Logo Artemidy
Wyprawa Gwiezdnego Nurtu i Krzewiastej Łapy
#31
Gałązce też nie podobało się to kichnięcie, ale ten jeden raz w życiu widziała większe niebezpieczeństwo, niż potencjalne przeziębienie mentorki. Zastanowiła się tylko krótko, czy gdzieś w okolicy znalazłaby ślaz albo wrotycz. I czy podanie mistrzyni miodu przed wyjściem miało szansę chociaż opóźnić poddawanie się chorobie. Potem jednak skupiła się na instrukcjach. Ucieknięcie przed potencjalnym potworem było najważniejsze.
Chociaż gdyby Gwiezdny Nurt nagle, magicznie i niespodziewanie zarządziła odwrót do Klanu Gromu, Gałązka nie protestowałaby ani trochę.
- Nie. - w tej sytuacji musiała mieć pewność, że kotka ją usłyszy. Topole nie szumiały jakoś szczególnie, wiatru na szczęście dalej brakowało, ale wciąż - Gałązka czuła, jakby jednak coś utknęło w jej uchu. Przez chwilę.
Wzięła oddech, po czym przycupnęła tuż przy Grzmiącej Ścieżce, naśladując Gwiezdny Nurt. Wzięła kolejny oddech, niechętnie wciągając zapach, aby jej nie zaskoczył. Nawet dotknęła łapą nawierzchni, bardzo ostrożnie, żeby wiedzieć, jak stąpać. I również nasłuchiwała - zarówno ryku Potwora, którego jeszcze sobie nie wyobrażała, jak i sygnału od kotki. Była cała spięta, gotowa poderwać się i biec.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
  Może Gałązka zbyt szybko zbagatelizowała przeziębienie w świetle większych niebezpieczeństw? Jej mentorka nie była w pełni sił w żadnym tego słowa znaczeniu – zarówno wiek robił swoje jak i nadszarpnięta odporność. Pojedyncze kichnięcia były najmniejszym zmartwieniem. Ból gardła jeszcze nie gnębił popielatej kotki. Ale dla medyczki i jej terminatorki trzeci najpopularniejszy objaw przeziębień nie powinien być zaskoczeniem. I pech chciał, że teraz, po rozdzieleniu z Donośnym Krzykiem, Gwiezdny Nurt mogła zacząć wyraźniej odczuwać wzrastającą temperaturę. To nie był jeszcze etap dreszczy z zimna, ale charakterystyczny ból mięśni i ucisk w głowie nie pozostawiały wątpliwości, w jaką stronę się to rozwijało.
  I zdecydowanie nie pomagało w kontrolowaniu sytuacji na Grzmiącej Ścieżce. Może rozsądniej byłoby odstąpić dowodzenie...?
  Przez dłuższą chwilę panowała cisza, ale zanim Nurt zdążyła otworzyć pysk by dać sygnał do startu, ziemia pod łapami zaczęła im drżeć i rozległ się ryk prędko nadciągającego Potwora. Wielkiego jak pół drzewa, o łasiczych proporcjach, gdzie długość kilkukrotnie przekraczała wysokość. Mknął w stronę Klanu Rzeki, po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki, ale obie kotki poczuły potężny podmuch, gdy Potwór je minął. Po tym spotkaniu znów zapadła cisza, której nikt nie przerwał przez kilka następnych uderzeń serca. Z perspektywy kotki, która już kilkukrotnie przekraczała Grzmiącą Ścieżkę, moment mógł zdawać się odpowiedni do ruszenia. Z perspektywy młodszej kotki, której osądu nie przyćmiewała choroba, niekoniecznie – zaczynała już słyszeć w oddali złowieszczy warkot.


Nurcik: lvl: 8 | S: 13 (20) | Zr: 14 (22) | Sz: 6 (9) | Zm: 16 (24) | HP: 95 | W: 75
» statystyki obniżone ze względu na wiek :(
Gałązka: lvl: 5 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 17 | HP: 80 | W: 60
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Wiedziała, oczywiście, że miała katar, i do czego to najpewniej prowadziło. Jednak chwilę wcześniej czuła się przyzwoicie, a wiara w adrenalinę, która niejednokrotnie przeprowadziła ją przez Grzmiącą Ścieżkę, żyła w niej silnie. Cóż, żyła, dopóki nie zdechła z hukiem, w fatalnych okolicznościach i w nieodpowiednim momencie. Jak gdyby za sprawą potwora, który nadbiegł od boku i zaraz zniknął, zostawiając po sobie podmuch i duszący smród, medyczka poczuła ucisk w głowie, dziwne splątanie, niepozwalające jej zareagować na chwilę spokoju, mimo że chyba powinny wykorzystać ją do przejścia na drugą stronę.
Przejście wydało się nagle... niemożliwe. Ponad jej siły. Patrzyła na przeciwległy kawałek trawy i przysięgłaby, że to odległy, niedostępny świat. Jej oddech przyspieszył niespokojnie. Łapy chciały rwać się do przodu, mieć to jak najprędzej za sobą, a umysł paraliżował ruchy. Dlaczego akurat teraz? A może to nie przypadek? Zdaniem kogoś – albo czegoś – u góry miała nie ukończyć tej wyprawy. Może miała na niej umrzeć.
Przebywanie przy krawędzi stało się zbyt niebezpieczne. Nurt zaczęła się cofać; najpierw o maleńki kroczek, później o kolejny i kilka więcej. Zatrzymała się dopiero, gdy uderzyła tyłkiem w pień topoli, ale nawet wtedy nie odezwała się słowem. Przykucnięta, ze zwieszoną głową walczyła o złapanie tchu.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Czekała cierpliwie. Chociaż prawdopodobnie posłusznie wystrzeliłaby w kierunku drugiej strony Grzmiącej Ścieżki, słysząc sygnał - no chyba, że słyszałaby ryk potwora - to jej łapy zdecydowanie nie rwały się do wkraczania na niebezpieczny teren. Nie rwały się też do całej tej wyprawy, ale cóż, oto tu stały.
Gdyby Gwiezdny Nurt po przejeździe pierwszego z Potworów stwierdziła, że źle się czuje, Gałązka nawet dałaby jej prawo do wytłumaczenia się z potencjalnej choroby. Sama czuła, jak w reakcji na smród i gwałtowny podmuch powietrza żołądek podchodzi jej do gardła. Niemniej trochę uderzeń serca i wrażenie powoli zanikało, pozostawiając za sobą tylko napięcie. U mistrzyni coraz wyraźniej widać było brak tego leczniczego wpływu czasu. A przynajmniej byłoby widać, gdyby Gałązka dalej nie podążała za instrukcją i nie skupiała się głównie na Grzmiącej Ścieżce, plus ewentualnym sygnale od Nurt. Oczekiwanie jej nie dziwiło - druga kotka na pewno też słyszała ryk kolejnego potwora. Lepiej stracić trochę czasu i wchodzić na pustą Ścieżkę.
Dopiero utrata kotki ze skraju pola widzenia i cichy dźwięk uderzania o drzewo wyrwał terminatorkę ze skupienia. Wycofała się powoli, jakby samo czarne podłoże mogło się na nie rzucić, i podreptała do mistrzyni z większym już zaniepokojeniem.
Przyglądała się niebieskiej kotce, z jednej strony podświadomie licząc, że ta zaraz jednak jakoś bardziej optymistycznie wyjaśni to wycofanie, z drugiej... cóż, sama Nurt przecież niedawno tak dobrze opowiadała jej o subtelnych sygnałach, sprzecznych z tym, co mówi lub próbuje pokazać kot. Ponownie przytknęła kotce łapę do nosa. Tym razem wynik bardzo się jej nie spodobał. Pominęła coś przed wyjściem czy naprawdę miały aż takiego pecha?
- ...katar? - dopytała. Bo przecież niepewność i osłabienie, które prezentowała właśnie Gwiezdny Nurt, mogły mieć tylko jedno źródło - w chorobie. Tak przynajmniej sądziła Gałązka.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Przez pisk w uszach, który odciął ją od Grzmiącej Ścieżki, Gałązki i całej reszty świata, wzmacniając co najwyżej łomotanie serca, przedarł się dotyk. Tyle dobrego, że od frontu, i kiedy Nurt uniosła przerażone spojrzenie zwierzyny zapędzonej w kozi róg, widok znajomej mordki powstrzymał ją przed gwałtowniejsza reakcją od podskoczenia w miejscu.
Katar? Nie umiała odpowiedzieć, nie zrozumiała, do czego terminatorka się odnosiła, a to słowo po chwili rozprysło się w nicości, nie ostając się w popielatej głowie. Chciała poprosić o pomoc, przekazać, że chyba zaraz się udusi, jednak tego też nie potrafiła zrobić. Zaczęła rozglądać się dookoła, jakby szukała ratunku, albo przynajmniej czegoś, o co mogłaby zaczepić, by odzyskać ostrość widzenia. Nie znajdowała niczego takiego; nie pomagało czyste niebo, puste gałęzie topoli ani, tym bardziej, nie było ukojenia w Grzmiącej Ścieżce.
Ale uderzenia serca mijały, a ona chyba nie umierała – to jedna z trzeźwiejszych myśli, jakie do niej docierały. Zaraz za nią przybiegły te mniej optymistyczne. O mętliku w głowie, niekomfortowym cieple w ciele, bolących mięśniach i nieustającej duchocie. O tym, jak daleko od Obozu się znajdowały, oraz jak bardzo wystawione były na wszelkie nieprzyjemności świata. O tym, że przecież miały przechodzić na drugą stronę jezdni.
– Nie dam rady – wymamrotała urywanie, wciąż łapczywie łapiąc powietrze.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Gwiezdnemu Nurtowi nie udało się nauczyć swojej terminatorki jednej rzeczy tak dobrze, jak reszty - czytania z zachowania kotów. Dopiero brak reakcji niebieskiej i to spłoszone spojrzenie sprawiło, że alarm, gdzieś z tyłu burej głowy, jeszcze dość cicho, zaczął się uruchamiać. Pozostawała obserwacja. Na zewnątrz niby nie działo się wiele, ale to najbardziej zaczynało straszyć przyszłą medyczkę. Nurt zawsze była choć trochę rozgadana i... swoja. W przeciwieństwie do tego, jak nieswoja i oderwana się wydawała. Bury ogon zaczął się poruszać, ale żółte oczy terminatorki uważnie świdrowały siedzącą naprzeciw niej kotkę, starając się dojść do jakiegoś sensownego wniosku.
Pierwszym, głównym podejrzeniem było działanie choroby. Jeśli nie halucynowała, to terminatorka widziała, jak przy kolejnych wydechach przezroczysty glut wydobywa się z nosa. Kotka zmęczyła się podczas wyprawy i teraz wszystko, co cicho krążyło w jej organizmie, przejmowało kontrolę. Drugą opcję stanowiła zwykła panika, strach, nawet Gałązka przecież potrafiła je rozpoznać. Tylko... przecież Nurt nie wpadała w panikę. No w życiu.
W końcu medyczka się odezwała i alarm zaczął bić głośniej. Ironicznie, poza tą syreną zarządzającą porzucenie dotychczasowych planów, wszystko w głowie Gałązki jakby się ułożyło. Dodatkowa, skomplikowana zmienna, jaką stanowiła konieczność dotarcia do Sadzawki, została wyrzucona przez okno, a to wszystko ułatwiało. Wystarczyło po prostu...
- Wracajmy.
Nie da się pokonać tej trasy w stanie, jaką prezentowała sobą mistrzyni, i nie można zostawić klanu na tyle długo, by doszła do siebie. Odpowiedź była prosta.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
W głowie Gwiezdnego Nurtu nic nie było proste. Ocena sytuacji spoza spanikowanego umysłu nie należała do dostępnych dla niej opcji, jednak zaakceptowanie przejęcia sterów przez Gałązkę i przystanie na propozycję (polecenie?) wrócenia do Obozu również nie było możliwością. Nie mogły wrócić, racja? Nie bez ukończenia wyprawy, bez doprowadzenia Krzewiastej Łapy do mianowania. To już trzecie podejście, na pewno się niecierpliwiła, wbrew stoicyzmowi prezentowanemu z zewnątrz. No i... Wracać na tereny Klanu Wichru, przez które ledwie co przeszły...? Nie miała siły tłumaczyć się z tego, co się z nią działo. Sama nie do końca wiedziała, tak samo jak tego, co było realnym zmartwieniem, a co nie, ale wygłupiłaby się na pewno. I kto wie, co gorsze – zrobienie tego przed Krzyk czy przed losowym Wichrzakiem. Albo właśnie wiedziała. Najgorzej byłoby stawić się przed Gromem.
Zresztą, co jeśli spróbuje wstać, iść, a łapy odmówią jej posłuszeństwa? Albo zacznie jej się bardziej kręcić w głowie i okaże się, że te zawroty to nie z emocji, tylko przez postępującą szybko chorobę? Co wtedy? Nie mogły zostać tu na zawsze, ze względu na siebie i Klan.
Gałązka ją tu zostawi? W umyśle Nurt stało się to całkiem sensownym scenariuszem.
Tak bardzo nie chciała zostać sama.
– Nie dam rady – powtórzyła mniej tępo, za to z większym przekonaniem, któremu niezmiennie towarzyszył strach. I pociągnęła nosem, chociaż zwiększenie się kataru niekoniecznie zawdzięczała nagłemu pogorszeniu stanu... nie fizycznemu przynajmniej. Bo szybciej od wydzieliny, spływały łzy po jej policzkach.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Jakakolwiek dodatkowa dawka informacji zdecydowanie pomogłaby w podjęciu dalszych decyzji. Z ust Gałązki faktycznie nie padło polecenie, raczej... decyzja, na której potwierdzenie z automatu czekała. A przecież gdyby Nurt mogła potwierdzić lub nie zgodzić się na podany jej scenariusz, to jej terminatorka nawet nie musiałaby go wymyślać. Gdyby była w stanie powiedzieć, co dręczy ją tak naprawdę - bo to, że żaden przeziębiony pacjent, nawet osłabiony wiekiem lub innymi doświadczeniami nie traci sił i rezonu tak nagle, młodsza z nich wiedziała i sobie przypominała - pewnie mogłyby poprowadzić sensowniejszą rozmowę.
A tak, Nurt musiała czekać, aż Gałązka skończy się rozglądać po tych nieznanych jej terenach za jakimś odpowiednim schronieniem, mającym służyć za tymczasowe legowisko chorych, a także skończy krążyć dookoła, próbując wywęszyć i dostrzeć jakieś zioła, albo chociaż piszczkę na wzmocnienie dla mentorki.
W końcu jednak się doczekała i jej uczennica dostrzegła główny problem, lub raczej kolejny jego objaw w postaci łez. Nie do pomylenia z żadną wydzieliną z oczu towarzyszącom cięższym chorobom. Ścisnęło jej nerwowo brzuch prawie tak, jakby mentorka zaczęła już kaszleć krwią, ale wolała jednak płacz, niż krew. Potrzebowała trochę czasu, by wpaść na to, jak może ewentualnie pomóc. Usiadła obok Nurt. Wbiła się trochę bokiem w jej bok, próbując zaoferować wsparcie tak niezręcznie, jak robiła to na niektórych pogrzebach ciut mniej bliskich jej kotów. Postarała się nawet ułożyć ogon tak, by objął mistrzynię. Ale nie za mocno.
- ...to znajdziemy schronienie. Odpoczniesz. Może. Coś upoluję. I wtedy wrócimy. - kontynuowała plan, starając się brzmieć wystarczająco pocieszająco. Może jeśli wyda się bardziej rzeczywisty, to wtedy Gwiezdny Nurt odzyska chociaż na tyle sił, by dały radę znaleźć cokolwiek przypominającego legowisko w tych okolicach?
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Z lękiem (i nerwowym pocieraniem oczu, bo niewyraźny od łez obraz nie pomagał w zachowaniu spokoju) obserwowała każdy krok oddalający Gałązkę od niej. Nie do końca spodziewała się, że ta nagle zerwie się do biegu i zniknie w chaszczach, a zarazem... w obecnym stanie ducha nie zdziwiłoby jej to aż tak. Zresztą, umówmy się, nawet gdy bura wciąż załapywała się w polu widzenia, dodatkowe dzielące je długości ogona odbierały Nurt okruchy poczucia bezpieczeństwa, jakie jej zostały. Tym bardziej, że nie rozumiała, za czym kotka się rozglądała.
Na szczęście w końcu zaniechała wycieczek. Więcej – usiadła blisko, i na to jej mistrzyni natychmiast przylgnęła do niej niczym ślepe kocię po powrocie matki. Dopiero wtedy zaczęła faktycznie się uspokajać; siąpienie nosem przeplatane gwałtownym i głośnym nabieraniem powietrza stopniowo spowalniało, a tym samym łagodniały ruchy unoszących się boków. Choć z początku Gałązka mogła wyczuć z jej strony drżenie, ono też z czasem ustępowało. Po pysku medyczki na próżno było dopatrywać się zmian – był głęboko zanurzony w rozczochranej, długiej sierści, i ani myślał się stamtąd ruszać.
Wydawać by się mogło, że żadne ze słów do niej nie dotarło, ale po dłuższej chwili cisza została przerwana krótkim, nieszczęśliwym:
– Gdzie?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Już w momentach, kiedy to Gałązkę przytulano w ramach pocieszenia albo dania komfortu, kotka czuła się trochę specyficznie, jakby oblepiona przez danego kota. Tym bardziej towarzyszyło jej to uczucie, kiedy własna mentorka, styrana chorobą i zmęczeniem - bo czym innym? - wtuliła się w nią jak kocię. Nie, żeby terminatorka miała doświadczenie z wtulającymi się nią kociętami, jakimikolwiek. Wiedziała jednak, że musi tak trwać, dać się oblepić i w miarę możliwości to wlepienie odwzajemnić. Tak działało uspokajanie kotów. Chyba. Pocieszanie. Bycie. W zasadzie faktycznie nie dało się lepiej pokazać swojej obecności bez użycia słów, niż fizycznie wciskając się w tę pustą przestrzeń obok drugiego ciała.
No więc była. I niby dobrze, że w końcu usłyszała coś, co sugerowało, że jej słowa do Gwiezdnego Nurtu faktycznie dotarły (co za ironiczna, odwrócona sytuacja), jednak pytanie złożone z jednego słowa nie dało zbyt wielkiego pola do popisu w odpowiedzi. Albo właśnie zostawiało zbyt wielkie pole. Może bardziej to drugie. Gdzie?
Gdzie odpoczną? Tego Gałązka jeszcze nie wiedziała. Nie dostrzegła w okolicy niczego, co stanowiłoby wybitne schronienie. Na pewno musiały się oddalić od Grzmiącej Ścieżki - zarazem po to, by się nie narażać, jak i dlatego, że i tak okolice nie dawały dużych możliwości. Już na granicach Klanu Wichru miały większą szansę znaleźć choć trochę grubsze drzewo, przy którym można usiąść i schronić się pod co bardziej rozłożystymi gałęziami.
Gdzie wrócą? Cóż, nad tym zbyt długo nie musiałaby się zastanawiać. No przecież nie do miejsca, w którym rozpętała się ta mała apokalipsa.
- Cofniemy się bliżej granic. Wichru. Tam... coś znajdę. - opisała swój plan, który najchętniej wykonałaby od razu, ale... cóż, dalej wykonywała medyczny obowiązek bycia.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Milczała. Na wpół przez gulę w gardle, która nie zachęcała do prób wydobycia z siebie głosu, a na wpół przez nieopanowany do końca mętlik w głowie. Musiała to przemyśleć. Cofnięcie się bliżej granic było dobrym pomysłem; robiła, co mogła, by nie patrzeć na Grzmiącą Ścieżkę, jednak nie była w stanie zamknąć uszu, a ryki przebiegających niedaleko potworów sprawiały, że jej serce robiło fikołka. Gdy dźwięki dochodziły z tak bliska, nie mogła powstrzymać się od wrażenia, że tym razem już na pewno któryś zboczył z wyznaczonej trasy i zamierza się prosto na nie.
Ale co chciała znajdować Gałązka? Schronienie czy jedzenie? Wspominała coś o polowaniu. A Nurt nie chciała nic jeść, nie chciała niczego, co równałoby się pozostaniu samej. Jako że sformułowanie tych myśli i pragnień wydawało się zadaniem niemożliwym do wykonania, może lepiej było nie zmieniać nic i zwyczajnie zostać tutaj.
Kolejny potwór na Grzmiącej Ścieżce zrewidował ten pogląd.
Pokiwała głową, jedynie poszerzając mokrą plamę na burym futerku. I nie ruszyła się choćby o kocięcy krok.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Co chciała znajdować Gałązka? Najchętniej to niespodziewany skrót z powrotem do Klanu Gromu. Niemniej, chociaż nie bywała przedtem na tych terenach, miała pewność, że nie trafi nagle na coś tak ułatwiającego życie. Pozostawało liczyć na w miarę duże drzewo, norę, krzaki. A po drodze zioła lub piszczkę. Najlepiej obie opcje naraz.
Głośny ruch każdego z Potworów, które przeprawiały się przez Grzmiącą Ścieżkę gdzieś w dal, nie pomagał w zachowaniu spokoju, ale na szczęście Gałązka miała jego spore pokłady. Na razie. Cierpliwości też, więc kiwnięcie głową i niewykonanie żadnego działania wywołało tylko jedną reakcję.
- ...chodźmy. Możesz się oprzeć. O mnie. - i delikatnie zainicjowała ruch, dzięki któremu obie stanęłyby na wszystkie cztery łapy i faktycznie ruszyły.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Och, jak wiele dałaby za znalezienie się w bezpiecznym miejscu bez wykonywania żadnego ruchu. Ot, zamknąć oczy, a później otworzyć je zupełnie gdzie indziej. Niestety, sytuacja trwała dalej, a Nurt nie traciła świadomości. Nie dało się uciec od oczywistości – musiała włożyć wysiłek w poprawę sytuacji, dlatego niechętnie, bo niechętnie, ale zaczęła się podnosić. Targnęła nią nowa fala lęku, jak się okazało, bezpodstawnego – wbrew obawom, stanęła na łapy bez żadnego problemu. Była roztrzęsiona i nie w pełni sił, to bez wątpienia, niemniej czuła się w zasadzie dość stabilnie. Po odczepieniu się od fura terminatorki nie zaczęło jej wirować w głowie; co najwyżej dalej czuła się nieco odklejona od rzeczywistości. Mięśnie lekko łaskotały ją w sposób charakterystyczny dla podniesionej temperatury, jednak nie dało się tego nazwać unieruchamiającym bólem. Było... dobrze. Obecnie najbardziej nie podobało jej się odsłonięcie, do jakiego zmuszała pozycja stojąca. W przykurczonym kłębku była pewniejsza.
Pociągnęła nosem i spojrzała na Gałązkę w oczekiwaniu. Mogły iść. Chyba nie potrzebowała się opierać, mimo to zamierzała trzymać się blisko. Bok w bok.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Robiły postępy. Wstały, obie. Gałązka z uwagą obserwowała ruchy niebieskiej, której naprawdę dawno nie widziała w podobnym stanie, jeśli kiedykolwiek. Nawet po śmierci Truskawkowego Gąszczu... kotka funkcjonowała. Jak nie ona, ale jakoś. W sytuacji, w której się znajdowały, terminatorka nie mogła jednak poddawać się myślom i uczuciom napływającym do głowy przez ten widok. Po prostu cieszyła się, że mogły iść.
Obrała najbezpieczniejszą trasę polegającą na cofnięciu się dokładnie tak, jak wcześniej szły. Nie musiała przedtem zwracać aż takiej uwagi na otoczenie, prowadzona przez dotychczas pewne siebie (z zewnątrz) koty, ale połączenie jakiejkolwiek świadomości tego, gdzie się znajduje, jak i pozostałości własnego oraz Wichrowego zapachu, pomagało. Cofała się do okolicy punktu na granicy, w którym rozstały się z Donośnym Krzykiem, zmierzając do trochę lepiej wyglądającego jarząbu, stanowiącego jakkolwiek wyróżniające się wielkością drzewo. Niewielka pociecha, skoro najwięcej widać było tu wymęczonych życiem topoli, ale zawsze coś.
Poza kontrolowaniem stanu mistrzyni, zwracała też uwagę na otoczenie, z nadzieją patrząc na każdy ciekawszy kawałek trawy czy zielska. Może spośród nich zaraz wykwintnie jej ślaz, wrotycz albo chociaż - lub przede wszystkim - rumianek?
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
  Oj, chyba i Krzewiastej Łapie powoli udzielał się stres jej mentorki – musiała przecież wiedzieć, że w przestrzeni między Grzmiącą Ścieżką, a granicami Wichru szanse na znalezienie ślazu były bliskie zera. Jak więc inaczej wyjaśnić takie zapomnienie ze strony niemal-medyczki, jak nie przez stres? Może i jej nie zaszkodziłby rumianek?
  Pierwsze w oczy rzucił się Krzewiastej Łapie żółte kwiaty wrotyczu, chociaż nie były tak intensywnej barwy jak mogła być przyzwyczajona. I zamiast bujnej kępy rosło tutaj kilka roślin o niezbyt pokaźnej liczbie liści. Po podejściu i przyjrzeniu się, mogła dostrzec, że cała roślina była pokryta pyłem – prawdopodobnie ciągnącym z Grzmiącej Ścieżki, sądząc po zapachu. Niektóre z pierzastych liści były nieco czystsze, ale żadna część wrotyczu nie była nietknięta przez śmierdzące drobinki. Ale jeśli pominąć ten aspekt, dało się wybrać satysfakcjonujący liść. Nietknięty chorobą, nieprzesuszony, nieruszony przez robactwo. Tylko ten nieszczęsny pył...
Za to bliżej jarzębu, do którego zmierzały, rósł rumianek. Kilka białych kwiatów, dużo więcej zamkniętych pąków, na dwóch większych roślinach. Im już nie towarzyszył tak wyraźny smród Grzmiącej Ścieżki, a pierzastosieczne listki zdawały się być wolne od pyłu. Raczej nie różnił się wielce od tego, na który bura kotka mogła natrafić na terenach Gromu.

+ 1 liść wrotyczu w pyle z Grzmiącej Ścieżki
+ 3 MedExp
+ 2 liście rumianku
+ 4 MedExp


Nurcik: lvl: 8 | S: 13 (20) | Zr: 14 (22) | Sz: 6 (9) | Zm: 16 (24) | HP: 95 | W: 75
» statystyki obniżone ze względu na wiek :(
Gałązka: lvl: 5 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 8 | Zm: 17 | HP: 80 | W: 60
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości