Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Czy właśnie to mogło to oznaczać - zagrożenie czyhało na niego nie tylko ze strony Ciemnego Lasu? Czy jego wrogowie kryli się również daleko poza granicami Klanu Cienia - i to uświadomić miała mu szylkretka? Poczuł, jak jego ciało przeszyły nieprzyjemne dreszcze. Wrogowie otoczyli go z każdej strony. To powinien był zrozumieć. A ona... ona miała przynieść mu pomoc. A może zwyczajnie otrzeźwienie umysłu.
- Nie, nie, poczekaj.... Zmoro. Zacznijmy od nowa. - poprosił - Błagam cię o wysłuchanie. Kompletnie się co do ciebie pomyliłem... przychodzisz mi pomóc, to chciałaś powiedzieć. Wiesz coś na temat tego, co planują... wiesz coś o ich zasadzkach, prawda? Zmora Klanu Gromu... co przez to rozumiesz? Czy i w nich mam odnaleźć swych wrogów, czy i nad nimi zawisły duchy Ciemnego Lasu?
Z powagą (czy obłędem?) w oczach spojrzał na córkę Czaplego Pióra.
- Jeśli wiesz cokolwiek... masz mnie po swej stronie, Rokitniku. Czyhają nad nami upiory. Jeśli wiesz cokolwiek... jestem w stanie odwdzięczyć się za twą wiedzę.
Szaleństwo? Raczej łapanie się ostatniej deski ratunku - bo tym właśnie ona była, prawda?
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik poczuł na karku dziwne mrowienie - nieznajome, bo napewno nie było ono spowodowane strachem.
Bardziej ekscytacją, gdy kundel się skulił. Poprosił. Coś z nim było nie tak i Rokitnik widzi to od początku, lecz dalej bawi go fakt, że kocur coś sobie bzdura. Jak to kocur.
Kocur u władzy.
Ten skromny fakt mógł się Rokitnikowi przydać. Rokitnik był samolubny ale i był realistą. Gdy ktoś tak się zachowywał - coś się działo. Coś, czego Rokitnik nie wiedział i było to...Nie na łapę, lecz coś da się wymyślić. Byle, by się nie zaplątać.
Rokitnik uśmiechnął się nad burym i nastawił uszyska w słońcu.
-Klan Gromu ci nie straszny. Są słabi. Mnie zostawili na los w lecznicy, bym zgnił.- A sama ekspresja Rokitnika nasuwała proste podsumowanie - ciekawe, ile jeszcze kotów tak skończyło.
-Choć doszły mnie słuchy, że Wężowa Gwiazda skonał. To może być problem. Z każdą nową gwiazdą na niebie, nowa, świeża wiara powraca.- A co z tym idzie - odnowa klanu. Rokitnikowi było to nie na łapę, bo nowa władza mogła przyczynić się do większych patroli, a wtedy nici spotkań z matką.
-Ciemny las to za głupio powiedziane, o to nie musisz się martwić.-
Rokitnik owija łapy ogonem i unosi brew.
-Nami. Jakimi nami? Ja jestem kotem bez skazy, bez przysięgi lojalności do żadnego klanu.-
Uchyla łba.
-Odwdzięczyć, powiadasz? Co takiego możesz zaoferować, klanowy kocie?-
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
- Słaby… - potworzył cicho - Jak to słaby? Czy coś… czy coś mogło to spowodować? Czy i nad nimi wiszą zmory…? Zostawili cię w lecznicy… czy i ich Medycy sprzeciwili się własnym Klanowiczom?
Póki on miał siłę - równie silny był organizm jego Klanu. A jednak doniesienia o gromowych medykach jakoby przypominało mu własne historie… Czy Rokitnik uratowała własne życie - i mogła pomóc w walce z Bezgwiezdnymi także jemu?
- Wężowa Gwiazda odszedł kilka księżyców temu… przyczyny jego śmierci nie zostały wyjaśnione. Czy i jego nachodziły dusze, pozbawione oczu i gwiazd postacie? Zabierały mu życie po życiu…? Dlaczego odeszłaś - od nich? Czy i tobie objawiał się kres?
Co mogla mu dać - a co było najlepszym, co on mógł podarować jej w zamian? Czy gotów był jej oddać najwyższą ze swych wartości?
- Jezeli jesteś w stanie zapłacić za to ceną informacji… sprawić, bym dowiedział się, co dręczy mnie i Klany: gotów jestem pozwolić ci żyć i znaleźć swą ostoje w mych progach. Jeśli gotowa jesteś przynieść mnie i memu Klanowi ratunek… to tam jest dla ciebie miejsce.
Tyle mógł zrobić - by utrzymać się przy władzy i życiu. By zwyciężyć to, co usiłowało odwieść go od własnego triumfu.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
To wszystko było takie absurdalne. Chore. Słowa burego, to, co go niby nawiedzało. Bezgwiezdne postacie, o pustych oczodołach?
Nieźle musiał przedawkować na srebrnej skórce Psia Gwiazda, skoro jego umysł tak się odkleił.
-Nie rzucał bym oskarżeń tak wprost, psie. Prędzej ich słabość to liczba - wojowników, za mojego czasu, szło zliczyć na palcach. Medyka mają jednego.- Lecz to nie w liczbie medyków była siła, a w ich charakterach. Gwiezdny Nurt miała zbyt lekkie serce. -Jedna tragedia i klan leży w gruzach, a jednak...To ty padłeś atakiem czegoś. Czegoś martwego. Twoi medycy, nic ci nie byli łaskaw wyjawić?-
Bo żeby medyk nie dogadywał się z przywódcą, to inna para skarpet. Rokitnik nie zdziwiłby się, gdyby bury nie miał za wielu fanów - szczególnie po tym, jak odzywał się o swojej partnerce. Bieda kicia.
-Wąż padł po tym, jak ich opuściłem. Ze swoich relacji wiem, że nie była to typowa śmierć. Potwór dwunożnych. Ciekawy los. - Nie taka typowa sytuacja, przynajmniej. Żaden zdrowy kot nie chodzi w te okolice bez zabezpieczenia w formie własnych ludzi.
Matka swoje usłyszała i przekazała Rokitnik pod fałszywą maską, że zaginione dziecko wróci do klanu.
-Odszedłem, by ratować swe życie. By być wolnym od szponów tego, co być może ty przeżywasz. Śmierć na jawie.-
Rokitnik swoją teorie wysnuło - w jakiś nietrafny sposób kocur umarł, a teraz zjawy z tamtej gwiezdnej strony chcą tu przeniknąć.
Lub kocura porąbało. To też była opcja.
Rokitnik mruży ślepia.
-Jeśli pozwolisz mi robić swoje. Pomoge. Powiedz tylko warunki, czego oczekujesz.-
Wszędzie był bowiem haczyk, a Rokitnik na niedomówienia się nie zgadzał.
Nigdy.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
- Medykom bliżej jest do bezgwiezdnych niż któremukolwiek kotu w Klanie. - odparł - Czy ta zaraza... ta zgnilizna sięgnęła również Klanu Gromu? On... gdy trafił w ich łapy, zwrócili nam go martwego. Syna mego brata. Czy i w gromowych medyków wstąpili bezgwiezdni? Czy zepsucie przybywa z Klanu do Klanu?
Spojrzał na swą rozmówczynię:
- Mój stan jest dowodem walki. Tej toczonej ze zmorami. Jeśli wstąpili nawet w medyków, w koty, które panują nad życiem... nie możemy pozwolić, by dotarło to jeszcze głębiej. Mogą odebrać mi moje życia, jedno po drugim, ale nie są w stanie pozbawić Lasu jego potęgi.
Każde kolejne słowo córki Czaplego Pióra było jak odnaleziony element układanki. To wszystko, co się działo nie mogło być jedynie jego wymysłem.
- By ratować swe życie... by umknąć śmierci. Jeśli miałeś odwagę uratować siebie - możesz odratować również nas. Pozwolę ci na to, co uznasz za swą powinność. W zamian oczekuję... informacji. Na temat tego, co dzieje się u nich, co rozgrywa się poza terenami Klanu Cienia. Jeżeli możesz mi to dać... będziesz mógł nazywać się częścią Klanu Cienia. Nie pozwólmy zmorom zapanować nad nami, nad Czterema Klanami.
Czy to był jego cel - odratować Las od zniszczenia? Choć brzmieć mogło to nierealnie, od zawsze wiedział, że są mu przeznaczone wyższe cele.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
-Do Gwiezdnych również. Skąd pewność, że to właśnie nie Gwiezdni robią to, co uważasz za zmorę? Twoi medycy? Kiedy u nich ostatnio byłeś?-
To....Tego matka nie wspomniała. Pewnie nie miała nawet kiedy.
-Twój bratanek nie żyje. Ktoś jeszcze ucierpiał lub miał ucierpieć?-
Nie była to obawa, o nie. To było potwierdzenie tego, co Rokitnik wiedział - w Gromie nie było czego szukać. Szczególnie, jeśli było się byle kotem jak Rokitnik - wścibskim, nieposłusznym, dumnym.
Na teorię burego nic nie odpowiada, cofa jedynie uszy.
A więc tu leżało sedno. Rokitnik uniósł brew. Jego życia. Jego potęga. To było najważniejsze.
Rokitnik obrzydził się samym sobą, że dawał dziadkowi nadzieje, że chciał nim grać, lecz był już za daleko, by się wycofać.
-Za słuszne uznam, by na razie odejść. Zorientuje się, co i jak w moich stronach. Wróce. Jako pieszczoch - im mniej kotów mnie zna, tym lepiej. Klan Gromu nie może się dowiedzieć więcej, niż może. Udasz, że mnie nie znasz ale gdy dołącze, pomyślimy, jak zapobiec twej śmierci.-
Rokitnik nie chciał pachnieć mokrym psem, to też był faktor jego decyzji.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
- Widziałem w swym życiu Gwiezdnych. Nie muszę wierzyć w ich istnienie, by wiedzieć, iż są prawdziwi, a ich czyny mają moc. - odpowiedział - Moi medycy? I nad nimi zawisły zmory... to plaga, drogi Rokitnik, jeśli tego nie zwalczymy - dotrze do każdego Klanu.
W odpowiedzi na pytanie szylkretki dodał:
- Tego... nie mogę być pewien. A jednak tajemnicza śmierć ich przywódcy, me sny, pozbawione życia ciało mego bratanka - to nie może być przypadek. Nie mamy wiele czasu.
Wszak jak wiele żyć mu zostało? Nie dość wiele - należało działać prędko.
- Słuszna decyzja. - odparł - Gdy uznasz czas za odpowiedni... będę oczekiwał twego pojawienia się na granicach. Do zobaczenia, Rokitniku. W tobie nadzieja.
Czy we dwoje mogli więcej? Tego spotkania nie mógł uznać za przypadek. Spadł na niego ciężar odpowiedzialności - za zbawienie Lasu. W tym zawierało się jego cierpienie... teraz mógł już być pewien.
// zt
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Nie przynosił dobrych wieści. W sumie, nie przynosił żadnych. Matka nic nie przekazała, prócz wiadomości o odejściu Czaplego Pióra do starszyzny. Rokitnik musiał dbać o wizerunek w oczach szylkretki i grać, grać kłamcę dbającego o zdrowie ojczulka.
Znów, siedząc na ulach pod słońcem, cieniem owijał pobliską granicę. Ciemny wzrok wypatrywał, a uszy nasłuchiwały.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Psia Gwiazda zaś tego oczekiwał - wieści.
Nieco czasu minęło od jego spotkania z byłą Gromiaczką, a jednak oczekiwania były wysokie. Względnie. Czy to właśnie nie szylkretka miała mu przynieść odpowiedzi na dręczące go dylematy i obawy?
- A więc? - zapytał, podchodząc do niej - Z czym przychodzisz - co wiesz?
Oby składała przyrzeczenia, którym była w stanie sprostać. To świadczyło o kocie.
// sesja odbywa się w czaso przed cerką w cieniu!!
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik miał nadzieje, że staruszka trafi szlag. Że albo coś go zje w tym lesie, lub coś go strzeli.
Jednak Rokitnik nigdy nie miał szczęścia, jeśli chodzi o las i leśne koty. Szylkretowy spuszył futro widząc gnijącego starca, po czym zszedł z piedestału, kończąc tym znakiem swój cień na granicy.
-Klan Gromu ponownie się rozrasta. Rośnie. Rośnie jak pleśń na mym sercu. Zapolowałem i podarowałem im jedzenie, a oni śmieli wypomnieć, że to brak szacunku do zwierzyny - choć ta świeża i złapana na potrzeby klanu. Stają się coraz bardziej śmiali, Psia Gwiazdo. Jeden kot odszedł do starszyzny, to w kego miejscu pojawił się miot.-
Rokitnik wysunął pazury.
-Liczebność. Wróg każdego ustroju i spokoju. Jeden przywódca nigdy nie poradzi sobie z byt dużą ilością kotów. Tupocząca Gwiazda na razie nie ma tego problemu, ale będziesz potrzebował wiernych kotów, jeśli i nad gromem czai się coś, o czym powiadasz.-
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Nadzieja matką głupich.
Nawet jeśli nie wyglądał najlepiej, to wciąż trzymał się nie najgorzej. I wyczekiwał wieści. Tych, które miała przynieść mu Rokitnik - w formie… wymiany.
- Poradzili sobie…? - zapytał - Czy może jest w tym inny cel, cel zbierania sił..? Co planują? A ich medycy - czy nadal dręczą ich zmory?
Czy również w nich miał wroga? Czy bezgwiezdni zapuścili tam korzenie, by następnie skierować siły przeciwko niemu - i pozostałym Klanom? Wszystko to zdawało się nader niepokojące. Ale nie niemożliwe do zwalczenia. Nie, gdy miało się jego siłę.
- Moja propozycja pozostaje aktualna, jeśli… wciąż pragniesz przyczynić się do ratunku Lasu. - powiedział - Planują sprzeciwic się swemu przywódcy..? Zbłąkane owce. Jak wiele jeszcze wiesz, Rokitniku? W swym Klanie mam wierne koty. Liczę również na twoją uprzejmość. Będziesz mieć udział w czymś wielkim. Tego możesz być pewna.
Pewna tego, że ich imiona zostaną zapamiętane przez pokolenia. Musieli jednak działać. I to jak najszybciej.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
-Medyczka dalej jest jedna. Jedyna.- Nie powinna być to wieść nowsza, ale w świetle, w jakim oszalały starszec chciał widzieć świat...Rokitnik zagra mu pieśń, którą chce usłyszeć. -Pewno chroni młode głowy przed tym, co ją nęka.-
W zadaniu, wierze medyka zawsze była ochrona swoich kotów. To sobie mówił mały, nie wiedzący nic Rokitnik. A prawda pewnie taka, że gromowa medyczka nie miała najmniejszych skrupułów, by po prostu o tym nie myśleć.
Dla Rokitnika, było to błogosławieństwo. Jedna zła rzecz i Klan Gromu był bez medyka.
-Na ile wierne, Psia Gwiazdo? Do wierności nigdy nie można mieć pewności. Ja sam swej wierności nie przysięgałem fałszywemu. Nie przysięgałem jej ani dwunogom, choć mnie wyleczyli. Ani rodzicom, ani rodzeństwu, choć łączy nas krew. Wierność jest jak skarb. Ten najcenniejszy. Najdroższy. Wierność musi być poddana próbie, aniżeli chwili. Czy tego chcesz, sprawdzić mą wierność? Jeżeli tak - przyłącze się do tej wyprawy. Musimy tylko zrobić tak, jak ci mówiłem poprzednio.-
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
- Jednak… co takiego ją nęka, Rokitniku? - zapytał - Czy to także zmory Ciemnego Lasu?
Jak wielkie niebezpieczeństwo czyhało na nich wszystkich? Czy zjawy za cel obierały sobie wyłącznie tak istotne dla Klanu koty? Tych najbliższych… Gwiazdom?
Tego, czy Rokitnik okaże się w tym wszystkim przekleństwem, czy błogosławieństwem, nie mógł być pewien. Jednak do niego należało to, by zaryzykować. By wyzwolić Las.
- Zatem nadaję ci miano Rokitnikowej Łapy. Twym treningiem zajmie się Kozia Skarpa, jednak ją… poznasz w obozie. Klan Cienia wita cię jako pełnoprawnego terminatora. - ogłosił - Podążaj za mną, nas oboje czeka odpowiedzialne zadanie… a Las nie daje nam wiele czasu. Za mną, Rokitnikowa Łapo.
Poprowadził ją w stronę własnych ziem. Jak wiele przyjdzie im razem osiągnąć - i czy zdobędą swój cel? Las z pewnością im za to podziękuje.
// zt?
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Znajdował się w okolicy Klanów już dłuższy czas. Głębszy wdech dawał mu znać o tym, że niedaleko znajdował się Klan Cienia, wokół którego tak orbitował. Kolejny wdech przynosił do jego nosa miodu, delikatnie. Usiadł, aby odpocząć.
Nie polował dzisiaj, jeszcze nie. Przeciągnął się i położył się w miejscu, w którym było słońce. Mógł na moment przymknąć oczka. Na moment tylko, nie?
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
Dość często udawała się na wykraczające daleko poza tereny Klanu Cienia spacery.
Jedni mogliby to nazwać eskapizmem, ale Srebrzysta Łuna widziała to raczej jako jedną z wielu przyjemności, na które zwyczajnie zasługiwała. I tego dnia wyruszyła, zaszywając się gdzieś dalej.
- Dzień dobry! - przywitała odpoczywającego w okolicy kota - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam...? Jakiż urokliwy mam dzień!
Pora Zielonych Liści w rozkwicie. Jedna z wielu przyjemności życia, na które należało sobie pozwolić.