Logo Artemidy
Wyprawa Gwiezdnego Nurtu i Krzewiastej Łapy
#46
Czy Krzewiastej Łapie udzielił się stres? Jak najbardziej - wyprawa zdecydowanie przybierała niespodziewane formy, a dotychczasowa przewodniczka ledwo dała się nakłonić do ruszenia w kierunku nieco lepszej miejscówki. Jej nadzieje na znalezienie ślazu miały jednak inne powody. Część brała się dokładnie z tego samego źródła, z którego przychodziły marzenia o nagłym odkryciu szalenie wygodnego skrótu do Klanu Gromu. Pozostała część już tylko z tego, jak nowe były dla niej tereny. Ciężko było jej zaklasyfikować otoczenie sprawnie - ot, szare topole robiły za drzewa, więc może głupiutki ślaz uznałby je za las? A im bliżej Klanu Wichru, tym bliżej do łąki...
Skoro jednak go nie było, mogła skupić się na ziołach, które dostrzegała. Najpierw wrotycz, do którego prawie podbiegła, cicho uprzedzając przedtem Nurt. Widok obsypanych pyłem liści zdecydowanie ugasił jej entuzjazm. Dłuższą chwilę grzebała, szukając takiego, który nie niósłby ze sobą smrodu Grzmiącej Ścieżki, lecz na próżno. Z lekkim skrzywieniem zerwała najbardziej obiecujący listek. Nie planowała podawać go mentorce, póki nie zajdzie absolutna potrzeba. W międzyczasie go chociaż wyczyści... ale lepiej mieć medykament, niż nie. Powtórzyła proces z rumiankiem, przy którym jednak nie musiała już się krzywić. Wzięła dwa listki, na zapas. Nie potrzebowała jednak ogołocić roślin.
Dalej już nie zatrzymywała ich pochodu i skierowała je w końcu do jarząbu, pod którym odłożyła listki. Nieokreślonym gestem - trochę machnięciem głową, trochę ogona - przypominającym ten, jakim zwykle traktowała pacjentów, skierowała Gwiezdny Nurt pod pień, na nieco bardziej porośnięte trawą miejsce.
- Jak się czujesz?
Zerkała na swoje drobne zbiory, ale jeszcze ich nie ruszała. Wspomnienie spokoju, który towarzyszył jej po zażyciu rumianku w okresie panowania swędziawki, wciąż żyło w głowie kotki i, przewrotnie, dawało poczucie, że nie powinna się tak czuć. Zbyt duża beztroska mogłaby doprowadzić do kłopotów. Karmienie innych ziołem także musiała więc rozważyć kilkukrotnie, nie wspominając już o wrotyczu, który próbowała trochę przetrzeć łapą. Drugi listek napełniał ją wątpliwościami z innych powodów.
Musiała więc zebrać informacje.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Nie mówiła nic, ale też nie stawiała oporu w jakikolwiek sposób – ani gdy ruszyły w stronę, z której przybyły, ani kiedy Gałązka zboczyła po wypatrzone listki, ani w trakcie prowadzenia jej pod jarząb. Również bez marudzenia położyła się we wskazane miejsce pod drzewem, upewniając się, że barkiem przytulona będzie do cienkiego pnia. Zabrakło przestrzeni na oparcie o niego głowy; trochę szkoda, ale nie zmieniała pozycji.
Ze zwątpieniem przyglądała się, jak kotka przecierała wrotycz. Odzyskała już rezon na tyle, by pomyśleć, że wolałaby nie brać go do pyska. Było coś wysoce niezachęcającego w ruchach Krzewiastej Łapy. I zbierała go wyjątkowo długo.
A zapisany w jej nozdrzach ostry smród Grzmiącej Ścieżki odebrałby jej apetyt nawet na świeżą piszczkę wprost z obozowego stosu.
Czuła się zmęczona. Bardziej psychicznie niż fizycznie, choć jedno częściowo przekładało się na drugie. Po tym, jak emocje w głównej mierze opadły, dotknął ją chłód... wszędzie poza czołem. Nieznacznie podwyższona temperatura nie zdołała natomiast ponownie odebrać jej trzeźwego myślenia, dlatego – bezpiecznie ulokowana w oddaleniu od śmiercionośnej drogi – Nurt powoli zaczęła cofać się myślami do tego, co zaszło. Czy naprawdę nie dałaby rady przejść na drugą stronę? Teraz wydawało jej się to niedorzeczne. Chwilę przed ukucnięciem normalnie funkcjonowała. Ba, nawet teraz, w drodze pod drzewo, żadna dolegliwość nie utrudniała chodzenia ani zwykłej oceny sytuacji.
Wniosek prosty – zrodziła wielki dramat z niczego. Nastraszyła Gałązkę bez powodu. I co gorsza – tak jakby zrobienie sceny przed terminatorką samo w sobie nie było wystarczająco żenujące – zrobiła to w jej wielki dzień. Jedyny taki w życiu.
Było jej tak strasznie wstyd.
– Lepiej – odpowiedziała wreszcie na głos, przebywszy tę krótką podróż po wnętrzu siebie. Spojrzała na własne, wyciągnięte łapy. Uniosła jedną z nich, polizała naprędce i przetarła nią pysk.
Jak nigdy brakowało jej słów.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Zasadniczo to Gałązka widziała, że kotka niby szła w miarę sprawnie, niby nie mdlała i była w stanie przebyć stosunkowo długą trasę - przynajmniej w tymczasowo przydzielonej jej skali schorowanego, osłabionego kota. Skoro jednak nie zauważyła w obozie potencjalnych, decydujących objawów u Nurt, to bała się lekceważyć je po raz drugi. Poza tym, skupienie się na zaradzeniu chorobie ciała, zamiast ewentualnych problemów towarzyszących psychice, było... łatwiejsze.
Ale kiedy czas mijał, drapiące przeświadczenie, że być może to właśnie z problemami Nurt będzie musiała sobie poradzić, aby doprowadzić je do bezpieczeństwa, powoli przebijało się na zewnątrz. Nie, żeby jej opinia o potrzebie powrotu do obozu miała się przez to zmienić. Cokolwiek działo się z mistrzynią, wciąż była przeziębiona... i trochę od niej starsza. Jej siły na pewno zostały nadszarpnięte. Może jednak nie na tyle, by musiała leczyć ją już tu i teraz, jakimś niepewnym, brudnym ziołem. Krzewiasta Łapa odsunęła z lekką ulgą wrotycz. A rumianek? To się zobaczy. Na razie niby było lepiej.
- ...powiedz więcej. - nawet Gałązka nie mogła nie prychnąć cicho na tę prośbę wychodzącą ze swojego pyska do uszu Nurt. - Co się stało. Co czułaś. Tam.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Niby mogła spodziewać się takich pytań, bądź co bądź zachowała się idiotycznie, niezrozumiale dla kogoś z boku, nie sprawiało to jednak w najmniejszym stopniu, że stały się one choć minimalnie wygodniejsze. Cóż za przewrotność losu je dzisiaj spotkała – to Krzewiasta Łapa niemal siłą musiała wyduszać z niej jakiekolwiek słowa. I to Nurt milczała; albo po prostu, albo w trakcie wyjątkowo długiego zbierania się do odpowiedzi.
Wstyd był jedną przeszkodą. Drugą był brak jasnego wyjaśnienia przed samą sobą, co się stało i dlaczego. Choć skłamałaby mówiąc, że niczego jej to nie przypominało; po śmierci Truskawkowego Gąszczu miewała podobne reakcje. Na pogrzeby na przykład. Ale nigdy w sytuacji życia i – potencjalnie swojej – śmierci. Nie spanikowała do tego stopnia nawet wtedy, kiedy pies odgryzał jej ucho.
– Chyba... – zaczęła niepewnie. – Myślałam... Wydawało mi się... Nie wiem. Że zaprowadzę nas prosto pod łapy potwora...? Przestraszyłam się. Czułam się, jakbym... robiła zły krok. I jakbym w trakcie wiedziała już, że jest zły, ale było za późno na odwrót. Coś takiego. Nie wiem. Chyba straciłam skupienie. Te potwory były wszędzie. Dla mnie. Przepraszam.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Jeśli Krzewiasta Łapa miała na swój temat choć trochę samoświadomości, to objawiała się właśnie w trakcie tej rozmowy. Zarówno parsknięcie z powodu odwrócenia ról, jak i cierpliwe oczekiwanie brało się z wiedzy, że jednak najczęściej to ona długo musiała zbierać słowa. Dobrze znała to uczucie lekkiego zatkania głowy, która nie chciała przepuścić myśli przez tor, który uczyniłby je jakkolwiek wyraźnymi i sensownymi wypowiedziami. A kiedy już się doczekała, sama trochę pomilczała. Próbowała jednocześnie powiązać i oddzielić od siebie aspekty obecnej słabości Nurt. Psychiczne i fizyczne. Czy wynikały po prostu z gorączki? Tak to wyglądało z perspektywy Gałązki. Ale mimo wszystko chorych, lekko majaczących pacjentów jej mistrzyni nigdy nie zbywała tłumaczeniem, że to tylko stan ich ciała. Często albo ona, albo jej terminatorka dostawały obowiązek czuwania przy kotach po prostu dla towarzystwa.
Najczęściej przy młodszych, ale co za różnica? Przecież Gwiezdny Nurt od ich pierwszej interakcji nie przybrała na wieku. Więc chyba też potrzebowała pocieszenia, nawet, jeśli w Gałązce wszystko paliło się, by ruszyć na poszukiwania lepiej wyglądających ziół, albo lepiej, po prostu zawołać patrol Klanu Wichru i poprosić o asystę medyczną.
- Ale. Nie robiłaś go. Nie... wprowadziłaś. Nie dałaś sygnału. Gdy było niebezpiecznie. - w zasadzie to w ogóle go nie dała, ale lepiej nie wkroczyć na Grzmiącą Ścieżkę w ogóle, niż zrobić to za szybko. - To chyba przez gorączkę. - i powinny po prostu wrócić do obozu. To ostatnie, nieme stwierdzenie było widoczne w spojrzeniu w kierunku terenów Wichru i dalej, dokładnie tam, skąd przyszły.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Nie było jej do śmiechu, w humorze była, delikatnie mówiąc, dość średniawym, mimo to przebłysk uśmiechu pojawił się na szarej mordce w reakcji na komentarz odnośnie gorączki. Gdyby padł z jakiegokolwiek innego pyska, zapewne potraktowałaby go jako obrazę, ale gdy wydobył się z mordki Gałązki... Cóż. Był po prostu taki gałązkowy, że nie mógł wywołać w niej czysto negatywnej reakcji.
Potrząsnęła głową i był to pierwszy tak stanowczy gest od całej tej przygody na Grzmiącej Ścieżce.
– To tylko lekkie przeziębienie. Bywało lepiej, ale nie jest jakoś dużo gorzej od tego, jak ledwo po przechorowaniu białego kaszlu poszłam na wyprawę Węża! – stwierdziła z przekonaniem. Na wpół wymuszonym, a na wpół zmotywowanym faktycznie poprawionym samopoczuciem. W porównaniu do tego, co czuła wcześniej, teraz mogła przenosić góry. No, niech będzie – pagórki. Niemniej była do tego skłonna nawet z podwyższoną temperaturą i łaskotaniem w nosie. – Po prostu trochę się przestraszyłam. Nic wielkiego.
I gwiazdy jej świadkiem, na tym chciała zakończyć temat. Było dobrze, będzie dobrze, jakby trochę zmrużyć oczy i jedno z nich przymknąć całkowicie, nic się nie stało. Jednak tuż po wypowiedzeniu ostatnich słów poczuła ukłucie wyrzutów sumienia. Jeśli nie ze względu na siebie, to chyba ze względu na Gałązkę nie powinna zbywać sprawy tak, jak to miała w zwyczaju.
– Może ciut bardziej niż trochę – mruknęła z oporem. – To było... takie realne, wiesz?? Ten strach. Naprawdę przez chwilę myślałam, że umieram. A nawet nic mnie jeszcze nie walnęło. Może... może... – bardzo boję się śmierci – ...to przez to, że byłam przy tym, jak Muchomorowy Bór został uderzony przez potwora. To pewnie to. Boję się, że to samo przytrafi się nam. Albo coś gorszego. I to z mojej winy. Rozumiesz?? I kiedy ten potwór przebiegł tuż przed naszymi nosami... – Niechętnie wzruszyła barkami. – Ten lęk wziął górę. Na moment. Paskudnie długi moment.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Z jednej strony usłyszenie zaprzeczenia wywołało leciutkie skrzywienie na mordce Gałązki, która już za wiele razy słyszała bagatelizowanie choroby ze strony bliskich, nieważne jak lekkiej czy ciężkiej. Z drugiej, nie dało się przegapić pewności, jaka z powrotem chyba zstępowała na jej mentorkę. Kiedy ta bagatelizowała swoje bóle, Krzewiasta Łapa potrafiła być uparta. Kiedy wyrażała opinię medyczną, Krzewiasta Łapa potrafiła być posłuszna. Którą z tych kategorii mogła opisać wypowiedź Nurt?
Cóż. Na pewno w końcu zaczynały powracać do normy pod kątem proporcji długości ich dialogów.
- ...ale kaszel był leczony.
Powątpiewanie nie sprawiło jednak, że przestała słuchać. Przechodziły do spraw, w których Gałązka nie była w stanie z taką pewnością siebie dyskutować z Nurt. Szczególnie, że w zasadzie mogła zrozumieć odczucia kotki. Przy pierwszym zetknięciu z Grzmiącą Ścieżką terminatorkę podbudowywała świadomość, że ma obok siebie doświadczoną już w przekraczaniu jej mentorkę. Potencjał wzięcia odpowiedzialności za oba życia... myśl o nim przytłaczała burą. Musiała użyć sporo siły i również przeprowadzić jakąś podróż wewnętrzną, aby wyjść ze swoją propozycją.
- Może jak tu wrócimy. Następnym razem. To obie damy sygnał. Nie będzie... żadnej twojej winy.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
– Daj mi ten wrotycz, to ono też będzie leczone – miauknęła z lekkim zniecierpliwieniem, bo wiedziała przecież, do czego zmierzała terminatorka, od dłuższego czasu zresztą. I wcale jej się to nie podobało. Jakkolwiek na ogół była za odpowiedzialnym podejściem, uważaniem na zdrowie, mierzeniem sił na zamiary i tak dalej, to nie uważała, by jej głupie przeziębienie uzurpowało sobie prawo do zrujnowania ich wyprawy.
Tym silniej nie chciała przyjąć do siebie, że jej chwila słabości mogła bezpowrotnie zadecydować o powrocie do Obozu. Istniało co najmniej kilka powodów, które silnie pracowały nad wywarciem w niej presji dokończenia tego, co zaczęły, dzisiaj, a teraz przyszedł do niej kolejny – co jeśli następnym razem nie da rady dotrzeć nawet do Grzmiącej Ścieżki? Co jeżeli stres zje ją jeszcze na terenach Klanu? Albo coś innego, gorszego je powstrzyma? Czy nie powinny pójść za ciosem, skoro kolejna próba nie była im obiecana...?
– No nie wiem... – zastanawiała się nad drugą kwestią nie bez delikatnego spięcia. – Bo co jak nie zgramy się w tej samej chwili?? I jedna da sygnał i ruszy, a druga dopiero będzie decydować, czy to odpowiednia pora? I się zawaha, i- pobiegnie za późno? Przy Grzmiącej Ścieżce nie ma czasu na długie ustalanie. Coś może pójść nie tak.
Końcówka szarego ogona podrygiwała mimowolnie.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
- ...ale leczenie nie działa od razu. - dalej drążyła. Poza tym, pozostawała jeszcze inna kwestia. W zasadzie chciała podać kotce wrotycz bliżej ewentualnej ostateczności. A skoro Nurt była w stanie prowadzić z nią rozmowę, to może poczekałaby na nią, aż Gałązka znajdzie porządniej wyglądający i pachnący medykament. Albo pomoże im Klan Wichru. - Ten... rósł za blisko Grzmiącej Ścieżki. Znajdę lepszy.
Uważała też, że strategię przejścia przez jezdnię mogłyby omówić już w obozie. Spokojna dyskusja w lepszych warunkach byłaby bardziej owocna. Ale z drugiej strony teraz, gdy odczucia powiązane ze znajdowaniem się blisko drogi jeszcze jej towarzyły, mogła wpaść na lepszy pomysł niż po oddaleniu się od sytuacji. Fizycznie i mentalnie.
- Można biec po drugim sygnale. Od razu. Ale nie wcześniej.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
– Wystarczająco szybko – upierała się przy swoim, czując coraz większe zagrożenie wiszące nad ich przedsięwzięciem. I nie godząc się na nie wcale, pomimo wciąż świeżych, przykrych przeżyć. W tamtej chwili się nie liczyły. Ważne było jedynie przekonanie Gałązki, na przekonywanie siebie przyjdzie pora później. – Nic mi nie jest. Nie nabawię się białego kaszlu w jeden dzień. Możesz poszukać lepszego liścia, jeśli chcesz. Jak się znajdzie gdzieś tutaj, to fajnie. A jak nie, trudno. Nie umrę od zatkanego nosa. Widziałaś, żeby ktoś umarł od zatkanego nosa??? No właśnie. A zanim się obejrzymy, będziemy z powrotem w Obozie! Po odwiedzeniu Szepczącej Sadzawki.
Oparła się wygodniej na przednich łapach i odkleiła bark od pnia, jakby spodziewała się wziąć zaraz udział w czymś większym, niż jedynie czysto słowna dyskusja, niechby dość zaogniona. Determinacja wynikająca z potrzeby zapewnienia przyszłości ich dzisiejszej wyprawie ślicznie łączyła się ze zdenerwowaniem na myśl o przekraczaniu Grzmiącej Ścieżki, sprawiając, że Nurt ze zmęczonego flaczka przeszła w stan, w którym miała ochotę wstać i zacząć wydeptywać kółka na trawie.
– Chyba możemy tak spróbować. Nie wiem... A nie wolisz sama zdecydować, kiedy ruszamy? W razie gdybym... zwątpiła.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
- ...ale Grzmiąca Ścieżka jest niebezpieczna. A choroba osłabia. Sama mówiłaś. Że... straciłaś skupienie. - dalej nie chciała odpuścić. Jej głównym przedsięwzięciem życiowym było zachowanie jak największej ilości bliskich przy życiu i nie szło jakoś wybitnie. Robiła, co mogła, by zmienić sytuację, szczególnie w tym momencie, w którym czuła dużą niepewność i którego nie mogła porównać do swoich wcześniejszych doświadczeń. - Bo... to nie był zwykły strach. Chyba. - tylko taki spowodowany chorobą, rzecz jasna. Nie starością, nie kryzysem egzystencjalnym. Zwykła choroba. Ale niezwykłe ryzyko.
Nie wiedziała, dlaczego tak długo dyskutują o odłożeniu ceremonii. Gałązka przecież mogła leczyć choćby i całe życie z rangą terminatora. Może uczenie kogoś stanowiłoby większy problem formalny, ale... przecież nie musiała się spieszyć z mianowaniem Miodunki lub innych chętnych, prawda? Mogła uczyć się przez obserwację i dać się sprawdzać.
- ...jeśli powiesz, że jesteś gotowa. Na bieg. Może. - podsumowała. Mogła wydać ostatni sygnał, jeśli byłby on poprzedzony pewnością, że Nurt da radę. Ciężko było przejąć taką odpowiedzialność, jednak perspektywa, że przecież i tak to sprawa, która nastąpi dopiero następnym razem, trochę pomagała.
Bo przecież zaraz wrócą, bo przekonała mentorkę. Prawda?
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Uderzyła ogonem o trawę.
– Bo nie chciałam wpaść pod potwora – we wzburzeniu łatwiej było mówić o tym, co normalnie wiązało język w supełek. – Zdrowa też nie będę chciała. Po prostu trzeba to jakoś przejść. Chyba damy radę to razem zrobić?? Do trzech razy sztuka. Dzisiaj jest ten trzeci raz, rezygnowałyśmy już z wyprawy, bo warunki nie były idealne. I równie dobrze możemy czekać do śmierci na to, aż będą idealne, bo nie będą! A już na pewno nie przy Grzmiącej Ścieżce. Mam siły do dalszej drogi, to chyba najważniejsze?
Czuła się, jakby znów była kociakiem i chciała do czegoś przekonać Żubrzą Gwiazdę. Albo, już jako terminatorka, Truskawkowy Gąszcz. Co było odrobinę zabawne, ale tliło się w niej już tyle innych emocji, że dla rozbawienia nie zostało dużo miejsca. Po prostu gdzieś z tyłu głowy odnotowała komizm sytuacji.
– Jak kiedy dokładnie powiem? – W przeciwieństwie do kwestii kontynuowania wyprawy, tutaj nie dysponowała zasobami pewności co do... czegokolwiek. Chciała mieć to wszystko dogadane, na tyle szczegółowo, na ile się dało. Musiała być przygotowana do kolejnego starcia ze Ścieżką. I bez tego obawiała się, że jej upór pójdzie na marne, gdy tylko znów znajdą się przy krawędzi.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Krzewiastą Łapę stosunkowo trudno było zastraszyć. Nie, żeby miała wiele okazji to udowodnić, ale miała jednak pewien stopień odporności wyrobiony na mniej sympatycznych pacjentach. Traciła jednak trochę rezonu przy rosnącym na jej oczach zdenerwowaniu Gwiezdnego Nurtu. Zauważalnym nawet dla niej. Fakt, że była to pierwsza taka sytuacja, ale także widok powracającej do kotki energii, trochę kruszył upór terminatorki. Milczała przez jakiś czas, mieląc słowa mistrzyni.
- ...na pewno? - wydusiła mniej stanowczo, trochę dając upust emocjom, które w trakcie całej tej wymiany gdzieś w tle się budowały. Jednocześnie wciąż bardzo liczyła na to, że Nurt z powrotem przejmie stery, a także trochę nie chciała jej ich od razu poddać, skoro miało to oznaczać takie ryzyko.
Ostatecznie w końcu także nie chciała, by mistrzyni musiała po raz kolejny powtarzać całą drogę, jaką przeszły przez tę wyprawę. Robienie tego ponownie tym bardziej miały szansę osłabić kotkę, jakkolwiek Gałązka na spółkę z Nurt nie próbowały wmówić sobie, że ta starsza wcale tak starsza nie jest.
- Przy krawędzi. Jak będziesz wiedziała, że możesz pobiec... od razu na sygnał.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Jak rzadko, milczenie Gałązki było dobrym sygnałem. I w zasadzie cieszyło. Dawało nadzieję, że nie wszystko stracone, dogadają się jeszcze i tego samego dnia szczęśliwie i w wyśmienitych nastrojach dotrą do Szepczącej Sadzawki. No... zakładając, że uda im się ominąć szereg innych przeszkód, jednak za wcześnie na martwienie się tym. Nie żeby Nurtowi przeszkadzało to w stresowaniu się na zapas, nawet jeśli nie do końca świadomie.
Uniosła wyżej uszy, gdy kotka znowu się odezwała. Coś błysnęło w zielonych oczach.
– Na pewno – przyświadczyła solennie. – No i mogę zżuć ten wrotycz, jeśli cię to uspokoi. Ten albo inny. Albo w ogóle gdzie indziej, bliżej sadzawki, tam też jest bardzo trawiaście. No, wtedy to ślaz pewnie. Ale wiesz, gdyby zaszła potrzeba – bo teraz jej nie czuję – to nie jesteśmy bez wyjścia.
Miło było myśleć, że jej przeziębienie stanowiło największą trudność stojącą im na drodze. Przyjemnie odwracało uwagę.
Teraz to ona musiała się zastanowić. Czy tak naprawdę będzie wiedziała, że da radę, zanim stanie czterema łapami na Grzmiącej Ścieżce? Nie, czy będzie miała co do tego pewność, zanim nie znajdzie się bezpiecznie po drugiej stronie? Ha, wcześniej wydawało jej się, że tak, jasne, robiła to przecież nieraz. Już nie miała do siebie tego zaufania.
Przełknęła ślinę i pokiwała głową.
– To tak zróbmy – zgodziła się. – Przykucniemy. Ja powiem. I na twój sygnał biegniemy.
Brzmi prosto, nie?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
- ...to przy Sadzawce znajdę. Czysty. - zadecydowała po dalszej porcji mielenia deklaracji Gwiezdnego Nurtu. Ślaz był idealnym rozwiązaniem, bo... w najgorszym razie, gdyby coś jednak się stało, nie rozrzedziłby krwi Nurt. Przy okazji wgapiała się też bezceremonialnie w jej mordkę, szukając wszelkich oznak kolejnego napadu gorączki. Nieobecnego spojrzenia, szklistego, albo szalonej ilości wydzieliny z nosa. Nie podobało jej się, że widzi jakąkolwiek wydzielinę i że nos mentorki nie zdążyłby się jakkolwiek ochłodzić od ostatniego sprawdzenia temperatury. I po co to wszystko? - Ale Gwiezdni powinni zrozumieć. Gdybyśmy wróciły później. - skomentowała jeszcze, podnosząc się na cztery łapy. Gotowa do ruszenia, choć bardzo niechętnego. Autorytet Nurt jednak wciąż miał się dobrze.
Skinęła głową na ich ostatnie ustalenia. Więcej nie była w stanie zrobić. Jeśli Gwiezdny Nurt nie oponowała, ruszyła z powrotem w stronę Grzmiącej Ścieżki. Rozglądała się co jakiś czas za lepiej wyglądającym wrotyczem, póki nie zorientowała się, że z nim w pysku nie wyda wyraźnego sygnału do biegu. Po tym rozglądała się już tylko po to, by nie zostać zaskoczoną żadnym niebezpieczeństwem.
[Obrazek: QJP3pKO.png]
LVL 5 300 / 400
MedLVL 7 725 / 1100
16
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości