Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
Spojrzał na Wichrzaka, królika, zająca, jak zwał, tak zwał z wytrzeszczonymi oczami. No to mu teraz powiedział, dobre info sprzedał. On kociąt wprawdzie nie topił - nie miał kiedy, jak, nie miał gdzie - ale, będąc szczerym, w przypadku przychlasta tamtego, Mszara zafajdanego, to chętnie by skorzystał. Bagna i moczary jakieś, szuwary i inne takie już tam mieli. Po coś musiały być, nie?
Tak sobie żartował tylko, ale czy Promienna Łapa też...?
- Ty, ale serio...? - pyta - Czy se jaja robisz albo ten, coś? Słuchaj, ja też mam problem z gówniarzami. Najpierw ten szczur mnie pyta kim jestem! W sensie czym jestem, nie? I mi mówi, że na pewno nie kotem. A później nakłamał starej, że ja go niby uderzyłem i tamta chciała mi nakopać, ale cela coś nie miała. I wszyscy przeciwko mnie, nie? Nepotyzm i w ogóle, bo ten zasraniec to dziecko ważniaka, ech, taką tu mamy sprawiedliwość. Masakra, nie? Lipa.
No, lipa. Bo mieli robić karierę, jak Gęś robił, żyć sobie po królewsku, jak królowie. A wyszło jak zawsze. Taki los. Takie życie. Ale co to za życie?
- Ja mam?! Niby jaki, co? Ty masz chyba. Ty jesteś moim problemem. - stwierdza - Ale jak nie masz problemu, to ja też nie, nie? Czaisz?
Żeby się wyzbyć całego tego fermentu w powietrzu. I w ogóle. Przecież równym gościem był. Nie widać?
- Paliwoda. W sensie Bażancia Łapa teraz, ale czy ja wyglądam na Bażanta?! No. No właśnie. A ty, zajączku? Króliczku, czy ten, coś?
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Cały czas Promyczek stał prosto jak struna i ani drgnął. Coś takiego było w jego rozmówcy, że ani na moment nie mógł się rozluźnić. Może i był to czysty niepokój, jednak do tego nigdy by się nie przyznał - że boi się jakiegoś wariata z Cienia.
- Może serio, może nie. Ostatecznie wszyscy myślą, że nie, więc wychodzi na to, że nie. - odparł zdawkowo. Chciał zachować kocura w niepewności. A, niech się zastanawia, co też takiego Promienna Łapa naskrobał. - Pozbądź się zasrańca. - wzruszył ramionami na cały wywód. - Albo go w coś wrób, jak on ciebie.
Dla kremowego wichrzaka sprawa była prosta. Jak ktoś ci nadepnie na ogon, i to jeszcze tak solidnie, ty musisz zniszczyć mu życie. Bardzo proste zasady, których mocno się trzymał. Nie miał problemu ze sprzedawaniem swoich rad jakiemuś niepoczytalnemu imbecylowi.
- Ty chyba sam jesteś swoim problemem. - parsknął. - Ja nic nie mam do nikogo. - to było wierutne kłamstwo. Miał zawsze coś do wszystkich. Na przykład Bażancia Łapa był dla niego zwykłym szaleńcem. Jednak odwagi to on nie miał, aby obrażać na głos kota z innego Klanu. Wtedy tak łatwo nie wybroniłby się przed Roziskrzoną Gwiazdą, jakby sprawa urosła na wysoką skalę.
Terminator pomyślał, że Paliwoda to idealne imię dla takiego jegomościa, nie ma co. O wiele bardziej niż jakiś tam Bażant, z tym się mógł zgodzić. Jednak nawet nie mógł słownie jakoś się wypowiedzieć, bo aż mu uszy stanęły dęba, kiedy usłyszał jakim określeniem nazwał go nowy kolega. Króliczek? Poczuł się lekko znieważony, mógł nawet stwierdzić, że ruszyło go to bardziej niż kiedy jego bracia go przezywali gorszymi obelgami. Aż się poczuł nieswojo.
- Żaden Króliczek, trochę szacunku. - odparł w końcu z lekko pretensjonalnym tonem. - Promienna Łapa. I tak masz mówić, nie żaden Promyk, Promyczek czy Promyś, jasne?
