Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Jedna z wielu łąk, które charakteryzują tereny Wichru. Na pierwszy rzut oka, można by stwierdzić, że nie wyróżnia się niczym konkretnym spomiędzy innych jej podobnym połaciom zieleni i kwiatów. Da się jednak zaobserwować pewną uroczą rzecz, mianowicie stołujące się tu regularnie zające i króliki. Miejsce to roi się od głodnych biegaczy, które przychodzą wtranżalać tutaj zioła, a do głowy może cisnąć się jedna myśl - to będą zdrowe zajączki. Jest to również idealny punkt na leniwe drzemki w Porze Młodych Liści, jako że w cieplejszą porę łąka nie ma nawet skrawka cienia, który schroniłby dorosłego kota przed słońcem. Zajęcze Zioła są również idealnym miejscem na naukę polowania, jak i polowanie samo w sobie, jako że spotkanie tu zająca nie powinno stanowić większego problemu. Warto jednak uważać, czy coś groźniejszego nie wpadło na podobny pomysł.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wspomnienia z Podmokłego Brzegu, z jego pierwszego połowu ryb, były bardzo zawirowane. Ile księżyców zdążyło już minąć? Był to sam początek jego terminatorskiej kariery. Trudno określić czy wydarzyło się to chwilę po ceremonii, czy może po pierwszym dniu treningu. Nie miało to znaczenia. Jednak za każdym razem gdy wracał myślami do tego zdarzenia, nie dawał mu spokoju jeden, kluczowy element, przez który całe to zajście momentami przypominało dziwny, efemeryczny sen.
Mentorka – tajemnicza, wysoka kotka. O pięknym, długim futrze i puchatym ogonie. Nauczyła go łowić ryby, szczekała na niego aby potrafił adaptować się do niecodziennych zdarzeń, a nawet nazwała go dzikusem, by był w stanie przebudzić w sobie wojowniczego ducha, zdolnego przepędzić pieszczocha z klanowych terenów, a miał wtedy dopiero sześć księżyców!
I żenującą puentą tych wszystkich wspomnień było, że nie poznał nawet jej imienia. Pokrzepiało go jednak, że nie była to raczej kwestia jego nieogarnięcia. Najprawdopodobniej Mentorka specjalnie go nie podała, bo chciała młodzika sprawdzić. Istotną rolę odgrywała tutaj tyknięta na rybach kwestia adaptacji, ale do tego, aby poznać jej imię, cętkowany musiałby wykazać się też umiejętnościami zbierania informacji i planowania. Terminatorski trening leciał do przodu, a on zorientował się, że najlepszą opcją byłoby po prostu złapanie Mentorki na patrolu lub spytanie się kogokolwiek przy granicy z Wichrem. Niestety, to pierwsze nigdy się nie wydarzyło, a tego drugiego jakoś się wtedy wstydził… No bo co miałby na granicy powiedzieć? Potem Nocny Szkwał zwiększył intensywność treningów i aż do wojowniczej ceremonii nie było nawet jak tego tematu ruszyć. Ale Wilczomlecz pamiętał.
Teraz nie było już wymówek. Jego Nauczyciel czuwał na Srebrnej Skórce, a Mistrz piastował najważniejszą rangę w Klanie i złapanie go stawało się jeszcze trudniejsze niż kiedyś. Musiał zdobyć kontakt z Mentorką. Pewnego śnieżnego dnia w końcu się przełamał i usiadł na granicy z Wichrem, pozostało czekać, na kogokolwiek.
I rzeczywiście ktoś się pojawił. Kotka, rudo-czarna, wysoka i chyba nawet skora do rozmowy. Kogoś takiego właśnie potrzebował! Po uprzejmym przedstawieniu się rozmowa szła raczej neutralnie do momentu, aż Czarny Koń (bo tak wojowniczka się nazywała) usłyszała, że cętkowany poszukuje kogoś z Klanu Wichru. Musiała bardzo chcieć pomóc, bo wykazywała zainteresowanie każdym szczegółem!
Problemy zaczęły się przy opisywaniu wyglądu, jakoś trzeba było połączyć imię z kotem. Mentorka… no na pewno miała długie futro, jasne tu i tam, ciemne (brązowe? czarne??) na pysku trochę, uszach też i… ogonie, tak, na pewno na ogonie też! Wysoka była, raczej, też nie tak łatwo powiedzieć, bo będąc młodzikiem perspektywa była ciut inna. Coś jeszcze? Oczy, ach, oczy! Niebieskie, zdecydowanie niebieskie!
Intensywnie wpatrywał się w wichrową kotkę w trakcie gdy ta się zastanawiała, aż w końcu padły jakieś imiona. Uśpione Echo, Traszkowy Grzbiet lub Kraśna Klacz? Co to właściwie znaczy "kraśna"…
Wszystko wskazywało na to, że musiał teraz zdać się na los, zaufać swojemu instynktowi i dokonać wyboru. Albo zwycięży i nie zawiedzie Mentorki, albo już nigdy jej nie odnajdzie. Naturalnie, nie brał pod uwagę możliwości, by spróbować każdego z imion gdyby za pierwszym razem się nie udało – spaliłby się ze wstydu i nie podchodził pod granicę Wichru na co najmniej jeden obieg pór! Uśpione Echo, niech będzie, kojarzyło mu się ze snami, a te z owym spotkaniem, idealnie. Wiadomość chciał przekazać raczej drobną, dyskretną, ale taką aby od razu zrozumiała, że chodzi o niego. Padło więc na:
Twój wierny uczeń melduje się i gotów jest na kolejne spotkanie.
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Nigdy nie nazwałabym Czarnego Konia przyjaciółką. Ani nawet dobrą znajomą. To niepohamowana gaduła, która pcha nos w nieswoje sprawy, a potem robi z nich sprawy wszystkich. Nic dziwnego, że nasze kontakty ograniczają się do okazjonalnego wspólnego marszu podczas patrolów, a i wtedy jej uwaga skupiona jest raczej na tym drugim towarzyszącym nam nieszczęśniku – dzięki swojemu wrodzonemu instynktowi prędko wyłapała, że marne ze mnie źródło plotek.
Jakie jest więc moje zdziwienie, gdy widzę ją łapiącą ze mną kontakt wzrokowy już od wejścia do Obozu. W jej oczach czai się jakiś dziwny wyraz, coś w rodzaju podekscytowanego triumfu. Nie podoba mi się to, ale czekam, aż kotka podejdzie, wzdychając w duchu. A nie, westchnienie wyrwało mi się naprawdę, z lekka ostentacyjnie. Chyba nawet tego nie zauważa, zbyt zaaferowana rzucaniem wwiercających się we mnie, ciekawskich spojrzeń, podczas uprzejmego informowania o jakimś Rzeczniaku czekającym na granicy. Kto to? Po co? Dlaczego? – na te pytania to ja powinnam móc oczekiwać odpowiedzi, nie byłam tą, która ledwo co miała do czynienia z tajemniczą postacią. Nieco mniej tajemniczą po udzieleniu konkretniejszych informacji odnośnie jego wyglądu oraz przekazaniu, hm... wiadomości.
Zostawiam Czarnego Konia z zagadką i bez słowa wychodzę na tereny. Zmierzam ku granicy niespiesznym krokiem; skoro coś jest tak ważnego, by (nie)znajomy wyciągał mnie z Obozu, musi być warte oczekiwania, aż przepłynę przez rzekę śniegu. To i tak łaska z mojej strony, że tam idę. Nie powinnam spełniać jego żądań za samo wepchnięcie mi na kark największej plotkary, jaką Wicher widział.
Nieco urósł. Zmieniły się rysy pyska, proporcje nabrały więcej sensu. Minęło co najmniej kilka księżyców. Trochę za późno na zażalenia, że sposób nauki łowienia nie przypadł mu do gustu. A nie kojarzę, bym od tamtej pory widziała go ponownie. Skąd mu się nagle wzięło to bycie wiernym uczniem? Jeżeli to żart, musiał przelecieć mi nad głową.
– Czego chcesz? – pytam beznamiętnie, stanąwszy w oddaleniu sugerującym, że liczę na krótką wymianę zdań i grzeczne rozejście się w swoje strony. Chociaż nie jestem pewna, czy od poprzedniego razu nauczył się wyłapywać takie sygnały.
Krótko odwracam się za siebie. Nie żebym była paranoiczką, która spodziewa się ujrzeć ciekawskie uszy wystające zza zaspy śniegu... Ale nie mogę powiedzieć, by taki widok miał mnie zdziwić.
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Gwiezdni nagradzają cierpliwych. Czy to funkcjonujące powiedzenie u klanowych kotów? Nie był pewien, ale tutaj ewidentnie się sprawdziło, bo po czasie, siedząc tak w tym śniegu, cętkowany w końcu dostrzegł znajomą sylwetkę. Rozpromienił się jak kociak widząc, jak Mentorka zbliża się i… Oh. Stanęła ciut dalej niż zakładał, spodziewał się też trochę innego przywitania. Nie zamierza go to oczywiście powstrzymywać przed celebracją! – Uśpione Echo, piękne imię! Jak miło cię znowu widzieć!! – Odpowiedział ciepłym głosem, perfekcyjnie kontrastującym z beznamiętnością zza granicy. Z podekscytowania aż wstał i wtedy trochę solidniej się zastanowił. Sprawdzała jego determinację czy po prostu w taki sposób zwykle mówiła? Nie pamiętał tak dobrze. A może po prostu była trochę zła, że zajęło mu to aż tyle czasu? Chyba najlogiczniej po prostu wyśpiewać całą historię swojego życia sprzed ostatnich kilku księżyców. Wziął dramatyczny wdech i bardziej doświadczone ucho mogło już na tym etapie wyczuć, że szykuje się powódź. – Booo nie przedstawiliśmy się sobie gdy ostatnim razem się widzieliśmy i nie mogłem cię potem znaleźć przy granicach, ale próbowałem, serio!! Ale potem bardzo skupiłem się na treningu i wyszło, no, jak wyszło… Tak czy siak wtedy gdy mnie uczyłaś, to byłem Wilczą Łapą, a teraz jestem WILCZĄ GÓRĄ! Brzmi POTĘŻNIE, co?? Swoją drogą kojarzę ci się z wilkiem?? Nieważne, no, ale zanim zostałem wojownikiem to jeszcze miałem okazję trochę poodkrywać przedmiotów dwunogów i zacząłem kolekcjonować kapsle! – Wdeeeech – I na razie mam tylko dwa, ale planuję więcej, ale to rozmowa na potem! No, więc zostałem wojownikiem już jakiś czas temu, ale nie dostałem terminatora od razu, więc myślałem, że sobie zdobędę jakieś doświadczenie prowadząc kociakom nauki, co nie? Ale ostatecznie jakoś nigdy się do tego nie zabrałem. – Tutaj zauważalnie spowolnił, jednak wciąż kontynuował, zakładając że wichrzaczka nie zaczęła się ewakuować.- No, a potem… Potem nasz Przywódca, Łabędzia Gwiazda, odszedł na Srebrną Skórkę… Pewnie już przekazał wam to któryś patrol. – Odchrząknął i wyglądało na to, że już miał się chociaż na moment zatrzymać, ale nie, trzeba iść dalej. Widocznie znowu się nakręcał. – I teraz jest Nocna Gwiazda, no i dostałem już terminatora. No i ten terminator to jest taki powiem ci, no taki ten. Dużo wie i w ogóle, ale na początku stwierdził, że Nocna Gwiazda pomylił wilki, rozumiesz?? W sensie, to muszę wytłumaczyć, bo mamy taką Wyjącą Wilczycę i to jego mama, więc on myślał chyba, że to ona będzie go trenować, a nie ja? Więc to taka sytuacja, a do tego jeszcze zachorowałem, przez co dopiero teraz mogłem tak porządnie wrócić do poszukiwań… Ale udało się, znalazłem cię!! Dziękuję za tamte nauki, nawet nie wiesz ile mnie nauczyły, nie tylko łowienia ryb! Więc… Więc jestem gotowy na dalsze lekcje, nawet już teraz!
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Otwieram pysk, pragnąć zauważyć, że z kolei ja jego imienia nie zdążyłam poznać, ale ostatecznie zamykam się bez słowa. Ja może i go nie poznałam, za to Czarny Koń z pewnością. Tyle że nie dociskałam jej w kwestii tego, czego dowiedziała się o cętkowanym Rzeczniaku. Wolałam jak najprędzej mieć ją z głowy.
Mrugam powoli i pytająco przechylam łeb, jakbym chciała go ponaglić. Najwyraźniej działa, bo kocur nie tylko się podnosi, ale nabiera wdechu i... Och.
Okazuje się, że komentarz dotyczący imienia i tak byłby zbyteczny. Podobnie jak każde inne pytanie, jakie mogłoby przyjść mi do głowy, a następnie przejść przez język – on bardzo chętnie dzieli się wszystkim sam z siebie, niepytany. I mówiąc wszystko, mam na myśli... Wszystko.
Wychowywałam się ze Świt, a mimo to jestem oszołomiona tym potokiem słów. Przyjęcie samej treści, choć chaotycznej, przychodzi mi z relatywną łatwością, jednak na przestrzeni zmieniających się tematów wciąż nie jestem w stanie wychwycić tego jednego, kluczowego elementu kontekstu – dlaczego wybrał sobie za słuchacza swojej historii życiowej akurat mnie? Widzieliśmy się raz w życiu. Gdybym nie nauczyła go wtedy łowić ryb, zrobiłby to ktoś inny nieco później, w jego własnym Klanie. Dziękował już. Zjadłam jego rybę. Prawdopodobnie to właśnie ją przypłaciłam później wizytą w lecznicy. Po co zadawał sobie ten trud i teraz mnie odszukiwał? Jakiej lekcji niby oczekuje?
Rzeczniak wreszcie milknie, a ja czuję, jakby ktoś opróżnił mi głowę. Czy aby na pewno nie leżę teraz z jakimś kaszlem w Ziołowym Wzgórzu, śniąc abstrakcyjne sny?
Pozostaje improwizacja.
– Znalazłeś – przyświadczam wreszcie, bo od czegoś należałoby zacząć. Postępuję kilka kroków do przodu; prędki powrót do Obozu raczej odpada. – Wilcza Góro. Jesteś wojownikiem. Masz własnego terminatora. Przeszedłeś... przez wiele. Czego więc, po tych księżycach, ty mógłbyś nauczyć mnie? Skąd mogę mieć pewność, że jesteś tym wilkiem, a nie byle szczeniakiem?
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Jeszcze mocniej uśmiechnął się gdy wichrowa wojowniczka podeszła bliżej. Potem na pysku pojawiło się jednak skupienie – trzeba było słuchać werdyktu. Jesteś wojownikiem. No jest. Masz własnego terminatora. No ma, ma. Przeszedłeś przez wiele. Chyba? Chyba w sumie tak. Ale, że teraz ON ma uczyć MENTORKĘ?? I powołała się na wilki!! Przecież z tego nie można się już wycofać, tylko skąd wpadł jej do głowy ten pomysł? – O rany… – Wymamrotał pod nosem, jawnie przytłoczony stojącym przed nim zadaniem. Ale w końcu zaczął się nad tym mocniej zastanawiać. Jego umiejętność dedukcji jeszcze nigdy nie wyprowadziła go w pole, więc poświęcił jej swoją całą moc mentalną.
Na spokojnie. On poprosił o nauki, a ona odbiła, że to cętkowany powinien pokazać, iż jest w stanie ją czegoś nauczyć… Hmm, coś zaczyna się tu rzeczywiście kleić. W końcu kocur wspominał wcześniej o chęci zdobywania doświadczenia w nauczaniu, prawda? I że ma terminatora, z którym relacja mogłaby być ciut lepsza. Czyyyli, można chyba założyć, że Mentorka chce odegrać rolę ucznia, po to aby to Wilczomlecz mógł się nauczyć jak należy uczyć innych..? Coś takiego?? A więc kolejna lekcja życia usnuta została tak, aby nie dało się jej wyłapać na pierwszy rzut oka. Trzeba przyznać, Uśpione Echo ma głowę na karku! Ale wilcza dedukcja wcale nie zamierza być gorsza. – No dobrze… dobrze. Nie jestem szczeniakiem! – Zaczął, z każdym słowem próbując nabrać więcej pewności siebie. – Mogę cię nauczyć… Historii Rzeki! Hmm, chociaż to chyba średnio ma sens… Hmmmmm… – To jeszcze nie koniec, po prostu musi się zastanowić!! Wbił wzrok w łapy starszej kotki i zaczął dumać. Legendy powstania klanów nawet nie zasugeruje, bo Mentorka zdecydowanie to zna, tak jak i pewnie każde inne treningowe zagadnienie. Ale… W końcu trybiki w mózgu zaczęły wchodzić na wyższe obroty i cętkowany spojrzał w oczy Wichrzaczki. – A co wiesz o dwunogach?? Miałaś okazję zetknąć się z ich przedmiotami albo czymkolwiek innym? – Oh, niech tylko odpowie, że nie wie absolutnie nic. Od razu będą mogli rozpocząć lekcję!
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Nie spuszczam z niego wzroku, uważnie przyglądając się jego reakcji. Trochę uszło tej energii, którą emanował od początku spotkania. Jeszcze tego pierwszego zresztą. Ale kolejny ruch należy do niego, dlatego stoję w milczeniu, czekając na cokolwiek, co ma się rozwinąć po początkowym zawieszeniu; podjęcie wyzwania albo rezygnacja, wszystko jedno.
Kolejne słowa sugerują to pierwsze. Nie jest szczeniakiem. Odważna deklaracja. Może mnie nauczyć historii Klanu Rzeki... Czy to odpowiedni moment na wtrącenie, że nie pasjonuje mnie nawet przeszłość mojego Klanu? Najwyraźniej nie, bo tego tutaj wystarczy zostawić samemu sobie, by myśli w szarej głowie płynęły stabilnym strumieniem. Chyba. Mam... małą chwilę zwątpienia, gdy z jego zastanawiania się nie wychodzi nic konkretnego, jednak daję mu czas. Niech swobodnie wysila mózgownicę. Skoro już tu stoję, mogę zaczekać.
Wreszcie pada treściwsza propozycja. I jeżeli drogi Wilcza Góra celował w efekt zaskoczenia, winszuję. Na coś takiego bym nie wpadła.
– Były pieszczoch...? – odpowiadam pytaniem na pytanie, nie kryjąc lekkiego zdziwienia. Nic na to nie wskazywało, kiedy widzieliśmy się poprzednio. Kociak jak kociak. Niby kiedy miał zdążyć zaznać życia z dwunożnymi? Może to jego mistrz jest nietutejszy. Wzruszam barkami. – Umiarkowanie. Brzmisz na kogoś, kto jest znacznie bardziej biegły w to, co wiąże się z dwunogami. Masz pole do popisu.
Jeszcze nie wiem, czy jestem zainteresowana tematem, ale chętnie usłyszę o tym, co on uważa za takie warte do przekazania, że wyciągnął to ponad historię własnego Klanu. Może warto było wyjść z Obozu. Nie dla tajemnic Osiedla, a dla samej tej osobliwej interakcji. Całkiem dobrze się bawię.
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Przekręcił łeb w bok na słowa Mentorki. Czemu nagle wspomniała o pieszczochu? – W sensie ta kotka, którą przegoniliśmy wtedy z terenów? – Odpowiedział pytaniem na pytanie będące odpowiedzią na jeszcze inne pytanie. W końcu jednak coś kliknęło jak trzeba i komicznie zmarszczył brwi. – Że ja?? Oczywiście, że nie, jestem rodowitym kotem z Rzeki! Sama nazwałaś mnie wtedy dzikusem, to chyba widać! – Rzekł z dumą, po chwili jednak odchrząkując. – Nie żeby było cokolwiek złego w pozaklanowym pochodzeniu, oczywiście... – Sprostowanie aby nagle Poeta i Ścieżka nie dostali rykoszetem.
W końcu jednak można przejść do nauk. Heh, nauczanie Mentorki, jak to w ogóle brzmi! Jej odpowiedź odnośnie stanu wiedzy nie była tak bliska idealnej jak by chciał, ale dało się z tym żyć. Niczym się nie pochwaliła, więc może lecieć jak chce. – Okej! A więc innym słowem na dwunogów jest określenie ludzie. A jak mówisz o jednym dwunogu, to możesz też powiedzieć człowiek. Do tego obieg pór, zaczynając od Pory Nowych Liści to kolejno – wiosna, lato, jesień i, fuj, zima. To podstawa! Dalej, kolejna ważna rzecz - kapsle. To drogocenne przedmioty pozostawiane czasami przez dwunogów. Mam dwa w legowisku, mogłem jednego wziąć i ci pokazać, ale nie pomyślałem… – Nie żeby w ogóle przyśniło mu się wtedy, że będzie prowadzić dla starszej kotki wykład na ten temat. – Są jak takie małe, spłaszczone kamienie, z ząbkowanymi brzegami i o różnych kolorach. Poza kapslami masz też inne przedmioty – butelki, papier, telewizor… Co tam jeszcze… – Zaciął się. W tym momencie miał ciut otwarty pysk i nieco zmrużone oczy, jakby miał kichnąć. Mimika ta wynikała jednak z ciężaru jaki nagle odczuł, zdając sobie sprawę z ogromu materiału. Że co, już wszystko ma powiedzieć? Wyśpiewać jak historię swojego życia?? Utoną w materiale!! Z Łabędziem szło o tyle łatwiej, że na dobrą sprawę wymieniali się informacjami, natomiast przy rozmowie z małym Nocą przy części o ludzkich rzeczach kluczowym było unikać porównywania czegokolwiek do kamieni. Poza tym i tak nie mieli okazji przegadać zbyt dużej ilości przedmiotów. To wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby mógł jej cokolwiek pokazać, nawet jeśli musiałby się cofnąć po ten kapsel!
Wypad ze Ścieżką był kopalnią wiedzy (i przedmiotów), dzięki temu nauczył się najwięcej, pomimo że z rozmów raczej też potrafił zapamiętać niemało. Gdyby tylko powtórzyć coś takiego z Mentorką... Oh, no tak. No przecież.
Nie było już konsternacji na pysku, nie widniało na nim żadne zdziwienie i przytłoczenie. Powoli machnął ogonem. Teraz spoglądał na Uśpione Echo z uniesionymi brwiami i całkiem szczwanym uśmieszkiem na pysku. Tak, jakby czekał aż załapie niewypowiedziany żart.
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Pierwszy raz widzę, żeby ktoś tak chętnie przygarnął określanie się dzikusem, ale bez oporu kiwam głową. Nie wiem, czy szczególnie to po nim widać, za to na pewno z obu opcji, jego bycie dawnym pieszczochem zdziwiłoby mnie bardziej.
– Ale obrożę chciałeś – przypominam mimochodem. Luźna myśl, nic więcej. To on pierwszy, sam z siebie wrócił do wydarzeń sprzed kilku księżyców. Ja tylko zauważam fakt.
Wilcza Góra podchodzi do zadania poważnie. A więc czeka mnie wykład o dwunożnych. Ludziach, bo najwyraźniej ich określenia są istotnym elementem zagadnienia, podobnie jak posiadane przez nich przedmioty. Nie powiem, żebym podzielała sentyment. Miękki materiał, jaki znalazłam zeszłej pory nagich drzew, zabrałam ze sobą wyłącznie ze względu na jego użyteczność.
– I co sprawia, że kapsle są takie drogocenne? – dopytuję, jak na dobrego ucznia przystało. I trochę też dlatego, że nauczyciel mi się zaciął, drobna pomoc na pewno nie zaszkodzi.
A poza tym serio nie wiem, co specjalnego jest w ząbkowanych kamieniach.
– Bardziej niż butelki i papier? – dodaję po chwili milczenia, tknięta jego postawą.
Mrugam z wolna, z uwagą, śledząc zmiany zachodzące na ekspresywnym pysku rozmówcy. W pierwszej chwili odnoszę wrażenie, że dotarło do niego wreszcie, z jaką łatwością dał się przekonać do roli nauczyciela, podczas gdy przywiała go tutaj myśl o wyciągnięciu lekcji. I może tak byłoby lepiej, bo później... później już nie mam żadnych podejrzeń. Jestem obecna i skupiona, a czuję się, jakby coś mnie ominęło.
– Co? – rzucam nieufnie.
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
– Chciałem. – Pada automatyczne potwierdzenie. Dopiero po chwili cętkowany poddaje tę wymianę słów analizie. Dlaczego zabrzmiało to jakby go zripostowała?? Czyżby był to… Chwyt na Kodeks?! – Boo wyglądała fajnie. Ta obroża. W sensie śmiesznie dzwoniło. Ale to nie tak, że bym ją nosił czy coś! Po prostu trafiłaby do mojej kolekcji w legowisku. – No, po takim sprostowaniu honor pozostaje niesplamiony. Gwiezdni mu świadkiem, nie zapomniał o Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka!
Uśpione Echo, ku niczyjemu zdziwieniu, jest bardzo dobrą uczennicą. W końcu zapewne przyczyniła się do wytrenowania niemałej części Wichru – ma w jednym palcu zrozumienie, jak zadawać trafne pytania i wdawać się w dyskusje z tym kto przekazuje wiedzę. – Ich drogocenność wynika z tego, że są ładne. – Sam sobie przytaknął, szybko kontynuując. – Do tego znalezienie kapsli w lesie to raczej rzadkość, to też dodaje im uroku! Mogą się trochę błyszczeć i występują w różnych kolorach. Znaczy, nie wiem jak wielu, ale na pewno są żółtawe i są też zielonkawe, bo te już mam. Szkoda, że nie możesz po prostu wpaść do Obozu, wtedy bym ci szybko pokazał bez biegania w tę i z powrotem na granice. Może gdyby ładnie poprosić Nocną Gwiazdę… Jeden od was już i tak tam był. – Przerwa na oddech. – Butelki są… dziwne. Bo z tego co rozumiem, to na nie można nałożyć kapsle i wtedy przenosić w nich inne rzeczy..? Ale jak o coś uderzą, to zmieniają się w szkło, a to już może cię zranić, więc jednocześnie trzeba być ostrożnym. W skrócie same kapsle są lepsze. A papier, papier to już w ogóle szkoda gadać. Był mokry i rozwalał się na drobne, cienkie kawałki, które lepiły się do łap – nie wiem czy zawsze taki musi być, ale na pewno po kontakcie z wodą tak. – Wiedzę należy dawkować, każdy szanujący się nauczyciel powinien o tym wiedzieć, jednak cętkowany nie zakładał, aby jego terminatorka- znaczy się Mentorka miała jakikolwiek problem z tempem przyswajania nowych informacji.
– Wpadłem na bardzo dobry pomysł!! – Otwarcie ogłosił z uśmiechem, szczerząc do starszej kotki kiełki. Znaczy się kły, bo to bardzo poważny wilczy wojownik jest. – Gdy uczyłaś mnie łowić ryby, to nie przedstawiłaś tylko samej teorii i sobie poszłaś, prawda? Łowiliśmy wspólnie! Myślę więc, że największy sens miałoby, gdybyśmy się gdzieś teraz przeszli i poszukali ludzkich przedmiotów! Co ty na to?? – I szansa na znalezienie owych fantów wcale nie musiała być tak niska! Rześka Pszczoła mówiła na którymś patrolu, że ponoć za klanowa granicą można ostatnimi czasy znaleźć różne dziwne rzeczy. Wspominała też o czymś jeszcze, ale młodszy wojownik detali już nie zarejestrował, liczyły się tylko przedmioty! Przed wyprawą na własną łapę powstrzymywała go niechęć by ruszyć poza tereny Rzeki gdy wciąż leży śnieg, ale z Mentorką u boku chyba nie może stać się nic złego?
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Przelotnie unoszę kącik wargi. Zabawnie słucha się tych wyjaśnień. Można byłoby odnieść wrażenie, że według Wilczej Góry serio mam cokolwiek do powiedzenia i mogłabym narobić mu kłopotów, gdybym tylko zauważyła u niego jakieś pieszczochowe zapędy i postanowiła zwrócić na nie uwagę jego mistrzowi. Nie żeby wojownik nadal potrzebował tłumaczyć się mistrzowi. Może powinno mi być głupio, że wprowadziłam go w zakłopotanie, ale przecież to był jedynie nieszkodliwy komentarz.
– Oczywiście – odpowiadam na tyle bezbarwnie, by nie dać mu pewności, jak oceniam to sprostowanie.
Niektórzy zbierają kwiatki, inni kamyczki albo piórka. Ten tutaj najwyraźniej zdecydował się nie lecieć klasykami i podszedł do tematu kreatywnie; nie znam nikogo, kogo interesowałyby przedmioty dwunożnych. I kto opowiadałby o nich z taką pasją. Całkiem miłe. Jego zaaferowanie trochę przypomina mi Świt, chociaż z nią pewnie zdążyłybyśmy już przejść dalej, do innych przejmujących zagadnień. Tych nigdy u niej nie brakowało.
– Jeżeli masz jakiegoś psa pod łapą... – nawiązuję, rzecz jasna, do Nieuchwytnej Łapy i jego pobytu w rzecznym Obozie, o którym słyszeli chyba wszyscy w Klanie, ci mniej i ci bardziej zainteresowani. Nadal nie rozumiem, dlaczego po opatrzeniu nie przerzucili go z powrotem przez granicę, z tego, co mówiono, kończyny sobie nie połamał. Ale co ja tam mogę wiedzieć, niezbadane są układy międzyklanowe.
Przechylam głowę do boku, próbując wyobrazić sobie butelkę. Przedmiot, na który można założyć kamieniopodobną rzecz, by go zamknąć, alternatywnie służący jako pułapka na łapy przechodzących po nim nieszczęśników. Okej, totalnie ma sens.
– Butelki nie masz? – pytam, bo wydaje mi się to nieco dziwne na tle jego umiłowania do kapsli. Mam jeszcze jedno pytanie. – Telewizor to kolejna rzecz utrudniająca chodzenie?
Ogłaszanie bardzo dobrego pomysłu z reguły ma w sobie coś takiego, co wzmaga nieufność; nie inaczej jest tym razem. Lekko mrużę oczy w zastanowieniu, co też takiego mogło pojawić się w szarej głowie – zdążyłam przekonać się, że po Wilczej Górze należy spodziewać się wszystkiego.
I może wybycie w teren na poszukiwania śmieci – to jest, skarbów – nie nosi w sobie ani krzty tego nieprzewidywalnego szaleństwa, jakie sobie wyobrażałam. W końcu równie dobrze mógł od razu zasugerować wyprawę na Osiedle i napad na ludzkie gniazda.
Przez kilka uderzeń serca udaję namysł. Nie musi wiedzieć, że chętnie wyrwę się z codzienności. Ani że na wyprawę na Osiedle też nie powiedziałabym od razu stanowczego nie.
– Brzmi uczciwie – zgadzam się wreszcie. – Tylko gdzie je znajdziemy?
Nie umknęły mi najnowsze plotki o wysypie przedmiotów. Mogłabym nas poprowadzić i wiem, które rejony bym wybrała. Ale nie ja tu jestem nauczycielem, nieprawdaż?
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Nie był pewien czy nieprzepełniony emocjami glos Mentorki oznaczał coś dobrego, czy złego. Chyba nie miałaby nawet zbytnio komu tego zgłosić, prawda? Z drugiej strony, nigdy nie można być stuprocentowo pewnym – może swoje uwagi jest w stanie przekazać bezpośrednio Gwiezdnym.
Wytrzeszczył oczy na wspomnienie o psie, po kilku uderzeniach serca jednak zajarzył wszystko jak trzeba i mógł z czystym sumieniem odpowiedzieć krótkim śmiechem. – Może gdy szczekniesz jak wtedy, to uda się przynajmniej nabrać jakiś patrol?? – Chociaż jeśli pamięć go nie myliła, dźwięk jaki Mentorka wydała podczas pamiętnego łowienia ryb nie był zbytnio przerażający. Pozostało mieć nadzieję, że jej repertuar tonacji był szeroki. Kto wie, może nawet kiedyś by go nauczyła…
Ale ale, wracamy do kwestii przedmiotów, w końcu trwa lekcja i są nawet pytania! – Oj nie, może to nawet lepiej, bo jakbym sobie zrobił szkło w legowisku to chyba byłby problem! Chociaż chciałbym zobaczyć kiedyś taką z kapslem. Jak myślisz, kapsel z butelką byłby cenniejszy? Jeśli tak, to czy zachowałby swoją wyższą wartość nawet gdyby się go z tej butelki zdjęło?? – Niech nie myśli, że sama jest bezpieczna od pytań. To wykład interaktywny, może nawet konwersatorium! Kwestia telewizora wymagała jednak rozwinięcia od strony cętkowanego. Strzepnął uchem. – Ah, telewizor… Nie, raczej nie. Chyba? Telewizor, Uśpiona Łap- Echo, to taki jakby płaski kamień, albo tafla lodu, jeśli nie lubisz kamieni… Wyobraź sobie, że na powierzchni takiego kamienia lub lodu podobno da się zaobserwować rzeczy, których nie ma w twoim otoczeniu! Na przykład – nie widzisz swojego odbicia, nie widzisz obecnego teraz śniegu, ale zamiast tego możesz zobaczyć zielone drzewa, niczym z Pory Zielonych Liści, albo dwunogów którzy robią… ee, cokolwiek, co robią dwunodzy. Jakby to nie było dostatecznie dziwaczne, to z żadną z tych ujrzanych rzeczy nie możesz nic zrobić. Są pod tym względem jak odbicie w wodzie, zamknięte w kamieniu lub tafli lodu. – Chyba spójnie wszystko przedstawił, chociaż nieco mieszał mu się łabędziowy styl ze swoją modyfikacją specjalnie dla małego Nocy. Za moment tknęła go jeszcze potrzeba pewnego sprostowania. – Ah i aby nie było, nie miałem jeszcze okazji takiego zobaczyć, to wszystko wiem z opowieści! Ale bardzo, bardzo bym chciał, do tego ciekaw jestem czy dałoby radę zabrać taki do Obozu.
Czujnie obserwował reakcję starszej kotki na propozycję. Uśpione Echo analizowała każdą wadę i zaletę, zapewne oceniając personalny zysk, wartość merytoryczną takiego przedsięwzięcia dla niej oraz jej ucznia, a także potencjalną korzyść dla Klanu Wichru – tę materialną, jak i dyplomatyczną, bo pewnie jakoś będą musieli się podzielić znalezionymi przedmiotami, co umożliwi obu stronom wykazanie się pod kątem umiejętności perswazji. Przynajmniej tak to wszystko widział Wilk, nieprzerwanie gapiąc się na Mentorkę.
W końcu padł ostateczny werdykt – propozycja została pozytywnie rozpatrzona!! – Świetnie!! – Momentalnie zareagował, zanim jeszcze zastanowił się co dalej można powiedzieć. – Gdzie je znajdziemy? Hmm… Słyszałem, że poza terenami Rzeki, ale do ciebie chyba nie mogę wpaść. Poza tym, gdybyście mieli ludzkie przedmioty, to pewnie już byś mi powiedziała, prawda?? – Nie czekał na odpowiedź, dalej głośno myśląc. – To może gdzieś przy Grzmiącej Ścieżce? O, przy okazji mówi się na nią jezdnia, tak słyszałem. Ale no, jeśli przetrwamy zapach, to myślę że jest duża szansa, że coś znajdziemy! Chyba, że jest może jakieś miejsce przy granicach Wichru, gdzie warto byłoby pójść? – W teorii od strony granic Rzeki były jeszcze okolice Kłującego Gąszczu, ale jakoś nie wyobrażał sobie, że akurat tę lokację dwunodzy wybraliby sobie jako punkt pozostawiania przedmiotów.
wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
Uśmiecham się przelotnie na ten wytrzeszcz oczny; jest zabawny, nawet jeżeli nie wiem, co konkretnie go wywołało. Ale zaraz nasze role mogłyby się odwrócić, gdybym tylko miała w zwyczaju reagować równie wyraziście, bo słowa Rzeczniaka wprawiają mnie w konsternację.
– Ja szczekałam – mówię tonem, jakby dopiero co posądził mnie o bycie psem i jakbym chciała, by absurd tego oskarżenia odpowiednio wybrzmiał. Wilcza Góra nie posunął się aż tak daleko, mimo to nie czaję, skąd mu się to wzięło. Może zdarza mu się mieć halucynacje – wolę tę opcję niż ewentualność, że mój głos brzmi do tego stopnia dziwacznie.
To całe szkło bardzo łatwo się niszczy, zanotować. Wcale jej nie chcę – przecież nie będę na serio rozważać zbierania przedmiotów dwunożnych – a jednak przychodzi do mnie nieproszona myśl, że dałoby się tę upierdliwą właściwość wykorzystać do własnych celów. Cóż, w zależności, jak wygodnie dałoby się posłużyć taką butelką.
– O wiele cenniejszy – z kamiennym wyrazem pyska odpowiadam na pytanie. – Wtedy stanowią całość. To różnica pokroju: znaleźć pióro jastrzębia a zabić jastrzębia. Co za tym idzie, pióro wyrwane zabitemu przez siebie jastrzębiowi ma większą wartość, mimo że nie zabiera się sobie do legowiska całego ciała.
Prościzna.
Znacznie bardziej niż relacje międzykocie. Przydałby mi się tutaj ktoś bardziej obeznany, kto wytłumaczyłby mi, czy wyłapywane przeze mnie niuanse rzeczywiście są tak dziwne, jak mi się wydają. To, że na krótki moment wracam do rangi terminatora to nic, ale dlaczego w opisie telewizora pojawia się zabezpieczenie w formie zastępczego porównania, w razie gdybym nie lubiła kamieni? Co w ogóle ma do rzeczy mój stosunek do kamieni? Nieodpowiedni dobór słów sprawi, że odwrócę się na pięcie i pójdę?
Chyba za bardzo to analizuję.
Jego wina, to ciągłe zaznaczanie obu opcji jest osobliwe.
– Hmm, teraz też chcę to zobaczyć – stwierdzam szczerze. Kamień (lub tafla lodu, oczywiście) pokazujący realistyczne, ale nie realne obrazy... I w zasadzie po co? Tak czy inaczej brzmi jak coś, co może się spodobać. – Czemu miałoby się nie dać go zabrać?
W namyśle przekrzywiam głowę. Nie myślałam akurat o Grzmiącej Ścieżce – każde zielone (wliczając te zaśnieżone) tereny wydają się lepsze, zresztą z tego co słyszałam, tamtejsze największe skupiska przedmiotów widywane są bliżej Topiołek; kto wie, czy nie ominie nas przechadzka na drugą stronę. Jednocześnie to prawdopodobnie najbliższy wspólny punkt, a chyba żadne z nas nie jest na tyle głupie, żeby dać się przetrącić. Raczej.
– Spory kawałek dalej, dłuższa droga – oceniam lakonicznie, tym samym dyskwalifikując tereny bliższe Wichrowi. – Może być jezdnia. Byłeś tam już kiedyś?
W oczekiwaniu na odpowiedź powoli zaczynam iść wzdłuż granicy. Mam nadzieję, że Wilcza Góra podłapie. Możemy rozmawiać w drodze.
Przy okazji zrobimy mały test jego przywiązania do zasad. Wygląda na to, że jednak będzie musiał do mnie wpaść, o ile nie interesuje go cofanie się, przedostawanie na drugą stronę rzeki i przekrzykiwanie się przez szum wody, dopóki któreś z nas nie dołączy do drugiego za linią drzew. Ale kto powiedział, że najmniejszy kocięcy krok Podmokłego Brzegu nie jest do użytku Klanu Rzeki? Na pewno nie ja.
z.t.
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Ton głosu został jak najbardziej odczytany zgodnie z założeniem nadawczyni, lecz skonfundowany odbiorca nie do końca wiedział czemu akurat takowy ton Wichrzaczka postanowiła użyć. Chyba dobrze wszystko zapamiętał? Starał się wrócić do tego momentu pamięcią i nie wyczuł żadnej luki czy niepewności w zdarzeniach.
Przynajmniej temat butelek i kapsli nie był spowity żadną niepewnością – Mentorka bez zawahania określiła hierarchię wartości kapsli, a syn Srebrzystego Jeziora nie zamierzał się z tym spierać. Po prostu tak jest. Słowo stało się ciałem. – Ooo, ma sens! To już wiem na czym będzie się trzeba skupiać podczas poszukiwań. Wpierw kapsel z butelką, potem sam kapsel, a ostatecznie sama butelka. – Oczywiście ponad rankingiem był telewizor, a multum innych skarbów na pewno wcisnęłoby się na listę między te trzy pozycje, jednak temat tyczył się konkretnie spraw okołokapslowych.
A propos tego ludzkiego cudu – Uśpione Echo również zaraziła się telewizorowym zainteresowaniem, bardzo dobrze. Cętkowany przytaknął z aprobatą do jej stwierdzenia i szybko zabrał się za udzielenie odpowiedzi na rzucone pytanie. – No bo taki telewizor jest ponoć duży, chociaż nie wiem jak duży. Jeśli jest wielkości kota, to jeszcze coś wymyślimy, ale co gdy okaże się, że bliżej mu do drzewa?? Wtedy trzeba by było wezwać posiłki. Musimy po prostu zebrać jakiekolwiek poszlaki.
Przytaknął lekko na informację, że przejście się dalej na tereny przy Wichrze to średni pomysł; ma sens, ale warto było zapytać. Czyli pora na Grzmiącą Ścieżkę? – Niee, jeszcze nie. – Zdążył jedynie odpowiedzieć, aż zauważył że Mentorka już się w tamtą stronę kieruje. Szybko dołączył, wlepiając w nią ciekawski wzrok. – Czyli ostatecznie jezdnia, tak? Znaczy okolice, bo chyba nie- – Stanął w miejscu, gdzie zapach granic był najintensywniejszy. Był już na niejednym oznaczaniu granic, ten kawałek przy rzece na pewno nie był rzeczny. Jedyna pełnoprawna droga była przez Wilgotne Skałki, by od Torfowego Rojstu przejść do Szarych Brzóz. Ponownie spojrzał się na Mentorkę, tym razem już nie ciekawskim, a doszczętnie zszokowanym wzrokiem.
Czy to kolejny test?
krótkowłosy, kremowy, pręgowanie ticked, bardzo wysoki, pulchny, raczej taki okrągły w kształtach, standardowy pysk, dość krótkie uszy typu fold, małe oczy o kolorze żółtopomarańczowym
wesoły, towarzyski, przyjazny, energiczny, sympatyczny, pewny siebie, lubi pogawędki, pogaduchy i ploteczki (na które zwykle się nabiera), pomysłowy, chętnie zajmuje się młodszymi, uległy i pokorny wobec tych wyżej w hierarchii, nienawidzi wody i deszczu, ogólnie nie lubi być mokry, potrafi wpaść w panikę jeśli traci kontrolę nad sytuacją, potrafi być poważny, ale potem zwykle się tego wstydzi, bo woli być widziany jako sympatyczny i uśmiechnięty luzak
Ośmiornica został przyjęty do Klanu Wichru już jakiś czas temu, jednak do tej pory funkcjonował raczej biernie w jego życiu, skupiając się raczej na przyglądaniu się jak żyją koty w Klanach i ewentualnym pytaniu Matek o różne ciekawiące go kwestie. Niby wiedział na co się porwał, bo mama Świt mu opowiadała, ale mimo wszystko doświadczenie tego na własnej skórze zawsze było w jakimś stopniu inne niż same opowieści. Kremowy kocur jednak się nie przejmował, w sumie to wręcz przeciwnie, cieszył się z możliwości nauki nowych rzeczy, taki to był już z niego kot.
Świeżo upieczony wichrzak postanowił jednego dnia przejść się trochę po terenach. Do tej pory tego nie robił, ale przyszedł chyba czas na jakieś zmiany niż tylko bierne siedzenie w obozie i wypytywanie innych o najdrobniejsze szczegóły. Chciał trochę poeksplorować, zwłaszcza kiedy robiło się już coraz cieplej i ładniej, tak więc chodził sobie po wichrowych terenach, w pewnym momencie dotarł na łąkę, która stykała się z jakimś nieznanym mu zapachem. Ośmiornica postanowił przywąchać się mu bliżej, więc podszedł do zapachu, skupiając się na nim i starając się zapamiętać na przyszłość. To musiał chyba być zapach jednego z tych trzech innych Klanów, które żyły w okolicy, za długo się ciągnął w jednej linii, żeby było inaczej. Był też zbyt silny, żeby być w jakikolwiek sposób przypadkowy. Na samą myśl kremowy kocur uniósł łeb i rozejrzał się dookoła, mając nadzieję, że może spotka jakiegoś kota z drugiej strony. Fajnie by było poznać jakiś nowych znajomych.