Księżyce: 34 Mistrz: "stara, głupia Ślimaczek" Płeć: AFAB Matka: Matematyka Ojciec: Pitagoras Partner: Nikt nie jest wystarczająco mądry, by być tego godnym
Księżyce: 34 Mistrz: "stara, głupia Ślimaczek" Płeć: AFAB Matka: Matematyka Ojciec: Pitagoras Partner: Nikt nie jest wystarczająco mądry, by być tego godnym
Szczupła | Wysoka | Pysk europejski | Czarny Srebrny Szylkret z Bielą | Pregowanie Cętkowane | Niebieskie Oczy | Krótki Ogon
Biel -> Spód brzucha i ogona, pojedyncze plamki na szyi, lewe ucho, wszystkie łapy nieidentycznie, lekko za nadgarstki
Rudy -> prawe ucho i lewa, przednia łapa. Na szyi, tułowiu, łapach i ogonie różnej wielkości, obłe plamy
Pewna siebie | przekonana o własnej wyjątkowości | inteligentna | pozytywnie nastawiona
— Dokładnego znaczenia niestety nie znam, ludzie nie byli na tyle łaskawi, by mi o nim dość odpowiedzieć. — Powiedziała z zauważalnym niezadowoleniem. — Jednak to nie tak, że nie wiem o nim zupełnie nic. Jest powiązane z matematyką, czyli liczeniem rzeczy oraz trójkątami. To kształt podobny do tego. — Przez chwilę się rozglądała w poszukiwaniu odpowiedniego patyka, gdy już go znalazła, wzięła go w pysk i narysowała trójkąt prostokątny, a przynajmniej coś go przypominającego.
— Rozumiem, dziękuję za informację. Z pewnością sprawdzę to siedlisko koni. — Czyli prawdopodobnie najzwyklejszą stajnie. Zastanawiało ją trochę, czemu akurat w tamtym miejscu nikt nie mieszkał, jednak Oleander raczej nie miała odpowiedzi na jej pytania. — A ty mieszkasz tutaj? Masz jakiś ludzi? — Spytała chcąc wybadać teren, może kotka żyła już trochę na własną łapę i mogłaby jej co nieco podpowiedzieć.
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
oleander, podobnie jak większość członków jej rodziny, jest urodziwą kocicą o pokaźnych rozmiarach. jest smukła, wysoka i długa na wszystkie sposoby - długie łapy, długi ogon, dość długie uszy na kota o standardowej europejskiej budowie, nawet pędzelki na uszach. jej futro jest czysto białe, zadbane i miękkie w dotyku. jej prawe oko jest jasne, lodowo niebieskie, a lewe - bladozielone. w jej ślepiach oraz posturze można dostrzec pewność siebie, dumę godną jej rodowodowi. oleander porusza się z elegancją i (zazwyczaj) zwinnością, jej ruchy do złudzenia przypominają pewną starą medyczkę. wnętrze uszu i nos są szaro różowe.
pierwszym, co rzuca się w oczy przy spotkaniu kocicy, jest jej pewność siebie. jest dumna i żadne obelgi tego nie zmienią, jedynie spłyną po niej jak po kaczce. oleander jest wesoła, chętna do żartów, ale czasem nieobecna, jakby zawsze wysłuchiwała w poszukiwaniu kogoś, kogo przy niej nie ma. kocica sama przyzna, że może być nieco szalona, jednak nie przeszkadza jej to w życiu. jej pewność siebie ma niestety pewne minusy - głównie jej problem z trzymaniem języka za zębami. czasami nie zdaje sobie sprawy, że jej słowa mogą być niewrażliwe. nie jest zbyt chętna do przeprosin i pomimo generalnej przyjazności nie jest zbyt ufna. nie lubi przyznawać się do swoich problemów, głównie dlatego że większość z tych problemów powinna być na tamtym świecie. oleander ma bardzo dobrą pamięć - zazwyczaj tyczy się to historii, które chce przekazywać dalej, ale niestety dla innych tyczy się to też tego, co jej zrobiono. dziwnooka nie zapomina krzywd, które jej wyrządzono i niechętnie je wybacza.
Oleander skinęła grzecznie głową na odpowiedź kocicy, przy okazji nadstawiając uszy i dając znać, że uważnie słucha. Koty z większą od niej wiedzą zawsze były dla niej interesujące, szczególnie jeśli były chętne się tą wiedzą podzielić. - Oooh, bardzo równo ci to wyszło! - skomentowała rysunek swojej rozmówczyni. Trójkąty w takiej formie były ciekawe. W dziczy rzadko można było znaleźć coś tak... idealnie równego, ale jak o tym pomyślała, to w sumie nie było to tak rzadkie na osiedlu. - Ludzie bardzo lubią liczyć te trójkąty, mam wrażenie. W sumie nie tylko je - skomentowała luźno, dłuższą chwilę pozostawiając wzrok na narysowanym na ziemi trójkątem. - W sumie to nie mieszkam nigdzie konkretnie. Znaczy, spędzam sporo czasu w domu mojej ciotki, ale tak poza tym zazwyczaj znajduję miejsce na jedną albo dwie noce. Nie lubię spędzać za dużo czasu w jednym miejscy - odpowiedziała, prawdopodobnie zbyt długo. - Ktoś z mojej rodziny żył w tym domu kiedyś, więc chciałam go zobaczyć tak na żywo, w jakim jest stanie, takie sprawy - wyjaśniła już nieco sprawniej. Cierń kiedyś w tym domu mieszkała, więc młodsza dziwnooka chciała mu się przyjrzeć. Sprawdzić czy mieszka w nim ten sam dwunożny, może nawet ten sam Kolorowy Ptak z opowieści jej przybranej medyczki.
Księżyce: 34 Mistrz: "stara, głupia Ślimaczek" Płeć: AFAB Matka: Matematyka Ojciec: Pitagoras Partner: Nikt nie jest wystarczająco mądry, by być tego godnym
Księżyce: 34 Mistrz: "stara, głupia Ślimaczek" Płeć: AFAB Matka: Matematyka Ojciec: Pitagoras Partner: Nikt nie jest wystarczająco mądry, by być tego godnym
Szczupła | Wysoka | Pysk europejski | Czarny Srebrny Szylkret z Bielą | Pregowanie Cętkowane | Niebieskie Oczy | Krótki Ogon
Biel -> Spód brzucha i ogona, pojedyncze plamki na szyi, lewe ucho, wszystkie łapy nieidentycznie, lekko za nadgarstki
Rudy -> prawe ucho i lewa, przednia łapa. Na szyi, tułowiu, łapach i ogonie różnej wielkości, obłe plamy
Pewna siebie | przekonana o własnej wyjątkowości | inteligentna | pozytywnie nastawiona
— Dziękuję — uśmiechnęła się dumnie. Była łasa na komplementy i nie dało się tego ukryć. — Racja, lubią również szukać ich wszędzie gdzie się da. — Nie ważne jaki rysunek swoich ludzi widziała, jeśli były na nim liczby i figury, to niemal zawsze były tam trójkąty, ciekawa przypadłość.
— Rozumiem, szczerze nie spodziewałabym się, że kot żyjący na własną łapę, przemieszczający się z miejsca do miejsca może mieć futro w tak dobrym stanie. — Było ono naprawdę zadbane, aż chciałby się powiedzieć piękne, jednak komplementy to mówi się jej, a nie na odwrót. — Więc jesteś tu przez sentyment — podsumowała, krótko. Ona na szczęście nie miała takich problemów, nie miała nikogo do kogo musiałaby wracać czy tęsknić.
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
oleander, podobnie jak większość członków jej rodziny, jest urodziwą kocicą o pokaźnych rozmiarach. jest smukła, wysoka i długa na wszystkie sposoby - długie łapy, długi ogon, dość długie uszy na kota o standardowej europejskiej budowie, nawet pędzelki na uszach. jej futro jest czysto białe, zadbane i miękkie w dotyku. jej prawe oko jest jasne, lodowo niebieskie, a lewe - bladozielone. w jej ślepiach oraz posturze można dostrzec pewność siebie, dumę godną jej rodowodowi. oleander porusza się z elegancją i (zazwyczaj) zwinnością, jej ruchy do złudzenia przypominają pewną starą medyczkę. wnętrze uszu i nos są szaro różowe.
pierwszym, co rzuca się w oczy przy spotkaniu kocicy, jest jej pewność siebie. jest dumna i żadne obelgi tego nie zmienią, jedynie spłyną po niej jak po kaczce. oleander jest wesoła, chętna do żartów, ale czasem nieobecna, jakby zawsze wysłuchiwała w poszukiwaniu kogoś, kogo przy niej nie ma. kocica sama przyzna, że może być nieco szalona, jednak nie przeszkadza jej to w życiu. jej pewność siebie ma niestety pewne minusy - głównie jej problem z trzymaniem języka za zębami. czasami nie zdaje sobie sprawy, że jej słowa mogą być niewrażliwe. nie jest zbyt chętna do przeprosin i pomimo generalnej przyjazności nie jest zbyt ufna. nie lubi przyznawać się do swoich problemów, głównie dlatego że większość z tych problemów powinna być na tamtym świecie. oleander ma bardzo dobrą pamięć - zazwyczaj tyczy się to historii, które chce przekazywać dalej, ale niestety dla innych tyczy się to też tego, co jej zrobiono. dziwnooka nie zapomina krzywd, które jej wyrządzono i niechętnie je wybacza.
Na pysku białej kocicy również można było dostrzec uśmiech, choć ten był bardziej przyjazny niż dumny. Nie była skora do przeprosin, ale całkiem mocno lubiła komplementy, a konkretnie efekt, jaki miały na kotach. Duma, radość czy inne zadowolone reakcje zawsze były satysfakcjonujące do zobaczenia. Bycie szczerym miało swoje plusy. Na komentarz o tym, jak zadbane jest jej futro, przyjazny uśmiech Oleander zmienił się na dumny, przez co elegancja jej postury została zaakcentowana. - Czas spędzony na dbaniu o swoje futro nigdy nie jest czasem zmarnowanym. Powiedziałabym, że po twoim futrze też to widać - wymruczała z zadowoleniem. - Muszę w końcu odpowiednio reprezentować swoją rodzinę, nieprawdaż? - dodała moment później. Zawsze była zdania, że jej wygląd reprezentuje nie tylko ją, ale również jej rodzinę - w szczególności łudząco podobne do niej starsze dziwnookie. - Sentyment i miłość do historii - dołożyła do stwierdzenia swojej rozmówczynie, nie poprawiając jej jednak - jedynie dała jej więcej informacji. - Jeśli moja pamięć jest do czegoś dobra, to zdecydowanie do zapamiętywania historii - stwierdziła pół żartem. Jej wspomnienia czasem się nieco mieszały, ale nie mogła powiedzieć, że jej pamięć była zła. Czasami po prostu zajmowało jej chwilę, żeby znaleźć odpowiednią informację w bałaganie, jaki znajdował się w jej głowie.