Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Mucha miała fatalną pamięć więc tak jak mooooże kojarzyła Jarzębinową Łapę z wyglądu, tak absolutnie nie skojarzyła faktu, że mogły się już gdzieś spotkać.
Wzdrygnęła się, gdy ktoś ją zawołał, jakby bojąc się że to sam Ośmiooki wyłonił się z Ciemnego Lasu by zrobić jej krzywdę. Tak na szczęście nie było, nie tym razem przynajmniej. Pytanie jakie usłyszała było jednak niewiele mniej dziwne od tego, czego się spodziewała.
- Um, hej. Topik... um, kiedy wróciła jej partner już nie żył, sama zmarła chwilę po powrocie. Jej dzieci... zniknęły, Poczerniała Łapa zmarła niedawno w jakiejś walce. - odpowiedziała niepewnie. Nie pamiętała nawet w jakich okolicznościach dokładnie zmarła jej własna terminatorka. Żałość.
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
I takim trafem uśmiech Jarzębinowej Łapy spadł z grubego pyszczka. Brzozowe uszka opadły, a sam beżowofutry nie wiedział przez długą chwilę, co powiedzieć. Pysk dalej był w lekkim grymasie, a to zdziwienia, a to totalnej kompromitacji.
Nie, żeby Brzoza miał jakiekolwiek metody komunikacji. Leśne koty nie używały przecież telefonów ale że aż całą rodzine wybiło?
-Jezu chryste. - Miauczy pod nosem, pocierając go lekko.
-A, uh, ten, wy byłyście jakoś blisko, czy coś? Ja.... Szlag, weź Nocnemu Szkwałowi daj moje kondolencje, co? -
Raczej to już był znajomy koncept. Oby.
Brzoza wolał się nie tłumaczyć, skąd zna te koty, bo nie wyglądało na to, by niebiesko-biała była tym zainteresowana.
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
- Przekażę... A od kogo? - zapytała, nie do końca wiedząc jak się w tej sytuacji zachować. Nie miała pojęcia czy gdzieś tego kota już nie spotkała, nie wiedziała skąd ten ktoś znał ich Zastępcę i jego rodzinę, a tak w ogóle to... kto to był? Chyba się sobie w ogóle nie przedstawili. Mucha nie wiedziała co zrobić ze sobą, ta rozmowa była tak niezwykle niezręczna. Po prostu stała, wpatrując się tępo w rozmówcę, jakby czekała aż ta druga strona sobie pójdzie i skończy ten koszmar, albo będzie kontynuować ten jakże... cudowny dialog.
Jakoś dziwnie rzadko bywał w okolicy Czterech Dębów, a przecież nie miał lepszych rzeczy do roboty, niż kręcenie się tutaj i próbowanie poznać kogokolwiek z innego klanu. Ale jakoś nie było wielu okazji do tego, by tu kogoś poznać, więc potem zapomniał, jakoś nie wracał, a teraz, gdy Mroźna Mżawka jakoś rzadko bywała w pobliżu obozu, a przynajmniej on jej nie widywał, a nie wiedział co konkretnie jej było, to miał dużo czasu dla siebie - czyli coś co uwielbiał - i znów mu się przypomniało o tym miejscu.
Dlatego się tu zjawił. Uważnie się rozglądając i wciągając wszelkie zapachy, które go otaczały, mając nadzieję że dziś czeka go nieco więcej szczęścia, niż normalnie i że faktycznie uda mu się poznać kogoś z innego klanu tym razem.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Cośtam słyszał o drapieżnikach. Że mają zęby i pazury, a jakiś czas temu lis mocno pogryzł terminatorkę. On sam ufał swojej zdolności do zlania się z otoczeniem, zniknięcia w cieniu. Gałęzie okalające tereny Klanu Cienia splątanym baldachimem dawały możliwość łatwego znalezienia kryjówki. Dotyczyło to również wrogich mu mięsożerców, ale co tam. Miał akurat swój zryw aktywności podczas którego nudziło mu się leżenie w obozie i drzemanie, więc wyszedł, żeby dostarczyć sobie nieco adrenaliny. Łapy przywiodły go pod samą granicę - i to nie byle jaką, bo środek wszystkich klanów. No, no, porządne te dęby. Pewnie stare. Kto wie, co widziały? Czego były świadkami? Niemymi, pozbawionymi ust i oczu, niezdolnymi przekazać swoje doświadczenie. Tragiczny los.
