Logo Artemidy
Pszczele Pnie
Kiwnęła łbem.
- To taki... Zbiór zasad, któremu kieruje się każdy klan - rzekła, omijając oczywiście, kto go stworzył. Wątpiła, że każdy kot, szczególnie taki spoza klanów wierzył, że klanowy kodeks powstał przez koty żyjące na Srebrnej Skórce. Pieszczochy i Samotnicy tego nie wiedzieli i nie musieli wiedzieć.
- Tak, dlatego potrzebujemy terenu - powiedziała, odpowiadając na kolejne pytanie. Nie zamierzała wyjawiać mu, ile konkretnie. Tak naprawdę zawsze mógłby być szpiegiem. - Cztery. Klan Cienia, Klan Wichru, Klan Rzeki i Klan Gromu, który jest teraz najbliżej. - wytłumaczyła, pokazując łbem kierunek. Niech ma, taką pomoc o.
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Wszystkie takim samym? — Przekrzywił głowę. Tak to brzmiało. O ile nie zrozumiał czegoś źle. — To po co wam różne klany zamiast jednego dużego?
  Błądzący uśmiech zaszył się gdzieś pod futerkiem, a zamiast tego kocur spoglądał teraz z lekką dozą sceptycyzmu wymalowaną na mordce. Cztery klany... dużo i niedużo. Razem musiały zajmować spory obszar w tym lesie, a to nie wróżyło dobrze w perspektywie osiedlenia się tutaj. Westchnął i poprawił się na pszczelim daszku, ale krawędź, zamiast wbijać się mniej, zaczęła dźgać go jeszcze bardziej, więc w końcu wstał, balansując na pomalowanych na czerwono deskach. Może jej nie spłoszy jeśli teraz zeskoczy na dół. Odbił się i wylądował na trawie, utrzymując drewniany domek pomiędzy sobą, a kotką, żeby przez przypadek nie odebrała tego jako atak. Jeśli nie uciekła, usiadł sobie obok ula, opierając się o niego lewym bokiem.
  — To twój? — Uśmiechnął się lekko. O ile pozostałe trzy mógł połączyć z jakimiś... cechami terenu, obok których prawdopodobnie mieszkały, o tyle Grom pozostawał zagadką. Chyba, że mieli na swoim terytorium jakieś jedno, bardzo nieszczęsne drzewo, w które uwielbiały uderzać pioruny. Nie brzmiało to zbyt bezpiecznie, ale kim on był żeby oceniać. Ludzie tez mieli takie, w dodatku centralnie na swoich domach. Niepojęte.
  — Hmm. Twoja kolej na zadawanie pytań. Jakby ciebie interesowało życie takiego kocura. — Obwinął sobie łapy ogonem, zamieniając się w słuch.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm - przytaknęła. Ah, cudowne pytanie. - Było za dużo kotów, które chciały rządzić i przez to powstały niepotrzebne kłótnie. Rozsądnie było stworzyć ich kilka klanów, nieprawdaż? - przekrzywiła łeb. Po raz kolejny musiała odpowiednio ułożyć słowa, by nie brzmiała głupio i ominęła niepotrzebne pytania. W oczach jej błysnęło. Ha! Ona w Klanie Gromu? Dobre sobie.
- Oh, nie, nie. Jestem z Klanu Cienia, Senna Mara - przedstawiła się w końcu. Przysiadła na tylnych łapach i uśmiechnęła się szeroko. - No to co taki kocur, jak ty robi tak blisko terenów? Oprócz szukania ziół oczywiście.
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Pokiwał głową, zgadzając się z takim rozwiązaniem. Nie pomyślał o rozpadzie jednego dużego klanu na kilka małych; teraz miało to sens. Nasunęło mu się pytanie o to, jak dawno klany rozpadły się na mniejsze, ale w końcu oddał już pałeczkę kotce. Może jeszcze nadarzy się okazja. Może zapyta kogoś innego. Okazuje się, że całkiem sporo krążących tutaj kotów miało jakąś wiedzę o klanach, więc prędzej czy później trafi na takiego, który zaoferuje mu odpowiedź. Przynajmniej taką miał nadzieję.
  — Babie Lato. — Skinął głową, notując z rozbawieniem dwuczłonowość obu imion. Buremu kocurowi do głowy by nie przyszło, że większość klanowych kotów też nosi takie. Istniała niezerowa szansa że jeszcze kiedyś się o tym dowie. — Poluję. Rozglądam się tu i ówdzie. Chciałem się tu zatrzymać na dłużej i przezimować, ale skoro klany są tak blisko jak mówisz, to chyba nie jest dobry pomysł. — Uśmiechnął się lekko. Skoro już porzucił ten koncept mógł swobodnie podzielić się nim z kotką. Nawet gdyby powiedziała swoim klanowym znajomym, zanim zdążą tu wrócić większą grupą już dawno go tu nie będzie.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Babie Lato. Na Gwiezdny Klan, co? Co to niby znaczyło? Zmrużyła oczy.
- Co dokładniej znaczy "Babie Lato"? - spytała powoli. Jej imię było... Było normalne do zrozumienia. Znała znaczenia słów sen i mara, aż nazbyt dobrze.
Wzruszyła ramionami, niech robi, co chce, Sen nie będzie mu mówić, że osiedlenie się przy klanach jest dobre, czy też niedobre.
- Jeśli nie będziesz zbliżać się do granic, nie powinni mieć nic do zarzucenia - odparła tylko.
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Bury przekrzywił głowę, unosząc lekko brwi. Nie zawędrował aż tak daleko na południe, to niemożliwe, żeby tutaj nie występował dokładnie ten sam fenomen późnego lata? Żartuje sobie z niego? Ale nie, kotka wyglądała na całkiem szczerze zdziwioną. Naprawdę nie wiedziała? Ostatnio wygłupił się już tyle razy, może to zrobić jeszcze ten jeden raz.
  — Takie nitki unoszących się pajęczyn? Między latem a jesienią? Są wystarczająco lekkie żeby unosił je wiatr. Nie macie tu takich? — Wytłumaczył równie powoli, obserwując jej reakcję. Zaśmieje się, czy przytaknie? Wyglądała na dorosłą, przecież musiała je widzieć w tym roku. Chyba? Nie uświadczył tu pól ale były łąki, a na nich powinna być cała masa cieniutkich niteczek, skrzących się w słońcu na złoto. Ich jedyny mankament to to, że były zbyt cienkie żeby nadawały się na sensowny opatrunek. Urody nie można im było odmówić. Szczególnie z daleka, kiedy nie przyklejały się do futra.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah to. Wiedziała, co to jest, ale nazwa była dziwna.
- Mhm... Mamy, ale nie znałam na to nazwy. Zwykle nazywałam to tylko latającą pajęczyną - odparła, siląc się na śmiech. Samotnicy byli dziwni. Znali dziwne słowa, inne nazwy niż te klanowe. To dla Sen było czymś nienormalnym, nierealnym. Czymś, strasznym. Kotka nie znała świata poza klanami. To był jej mały świat, jej dom, którego nie miała zamiaru stracić. Nie po tym, co przeszła, co tu ma i co tu może posiąść.
- Daleką drogę przeszedłeś? - zdecydowała się spytać.
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Do usług. — Ukłonił się, zawijając jedną łapę pod brzuch na krótki moment, żeby znowu się wyprostować z głupawym uśmiechem na pyszczku. Jakby znowu miał trzydzieści księżycy, a nie osiemdziesiąt. — Dość. — Przyznał, wracając do normalnego tonu. — Jakieś... trzy, cztery dni wędrówki stąd do mojego starego domu. Więcej, jeśli spadnie śnieg.
  Nawet nie chciał o tym myśleć. Najbliższe spotkanie już prawie na pewno odbędzie się w śniegu. Dotarcie tam... może zająć nawet kwadrę księżyca, albo i więcej.
  — Zgaduję, że ty nigdy nie byłaś daleko od klanowych terenów? Mieszkacie całe życie w tym samym miejscu. — Też chciałby tak, ale to niestety nie był jego wybór. Jeśli dobrze pójdzie znajdą sobie nowe miejsce do nazywania domem. Jeśli gorzej, będą wałęsać się razem przez następne lata.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychnęła cicho na dziecinne zachowanie kocura. Sama nie była lepsza, starając się zachowywać na starszą niż normalnie. Mruknęła tylko, przyznając mu rację. Koniec zabawy. Kilka dni... Hmmm, to jak przejście granic kilka razy, ot zdążyła zauważyć. Dziwne nie było to aż tak daleko, ale co miałaby tu oceniać. Był samotnikiem.
Pokiwała przecząco głową.
- Nie. Tu jest mój dom i nigdzie się nie wybieram - odpowiedziała pewnie. Co z tego, że tyle kotów postanowiło wyjść i nie wrócić. Nie pójdzie specjalnie ich szukać, bo sama się zgubi. - Skoro o tym mowa, muszę wracać. Miło było cię poznać, Babie Lato - pożegnała się z kocurem skinięciem łba. Zabrał jej tylko niepotrzebnie czas...

