Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nie potrafiła nic zrobić, kiedy każdy mój atak był celny, dobrze. Złapanie za kark również się udało, więc tym razem spróbowałem tego samego, z tą różnicą, że celowałem w gardło. Może pójdzie równie dobrze, o ile nie lepiej. Wydawała się słabnąć.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
atak Nocnego Szkwału: 1d10+5 = 9, 100% atak udany → (39-24)*1= 15hp atak samotniczki: 1d10+1 = 5, 50% atak słaby → (26-31)*0,5 < 1 więc 1hp
Nocny Szkwał miał słuszne spostrzeżenie; kocica rzeczywiście słabła coraz bardziej. Nie udało jej się uniknąć zaciśnięcia kłów zastępcy na jej szyi, choć szczęśliwie dla niej, rozszarpały one jedynie fałdę skóry. Z drugiej strony... czy można było nazwać to szczęściem? Jej los był już praktycznie przesądzony; nawet, jeśli miałaby siłę na ucieczkę, i tak wykrwawiłaby się, zanim byłaby w stanie znaleźć jakąś pomoc.
Sama próbowała zlustrować atak Nocy, był on jednak równie kiepski w efektach, co te poprzednie - skończyła z marną kępką sierści kocura między zębami.
• rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na zadzie • rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi • rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na czole • rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi
dorosła samotniczka: S: 12 (16) | Zr: 11 (15) | Sz: 9 (13) | Zm: 7 (10) | HP: 36-2-3-15=16 (75) | W: 59-1=58(65) >odjęte -2 od modyfikatora celności z powodu urazu oczu >statystyki obniżone o ¼ z powodu spadku HP >od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP
• rana 2. stopnia: rozległa rana po pazurach na obu powiekach, krwawi (-2HP aż do końca walki) • rana 2. stopnia: rozszarpana skóra na karku, krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) • rana 2. stopnia: rozszarpana skóra na szyi, krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Słabła i było to czuć. Nie to, żeby jej ataki jakkolwiek się zmieniły, ale czuć było że jej ruchy są mniej zdecydowane, po prostu słabsze, nawet jeśli w dalszym ciągu nie potrafiła mnie zranić. Należało to skończyć. Chciałem ostatni raz złapać ją za gardło, mocno ścisnąć i puścić dopiero wtedy, kiedy uleci z niej życie. A o to nie powinno być ciężko.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
atak Nocnego Szkwału: 1d10+5 = 10, 150% atak krytyczny → (39-19)*1,5= 30hp
Wszystko potoczyło się zgodnie z życzeniem srebrnego zastępcy. Złapał samotniczkę zębami za gardło, skutecznie je przebijając. Kocica nie zdążyła już nic zrobić, choć na uderzenie serca przed atakiem kocura miała zamiar się poddać; Nocny Szkwał mógł poczuć, jak jej ciało sztywnieje i zaczyna ciążyć mu w pysku.
• rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na zadzie • rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi • rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na czole • rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi
dorosła samotniczka: S: 8 (16) | Zr: 7 (15) | Sz: 6 (13) | Zm: 5 (10) | HP: 16-30=-14 (75) | W: 58 (65) >odjęte -2 od modyfikatora celności z powodu urazu oczu >statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP
• rana 2. stopnia: rozległa rana po pazurach na obu powiekach, krwawi (-2HP aż do końca walki) • rana 2. stopnia: rozszarpana skóra na karku, krwawi (-2HP aż do końca walki) • rana 2. stopnia: rozszarpana skóra na szyi krwawi (-2HP aż do końca walki) • rana 2. stopnia: przebite zębami gardło, krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) ŚMIERĆ
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Tak jak zaatakowała mnie bez słowa, tak i bez słowa umarła. Nie wiedziałem jaki miała cel, ani czego chciała, ale nie czułem wyrzutów sumienia. To był jej wybór. W każdym razie, nie zamierzałem tutaj dłużej polować. Zakopałem ją poza granicami, wziąłem to, co złapałem i ruszyłem do obozu. Wyślę tutaj dodatkowy patrol, żeby sprawdzili czy nie czai się ich więcej i pójdę zapolować gdzieś indziej. Albo pójdę na ryby? Zobaczę.
zt
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Sfrustrowany i wściekły zaistniałą sytuacją w Klanie - zniknięciem jego partnerki, chorobą jednego z jego dzieci - Huba, choć może nie powinien, często wychodził na polowania. Musiał się wyżyć, musiał coś robić, działać. Wyżywianie Klanu było jedną z najlepszych metod na spuszczenie z siebie nieco pary, bo lubił polować. Jeszcze bardziej lubił walczyć. Nie pogardziłby teraz walką z jakimś borsukiem czy innym puchaczem.
Znalazł się na Torfowym Rojście i ruszył wzdłuż granicy, rozglądając się, nasłuchując.
Mega słoneczko, chilerka utopia, Grzyb na polowaniu. W akompaniamencie zupełnej ciszy, spokoju. Jeżeli szukał zwierzyny, niech uzbroi się w cierpliwość.
Nie był cierpliwy, ale wiek i doświadczenie trochę go w tą cierpliwość, chcąc nie chcąc, uzbroiły. Nic nie znalazł, trudno, pozostało szukać dalej. Nie ma co się zrażać. W dodatku samotny spacer też dobrze działał na oczyszczenie umysłu.
Bycie niecierpliwym jako wojownik to słaba cecha. Dobrze jednak, że ten szlifował to w sobie, los chyba chciał, by ta szlifierka wydarzyła się właśnie teraz. Wokół bowiem dalej nie było niczego.
Po przejściu się wzdłuż granicy do pewnego momentu zawrócił. Może bliżej rzeki jest coś, czego nie zauważył? Może powinien przysiąść i łowić ryby? Nie, miał ochotę na pogoń za czymś, za jakimś zającem, może. Szukał dalej.
Zamiast zająca spostrzegł... tchórza. Młodego, nie wyglądał na agresywnego, bardziej przestraszonego - rozglądał się dookoła, choć Grzybowy Grzbiet stał idealnie za nim, tak, że przeciwnik go nie spostrzegł.
Wolałby pobić się z czymś większym. Może jednak nie powinien ignorować tchórza? Ale jakimże to mogło być zagrożenie dla kogokolwiek? Chyba żadnym. Zdecydował się kompletnie zignorować mizerne zwierzątko i ruszyć dalej. Ani to nic nikomu nie zrobi, ani nikt tego nie zje, nie ma co marnować czasu. Chociaż, może...
Chwilę się zastanawiał, w końcu jednak ruszył dalej, zostawiając tchórza. Nie. Chciał coś większego.
Jeśli przez "coś większego" myślał o WIELKIM NICZYM, to tak, idealnie na to trafił. Mógł spostrzec, że nad jego głową wisiały ciemne chmury, choć zaraz obok świeciło też słońce. Niby nie zapowiadało się na deszcz, ale w sumie, to wszystko się mogło zdarzyć.
Zerknął ku niebu. Raz słońce, raz chmury. Pogoda mogłaby się zdecydować. Oby tylko nie padało, bo nie lubił moknąć, ale nie zamierzał też się wycofywać przed zabiciem czegokolwiek. Ruszył dalej.
Raz słońce, raz chmury... i oby nie padało. No tak. Szkoda, że Grzybowy Grzbiet wydawał się głównym celem psikusów, któe wyrządzał los, dlatego jak na złość usłyszeć grzmienie w oddali. A zaraz potem... jedna kropla, druga, trzecia. Padała delikatna mżawka, jednak nie mógł mieć pewności, ze zaraz na niego nie lunie wielki deszcz. Zawsze mógł się schować, przeczekać. Albo iść dalej w nadziei, że nie złapie przeziębienia.