Coś tam słyszał, jak coś się porusza. Nie czuł, prawda, nie mógłby stwierdzić czy idzie do niego zając, czy ktoś inny, ale słyszał coś. Dźwięk, nagły i szybki, udowodnił mu że czymś (lub właściwie kimś!) nie był wcale uszak. - HA!! - drgnął. Efekt może byłby lepszy, gdyby serio był mniej skupiony na swoim otoczeniu i tylko się rozluźniał. - KTO JAK KTO!! ALe na ducha to ja bardziej pasuję, ty to jak już to duch taki po lekkim upapraniu się w błocie, ale bez urazy co nie?? No, wiesz, ja bielszy jestem. Więc to ja powinienem robić jakieś "bu" i straszyć innych!!
Nie był oburzony. Ni trochę. Miło, że towarzystwo się pojawiło, nawet jak spławiło mu prawdopodobną przekąskę. - Spacerek czy obrońca królików?? - dorzucił wesoło. Taka czy inna opcja, po prostu by szedł dalej w zabawę.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Efekt mógł być lepszy, jasne, ale przynajmniej jakiś był. Uśmiech na czarno-białej mordce się poszerzył. Problem jednak tkwił w jego dalszych słowach. Błocie? Księżna zmrużyła oczy i trzepnęła ogonem z irytacji. Niby bez urazy, ale, hm, mógł użyć jakiegoś ładniejszego określenia.
- Spacerek, łapy mi zaczęły gnić w klanie więc pomyślałam że je rozprostuje gdzieś dalej. A co, króliki łapiesz? Myślałam że w rzece jak zrobiło się cieplej, to tylko ryby jedzą. W końcu tak śmierdzisz - tak w zamian za nazwanie jej futra ubrudzonym. Pf. Chociaż wątpiła, że trafiła z obelgą. Typ sprawiał wrażenie takiego, jakby się nie przejmował takimi małymi dogryzkami.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Szpon nie załapał. Szczerze, w sumie nawet gdyby załapał, to pewnie i tak by się nie przejmował. W końcu - czym? Tym, że źle dobrał słowa? Nie gadali o rzeczach, które miały większy wpływ na ich życie! Złe określenie tego jaki ma kolor futra nie sprawiało, że któreś z nich umrze. Chyba. Raczej?? - Żebym tylko śmierdział!! Jakbym nażarł się ryb, to byś nawet nie miała jak podejść. Robiłbym taką falę odoru, że nos by ci zwiędł, ha!!! - i owszem - jak myślała, nie przejął się, nie ma czym. - Ale w sumie, nie poluję. Po prostu, patrzę czy króliki są na tyle głupie, żeby wyjść jak się nie będę ruszał... no, i mógłbym je pogonić. Tak o, dla rozluźnienia się i zabawy!
Bo to chyba.... nie było bawienie się jedzeniem, skoro to jeszcze żyło???
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Nie... Chciała sobie wyobrażać tego smrodu. Lubiła wyolbrzymiać, bo przecież rzeczniak nie śmierdział aż tak tragicznie, ale jednak jego opis sprawiał, że zmarszczyła nos a na jej mordce pojawił się lekko zdegustowany wyraz. Fuj.
- Jak już masz za nimi ganiać to mógłbyś je połapać. Klan by się na pewno ucieszył z dodatkowej zdobyczy. Chyba że umrzesz przez to z nudów... To mam propozycję - a mówiąc to cofnęła się o dwa kroki, położyła uszy i z zadziornym uśmiechem stanęła twardo na ziemi. Może smród będzie ją irytował przez sparing i będzie musiała chyba wskoczyć do rzeki, by się go pozbyć, ale chętnie skopie tyłek jakiemuś rzeczniakowi. Plus rozruszanie kości po pobycie w lecznicy brzmiało miło.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
- Nie tyle, że by mnie to nudziło, ale łapiesz, kodeks i te sprawy... - czy Szpon interesował się kodeksem? Nie. Ale Klan może już trochę bardziej. I może gdzieś jakieś wewnętrzne poczucie, że powinien nie łamać kodeksu umyślnie było dla niego zbyt trudne do przeskoczenia i zignorowania tak o.
Temat jednak szybko się zmienił. Propozycja nie padła słownie, ale chyba?? Zajarzył o co chodzi. Chwileczkę jeszcze dawał jej na odsunięcie się od niejasnego pomysłu, ale tuż po tym wystrzelił na nią z zamiarem uderzenia łapką o jej nos. Lekko, rzecz jasna, nie chce jej zrobić krzywdy!
- No chodźżesz - miauknęła, kładąc pod stopami niedużego królika. Plotki niosły się szybko, a tajemnicze kotki to coś, co tygryski myszki lubiły najbardziej. Ogólnie rzecz biorąc nie potrzebowałaby towarzystwa do tego, doskonale by sobie poradziła sama, ale miała obawy, że jej Sowa zdechnie z samotności. A niech staruszek ma coś z życia na stare księżyce.
- Wiesz, nie mówię, że to co robi to prawda. Bo pewnie nie, szanujmy się. Ale to ciekawe doświadczenie - wzruszyła barkami, rozglądając się wokół i czekając jak nieco wyprzedzony przez nią Sowa przytaszczy chude cielsko. - Najwyżej ją złapiemy, porwiemy i przetrzymamy w Kamiennych Pazurach. Wtedy będą nam klanowe kotki dawać piszczki w zamian za możliwość porozmawiania z nią, hahaha
/sowa i mg uwu
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Sowa prychnął po raz kolejny już po drodze. Nie wiedział gdzie Mysz go tak ciągnie i jakoś nawet nie za bardzo mu się chciało iść, miał lepsze rzeczy do roboty niż szlajanie się w poszukiwaniu... nawet w sumie nie wiedział czego tak naprawdę. No, ale Mysz już mu tak nad uchem jęczała i nie dałaby mu w ogóle spokoju, więc już polazł, ale robił to zdecydowanie niechętnie.
-Idę przecież no -burknął, ciągnąc się za biało-burą jakby jego następny krok miał być tym ostatnim postawionym w jego życiu- Wiesz w ogóle gdzie mnie ciągniesz? Gdzie idziemy? Czy tak na ślepo mnie ganiasz po Ziemiach Niczyich, mając nadzieję, że przypadkiem na coś natrafimy? -mruknął, wywracając zielonymi ślepiami, nie posiadającymi ani jednego, nawet najmniejszego błysku, sprawiając wrażenie jakby Sowie Spojrzenie był już martwy od księżyców a jego ciało było zwyczajnie chodzącą powłoką bez tak naprawdę niczego w środku.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Futro Myszy i Sowiego Spojrzenia w mig owiał chłodny wiatr, nietypowy jak na tę porę w lesie. Mamrotali coś do siebie, a jednak, czy mogli czuć się kompletnie sami...? Bez żadnego oka wpatrującego się w ich dusze, bez uszka wyłapującego każdy szept i mamrotanie, czy mogli, och, czy byli sami? Szli w końcu do konkretnego celu, czy znaleźli cel, czy może to cel znalazł ich? - ...szzssszzzsz - zagruchotało im w uszach, cichy szum połączony z lekkim charknięciem, bo ktoś, kto robił efekty specjalnie w połowie zakrztusił się własną śliną. - Ćwierkają mi ptaszki, ćwierkają, że idzie do mnie dwójka niepokonanych, jak mniemam... - słodkim głosem przywitała ich niemalże cała biała, a jednak z czarną plamą na pysku i łapach kotka. Mordkę przecinały jej także białe kreski, jedna, ta z lewej, idąca od oka po nos do samej brody, druga, ta z prawej, nieco krótsza, kończąca się pod oczkiem. Na szyi miała jakiś różowy materiał, a na nim iskrzyły się złote, brokatowe gwiazdki. - Och, jak mnie ten los rozpieszcza, wiatr szumi w uszkach i ja wiem, wiem, że ktoś pragnie mnie dojrzeć, dotknąć, posłuchać!... Z czym ten ktoś do mnie jednak przychodzi, kim jest, czego pragnie! - napięła ogon, który powędrował maksymalnie jak się dało w górę. - Czym ten ktoś mnie zaskoczy... hihi - zaśmiała się i popatrzyła na dwójkę nieznajomych.
- Na ślepo cię ganiam po Ziemiach - zarechotała, niosąc dalej królika w pysku, choć wcale na długo. Zatrzymała się w pewnym momencie, znów dając szczęce odpocząć od noszenia truchła, gdy poczuła nieprzyjemny chłód na karku.
- Że co - zaczęła, unosząc jedną brew. Ah, jakiś ten los był okrutny, by wszystkie ładne kotki, które spotykała miały coś nie tak z głową. Z tąże było nie inaczej. - Słuchajże koleżanko. Słyszałam że to ty masz mówić, nie ja - burknęła, przesuwając łapą w jej stronę królika. - Chcesz? To bierz - uśmiechnęła się złośliwie, kładąc stopę na piszczce. Póki co nie różniła się niczym od innych leśnych wariatów. I nie była jedyna! A Mysz miała ochotę się zabawić.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Oczywiście, że Mysz nie miała żadnego planu… w sumie czy ona kiedyś miała jakikolwiek plan, czy może zawsze szła na żywioł jak małe kocię, które nie wie jak się zachować dopóki mamusia czy tatuś mu nie powiedzą co ma robić. Sowie Spojrzenie powinien się tego spodziewać. Dla Myszy chyba nie było już nadziei, że się zmieni.
A potem pojawiła się nieznajoma i buras odruchowo się najeżył, mimo że wiedział, że przecież Mysz go ciągnęła na poszukiwania kogoś, po reakcji młodej kotki chyba właśnie tego kogoś kto właśnie się przed nimi pojawił.
-Kim jesteś? -Sowa burknął do nieznajomej, niech się przedstawi, to może bury jej nie przegryzie gardła, jeśli go nie zdenerwuje.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Nieznajoma wydawała się absolutnie zachwycona ich widokiem - niemalże skakała z radości, wąsy drgały z ekscytacji, a ogon radośnie tańcował w powietrzu. Zupełnie nie zraziła się nieprzyjemnym tonem burego kocura, czy też złośliwością młodszej koteczki. Zainteresowała się natomiast tym, co zostało rzucone jej pod łapy. - Och, och, ojeeejciu! Jak mnie rozpieszczają, czym ja sobie zasłużyłam! - zachichotała słodko i faktycznie przyjęła królika, odsuwając go na bok, bardziej na swoją stronę. Cudownie - nie będzie musiała polować, zwierzyna sama do niej przyszła! Jak miło, jak miło że księżyc z gwiazdami nad nią czuwał... - Mówię, mówię oczywiście, kochaniutka! Kiedy to jednak nie takie proste, bo wiedza moja jest przepotężna i przewspaniała, tylko na jakie pytanie mam ci, słoneczko, odpowiedzieć? Pytanie, pytanie klucz! Co cię trapi, czego potrzebujesz? Czy chłopak cię kocha, czy masz szansę na awans, czy dziś kolacja będzie pyszna?... Pytaj, pytajcie oboje! - zachęciła podekscytowana, wbijając wzrok w oba koty. Zaraz jednak coś jej zadrżało, że przecież dostała jeszcze jedno pytanie! - Ochhh Błyskotką, Błyskotką najjaśniejszą i najpiękniejszą, obdarzona mocą, obdarzona silnym słowem... i wiedzą!
Uniosła brew. Jakie pytanie, to ci zagwozdka. Mogła zapytać o cokolwiek, a jak przyszło co do czego, to nie wiedziała o co. - Czy Psia Gwiazda kiedyś upadnie i sobie głupi ryj rozwali - mruknęła od niechcenia, raczej nie będąc zbyt przywiązaną do tego pytania. Ale to jest jakiś początek! Może trzeba było pytać o ważniejsze sprawy, typu czy Gwiezdni istnieją. Ale do takich rzeczy miała tutaj Sowę przecież.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Sowie Spojrzenie już nie lubił tej kotki, a nawet jej nie znał. Była zbyt skoczna, zbyt głośna i zbyt radosna, aż sztucznie radosna. Bury nie wiedział z czego ona się tak cieszyła, więc na pewno musiała być sztuczna, udawaczka po prostu i tyle. Sowa już miał coś odburknąć, że gada bzdety i nic ona tam nie wie, kiedy pytanie Myszy podsunęło mu jego własne.
I przy okazji… czekajcie… Psia Gwiazda? To teraz jakiś inny przywódca był w Cieniu? Sowa był przekonany, że dalej te rządy sprawuje Polny… czy to już tyle czasu minęło? Aż zamrugał… I jak on się teraz zemści na tamtym błaźnie? Chyba tylko po śmierci, bo na pewno Polna Gwiazda będzie zbyt tchórzliwy, żeby zejść do niego we śnie.
Ale wracając.
-Skoro masz taką przepotężną wiedzę, powiedz mi, jak szybko zabić kogoś, kto ma dziewięć żyć? -zapytał, jego głos niski i gardłowy- Tak, żeby inni nie zorientowali się zbyt szybko i nie przybiegli na pomoc.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Przekręciła oczyma. Trochę marnował pytania, a to sprawiło, że Myszy odechciało się tego wszystkiego. Może to serio była pora żeby poszukać Sarnę. Spojrzała najpierw na Sowę, potem na samotniczkę i ponownie na Sowę.
- Zajmij się nią za mnie staruszku, idę coś załatwić - powiedziała, klepiąc go po barku, a następnie poszła w swoją stronę.
/zt
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
- Och, och, kiedy ja- - chciała zadawać pytania, podpytać Mysz to i owo, no bo miała wiedzę przepotężną, oczywiście! Ale dla pewności, tylko dla pewności... choćby to, kim był ten cały Psia Gwiazda, i czemu miał takie ładne imię, a ona nie! Nie zdołała jednak dokończyć, bo wnet starszy, bury kocur się wtrącił, zadając kolejne pytanie. - No- - i znowu zostało jej przerwane, bo młodsza wydawała się znudzona, czym Błyskotka przejęła się okropnie. - Och, och, tak mi przykro! Wpadnij jeszcze, słoneczko, Błyskotka ma zawsze wiele do powiedzeeeenia! - rzuciła za nią, jednak kiedy młodsza zniknęła, ciepły wzrok ponownie spoczął na starszym nieznajomym. - Dziewięć żyć... mmm... ale, ale morderstwo! To wielka sprawa, bardzo, bardzo wielka... zadaj sobie pytanie, drogi podróżniku, poszukiwaczu przygód. Pytanie ciężkie i, przy odrobinie szczęścia, do odgadnięcia. Skąd... skąd i jaki kot zasługuje na taki DAR? Czy znasz szczęśliwca? Za co... czemu może żyć tak długo, kochanieńki? - pytała, bo Błyskotka nie wiedziała. Nie wiedziała o dziewięciu życiach, o przywódcach i dlaczego najwyraźniej jeden z nich zasługiwał na śmierć.