Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
Nie mogła nic znaleźć. Żadnej nory, nic, aż syknęła cicho, kiedy poczuła jak na jej karku rozlewa się krew. To niezłe polowanie. Co, babcia chciała, aby szybciej wróciła do Gwiazd?
Więc stanęła, i obserwowała puchacza.
Kiedy będzie nisko w locie chciała się na niego rzucić z pazurami, celować w oczy ptaka. Nie podda się tak łatwo! Nie tak łatwo, kiedy... kiedy dopiero co znalazła kogoś w Klanie. Dopiero co się lepiej poczuła w Klanie, z innymi kotami!
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Od czasu nawiedzenia wciąż sypiał jak najmniej. Chodził po terenach wręcz nieprzytomny, gdy akurat udało mu się uznać, że powinien przestać siedzieć w obozie. Teraz również szedł przed siebie jakby bez celu, nim coś dotarło do jego uszu – dźwięki jakby dobiegającej z niedaleko walki. A zaraz po nim i jej widok, przy którym przez uderzenie serca miał wrażenie, że musi być to powracające wspomnienie, bardzo dawne, które ktoś zesłał by go torturować.
Ale drapieżny ptak nie był jastrzębiem, a atakowany kot Szafirkowym Pyłkiem. To działo się naprawdę i ta myśl dodała Zbutwiałemu Pniowi przynajmniej trochę sił, przekonanie, że musi zareagować, nim kolejny kot skończy martwy. Rzucił się w stronę ptaka, celując pazurami w jedno z jego skrzydeł, starając się przeciąć je jak najgłębiej.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Atak Skały → udany → 100% → [33-25]=8 Atak Puchacza → krytyczny → 150% → [33-24]x1.5 =14 (zaokrąglone w górę) Atak Świetlik → udany → 100% → [20-25]=-5 → przerzut → [17-19]=-2 → 1 Atak Puchacza na ślepo → nieudany → 0%
Szczęście musiało uśmiechnąć się do kotki. Pomimo nieudanej ucieczki, zjawiła się pomoc - w postaci dymnego wojownika. Zbutwiały Pień nie miał zamiaru długo czekać. Skoczył ku puchaczowi, gdy ten tylko obniżył swój lot i zdołał sięgnąć łapą jednego ze skrzydeł. Puchacz nie był jednak na tyle nisko, by udało się go ściągnąć na ziemię. Udało się za to pozostawić po sobie kilka zadrapań, a w łapie wojownika znalazło się jedno z piór ptaka. Puchacz wydał z siebie gardłowy dźwięk i ponownie obniżył lot, skupiając się na swoim wcześniejszym celu - Świetlikowej Kniei. Kotka kolejny już raz spotkała się ze szponami puchacza. Grzbiet stał się celem szponów puchacza. Wojowniczka przez manewr ptaka nie zdołała osiągnąć swojego celu, jeden z jej pazurków ledwie drasnął okolicę jednego z oczu puchacza.
Świetlik: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 51-1-14=36/70 | W: 35-3=32/40 » przerzuty: 0/1 » rana 0 stopnia: trzy ślady pazurów na czubku głowy » rana 1 stopnia: ślady pazurów na karku [-1HP do końca walki] » rana 1 stopnia: ślady pazurów na grzbiecie [-1HP do końca walki]
Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
Ała, cholera, ała.
Ale przyszedł ktoś, ktoś, komu będzie musiała podziękować. Była zła, na siebie, że prawie nic nie zrobiła temu ptakowi. Dlaczego jej się nie udawało, za mało siły?
Kilka łezek pojawiło się w oczach wojowniczki, ale trudno. Musiała walczyć, nie chciała ot tak tutaj zginąć. Spojrzała na Zbutwiałego Pnia, moment paniki w jej oczach.
Ponownie rzuciła się na puchacza, jak tylko mogła, pazurami chcąc mu trafić w gardło. Jeśli nie oko, to gardło, niech tak będzie. Miała nadzieję... miała nadzieję, oh, że trafi.
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Niestety, od kiedy właściwie tylko Zbutwiały Pień pamiętał, jego ataki zwykle nie okazywały się tak mocne, jakby tego chciał. Tym razem również, nawet jeśli trafił, to nie było to obrażenia, które mogły sprawić, że ptak już nie wzleci w powietrze. - Uciekaj. – Syknął w stronę wciąż atakowanej Świetlistej Kniei, ona nie mogła też umrzeć. Nie mógł na to pozwolić. Co stanie się z nim samym nie było takie ważne, poza tym nie było na nim ani jednego zadrapania, mógł wytrzymać tu jeszcze długo. Ale ona? Musiała wracać do obozu, nim będzie za późno.
Sam jeszcze raz spróbował przeciąć skórę ptaka swoimi pazurami, może tym razem zadając ranę bardziej rozległą niż poprzednio, celując gdzieś w sam tułów puchacza.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Atak Skały → krytyczny! → 150% → [40-20]x1.5=30 Atak Puchacza → krytyczny → 150% → [28-20]x1.5 =12 Atak Świetlik → krytyczny → 150% → [24-17]x1.5=9 (zaokrąglone w górę) Atak Puchacza na ślepo → słaby → 50% → [18-16]x0.5 =1
Działo się tutaj wiele. W jednej chwili puchacz był w powietrzu, w kolejnej przymierzał się do kolejnego ataku… a już chwilę później znalazł się na ziemi. W pysk wojownika trysnęła krew, kiedy tylko poczuł jak jego pazury wbijają się w upragnione ciało ptaszyska. Zbutwiały Pień jednym ruchem powalił puchacza na ziemię, wyrywając tym samym naprawdę spory fragment jego skóry, oczywiście wraz z piórami. Ptak był w naprawdę opłakanym stanie, to jednak nie sprawiło, iż zamierzał się poddać… nie teraz! Gdy Świetlikowa Knieja podjęła próbę ataku, ten kolejny raz zdołał ją drapnąć swoimi szponami, tym razem w bark.
Cios wojowniczki stracił przez to nieco na sile, przez co jej pazury nie wbiły się szczególnie głęboko w skórę ptaka. Zdołała go za to zranić. Zranić na tyle, że w gwałtownym ruchu, puchacz uderzył jednym ze swoich ogromnych skrzydeł w pysk Zbutwiałego Pnia. Obił mu nieprzyjemnie nos
Świetlik: lvl: 2 | S: 7[9] | Zr: 8[11] | Sz: 3[4] | Zm: 2[3] | HP: 51-1-1-12=22/70 | W: 32-3=29/40 » przerzuty: 0/1 » spadek HP o połowę: wartości statystyk obniżone o ¼ » rana 0 stopnia: trzy ślady pazurów na czubku głowy » rana 1 stopnia: ślady pazurów na karku [-1HP do końca walki] » rana 1 stopnia: ślady pazurów na grzbiecie [-1HP do końca walki] » rana 1 stopnia: ślady pazurów na barku [-1HP do końca walki]
Puchacz na ziemi: S: 10[16] | Zr: 6[11] | Sz: 5[7] | Zm: 8[10] | HP: 61-30-9-1==21/70 | W: 46-3=43/60 » walka ½: -2 do zręczności i szybkości » spadek HP o połowę: wartości statystyk obniżone o ¼ » rana 1 stopnia: zadrapanie na skrzydle i wyrwane pióro [-1HP do końca walki] » rana 0 stopnia: draśnięcie pod okiem » rana 2 stopnia: wyrwany fragment skóry z piórami na tułowiu [w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP aż do końca walki] » rana 1 stopnia: zadrapanie na gardle [-1HP do końca walki]
Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
"Uciekaj."
Poczuła się znowu jak kociak. Oh, chociaż tyle, że... że poczuła, jak jej pazury zadrapują gardło ptaka. Zakręciło się w głowie kotki, oh nie. Rzuciła okiem na ptaka, który nie był akurat skupiony na niej.
- Dziękuję, bardzo dziękuję, Zbutwiały Pniu. Porozmawiajmy później, dobrze? - rzuciła w jego stronę, po czym faktycznie, uciekła w stronę obozu. Czuła się jak pokraka...! Oh, jak najszybciej musiała do medyka, do medyka.
zt
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Właściwie nie słyszał dobiegających do niego słów Świetlikowej Kniei, jedyne co jeszcze istniało w świecie wojownika to jego pazury zatapiające się w ciele ptaka, tym razem naprawdę głęboko. Uderzenia, które sam otrzymał też prawie nie poczuł, czym było w porównaniu z innymi ranami, jakie otrzymywał w swoim życiu? Właściwie nie istniało. Zbyt skupiony na walce nie zarejestrował do końca i tego, że kotka posłuchała się jego rady i rzeczywiście uciekła, za nią będzie mógł rozglądać się później.
To, co zrobił wciąż nie wystarczało jednak, by zabić ptaka, a tym razem musiał rzeczywiście dokończyć swoje zadanie. Był już blisko,czuł to, drapieżnik w końcu znalazł się na ziemi zamiast w powietrzu - a kot rzucił się w stronę jego szyi, zamierzając wgryźć się w nią własnymi zębami.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Atak Skały → słaby → 50% → [37-16]x0.5=10(zaokrąglone w dół) Atak Puchacza → krytyczny → 150% → [40-23]x1.5 =26(zaokrąglone w górę)
Puchacz był poważnie zraniony, jak i zajęty wojownikiem, dało to więc czas Świetlikowej Kniei na oddalenie się od miejsca starcia i ucieknięcie do bezpiecznego obozu.
W tym samym czasie Zbutwiały Pień chciał dokończyć, to co przyszło nie jemu zacząć. Rzucił się ku puchaczowi, zębami chcąc złapać skórę na szyi ptaka. Udało się, nie było to jednak najlepsze pochwycenie, bowiem mocniejsze szarpnięcie się puchacza sprawiło, iż zdołał wydostać się z uchwytu wojownika.
Był to moment, w którym coś się zmieniło… Puchacz wydał z siebie głośny dźwięk, trzepnął skrzydłami, dając radę nieco wyżej podskoczyć i swoimi szponami trafił prosto w głowę Zbutwiałego Pnia. Cudem ostre pazury uniknęły oka. Zahaczyły jednak o coś zupełnie innego, na początku przecięły skórę na głowie, a potem rozerwały lewe ucho, odrywając jego spory kawałek.
Świetlik: lvl: 2 | S: 7[9] | Zr: 8[11] | Sz: 3[4] | Zm: 2[3] | HP: 22/70 | W: 29/40 » przerzuty: 0/1 » spadek HP o połowę: wartości statystyk obniżone o ¼ » rana 0 stopnia: trzy ślady pazurów na czubku głowy » rana 1 stopnia: ślady pazurów na karku [-1HP do końca walki] → rzut na infekcje → 6 → infekcja [rana zmienia stopień na 2] » rana 1 stopnia: ślady pazurów na grzbiecie [-1HP do końca walki] → rzut na infekcje → 3 → brak infekcji » rana 1 stopnia: ślady pazurów na barku [-1HP do końca walki] → rzut na infekcje → 3 → brak infekcji
Skała: lvl: 6 | S: 24 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 84-26=58/85 | W: 62-3=59/65 » przerzuty: 0/5 » rana 0 stopnia: obity pyszczek » rana 2 stopnia: głębokie trzy ślady pazurów przy nasadzie ucha i oderwanie ¾ lewego ucha [w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP aż do końca walki] poglądowy wygląd ucha, kc ość za rysuneczek <33
Puchacz na ziemi: S: 20[16] | Zr: 14[11] | Sz: 9[7] | Zm: 12[10] | HP: 21-1-3-10=7/70 | W: 43-6=37/60 » puchacz wpada w furię: statystyki rosną o ¼ początkowej wartości » rana 1 stopnia: zadrapanie na skrzydle i wyrwane pióro [-1HP do końca walki] » rana 0 stopnia: draśnięcie pod okiem » rana 2 stopnia: wyrwany fragment skóry z piórami na tułowiu [w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP aż do końca walki] » rana 1 stopnia: zadrapanie na gardle [-1HP do końca walki] » rana 1 stopnia: ślady zębów na gardle [-1HP do końca walki]
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Ból odrywanego ucha jakby rozbudził wojownika w pełni, zupełnie jakby dopiero teraz poczuł on, że bierze udział w prawdziwej walce, a nie jakimś dziwnym śnie. Syknął, nie skupiając się jednak teraz na zalewającej jego głowę krwi, nie miał czasu na tym myśleć. Został tu już tylko on i drapieżnik, teraz był tego świadomy, a zaraz i jednego z nich powinno już zabraknąć.
Nie zamierzał wycofywać się teraz. Nie zamierzał tu zginąć (nie mógłby tego zrobić teraz. Nie zasługiwał na śmierć, na trafienie do Gwiezdnego klanu, na odpoczynek od wszystkiego co się działo), ale puchacz wyglądał już na ciężko rannego – każdy kolejny atak mógł go pewnie zabić.
Wojownik wyciągnął przed siebie jedną ze swoich łap i postarał się machnąć pazurami prosto przez oczy ptaka, tuż nad dziobem, którym przed chwilą go zranił.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Atak Puchacza → udany → 100% → [30-28] =2 Atak Skały → udany → 100% → [39-21]=18
Puchacz próbował w swoich ostatnich chwilach coś jeszcze zdziałać. Zaczął szamotać się, wymachując skrzydłami, wydając głośne dźwięki, aż w końcu dosięgnął dziobem wojownika. Nie była to jego najpoważniejsza, zrobiona rana. Ledwie Zbutwiałego Pnia drasnął.
Z kolei cienisty wojownik nie zamierzał TYLKO podrapać ptaka po nosie. Łapa uzbrojona w pazury celnie dosięgnęła oczu puchacza i przejeżdżając po nich sprawiła, iż chwilę później ptak przewrócił się na ziemię. Już się nie ruszał.
Skała: lvl: 6 | S: 24 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 58-2-3=53/85 | W: 62-3=59/65 » przerzuty: 1/5 » rana 0 stopnia: obity pyszczek » rana 2 stopnia: głębokie trzy ślady pazurów przy uchu i oderwanie ¾ lewego ucha [w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP aż do końca walki] poglądowy wygląd ucha, kc ość za rysuneczek <33 → rzut na infekcje → 1 → infekcja
Puchacz na ziemi: S: 20[16] | Zr: 14[11] | Sz: 9[7] | Zm: 12[10] | HP: 7-18-1-2-1-1=-16/70 | W: 37-6=31/60 » ŚMIERĆ » puchacz wpada w furię: statystyki rosną o ¼ początkowej wartości » utrata ⅓ wytrzymałości: -1 do celności » rana 1 stopnia: zadrapanie na skrzydle i wyrwane pióro [-1HP do końca walki] » rana 0 stopnia: draśnięcie pod okiem » rana 2 stopnia: wyrwany fragment skóry z piórami na tułowiu [w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po -2HP aż do końca walki] » rana 1 stopnia: zadrapanie na gardle [-1HP do końca walki] » rana 1 stopnia: ślady zębów na gardle [-1HP do końca walki] » rana 2 stopnia: głębokie zadrapane na głowie, uszkodzenie obu gałek ocznych
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Stał przez chwilę, dysząc nad ciałem puchacza, wpatrując się w niego, jakby oczekiwał, czy drapieżnik znów się nie poruszy. Był jednak martwy, całkiem martwy, w przeciwieństwie do niego samego – nawet jeśli rannego, to całkiem nieźle trzymającego się jeszcze na łapach. Może Zbutwiały Pień rzeczywiście był lepszym wojownikiem od Skalistego Zbocza.
Musiał jeszcze pozbyć się ciała drapieżnika, nie powinien zostawiać go tu na środku, żeby przyciągał kolejnych. Nie chciał, by zajęło to długo, nie starał się, żeby była to najlepsza praca na świecie, ale musiał ją jeszcze dokończyć nim ból ucha (czy może raczej miejsca, skąd kiedyś wyrastało jego ucho) stał się zbyt silny.
Przyszedł czas, by udać się do medyka, to również było oczywiste. Czy Rwąca Zawieja będzie zadowolona, gdy zjawi się znów w Korzennej Jamie? Czy będzie teraz wyglądał na dobrego wojownika, wzór do naśladowania dla ich dzieci czy kogoś, kto jedynie wdał się w walkę i dał się zranić całkiem mocno? Nie ważne, trzeba było się zająć opatrzeniem tej rany. Na szczęście przynajmniej poza tym chyba nie stało się mu nic poważnego. I co ważniejsze zdołał uratować kogoś innego.
// zt
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Uproszenie Dziczego Dołu o towarzystwo w porannym patrolu połączonym z polowaniem to prawdopodobnie najprostsza rzecz, której Niepylącej Łapie udało się dokonać w życiu. Umówili się zawczasu, że na wysokości Mechowiska wojownik zostanie o kilkanaście kroków z tyłu, w zasięgu wołania o pomoc, natomiast terminator będzie rozglądać się za zwierzyną – i tak też czynią. Niepyląca Łapa uprzejmie dziękuje za życzenia powodzenia i zanurza się w gąszcz w poszukiwaniu zwierzyny, mając przy tym szczerą nadzieję, że Dziczy Dół nie zorientuje się, iż cała gadka o tym, jak to pewnie nie czuje się w roli myśliwego, to bujda na resorach.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
I do niego dotarły informacje o dziwacznych znaleziskach, jakie przynosiła rzeka. Postanowił sprawdzić to na własną łapę, wybierając się na samotne poszukiwania. Kto wie, co przyniesie mu ciekawość?
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.