//zt
[Obrazek: 9rpWYT3.png]
LVL 6 45 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Rozumiem. — Odpowiedział już znacznie poważniejszym tonem. Zignorował jej wcześniejsze prychnięcie; jego samego ukłon bawił. Dawno nie robił takich rzeczy, więc warte były nawet prychnięcia. Ha. — Oby był twój tak długo, jak sobie tego zażyczysz. Miło było ciebie poznać, Senna Maro.
  Skinął jej łbem w identycznym geście. Odprowadził ją wzrokiem kiedy odchodziła, a gdy wreszcie zniknęła w oddali, westchnął. Znowu został sam. Pora na powrót do poszukiwań zwierzyny...
[zt]
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


  Siedzenie w obozie? Nuuuda.

  Od kiedy nie zabrali go na Zgromadzenie, to mu ciężko tak na sercu było, no. Jakże mogłoby być inaczej? Taka szansa, jedyna w życiu, najprawdopodobniej, by zobaczyć wszystkich tych przywódców, zastępców i w ogóle, a poza tym, co ciekawsze — można było zagadać do TYLU KOTÓW. Można było, ale Orka nie mógł, bo był niewybranym do delegacji przez Kozią Gwiazdę frajerem. I tak mu się życie toczyło.

  Ziewnął leniwie, spacerując po nieznanej mu okolicy. Tyle dobrze, że pamiętał którą stroną powinien wracać... ale to też kwestia na później, na razie cieszył się coraz to ładniejszą pogodą oraz słoneczko ogrzewające jego grzbiet. Chociaż Pora Nagich Drzew też miała swoje plusy, na przykład ślizganie się po zamarźniętym jeziorze... okej, może o tym wolałby nie pamiętać.

  Przysiadł w końcu w jednym miejscu, dziwacznym takim, z jakimiś strukturami ale z drugiej strony — co go to obchodziło? Odetchnął głęboko, wciągając w płuca świeży, nie-cienisty zapach. Ah, co za wolność! Nie, żeby miał jakieś ciężkie obowiązki, ale... każdemu się czasem nie chciało. I to było jakby okej.


// mięta !!

when the punchline dies
it hits my funny bone
we always get the last laugh on a running joke
we don't care, we don't mind about swimming in gold
forget all the morals, let go of what you hold
LVL 1 90 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  W te miejsce nieczęsto się zapuszczała. Te wielkie stworzenia kopytne ja nieco przerażały. Tak samo jak i dwunogi, które czasem widywała. Na szczęście ich uwaga nigdy się na niej nie skupiła. Widocznie mieli inne priorytety a to kocicy odpowiadało. Zawsze gdzieś niedaleko rosła mięta, dzika mięta którą pokazała jej jeszcze matka. Cóż obie miały tę małą manie na punkcie tej rośliny. Chociaż żądna z nich miała pojęcia, że może to być aktualne zioło, które pomaga w leczeniu.
  Wędrowała więc w kierunku pszczelich pni, niemalże pewna, że nikogo tam nie spotka. Spotkało ją jednak zaskoczenie. Będąc całkiem niedaleko wyczuła nieznany jej zapach. Jeszcze była skryta między roślinami więc przystanęła by się rozejrzeć. Dostrzegła nieznanego jej kota, chyba nawet młodszego niż ona sama. Nawet jeśli, to różnica nie była duża. Przymrużyła oczy i zastanawiając się. Powinna się pokazać, czy nie? Z resztą, od kiedy zrobiła się aż tak przesadnie ostrożna?
  Ogon jej drgnął gdy starała się podjąć decyzję. Wbrew pozorom, dzisiaj nie było to łatwe, naprawdę. Póki co usiadła obserwując nieznanego jej kota. Uniosła łapkę czyszcząc ją, nieco kociej toalety nie zaszkodzi. Prawda?
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  A Orka... Orka nie był ostrożny, raczej nie, choć za takiego się uważał. Czego jednak spodziewać się po kimś, kto odważnie surfował po zamarźniętym Księżycowym Jeziorze, co? No właśnie. I może i skończyło się to totalną klapą i całą akcją z tatą, który do dzisiaj do rangi wojownika nie powrócił i przy okazji niesamowicie zmartwili mamę, ale co fajnego doświadczył, to jego. Oprócz kłótni rodziców, oczywiście. To nie było fajne.