Ponoć to tu odbywają się zgromadzenia. Wciągnął woń Gromu, Rzeki i Wichru. Nigdy nie miał zbyt wyczulonego węchu, więc zlewały mu się w jedną mieszankę razem z tą pochodzącą bezpośrednio od czterech dębów. Machnął ogonem zirytowany. Będzie musiał podejść pod każdą granicę z osobna, żeby dokładnie poznać zapach trzech pozostałych klanów. Tyle niepotrzebnego zachodu! Miał koło siebie wszystkie klany, a jednocześnie nie mógł zgłębić ich tajników. Ironia losu.
Spacerował dalej. Gdy niespodziewanie dostrzegł ciemną sylwetkę kota, aż przetarł łapą oczy ze zdumienia. Czy klany to generator kocurów o długim, czarnym dymnym futrze? Doprawdy zaskakujące i wyjątkowo specyficzne. Najpierw Ciemny Kolec, potem Szum, a teraz nieznany z imienia jegomość. Jaka była szansa, że Fruczak napotka kopię samego siebie jako pierwszego kota z innego klanu, którego dane mu było poznać? - Intrygujące... - mruknął pod nosem. Należałoby poznać również ton głosu i sposób wysławiania się obecnego obiektu badawczego, a przy tym zasięgnąć informacji. - Czy jest u was duża liczebność kotów wyglądających jak ty i ja? - zapytał. Nie jakieś "dzień dobry" (bo może jest niedobry) czy "ładna pogoda" (nie każdy lubi upał i przelotne burze). Od razu konkret!
Fruczak nauczył się już, że sama obserwacja nie zawsze daje pożądane odpowiedzi i warto nieraz zadać pytanie na głos zamiast biernie czekać, aż kot sam uchyli rąbek tajemnicy. Jako kociak nie zaczynał pierwszy rozmów - chyba że z mamą i siostrami. Czyżby się zmieniał? Och nie, po powrocie do domu zamierzał znów zachowywać milczenie - to pasowałoby do mrocznej aury, jaką starał się wokół siebie kreować. Bardziej niż gadatliwość. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Na wszelki wypadek zmarszczył brwi, żeby obcy nie pomyślał sobie, że będą tu rozprawiać o kwiatkach i motylkach! Raczej o czaszkach i... hm, w sumie nie wiedział, o czym. Może o robakach? O tak, to brzmiało odstręczająco i oryginalnie. Kiedyś, gdy miał niecały księżyc, wystraszył się dżdżownicy myśląc, że to wąż.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Mimo że tak uważnie, według niego, się rozglądał, to nowego przybysza w tych rejonach najpierw usłyszał, a potem dopiero zobaczył. Poderwał głowę znad jakiejś kępy traw, gdzie miał wrażenie że coś się rusza i oczywiście musiał się zainteresować czym to coś było, a następnie radośnie podskoczył i w paru kolejnych podskokach znalazł się zaraz przed nowym towarzyszem, chyba mniej więcej w jego wieku, więc fajno! No i od razu zaczął temat, co prawda średnio interesujący Toń, bo nie lubił rozmawiać o tak nudnych rzeczach, jak czyjeś futra, nawet swoje miał gdzieś, ale od czegoś trzeba było zacząć.
- No, niespecjalnie, już nie, bo mogłem ci opowiedzieć o Sowie, czy Łabędź, ale no, Sowa gdzieś zaginął, więc go nie ma, a z Łabędź sam nie wiem co jest, a tak to niespecjalnie! Ale hej, fajnie w końcu poznać kogoś z innego klanu! Wiesz, do tej pory nie miałem za wiele szczęścia, można by rzec, bo chociaż czasami tu bywałem, to nikt się nie napataczał. Głęboka Łapa jestem, ty? - zagadnął od razu. Nie miał jeszcze pomysłu o to, o co pierwsze chce spytać kota z innego klanu, szczerze chyba się nie przygotował, więc po prostu leciał freestyle, no i pozwolił nowemu koledze coś odpowiedzieć, nim nie zarzuci go potencjalnymi pytaniami.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Niesamowite. Przybysz nic sobie nie robił z groźnego zmarszczenia brwi ani z poważnego tonu. Podbiegł do Fruczaka zupełnie tak, jakby byli dobrymi zjamomymi, których los rozdzielił na kilka księżyców. Z jednej strony wybiło to syna Marcelinki z rytmu, ale z drugiej połechtało jego ego - zawsze miło, gdy ktoś tak się raduje się na jego widok!
Kąciki jego mordki drgnęły i jeszcze chwila, a terminator straciłby swoją mroczną osobowość. Trzeba to prędko naprawić. - Cień wśród zarośli, duch o poranku, Cienisty z urodzenia, pieszczoch z wyboru, a przyszły samotnik. Motyl z przeznaczenia losu - z błyskiem w oku zarzucił pokrętnym powitaniem. Dawno nie miał okazji powiedzieć komuś czegoś, co brzmiało jak zagadka z przepowiedni, więc cieszył się, że teraz się nadarzyła. - Furkocząca Łapa - zlitował się i zdradził w końcu swoje imię mniej podniosłym tonem.
Nie robiąc sobie nic z niepisanych zasad, powąchał bark rozmówcy, żeby dowiedzieć się wreszcie co to za słynne zapachy, którymi wszyscy oznaczają swoje granice. Cofnął się i zmarszczył nos w zadumie. Bardzo wyraźna woń ryb. Nieznajomy pewnie zbyt długo pływał w rzece. Nie rozmiękło mu futro? Nie złapał glonów w sierści? Dziwne.
Traktował to spotkanie jako rozgrywkę. Pierwszy ruch Rzeczniaka zaskoczył go, więc teraz on postanowił odwdzięczyć się czymś niespodziewanym. Wyciągnął łapę i lekko pacnął lewe ucho przybysza. Co teraz? Co się dalej stanie? Charaktery mieli skrajnie różne, więc mogła być to mieszanka wybuchowa... a może Głęboka Łapa uzna, że jego nowy kolega jest w sumie trochę dziwny, ale fajnie z kimś pogadać i zacznie opowiadać coś na przypadkowy temat. Pewnie to drugie.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Tss, po co miałby się przejmować tym, że kot z innego klanu mógłby nie być przyjazny? Zresztą - najpierw nie zwrócił na to uwagi, a potem jakoś tak Fruczak trochę odpuścił zgrywanie niemiłego, to już Toń w ogóle tego nie dostrzegał.
Już otwierał pysk, by coś powiedzieć, ale na szczęście cienisty kocur go wyprzedził. Bo on... niewiele zrozumiał z tego, co mu zostało powiedziane. Już właśnie miał pytać co to znaczy i czy to jakaś zagadka po której będzie musiał odgadnąć, czy chodzi o jakieś drzewo czy krzak, bo może istniał krzak, który rósł na terenach cienia, który jakoś świecił, czy coś, ale równocześnie dało się go znaleźć z dwunożnymi w jednym siedlisku, ale nie, na szczęście nie musiał się męczyć, bo nowy kolega od razu oświecił go kim był. No i super!
- Już myślałem, że mi zagadkę robisz, to byśmy... he?! - odskoczył nagle, gdy kolega dotknął go po uchu, bo się w sumie nie spodziewał czegoś takiego, poruszając nim parokrotnie, by sprawdzić, czy nadal działa. - Ty, jestem prawdziwy, nie musisz mnie pacać! No chyba, że ja ciebie też mogę - dodał, już niewzruszenie, nawet lekko się szczerząc. Bo co prawda się tego nie spodziewał, ale też nie zamierzał krzyczeć, czy coś. Może Furkocząca Łapa musiał się przekonać, czy koty z innych klanów naprawdę istnieją i mu nikt bajek nie opowiadał; zresztą przed chwilą też się ku niemu pochylał, by go obwąchać. - Koty z klanu cienia są takie dziwne zawsze? - dodał jeszcze bardziej żartobliwie, nawet prychnął ze śmiechem, na dowód że to żart.
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Był indyferentny w kwestii trącania go łapą. Dlaczego ktoś w ogóle miałby to robić? Czy to element kultury Klanu Rzeki? Intrygujące.
Uniósł brew w wyrazie zdziwienia. Zdawał sobie sprawę z tego, że ma przed sobą kota z krwi i kości. Może jednak mógł się trochę pobawić i zagrać kartą niewiedzy? Ciekawe, co się wtedy stanie. Nie napotkał nigdy wcześniej takiej sytuacji, więc pora przeprowadzić eksperyment. - Kto wie, czyś nie jest ułudą, a ja nie śpię aktualnie w swoim legowisku? - przekrzywił łepek - Zapach, dotyk, obraz... Wszystko może być wytworem wyobraźni - zatoczył łapą dookoła. W jaki sposób Głęboka Łapa spróbuje go przekonać do swojego istnienia? - Najdziwniejsze. Znają przyszłość. Przepowiednie - oznajmił z poważną miną. Rzeczniak, znając życie, nie da się nabrać, lecz i wtedy Fruczak zdobyłby punkty za dramatyczne wejście.
Usiadł i owinął ogon wokół łap. - Potrafię przewidzieć, że zaraz zapytasz, jaką przyszłość konkretnie znam - liznął przednią łapę od niechcenia. Trochę biedackie to proroctwo... Jaki klan, takie przepowiednie.
Szkoda, że Cieniści nie miały w swoich szeregach prawdziwego dziwaka, od którego możnaby było się uczyć. Może w innych klanach można znaleźć kogoś takiego? Byłoby ciekawie. Pewnie nie w Rzece.
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
- Hmm, nie mam chyba jak ci tego udowodnić - przyznał po krótkiej chwili. Toń totalnie zdawał sobie sprawę z tego, że jest prawdziwy, tak samo jak Fruczak na pewno był prawdziwy, bo nie sądził, by potrafił mieć aż tak realistyczny sen, gdzie ktoś go paca łapą, a jego faktycznie to boli, tak chyba to nie działało? No bo koty przecież mówiły - weź mnie uderz, weź mnie szczypnij zębami, weź zrób cokolwiek, co może mnie zaboleć, żebym się upewnił, że to nie sen. Co prawda jego tak mocno trzepnięcie w ucho nie zabolało, ale zdecydowanie je odczuł, czyli nie mógł to być sen, prawda? Tak na logikę. - Mogę cię ewentualnie faktycznie uderzyć, ale nie sądzę, żebym miał ochotę cię bić - dodał z lekkim rozbawieniem.
A na następne słowa lekko zmarszczył brwi. Nie był specjalnie w wieku, by uwierzyć, że jakiekolwiek klany mogłyby faktycznie przepowiadać przyszłość, choć bywał nieco dziecinny i w naprawdę wiele rzeczy potrafił uwierzyć, albo udawać, że wierzy, to tu mimowolnie miał ochotę od razu zakwestionować tę kwestię. Bo czemu niby koty klanu Cienia miałyby być aż tak wyjątkowe, a jakiś przypadkowy terminator miałby o tym mu opowiadać, jakby nie powinien tego trzymać w sekrecie? Niemniej, lekko się wyszczerzył.
- O, no, widać że masz talent, bo właśnie to chciałem zrobić! To co, przepowiesz mi przyszłość? Czy będę mieć szczęście w miłości, czy przyjaźni? O, a może zostanę przywódcą? - zarzucił wesoło. Nie spodziewał się, by to, co zostało mu powiedziane się kiedykolwiek spełniło, aczkolwiek mógł zawsze się dowiedzieć cóż za plany na jego życie widzi Furkocząca Łapa.