wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Coś na co patrzenie zawsze sprawia ból, nie ważne ile czasu minęło -odparła dość niechętnie, bo jakoś jej się nie widziało rozmawianie o temacie jej zaginionego partnera z jakimś samotnikiem, pewnie jeszcze jakimś rzecznym wygnańcem w dodatku, nawet jeśli ten nie chciał tego przyznać, bo myślał, że to cokolwiek zmieni, że kogokolwiek nabierze- Nigdy nie miałeś czegoś takiego? Czegoś co chciałbyś się upewnić, że na pewno nigdy więcej już na to nie natrafisz? Bo ja właśnie tak mam -dodała jeszcze, mając nadzieję, że typiarz nie będzie już zadawał więcej pytań w tym akurat temacie, że może przejdzie na jakiś inny.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Zamilkł na dłuższy moment, nie wiedząc, czy w ogóle chce jej odpowiadać. Sama też nie powiedziała co dokładnie wyrzuca, zresztą on rzeczywiście nie przypominał sobie, żeby zrobił kiedykolwiek coś takiego jak Wichrowa wojowniczka teraz. Jednak do głowy przychodziły mu cały czas te same słowa, sprawiające, by ostatecznie skrzywił się i wypowiedział je na głos. - Teraz mam tak chyba z całym klanem. – Nie było to pewnie dokładnie to samo uczucie. Jednak teraz chociaż spojrzenie na tereny Rzeki wydawało się być niebezpieczne i to nie tylko dlatego, że ktoś stamtąd mógłby również go zauważyć i chcieć się dowiedzieć, co się z nim stało. Również dlatego, że wszystko tam przypominałoby mu o tym, że dalej nie wypełnił swojej misji i nie miał pojęcia, co miał zrobić dalej. Zawiódł swoją rodzinę, terminatorów i wszystkie inne koty, które teraz wciąż musiały żyć w ciągłym niebezpieczeństwie, które tak bardzo miał nadzieję zakończyć. I nawet nie byłby w stanie tam teraz wrócić, by jakkolwiek im pomóc.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Oh… -mruknęła, bo może i dalej nie do końca wierzyła w opowiastki i historię tego kocura, ale te uczucia w pewnym sensie rozumiała, zwłaszcza teraz z tym wszystkim co działo się aktualnie w jej życiu… nawet jeśli te uczucia bardziej dotyczyły w sumie jednostek niż całego Klanu samego w sobie… no… ale to dalej były mniej więcej te same uczucia, więc Jodłowa Gałązka uznała, że w jakiś sposób się to liczyło- No cóż, to chyba chociaż pod tym względem jako tako się rozumiemy.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
- Pilnuj swojego klanu, póki chociaż tyle masz. Nie pozwól, żeby… zaczęły się w nim dziać złe rzeczy. – Czy była to rada z którą cokolwiek zrobi? Pewnie nie. Nawet nie miał pojęcia co ktoś powinien zrobić, żeby zapobiec sytuacjom, które miały miejsce w Rzece, które sprawiły, że on znajdował się teraz w tym miejscu. Gdyby to wiedział, przecież by go tu nie było. Jednak jednocześnie nie chciał, żeby coś podobnego spotkało kogokolwiek innego, może jednak były gdzieś koty mądrzejsze od niego (na pewno gdzieś były), które będą w stanie wcześniej zareagować, jeśli tylko zauważą, co się dzieje.
A może i tak mówił już za dużo i niepotrzebnie w ogóle z nią rozmawiał, przecież nie wiedział kim jest, nie mógł jej ufać. Nawet jeśli nie była jakimś wysłannikiem bezgwiezdnych, przecież wciąż mogłaby opowiedzieć o tym spotkaniu komuś z Rzeki, kto domyśliłby się, kim on był, a do tego przecież absolutnie nie chciał dopuścić.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka uniosła brew kiedy usłyszała słowa kocura, nie za bardzo rozumiejąc o co w tym momencie mu chodziło. Nie zamierzała jednak wyśmiewać w żaden sposób jego słów a posłuchać. Czarno-biała kotka już dawno temu nauczyła się, że nie zaszkodzi nigdy posłuchać, bo to czy uzna to za prawdę później czy nie to już należało do jej wyboru, jednak informację, którą usłyszała zawsze będzie mieć gdzieś w głowie, a to może się wtedy przydać, nawet jeśli brzmiało jak kompletna durnota, bo wtedy mogła być nawet użyta również przeciwko temu kotu, jeśli stałby się jej wrogiem z jakiegoś powodu.
-Co masz na myśli? -zapytała w końcu- O jakich złych rzeczach mówisz?
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Niestety, tak już było z tajemniczymi radami, że co najwyżej wywoływały więcej pytań. Westchnął, po czym rozejrzał się, jakby myślał, ze ktoś jeszcze mógł ich usłyszeć. Naprawdę nie miał się czym przejmować, bo i tak nie zamierzał podawać żadnych konkretnych informacji, nie było szans, by zaczął teraz opowiadać tej kotce swoją całą historię. Mogła usłyszeć tylko to, co pewnie i tak gdzieś w swoim wnętrzu powinna wiedzieć. - Niewyjaśnione śmierci. Nagłe zniknięcia. – I inne tego typu wydarzenie, z którymi każdy kot w lesie musiał się kiedyś spotkać. Czy może jednak nie każdy, czy rzeczywiście te zdarzenia mogłyby być ograniczone jedynie do Rzeki? O ile chciał, by było ich jak najmniej, to w tym przypadku chyba wolałby, by dotyczyły również innych klanów, by nie okazywało się, że to jego własny musiał być za coś karany.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Ostatnimi czasy często przebywała w pobliżu granic Klanu Wichru, tak jak się zadeklarowała. Cały ten czas czekała na jakąkolwiek informacje zwrotną od wichrowej przywódczyni, najlepiej pozytywną. Miała nadzieję, że rdzawa nie wystawiła jej do wiatru, i że nie siedziała tu na darmo, gdy mogła wymyśleć plan B. Chociaż ten mogła wymyśleć już teraz. Tak na wszelki wypadek. Gdyby jednak nie wszystko poszło po jej myśli.
Wskoczyła właśnie na wiewiórkę, która przysiadła na specyficznie wyrośniętym drzewie. Trzymając jej bezwładne ciałko w pysku, zajęła jej miejsce rozkładając się na pniu, ciesząc się zasłużonym śniadaniem i pierwszymi promieniami tego dnia.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nie spała już od jakiegoś czasu, ale dopiero wraz z pojawieniem się słońca postanowiła opuścić obóz. Nie bała się ciemności, nie miała problemu z samotnością, ale kochała poranne trele ptaków, które równie jak i ona budziły się do życia. Dreptała wesoło, z uniesionym ogonem, łapami strącając krople rosy z trawy, a ucieszonym pyszczkiem wodziła za każdym to źródłem dźwięku.
- Witaj, drzewo! - przywitała się ze starym kumplem. Miała rozwinąć temat, ale dostrzegła kogoś nieco bardziej interesującego w danej chwili. - OJA, CZEŚĆ!! - przywitała się, pusząc białą szyję. - Fajnie cię widzieć!!! Nie byłaś chyba jeszcze w obozie. Ale mama cię wpuściła, prawda? - zapytała z nadzieją w głosie. Nie miała okazji porozmawiać o tym z Iskrą i tak po prawdzie, to obraz niebieskiej samotniczki wyleciał jej kompletnie z pamięci. Całe szczęście, że ją sobie przypomniała przy spotkaniu. - Smacznego!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Witaj, drzewo! - wpatrywała się w kota, który to właśnie wypowiedział owe słowa. Uniosła brew. Świtająca Łapa wydawała jej się z każdym spotkaniem coraz dziwniejsza (dwa to już dużo!), najpierw awersja do ptactwa, teraz rozmowa z drzewami. Zdecydowanie nie było to coś, z czym Zaskroniec spotyka się codzienne. - Dzień dobry! -Poruszyła ogonem, po czym przeszła do pozycji siedzącej.- Nie do końca, jeszcze nie, mussi najpierw porozmawiać z kimś z mojego dawnego klanu, żeby móc przyjąć mnie do Wichru. Szczerze mówiąc to sssię nie dziwię, a nawet popieram jej chęć rozeznania ssssię w ssytuacji. -Powstrzymała się przed oczywistym stwierdzeniem faktu. Gdyby ją wpuściła to widziałyby się w obozie, nie poza granicami jakiegokolwiek klanu.- Przyłączysz ssię, czy wiewiórek też nie jadasz? -Poklepała łapą kawałek pnia, tym samym zapraszając kotkę do wspólnego posiłku. Musiała zdobyć sprzymierzeńców, a córka samej przywódczyni nadawała się idealnie.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Uśmiechała się szeroko, nieco głupawo, wpatrując się w niebieskie futerko na nosie koteczki. I w błękitne oczy, ciemny nosek, długie wąsy. Była definitywnie bardzo ładna, choć zaimponowanie Świt wyglądem nie było ciężkim zadaniem. Najbardziej pokiereszowanego przez życie kota mogłaby uznać za atrakcyjnego gdyby tylko chciała.
- Oooo. Jakiej sytuacji? - zapytała, zapominając już o dość istotnej kwestii ich ostatniej rozmowy na granicy. Najważniejsze, że pamiętała kluczowe informacje, takie jak Zaskroniec, Grom, Wicher. Czego chcieć więcej?
- Przyłączę, dziękuję! - pokiwała głową, wskakując na pień, by rzeczywiście poczęstować się wiewiórką. - Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, bo bym ci przyniosła coś ze stosu! Myślę, że nikt by się nie obraził jakbym wzięła jedną rzecz czy dwie.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Poruszyła ogonem nerwowo, nie do końca pewna, czy powinna opowiadać kotce o całokształcie. Z jednej strony, Roziskrzona Gwiazda może poruszyć ten temat na forum całego klanu, jeśli jednak zdecyduje się ją przydać, z drugiej może lepiej będzie zachować część dla siebie, dopóki nie będzie miała zapewnionej ciepłej posadzki w Klanie Wichru. - Bo wiesz, twoja przywódczyni chciała, żebym była z nią szczera, tudzież powiedziała dlaczego odeszłam z klanu. A prawda jest taka, że nie byłam najmilszym kotem i powiedziałam o kilka sssłów za dużo przed odejściem. Rozisskrzona Gwiazda chce sssię upewnić, czy nie byłam zdolna do większej ilości przewinień, dlatego musi porozmawiać z kimś z mojego dawnego klanu, zanim pozwoli mi dołączyć do waszego. -Na słowie "najmilszym" zrobiła minę sugerującą duże poczucie winy. W taki oto sposób nikogo nie okłamała, ale też nie musiała nawet wspominać o egzystencji Pajęczej Łapy. Dwa gołębie na jednym polowaniu.
Gdy tylko kotka wskoczyła na pień, przesunęła w jej stronę wiewiórkę, zachęcając ją tym samym do poczęstowania się.- Nie, nie. Źle bym ssię z tym czuła, gdybyś zabrała coś z własssnego sstosssu. Myślę, że to prędzej przydałoby ssię matkom albo ssstarszym, ja mogę ssobie złapać coś sssama. Ale dziękuję, że o mnie myślisz. -Co prawda mogłaby żądać zapłaty za tamtego gołębia, którego oddała na granicy, ale nie przystało jej to. Nie teraz. - Więc o co chodziło z tym drzewem? -Zapytała chcąc zacząć jakiś temat. Ten najdziwniejszy będzie chyba najlepszy.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Oh, jesteś dla siebie zbyt surowa na pewno!! - zapewniła, słuchając wyjaśnień koteczki. - A masz jakieś przewinienia? Dzielisz się ze mną jedzeniem, ja myślę że to jest bardzo miłe! - dodała wesoło, usadawiając się wygodnie przy niebieskim boku Zaskroniec. - Na pewno mama cię wpuści do Klanu!! Czemu by nie? Ja jej powiem, że jesteś super! - bo takie też wrażenie kotka sprawiała. Miała jakieś superfajne blizny z historią, ładne futerko, piękne oczy, superduperfajne imię. I w ogóle Świt ją polubiła, choć widziała ją dopiero drugi raz! Co nie byłoby takie dziwne w jej przypadku.
- Oo, totalnie, nie ma sprawy. Ale jakby co to mów!! Ja polować to raczej tak średnio umiem...I chyba niezbyt chcę. Widzisz, ja chcę zostać Matką i siedzieć z kociętami. Więc chyba nie potrzebuję wtedy polować? - zapytała, w sumie niezbyt pewna jak wygląda taka rola. W jej głowie to siedzenie w kociarni i zabawianie najmłodszych. Brzmiało jak marzenie.
- Oh, raz sobie idę i idę i nagle drzewo do mnie mówi!! To ja mu odpowiadam i rozmawiamy i jest super, chociaż mówi rzeczy dziwne. A potem już go nie spotkałam niestety. I myślałam, że to drzewo to będzie to samo drzewo tylko inne!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
- Dziękuję, ssschlebia mi, że tak ssądzisz. -Uśmiechnęła sssię delikatnie, ciesząc ssię bardziej z tego, że miała kotkę praktycznie owiniętą wokół pazura.- Ale wiesz nikt nie jest bez ssskazy, prawda? Mam jakieś przewinienia, czy też nie, twoja matka dobrze robi, chcąc wybadać teren. Ale mniejsza o to. Sskupmy sssię na czymś przyjemniejszym. -Pochyliła się, żeby również skosztować wiewiórki, uważając przy tym na zachowanie pewnej odległości. Mogła udawać przyjazną, ale wolała skupić się jedynie na słowach. - Nie. Ale matki niesstety również muszą sssię tego nauczyć. Tak przynajmniej było w klanie Gromu, nie wiem czy u wasss, w Wichrze jest inaczej. Wiesz co, nie musisz przynosić mi zdobyczy, ale umówmy ssię, że jak już dołączę do waszego klanu, będziesz trzymać kocięta z dala ode mnie, co ty na to? -Jej głos był uprzejmy, jakby była to jedynie żartobliwa propozycja. Prawda była jednak taka, że nie przepadała za towarzystwem kociąt, więc miło byłoby mieć kogoś dzięki komu będą się trzymać od niej na dystans. - Że co, że jak. -To było jedyne co wyszło z jej pyska, gdy usłyszała historię o drzewie. W co ona się właśnie wplątała, czy miała doczynienia z kotem niespełna rozumu. Nie łapie ptaki, i na poważnie rozmawia z drzewami.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Myślę, że to bardzo miłe z jej strony, że chce to zrobić. Ale jakby co to ja jej powiem, że ja cię znam!! - zapewniła dodatkowo, kładąc łapę na piersi w formie przysięgi. Polubiła Zaskroniec, choć znały się niedługo. Właściwie to prawie wcale się nie znały, ale samotniczka wydawała się być miła i Świt z chęcią opowiedziałaby jej całe swoje życie, gdyby coś z niego pamiętała.
- W sumie to nie wiem... - pokręciła łapką po podłożu. - Chyba też muszą polować. Ale jak będę Matką, to nie będę! Nie lubię tego. Ale jeśli ty będziesz, to możesz opowiadać nam swoje przygody!! - uśmiechnęła się, choć kolejne słowa Zaskroniec nieco zbiły ją z tropu. - Oh, a to czemu?? Kociaki są super!! - nie rozumiała, czemu ktoś nie chciałby ich towarzystwa? Niewinna niewiedza i zabawna pewność siebie były przeurocze. Poza tym kociaki miały wspaniałą wyobraźnię, co zawsze rozczulało Świt.
- Noo, możemy go poszukać razem następnym razem, co ty na to?? Wtedy pogadamy z nim obie!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Pokiwała głową z aprobatą, chociaż szczerze mówiąc nie wiedziała jak bardzo by to pomogło, w końcu to Świt przyprowadziła matkę na granicę, więc ta oczywiście wiedziała, że się znały. Cóż, mniej lub bardziej. - Na pewno opowiem ci o moich ssspotkaniach z najbardziej leniwymi wiewiórkami i największymi królikami, może nawet jakiś borssuk sssię tam znajdzie. -Oby nie.- Kocięta wymagają dużego pokładu cierpliwości, a ja, jeśli mam być szczera nie mam jej zbyt dużo. Zresztą mimo posiadania trzech braci, zawsze byłam w kociarni ssama z matką, bo ci często chorowali. Później rzadko kiedy tam zaglądałam, więc podejrzewam, że to raczej brak doświadczenia, czy to za kociaka, czy to później jessst winny. -Pomijając fakt, że kocięta były zwyczajnie denerwujące, to odpowiedziała zadziwiająco szczerze. - Jassne, dlaczego nie. Chętnie pogadam sssobie z tym... drzewem. -Szczerze to miała nadzieję, że kotka o tym zapomni, bo nie widziało jej się szukać wymyślonego drzewa. Z drugiej jednak strony nie brzmiało to AŻ TAK szkodliwie.- Czy coś jeszcze niezbyt em... żywego z tobą rozmawiało?-