  Lekki szelest, praktycznie niewyczuwalny, jednak jego uszy stanęły prosto do góry, a cwany uśmiech powoli wdrapywał się na jego pysk. Oho! Jednak dzisiejszy dzień nie będzie taki nudny, jak mogło mu się na początku wydawać.

  — Kimkolwiek jesteś, pokaż się! — Miauknął, podnosząc się na cztery łapy, rozglądając się wokół. Zmrużył niebieskie ślepia, a końcówka jego czarnego ogona drgała co parę uderzeń serca, w oczekiwaniu na jakąkolwiek interakcję. A może po prostu nie umył dzisiaj uszu i tylko mu się wydawało, że ktoś tu jest...? Nah, na pewno nie. Aż taki nieogarnięty jeszcze nie był. Jeszcze.

when the punchline dies
it hits my funny bone
we always get the last laugh on a running joke
we don't care, we don't mind about swimming in gold
forget all the morals, let go of what you hold
LVL 1 90 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Mięta jeszcze przez dłuższy moment siedziała w swoim ukryciu. Z zaciekawieniem obserwując poczynania młodego kocura. Nie, żeby sama była stara czy coś. Przyglądanie się jednak nowym reakcjom to coś ciekawego, no nie? Przynajmniej dla niej. Dlatego też dopiero zareagowała słysząc kota. A raczej fakt, że została zdemaskowana mimo, że jej nie widział. No i klops. Zawsze mogło pójść lepiej. Ciekawe co ją wydało. Zapach? A może faktycznie była zbyt głośno.
  Generalnie, obudziło się w niej cos z kociaka. Sama nie wiedziała czemu. Jej pyszczek ozdobił delikatny, lecz lekko złośliwy uśmieszek. Starając się wykorzystać przewagę. Zaczęła się do niego skradać. Na nieszczęście dla ów osobnika, Mięta była na jego tyłach. Nie mając nic złego w zamiarze. Podkradła się na tyle blisko na ile mogła by pacnąć go łapą z radosnym. - Mam Cię!
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Przez moment serio miał wrażenie, że może tylko mu się wydawało. Może był jakiś przewrażliwiony, czy coś? Zwidy miał na przykład, albo coś w tym stylu.

  Nic bardziej mylnego.

  Gdyby był trochę mniej odważny, to wrzasnąłby na głos z przerażenia — ale na szczęście był cwany, zgrabny i powabny i zdołał zachować zimną krew w tej sytuacji. Nawet, jeśli w pierwszej sekundzie białe futro na jego grzbiecie całe zjeżyło się, a źrenice zwęziły się z powodu zaskoczenia.

  — Co do—! Rany, chcesz żeby chłop tu na zawał zszedł, czy co? — Miauknął głośno, odskakując trochę na bok, prędko odwracając się w stronę tajemniczej nieznajomej. Mogła go zabić! Ale na szczęście użyła tylko jednej łapy i najwidoczniej nie miała wcale żadnych morderczych zamiarów. To dobrze, to bardzo dobrze. Problematycznym byłoby, gdyby mamusia musiała szukać jego ciała na jakichś obrzeżach poza terenami Klanu Cienia. To dopiero sprawiłby jej kłopotu. — Ale tak poza tym to dzień doberek! Orka jestem, albo Łotrzyk, cokolwiek łatwiej zapamiętać. Często tu przychodzisz? — Może była fanką tych całych dziwnych struktur, którymi była wypełniona ta polanka? Wyglądały... no, dla niektórych zapewne ciekawie, ale Nadbrzeżnej Łapie prędko znudziło się zwykłe smętne patrzenie na nie w ciszy oraz nicnierobienie. O tyle dobrze, że znalazł towarzystwo i teraz na pewno NIE będzie cierpiał z powodu nudy!

when the punchline dies
it hits my funny bone
we always get the last laugh on a running joke
we don't care, we don't mind about swimming in gold
forget all the morals, let go of what you hold
LVL 1 90 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości