Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Sytuacja Żwira była dość skomplikowana. Kocur nie mógł wygrać z naturą. Nawet gdyby bardzo chciał czy starał się. Trudno było wstawać skoro świt i dosyć wcześnie wracać do kryjówki. Szczególnie, że zmieniał ją co jakiś czas. Tutaj jeszcze dochodziła walka o przetrwanie. To zasmuciło nieco Pomarańczę. Chciała pomóc, ale nie umiała. Jako samotnik kot musiał radzić sobie po prostu sam. Żadne prawo go nie obowiązywało. Choć Kodeks mówił o szczególnych przypadkach... Kocica przekrzywiła lekko łepek.
-W pełni ciebie rozumiem i przepraszam. Wiadomo, że ocalenie skóry ponad wszystko. Wiesz... Podziwiam ciebie za wytrwałość.- Złota mówiła całkiem poważnie oraz szczerze. Choć Żwir tego nie dostrzegał, to miał odwagę. Niejeden na jego miejscu dawno grzałby futro u dwunogów. Ona sama pewnie by tak postąpiła.
-Och, tak... Mrówka to moja znajoma. Jest Wojowniczką, ale pełni rolę Matki. Malowanie kociaków jest tradycją Klanu Wichru. Chodzi o to, żeby ładnie wyglądały i dobrze się czuły. Wiesz... To ich szczególny, ważny dzień. Dlatego lepiej, żeby miały dobre wspomnienia i same chciały się pokazać. Szkoda, że nie mogę tobie tego pokazać... No, ale jak będzie cieplej... To możemy razem poszukać odpowiednich rzeczy i mogłabym tobie pomalować futerko.- Ostatnie kilka zdań dodała już z większą dozą optymizmu. Może brzmiało to dla niego głupio. Jednak takie spędzanie czasu dla Pomarańcz brzmiało całkiem, całkiem... Samo szukanie kwiatów czy owoców powodowało uśmiech na jej mordce.
- Nie no, nie szkodzi. - Szybko powiedział po jej słowach, bo doszło do niego, że kotka się przejęła, a nie było czym. Takie miał życie, nie potrzebował współczucia. Radził sobie koniec końców. Jednak komplement przyjął i zostawił w środku siebie. Dawno nie słyszał komplementów, miłych słów i ogólnie wiary w niego. Sam w siebie nie wierzył... to miłe, że ktoś inny to robił. - Dzię-... kuję... Dziękuję. - Powiedział wpierw niepewnie, ale potem poprawił się, by zabrzmieć śmielej.
Słuchał miło, z uśmiechem na pysku Pomarańczy, w międzyczasie jedząc. Dopiero gdy powiedziała o udekorowaniu jego futra, Żwir się obrócił by spojrzeć na swój bok. - Na tych plamach będzie coś widać w ogóle? - W końcu jego rozety zasłaniały dość mocno jego ciało i wszelkie rysunki mogły się zlać w jedno. Nie widział nigdy żadnego, więc zwątpił.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Kwestie przetrwania mieli już za sobą. Pomarańczowa Łapa nie zamierzała ponownie wracać do tego tematu. Szczególnie, że był on dość problematyczny. Żwir wyglądał na trochę przejętego, a ona sama nadal czuła lekkie rozdarcie. Chciała mu pomóc, ale nie mogła i tyle... Zatem przeszła zgrabnie do pytania kocura odnośnie dekorowania. Tutaj pyszczek aż sam się jej uśmiechnął. Było tyle opcji! Tylko ograniczała ich pora roku. No nic! Słowo się rzekło, a ona dotrzymywała obietnic...
-To naprawdę nie problem. Zawsze możemy użyć jarzębiny, żeby były jaśniejsze wzroki. Jeśli nie chcesz zarywać futerka, to pozostają liście, kwiaty czy piórka. Można włożyć je we futro albo za ucho. Och, tylko pewnie jako kocur wolałbyś coś bardziej odważnego. Może czarne pióra? Podkreślałby twoje wzory na futrze. Choć osobiście wolałabym ci wręczyć niezapominajki. Podkreśliłyby niebieski kolor twoich oczu...- Pomarańczowa Łapa nadal miała dobry humor, a jej kocia naiwność nie znała granic. Pewnie ktoś by pomyślał, że próbuje coś ugrać swoimi "komplementami". Tymczasem ona już po prostu taka była. Skoro ktoś miał prezentować się ładnie, to powinien przyciągać wzrok. Choćby elementami wyglądu. Trzeba korzystać z tego co natura dała, o! Ona sama miała problem, ale Mrówka dała jej jarzębinę. Czerwony kolor jagód ładnie komponował się ze złotym futrem, ot co...
- Masz sporo pomysłów. Też będziesz chciała zostać Matką? - Pozwolił sobie na bezpośrednie pytanie związane z rangą kotki. Teraz była Łapą, ale przecież mogła wybrać czy woli zostać wojownikiem czy matką... przynajmniej tak było w gromie, kiedy to on do niego należał. - Chyba wybrałbym czarne pióra. - Uśmiechnął się, wracając jeszcze do pomysłów jakie mu podała. Nie chciał chyba brudzić sierści, ale gdyby znalazła sposób na wczepienie piór, to hej, droga wolna.
//wygaszone
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Jeśli chodziło o gadki o śmieciach Dwunogów, które nagle zaczynały pojawiać się wokół klanowych terenów to niezbyt one Morda interesowały. Naoglądał się ich już w dużej mierze w czasie kiedy to był on złapany w jednym z legowisk na Osiedlu, więc nie były to specjalnie dla niego interesujące nowości warte szukania i sprawdzania w jakikolwiek sposób. Niecodzienne tajemnicze ślady łap z kolei, to już była inna sprawa, bo to mogło być wiele rzeczy. Mogło być niebezpieczne, mogło być bezpieczne, mogło być kotem, mogło nie być kotem i wiele innych rzeczy. Tajemnicze ślady były za dużym znakiem zapytania, żeby je zignorować, więc biały kocur w pewnym momencie postanowił się wybrać na sprawdzenie ich pod przykrywką polowania. Zaproponował wyjście Tęczowej Łapie -może z kolei jej się spodobają dziwne śmieci w czasie kiedy on będzie szukał śladów- pod nadzorem Zajęczego Ucha, bo syn Traszkowego Grzbietu dalej miał zakaz samotnego wychodzenia z obozu.
Już trochę czasu minęło odkąd każdy krok poza obóz kończył się łzami w oczach Tęczynki. Czuła się znaczniej pewniej, odkąd znała jakieś podstawy, a przy okazji gdy miała towarzystwo. Już w szczególności, gdy byli to wprawieni wojownicy lub...Mordercza Łapa. Do tej pory nie widziała go w akcji, jednak zaimponował jej już przy pierwszej rozmowie, i od tamtej pory czuła się bezpiecznie w jego obecności. Propozycję na wyjście w poszukiwaniu tajemniczych łapek przyjęła z entuzjazmem.
Szła w niedalekiej odległości, starając się skupić na zadaniu, ale nie mogła się powstrzymywać by ukradkiem akurat nie zerkać w kierunku terminatora, czy też posyłać mu krótkie uśmieszki. Może jednak powinna się troszkę oddalić i zawołać go dopiero w momencie, gdy na coś trafi?
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Mordercza Łapa idealnie wtapiał się w otoczenie, tak, że trudno było go dostrzec między krzewami. Może też dlatego tak szybko trafił na małe żyjątko, tylko... czy to właśnie tego szukał? Przed jego oczami pojawił się dosyć spory, tłusty szczur, który dreptał szybko po śniegu. Trudno było stwierdzić, czy był sam, czy jednak z ekipą... póki co nie było potencjalnej widać, ale lepiej dmuchać na zimne.
Kotce też się poszczęściło. Dreptając przed siebie, nagle usłyszała trzepot malutkich skrzydeł, a jeśli spojrzała nieco do góry, dojrzałaby wróbelka, który przysiadł na jednej z niższych gałązek. Jeśli tylko czuła się pewnie na wysokościach, mogła się po niego pokusić! O ile potrafi się porządnie wspinać, nie będzie żadnego problemu.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Co prawda nie tego szukał i na początku chciał już zwyczajnie ominąć piszczkę, jednak wzrok Zajęczego Ucha na jego plecach zapalił mu w głowie lampkę, że jednak są pod przykrywką i przydałoby się upolować chociaż cokolwiek. W listę celów i zadań na dzisiejsze wyjście Mord musiał więc sobie wcisnąć upolowanie czegoś pod groźbą odpalenia się dżingla zagrożenia niewykonania zadania, nawet jeśli za bardzo tego nie chciał, bo odsuwało go to czasowo od tego po co tu przyszedł. No cóż, trzeba było upolować szczura, żeby jakby co mieć to już odhaczone.
Biały kocur spojrzał w stronę Tęczowej Łapy, która była niedaleko i gdy kotka po raz kolejny posłała mu spojrzenie, dwukolorowe oczy ruszyły się w stronę szczura, żeby zasygnalizować, że pójdzie szybko zapolować i zaraz wróci, a następnie przybrał pozycję łowiecką, zwracając uwagę na to, żeby ciężar ciała mieć na tylnych łapach i zaczął skradać się w stronę piszczki, która najwidoczniej jeszcze go nie zauważyła. Jeśli uda mu się podejść wystarczająco blisko to się na nią rzuci, żeby ją upolować.
Poczuła, jak oblewa ją fala gorąca, gdy w końcu jej spojrzenie spotkało się z tym od Morderczej Łapy, i chwilę tak się gapiła w jego stronę, gdy spojrzała, że poszedł polować, znajdując jakieś szczurzysko. Tęczy zawsze kojarzyły się z brudem i błotem, nie była ich fanką, więc nawet nie chciała za bardzo patrzeć na polowanie kocura. Sama ruszyła ciut dalej, dostrzegając wróbla na drzewie. Pokręciła głową, skrzywiła mordkę i z westchnięciem podeszła powoli do pnia.
Wspinać się nie lubiła, jej pierwsze próby były kojarzone z bólem nosa i nieprzyjemnym uderzaniem się o korę drzewa. Nie zmieniało to jednak faktu, że z kolejnymi księżycami czuła się swobodniej ze swoimi umiejętnościami, Mord również wpływał na jej pewność siebie, więc nawet wiele nie myślała, a już była w połowie drogi. Wspinała się całkiem cicho, choć szło jej to raczej wolno, z trudem szukała dobrych miejsc na złapanie się pazurami, ale ciągle parła do góry, chcąc dorwać się do ptaka. Jeśli tylko dotarła wystarczająco blisko, szybko przerzuciła się z kory na gałąź, chcąc capnąć wróbla w zęby.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Cóż, przykrywki trzeba było się trzymać. Mordercza Łapa przystąpił do próby złapania szczura, wciąż nie wiedząc, czy za krzewami nie roiła się ich cała masa. Cicho i bezszelestnie zbliżył się do gryzonia, tak, że ten nie miał szans zorientował się co się dzieje. Zgodnie z imieniem terminatora, zabił szczura bez żadnych problemów. I bez ekipy pragnących pomścić ziomka, juhu!
Ruda koteczka mając całkiem solidną motywację w głowie wzięła się za złapanie wróbelka. Dzielnie wspinała się w górę, niemalże bez żadnych problemów, a jednak... ptaszysko odwróciło wzrok idealnie w jej stronę, tak, że spotkali się spojrzeniami. W jednej chwili wróbel zerwał się, zeskakując z gałęzi na ziemię. Tęczowa Łapa miała chwilę, nim odleci - niech dobrze ją wykorzysta!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Obiektywnie patrząc, raczej nikt nie powinien się go na razie czepiać skoro udało mu się upolować cokolwiek. Biały kocur zakopał na razie szczura w jakimś charakterystycznym miejscu, żeby później po niego wrócić, a potem poszedł zobaczyć jak sobie radzi Tęczowa Łapa, przy okazji rozglądając się za tymi śladami, po które w ogóle wyszli poza klanowe tereny. A jak by się napatoczył jakiś śmieć to wtedy odda go kotce, bo jego i tak nie interesowały.
Próbując chwycić ptaka, ten odleciał nagle, kompletnie wybijając Psinkę z rytmu. Zachwiała się i złapała mocniej gałęzi, okalając ją przednimi łapami z wbitymi pazurami w korę. Cofnęła uszy, przyglądając się siedzącymi na ziemi wróblowi, kompletnie zrezygnowana z próby łapania go. Poza tym zejście z drzewa ją trochę stresowało, była roztrzęsiona nagłą ucieczką piszczki! Zamiast tego, postanowiła rozejrzeć się z drzewa, skoro już na nim siedziała.
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .
Morderczej Łapie nie wpadły w oczy ani dziwne ślady, ani zapach zwierzyny. Można by było rzec, że przed nim było tylko pustkowie i okoliczne drzewa. Jednak tak jak stwierdził, miał już na koncie upolowanego szczura, więc był zwolniony z dalszych ważnych działań na rzecz klanu, co nie? A może to wszystko co słyszał, to faktycznie były bajdurzenia i nic ponad zwierzynę i drapieżników tu nie znajdzie?
Odpuściła sobie ptaka i efekt był taki, że pozostała z niczym. Dosłownie. Ponieważ z gałęzi, na której była usytuowana, nie dostrzegała nic istotnego, na czym jej oczy zawiesiłyby się na dłuższą chwilę. Mogła jedynie przyglądać się białemu futru Morderczej Łapy nieopodal i to on tu był tym, co teraz było najciekawsze tak na dobrą sprawę. Z góry wyglądał trochę jak biały zając! Może jego też da się upolować?
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Do tej pory nie udało mu się znaleźć tych domniemanych śladów, o których latały plotki, z czego Mord nie był specjalnie zadowolony. Postanowił się jednak nie poddawać tak łatwo. Biały kocur spojrzał w górę na gałąź, na której siedziała Tęczowa Łapa, jednak kiedy zobaczył, że ta się rozgląda to doszedł do wniosku, że najwidoczniej nie ma jakiś specjalnych problemów, po prostu na razie zaplanowała zbadanie terenu z góry, więc on ruszył dalej szukać śladów. Jak znajdzie jakąś piszczkę po drodze to pewnie ją upoluje, bo inaczej pewnie Zajęcze Ucho by go wytargał za ogon i uszy, zwłaszcza o tej Porze, ale uwagę skupiał zdecydowanie bardziej na szukaniu źródła tajemniczych plotek niż na kolejnej zwierzynie.
Jak na złość nie dostała niczego, co mogłaby złapać, najlepiej jeszcze w bezpieczny sposób. Albo! Żeby się samo podłożyło i nie musiała faktycznie wiele robić, a mogłaby się Mordowi czymś pochwalić. A skoro o nim mowa, Psinka nastawiła uszy i przyglądała się dłuższą chwilę kocurowi bez pardonu, wzdychając sobie cicho pod nosem. Nie mogła przestać zachwycać się tym, jak łatwo białe futerko dało się dostrzec z góry, i jak bardzo baśniowo wyglądał na tle lasu.
Dopiero, gdy dostrzegła, że sylwetka towarzysza zaczynała się od niej oddalać, podniosła się nieco i z lekką paniką podeszła do pnia, łapiąc się przednimi pazurami z zamiarem powolnego zejścia na dół. Byle nie zleciała...
WHENICLOSEMYEYES,IT'SA❀F A N T A S Y❀ Perfect plastic lifeˋ°•*⁀➷ . ✦from a magazine✦ . Then when I wake up,it's reality(prettygirls) I━c a n━have it all,live MYBarbie dreams ❤︎❤︎❤︎ Glitter nirvana,m a s c a r aon my eyes Can't see꒰the d r a m a꒱under my sequin sky Pink primadonna,I'MFEELINGHOTTONIGHT THAT PRETTY. ✦state of minds✦ .