Duża, urodziwa kotka o mocnej i dobrze umięśnionej, ale proporcjonalnej sylwetce oraz zgrabnych łapach. Jej przyjemnie mięciutkie i zarazem długie futerko jest białe, ale nie na całej przestrzeni jej ciała, ponieważ posiada ona jedno znaczenie. To znaczenie znajduje się dokładnie na jej prawej przedniej łapie, a konkretnie na jej nadgarstku. Jest tam nieduża plamka w niebieskim kolorze. Poza tym Wiewióreczka ma błyszczące wyraziste oczy o intensywnie błękitnej barwie. Najwięcej piękna kotce przydaje jednak jej długi oraz bardzo puszysty ogon idealnie pasujący do gęstej równie puszystej w stosunku do reszty futra kryzy na jej szyi oraz pyszczek w typie europejskim, który ma średnią długość. Natomiast nos ma ona różowy, zaś jej uszy posiadają na sobie sporo włosa jednak nie w przesadnej ilości.
Pełna optymizmu, wesoła, radosna i bardzo energiczna kotka, która mimo że jest już dorosła wciąż ma w sobie pełno kocięcej energii. Jest to w większości pozytywna energia, ale może być ona pesząca lub wręcz irytująca dla tych, którzy pragną ciszy, spokoju i nie poruszania tematów związanych z ich życiem osobistym. Wiewióreczka bywa bardzo ciekawska, wszędobylska, a poza tym ogromnie chce pomagać, nawet jak ktoś sobie tego nie życzy. Kocha kwiaty i gdy tylko jest to możliwe dekoruje sobie nimi legowisko lub wplata w swoje futro. Do tego jest inteligentna, więc chętnie i szybko uczy się nowych rzeczy, lubi eksperymentować i próbować tych, z którymi się dotychczas nie spotkała. Zdarza się jednak, że do niektórych rzeczy łatwo traci cierpliwość i zaczyna wpadać w złość kiedy jej nie wychodzą. Bardzo dba o swój wygląd i uwielbia gdy ktoś zauważa jej piękno, ale jednocześnie nie jest przesadnie próżna i nie ma problemu z ubrudzeniem się jeśli dana sytuacja tego wymaga. Niestety często bywa też bezmyślna i impulsywnie potrafi podjąć niewłaściwe decyzje. Czuje się silnie związana ze swoją rodziną i klanem, ale nie unika też kontaktów z innymi kotami, bardzo się nawet cieszy kiedy może poznać kogoś nowego. W stosunku do obcych jest jednak stanowczo zbyt łatwowierna, naiwna i często przyjmuje ich słowa jako prawdę, nawet gdy nią nie są. Do tego fascynują ją jeże, są to chyba jedyne stworzenia na które nie chce polować i stara się je chronić przed innymi. Próbuje się nauczyć języka jeży, żeby móc z nimi rozmawiać, ale jak na razie udało jej się zrozumieć najwyżej kilka prostych słów.
Wyglądało na to, że pieszczoch jest jednak przyjazny i nie zamierza jej atakować, więc odprężyła się całkowicie i podeszła nieco bliżej. Słysząc natomiast zadane przez niego pytanie potrząsnęła przecząco głową, zastanawiając się czemu w sumie przyszło mu na myśl, że miałaby mieszkać w tym czymś. - Nie, nawet nie wiem co to tak właściwie jest. Mieszkam trochę dalej stąd w obozie Klanu Gromu, do którego należę. Jestem Skacząca Łapa, chociaż możesz nazywać mnie też Wiewiórką lub Wiórą jeśli wolisz, a ty kim jesteś? – spytała pod koniec zaciekawiona. Klanowe koty często gardziły tymi mieszkającymi z Dwunogami, ale ona taka nie była. Oczywiście jako przyszły wojownik musiała odrzucać wygodne życie pieszczocha, nie znaczyło to jednak że powinna koniecznie okazywać wrogość kotom, które żyły w ten sposób. Dopóki kocur nie stanowił zagrożenia dla niej lub jej klanu wszystko było w jak najlepszym porządku.
Karykaturalnej budowy ciało utrzymywane jest na długich, chudych nóżkach. Z tyłu niemalże zawsze uniesiony powiewa z zadowoleniem równie długi, równie chudy ogon. Pyszczek Gremlinka jest kanciasty, wykrzywiony w wiecznym uśmiechu. Na szczycie głowy wyrasta para dużych uszu, a poniżej nich znajdują się błękitne ślepia, z czego prawe posiada bardziej wyblakły odcień tego koloru.
Białe futro kocura nieskalane chociażby jedną pręgą jest krótkie, kręcone i często placzą się w nim różnego rodzaju gałązki i liście przyniesione znad dworu, a łapy niemalże zawsze są brudne od ziemi, czy to znad dworu, czy domowych doniczek. Kąpiele z udziałem szamponu są częstym elementem gremliniego życia.
Głośny, energiczny, ciekawski, nie brakuje mu empatii - po więcej zapraszam do kp!!
Gdy tylko usłyszał skąd pochodzi nieznajoma, a raczej już znajoma wszelkie zmartwienie z niego wyparowało, jakby zupełnie zapomniał, że bratu grozi niebezpieczeństwo. Oczy mu rozbłysły, a łapy zaczęły przebierać w miejscu. - O RAJCIU! KLAN GROMU! -Wydał z siebie podekscytowany pisk.- Nie wiesz nawet jak się cieszę! Bo ja szukam Klanu Gromu! Znaczy szukamy, razem z moim bratem szukamy! O raju, nie sądziłem, że tak szybko go znajdziemy. Znaczy w sumie nie Klan, ale kota z niego! I mówisz, że mieszkasz niedaleko, tak? Tak? Tak?! -Rozemocjonowanie było tak wielkie, że aż zapomniał się kotce przedstawić, a to chyba bardzo nieładnie! A no i zapomniał że powiedziała dalej, nie niedaleko.
Duża, urodziwa kotka o mocnej i dobrze umięśnionej, ale proporcjonalnej sylwetce oraz zgrabnych łapach. Jej przyjemnie mięciutkie i zarazem długie futerko jest białe, ale nie na całej przestrzeni jej ciała, ponieważ posiada ona jedno znaczenie. To znaczenie znajduje się dokładnie na jej prawej przedniej łapie, a konkretnie na jej nadgarstku. Jest tam nieduża plamka w niebieskim kolorze. Poza tym Wiewióreczka ma błyszczące wyraziste oczy o intensywnie błękitnej barwie. Najwięcej piękna kotce przydaje jednak jej długi oraz bardzo puszysty ogon idealnie pasujący do gęstej równie puszystej w stosunku do reszty futra kryzy na jej szyi oraz pyszczek w typie europejskim, który ma średnią długość. Natomiast nos ma ona różowy, zaś jej uszy posiadają na sobie sporo włosa jednak nie w przesadnej ilości.
Pełna optymizmu, wesoła, radosna i bardzo energiczna kotka, która mimo że jest już dorosła wciąż ma w sobie pełno kocięcej energii. Jest to w większości pozytywna energia, ale może być ona pesząca lub wręcz irytująca dla tych, którzy pragną ciszy, spokoju i nie poruszania tematów związanych z ich życiem osobistym. Wiewióreczka bywa bardzo ciekawska, wszędobylska, a poza tym ogromnie chce pomagać, nawet jak ktoś sobie tego nie życzy. Kocha kwiaty i gdy tylko jest to możliwe dekoruje sobie nimi legowisko lub wplata w swoje futro. Do tego jest inteligentna, więc chętnie i szybko uczy się nowych rzeczy, lubi eksperymentować i próbować tych, z którymi się dotychczas nie spotkała. Zdarza się jednak, że do niektórych rzeczy łatwo traci cierpliwość i zaczyna wpadać w złość kiedy jej nie wychodzą. Bardzo dba o swój wygląd i uwielbia gdy ktoś zauważa jej piękno, ale jednocześnie nie jest przesadnie próżna i nie ma problemu z ubrudzeniem się jeśli dana sytuacja tego wymaga. Niestety często bywa też bezmyślna i impulsywnie potrafi podjąć niewłaściwe decyzje. Czuje się silnie związana ze swoją rodziną i klanem, ale nie unika też kontaktów z innymi kotami, bardzo się nawet cieszy kiedy może poznać kogoś nowego. W stosunku do obcych jest jednak stanowczo zbyt łatwowierna, naiwna i często przyjmuje ich słowa jako prawdę, nawet gdy nią nie są. Do tego fascynują ją jeże, są to chyba jedyne stworzenia na które nie chce polować i stara się je chronić przed innymi. Próbuje się nauczyć języka jeży, żeby móc z nimi rozmawiać, ale jak na razie udało jej się zrozumieć najwyżej kilka prostych słów.
Zrobiła nieco zaskoczoną minę, bo kompletnie nie spodziewała się takiej reakcji jako, że z tego, co słyszała to podobno pieszczochy raczej boją się klanów i niezbyt za nimi przepadają albo w ogóle nie kojarzą co to klan. Ten tutaj jednak sprawiał wrażenie jakby się orientował w temacie co tym bardziej było dla niej interesujące, bo kto wie? Może kocur też pochodzi z klanów i ma powiązaną z nimi przeszłość, a po prostu został porwany przez Dwunogów i dlatego teraz pachniał pieszczochem? Do tego szukał ze swoim bratem konkretnie Klanu Gromu, czyżby to właśnie z jej klanu pochodzili? A może nawet mieli tam kogoś bliskiego? No proszę, takie historie się dzieją pod jej nosem, a ona nawet nie ma o tym pojęcia! Uśmiechnęła się szeroko i skinęła lekko pyszczkiem. - No, kawałek w sumie do przejścia jest ale nie bardzo duży, przed zmierzchem a nawet i wcześniej na spokojnie można być już w obozie. Powiedz, jak się nazywasz i skąd znasz mój klan? Twój brat jest gdzieś niedaleko? Czemu szukacie Klanu Gromu? Czyżbyście chcieli do nas dołączyć? – było to sporo pytań, ale ciężko by Wiewiórka ich nie zadała, ciekawość niemal rozsadzała ją od środka. Koniecznie musiała dowiedzieć się więcej.
Karykaturalnej budowy ciało utrzymywane jest na długich, chudych nóżkach. Z tyłu niemalże zawsze uniesiony powiewa z zadowoleniem równie długi, równie chudy ogon. Pyszczek Gremlinka jest kanciasty, wykrzywiony w wiecznym uśmiechu. Na szczycie głowy wyrasta para dużych uszu, a poniżej nich znajdują się błękitne ślepia, z czego prawe posiada bardziej wyblakły odcień tego koloru.
Białe futro kocura nieskalane chociażby jedną pręgą jest krótkie, kręcone i często placzą się w nim różnego rodzaju gałązki i liście przyniesione znad dworu, a łapy niemalże zawsze są brudne od ziemi, czy to znad dworu, czy domowych doniczek. Kąpiele z udziałem szamponu są częstym elementem gremliniego życia.
Głośny, energiczny, ciekawski, nie brakuje mu empatii - po więcej zapraszam do kp!!
Kawałek, to znaczyło niedaleko! Uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi do uśmiechu kotki, po czym pokiwał energicznie głową. - A pytania, tak, tak! Już! -Potruchtał nieco w miejscu chcąc rozładować energię, która wręcz go rozpierała. Było to wielce trudne zadanie, ale po pewnym czasie udało mu się to na tyle, że był w stanie odpowiedzieć kotce na pytania i zaspokoić (jak miał nadzieję!) jej ciekawość. - Jestem Gremlin, mój brat to Goblin, zostawiłem go w okolicach stajni, bo musi odpoczywać. Wiesz co to stajnia? Takie miejsce, gdzie trzymają konie. Gdybyś nie wiedziała. -Nie zakładał, że kotka była głupia, po prostu wiedział, że dzikie koty miały problem z ludzką terminologia i wolał tłumaczyć wszystko na bieżąco, zresztą ciężko było mu teraz zamknąć pysk.- Wujek Chrabąszcz opowiadał nam o Klanach, a najwięcej o Gromie właśnie, bo stamtąd pochodził. I tak chcemy do niego dołączyć! -Ostatnie zdanie wypowiedział z tym samym podekscytowaniem co wcześniej, jakby jego wcześniejsze starania rozładowania energii poszły w zapomnienie.
Duża, urodziwa kotka o mocnej i dobrze umięśnionej, ale proporcjonalnej sylwetce oraz zgrabnych łapach. Jej przyjemnie mięciutkie i zarazem długie futerko jest białe, ale nie na całej przestrzeni jej ciała, ponieważ posiada ona jedno znaczenie. To znaczenie znajduje się dokładnie na jej prawej przedniej łapie, a konkretnie na jej nadgarstku. Jest tam nieduża plamka w niebieskim kolorze. Poza tym Wiewióreczka ma błyszczące wyraziste oczy o intensywnie błękitnej barwie. Najwięcej piękna kotce przydaje jednak jej długi oraz bardzo puszysty ogon idealnie pasujący do gęstej równie puszystej w stosunku do reszty futra kryzy na jej szyi oraz pyszczek w typie europejskim, który ma średnią długość. Natomiast nos ma ona różowy, zaś jej uszy posiadają na sobie sporo włosa jednak nie w przesadnej ilości.
Pełna optymizmu, wesoła, radosna i bardzo energiczna kotka, która mimo że jest już dorosła wciąż ma w sobie pełno kocięcej energii. Jest to w większości pozytywna energia, ale może być ona pesząca lub wręcz irytująca dla tych, którzy pragną ciszy, spokoju i nie poruszania tematów związanych z ich życiem osobistym. Wiewióreczka bywa bardzo ciekawska, wszędobylska, a poza tym ogromnie chce pomagać, nawet jak ktoś sobie tego nie życzy. Kocha kwiaty i gdy tylko jest to możliwe dekoruje sobie nimi legowisko lub wplata w swoje futro. Do tego jest inteligentna, więc chętnie i szybko uczy się nowych rzeczy, lubi eksperymentować i próbować tych, z którymi się dotychczas nie spotkała. Zdarza się jednak, że do niektórych rzeczy łatwo traci cierpliwość i zaczyna wpadać w złość kiedy jej nie wychodzą. Bardzo dba o swój wygląd i uwielbia gdy ktoś zauważa jej piękno, ale jednocześnie nie jest przesadnie próżna i nie ma problemu z ubrudzeniem się jeśli dana sytuacja tego wymaga. Niestety często bywa też bezmyślna i impulsywnie potrafi podjąć niewłaściwe decyzje. Czuje się silnie związana ze swoją rodziną i klanem, ale nie unika też kontaktów z innymi kotami, bardzo się nawet cieszy kiedy może poznać kogoś nowego. W stosunku do obcych jest jednak stanowczo zbyt łatwowierna, naiwna i często przyjmuje ich słowa jako prawdę, nawet gdy nią nie są. Do tego fascynują ją jeże, są to chyba jedyne stworzenia na które nie chce polować i stara się je chronić przed innymi. Próbuje się nauczyć języka jeży, żeby móc z nimi rozmawiać, ale jak na razie udało jej się zrozumieć najwyżej kilka prostych słów.
- Och, Chrabąszcz to mój brat, ale fajnie się złożyło i gdybym tylko mogła to nawet sama przyjęłabym was oczywiście do Gromu. Niestety jestem póki co tylko terminatorką, ale nie martw się, porozmawiam z kim trzeba i może uda wam się stać częścią klanu. Nie wiem czy będzie to do zrealizowania jeszcze dziś, więc radziłabym żebyście ty i twój brat postarali się być w miarę możliwości w pobliżu granicy Klanu Gromu każdego dnia. - tutaj opowiedziała dokładnie którędy przebiega granica. - Rozpoznacie ją bez trudu po silnym zapachu kotów należących do Gromu. Nie przekraczajcie jej jednak, będziecie mogli to zrobić dopiero gdy już zostaniecie przyjęci. – rzekła pod koniec przybierając poważny ton. Zapewne Chrabąszcz poinformował ich już o wszystkim, co potrzebowali wiedzieć, ale wolała na wszelki wypadek powtórzyć, aby mieć pewność, że kocury nie będą mieć żadnych kłopotów. Powiedziała też w taki sposób, aby nie zdradzić, że w Klanie Gromu nie ma chwilowo, ani przywódcy, ani zastępcy. Z pewnością jednak Tupocząca wróci lada chwila, więc jeżeli tylko będzie ku temu możliwość poinformuje ją o dwójce przybyszów chcących dołączyć do Gromu. Oczywiście wpierw sama sprawdzi czy są w pobliżu granicy tak jak poprosiła, żeby nie fatygować niepotrzebnie nowej Gwiazdy gdyby ich jednak nie było.
Karykaturalnej budowy ciało utrzymywane jest na długich, chudych nóżkach. Z tyłu niemalże zawsze uniesiony powiewa z zadowoleniem równie długi, równie chudy ogon. Pyszczek Gremlinka jest kanciasty, wykrzywiony w wiecznym uśmiechu. Na szczycie głowy wyrasta para dużych uszu, a poniżej nich znajdują się błękitne ślepia, z czego prawe posiada bardziej wyblakły odcień tego koloru.
Białe futro kocura nieskalane chociażby jedną pręgą jest krótkie, kręcone i często placzą się w nim różnego rodzaju gałązki i liście przyniesione znad dworu, a łapy niemalże zawsze są brudne od ziemi, czy to znad dworu, czy domowych doniczek. Kąpiele z udziałem szamponu są częstym elementem gremliniego życia.
Głośny, energiczny, ciekawski, nie brakuje mu empatii - po więcej zapraszam do kp!!
Trybiki w głowie kocura zaczęły obracać się z zawrotną prędkością, gdy tylko usłyszał, że kotka była spokrewniona z Chrabąszczem. - OJEJU! TO JESTEŚ MOJĄ CIOCIĄ! -Wykrzyknął z zaskoczeniem, po czym poruszył rozemocjonowany łapami.- Znaczy no prawie, bo wujek Chrabąszcz nie jest moim prawdziwym wujkiem z krwi i kości, ale mogłem tak do niego mówić! Mogę ci mówić ciociu, ciociu Wiewiórko? Mogę? Proszę, tak bardzo ładnie proszę! -Uśmiechnął się do terminatorki. Praktycznie wcale jej nie znał, ale nie przeszkadzało mu to w okazywaniu zdecydowanie zbyt dużego uwielbienia. Uznał, że jeśli ma dołączyć do Klanu Gromu to dobrze będzie, jeśli będzie miał w nim już paru przyjaciół na sam start. - Ja i mój brat będziemy kręcić się w pobliżu. I nie martw się, będę pilnował, żeby Goblin nie przekroczył waszych granic. Nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię znalazłem! -
Duża, urodziwa kotka o mocnej i dobrze umięśnionej, ale proporcjonalnej sylwetce oraz zgrabnych łapach. Jej przyjemnie mięciutkie i zarazem długie futerko jest białe, ale nie na całej przestrzeni jej ciała, ponieważ posiada ona jedno znaczenie. To znaczenie znajduje się dokładnie na jej prawej przedniej łapie, a konkretnie na jej nadgarstku. Jest tam nieduża plamka w niebieskim kolorze. Poza tym Wiewióreczka ma błyszczące wyraziste oczy o intensywnie błękitnej barwie. Najwięcej piękna kotce przydaje jednak jej długi oraz bardzo puszysty ogon idealnie pasujący do gęstej równie puszystej w stosunku do reszty futra kryzy na jej szyi oraz pyszczek w typie europejskim, który ma średnią długość. Natomiast nos ma ona różowy, zaś jej uszy posiadają na sobie sporo włosa jednak nie w przesadnej ilości.
Pełna optymizmu, wesoła, radosna i bardzo energiczna kotka, która mimo że jest już dorosła wciąż ma w sobie pełno kocięcej energii. Jest to w większości pozytywna energia, ale może być ona pesząca lub wręcz irytująca dla tych, którzy pragną ciszy, spokoju i nie poruszania tematów związanych z ich życiem osobistym. Wiewióreczka bywa bardzo ciekawska, wszędobylska, a poza tym ogromnie chce pomagać, nawet jak ktoś sobie tego nie życzy. Kocha kwiaty i gdy tylko jest to możliwe dekoruje sobie nimi legowisko lub wplata w swoje futro. Do tego jest inteligentna, więc chętnie i szybko uczy się nowych rzeczy, lubi eksperymentować i próbować tych, z którymi się dotychczas nie spotkała. Zdarza się jednak, że do niektórych rzeczy łatwo traci cierpliwość i zaczyna wpadać w złość kiedy jej nie wychodzą. Bardzo dba o swój wygląd i uwielbia gdy ktoś zauważa jej piękno, ale jednocześnie nie jest przesadnie próżna i nie ma problemu z ubrudzeniem się jeśli dana sytuacja tego wymaga. Niestety często bywa też bezmyślna i impulsywnie potrafi podjąć niewłaściwe decyzje. Czuje się silnie związana ze swoją rodziną i klanem, ale nie unika też kontaktów z innymi kotami, bardzo się nawet cieszy kiedy może poznać kogoś nowego. W stosunku do obcych jest jednak stanowczo zbyt łatwowierna, naiwna i często przyjmuje ich słowa jako prawdę, nawet gdy nią nie są. Do tego fascynują ją jeże, są to chyba jedyne stworzenia na które nie chce polować i stara się je chronić przed innymi. Próbuje się nauczyć języka jeży, żeby móc z nimi rozmawiać, ale jak na razie udało jej się zrozumieć najwyżej kilka prostych słów.
- Pewnie, że tak. Poza tym w klanie mamy jeszcze więcej rodziny i mam nadzieję, że dogadacie się z nimi równie miło jak ze mną. – uśmiechnęła się szeroko. Trudno powiedzieć czy faktycznie wszyscy też będą tacy zadowoleni z dołączenia Gremlina i Goblina do ich rodziny, ale chciała wierzyć, że tak. Przecież klan potrzebował nowych wojowników, którzy uczyniliby go silniejszym, więc każdy przybysz był cenny. To rzeczywiście ogromne szczęście, że udało im się na siebie trafić i Wiewiórka aż zamruczała z zadowolenia, słysząc dalsze słowa kocura. - Ja również bardzo się z tego cieszę, teraz powinnam już wracać, ale z pewnością wkrótce znowu się spotkamy. Do zobaczenia! – po tych słowach terminatorka ruszyła w drogę powrotną do obozu Klanu Gromu. Nie mogła się doczekać, aż opowie o wszystkim nowej przywódczyni.
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Bury wilczur kazał się trzymać z daleka, lecz Rokitnik miał tu swoje interesy, czy tamten tego chciał, czy nie.
Klan Gromu był niedaleko, tak jak i Klan Cienia. Pomyśleć, że sąsiedzi nie rzucili się sobie do gardeł, patrząc, że Gromiacy marnieli z każdym księżycem.
Rokitnik? Żył w najlepsze - sylwetka spulchniała, lecz dalej była umięśniona. Futro stało się delikatniejsze, zdrowsze, a a do oka wrócił stary błysk zuchwałości.
Obserwował, a na każdy najmniejszy szelest odwracał ucho. Na wysokim Ulu można było ładnie obserwować okolice. Ruszał łapami, by te nie zmarzły.
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik przylazł w prostej sprawie - ukraść miód. Prosty cel, gorsze wykonanie, bo machnął się w łapę, a miodu nici w starych ulach.
Siedział nad terenami, widział granicę. Trzeba by było pozbierać kiedyś roślinek i ukraść je tym sposobem gromowi, przynajmniej z ziem niczyich. Ziemie niczyje niczyimi, więc tylko ich strata, gdyby byli zbyt leniwi, by tu zajść i szukać.
Eh, ale czego można po Klanowych kotach się spodziewać?
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Nie doszukiwał się znaków, a jednak najmniejsza zmiana zachodząca na niebie coś dla niego znaczyła. Opuścił obóz Klanu Cienia bladym świtem. Pod pretekstem polowania, choć to nie zwierzyny w istocie poszukiwał. Szukał odpowiedzi.
Gdy do jego nozdrzy dotarła znajoma woń, nie był pewien, jak zareagować. Otępiały stanął w miejscu, wzrokiem usiłując wyszukać poszlak, wskazówek, podpowiedzi. Czy wszystko, co działo się ostatnio w jego życiu znaczyło coś więcej?
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Smród, gamora i zamora.
Tak w skrócie, nie będąc sobą, ładnie mówiąc, Rokitnik skomentował by wygląd burego. Rokitnik był jednak Rokitnikiem i komentarz był jeden.
-Capisz jak mokry kundel. Rzeka cie wymyła? Bo takiej ryby jeszcze nie widziałem.- Prychnął z rozbawieniem.
Rokitnik siedział na ulu, a łapą starał dalej się coś wygrzebać. No, nie pomijając omijania latających wokół pszczół, których Rokitnik z deka się obawiał. Jak na razie nie zorientowały się chyba, co chce szylkretowy kocur zrobić.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Odpowiedzi na swe pytania nie znalazł. Chyba nie. Nie był pewien, za co go pokarano, mógł jednak wiedzieć - czym. Czy w każdym i we wszystkim powinien poszukiwać się znaków? Na pojawienie się znajomego (niekoniecznie obdarzonego przez Psią Gwiazdę sympatią) nie zareagował ze szczególnym entuzjazmem. Co najwyżej z dość nietypowym połączeniem trwogi i znużenia, bo te wywoływało w nim ponowne spotkanie.
- Myślałem, że Gwiezdny Klan ukarał mnie wystarczająco. - mruknął - Ale były to jedynie próby przygotowania mnie na kolejne spotkanie z tobą.
W innym wypadku, kiedy był jeszcze innym kotem, zapewne byłby zignorował ten przypadek, jak i samą obecność Rokitnika. Teraz jednak musiał poszukiwać poszlak. Odpowiedzi w tym i tam, gdzie normalnie nie śmiałby się ich doszukiwać. Kim była? Czego szukała i czego od niego chciała? Czy była kolejnym upiorem - utrapieniem?
- Od księżyców mnie nachodzisz, jakkolwiek ci na imię. - zaczął - Od księżyców pojawiasz się na granicach Klanu Cienia, a teraz podążyłaś za mną aż tutaj. Kto cię przysłał?? Czego ode mnie chcesz, zmoro? Jesteś jedną z nich? To oni cię tu zesłali?
Czy przyszła na dobre go zniszczyć, czy go uratować? Kim w istocie była i jaki był w tym jej cel? Wszystko było symbolem. Musiał o tym wiedzieć - jeśli nie wcześniej, teraz nadeszła na to pora. Odnaleźć drugie dno.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Kocur był otępiały, brzydki, stary.
Nie tak go sobie Rokitnik zapamiętał.
Nieważne, jaki kocur by był, to dalej kocur. Rokitnik musiał mieć się na baczności- co robiły jego uszy, łapiące każdy szmer, każdy krok burego popaprańca.
-Niezły komplement. Swojej kocicy też tak prawisz?- Parsknął pod nosem, nie kryjąc swoich uczuć wobec pręgowanego. Czy miał partnerkę? Rokitnik to nie obchodziło - tylko żal takiej, która była na tyle zdesperowana. -Nie do mnie takie szczekanie.- Dodaje szylkret, zwracając łeb z ula na burego. Przywódca czy nie, Rokitnik miał swój honor, bo na jego lojalność nikt sobie jak do tej pory nie zasłużył.
Końcówka ogona nie drga, gdy wielki kocur zabiera kolejne słowa, a uszy Rokitnika cofają się mimowolnie do tyłu. Łapa wyciąga miód, a Rokitnik liże jego minimalne kropelki. Szlag by to, pszczoły już nie produkują? Czy może źle łapie?
Mniejsza.
Rokitnik unosi brew i powstrzymuje się od parsknięcia po raz kolejny podczas wymiany zdań.
Cisza zapadła między dwójką, a Rokitnik spojrzał na burego i przemyślał sobie jedno - może coś zyskać ze stanu, w jakim znalazł się pręgus.
-Podążać? Za tobą? Ha!- Nie rób sobie nadziei. Może zanim stałeś się tym, czym teraz jesteś, to może bym się zastanowił. Lojalność i oddanie bowiem rzeczą rzadką. - Ogon drgnął, po raz pierwszy.
-Zmora? Zmora klanu gromu, tak. Tu masz rację.-
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
- Moja kocica zna swoje miejsce. - odpowiedział - W przeciwieństwie do ciebie. Buta jeszcze nigdy nie doprowadziła nikogo zbyt daleko. Traktuj to jako radę lub jako ostrzeżenie.
Z uwagą przyjrzał się szylkretowej postaci. Czy był to kolejny znak od losu? To, iż odchodziły od niego siły i ostrość charakteru? Jak mógł temu zapobiec? Czy była to przestroga - czy obecność Rokitnik nie była jedynie dziełem przypadku? Czy zjawiła się tu z konkretnego powodu? By go zniszczyć, czy też zapobiec jego destrukcji?
- Chwilowe osłabienie jest oznaką nadchodzącej siły. Tego możesz być pewna.
Jednak to następne słowa samotnika najbardziej go zainteresowały.
- A to… co miałoby to oznaczać? To dla nich działasz, zmoro? Od nich przychodzisz? Jaki jest twój cel? Mów… mów dalej.
Czy oznaczało to nadchodzące niebezpieczeństwo - ze strony tego, od kogo nie spodziewał się ciosu? Czy przychodziła tu po to, by go przestrzec? Wszystko to nie działo się bez powodu. Tego mógł być pewien.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik wyraźniej przejęty był brakiem miodu, niżeli słowami burego, lub samym jego byciem tutaj. Gdyby Rokitnik był okrutny, palnął by coś o pozostawionym sobie samym klanie, bez wodza na czele, lecz miał skrawki serca, które trzymały pysk na kłódkę.
-Istny romantyk z ciebie.- Podsumowuje gorzko i unosi garb nosa. Znalazł się przyjemniaczek...
Znów spogląda w ul i wydaje cichy syk, gdy jedna z pszczół siada mu na nosie. Zdmuchuje ją i zeskakuje z jednego ula na drugi, by pożyteczny owad nie gonił za nim.
Dopiero, gdy bury zaczął zadawać pytania, Rokitnik spojrzał na niego ukradkiem oka.
-Głuchy? Zmora klanu gromu. Nie twoja, chyba, że ładnie poprosisz.- Parsknął. -Klan Gromu? Posyłać kogoś? Zbyt dużo rozumu i chytrości im przypisujesz, Psia Gwiazdo.-
Końcówka ogona idzie w dół.
-Rokitnik, jak już. I nie jestem chłopcem na posyłki, nikogo. Patrzysz na wolnego kota. Bez pana, bez mistrza.-