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
No, a Paliwoda... cóż, Paliwoda sztywny jak struna to tam nie stał. Rozluźniony był, wyluzowany, bo niby czym się miał denerwować? Wyluzowany był z niego gość przecież, nie jak ten kremowy nerwus przed nim. Nikt mu chyba nie powiedział, że złość piękności szkodzi. A powinien. I to jak najszybciej.
- O, stary - wzdycha dramatycznie - Gdyby to było takie proste! Nie rozumiesz powagi mojej sytuacji...! To synalek, czaisz, kogoś ważnego, nie? Mógłbym się pobawić w ciebie i go hyc do bajora, w Cieniu to nawet jest jedno takie, czaisz, odpowiednie, ale zaraz i mnie tam wrzucą... ale czekaj, ja umiem pływać! Ja to mam sprytny plan, nie? Mnie to kiedyś stary wrzucił do wody, tak na żywca, i co? I przeżyłem, nienaruszony!
Zastanowił się chwilę. Druga z propozycji rozmówcy brzmiała jednak bardziej kusząco, spojrzał więc na tamtego z pytającym wyrazem szczurzego pyska.
- Wrobić... ty, ty to masz łeb jednak, ale w co niby? Pomysł jakiś?? - pyta - Bo czaisz, jak im powiem, że mnie obił, to mu przyklasną jeszcze! Tak to już jest w tym Klanie... zero sprawiedliwości, a porządnego traktują jak psa, o, nawet gorzej! - Jak Bażanta!
I pomyśleć, że jakiś szczyl stał się źródłem jego życiowych problemów. Inaczej żyłby tu sobie jak król. Z zadumy wyciągają go dopiero słowa wichrowego terminatora. Uśmiecha się do kocura zaczepnie. Nie, żeby szukał zwady. Problemów, co najwyżej.
- Jasna sprawa, Promyczku. - odpowiada - Kapkę żeś stary na terminatora, nie? To za to topienie kociąt, hę? Ja to jestem prawie wojownikiem, serio! Nie wyglądam... bo moja mistrzyni mnie ignoruje, tak samo, jak jej ślepa siostra, co se wybrała innego typa, czaisz? Odrzucić takiego gościa, ech, ty byś tak nie zrobił, no nie? Niech widzi, co straciła.
Skoro tamten spowiadał się z prób morderstwa, to czemu on nie mógł poopowiadać o sercowych problemach? Jak to mówili, nieznajomemu czasem łatwiej się wygadać. Chociaż oni się już znali. A przynajmniej swoje grzeszki.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Wpatrywał się w Bażanta z nieukrywanym zaciekawieniem. Ha, w to, że go stary wrzucił do bajora w ogóle go nie dziwiło. Mogłoby i nawet nieco zasmucić, ale parę minut rozmowy z tym gagatkiem przekonało go, że pewnie sam by takiego synalka wrzucił w wodną głębinę bez mrugnięcia okiem. No, ale nie powiedział tego na głos, bo ten się jeszcze odpali i będzie konflikt międzyklanowy. No, a wtedy to Jaśniejący Płomień mu tak łatwo nie odpuści.
- Może on też umie pływać, skąd wiesz. - odparł jedynie monotonnym głosem. Musiał go jakoś odwieść od tego pomysłu, bo potem jeszcze będzie rozpowiadał, że to Promienna Łapa z Klanu Wichru go do tego namówił, a to znowu kłopot jakiś. Westchnął przeciągle. - Nie wiem jaka jest u was sytuacja i nie znam typa. Jak się nie zna, to trudniej wrobić, no bo w co? Ale chyba i tak będziesz musiał sobie jakoś pobrudzić łapy w jego imieniu i zrobić to na tyle sprytnie, żeby było na niego. O, żeby to działało na twoją niekorzyść, wtedy jest wiarygodnie.
Podsunął co mógł, reszta to jedynie inwencja twórcza Bażanciej Łapy. Może jak mu da więcej szczegółów, to i Promyś coś z tym zrobi.
Momentalnie skrzywił się i zmarszczył gębę na słowa cieniastego kocura. Kot się łudził, że wariat posłucha, a jednak wariat to wariat.
- Jestem już na wylocie, czekam na ceremonię. - powiedział od razu. W sumie była to prawda. - Mój mistrz mnie nie ignoruje, nie śmiałby. A przywódczyni to sobie może zakazywać mi się zbliżać do kociarni, ale ceremonia odbyć się w końcu musi. - Roziskrzona Gwiazda mu nic nie zrobi, za miękka jest. - Pytasz, czy ja bym cię nie odrzucił? No, nie wiem. Co ty byś miał dla tej baby niby do zaoferowania?
Ah, coraz większa farsa z tego spotkania.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Spotkanie z Chrabąszczem, choć zaczęło się miło, skończyło się tak, że Bonawenturze kompletnie przeszła ochota na ryby. Nie był w humorze, raz po raz zastanawiał się, o co mogło chodzić przyjacielowi, a najlepiej myślało się przecież przy wodzie. Szedł wzdłuż brzegu, przyglądając się pluskającym rybom, ale pokręcił głową, zniechęcony opcją siedzenia w miejscu. Miał potrzebę ruchu, więc skoro już miał myśleć nad interakcją z Chrabąszczem, równie dobrze mógł zapolować na coś przydatnego.
/mg
Bonawentura nie zawędrował zbyt daleko, a już usłyszał przeszywający skrzek i jedyne, co w tamtym momencie poczuł, to ogromny ból na lewym boku. Gdy podniósł łeb Zauważył nad sobą postać jastrzębia. To jastrząb Tadek postanowił przywitać rudego kota prezentem, iście odrębnym od tego, co większość wolałaby dostać. Teraz krążył nad kocurem, gotów na kolejny atak.
_
Tadek: atak udany » 18 * 1 = 18
Bonawentura: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 14 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 65-18=47/65 | W: 55/55
» 2 stopień: głębokie rany cięte na lewym boku; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Wstrzymał oddech, czując przeszywający ból na boku nieznanego pochodzenia. Chwilę myślał, że dopadła go w końcu jakaś piracka klątwa i zamierzała dorwać na takiej losowej okazji. Dopiero po podniesieniu głowy dostrzegł latającego winowajcę całej sprawy. Bok szczypał i dawał o sobie znać, ale rudy skrzętnie to ignorował, skupiony na niespodziewanym przeciwniku.
Prychnął głośno, ugiął nogi i czekał, aż jastrząb się zniży, by wyskoczyć z zamiarem zaatakowania skrzydła ptaszyska pazurami.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Roziskrzona Gwiazda od dawna już trzymała się raczej okolic Klanu, czasem pobliskich akwenów wodnych. Wycieczki takie jak dziś należały do rzadkości i... to chyba sami Gwiezdni musieli namówić ją na ten spacer, bo nawet nie zdążyła się porządnie zmęczyć, a dotarł do niej alarmujący smród krwi. Źródło? Sympatyczny koleżka, Rekin.
A nad nim krążył jastrząb.
Bura nie musiała się nawet zastanawiać, od razu rzuciła się w ich stronę, chcąc wyskoczyć w górę akurat, gdy drapieżnik obniży swój lot. I ściągnąć go za skrzydło na ziemię.
Tadek: atak na Bonawenturę » krytyczny » 15 * 1,5 = 23
Tadek: atak na ślepo na Iskrę » nieudany
Roziskrzona Gwiazda: atak na Tadka » udany » 5 * 1 = 5
Bonawentura: atak na Tadka » udany » 1 * 1 = 1
Jastrząb po raz kolejny spikował w stronę Bonawentury, porywając przy tym dziobem kawałek lewego ucha naszego pirata (klik). Sam jednak został podrapany na skrzydłach, jednak nie na tyle drastycznie, by przestać latać. Teraz Bonawentura mógł jedynie liczyć na pomoc, o ile taka przyjdzie w odpowiednim momencie. I akurat przybyła! A raczej skoczyła na drugie skrzydło Jastrzębia, który dopiero w ostatniej chwili zorientował się, że samotnik nie jest już sam. Na ślepo więc chciał zaatakować drugiego kota, lecz nie trafił. Skrzeknął jedynie głośno, wzbijając się wyrzej i przygotowując do kolejnego ataku.
Bonawentura: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 14 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 47-23-3=21/65 | W: 55-2=53/55
» 2 stopień: głębokie rany cięte na lewym boku; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
» 2 stopień: oderwany kawałek lewego ucha; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
Spadek HP poniżej ½, obniżone statystyki od następnej tury
Roziskrzona Gwiazda: lvl: 9 | S: 15 (23) | Zr: 12 (19) | Sz: 9 (14) | Zm: 10 (16) | HP: 91/100 | W: 65-3=62/80
» Zmniejszenie statystyk o 1/3 ze względu na wiek
Jastrząb Tadek (w locie): S: 18 | Zr: 13 (15) | Sz: 13 (15) | Zm: 8 | HP: 60-1-5=54/60 | W: 57-3-1=53/60
» Zmniejszenie statystyk ze względu na walkę 2 na 1
» 0 stopień: zadrapanie na skrzydłach
» 0 stopień: wyrwane piórka na skrzydłach
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Adrenalina stępiła ból na tyle, że był całkowicie skupiony na obserwacji ptaszyska. Spojrzał jedynie krótko na Roziskrzoną Gwiazdę, kto by pomyślał że rozpozna ją bez problemu w ułamku sekundy? Miał z nią jednak pozytywne wspomnienia i gdyby miał chwilę na zastanowienie się, to mógłby szczerze przyznać, że cieszy się, że ją widzi.
Bonawentura ponownie ugiął nogi i czekał, aż jastrząb obniży lot, by odbić się od ziemi z zamiarem zaatakowania pazurami, ponownie, skrzydła przeciwnika.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Roziskrzona Gwiazda mogła znowu poczuć się jak młoda terminatorka walcząca z gadożerami (a raczej z ich pisklęciem). Skuteczność jej ostatniego ataku? Niemal taka sama jak wtedy. Ale to nie była pora i miejsce na sentymentalne wycieczki, stan rudego był dość... Marny. Iskra nie była w stanie ocenić go fachowym okiem, widziała jedynie duże ilości krwi, mogły pochodzić z trzech ran, albo z pięciu. Krew na głowie niepokoiła, ale jej źródłem chyba musiało być poszarpane ucho. I tylko ucho, bura miała nadzieję.
Ale Rekin szykował się do kolejnego skoku jeszcze zanim zdążyła kazać mu uciekać. Więc zamiast strzępić język, sama przyczaiła się na ptaszysko. Chciała je chwycić zębami za gardło, gdy zniży lot. Przede wszystkim, by skupić jego gniew na sobie i oszczędzić rudemu kolejnych ran.
Tadek: atak na Iskrę » udany » 16 * 1 = 16
Tadek: atak na ślepo na Bonka » słaby » 18 * 0,5 = 9
Roziskrzona Gwiazda: atak na Tadka » krytyczny » 5 * 1,5 = 8
Bonawentura: atak na Tadka » udany » 1 * 1 = 1
Tadek nadlatywał po raz kolejny. Bonawentura zwinnie wyskoczył, lecz szybko został zasłonięty przez Roziskrzoną Gwiazdę. To właśnie ją jastrząb trafił i pozostawił na jej lewym boku długą szramę po pazurach. Wichrowa przywódczyni chwyciła jastrzębia za gardło, zostawiając rozszarpaną ranę. Bonawentura natomiast musiał jakoś zawirować i jedynie pozostawił lekkie obicie na skrzydle Tadka, który trafił na ślepo dzielnego pirata i ugryzł go w zadek. Jastrząb postanowił też wylądować, czym stał się znacznie łatwiejszym celem.
Bonawentura: lvl: 3 | S: 7 (10) | Zr: 10 (14) | Sz: 2 (3) | Zm: 3 (5) | HP: 21-9-2-3=7/65 | W: 53-2=51/55
» 2 stopień: głębokie rany cięte na lewym boku; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
» 2 stopień: oderwany kawałek lewego ucha; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
» 1 stopień: ugryzienie na tyłku
Spadek HP poniżej ½, obniżone statystyki o 1/4
Spadek HP poniżej 1/4, od następnej tury statystyki obniżone o połowę!!!
Przerzuty na celność ataku: 1/2
Roziskrzona Gwiazda: lvl: 9 | S: 15 (23) | Zr: 12 (19) | Sz: 9 (14) | Zm: 10 (16) | HP: 91-16=75/100 | W: 62-3=59/80
» Zmniejszenie statystyk o 1/3 ze względu na wiek
» 2 stopień: długa szrama po pazurach na lewym boku; krwawi, -3HP w pierwszej turze, - 2HP do końca walki
Jastrząb Tadek (w locie): S: 18 | Zr: 13 (15) | Sz: 13 (15) | Zm: 8 | HP: 54-8-1=45/60 | W: 53-3-2=48/60
» Zmniejszenie statystyk ze względu na walkę 2 na 1
» Spadek HP o 1/4, jastrząb ląduje, od następnej tury zmiana statystyk na naziemne
» 1 stopień: płytkie rozcięcie gardła; krwawi -2HP do końca walki
» 0 stopień: obicie na skrzydle
» 0 stopień: zadrapanie na skrzydle
» 0 stopień: wyrwane piórka na skrzydłach
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zacisnęła mocno szczęki by nie syknąć z bólu. Osiągnęła swój cel i nie żałowała pchania się na pierwszy front, ale wciąż skutki swojej decyzji odczuwała dość intensywnie. Widziała kątem oka jak rude futerko coraz bardziej barwi się na szkarłat. Uh oh.
– Rekin, Wicher jest w tamtą stronę. – machnęła łbem mniej więcej w stronę granic, nie odwracając wzroku od jastrzębia. – Zajmę go, leć tam.
Ptaszysko już nie krążyło im nad głowami, więc bura chciała skorzystać i wskoczyć mu na grzbiet, by powstrzymać przed ponownym wzniesieniem w górę. I by zostawić mu ślady pazurów na pierzastych pleckach.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Adrenalina nie schodziła, choć dopiero teraz zaczął odczuwać jakiś rzeczywisty ból ze świeżych ran. Miał zamiar atakować dalej, szczególnie, że jastrząb łaskawie wylądował, ale jak tylko usłyszał słowa Iskry, niewiele więcej myślał. Bez słowa, bez żadnego gestu, ot, po prostu odskoczył na bok, chwilę przyglądając się czy ptak aby za nim nie goni, a następnie poleciał w stronę, którą wskazała bura.
Jastrząb potruchtał do burej kotki zaczął ją dziobać, rozrywając jej bark. Sama kotka sprawnie skoczyła ptaszorowi na grzbiet pozostawiając mu długie szramy na skrzydłach. Krzyknęła do rudzielca, który chciał atakować dalej, jednak za jej namową uciekł w stronę wichrowych terenów. Tadek zaskrzeczał jedynie w pożegnaniu i bólu, żegnając się ze swoją niedoszłą ofiarą. I skupił już całą swoją uwagę na Roziskrzonej Gwieździe.
Roziskrzona Gwiazda: lvl: 9 | S: 15 (23) | Zr: 12 (19) | Sz: 9 (14) | Zm: 10 (16) | HP: 75-18-3=54/100 | W: 59-5=54/80
» Zmniejszenie statystyk o 1/3 ze względu na wiek
» 2 stopień: długa szrama po pazurach na lewym boku; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
» 2 stopień: szramy na barku po dziobie jastrzębia; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
Jastrząb Tadek (na ziemi): S: 18 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 45-20-2=23/60 | W: 48-4=44/60
» Spadek HP o 1/4, jastrząb na ziemi
» Spadek HP o 1/2, spadek statystyk o 1/4 na koniec tury
» 2 stopień: długie szramy na skrzydłach po pazurach; krwawi, -3HP w pierwszej turze, -2HP do końca walki
» 1 stopień: płytkie rozcięcie gardła; krwawi -2HP do końca walki
» 0 stopień: obicie na skrzydle
» 0 stopień: zadrapanie na skrzydle
» 0 stopień: wyrwane piórka na skrzydłach