niedoświadczona, młodsza o siedemdziesiąt księżyców terminatorka leżała jej właśnie na plecach.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Nagłe, jakby nie patrzeć poddanie się Mglistej, nieco ją zaskoczyło, ale kiwnęła głową i zeszła z kotki, uśmiechając się z zadowoleniem. Oczywiście cieszyła się, że wygrała, bo to dość naturalny odruch w tej sytuacji, ale ogólnie cała walka także wprawiła ją w dobry humor. A czym byłaby porządna nawalanka bez godnego przeciwnika, który potrafi dać przy tej okazji porządny wycisk? Dlatego też Bijąca spokojnie poczekała, aż druga terminatorka wstanie z powrotem na łapy, by podejść i szturchnąć ją lekko raz jeszcze, ale tym razem był to przyjazny gest. - Dziękować, ty walić też bardzo dobrze. – powiedziała, natomiast przy jej dalszych słowach znów kiwnęła głową i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Bijąca Łapa, na rewanż czekać. – odparła i potem, po pożegnaniu przeciwniczki, odeszła spokojnie w swoją stronę.
Księżyce: 63 Mistrz: Traszkowy Grzbiet (tymczasowo Donośny Krzyk) Płeć: kotka Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: Deformacja ogona - krótki kikut w stylu bobtail (-2 do zręczności)
Kotka głównie białego koloru, posiadająca parę niewielkich pręgowanych tygrysio liliowych łat. Przeciętnej budowy i wzrostu, krótka sierść, troszkę ciężka przy zadzie, lekko wydłużone łapki a do tego para przymrużonych oczu w kolorze niebieskim. Zamiast długiego, pięknego ogona, który dopełniłby obrazka, sterczy jej z tyłu jednak tylko mały kikucik, który ma od urodzenia. Jest troszkę wrażliwa na jego punkcie, więc lepiej go przy niej nie wspominać.
Troszkę wycofany kociak. Raczej spokojny, przynajmniej do pewnego momentu. Daje mało reakcji na otoczenie, a w odpowiedzi na krytykę czy niemiły ton zamyka się w sobie jeszcze bardziej i staje niemiła. Dużo rzeczy odbiera podejrzliwie jako atak na jej personę przez swoje kompleksy, potrzebuje też wywyższać się nad innymi w swojej głowie. Często myje swoje futerko, dzięki czemu pachnie schludnie i przyjemnie. Zazwyczaj trzyma się kotów co dobrze zna, a do obcych podchodzi jak do jeża. Mimo wszystko, nie lubi być sama. Ma trochę kompleksów, większość z nich spowodowana jej krótkim ogonem, ale nie tylko, kotka nie lubi też brzmienia swojego głosu, czy tego, jak fizycznie słabiej wypada na tle rówieśników. Bardzo wrażliwa na otoczenie, jest zafascynowana Klanem Gwiazdy, jak i przyrodą wokół niej.
Zapowiadało się na burzę. Borówkowa Łapa, niestety, uświadomiła to sobie już po tym jak była daleko od obozu. Dopiero niedawno dostała tytuł terminatora i - co za tym idzie - więcej wolności. Brak rodziców ganiających o wszystko jak wrzód na tyłku, możliwość wychodzenia na zewnątrz, te sprawy. Kotka była jeszcze trochę zagubiona na otwartych przestrzeniach, ale lubiła poszerzać horyzonty takimi małymi, wykalkulowanymi wędrówkami. Ale teraz paskudnie ciemne chmury wisiały nad horyzontem dosyć niebezpiecznie i wcale jej się to nie podobało. Pierwszy grzmot, co prawda, wyszedł z daleka, jednak z takimi to nigdy nie wiadomo, prawda? Do tego nieprzyjemny wiatr i zapach deszczu, który niechybnie się zbliżał, Borówkowa Łapa nie wiedziała, czy skulić się w jakiejś dziurze i przeczekać ulewę, czy gnać co sił do obozu. Nie miała okazji dowiedzieć się jak działają burze... Wydawało jej się, że skoro grzmi tak groźnie, to na pewno błyskawica szuka jej i nie podda się, dopóki nie dopadnie swojej ofiary. Jeśli nie będzie schowana, oczywiście. Widząc w końcu grupę skał i głazów przed sobą, nakrapiana dała nura pod najbliższy z nich, kładąc uszy gładko po sobie i bijąc nerwowo krótkim ogonkiem o ziemię. Co za pech! Teraz nie wiadomo ile będzie musiała tu siedzieć.
— Co za pech... — wymamrotała, tym razem na głos. — Gwiezdni, proszę was... Mogłoby znowu wyjść słońce. Wiem, że umiecie robić różne dziwne rzeczy, więc spełnijcie moją prośbę.
//slonko:33
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Zaćmienie nie miał co robić, i znowu go to irytowało. Władza Klanu Wichru chyba go jakoś nie cierpiała, skoro utrudniała mu tak bardzo drogę naprzód. Rudo-biały prychnął, a potem zdecydował się na Wyjące Wzgórza poleźć sam, wyżyć się trochę pod pretekstem powtarzania rzeczy z treningu. Frustrowała go strasznie ta sytuacja, bo nie miał na nią wpływu, a on bardzo lubił mieć kontrolę nad wszystkim, wszystkim. Na samą myśl Zaćmienie w czasie drogi na tereny treningowe zamachnął się na jakiś losowy kamień i wyładował się w jakimś stopniu na nim, uderzając w niego i posyłając go w równie losową stronę, nie patrząc nawet gdzie leci.
//Promienna Łapa
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Promienna Łapa natomiast upodobał sobie samotne spacery. Klanowe życie trochę za bardzo dawało mu w kość i potrzebował odpocząć od tej bandy nieokrzesanych pajaców. Co jeden to gorszy, a Promyczek musi ich znosić. Tak więc cichy i spokojny spacer poza Obozem był dla niego jak zimny okład dla chorego.
Znakomicie byłoby kontemplować w samotności, niczym mnich buddyjski, jednak (jak zawsze) nie było mu dane. O mało co nie dostał kamieniem, który wylądował mu tuż u łap. I już mu ciśnienie podskoczyło. Rozejrzał się za winowajcą i jak tylko dojrzał kota, którego kojarzył z Klanu Wichru o mało co pazurów nie wysunał z czystej złości. Mimo to wziął głęboki wdech.
- Ej, ty! - zawołał do niego. - Patrz co robisz, proszę.
Choć użył magicznego słowa, jego ton głosu był przesączony takim jadem, że ktoś prędzej pomyślałby, że kremowy życzy wszystkiego co najgorsze, niż, że o coś może prosić.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Zaćmienie przystanął i spojrzał się na drugiego kocura, który -według rudo-białego- nagle zmaterializował się w okolicy jakby z powietrza. Po chwili zaskoczenia, Zaćmienie jednak jedynie prychnął. Nie dbał on o magiczne słowa i tego typu rzeczy, a o jakiekolwiek słowa wypowiedziane takim tonem to już w ogóle nie dbał.
-Ej ty! -sparodiował drugiego wichrowicza, później zwracając uwagę na jego jadowity ton, jak chciał o coś prosić to grzecznie, a nie jak burak, bo inaczej równie buracką odpowiedź dostanie- Jadowita żmijo! To może ty powinieneś uważać gdzie pełzasz, hm?
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Słysząc kocura Promyk już wiedział, że cały spokój uciekł mu hen daleko i może sobie o nim jedynie pomarzyć. Patrzcie, kolejny buńczuczny smarkacz. Jakimś cudem ostatnio tylko takich spotykał. Za każdym razem kosa trafia w kamień. Terminator westchnął przeciągle, toż to dopiero będzie spotkanie.
- Właśnie uważam. - powiedział, w ogóle nie przejmując się przytykiem. Oj, tam, od razu żmija. - Ale jeśli chcesz ja też mogę rzucić w ciebie kamieniem znienacka.
Kremowy kocur był naprawdę gotowy rzucić tym kamieniem. Niech tylko Zaćmienie da mu najmniejszy znak, wystarczy drobny gest, który tylko podziała na nerwy. To naprawdę mało.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
[Akcja dzieje się niedaleko granicy z Szarymi Topolami]
Co kotka mogła zrobić? W zasadzie tylko cierpliwie czekać. Owszem Pomarańcza tęskniła za domem, rodziną i ogólnie Klanem Wichru. Jednak nie mogła po prostu sobie przyjść. Ostateczną decyzję podejmowała Gwiazda. Równie dobrze mogli jej już nie chcieć. Właśnie takie myśli czasami sprawiały, że koteczka podupadała na duchu. Dzisiaj nic jej się nie chciało. Po pierwsze, a najważniejsze... było zbyt gorąco. Słońce już od rana dawało z siebie więcej niż poprzednio. Po drugie córka Słonecznego Brzegu chciała pomyśleć nad dalszym losem. Gdyby została sama na zawsze, to co dalej? Pomarańcza westchnęła cicho, jednocześnie szukając zacienionego miejsca. Kilka minut później kocica schowała się za kamieniem. Póki dawał dzień, to nie zamierzała wychodzić. Musiała oszczędzać energię, która jej została. Zupełnie odruchowo koteczka zaczęła czyścić swój grzbiet. Ten rytuał pomagał uspokoić myśli, a przede wszystkim wyciszyć się kompletnie.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Rany wreszcie się zagoiły, a młoda medyczka nareszcie mogła wyruszyć poszukać dramatycznie potrzebnych medykamentów. Miejsce było dość nietypowe, bowiem...różnorodność roślin w tym miejscu nie była powalająca. A jednak Ważka liczyła na to, że właśnie między skałami znajdzie to, czego przede wszystkim potrzebowała. Miała bowiem nadzieję na pajęczynę, choć łopian wcale nie mniej by ją zadowolił. Jego też...było mało, choć nie aż tak krytycznie. Rozglądała się uważnie dookoła, szczególnie uważnie przyglądając się skałom i roślinom, jakie między nimy wyrastały. Byle...tym razem obyło się bez przykrych niespodzianek.
Terminatorka bacznie szukała w skałach pajęczyn lub też łopianu. Jedyne co udało jej się na ten moment znaleźć to latające pszczółki i ul między skałami. Dojście do nich... Było dość trudne. Musiałaby oprzeć się na skale i wyciągnąć łapę najbardziej jak się da, ale raczej i tak by nie dosięgła nawet koniuszkiem palca. Ciężko byłoby też się wspiąć, gdyż nie było na ziemi żadnych mniejszych kamieni.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Pszczoły...wiedziała, że miód był medykamentem, miały go bowiem w składziku. A jednak nie przypominała sobie, by był im potrzebny podczas całego trwania jej kadencji, to też ruszyła dalej, zwłaszcza, że dostęp do niego był mocno ograniczony skałami dookoła - miała znacznie ważniejsze medykamenty do znalezienia. Postarała się mimo wszystko zapamiętać, gdzie zastała ul. Być może wrócić tutaj, gdy już znajdzie co chciała.
Wichrzaczka zostawiła ul i ruszyła dalej w poszukiwaniu ziółek. Parę kroków dalej, na podnóżu jednego z kamieni, rosła sobie roślinka, którą bardzo dobrze znała. Był nią łopian.