Logo Artemidy
Skałki Nawałki
  Czy kocur naprawdę starał się powiedzieć coś inteligentnego? Nie była pewna. Mówił dość… pokracznie, może miał udar? Pogoda w końcu stała się cieplejsza, a o udar na pewno nie trudno będąc starszym, szczególnie kiedy siedziało się na skałkach i wygrzewało. Podniosła jedną z brwi do góry, nie odpowiedziała jednak nic – wydawało jej się to bezsensowne.
  — Wystarczająco często by znać okolicę, a nie przebywać tu pierwszy raz w życiu. — Zamilkła na chwilę, chociaż musiała przemyśleć jak słowo “często” byłoby możliwe dla samotnika; nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na to pytanie. — Jak często jest często dla samotni- — Przerwała i liznęła się w klatkę piersiową gdzie futro wyglądało coraz gorzej, chociaż wcześniej tego nie zauważyła. Dziwne. — A czy jakimś sposobem byłeś z trzy księżyce temu w okolicy? Może, odrobinę dawniej. — Czy ona w ogóle umiała udawać samotnika? Czy on w ogóle myślał, że rozmawia z samotniczką?
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka zdecydowała się nie odpowiadać, chociaż widać było na jej pysku zachodzące procesy myślowe. Oriental odnotował to sobie. Tak jak kochał być irytujący, tak też nie był natrętną muchą – mógł dać ten moment nadziei, że temat został pogrzebany.
Skinął krótko głową w odpowiedzi na definicję. Czy miało oznaczać to, że zrozumiał, czy że w takim razie bywał tu często – interpretację zostawiał szylkretce. Wygiął wargi w lekkim rozbawieniu, gdy wycofała nagle pytanie i schowała się za pielęgnacją łysiejącego placka. A zaraz potem próbowała kontynuować jakby nigdy nic. Orion przysiadł na kamieniu.
– A. A. A. Nie ma. Jeśli liczysz na odpowiedzi na swoje pytania to nie powinnaś ignorować moich – pouczył kotkę. Jakby przypominał jej oczywiste zasady gry, w którą zdecydowała się z nim zagrać.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Myślała, że będzie prosto. Kocur się wydawał współpracować bez większego problemu, odpowiadał na pytania, nie był agresywny i można było nawet zamienić słowo jak z… którymkolwiek samotnikiem z klanu; chcąc czy nie chcąc Grom nie był czystej krwi, ale czasami musiała przyznać, że nawet czysta krew się do niczego nie nadawała.
  Ugryzła się w język, jako że prawie powiedziała o bezmyślności jego pytań. W końcu dla kocura jej pytania były bezmyślne; frustracja ulotniła się jednak z niej poprzez wywrócenie oczami, a plecy wyprostowały się. Musiała się zastanowić skoro samotnika to tak interesowało; sama nie bardzo wiedziała czemu tym razem uznała go za kotkę, może po prostu na pierwszy rzut oka coś przypominało jej każdą kotkę? A może po prostu miał rację i nawet jak kocury były zadbane to i tak często sprawiały wrażenie jak psu z gardła wyciągnięte? Inna sprawa, że wcześniej to powiedzonko kompletnie przeleciało jej nad głową – chociaż ciało mogło się wtedy spiąć jej niekontrolowanie – teraz natomiast sprawiło, że lekko musiała otrzepać stres.
  — Nie zastanawiałam się nad twoim pytaniem… jednak nie klasyfikuje każdego jako kotkę, byłoby to idiotyczne — odpowiedziała po dłuższej chwili. — Z daleka masz coś w sobie po prostu… mniej kocurzego. W większości nie interesuje mnie płeć rozmówcy, więc nie zwracam na nią uwagi — powiedziała i westchnęła. — Próbowałam odwrócić swoją i twoją uwagę od żenującego przywitania jakie wyszło z mojej strony. Nie ma tu większej filozofii. — Wzruszyła barkami. Niestety chyba nie było opcji wyjść z tego bez przyznania się do swojej marnej ucieczki od konwersacji; nie była dobra w prowadzenie rozmów, może dlatego też nie miała wielu znajomych. W sumie nie miała ich w ogóle, jedna Błyskawica nie mogła być liczona jako znajomi. Kłoda natomiast była.
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spodziewał się oburzenia, niezadowolenia i tym podobnych emocji. Przewrócenie oczami było czymś, ale wydawało się zbyt niewielkie by usprawiedliwić późniejsze uczciwe zastanowienie się i wyczerpującą odpowiedź. No, powiedzmy, że wyczerpującą, bo gdyby faktycznie orientalowi zależało na poznaniu odpowiedzi, nie miałby oporów przed dalszym dociskaniem szylkretki i szturchaniem dziur w tłumaczeniach.
– Hm, możliwe, że trochę idiotyczne. Jak każde inne myślenie życzeniowe, które do rzadkich nie należą – zauważył na dobry początek. Nie wytykał nieścisłości, a mówił, że wielu kotom się zdarza. To uprzejmość z jego strony. – Ale niech będzie – zgodził się, zostawiając za sobą początek rozmowy. – Koło pięciu, może sześciu, księżyców temu byłem w okolicy, bliżej Siedliska Koni. Później zdarzało mi się bywać bliżej Kłującego Gąszczu. Przed księżycem kręciłem się bliżej Leśnych Ostępów, przeniosłem się bliżej cmentarza na Osiedlu, teraz wracam do Kłującego Gąszczu. Usatysfakcjonowana? – zapytał bez zbędnej zgryźliwości. Oszczędził jej informacji, że w Kłującym Gąszczu znajdował się co księżyc by odkurzyć stare legowisko, paskudny nawyk. Pominął też, że dużo poruszał się poza wskazane obszary, bądź mijał je poza podanymi przedziałami czasowymi.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Myślenie życzeniowe…? W sensie, że życzysz sobie coś myśląc o tym? — zapytała lekko zaciekawiona, bo jakoś nie rozumiała tego zwrotu. Wydawało jej się, że mogła dobrze myśleć, ale pewności co do tego nie miała. Akurat poznawanie nowych słów lubiła, szczególnie patrząc na to, że samotnik wiedział coś czego ona nie wiedziała, a nie brzmiało to jak coś samotniczego: czyli było warte nauczenia.
  — Siedlisko Koni wiem gdzie jest, reszta nie mam pojęcia. Ale usatysfakcjonowana — stwierdziła dość luźno i zmrużyła oczy zaraz po chwili. — Czemu tak po prostu współpracujesz? — zapytała już odrobinę bardziej spięta. Czy to możliwe, że to on zabił Rybołów? Czas… nie wiedziała czy się zgadzał, bliżej było to trzech, niż sześć; nie mówił jednak jakby opuszczał okolice klanów, mógł być kotem odpowiedzialnym za śmierć… tylko co teraz? Powinna się na niego rzucić z pazurami? Zapamiętać jak wygląda i przyjść z innymi? — Jakieś parę księżyców temu bliżej Siedliska Koni… coś się wydarzyło, wiesz? — zapytała beznamiętnie i spojrzała mu w oczy. Szukała zwątpienia.
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Poniekąd – przytaknął, bo czasami najprostsza interpretacja wcale nie wyprowadzała delikwenta w maliny. – To sytuacja, w której przyjmujesz, że coś jest prawdą, bo chcesz żeby to było prawdą. Więc ignorujesz dowody. Możesz też chcieć żeby coś było kłamstwem. Na przykład, w klanach koty często wierzą, że Gwiezdni mają żywych w opiece. Ignorują nieszczęścia, które nie powinny mieć miejsca, gdyby Gwiezdni faktycznie interesowali się losem żywych. Bez sprzeciwu przyjmują, że słowo przywódcy jest prawem, bo przecież dba o dobro klanu. Ignorują sytuacje, gdzie kierował się swoim kaprysem. Twierdzą, że matki są dobrze traktowane, ale ignorują, że kodeks nie chroni ich choćby jednym słowem – podsuwał przykłady, które Gromiaczka mogła kojarzyć. Ale jeśli jeszcze nie zapoznała się z kodeksem, albo faktycznie w Gromie brakło już wierzących kotów to... – Ale to może być też coś dużo mniejszego jak stwierdzenie, że ta piszczka na pewno dalej jest świeża, gdy już czujesz po zapachu, że jest lekka szansa na zatrucie.
Szylkretka przyznała, że nie udawała się na zbyt dalekie wycieczki. Ewentualnie – cień szansy – nie znała nazw obszarów, które zwiedzała.
– Kłujący Gąszcz jest w stronę Rzeki, Leśne Ostępy za Cieniem, Osiedle w tamtym kierunku – uzupełnił jej braki, skoro w klanie o to nie zadbali. Przy ostatnim elemencie machnął łbem za siebie, mniej więcej w stronę Osiedla. – Wolałabyś, gdybym nie współpracował? – przechylił głowę psim zwyczajem. – Nic nie tracę na tym, że odpowiem na garstkę pytań. Jak ma ci to pomóc w poszukiwaniach to... – wzruszył niedbale barkami. Czarnofutrej na niewiele się to zdało. Patrząc na przedział czasowy podany dzisiaj, tutaj również nie wróżył wielkiego sukcesu.
– Hm... Sekretariat sprosił całą okolicę do stajni, Pustynna Róża szukała dwóch kotów, Kruk i Raniuszek mieli nieprzyjemne spotkanie z psem pilnującym pastwiska. Nie nazwałbym żadnego z tych wielkimi wydarzeniami, więc o co pytasz? – zwątpienia nie było, jedynie krótkie zastanowienie nim podzielił się trzema faktami, które pierwsze przyszły na język. Może był odrobinę zaciekawiony, chociaż głównie reakcją na przynętę w postaci czarnej kotki. Ale tylko odrobinę – mimo że klany lubiły udawać zżyte, koty zwykle miały siebie głęboko pod ogonem.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Wytłumaczenie orientala było… obszerne i długie, ale nie mogła powiedzieć że nie było pomocne. Nie powtarzał w kółko tych samych słów, dobierał co chwila to nowe; nie zamierzała, ale mimo wszystko musiała przyznać, że wydawał się o wiele bardziej inteligentny. Przynajmniej dopóki nie mówił o Gwiezdnych, ale zarazem nie mogła ukryć zwątpienia jakie w niej narastało z każdym dniem po śmierci Rybołowiego Świstu. Udawała jednak samotnika, oczywiście że nie mogła wiedzieć co to znaczy…

  Ile to minęło? Na pewno nie długo. Ale teraz już była pewna, że kocur wiedział jaki z niej marny samotnik; nie żeby miała pewność, że wcześniej uważała ją za samotniczkę, ale teraz kiedy przyznała się do nieznania okolicy to trochę się skrzywiła na samą siebie. Nie chciała nic na to mówić – przynajmniej teraz. Jego chęć współpracy była też wyjaśniona dość… logicznie, ale zarazem czemu? Nie rozumiała.
  — Czekaj. Jakich dwóch kotów? Pustynna Róża? — zapytała ze złością. Dlatego jej czasami tyle nie ma w klanie? Odsunęła się kawałek od kocura, nie potrafiła już wszystkiego ułożyć w jedną i logiczną całość. Czuła jakby czegoś brakowało w tej całej układance, a na dodatek zrobiła z siebie pośmiewisko za dużo razy; potrzebowała się rozluźnić, tylko… jak? Emocje. Negatywne. Zemsta. — O co tu chodzi? Czy ty próbujesz odwrócić moją uwagę od tego co robię? Pewnie tak. Masz krew na łapach. Mojej siostry — powiedziała ze złością, a następnie piachem postarała się sypnąć w stronę oczu kocura i skoczyć na jego bark. Nie chciała już myśleć. Ani rozmawiać. Zamierzała gryźć.

Rolling 1d2: 1
1 - oślepienie, 2 - szkoda
Rolling 1d10+3: 5 +3 = 8
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrząc na stosunek słów wypowiedzianych przez orientala do tych wypowiedzianych przez szylkretkę, przypadkowy obserwator mógłby pokusić się o stwierdzenie, że był świadkiem niezbyt udanej rozmowy. Orion nie podzielał tego sentymentu – lubił swój głos, a kotka nie była obojętnym uczestnikiem konwersacji. Mogła nie otwierać pyska, ale chociaż słuchała.
Wybuchała złością.
I to dopiero ciekawe. Samotnik zarzucał przynętę bez większego przekonania, a tu proszę. Wrzące w czarno-rudym futerku emocje jasno wskazywały, że trafił. Nie wiedział jeszcze tylko w co. Rodzina? Wyglądały jednocześnie wystarczająco podobnie i wystarczająco różnie by mógł podejrzewać, że były siostrami. Półsiostrami? Podobieństwa wynikały ze wspólnej matki, różnice zostały przeniesione z drugiego rodzica. Nie podejrzewał Pustynnej Róży o młodocianą ciążę. A wściekłość Gromiaczki nie sprawiała wrażenia połączonej pępowiną.
Ewidentnie miała krótki lont. Nie czekając nawet na odpowiedź orientala, sypnęła w niego piachem (skąd piach na litej skale, należałoby spytać, samotnik miał kilka teorii).
Orion nie spodziewał się by na jednym gniewnym oślepieniu miało się skończyć, dużo bardziej prawdopodobne było, że był to wstęp do faktycznego ataku. Nie zwlekał więc i skoczył w bok, tak by zdrowa łapa znalazła się od zewnętrznej strony pola walki i przyjęła na siebie większość ciężaru. Chciał wylądować tak by być zwróconym lewym bokiem do kotki i przetrzeć oczy nadgarstkiem.
– A z jakiej okazji mam jej krew? I której siostry, bo gdy żegnałem się z Różą była w jednym kawałku – chciałby żeby te oskarżenia wzbudziły w nim oburzenie, jednakże... może nowy dzień i nowe zarzuty w jego stronę, ale schemat znajomy.


Rolling 1d10+6: 6 +6 = 12
a niech ma -2 za oślepienie <3
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Naprawdę nie wiedziała jak powinna się zachowywać, najgorsze co zrobiła to pójście na żywioł; jeszcze na dodatek udawanie, będąc nieprzygotowaną i wychodzenie poza obrzeża klanów… Wzięła za dużo na swoje barki. Za dużo. Za szybko. Nieprzemyślanie. Jak inaczej jednak mogła działać kiedy na karku miała Zmierzch? Kiedy ciągle coś się działo w klanie Gromu? Kiedy musiała walczyć z własną władzą? Jak miała myśleć, działać i analizować? Czuła się zmęczona: oczekiwaniami, walką, problemami, obojętnością. Czasami chyba nawet sobą.
  Rzuciła się mechanicznie, bez myślenia; chciała po prostu załatwić to po co przyszła, bez dowodów i bez czegokolwiek co by wskazywało, że odnalazła mordercę. Emocje wyparowały z niej, pozostała tylko pustka i chęć zapomnienia tego co się wydarzyło. Ruch to było jedyne co mogło ją teraz uratować. I chwyciła się tego jak tonący brzytwy. Nie myślała, że może zranić kocura, zęby i pazury wyskoczyły już przy pierwszym ataku; marnym, nie trafiła. Oślepienie działało, widziała piach lądujący w jego oczach (wcale nie pomyliłam się gdzie są), dlaczego tak dobrze zrobił unik na kamieniach?
  — Zamknij się — odpowiedziała tylko i ponownie postarała się trafić w bok kocura, tym razem pazurami gdzieś w obrzeża jego żeber; lewa łapa na lewy bok.

Rolling 1d10+3: 9 +3 = 12
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie poświęcał czasu na zastanawianie jak się czuł z danym zdarzeniem, ponieważ to nigdy nie było istotne. Liczyła się reakcja, to co widział rozmówca i przypadkowi obserwatorzy. Ale w tak kuriozalnej sytuacji nie potrafił nie zauważyć swojej obojętności. Obca kotka zarzucała mu, że miał krew jej siostry na łapach, a on co? Pytał jedynie której i czy ją rzekomo zabił, czy jedynie dopuścił do jej śmierci przez ignorancję. Oczywiście wiedział, że nic takiego na sumieniu nie miał, to nie w tym rzecz.
Bo nie towarzyszył mu spokój kota przekonanego o swojej niewinności, a obojętność kota, który mógł zabić wspomnianą siostrę, a mógł być to też zupełnie inny kot, ale nie robiło mu to żadnej różnicy.
To było nowe. Chociaż sam brak szacunku dla życia nie był nowy, więc geneza zmiany wciąż pozostawała tajemnicą.
– Nie ma szans. Chcę wiedzieć czemu mnie atakujesz, bo z mojej perspektywy- – urwał na moment, chcąc umknąć przed pazurami kotki z pomocą susu przed siebie. A przynajmniej by ograniczyć straty do kłaczka czy dwóch. – -pomyliłaś koty.


Rolling 1d10+8: 1 +8 = 9
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Ile minęło? Niewiele więcej, niż parę uderzeń serca od rozpoczęcia walki, niewiele dłużej niż zwykłe wyjście na tereny zaraz po zjedzeniu w obozie, a ona już zachowywała się inaczej. Zachowywała się nierozważnie, bez pomyślunku, bez żadnego sensu i jak kocię we mgle; nie była taka, a mimo to czuła się żywiej, czuła jak cała złość przelatuje przez nią, jak wszystko budzi się w niej i umiera w tej samej chwili.

    Była tym kim nigdy nie mogła być.

  Emocje były tak dużą częścią jej, że zjadane ich żeby przypasować się matce zabijały ją od środka. Wściekłość, smutek, żałoba, niezrozumienie, barki cięższe od kamieni, łzy których nigdy nie mogła pokazać i słabości, które bała się pokazać. Matka i ojciec kochali je obie, ale śmierć jednej z córek, zniknięcie jedynego syna, wszystko to sprawiło, że Wschód czuła się jakby dyscyplina zastąpiła miłość, jakby nie poprawiająca się sytuacja w klanie była jej zadaniem. Jej jedyną cechą.
  Nie słuchała kocura, widząc jedynie jak kłaczki odlatują z miejsca, w które się zamachnęła, możliwe że delikatnie zahaczyła o skórę, ale nie mogła mieć pewności. Czuła jak głowa jej pulsuje, a gadający kocur… nie miało żadnego sensu by go atakowała, nie wyglądał jak opisywał to Nocna Gwiazda. Nie szukała jednak teraz mordercy siostry. Może po prostu szukała własnego.
  Łzy próbowały wydostać się poza oczy, ale walczyła z nimi dzielnie; możliwe że nawet nie wyglądało jakby była zdolna się rozpłakać. Tym razem zaskakując bliżej orientala była gotowa zaatakować jego klatkę piersiową.

Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilka białych włosów zawirowało w powietrzu, jednak oriental nie doczekał się żadnego uzasadnienia dla tej straty. Kotka teraz uparcie milczała. Albo skupiona na pomszczeniu zmarłej siostry, albo przeżywająca raz jeszcze wszystkie emocje od momentu, gdy dowiedziała się o jej śmierci. I powiedzmy sobie szczerze – z Oriona terapeuta był żaden. Mógł wykrzesać z siebie odrobinę cierpliwości by rodzina nie musiała na nowo przeżywać żałoby po kolejnej młodziutkiej kotce. Była zagubionym smarkaczem, to jeszcze nie powód by ją zabić. Ale też, samotnik nie wróżył jej długiego życia jeśli ta fala emocji nie minie sprawnie.
Nie zamierzał z nią tańczyć do wieczora.
I gdy oriental chciał zrobić krok w tył poza zasięg pazurów szylkretki, głównym argumentem za tym by nie wyciągać własnych, była przynależność kotki. Istniał cień szansy, że byłby to kolejny bliski kot głęboko pod ziemią dla Nurt. Z drugiej strony – mogła być jednym z tych niewdzięcznych, nieprzychylnych medyczce klanowiczów. Ale czy jej śmierć by ucieszyła popielatą? Oczywiście, że nawet wtedy nie. Grom mógł być najgorszy, ale dalej by opłakiwała każdego kota.
A może się mylił i tańczyłaby na grobie losowego dzieciaka, który do niedawna miał mleko pod nosem. Kto wie. Orion z pewnością nie mógł znać prawdy.
Więc o ile przynależność nie dawała kotce pełnego immunitetu, tak w tej chwili sprawiała, że domniemany zabójca jej siostry chciał jedynie uniknąć pazurów na własnej skórze. Ale po uniku nie następował kontratak. Przynajmniej nie teraz.

Rolling 1d10+8: 4 +8 = 12
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Między nimi zapadła cisza, a Wschód ponownie została ze swoimi własnymi myślami; może jednak wolałaby jakby orientalny kocur się nie zamykał, powiedział jej znowu jakieś nieistotne głupoty, które mogłyby zająć jej umysł. Kazała mu się jednak zamknąć, a ostatecznie posłuchał. Najgorsza możliwa reakcja.
  Chociaż nie. Nawet nie próbował z nią walczyć. Tak, to była najgorsza możliwa reakcja. Potrzebowała bólu i potrzebowała odwrócenia uwagi. Wyszła poza tereny z myślą, że cokolwiek załatwi, że nie może dłużej czekać z żałobą i zemstą, że cokolwiek musi w życiu osiągnąć, że jest sobą. Tymczasem poznała dziwną wolność, dziwną prawdę o samej sobie i dziwną chęć eksplorowania tego, nawet – na Gwiezdnych – zaczęła rozmawiać z samotnikiem bez większego powodu, jakby sama nim była; wszystko przeciwko czemu walczyła działo się teraz. Dała się ponieść.
  — Walcz, tchórzu! — warknęła, a oczy zaszkliły się delikatnie. Sama jednak rzuciła się w stronę grzbietu kocura chcąc go obalić na kamienie za nim. Boleśnie.

Rolling 1d10+3: 5 +3 = 8
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnął się na tyle płynnie, że poczuł jedynie ruch powietrza rozwiewający lekko jego jasne kłaczki. Myślami był przy tym ile jeszcze czasu na ochłonięcie powinien dać młodej, która nie sprawiała wrażenia skorej do opanowania się. Jednak wciąż pozostawała nadzieja, że skoro już była impulsywna to też prędko się wypalała. Wątła, bo wątła, ale towarzyszyła samotnikowi dopóki dowody nie poświadczą, że była całkowicie złudna. Albo dopóki nie skończy odliczania, którego jeszcze nie zaczął – nie ustalił punktu rozpoczęcia. I wciąż liczył na to, że jeśli trochę pozwleka, uniknie tego wysiłku umysłowego.
Cisza, o którą tak zabiegała szylkretka, nie potrwała długo. Orion poruszył lekko cynamonowym uchem. Dostrzegł błysk w pomarańczowych oczach, chociaż nie taki jakiego zwykł się spodziewać w walkach – a może mu się przewidziało? Kotka już skakała w bok, chcąc się następnie wybić tak by trafić w jego żebra. Może plecy. Nie zamierzał zostawać by się o tym przekonać. Skoczył do przodu, chcąc miękko opaść na opuszkach i obrócić się przodem do kotki.
– Dlaczego bym miał? Nic nie wyjaśniłaś – odpowiedział cierpliwie. Jakby rozmawiał z kociakiem, bo poniekąd tak było. – Nie mam powodu by z tobą walczyć. Tobie wydaje się, że masz.


Rolling 1d10+8: 4 +8 = 12
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Chaos w jej zachowaniu i w jej głowie; czy zawsze taka była? Chaotyczna? Wydawało jej się, że zawsze była spokojna i gotowa na wszystkie możliwości, w końcu wszystko miała wyuczone, wpajane od dziecka i wsiąknięte w skórę pod futrem, niemożliwe do zdarcia; więc dlaczego wraz z poznawaniem wolności odkryła nagle cząstkę siebie? Jakieś niedociągnięcia i rysy? Czy to była informacja od Gwiezdnych? Próba pokazania jej, że zawiodła? A może wyjaśnienia jej, że do niczego się nie nadaje? Przez chaos. Przez bycie żałosnym. Przez nieumiejętność dociągnięcia tego co postanowiła.
  Wylądowała w miejscu gdzie przed chwilą jeszcze stał stary kocur, a jej ogon odbił się od jej obu boków w złości, patrzyła się na orientala pełna nienawiści. Większość jednak była odbiciem tego co właśnie czuła do siebie samej, samotnik był tylko kałużą lub rzeką.
  — Wydaje... a skąd wiesz, że mi się wydaje? — zapytała na chwilę stając w miejscu, tym razem naprawdę patrząc na kocura. — Chcesz wiedzieć, ale nie chcesz dać nic w zamian. — Wschód szybko się uczyła to była ta cecha, którą musiała posiąść; samotnik przed chwilą zrobił jej dokładnie to samo. — Chcę walczyć. Ty chcesz odpowiedzi, tak? — Jej głowa płonęła. Jej ciało bolało. Wszystko wydawało się szumieć, jakby wiatr przez nią wiał, jakby nie mogła uspokoić oddechu, jakby serce biło jej szybciej, niż powinno, a mimo to mogła być rozsądna, znaleźć sposób na uzyskanie tego co chciała; plan zmieniał się z każdym uderzeniem serca, myśli uciekały i zradzały się na nowo, a ona robiła wszystko żeby zostać jakoś w tej konkretnej chwili i nie myśleć o swoich błędach. — Coś za coś — powiedziała i rzuciła się w stronę białej kryzy na piersi, chcąc walnąć ją z całej siły.

Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości