Logo Artemidy
Korzenie Dębu
- Ooooo, ty to masz łeb, Okruszek! Jak kogoś dobrze znam to rzeczywiście łatwiej mi się zapamiętuje imię, bo częściej je słyszę i częściej go używam! Chyba też zacznę tak robić, zobaczymy czy to coś pomoże. To jak się spotkamy następnym razem to ci powiem, dobra? I ty mi też musisz powiedzieć! - przecież to było GENIALNE. Mucha pamiętała imiona rodziców i rodzeństwa, bo byli dla niej najważniejsi. Powoli też zapamiętywała imię Krokusowego Pląsu, choć zawsze miała ochotę mówić do niej "Krokusowa Łąka". Teoria Okruszka miała sens i Mucha z przyjemnością ją przetestuje, a potem zda rezultaty. Będzie takim królikiem doświadczalnym, o!
- Tyyyyy... no mogło tak być. Spytam się mamy, ona wie wszystko. - wzruszyła ramionami. Mama na pewno będzie wiedzieć, ona dosłownie wiedziała wszystko o wszystkim. Mucha jeszcze nie słyszała o tym, żeby kilka drzew złączyło się w jedno i nie wiedziała czy to w ogóle możliwe, ale musiał być jakiś powód, dla którego CZTERY DĘBY były JEDNYM DĘBEM. I ona, razem z Okruszkiem, dowiedzą się dlaczego!
- To jak ją spotkasz następnym razem to zapytaj, dobra? Proszę!! - poprosiła pięknie, choć przy najbliższej okazji oczywiście zrobi to sama. Nie przejmowała się tym, że nie wypadało. Nie zdawała sobie z tego sprawy.
- No właśnie się da! Zły to był tylko tata tej kotki, to chyba był nasz zastępca. Ona była jakaś młoda bardzo, czy coś takiego. Ale ten co do nas przyszedł wydaje się spoko i nie sprawia kłopotów, więc mnie to tam wszystko jedno. - - mruknęła, od razu przewracając oczami na reakcję Puszka. Przypominał jej Ognika z tą nieśmiałością. - No rety, przecież nikt wam się nie każe migdalić na pierwszym spotkaniu, daj spokój. Daję zarówno tobie, jak i mojej przepięknej, ukochanej Cyprysi, szansę na miłość. Ja się trochę znam na kotach, gdyby była taka ranga jak Swatka, to właśnie ją bym piastowała. - było to kłamstwo. Mucha nie znała się na kotach ani trochę, bo była na to za głupia. Nie zrozumiałaby, gdyby ktoś w elokwentny sposób ją obraził i głupio się uśmiechała. Tak jednak o sobie myślała i tak się przedstawiała. Cóż zrobić.
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobra!
Nie był pewien, co ma konkretnie powiedzieć, ale założył, że chodzi o sprawdzenie, czy bycie bliżej z danym kotem pomaga mu lepiej zapamiętać jego imię. Raczej wiedział, że tak jest, jednak nie miał powodu, aby odmówić powtórzeniu eksperymentu!
- Och! W sumie to tak sobie tylko wyobrażałem, trochę tak jak z bajkami dla kociąt... Ale może Gwiezdny Klan mógł zrobić to, o czym mówiłem. Żeby klany miały po równo dębów, albo coś takiego? Też spytam moją mamę, często spaceruje, więc też może wiedzieć!
Może wyrósł z wyobrażeń o przesuwaniu słońca, ale potrzeba wiary w coś dobrego - w dobre, mądre koty - budziła w nim powracające myśli na temat Gwiezdnego Klanu. To, że jego przyjaciółka została odwiedzona przez jednego z takich kotów, tylko podbudowywała jego nadzieję pokładaną w te tajemnicze istoty. Energicznie pokiwał głową w odpowiedzi na kolejną prośbę od Bzyczącej Łapy - to już druga do spełnienia!
- Dobrze, znaczy... Och! Bo ona mi mówiła, że nie urodziła się w tym klanie. Więc może być jej trochę niemiło, jak ją tak spytam. Ale jakoś się dowiem, obiecuję!
To, że ktokolwiek był zły z powodu opisywanej sytuacji, odrobinę ją uziemiało w głowie Okruszka. To, że zastępca - i to ojciec wspomnianej kotki - się zdenerwował, dodawało wszystkiemu realizmu. Choć fakt, że nienazwany w rozmowie przywódca Klanu Rzeki wpuścił do ich społeczeństwa kota spoza niego... Albo to, że przywódca drugiego klanu nie wykazał się złością... To było dla Skruszonej Łapy bardzo abstrakcyjne. Tak samo, jak swatanie go z kimkolwiek.
Jego mordka wcale się nie zamknęła po tym wyjaśnieniu Muchy, ale brwi na szylkretowym pyszczku chyba w końcu zaczęły powoli opadać. Nieśmiałość jednak odrobinę rozwiewała się w reakcji na przedstawienie tego spotkania jako nieco mniej zobowiązujące. No i skoro Bzycząca Łapa twierdziła, że wie, co robi... A poza tym naprawdę nie chciałby jakkolwiek dać ani jej, ani nieznanej jeszcze Cyprysi, powodu do smutku swoją odmową.
- No... możemy się spotkać... chyba? No, lubię poznawać inne koty, i wierzę ci, że się tak na nich znasz!
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobra, dobra. To spytaj swojej, ja spytam mojej i następnym razem sobie porównamy. Może w obu klanach krążą inne legendy na ten temat? Teraz jestem meeeega ciekawa!! - ciekawe, czy inne klany, tak na przykład, inaczej nazywały niektóre tereny? Bo u nich się tak przyjęło, bo jakieś legendy się z tym wiązały, czy te wspólne partie wszyscy nazywali dokładnie tak samo, bo tak się dogadali te kilkadziesiąt księżyców temu i nikt tego nie podważał. Mucha by podważała.
- A to nie. Bo to musi być wiesz, wichrzak z krwi i kości. Ale jak tam żyje to w sumie i tak powinna wiedzieć? No, super by było jakbyś zapytał, byłabym bardzo wdzięczna. Chyba że sama kogoś stamtąd spotkam to spytam osobiście, co nie. Ale jak dotąd mi się nie udało, więc ty pewnie prędzej bedziesz miał okazję, skoro już masz tam koleżankę. - o wichrze słyszała tyle co przedstawiła Okruszkowi, o Cieniu zresztą słyszała jeszcze mniej, tak samo o Gromie. Nie znała się na innych klanach, a były dla niej niemal tak samo interesujące jak jej własne. Chciała studiować kulturę klanów, o!
- Oj, Okruszku. Gwarantuję ci, że nie pożałujesz! Moja siostra jest najpiękniejszą i najmilszą kotką jaką w życiu poznasz! Serio, gdyby nie była moją siostrą to sama bym sobie z nią układała życie!
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytaknął Bzyczącej Łapie z zadowoleniem. Bardzo chętnie przyjął powód do spytania o coś rodziców - bo po chwili przyszło mu do głowy, że przecież jego ojciec także może mieć jakieś pojęcie na temat legendy związanej z Czterema Dębami. Co prawda Wielka Stopa należał do stosunkowo konkretnych kotów i kiedy Okruszek pytał go o bardziej skomplikowane zagadnienia zasad świata, to potrafił wycofać się lekko z rozmowy, ale z drugiej strony równie często sam próbował opowiadać kociakom bajki pożyczone prosto od Matek.
- Spytam, spytam na pewno! Ją też, bo wiesz... może po prostu jest tak, że w ich klanie uczy się jakoś sprytnie biegać. Może nawet mogłaby nas tego nauczyć! Och, właśnie! A ty umiesz pływać? I wy? Wiesz, w Klanie Rzeki.
Cóż, byli dość podobnie wyedukowani, jeśli chodziło o wiedzę na temat... czegokolwiek. Skruszona Łapa zdecydowanie nie miał zamiaru podejmować tego tematu, ale gdyby miał zostać spytany, czego zdążył nauczyć się z Psią Gwiazdą, mógłby przytoczyć kilka punktów Kodeksu Wojownika. Tyle. I nie należał do kotów, które pałały niezrozumieniem wobec ścisłego przestrzegania zasad, ale miał raczej wrażenie, że powinien już wiedzieć więcej. Może faktycznie sam robił za mało?
Takie myśli, na szczęście, migały w jego głowie tylko przez chwilę. Bzycząca Łapa bardzo łatwo przywróciła go z powrotem do ich rozmowy... w zasadzie równie szalonej, co wszelkie teorie na temat Czterech Dębów. Ale skoro powiedział już, że spotka się z siostrą Muchy, to przecież nie mógł się teraz wycofać. Poza tym lubił poznawać nowe koty! Po prostu... nadany temu wszystkiemu kontekst zupełnie go deprymował.
- Nooo... dobrze, to. Hm. Czy chcesz ją tak teraz przyprowadzić? Czy się umówimy, żeby tu przyjść za jakiś czas? Czy jak, jak to widzisz? I, no... co mam jej powiedzieć? Bo też będzie wiedziała, że mamy się tak tylko spotkać po prostu, prawda? Ooo, rany.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No w sumie to masz rację. Może jest jakaś specjalna technika biegania, która sprawia że jest się szybszym? Kurde teraz to mnie zaciekawiłeś! Jak się czegoś dowiesz to koniecznie musisz mi powiedzieć, bo będę umierać z ciekawości! A my w klanie rzeki to tak, umiemy pływać. I łowić ryby też! Nie wiem czy mamy jakąś wodę tutaj w pobliżu ale jakbyś chciał to mogę cię kiedyś nauczyć! O ile to ci się w ogóle przyda, bo jak nie macie żadnej wody u siebie to trochę głupio. - ona sama póki co nie potrafiła ani pływać, ani łowić ryb, ale prawdopodobnie było to jedynie kwestią czasu, nim Krokusik ją tego nauczy. W klanie rzeki to była taka podstawa podstaw i Mucha już się nie mogła doczekać lekcji pływania! Tym bardziej, że było coraz cieplej, a takie wskakiwanie do wody było orzeźwiające.
- O nic się nie martw, Okruszku. Ja wszystko załatwię i cię zawołam tutaj na granicę, jak tylko pogadam z Cyprysią żeby tutaj przyszła. To widzimy się za kilka dni, ja lecę z nią pogadać i ten, o nic się nie martw! WSZYSTKO mam pod kontrolą!! - krzyknęła, po czym nie dając kocurkowi nawet szansy na odpowiedź, pobiegła w stronę rzecznego obozu aż się za nią kurzyło. W końcu jakiś przełom w sprawie!

zt XD <3!
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z entuzjazmem kiwał głową, nie za bardzo będąc w stanie wtrącić cokolwiek więcej do wypowiedzi Bzyczącej Łapy - ale nie przeszkadzało mu to, chętnie teoretyzował razem z Muchą czy to na głos, czy to w głowie i niezwykle cieszył się z możliwości czerpania radości od energicznej terminatorki.
- Mamy, mamy! Gdybyś chciała mnie nauczyć, to byłoby super! A ja pomyślę, czego mógłbym cię nauczyć w zamian, o!
Nadchodziły upalne dni i Okruszkowi można było tylko wypomnieć jego kocięce, radosne teoretyzowanie na temat prób ustawienia słońca jak najbliżej wszystkich terenów Czterech Klanów. Już niedługo miał zdecydowanie pożałować swoich marzeń i zacząć fantazjować tylko o chłodniejszej pogodzie oraz tych obiecanych lekcjach pływania - och, zdecydowanie się przydadzą.
Kiedy kotka zaczęła opowiadać, że zawoła go na granicę, poczuł, jak żołądek podskakuje mu do gardła, jakby każdemu patrolowi mógł towarzyszyć Psia Gwiazda, który zarzuci Skruszonej Łapie łamanie pierwszego punktu Kodeksu Wojownika. Następne okrzyki Bzyczącej Łapy - do których nie miał szans czegokolwiek wtrącić - sprawiły, że w końcu odetchnął, ale tak naprawdę napięcie już go nie opuściło. Ani, kiedy machnął kotce na pożegnanie, ani w trakcie powrotnego spaceru do obozu.

//zt
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Cyprysia, choć nieco nieśmiało, była chętna na spotkanie z Okruszkiem. W związku z tym Mucha z przyjemnością zaprowadziła ją na granice i przechodzący patrol poprosiła o zawołanie Okruszka. Nie pamiętała jakie miał pełne imię, ale patrolowcy zdawali się wiedzieć o kogo chodzi, więc wszystko było git. Usiadła na tyłku i czekała, aż kocur się zjawi, ale widać było że podskakuje z radości, nawet kiedy siedzi.
- Na pewno go polubisz, zobaczysz. Tylko was przedstawię i uciekam, słowo!
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysia, prawdę mówiąc, przechodziła przez, swego rodzaju, załamanie. Nic poważnego doprawdy, jednak na pewno też nie było wszystko w porządku. Co najmniej kilka razy podczas drogi, w myślach, zmieniała zdanie. Co prawda chciała wyjść za Obóz, a także poznać nowego kota, jednak czuła, że to za wcześnie - wciąż się bała. Ponadto, była pewna, że jej siostra wspomniała coś Okruszkowi o dzieciach, potencjalnym chłopaku albo o jakimś "romantycznym" charakterze spotkania. Nawet nie zdziwiłaby się gdyby wszystko na raz. No, ale już postanowiła, już wyszła, już się powoli zbliżała.
Grzecznie usiadła obok Muchy starając się oddychać spokojnie. Nie miała w zwyczaju reagować na rzeczy zbyt emocjonalnie, jednak w takiej sytuacji, nawet ona mogła lekko się poddenerwować. W końcu powiedziała sobie, że wszystko będzie dobrze i na pewno zaprzyjaźni się z kocurem. W końcu Bzycząca Łapa też nie nastawiłaby ją na niebezpieczeństwo, prawda?
- No, dobrze. - odparła cicho. Spojrzała się na nią. Wiedziała, że choć to bardzo pokrętny i dość natarczywy sposób pomagania komuś, wynikał on z czystej miłości i troski. - Dziękują, Muszko, że tak bardzo się tym przejęłaś. - uśmiechnęła się lekko. - Jednak od teraz zaniechaj już poszukiwań, dobrze? Nieważne jak potoczy się sytuacja, myślę, że można sobie darować na jakiś czas. Wciąż jest jeszcze sporo czasu na wszystko. - powiedziała najłagodniejszym tonem na jaki było ją stać.
W żadnym wypadku nie chciała aby Bzycząca Łapa pomyślała, że Cyprys odtrąca jej pomoc. Jednak na ten moment lepiej byłoby dla wszystkich, aby nie angażować się, aż tak w jej życie prywatne i intymne.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak. Mucha zdecydowanie wspominała o tej romantycznej części ich spotkania. Niby następnie zapewniła, że najbliższe spotkanie ma polegać tylko na zapoznaniu się, na przedstawieniu, ale co weszło do pstrokatej głowy, tam już pozostało.
Ale to był miły problem, na swój sposób. Stresowanie się tym, co w ogóle ma robić na takim spotkaniu zapoznawczym z siostrą Muchy, której ta szuka chłopaka, jak zostanie postrzeżony i jak sam będzie postrzegał tę słynną Cyprysię... było o wiele lepsze, niż stresowanie się Psią Gwiazdą. Od czasu do czasu zastanawiał się nad tym, jak postrzegał otaczające go kotki. Nie wiedział. Były urocze? Chyba? Nie miał pojęcia! Przecież zawsze doceniał pewne piękno w każdym, kogo znał. Czy było to takie samo piękno, jak to, o którym trajkotała Mucha?!
Nie doszedł do żadnych wniosków, ale postanowił zebrać kwiatki. Lubił zbierać kwiatki i lubił obdarowywać nimi innych, każdy kot, które je otrzymał, wydawał się szczęśliwy. Dlatego zebrał kwiatki. Chabry, konkretnie. Wystarczająco, by dać je i nieznanej siostrze Muchy, i samej Bzyczącej Łapie. Prawie wypuścił je z mordki, kiedy dostał informację, że to pora na spotkanie (miał nadzieję, że wieść o randkującym terminatorze nie dotrze do Psiej Gwiazdy... prawda, że nie dotrze?). I przybył, przybył tam, gdzie widział się z córką Rześkiej Pszczoły. Tym razem czekały na niego dwie córki nieznanej mu wojowniczki.
Kiedy zbliżył się do kotek wystarczająco, łodyżki kwiatów już tak bardzo łaskotały go w podniebienie, że prawie wypluł bukieciki. Zdobył się jednak na to, by pół usypać przy Bzyczącej, a pół przy Cyprysowej. Uśmiechnął się nerwowo, memłając resztki łodyżek, które nie chciały wyjść mu spomiędzy zębów.
- Cześć, eee, cześć Mucho, i ty pewnie, znaczy na pewno, jesteś Cypry...sia? Cyprys? Albo, och, pewnie Cyprysowa Łapa? Tak czy siak, cześć, jestem Okruszek, Skruszona Łapa, jak wolisz! - wyrzucił z siebie nerwowo. Wskazał na rozsypane stosy kwiatków. - A to... kwiatki.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jeszcze go nie poznałaś i już wiesz, że mam przestać? Reeeety, no dobra. - przewróciła oczami i trąciła siostrę w bark.
Na zjawienie się Okruszka nie musiała wcale długo czekać. Nie musiaŁY. Zjawił się bardzo szybko i o rety! Miał kwiatki! Jakie to było słodkie! Co prawda podarował je obu, ale Mucha doskonale wiedziała, jak uratować tę sytuację. Był tak samo słaby w randkowanie jak Cyprys. Idealna para, doprawdy.
- Oj, wypadły ci, Okruszku. - mruknęła z uśmiechem, oddając swoje kwiatki siostrze. Bo w domyśle na pewno WSZYSTKIE były dla niej, prawda? - Tak, to jest moja siostra, Cyprysowa Łapo. Cyprys, to jest Okruszek. Toooooooooooooo.... Skoro tę oficjalną część mamy za sobą, to ja was zostawiam i życzę dobrej zabawy! - zachichotała głośno i oddaliła się skocznym krokiem. Wydawałoby się, że poszła do obozu, ale tak naprawdę schowała się za jakimś krzakiem, żeby lekko podsłuchiwać. Było to jednak na tyle daleko, że ani zainteresowani tego nie mogli zauważyć, ani ona ostatecznie nic nie usłyszy. Cóż.

zt XD
[Obrazek: XunO54p.png]
LVL 4 95 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nic nie powiedziała na słowa siostry. To nie pora na takie rozmowy. Zwłaszcza, że ktoś się zbliżał. Widząc jak niesie kwiaty, od razu się uśmiechnęła. Tego się nie spodziewała i doprawdy,była to przemiła niespodzianka. Ucieszyła się też z faktu, że rozdzielił je po równo, zarówno dla niej i dla Bzyczącej Łapy. Naturalnie, ona miała inne nastawienie.
- Muszko… - zmarszczyła lekko brwi i przemówiła nieco dydaktycznym tonem. Już jej chciała wyjaśniać, jednak nie było jej dane bo ta jak już zacznie to do słowa nie dopuści nikogo. Cyprys westchnęła tylko, bo nic innego jej nie pozostało. - Uważaj na siebie! - rzuciła za odchodzącą siostrą.
Po krótkim odprowadzeniu wzrokiem Muchy, automatycznie spojrzała na Okruszka.
- Dzień dobry. - zaczęła z uśmiechem. - Tak, Cyprysowa Łapa, ale może być też Cyprys bądź Cyprysia, aczkolwiek tylko moja siostra tak mówi, ale i tak bardzo lubię to zdrobnienie. Masz bardzo ładne imię, wersja Okruszka bardziej mi się podoba... - to był dobry początek. - Bardzo dziękuję za kwiaty. Po raz pierwszy je od kogoś dostałam i to miłe. I do tego są bardzo ładne. Trochę mi głupio, że ja niczego nie przyniosłam.
Spojrzała się na chabry z uśmiechem. Poczuła się na pewno wyjątkowo. Przy okazji wszystkie jej obawy, że Mucha jednak źle dobrała towarzystwo i kocur nie będzie tak fajny (z tyłu głowy zawsze jakaś myśl się tliła), ulotniły się natychmiastowo, zostawiając ją z wyjątkowo dobrym humorem i pozytywnym nastawieniem.
Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć. Jednak zdała sobie sprawę, że powinna do tego podejść naturalnie.
- Jak się dziś czujesz? - oczywiście trzeba od tego zacząć, bo Cyprys jest dobrze wychowana. - Ja przyznam byłam na początku lekko zestresowana. Po raz pierwszy wyszłam sama z obozu, no prawie sama, i w ogóle całe to spotkanie... Trochę się bałam. Jednak teraz jest już lepiej. Cieszę się, że tu jestem. - mówiła to kompletnie szczerze. - Jak jest w Klanie Cienia? Jak byś opisał to miejsce? Strasznie mnie interesuje kwestia innych Klanów i tego czy naprawdę się, aż tak różnimy.
Nie ma co się krępować. Przyszli się by tu poznać i tego trzymała się Cyprysowa Łapa.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bzycząca Łapa była bardzo dezorientująca. Przy ich pierwszym spotkaniu Okruszek czuł się z jej rozgadaniem i pewnością siebie niczym ryba w wodzie, jednak odkąd zapowiedziała mu cel spotkania ze swoją siostrą, terminator jakby skurczył się w sobie. Dobrze, że w obozie, we Wstężykowym Gaju, czekały na niego gorsze wyzwania, które chętniej zastępował problemami... miłosnymi?
O rany.
Tak czy siak, sam też najpierw pomyślał tylko o Cyprys, kiedy postanowił przynieść na spotkanie kwiatki, ale następnie wyobraził sobie, jak wręcza prezent jednej z kotek, a drugą zupełnie omija - przecież mógłby sprawić koleżance wielką przykrość! A tymczasem Mucha i tak przesunęła swoją część w stronę siostry... zębatki w głowie Okruszka musiały intensywnie pracować, aby nadążyć za kotką. Która zaraz się ulotniła.
- Och, to możesz mi tak mówić, oczywiście! Sam też chyba jakoś tak wolę. I Cyprysia, Cyprys, też brzmi bardzo ładnie! Cyprysia jeszcze bardziej, jeśli w ogóle mogę tak mówić, no bo skoro tylko Mucha... No, jak wolisz! - tak, to zdecydowanie był dobry początek. - Nienienie, to nic, że nie przyniosłaś, ja tak po prostu lubię czasem zebrać kwiatki, wiesz, to jest super, że jest ich tyle, i wszystkie są pachnące i kolorowe! Chyba tak mam, bo się rodziłem jakoś w Porze Nagich Drzew i tak strasznie czekałem, aż się pojawią wszystkie te kwiaty, o których mówili inni! - zaśmiał się z samego siebie.
Tak, spotkanie było stresujące, ale ten stres powoli uchodził, kiedy oboje zorientowali się, że - o dziwo zgodnie z tym, o czym ich oboje przekonywała Mucha - mieli po prostu prowadzić rozmowę normalnie. A na dodatek Cyprys sprowadziła ją w całkiem sensowne, przyjazne tory. Okruszek odetchnął z ulgą, usłyszawszy, że nie był samotny ze swoim bijącym sercem i niepewnością.
- Och, to jest nas dwójka! To znaczy ja już dość często wychodzę poza obóz, najpierw spacerowałem z moją mamą, a potem jakoś tak... weszło w krew. Ale o rany, naprawdę myślałem, że będzie jakoś... dziwnie, dorośle albo coś, więc super, że tak... po prostu rozmawiamy. O! - przyznał się, choć wolał nie dzielić się całym stresem, jaki niósł i odczuwał w każdej części ciała, szczególnie dotychczas niezwykle spiętych łapach. Bolały. Ale to nic! - W Klanie Cienia... O rany. - Co mógł powiedzieć na temat swojego klanu, co było prawdziwe, a jednocześnie przechodziło mu przez usta? - Jest u nas... trochę ciemniej. Znaczy, mamy dużo cienia, więc łatwiej się schować przed słońcem. O. A, no, u was? Czy macie więcej wody, na przykład? Jak jest tak ciepło, to na pewno pomaga! Och, pewnie nie odpowiedziałem ci tak za dużo... Może będziemy pytać o takie konkretne rzeczy? To na pewno pomoże! Na przykład... O, to pewnie trochę dawno, ale - jaka była twoja ceremonia na terminatora?
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwestia kwiatków dla Cyprys była teraz bardzo jasna - dostała je, więc ona teraz musi się jakoś odwdzięczyć. I to już nie z samego obowiązku, jednak miłe usposobienie kocura od razu rzuciło jej się w oczy i teraz nawet uważała, że on zasługuje na jakiś prezent. Jeszcze nie była pewna czy wymyśli coś teraz, a może przy następnym spotkaniu. Jeśli w ogóle można mówić o następnym spotkaniu.
- Świetnie. Jak najbardziej możesz mi tak mówić, będzie mi naprawdę miło, bo brzmi to jakoś tak łagodnie i uroczo. - no, pierwszy etap, czyli formalności, raczej za nimi. Na następną informację, aż jej uszy zatrzygnęły. - Ja też się wtedy urodziłam! I co prawda nigdy nie zbierałam kwiatków, ale bardzo lubię się im przyglądać i najlepiej znajdować nowe okazy! Zawsze jak leżałam z mamą w kociarni i ona mi opowiadała jak wygląda świat zewnętrzny to ja tak bardzo chciałam już zobaczyć liście i kwiaty, i wszystko. I na przykład teraz bardzo chciałam zobaczyć las poza obozem i to wszystko, czego nie miałam okazji zobaczyć. Świat wydaje mi się taki duży i wspaniały, czuję, że skrywa mnóstwo wspaniałych rzeczy i ja tak bardzo chcę zobaczyć jak najwięcej. - odpaliła się lekko. Oczywiście, nie mówiła tak szybko jak jej siostra i starła się dokładnie przekazać to co ma na myśli, jednak wciąż był to dość pokaźny monolog, a mogłaby mówić więcej. - Zawsze mnie jednak powstrzymywał strach przed innymi nieznanymi rzeczami. Są różne niebezpieczeństwa.
Wolała nie wspominać o tym, że wcześniej, idąc na miejsce, jemu samemu przypięła taką potencjalną etykietkę. Jednak jak teraz o tym myśli, wydaje jej się to nadwyraz nierealne. Skruszona Łapa stał tu przed nią i patrząc na niego nie mogłaby powiedzieć o nim złego słowa. Na razie.
- Ojejku, ja nigdy nie wychodziłam. Zawsze siedziałam w kociarni i bardzo lubiłam pomagać mamie w opiekowaniu się moim rodzeństwem. Sprawiało mi to przyjemność, że mogę się o nich troszczyć, jednak zbyt się bałam za nimi biegać. No i, w ogóle nie lubiłam hałasów, więc to też pozostawiało mnie u boku mamy. - Cyprysowa Łapa bardzo dobrze wspomina te czasy i bardzo często lubi wspominać przed snem o kocięcych dniach. - Hmmm dziwnie dorośle? Ja się bałam miliona rzeczy, a połowa z nich była spowodowana samą Muchą i co ona mogła nagadać. - lekko się zaśmiała. Chciała tym rozładować atmosferę, jednak wciąż obawiała się tego co jej siostra przekazała mówiąc o niej. - Mamy zdecydowanie tyle wody, ile wy macie cienia. I przyznam, że bardzo chcę się nauczyć pływać, aby czuć się pewniej w wodzie, bo jest coraz cieplej, a moje futro nie nadaje się na taką pogodę. - odparła. Jak na razie bardzo lubiła moczyć łapki i w ten sposób się ochładzać, jednak chciałaby mieć tę swobodę, aby zanurzyć się cała bez obaw utonięcia.
Słysząc jak następny temat obrał Okruszek, zamilkła na moment. Jak miała opisać to wydarzenie? Które jeszcze do niedawna plasowała dość wysoko w rankingu najgorszych dni na świecie.
- Stresująca. - powiedziała po chwili. Mimo wszystko nie chciała psuć atmosfery i zaczęła się tłumaczyć, patrząc na kwiatki. - Pamiętam, że musiałam czekać na rodzeństwo i stresowałam się, że nie zdążą. I potem moja siostra zrobiła mały problem, bo dostała na mistrza świeżo upieczonego wojownika i w ogóle... - zaczęła mówić, jednak czuła się źle, że pominęła prawdziwy. - Ale najbardziej stresujące to było, bo nie chciałam zostać mianowana... Wolałam zostać w kociarni. Ponadto też źle zniosłam pierwsze dni bycia terminatorem. Było to dla mnie wyjątkowo ciężkie. - westchnęła i spojrzała mu w pyszczek. - Ale teraz już jest dobrze, nie ma o co się martwić. Moi bliscy mi pomogli i jestem w stanie już wszystko przyjąć normalnie. Chyba potrzebowałam czasu... A tobie jak się kojarzy? Mam nadzieję, że nieco lepiej.
Nieco głupio wyszło, że zaczęła mówić o nieprzyjemnych rzeczach, ale może to dobrze, że takie sprawy mieli za sobą. Ponoć takie rozmowy najlepiej łączą koty.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysia. Łagodnie i uroczo. Nie dało się nie uśmiechnąć po pozwoleniu na używanie takiego zwrotu. Tym bardziej, gdy na dodatek razem z Cyprysią doszedł do wniosku, że urodzili się w tym samym momencie i tym jeszcze bardziej, kiedy kotka zaczęła mówić dalej. Mówiła dużo, niby faktycznie ciut jak Mucha, ale w sposób zupełnie odmienny, na dodatek taki, który Okruszek podziwiał, sam nie mając choćby połowy jej umiejętności krasomówczych.
- Och, tak ładnie to wszystko opisujesz, że normalnie nie wiem, co dodać, bo powiedziałaś już wszystko za mnie, i to ładniej! - pozwolił sobie nawet na żart, o wiele bardziej rozluźniony, niż przed rozpoczęciem rozmowy.
Wszystko zaczynało klikać na swoim miejscu, faktycznie dając młodym terminatorom przestrzeń na przyjemną, normalną rozmowę.
- O, to mógłbym być dla ciebie takim... niemiłym przeżyciem, o, bo jak byłem młodszy, to mogłem gadać, gadać i gadać! Czasem za głośno. - również się zaśmiał. - Ale poznałem też koty, które bardzo nie lubią hałasu, moją przyjaciółkę na przykład, i teraz umiem się zachować. Znaczy, chyba. Chyba dalej trochę dużo gadam.
Wątpliwości Cyprysowej Łapy dotyczące tego, co jej siostra zdążyła opowiedzieć spotkanemu na terenach niczyich terminatorowi, były bardzo zasadne. Ale ten sam terminator poczuł, że chyba może pomóc kotce w pozbyciu się problemu - po prostu wymieni wszystko, czego się dowiedział, zero niedomówień!
- Nie no, nie nagadała... za dużo! Wiesz, mówiła, że jesteś super, najpiękniejsza i najmilsza, i że marzysz o... kociakach i partnerze, i że ci je obiecała. I że nie musimy się... od razu migdalić.
No dobra, po tym ostatnim Okruszkowi także zrobiło się nieco głupio i niemrawo. Zamknął pyszczek, postanawiając odpuścić dalsze wspominki, choć tych na szczęście nie było już znacząco wiele. I tak przeszli do bardziej neutralnych tematów.
- O, to myślałem, że uczycie się pływać tak bardzo wcześnie! Hmm, a może... może jak się już nauczysz, to nauczyłabyś też mnie? Byłoby super się schłodzić, chociaż ja mam i tak troszkę łatwiej w takim cieple.
Ceremonia jako najgorszy dzień na świecie... czyli dzielili i to doświadczenie. Choć w jego przypadku mianowanie konkurowało z treningiem. Z tego powodu Okruszek wcale nie zdziwił się w reakcji na odpowiedź Cyprys, wysłuchując jej w pełni. I choć oczywiście poważnie traktował problemy, które opisała - przypominała mu w tym momencie własną siostrę, kierowaną takimi samymi powodami - to najbardziej zdziwił się, że mowa była o małym problemie zrobionym przez kociaka, który nie został sprowadzony przez to do ziemi... A może został?
- Och, wiesz... mam siostrę, Śniącą Łapę. Ona też nie chciała być mianowana i mówiła, że chciałaby zostać w kociarni. I też dała radę, przynieśliśmy sobie do nowych legowisk pamiątki, żeby było nam lepiej! - wspomniał momenty tuż po ceremonii, kiedy to z siostrą wzajemnie się uspokajali, szukali sposobów na ponowne uziemienie w rzeczywistości. - A mi... Ech... Cyprysiu, mogę cię zapytać o jedną rzecz? Mówiłaś o tym problemie... że twoja siostra go zrobiła. Zrobiła go na ceremonii? Tak... przy przywódcy, przy wszystkich?
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prawdopodobnie to właśnie przez to, że podczas kocięcego okresu najczęściej rozmawiała z mamą albo starszymi, sprawiło, że jej słownictwo też było inne od jej rówieśników. Ona sama nie zwróciła wcześniej na to uwagi i na wzmiankę Okruszka zamrugała parę razy.
- Hmmm, pamiętam jedną sytuację, kiedy jako kociak po raz pierwszy rozmawiałam z moim przyjacielem, który wtedy był już terminatorem i wtedy powiedział coś w stylu, że poza obozem "las jest skąpany w śniegu" i tak strasznie mi się to spodobało. Bardzo chciałam umieć mówić takim językiem, który by tak ładnie i dosadnie opisywał to co chcę pokazać. - uśmiechnęła się. Praktycznie uśmiech nie schodził jej z pyszczka podczas tej rozmowy. - Czuję się dziwnie spełniona, kiedy to powiedziałeś. To znaczy, że mi się udało.
Jak na razie spotkanie było jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jakie ją spotkały od dawna. Cyprys nie pamiętała kiedy ostatnio czuła się, aż tak swobodnie. Zwłaszcza, że to nowo poznana osoba na zupełnie obcych jej terenach! Najwyraźniej warto było wyjść ze swojej strefy komfortu.
- Może niekoniecznie, gdybyś chociaż opowiadał o czymś ciekawym... - zażartowała. - Wcale mi nie przeszkadza jak mówisz za dużo. Chętnie cię posłucham, tak długo jak dasz mi dojść do słowa.
Cała konwersacja na razie była miła i nawet gdyby to tylko Okruszek ciągle mówił, jej by to ani trochę nie przeszkadzało. Na ten moment intrygowało ją w nim wszystko, więc i jak najwięcej by posłuchała. No, chyba, że chodzi o mówienie o Bzyczącej Łapie.
Początkowo się uśmiechnęła, informacja, że jest najpiękniejsza i najmilsza, była po prostu słodka. Jednak im dłużej słuchała tym bardziej markotniała. Miała ochotę wyładować jakoś te emocje wstydu jakie się w niej tliły. Zacząć turlać się lub zakrywać pyszczek łapami. Aczkolwiek ona zdała się tylko na mocne zamknięcie oczu.
- To takie zawstydzające. Ona mi powiedziała, że tylko mnie przedstawiła! - następnie otworzyła oczy i ze zmarszczonymi brwiami spojrzała się za siebie, tak jakby zaraz miała wyjść Mucha stamtąd. - Na szczęście koniec już z tym. - fuknęła. I znów spojrzała na terminatora. - Myślisz, że mówiła takie rzeczy każdemu? To jeszcze bardziej zawstydzające.
Co prawda spodziewała się, że jej siostra raczej nie skończy na jednej małej informacji, jednak Cyprys trochę poczuła naruszenie swojej prywatności. Miała nadzieję, że Bzycząca Łapa będzie bardziej dyskretna.
- Przepraszam, pewnie sam musiałeś czuć się nieswojo, jeśli tak gadała.
Wciąż była lekko wzburzona, tym co usłyszała, choć ewidentnie bardziej się uspokoiła. Ona już sobie porozmawia z Muchą jak wróci. To będzie definitywny koniec wtrącania się w jej życie. Zbyt dużo emocji to wywoływało w Cyprys.
- Niestety nie. Wszystko czeka mnie jeszcze na treningu. Trochę powoli idzie, ale czuję, że jest to też spowodowane mną, bo trochę o to poprosiłam, trochę chciałam zacząć od teorii. Jednak w ogóle mi to nie przeszkadza, tego potrzebowałam. - naprawdę bardzo się cieszyła, że to właśnie Oszroniony Patyk jest jej mistrzem. Doskonale zgrali się charakterem i była to znakomita rzecz dla niej. - Z pewnością cię nauczę. Może nawet pokażę cię jak się łowi ryby? Są niesamowicie smaczne, musisz spróbować.
Było coś zachwycającego w pokazaniu komuś części swojej kultury. Dotychczas każdy z kim rozmawiała wiedział jak smakuje ryba i jak się pływa. Nie było żadnych nowości i nowych perspektyw.
- Twoja siostra miała szczęście, że miała ciebie. Ja w zasadzie też, mianowanie razem z moim rodzeństwem i wspólna przeprowadzka były na pewno dla mnie łatwiejsze dzięki temu. I paru innym osobom, które pomogły mi zrozumieć, że moje potrzeby też są ważne i, że mam wybór. - była niesamowicie wdzięczna za te wszystkie rozmowy i dbanie o nią. To sprawiło, że ona jeszcze bardziej chciała pomagać innym. - Tak. Ogólnie zaczęło się też od tego, że nie miała wspólnego treningu z moim bratem, Ognistą Łapą. Są bardzo przywiązani i zawsze są razem. Mało tego, nazwała swojego mistrza płotką, w moich stronach to obraźliwe określenie, i zrobiła straszny raban. Zastępca przywódcy trochę chciał załagodzić sprawę, i Kałużowa Dolina, to jest mistrz mojej siostry, także, chcąc wziąć ich oboje pod swoje łapy. Wtedy odezwał się Łabędzia Gwiazda i łagodnie chciał wytłumaczyć wszystko mojej siostrze. Nawet powiedział, że Kałużowa Dolina może uczuć oboje, jeśli tylko go przeprosi, jednak ona nie chciała się zgodzić i zwyczajnie uciekła. Było to dość chaotyczne, ale z tego co wiem, teraz jest już lepiej. Muszę z nią pogadać jak się czuje.
Naturalnie, to co Wodna Łapa zrobiła, było dość niekulturalne i dziecinne. No, ale właśnie, wciąż była niedojrzała. Na szczęście wszyscy wokół podeszli do tego jak należy. Sytuacja wydawała się być bardzo problemowa, ale jak się o tym dłużej pomyśli, zarówno Łabędzie Gwiazda jak i Nocny Szkwał podeszli do tematu odpowiednio.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości